Dodaj do ulubionych

DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO?

14.02.05, 20:05
Przeczytałam już bardzo wiele Waszych opinii o lubelskich szpitalach i prawie
zawsze pojawia się jeden problem: ZZo trzeba załatwiać "tajemnymi drogami"
albo po prostu od razu wybijaja to ciężarnej z głowy mówiąć, że TO musi
boleć. Napiszcie czy też odnosicie wrażenie ,że Lublin w porównaniu z innymi
dużymi ośrodkami odstaje tutaj zupełnie. Dlaczego tak jest!!! Czy nie mamy
prawa rodzić po ludzku ???
Obserwuj wątek
    • ana50 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 15.02.05, 10:47
      Dlatego, że po ludzku to znaczy naturalnie. Bez przyspieszaczy i znieczulaczy.
      Nawet jeśli poród miałby trwać 48 godzin, a rodząca miała się przekręcić.
      Zgoda jeśli któraś nie chce zoo to proszę bardzo. Ale nie wszystkie porody są
      lekkie, krótkie i bezbolesne.
      W imię czego kobiecie funduje się kilkunastogodzinny koszmar. A poród zamiast
      wspaniałym przeżyciem staje się traumą. I śni sie po nocach... Czy to jest
      ludzkie?
      Ludzie mamy XXI wiek! Niestety w lubelskich szpitalach ciągle średniowiecze...
      • monias3 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 16.02.05, 14:32
        Zgadzam się z Toba Ana w 200% ale co z tego , i tak nie my o tym
        decydujemy...za to na pewno to my cierpimy a nie lekarz. czy ktoś z was zna w
        ogóle jakiegoś połoznika , który ma "ludzkie" podejście do znieczulania porodu?
        czy Wasi lekarze zawsze robili z tego wielki problem a z rodzacej tchórza i złą
        matkę niezdolna do poświęceń?
        • ana50 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 25.02.05, 13:03
          W Lublinie chyba naprawdę nie robią zoo o czym świadczy fakt, że ten wątek lada
          moment zginie śmiercią naturalną...
          • kurczak2003 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 26.02.05, 00:43
            Takie znieczulenie jest możliwe w szpitalu na Jaczewskiego. Z anastezjologiem
            trzeba się umówić prywatnie. W tamtym roku ta przyjemność kosztowała 400 zł. ja
            miałam takie znieczulenie i polecam go tym wszystkim, które panicznie boją sie
            porodu.
            • monias3 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 26.02.05, 09:29
              No nareszcie!!! Jakaś duszyczka przywraca mi nadzieję, a możesz jaszcze napisać
              nam jak to załatwiłaś(na ile przezd porodem, do z samym anast. czy tez z ginem,
              czy muszą być wskazania...)A może słyszałaś czy zzo robia na Staszica? Bardzo
              Ci dziękuję za te info i chyba nie tylko ja. pozdrawiam!!!
              • mmmama1 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 26.02.05, 11:06
                Na Staszica to zapewne trzeba "załatwiać" prywatnie znieczulenie. Poza tym
                należy umówić anestezjologa (jest ich podobno niewielu i jeśli w tym czasie
                będzie operacja, to wiadomo, że nie przyjdą - no chyba że się zapłaci).
                Słyszałam, że zzo kosztuje 600 zł. Ja rodziłam naturalnie i... nikomu nie
                polecam.
                • kurczak2003 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 26.02.05, 14:51
                  Na znieczulenie z anestezjologiem umówiłam się już w 7 lub 8 miesiącu. Namiary
                  na niego dostałam od swojego lekarza, który nie bardzo był za znieczuleniem,(
                  bo przecież najlepszy jest poród naturalny) . Ale ja powiedziałam mu że muszę
                  mieć znieczulenie, bo nie wyobrażam sobie porodu i sama myśl o tym przeraża
                  mnie tak, że po nocach nie śpię.
                  Znieczulenie takie wykonuje dr Jacek Gołacki. Zadzwoniłam do niego, kazał mi
                  przyjechać do szpitala jeszcze przed porodem żeby się konkretnie umówić.
                  Bardzo miły i sympatyczny , wyjaśnił na czym dokładnie takie znieczulenie
                  polega, i zapisał mnie na swoją listę osób oczekujących na poród. Podał cenę.
                  Dał tel. i powiedział że jak już będę na porodówce, a położna stwierdzi, że
                  rozwarcie jest na co najmniej 3 lub 4cm. Dokładnie nie pamiętam to zadzwonić do
                  niego. Nurtował mnie jeszcze problem co będzie w sytuacji, gdy on
                  będzie w tym czasie przy jakiejś operacji. Dr wyjaśnił, że jak nie będzie mógł
                  odebrać telefonu, wtedy zadzwonić do jego kolegi, ponieważ jest ich dwóch
                  (podał namiary) . I jak jeden pracuje to drugi ma w tym czasie wolne. (nie
                  wiem jak to teraz jest).
                  Ja bóle dostałam wieczorem, a w nocy już miałam rozwarcie, takie że można było
                  dać znieczulenie, więc o 2 w nocy zadzwoniłam do jego domu. Pojawił się bardzo
                  szybko.
                  Nr tel. nie znalazłam, jeżeli jesteś z Lublina idź na oddział anestezjologii
                  i zapytaj o dr Jacka Gołackiego, jeżeli go nie będzie to spytaj czy jest może
                  jakiś inny lekarz który wykonuje takie znieczulenia. Moja koleżanka po moim
                  porodzie tak zrobiła, bo też nie miała telefonu. I ją znieczulał inny.
                  Nie miałam umówionej położnej, ani nie było mojego lekarza, tylko umówiony był
                  anest.
                  Napiszę jeszcze trochę o samopoczuciu po takim porodzie z zzo, bo się głupot
                  nasłuchałam od niektórych osób. Głowa mnie nie bolała, kręgosłup też nie i
                  chodzę na własnych nogach. A piszę, bo niektórzy stanowczo mi odradzali zzo. A
                  ja polecam.
                  • kurczak2003 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 26.02.05, 14:54
                    zapmniałam dodać, że to znieczulenie było na Jaczewskiego
                    • emmamarta Jaczewskiego 28.02.05, 12:22
                      A czy możesz cos opisac, jakieś dobre lub złe doświadczenia z Jaczewskiego,
                      warunki pobytu, koszty??? Chodzę prywatnie do dr Czajkowskiej i troche sie
                      obawiam, ze mogłoby nie byc lekarza prowadzącego przy porodzie. To jest moja
                      pierwsza ciąza.
                      pozdrawiam cieplutko i gratuluje
                    • ana50 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 01.03.05, 09:27
                      Dzięki za informację! A czy twój poród z powodu zoo się wydłużył?
                      • kurczak2003 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 01.03.05, 23:20
                        Witam Przyszłe Mamusie,

                        chyba nie, dlatego że sam anest. mówił, że muszę szybko urodzić, bo ma operację
                        rano, tak więc przyspieszali, dostałam kroplówkę.urodzilam o 4,15 dziewczynkę.
                        Pytacie jakie są moje wrażenia z porodówki, trudno mi jednoznacznie
                        odpowiedzieć, czy dobre czy złe.
                        Może zacznę od tego, że na porodówce przeleżałam tydzień zanim urodziłam. A to
                        dlatego że lekarz skierował mnie, gdyż miałam plamienia. przy przyjęciu na
                        oddział po badaniu ktg okazało się że mam nawet skurcze porodowe, których w
                        zasadzie nie odczuwałam. No ale skoro aparatura wskazywała, to musieli mnie
                        położyć. Z braku miejsc na Sali przedporodowej, położyli mnie na łóżku
                        porodowym. Obok rodziła dziewczyna, a darła się… byłyśmy przedzielone tylko
                        ścianką. Byłam przerażona tym co mnie czeka, jedna z położnych przyniosła mi
                        środek uspokajający. Okropność , jeżeli człowiek to wszystko słyszy, zanim
                        będzie miał za sobą. Lepiej żebyście wcześniej na porodówke nie trafiły i nie
                        nasłuchały się tyle co ja w ciągu tygodnia. Później już żadna rodząca się tak
                        nie wydzierała. Oczywiście inne pokrzykiwały stękały, ale nie tak, jak podczas
                        mojej pierwszej nocy.
                        Nad ranem po ponownym ktg okazało się że skurcze zanikły, ale ponieważ byłam w
                        terminie porodu, więc już zostałam w szpitalu, przenieśli mnie na sale
                        przedporodową.
                        To jak przebiegały porody zależało od wielu sytuacji: od dnia, godziny, od
                        położnej, jej humoru, od lekarza na którego się trafiło. Były fajne położne, i
                        były wredne które siedziały sobie za biurkiem gapiąc się w ekran monitora, i
                        patrząc na ktg, a osoba mająca bóle męczyła się zapięta w pas ktg i wyła z
                        bólu.
                        Były położne które pomagały jak mogły, piłkę do skakania przyniosły, mówiły
                        żeby wejść do wody, bo łagodzi bóle, (w Sali rodzinnej jest wanna,) dawały
                        nawet zastrzyki znieczulające, chcąc przyspieszyć poród dawały kroplówkę,
                        Wszystko zależy na kogo się trafi, osoby które szybko urodziły były zadowolone,
                        A jeszcze jedno. Wyobraźcie sobie ze dziewczynie która była 7 lat po cesarce
                        kazali rodzic naturalnie, - a to wymyśliła pani ordynator, oczywiście wymęczyli
                        ją a i tak skończyło się cesarką, naturalnie też rodziła dziewczyna która
                        miała wadę oczu -6, Miała skierowanie na cesarkę od swojego okulisty,z tym że
                        okulista napisał na zaświadczeniu, cyt. „skrócić drugą fazę porodu, ewentualnie
                        cesarka” a szpitalny okulista wytłumaczył to w ten sposób, że gdyby nie było
                        słowa ewentualnie tylko sama cesarka, to by ją miała. i stwierdził że rodzić
                        można nawet do -13.(niezłe, co?!)
                        Ogólnie nie było źle, najszybciej porody szły jak było mało łóżek a rodzących
                        przybywało, wtedy przyspieszali jak tylko mogli. A najspokojniej to chyba było
                        w nocy, bo wtedy najmniej osób się kręciło.
                        Jak ja leżałam, to było parę praktykantek, bardzo fajnych. Studentów w tym
                        czasie, na szczęście nie było, ale mówiły praktykantki, że nieraz to nawet
                        jest ich około 20 na Sali porodowej, i gapią się jak bada lekarz, a potem
                        wychodzą i zostaje parę osób. Mnie tylko raz stażystka badała.
                        U mnie poród był wywoływany, bóle jak już wcześniej pisałam zaczęły się
                        wieczorem, tak prawdę mówiąc to nie był to aż taki ból, tylko takie uczucie jak
                        bym miała okresu dostać, ale mimo to poleciałam najpierw do położnej po
                        zastrzyk, bałam się że pewnie zaraz mnie zaboli bardziej, te skurcze trwały
                        gdzieś tak do 2, potem znowu poszłam do położnej żeby sprawdziła czy może mam
                        już jakieś rozwarcie, było na 6,7 cm. Jak się o tym dowiedziałam, od razu za
                        telefon i po anest.(takie zniecz. jest możliwe od 3,4 cm),
                        muszę kończyć, dzidzia się obudziła. Trzymajcie się, poród da się przeżyć.
                • mongal Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 08.05.05, 17:33
                  ja rodzilam naturalnie i wlasnie ze polecam, moze byc przy tym maz i razem
                  mozna przywitac na swiat dlugo wyczekanego dzieciaczka smile
                  • nicol.lublin Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 23.07.05, 12:07
                    toż przecież znieczulenie nie jest przeciwskazaniem do porodu rodzinnego
        • lolinka2 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 06.03.05, 21:01
          Znam takiego "odwaznego" (albo raczej współczesnego) lekarza, i on właśnie
          pracuje aktualnie w Lublinie. Kiedy był ordynatorem położnictwa w Białej
          Podlaskiej, ze znieczuleniem porodu nie było problemu. Nie wiem, jak to wygląda
          teraz (rodziłam w 2002), ale spróbować warto. Dr n.med Leszek Łagód, szpital im
          Jana Bozego, tel. 605101661.
          • ana50 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 08.03.05, 10:17
            Dzięki za wypowiedzi! Może jeszcze znajdą się jakieś mamusie, które rodziły z
            zoo?
    • monias3 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 22.03.05, 13:28
      up
      • monias3 Re: DLACZEGO W LUBLINIE NIE ROBIĄ ZZO? 22.03.05, 13:37
        Czy na Staszica są problemy z zzo? Może macie tel. namiary na jakiegoś anast.?
    • faq we Wro tez nie robia :) 23.07.05, 12:38
      to na pocieszenie, ze nie taki Lublin do tylu. kwestia prozaiczna - brak
      anestezjologow na porodowkach. przy rodzacej z zzo anestezjolog musi byc przez
      caly porod, to z regoly trwa, wiec jest wylaczony z pracy na kilka godzin, co z
      innymi zabiegami? nfz rozwiazal kwestie krotko, nie ma na to kasy i juz. mozna
      sie oczywiscie sprobowac dogadac - ze 600 to kosztuje ale nie zawsze jest
      mozliwe z powodow jw, a obcego lekarza na oddzial nie wpuszcza, przynajmniej we
      wro.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka