Dodaj do ulubionych

Noworodki na Zelaznej

24.11.06, 11:20
wszystkie opisujecie tylko swoje dole i niedole jakie przezylyscie w
szpitalach,ale zadna z was nie pisze nic o opiece noworodkowej-przeciez ON
jes rownie,jak nie bardziej wazny w tym wszystkim! pominmy swoje pretensje i
napiszmy cos o opiece nad maluszkami.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • juleg Re: Noworodki na Zelaznej 24.11.06, 15:22
      Ja byłam zadowolona, pediatrzy świetni i delikatni dla maluszków, siostry tez bardzo ok...
    • amwaw Re: Noworodki na Zelaznej 24.11.06, 19:48
      to źle czytasz
      sporo było o noworodkach na żelaznej
      ja byłam na sali ogólnej : z opieki byłam zadowolona, gorzej z informowaniem..
      • imiriam Re: Noworodki na Zelaznej 27.11.06, 22:59
        Ja jestem rozczarowana, zarówno opieką lekarską, jak i pielęgniarską. Syn cały
        czas, z przerwami na karmienie, przebywał na oddziale noworodkowym (był
        naświetlany) i zazwyczaj wracał w założonej przeze mnie pieluszce,
        nieprzewinięty, z zaschniętą kupą.
        Decyzja o naświetlaniu została podjęta za późno-na początku ocena zażółcenia
        przeprowadzana była na oko, nawet nie przy pomocy bilirubinometru. Tak samo
        było na wizycie w przychodni przyszpitalnej kilka dni po wypisie.
        Na cały oddział tylko 2 materacyki do naświetlania od dołu.
        Mam wrażenie, że oszczędzają na badaniach-badania z krwi co 2 dni, zero badań
        dodatkowych (poród zabiegowy).
        Urodziłam w niedzielę ok. 2 w nocy, pediatra przyszła do mnie dopiero w
        poniedziałek, a i tak nic się nie dowiedziałam, bo została odwołana bodajże na
        blok porodowy.
        • juleg Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 08:53
          imiriam a kiedy to było? Może się coś zmieniłouncertain
        • laminja Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 10:56
          Imiriam z tego co można przeczytać na stronie internetowej szpitala rodzice
          mają swobodny dostęp do swoich dzieci przebywających na oddziale noworodkowym
          przez całą dobę. Czemu nie przewijałaś go po karmieniu?
          • agnesma1 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 13:21
            Oczywiście, że jest dostęp swobodny. Mamy doglądają swoich pociech, głaszczą je,
            karmią i przewijają. Myślę, że autorka posta również. Co nie zmienia faktu, że
            na noworodkach, niektóre "zmiany" pielęgniarek doglądają dzieci, a w innych
            wracają nieprzebrane i takie są fakty. I to nie ma nic wspólnego z dbaniem o
            dzieci przez ich Mamy.
          • imiriam Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:03
            Laminja, ja wcale nie twierdzę, że broniono mi dostępu do dziecka, ale że, tak
            jak napisała niżej jedna z dziewczyn, pielęgniarki (niektóre zmiany) nie dbały
            należycie o powierzone im dziecko. Oddając syna do naświetlania, na oddział
            noworodkowy zostałam poinformowana, że od tej pory to pielęgniarki będą go
            przewijały, kąpały, ja mam tylko go karmić.
            Pieluchę zmieniałam po każdym karmieniu, ale syn widać był niesubordynowany, bo
            robił kupy także w czasie naświetlania...
            Więc dla mnie to jest kwestia nie przestrzegania obowiązków przez pielęgniarki.
            • laminja Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:24
              jak dla mnie w takich sytuacjach należy zwrócić uwagę szefowi oddziału -
              właśnie po to, żeby opieka była lepsza.
              • imiriam Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:53
                Masz rację, ale nie w głowie mi to było wtedy.
                Poza tym decydując się na poród na Żelaznej można się spodziewać, że nie będzie
                tam zniechęconych do swojej pracy pielęgniarek noworodkowych, że szpital
                potrafi je wystarczająco zmotywować do pracy.
                Nikt nikogo nie zmusza do pracy w charakterze pielęgniarki-nie będę odkrywcza
                twierdząc, że do tego trzeba mieć serce, powołanie, a już szczególnie do pracy
                z dziećmi.

