Dodaj do ulubionych

Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza

12.02.06, 20:31
Po wielu lekturach, w tym zagranicznych publikacjach i opowiesciach kobiet
które przechodziły przez tę koronkowa robótkę, postanowiłam pisemnie, przy
przyjęciu do szpitala napisac oswiadczenie, ze nie zgadzam sie na nacinanie
krocza, uznając to jako okaleczenie. Połozne kręciły nosem i były niechęte,
doktor też (zaczał cos bąkac, że jak tak chce to moja sprawa, on nie
odpowiada i żebym sie jeszcze zastanowiła), ale udało się. Nie było nacięcia,
nie byo szycia i kłujących szwów. Nadmieniam, że nie popekałam. Słuchałam co
mi każe robic połozna i skończyło sie ok. Urodziłam tak jak ja chciałam, a
nie tak jak im wygodnie (poród w wodzie, bez nacięcia) i było to moje
pierwsze dziecko (3100 gram, 52 cm Natalka). Chyba czasem warto postawic na
swoim. Pozdrawiam. Magda
Obserwuj wątek
    • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 12.02.06, 20:32
      Rodziam w Wałbrzychu.
      • lolinka2 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 12.02.06, 21:11
        ...i jesteś drugą na tym forum osobą (siebie skromnie nie wliczam, bo akurat na
        co innego się pisemnie nie godzę za każdym razem smile), która poszła po rozum do
        głowy - kiedy mają papier, nie mogą złamać woli pacjentki.
        • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 12.02.06, 21:22
          Pomyslałam sobie, że jak sama popekam to trudo, moja sprawa, mój tyłek, wtedy
          będa szyć. Pozdrawiam
          • earl.grey Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 13.02.06, 11:50
            dobra jesteś! Podziwiam cię.
            Ja się cykałam, bo bałam się, że skoro położne niechętne, to nie można liczyć na
            pomoc w aktywnej ochronie krocza, zresztą pewnie nie umieją. A wiadomo, parcie w
            odpowiednim momencie, właściwa pozycja, odpowiedni oddech - gdyby położne w tym
            pomogły, mniejsze byłoby prawdopobobieństwo pęknięcia.
            Ale proszę - jestes przykładem, że mimo niechęci położnych można zrobic po swojemu.
            • 100nka100 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 13.02.06, 16:26
              Dlaczego piszesz, że położne nie potrafią odbierać porodów "na ochronę
              krocza" ? Jestem położną i uczono mnie tego w szkole!
              • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 13.02.06, 20:54
                I mam nadzieję, że stosujesz swoją wiedzę w praktyce jesli tylko się da
                oczywiście smile. Pozdrawiam
              • earl.grey Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 17:58
                Musisz być młoda... Szkoda, że cie wcześniej nie znałam.
                Wiem stąd, że półtora roku temu w Poznaniu szukałam położnej, która podjęłąby
                sie tego karkołomnego (?) zadania. Miasto przecież niemałe, szukałam rozmawiając
