18.12.05, 17:49
kto ostatnio rodził w Tychach - pytam i pytam i nic ? prosze napiszcie mi, bo
po ostatnje informacji trochę sie przestraszyłam.
Obserwuj wątek
    • julicica Re: Tychy 21.12.05, 16:51
      i co nikt nie rodził w tychach?????????????????
    • julicica Re: Tychy 03.01.06, 15:09
      !!!!!!!!!!!!!
    • julicica Re: Tychy 04.01.06, 23:03
      ?????????????????????????????
    • ona103 Re: Tychy 05.01.06, 11:31
      Rodziłam w Tychach pod koniec roku 2005. Moje wrażenia są niestety złe. Po
      cesarce opieka jest fatalna, nie ma mowy o pomocy przy wstawaniu, czyli
      usprawnianiu po zabiegu. Pielęgniarki nie potrafią prawidłowo pomóc przy
      pionizowaniu, przekręcaniu z boku na bok, nie wspominają nawet do czego służą
      drabinki przy łóżkach. Jeżeli człowiek nic nie wie o prawidłowym uruchamianiu
      może sie nabawić powikłań pooperacyjnych w postaci np. przepukliny,urazów
      kregosłupa. Na sali porodowej można liczyć na profesjonalizm pielęgniarek
      niestety na lekarzy już dużo mniej. Polecam wykonanie posiewu z szyjki,jezeli
      lekarz nie zlecił tego badania dla bezpieczenstwa dziecka.
      • ruda_kicia Re: Tychy 05.01.06, 13:43
        z twojej wypowiedzi widze że liczyłas na to połozne chyba same beda Cie
        podnosic i przewracac na boki a chyba nie o to chodzi . ja rowniez rodzilam w
        Tychach i jestem bardzo zadowolona z pobytu i opieki na oddziale polozniczym .
        polozne sa mile i bardzo pomocne za co im bardzo dziekuje
        • ona103 Re: Tychy 05.01.06, 14:54
          Nie liczyłam na 24godz. obsługe ale na pewną wiedzę z zakresu usprawniania.
          Może ktoś kto nie ma wiedzy o rehabilitacji nie zwróci na to uwagi, bądz jest
          taki odporny, lecz kobiety po trudniejszych porodach mogą potrzebować więcej
          opieki od zwykłej rutyny typu kroplówka, zastrzyk.
          • ruda_kicia Re: Tychy 05.01.06, 15:09
            to w takim razie napisz poloznym - bo pewnie tez wchodza na ta strone -jak
            powinno wygladac uruchamianie pacjentki po cieciu cesarskim, skoro uwazasz ze
            robia to zle moze je tego nauczysz skoro masz o tym pojecie
            • julicica Re: Tychy 06.01.06, 19:24
              dziewczyna ja prosiłam tylko o opinie i przezycia a nie o wysmiewanie albo
              podwarzanie czyjegoś zdania , jak wczesniej pisałam o Tychach ,bo ja też nie
              mam dobrych wspomnień z oddziału połozniczego ,to też na mnie napadły dwie ,
              ale przecież kazda z nas ma inne odczucia i potrzebuje innego zainteresowania
              ja niestety nie mogłam biegać do połoznych i o wszystko sie prosić ,a teraz
              będe miała cesarke i strasznie sie boje własnie tego odziału???
              • ona103 Re: Tychy 07.01.06, 10:36
                Nie chciałam cię przestraszyć,pisałam tylko o własnych odczuciach po
                cesarce.Poprostu poczytaj o tym jak powoli się pionizować żeby potem sama
                wykonać naprawdę proste ćwiczenia bez niczyjej pomocy i oczywiście polecam
                korzystanie z drabinki przy łóżku bo nikt o niej nie wspomina!Polecam też
                ćwiczenia oddechowe ponieważ po zabiegu często zalega wydzielina którą ciężko
                jest 'odkasłać' a o oklepaniu przez pielęgniarki jest trudno. Uszy do góry ,
                cesarka jest napewno mniej bolesna od pn.Pozdrawiam.
                • aguska25 Re: Tychy 07.01.06, 21:34
                  Witam !
                  Cesarka w Tychach - bron cie panie Boze!!! Nigdy wiecej ! 10 mies temu mialam
                  cesarke w tychach - nigdy wiecej w tym szpitalu !!!!!! Ja nie mialam szczescia
                  na personel - pielegniarki lekarze i polozne trafily mi sie fatalne! Naprawde
                  niewiele spotkalam milych cala reszta to wstretne babsztyle albo okropni
                  lekarze! Porod zaczelam silami natury ale po wielu wielu godzinach w
                  meczarniach w koncu podjeto decyzje o cesarce - kilkakrotnie slyszalam ze mam
                  sie zamknac - doslownie , a na stole operacyjnym podczas boli w pozycji lezacej
                  na wznak przywiazano mnie za nogi rece potem glowe i tak czekalam az racza mnie
                  w koncu uspic - upominano mnie bardzo niegrzecznie zebym sie uspokoila i
                  uwazala bo zniszcze sprzet ,a na prosbe o uspieniu mnie juz - nie moglam
                  wytrzymac z bolu byla to juz 40 godzina a na wznak ciezko wytrzymac- lekarz
                  powiedzial ze usypia sie zwierzeta a nie ludzi !!! I kazal mi sie uspokoic! Po
                  przebudzeniu umieszczono mnie na sali niepokazawszy dziecka - dziecko pokazala
                  mi jedna uprzejma pielegniarka ale dopiero po kilu godzinach - zostawila mi je
                  i wyszla - dodam ze na sali bylam sama, nie wstawalam jeszcze po operacji a
                  lozko mialam nie przy scianie i waskie alez bylam przerazona ze maly spadnie -
                  lozeczek na tej sali nie ma dla dzieci ! Coz jeszcze - dziecko prze pierwsze 2
                  doby nie pozwalano mi zatrzymac - dokarmiano mi je w takich ilosciach ze
                  pozniej nie chcialo ssac mojej piersi w zwiazku z czym nie pobudzalo moich
                  piersi do laktacji .......brak mleka i do tego brak checi dziecka do picia z
                  piersi byly straszne......ale w koncu zabralam dziecko pomimo braku lozeczka i
                  walczylam dostawialam dostawialam az sie udalo i po tygodniu meczarni na
                  oddziale w domu wszytsko bylo juz w porzadku! Nigdy wiecej nie bede rodzila w
                  tyskim szpitalu - zaluje ze nie posluchalam kolezanek ktore
                  odradzaly ......moze mnie uda sie inne mamy przekonac !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka