anulat27
02.01.07, 23:04
W 2001 roku urodziłam córeczke własnie w oleśnickim szpitalu i przyznam
szczerze że jeszcze do dziś jest to dla mnie bardzo drażliwy temat. Nie mam
porównania z innymi szpitalami ale uważam że olesnicki szpital to rzeźnia.
Mąż zawiózł mnie tam około 2 w nocy. Gdy przyjmowano mnie na porodówkę
pielęgniarka poszła obudzić lekarza, który tak spał, że chrapanie aż
roznosilo się echem. Bardzo niesympatyczna pielęgniarka zrobiła mi lewatywę
bez słowa zapytania bądź uprzedzenia czy wyjaśnienia czynności. bez pomocy
kazała mi wspiać się na wysokachne łóżko i poszła spać. Bardzo wymiotowałam i
po godzinie czy dwóch zaczęłam jećzeć wiec przyszła, żeby mnie opierniczyć,
że hałasuje, ale nawet nie zadała sobie trudu żeby podać mi wody. Gdy zaspany
pan doktor zjawił sie przed 8 rano życzliwie poradził mi żebym pochodziła to
będzei szybciej - po 6 godzinach męczenia sie!
Dopiero poranna zmiana(moze dlatego że wyspana) była bardziej życzliwa.
Sam pobyt na oddziale z dzieckiem był juz mniej uwłaczający godności, choć
szczerze mówiąć stan łazienek - wstrętne czarne deski klozetowe i foliowe
firanki w kabinach prysznicowych to w XXI wieku żadna rewelacja.
Teraz jestem w ciąży z drugim dzieckiem i na pewno nie będę rodzić w Oleśnicy.
W mojej opini (jak również w opiniach koleżanek i znajomych, które rodziły w
ostanim czasie) nadal nie jest to szpital przyjazny, a juz zdecydowanie nie
mają tam pojęcia co to oznacza "rodzić po ludzku"