                Serdeczne pozdrowienia dla Pani Agnieszki Kostyły-położnej z sercem.
                • laminja Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 18:30
                  problem polega na tym, że w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć pielęgniarki z
                  powołania nie tylko na oddziały noworodkowe. Fajnie by było gdyby z dziećmi
                  pracowali tylko ludzie z wielkim sercem i powołaniem, ale takich osób w służbie
                  zdrowia jest coraz mniej. W pierwszym poście napisałaś, że syn był cały czas (z
                  przerwami na karmienie na oddziale noworodkowym) i wracał z niego często w
                  założonej przez Ciebie pieluszce. Ponieważ o ile dobrze pamiętam noworodki
                  karmi się mniej więcej co 3 godziny, a po karmieniu przewija, dziecko mogło
                  leżeć w tej samej pieluszce przez okres 2-3 godzin. Normalne jest to, że żadna
                  pielęgniarka nie zajmie się dzieckiem tak dobrze jak matka, a kiedy rodzice
                  mają nieograniczony dostęp do dziecka pielęgniarki często zakładają, że rodzice
                  będą doglądać dziecko i pilnować również między karmieniami czy dziecko
                  przypadkiem nie zrobiło kupki. Tak robi wiele osób, moja koleżanka siedziała z
                  dzieckiem na oddziale cały czas. Postawiła sobie krzesło obok naświetlarki.

                  Natomiast nieprawidłowości powinno się zgłaszać odpowiednim osobom.
        • agnesma1 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 13:16
          imiriam, mam dokładnie identyczne doświadczenia. mój mąż zażartował, że może my
          zamieściliśy ten post. za wyjątkiem oczywiście porodu ok.2wink jestem ciekawa kto
          był Waszym pediatrą.

        • moreno500 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 14:12
          > Decyzja o naświetlaniu przeprowadzana była na oko

          jakoś z doświadczeń moich koleżanek wynika, że przeważnie decyzja ta jest
          podejmowana na oko, nie wiesz, gdzie stosują ten sprzęt? poza tym chyba
          szybciej widać "na oko", bo ta bilirubina nie ma stałego poziomu tylko narasta,
          no i nie wszystkie dzieci z żółtaczką się naświetla. jak bilirubina nie jest za
          wysoka (moja córka miała ok.8), to nie naświetlają. moja koleżanka miała taką
          sytuację, że bilirubina była ok, a lekarz (z Solca) zatrzymała je dłużej w
          szpitalu "na czuja", bo się "na oko" dziecko nie podobało. no i wybuchła
          żółtaczka, przeczucie było słuszne. także chyba to nie jest takie proste.
          • juleg Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 15:03
            My mieliśmy cudownego Sandacha, moze to wyjątek?
            • juleg Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 15:06
              Na naszej sali była też taka kurpulentna Dr. w okularach, nie pamiętam nazwiska ale też była bardzo ok.Na noworodkach wszystko było w najlepszym porządku.
          • imiriam Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:16
            > Decyzja o naświetlaniu przeprowadzana była na oko

            jakoś z doświadczeń moich koleżanek wynika, że przeważnie decyzja ta jest
            podejmowana na oko, nie wiesz, gdzie stosują ten sprzęt? poza tym chyba
            szybciej widać "na oko", bo ta bilirubina nie ma stałego poziomu tylko narasta,
            no i nie wszystkie dzieci z żółtaczką się naświetla. jak bilirubina nie jest za
            wysoka (moja córka miała ok.8), to nie naświetlają. moja koleżanka miała taką
            sytuację, że bilirubina była ok, a lekarz (z Solca) zatrzymała je dłużej w
            szpitalu "na czuja", bo się "na oko" dziecko nie podobało. no i wybuchła
            żółtaczka, przeczucie było słuszne. także chyba to nie jest takie proste.
            • moreno500 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:26
              no tak, w jednym zdaniu ujełaś ocenę zażółcenia i decyzję o naświetlaniu, stąd
              tak to zrozumiałam.
              ale naprawdę wiem, że z tą żółtaczką to nie taka prosta sprawa
        • imiriam I jeszcze jedno 28.11.06, 16:41
          Jak napisałam miałam poród zabiegowy i 3 pediatrów z Żelaznej twierdziło, że
          dziecko nie wymaga "ponadstandardowej" kontroli i opieki (typu usg głowy,
          opieka neurologa), a tymczasem gdzie nie pójdziemy syn traktowany jest ze
          szczególną uwagą, właśnie w związku z porodem zabiegowym.
    • moreno500 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 14:06
      u mnie było wszystko super, ale mój noworodek był cały czas ze mną
    • lolinka2 Re: Noworodki na Zelaznej 28.11.06, 16:06
      na plus zdecydowanie - fachowo, z sercem i dla rodziców i dla dziecka.
      I moje bebe dzięki temu zyje (tlen itp. od narodzin przez 2-3 pierwsze dni) i
      się pięknie rozwija.
      • joannapalach Re: Noworodki na Zelaznej 29.11.06, 15:45
        wypisali mnie po 2,5 doby, bez badania bilirubiny, musieliśmy wrócić do
        szpitala na naświetlania, bo lekarz rejonowy zalecił badanie krwi - bez
        problemu przyjęli, ale teraz bym się chyba nie dała wysłać do domu bez badania
        poziomu bilirubiny. Personel bardzo ok
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka