nikomu_nieznajoma
12.02.06, 20:31
Po wielu lekturach, w tym zagranicznych publikacjach i opowiesciach kobiet
które przechodziły przez tę koronkowa robótkę, postanowiłam pisemnie, przy
przyjęciu do szpitala napisac oswiadczenie, ze nie zgadzam sie na nacinanie
krocza, uznając to jako okaleczenie. Połozne kręciły nosem i były niechęte,
doktor też (zaczał cos bąkac, że jak tak chce to moja sprawa, on nie
odpowiada i żebym sie jeszcze zastanowiła), ale udało się. Nie było nacięcia,
nie byo szycia i kłujących szwów. Nadmieniam, że nie popekałam. Słuchałam co
mi każe robic połozna i skończyło sie ok. Urodziłam tak jak ja chciałam, a
nie tak jak im wygodnie (poród w wodzie, bez nacięcia) i było to moje
pierwsze dziecko (3100 gram, 52 cm Natalka). Chyba czasem warto postawic na
swoim. Pozdrawiam. Magda