                osobiście, pytając lekarzy, poprzez szkoły rodzenia i poprzez znajome - kazałam
                rozpytywać, wreszcie poprzez Fundację Rodzić po Ludzku. Jedyny wynik:
                pierworódki "t.r.z.e.b.a" nacinać. Chwała Bogu miałam cesarkę.
                Przy okazji: Fundacja Rodzić po Ludzku rozprowadza teraz broszurki o aktywnej
                ochronie krocza, zawierające też nbadania naukowe dotyczące skutków nacinania,
                skierowane do położnych, nie wiem, czy mają ich dużo i czy przesłali by także
                "nie położnym". Trzeba się z nimi skontaktować mailem i zapytać.
                • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 21:34
                  Wiesz miło mi, że uważasz iz jestem młoda. Mam 30 lat, mieszkam we Wrocławiu,
                  to całkiem niedaleko od Poznania wink. Zdecydowałam sie rodzic w Wałbrzychu, gdyz
                  szpital ma dobra opinię i sa bardzo dobre warunki, pozatym tam mam rodziców.
                  Własciwie to nie było az takiej wielkiej afery z tym moim pismem, powiedzieli
                  co myslą i juz (oczywiscie byli raczej przeciw, ale kazdy ma prawo). Dyrektor
                  ds. lecznictwa jest raczej pro natura wink, i sa bardzo otwarci. W końcu
                  powiedzieli ze u nich mozna wszystko pisac i mówic co sie nie chce, serio wink
                  Położna nie to, żeby naciskała na mnie, przekonywała iz nie mam co się obawiać
                  i myslec, ze każda ma nacinane krocze rutynowo, bo w wałbrzyskim szpitalu tego
                  nie robią. Tłumaczyła, że to dodatkowa robota to szycie i pozatym koszty jakby
                  nie patrzeć (dezynfekcja, znieczulenie, czas)i ona tak naprawdę nie chce
                  nacinać. Jako żart i abym jej zaufała porównała to do obiadu i powiedziała, że
                  chyba jak bym miała pełny brzuch to nie poszłabym kupic sobie cos do jedzenia
                  do restauracji, bo i po co, więc ona tez nie chce sie przepracowywac i miec
                  dodatkowa robotę. Powiedziała, że będzie mnie o wszystkim informowac i
                  uzasadniac kazdą decyzje i zanim coś zrobi to wszystko mi powie i żebym
                  naprawde jej zaufała, bo nie pracuje miesiąc na sali porodowej i nie zrobi
                  niczego z zaskoczenia, bo takie mają zasady. Mimo pisma pomagała mi w drugiej
                  fazie porodu krok po kroku i powiedziała, że po prostu MUSZĘ i dobrze mi radzi
                  jej słuchać i tylko nie przeć jak dzika winki tylko tyle ile ona powie.Z drugiej
                  strony w wodzie tkanki krocza stają się bardziej elastyczne i jest mniejsze
                  prawdopodobieństwo przedarcia ich. Pismo zostawiłam za potwierdzeniem, ale jak
                  dziecku groziłaby zamartwica, albo nie ułozyłoby sie odpowiednio i nie byłoby
                  wyjścia to bym sie zgodziła. Ale takiej sytuacji na moje szczęście nie było.

                  Powiem ci earl.grey, że nie jestem jakąś nietykalna panienką. Nie miałam nic
                  przeciwko lewatywie (pomyslałam sobie, że za darmo przeczyszcza mi jelita, po
                  tym jak moja znajoma miała tam ok. 5 kg złogów pomyslała, że to niegłupie się
                  przeczyściś wink. Uważam też, że lepsze to, niz ma coś człowiekowi wylecieć.
                  równiez sie ogoliłam depilatorem w kremie w domu, bo skoro na co dzień to robie
                  to nie bede się akurat tego dnia buntować, bo i przeciwko czemu skoro sama
                  robie sobie "fryzurkę". I nawet gdybym pękła, bo i tak mogło się zdarzyć to
                  poniewaz moja Natalka nie była duża (3100), więc było mało prawdopodobne, że
                  jesli pęknę to będzie to pęknięcie 3 lub 4 stopnia, zresztą wg WHO takie
                  pęknięcia są rzadkie i zdarzają sie przy powikłanych porodach (kleszcze, poród
                  posladkowy), a nawet jesli pękłabym trochę (1-2 stpień) to to spontaniczne
                  pęknięcie wcale nie jest bardziej głębokie niż nacięcie.


                  Robić nacięcie po to aby nie było drugiego pęknięcia gdzie indziej jest chore.
                  Pozatym gdybym miała duże dziecko to postarałabym sie o cesarkę, po prostu nie
                  rodziłabym kolosa 4500 g dołem.
                  • earl.grey Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 15.02.06, 10:48
                    pisałam do 100nka100, która jest położną i twierdzi, że uczyła się ochrony
                    krocza. Musi byc młoda, skoro sie uczyła, bo mnie nie udało się znaleźć
                    położnej, która to umie, wszystkie twierdziły, że jedyna znana im ochrona to
                    właśnie nacięcie. Ale widzę, że Twoja położna Ci pomogła. Co w niczym nie
                    umniejsza mojego podziwu dla Ciebie. Ja bym się bała, że jak podpiszę papier, że
                    nie chcę nacięcia, to już nikt nie będzie się ze mną patyczkował, tylko niech
                    sobie pęka, a jeszcze nie daj Boże dziecko niedotlenione... Na to zresztą
                    wyglądało, bo rozmowy miały taki mniej więcej koniec "jak pani nie ma zaufania
                    do położnej to po co pani w ogóle szpital? prosze sobie rodzić w rowie".
                    Delikatne takie te położne, że nie wiem. Własna ciotka się na mnie obraziła
                    (jest ginekologiem), bo zrezygnowałam z jej pomocy po tym, jak powiedziała, że
                    poród inny niż na leżąco, pod ktg i oczywiście z nacięciem, jest niebezpieczny.
                    Jeszcze się poczeka, aż się u nas poprawi, Poznań chyba taki konserwatywny. Jak
                    100nka mówi, że już się uczą ochrony krocza, to sie pewnie poprawia. Ja już
                    dłużej nie mogłam czekać, bo mam 36 lat. A więc i Ty jesteś młoda w porównaniu
                    ze mną.
                    • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 15.02.06, 13:27
                      Dzwoniłam do Fundacji w tej sprawie i pani połozna powiedziała, że owszem są
                      dwie cienkutkie broszurki jedna dla połoznych, a druga dla kobiet. Zamówiłam
                      obie. Obiecała wysłać na adres domowy listem, tylko mówiła żebym cierpliwie
                      poczytała, bo sa zawaleni robotą. Pozdrawiam cieplutko wszystkie forumowiczki.
                      Magda
    • placebo77 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 13.02.06, 15:15
      a ja chyba wole zeby mnie nacieli, nawet profilaktycznie niz mam slyszec jak mi
      wszystko trzaska, jak wielu moim rodzacym kolezankom. a zaden lekarz nie jest w
      stanie zagwaranwowac, ze wszystko bedzie przebiegalo idealnie i ze taka
      sytuacja sie nie trafi.

      Pozdrawiam
      Placebo77
    • karolcia86 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 13.02.06, 23:24
      Gratuluję. Ja to jestem straszny cykor, w teorii waleczna, ale jak przychodzi
      co do czego to miękne. Na swoim porodzie zmiękłam pod wpływem położnej i
      pozwoliłam sobie przebić pęcherz.
      Ale dzieki takim jak ty w końcu zmieni się na lepsze, choć już teraz w
      porównaniu do naszych mam to mamy wielki komfort.
      Pozdrawiam
    • a_gurk Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 08:02
      Ja też miałam pismo i co? I nic- nacięto mnie, wbrew stanowisku moim i mojego
      męża. Lekarz orzekł, że nacinają pierworódki i już. A karta praw pacjenta w
      kąt.... Do dzisiaj czuję nacięte krocze, a minęło już 7 miesięcy od porodu.

      Ania
      • nikomu_nieznajoma Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 08:32
        No wiesz jeżeli nie zgodziłas sie pisemnie to szczerze mówiąc się dziwię, bo
        takie działanie było po prostu nielegalne. To sie nadaje przynajmniej do
        Rzecznika Praw Pacjenta.
        • natalka691 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 14:06
          WHO podaje przypadki, w których sa wskazania do nacięcia krocza. Ta organizacja
          chyba nie chce zrobic kobietom krzywdy. Sama nie rodziłam, wiec swoja wiedze
          czerpię tylko z teoretycznych źródeł.

          www.who.int/reproductive-health/impac/Procedures/Episiotomy_P71_P75.html
          Cytuję wskazania:

          Episiotomy

          Review for indications.

          Episiotomy should be considered only in the case of:

          - complicated vaginal delivery (breech, shoulder dystocia, forceps, vacuum);

          - scarring from female genital cutting or poorly healed third or fourth degree
          tears;

          - fetal distress.

          Więc chyba cos w tym jest, że u nas przeprowadza sie ten zabieg zbyt często.

          • bubusiol Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 14.02.06, 22:50
            Jak tak to przeczytałam to ..brrrr ciarki mi przechodzą po ciele. Przy
            pierwszym porodzie byłam nacinana i wydawało mi się, że nic gorszego już
            spotkać mnie nie może więc przed drugim porodem dużo rozmawiałam na ten temat z
            położną.Kobieta mnie dłuugo oszczędzała aż nagle ..trach i popękałam jak tylko
            się dało i dostałam przy tym krwotoku. "robili" ze mną jeszcze 1,5 godz po
            urodzeniu maluszka,a ból przebijał skurcze. Nie wiedziałam w którym momencie
            nadchodził.Jeśli znalazłabym się tam po raz trzeci to z pewnością będę prosić o
            nacięcie.
    • goga00 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 15.02.06, 16:02
      to świtnie,że udało się bez nacięcia.Mnie położna tak nacięła, że nie
      siedziałam na tyłku przez 2 tygodnie.Poza tym pękły mi szwy i goiło się
      fatalnie... a teraz po 2 latach od porodu nadal blizna jest bolesna...
    • zapominajka1979 do earl.grey 16.02.06, 12:41
      Witaj, bardzo mnie zaciekawiła Twoja wypowiedź o tym że w Poznaniu nie moglaś
      znaleźć położnej która odebrałaby twoj poród bez nacięcia z maksymalną ochroną
      krocza. Z ciekawości możesz mi napisać z położnymi z ktorego szpitala
      rozmawiałaś? Nie chce mi się wierzyc tak do końca że nie mogłaś znaleźć nikogo.
      Sama osobisci znam wiele połoznych które są za porodami bez nacięcia w 100%
      niezależnie czy jesteś pierwiastką czy wieloródką.Może nie mialaś szczęścia
      trafić do tych osób a może za mało szukałaś.Będę wdzięczna za odpowiedz.
      pozdrawiam
      • earl.grey re: do earl.grey 17.02.06, 18:44
        rozmawiałam z położnymi lub lekarzami w.s.z.y.s.t.k.i.c.h poznańskich szpitali,
        oczywiście nie ze wszystkicmi ich przedstawicielami, ze zrozumiałych względów.
        Zazwyczaj twierdzili, że taka praktyka jest w całym szpitalu. "Prosze zrozumieć,
        my mamy swoje procedury" i oczywiście standardowo straszyli pęknięciem.
        Jednocześnie pytałam o możliwośc wyboru pozycji podczas parcia, równiez okazało
        się to niemożliwe. Było to półtora roku temu i może od tego czasu coś się
        zmieniło, bo dziewczyny gdzies na tym forum mówiły, że rodziły w Poznaniu w
        Raszei w wybranej pozycji albo w wannie. "Za moich czasów" wanna była tylko do
        pierwszej fazy, a później na łóżeczko porodowe.
        Myślę, że szukałam bardzo intensywnie. Nie wymienię ci wszystkich, bo do
        niektórych nie dotrałam bezpośrednio, tylko np prosiłam koleżanki, żeby pytały
        swoich ginekologów. Części już nie pamiętam.
        Chodziłam do szkoły rodzenia Pani Beaty Sobali, położnej ze Świętej Rodziny:
        "oczywiście, że staramy się chronić krocze, ale u pierworódek to w zasadzie
        niemożliwe, więc prosze na to nie liczyć" Na pytanie, czy może procentowo podać,
        ile tną - "95%". Ze Św. Rodziny jest tez moja położna - to samo.
        Polna dr hab r., prywatnie moja ciocia: "Kochanie, nie zdajesz sobie sprawy, jak
        niebezpieczną rzeczą jest poród, zresztą i tak nie miałabyś siły chodzić czy
        stać. W tych książkach o porodzie to głupoty piszą, pierworódka nie urodzi bez
        nacięcia". Jej mąż, Św. Rodzina - to samo. Na Polnej rodziła moja siostra i
        kuzynka - nacinają rutynowo.
        dr Natalia Fischer, Prywatna Lecznica Fischer - "trzeba mieć zaufanie do lekarza"
        Lutycka, lekarz koleżanki, bardzo ceniony: "o co ta cała sprawa, przecież
        nacięcie nie boli", podobnie położna stamtąd, która rodziła z koleżanką.
        Raszei, moja pani doktor: "Przecież nikt nie nacina, jeśli to nie jest
        konieczne". Na pytanie, w ilu przypadkach jest konieczne: "u pierworódek
        praktycznie zawsze." Wszystkie dziewczyny, z którymi na ten temat rozmawiałam
        (byłam w szpitalu 5 dni) były nacinane. Podobnie wszystkie koleżanki.
        zresztą popatrz sobie u pani dr, która udziela porad na forum "poród bez stresu"
        - też zwolenniczka nacinania.
        A Ty skąd jesteś?
      • cecylja1 Re: do earl.grey 23.03.06, 12:21
        Mam prośbę,jeżeli wiesz do jakiej położnej mogłabym sie zwrócić na Lutyckiej w
        Poznaniu,która potrafi pomóc urodzić naturalnie,bez krojenia i w pozycji,w
        której będę sama sie lepiej czuła.Proszę odpisz.
        • earl.grey Re: do earl.grey 24.03.06, 22:51
          ależ oczywiście nie wiem, przykro mi, Cecyljo, gdybym taką znalazła, sama bym
          tam chętnie rodziła. Albo gdziekolwiek, gdzie bym taką położną/lekarza znalazła.
          Mogę ci jedynie poradzic, poszukaj tu na tym forum, było coś o Raszei (już dość
          dawno) i o wyborze pozycji do rodzenia w Poznaniu. W którymś z tych wątków
          dziewczyny właśnie pisały, że rodziły aktywnie w Poznaniu, w Raszei.
    • radowinkaala Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 16.02.06, 20:04
      Szczęściara! Podziwiać Cię za odwagę także należy. Ja rodziłam duże dziecko i
      bałam się komplikacji i powikłań (omc nie skończyło się cesarką) - nie obyło
      się bez nacięcia, choć położna się starała tego uniknąć. Moja mała ważyła 4600g
      i miała 60 cm.
    • amoch1 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 24.03.06, 19:23
      a ja stwierdziłam, że skoro rodzę w szpitalu, w obecności kompetentnych osób
      to "oddam się w ich ręce" i im zostawię decyzję, po prostu zaufałam położnej,
      że zrobi to co będzie trzeba... i nie byłam nacinana mimo że to pierwszy poród
      ale pękłam, tylko że niegroźnie, pęknięcie I stopnia....
      dlatego moim zdaniem nie ma co z góry zakładać że ma być nacięcie albo nie,
      wszystko zależy od sytuacji
      Rodziłam na Żelaznej w W-wie
      • dyzio112 Re: Pisemnie nie zgodziłam sie na nacięcie krocza 24.03.06, 20:48
        Witam
        Śmiać mi się chce odnośnie nacinania krocza w Poznaniu.
        Rodziłam synka prawie trzy lata temu w Poznaniu na Polnej. Nie miałam umówionej
        położnej czy lekarza. Rodziłam u tych położnych, które akurat miały dyżur. Były
        przesympatyczne. Stwierdziły, że nie muszą nacinać. Tylko zrobiły to na moją
        prośbę i zostałam nacięta. Bałam się, że popękam. Synek ważył prawie 4 kg.
        Nacięcie nic nie bolało. Zszycie również nic.
        Krocze goiło się nie całe 2 tygodnie.
        Nast. dnia po porodzie normalnie się poruszałm. Poszłam pod prysznic.
        Wogóle nie czuję, że kiedyś byłam tam nacinana.
        W poniedziałek mam termin nast. porodu i również chcę byc nacinana.
        Moje dwie koleżanki nie były nacinane. Bardzo popękały. Potem długo się goiło.
        Minęło już kilka lat a one odczuwają czasami ból, twierdzą że krocze reaguje na
        zmianę pogody.
        Ja nic takiego nie odczuwam.
        Dlatego ja osobiście jestem za nacinaniem krocza.
        Ale jak widać to temat rzeka.
        Pozdrawiamsmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka