aniazurawska Re: a może w domu..? 25.02.05, 12:20 Witam. Właśnie przed chwilą mąz mi przez tel to zaproponował. Mam znajoma położna więc pewnie nie byłoby problemy. No i oczywiście pytanie czy stać cię na to. Doszliśmy jednak do wniosku ze w szpitalu jakby co to mają te wszystkie sprzęty i w każdej chwili są przygotowani na reanimację w razie problemów. Chyba bym się bała, pomimo różnych opiniii co do podejścia personelu i warunków szpitalnych. Jeśli wszystko z ciążą ok i lekarz prowadzący nie widzi problemu no najlepiej jak znasz połozna to warto się zastanowić. Pozdrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
iwonady Re: a może w domu..? 25.02.05, 14:06 Absolutnie po swoim szpitalnym porodzie nie zdecydowłabym się na poród w domu i kazdemu odradzam. Moja ciąża bez większych powikłań....tylko od drugiej połowy ciazy nadciśnienie, ciaża była przenoszona, indukowany poród ze względu na h-gestozę, zakończony CC ze względu na wewnątrzmaciczną zamartwicę. Otóż na zadnym USG- a robiłam ich w ciazy 7 nie wykryto u mnie dużej ilosci wód płodowych, co spowodowało, ze pomimo rozwarcia na 10 cm, dziecko nie weszło w kanał rodny, bo miało jeszcze dużo miejsca i zaparło sie główką o ściane macicy: ( Moim zdaniem nawet ciaza niepowikłana kryje w sobie niespodzianki i w pieleszach domowych nie bedzie można dziecku pomóc jezeli zaistnieje taka sytuacja jak u mnie. Nawet po moim cc lekarka do meża powiedziała "widzi Pan, ledwie uratowaliśmy dziecko, a kobiety chcą rodzić w domach"....to była aluzja do mnie, bo tez miałam taki pomysł....i teraz boję się pomyśleć co byłoby gdyby.... Oczywiście to tylko moje zdanie na temat porodów w domu i każda z nas decyzję podejmie sama. Odpowiedz Link Zgłoś
kicia031 Re: a może w domu..? 26.02.05, 10:55 Ja bym bardzo chciala, ale niestety raczej to nie bedzie mozeliwe, raz ze wzgledu na moje zdrowie - astma, zylaki, a dwa ze u nas w domu jest po prostu za ciasno, naprawde trudno byloby to zorganizowac. Natomiast w Angli (znam wielu Angoli) to dosc powszechna praktyka, zwlaszcza w klasie sredniej. Znajomy opoowiadam, jak przy ich srodkowym dziecku mieli przez 4 tygodnie cos w rodzaju wanny - basenu w salonie, bo Pam chciala rodzic w wodzie a porod sie opoznil 2 tygodnie. Ona rodzila w domu cala trojke, tylko 1 i 3 juz na lozku, a nie w wodzie. Tez bym tak chciala.... Kicia Odpowiedz Link Zgłoś
kajanna Re: a może w domu..? 26.02.05, 15:05 W zyciu nie chcialabym rodzic w domu.Wlasne ze wzgledu na to,ze w razie jakis komplikacji,w domu nie byloby spejalistycznego sprzetu,ani spejalisty. Nie darowalabym sobie,ze przez moje widzimisie cos stalo sie dziecku. A niestety prawidlowo przebiegajaca ciaza,dobre wyniki,itd. nie zawsze gwarantuja prawidlowo przebiegajacy porod(znam kilka takich przypadkow). Odpowiedz Link Zgłoś
bubab Re: a może w domu..? 28.02.05, 10:41 witam, w Holandii tez powszechna praktyka jest porod w domu - z polozna. w szpitalu rodzi sie tylko w przypadku zagrozenia albo na specjalne zyczenie. A smiertelnosc noworodkow i kobiet jest nizsza niz w Polsce. Ja tez myslalam o tym ale te akustyczne sciany, no i brak znajomej dobrej poloznej...w koncu rodzilam w szpitalu i pobyt tam wspominam traumatycznie, zreszta wyszlam w 2 dobie, co prawda za zgoda lekarza. z perspektywy czasu mysle, ze teraz ucieklabym jeszcze szybciej. pzdr, aska Odpowiedz Link Zgłoś
imbirka Re: a może w domu..? 26.02.05, 18:18 Ja bym bardzo chciała, jeżeli w ciązy będzie wszystko ok., z doświadczoną położną i mozliwoscią szybkiego transferu do szpitala. Znam statystyki i badania medyczne, i wiem, że poród domowy jest przy zachowaniu określonych warunków bezpieczniejszy niż w szpitalu, więc raczej obawiałabym się sytuacji, że jednak będę musiała rodzić w szpitalu. Zależy mi na porodzie aktywnym, z minimum interwencji medycznych, i na niezakłoconym kontakcie z dzieckiem po porodzie, i boję się, że w szpitalu bym musiała o to zawalczyć - żaden z warszawskich szpitali nie stwarza w pełni takich mozliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
kolowrotek3 Re: a może w domu..? 26.02.05, 20:16 ja bym tez chetnie urodzila w domu ale...mamy strasznie akustyczne sciany, wiec odpada ze wzgledu na zaklocanie spokoju sasiadow, a nie daj Bog ciszy nocnej...no bo co ja bym zrobila gdyby sasiedzi wezwali policje? A tak powaznie, to balabym sie chyba troche ewentualnych komplikacji, ktorych czesto nie da rady przewidziec i licza sie wtedy minuty albo sekundy. Odpowiedz Link Zgłoś