Gość: zivona IP: *.* 26.11.02, 21:51 Hej Szukam mam, które rodziły w Gliwicach. Sama mam termin na kwiecień i nie wiem czy rodzić w Gliwicach, czy szukać czegoś innego. Proszę o opinie - chyba jest ktoś ze Śląska?Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: DanusiaP Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 29.11.02, 12:51 Rodziłam w Gliwicach w styczniu. Mogę powiedzieć, że nie jest źle. Położne bardzo miłe- mają dużo cierpliwości i robią wszystko, żeby jakoś ulżyć rodzącej. Można wskoczyć do wanny (jak ma się dużo samozaparcia, to można w tej wannie urodzić, ale trzeba to zgłosić na początku porodu). Same łóżka do rodzenia są stare (z lat 70.), nie ma osobnych sal dla różnych rodzących, tylko są boksy, więc słyszysz co się dzieje u innych rodzących (mnie to akurat pozwalało nie myśleć choć przez chwilę o moim bólu, ale tobie może przeszkadzać...). Sale poporodowe są pięcioosobowe, łóżeczka dla dzieci stare Co gorsza pielęgniarki są niezbyt miłe i nie kwapią się do wymieniania zakrwawionych podkładów- w ogóle rzadko zaglądają. No i nie masz wyboru (jak np w Pyskowicach)- czy chcesz mieć dziecko przy sobie cały czas, czy może chcesz odpocząć- tu musisz się nim zajmować 24 h na dobę, co po porodzie jest trudne. Także sam poród- super, po- niestety gorzej. Słyszałam, że świtnie jest w Pyskowicach! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aja22 Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 07.01.03, 23:16 hej rodziłam w pyskowicach co prawda też cą tam boksy ale 2 na ogól żadko zdarza się tam aby 2 rodziły naraz opieka jest wspaniała nikt nie zagląda na porodówke z osób nie pożądanych w czasie porodu można posłuchać radia jest się pod stałą kontrolą położne za wszelka cene próbuja zmniejszyc ból rodzącej masuja pocieszają kiedy mnie z szywano i wczesniej nacinano to nic nie czułam nawet nie wiem kiedy to nastąpiło po porodzie ze 100 razy ktoś przychodził zapytac czy pomóc w czymś pokazać co i jak z dzieckiem czy zabrać dziecko jak sie jest zmęczonym co 2 godziny wymieniano kosz 2 razy dziennie sprzątane były pokoje i łazienka pokoje są 2 os. do wyboru różany błekitny słoneczny jednym słowem moje wymagania były spełnione i nie powiem ani jednego złego słowa na porodówke w pyskowicach a w gliwicach byłam na ginekologi z krwotokiem tylko 1 dzień i czułam się jak zwierze idące na rzeż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aja22 Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 07.01.03, 23:17 hej rodziłam w pyskowicach co prawda też cą tam boksy ale 2 na ogól żadko zdarza się tam aby 2 rodziły naraz opieka jest wspaniała nikt nie zagląda na porodówke z osób nie pożądanych w czasie porodu można posłuchać radia jest się pod stałą kontrolą położne za wszelka cene próbuja zmniejszyc ból rodzącej masuja pocieszają kiedy mnie z szywano i wczesniej nacinano to nic nie czułam nawet nie wiem kiedy to nastąpiło po porodzie ze 100 razy ktoś przychodził zapytac czy pomóc w czymś pokazać co i jak z dzieckiem czy zabrać dziecko jak sie jest zmęczonym co 2 godziny wymieniano kosz 2 razy dziennie sprzątane były pokoje i łazienka pokoje są 2 os. do wyboru różany błekitny słoneczny jednym słowem moje wymagania były spełnione i nie powiem ani jednego złego słowa na porodówke w pyskowicach a w gliwicach byłam na ginekologi z krwotokiem tylko 1 dzień i czułam się jak zwierze idące na rzeż Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agusek Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 03.12.02, 13:47 Witam,Ja od ZAWSZE wiedziałam, że będę rodziła w Pyskowicach - i intuicja mnie nie zawiodła. Położne miłe i uczynne, pomagają jak mogą przy porodzie. Pielęgniarki są uśmiechnięte i pomocne, przychodzą na KAŻDE wezwanie z UŚMIECHEM na buziakach, i moim zdaniem jest to szpital bardziej przyjazny dziecku (I MATCE!!!) niż gliwicki (a tam pracuje moja pani ginekolog-położnik i mimo to nie zdecydowałam się na rodzenie w Gliwicach). Sala porodowa nie była jeszcze (rok temu) wyremontowana (dwa łóżka oddzielone ścianką, z czego jedno starego typu) ale po porodzie pokoje są dwuosobowe z łazienką (prysznic i umywalka - do toalety trzeba przejść przez korytarz), w pięknych, pastelowych kolorach (słoneczny, błękitny, sosnowy, różany - tak się nazywają i tak wyglądają). Łóżka są nowe, niższe niż stare a dzieci mają nowe łóżeczka w których są dowożone do mamuś kiedy i na jak długo mama chce. A co więcej obiadki są pyszne i takie, jakie karmiąca mama może jeść. Leżałam w Gliwicach w ciąży i to co dostawałam jeść wołało o pomstę do nieba (mamy karmiące mają to samo oczywiście do jedzenia co reszta). Rozumię że jest ciężko, ale w Pyskowicach bez dopłaty i za te same pieniądze z Chorej Kasy obiadki były SMACZNE i ładnie podane. To naprawdę jest ważne. Ponadto o gliwickiej pani ordynator z noworodków słyszałam wiele nienajlepszych opinii z bardzo bliskiego grona znajomych. Naprawdę polecam Pyskowice z serca całego. Drugie dziecko jak Bóg da też tam urodzę.Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązaniaAgnieszka mama Alicji już prawie 13-to miesięcznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aannia Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 07.12.02, 18:05 Hej,ja rodziłam w Gliwicach, ponad rok temu. Wcześniej leżałam tam na patologii i może właśnie dlatego się zdecydowałam. Mimo średnich warunków, przynajmniej przed remontem, który podobno ostatnio się odbył , i położne i pielęgniarki i lekarze, byli bardzo mili, uczynni, a co najważniejsze kompetentni. O rodzeniu w Pyskowicach myślałam, ale ważniejsze od pościeli w kwiatki dopasowanej kolorystycznie do nazwy pokoju był dla mnie nowoczesny inkubator (tfu, tfu odpukać...). Mój poród odbierała bardzo sympatyczna położna, do wanny nie zdążyłam , a ostatnią fazą pokierowała wspaniale. Po porodzie zostaliśmy przewiezieni do małej salki obok i pod bardzo dyskretną "opieką" pozostawieni sami sobie, żeby odpocząć i przywitać się z Maleństwem.Na oddziale położniczym zastrzeżnienia mam tylko do salowych, ale położne były znów super (nawet sprzątały za salowe jak trzeba było i żadnych min nie robiły). Pielęgniarki od dzieci też kochane, bardzo pomagały, jak trzeba było zabierały dzieci; w nauce karmienia też chyba były bardziej pomocne niż Pani Doradca Laktacyjny. Dobre też było to, że tatusiowie mogli przychodzić bez większych ograniczeń, ale z drugiej strony jak przeszkadzali innym pacjentkom, to położne potrafiły delikatnie zwrócić im uwagę. (Mąż koleżanki, która rodziła w Pyskowicach został wyproszony 15 min po urodzeniu się jego syna...).Ogólna ocena: szóstka dla lekarzy i położnych/pielęgniarek, 4 za warunki "bytowe" (za jedzenie 1!). Będę tam rodzić znowu.Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jolka-Gliwice Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 30.12.02, 23:36 Cześć,Postaram się Cię nie zniechęcić, ale ja zwykle jestem nastawiona lekko krytycznie do wszystkiego. Mój syn urodził się 03.01.2001 w Gliwicach.Miałam cesarkę i tu muszę pochwalić anestezjologa - panią Knopik (nawiasem mówiąc tylko ona potrafi zrobić prawidłowe znieczulenie zewnątrzoponowe -nie podpajęczynówkowe - więc jakby co to tylko ona). Porodówkę widziałam, zwiedzałam w siódmym miesiącu ciąży i przeraziłam się. Nie wiem, czy we wszystkich szpitalach są takie boksy, że górą słychać wszystko co sie dzieje obok, więc jeśli są to współczuję, bo ja od samego jęczenia- tylko jednej kobiety i jej okrzyków "O Jezu, już nie mogę" i "Nie wytrzymam, nie dam rady" - dostałam natychmiast ciśnienia 180/90 i długo jeszcze po powrocie do domu nie mogłam się uspokoić. A lekarz flegmatycznie mówił "Urodzi pani, spokojnie". Wcale mnie to nie uspokoiło. Poza tym nie pasowało mi, że z jednej strony masz korytarz, którym przelatują grupki personelu - podobno "nie zwracają uwagi" i "nikt tam sie nie patrzy:" jak zapewniała mnie koleżanka położna, która tam pracuje, ale sama przecież byłam świadkiem jak młode położne (w liczbie trzy) gorączkowo pytały "Już będzie rodzić?" żeby lecieć i patrzeć. W ogóle jak na mój gust za dużo tam było patrzących. Nawet mnie proponowano, ale byłam od tego daleka, po prostu chciałam jak najszybciej opuścic ten przybytek.Jeśli chodzi o położniczy to jest "tak se". Sale w miarę duże i jasne i jeżeli jest się tam krótko to mozna wytrzymać, tzn. jeśli dziecko jest w terminie i zdrowe. Mój syn był wczesniakiem i w tzreciej dobie dostał gorączki 39, więc musiałam przejść na septyk. Acha, czekałam około 4 godzin z gorączkującym dzieckiem, płacząc i nie wiedząc co robić (pokarmu jeszcze nie miałam za wiele, więc nawet się mały nie mógł napić)na przeniesienie. Za to personel z septyka był super, lekarze i pielęgniarki. Jest tam bardzo dobry pediatra, więc na plus mogę powiedzieć, że gdyby nie daj Boże coś się działo, to szpital Gliwicki ma odpowiedni sprzęt, inkubatory itp, oraz możesz być razem z dzieckiem- to dotyczy wczesniaków. To tyle, jakbyś miała jeszcze jakies pytanie, to pisz. Jolka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aja22 Re: GLIWICE - porodówka IP: *.* 07.01.03, 22:56 hej ja urodziłam 6 wrzesnia 02 r. synka miałam dylemat gdzie naszczęscie pojechałam do pyskowic i nie żałuje tego mam tak miłe wspomnienia że trudno uwieżyć opieka super lekarz super tylko jedzenie be nie zostałam ani na 1 min sama zawsze ktoś przymnie był na porodówce spełniano moje zachcianki byłam o wszystkim informowana dostałam konkretna odp. na pytanie byłam badana jak dziecko nic prawie nie czułam a kiedy urodziłam i czułam zmeczenie mołam oddać dzidzie pod opiekę ze 100 razy pytano czy czegoś nie potrzebuje czy zabrac dziecko abym mogła odpocząc uczą przewijać itd polecam wszystkim Odpowiedz Link Zgłoś