Rodziłam tam we wrześniu 2006 roku i mimo, że pochodzę z Gdyni, zdecydowałam
się na poród właśnie w tym szpitalu a nie w gdyńskim. Nie chodziłam wcześniej
do szkoły rodzenia, mój lekarz prowadzący ciążę nie pracował w tym szpitalu,
nie znałam tam absolutnie nikogo.. I potraktowano mnie naprawdę godnie i po
ludzku. Czułam, że jestem pod dobrą opieką, wszyscy począwszy od położnej,
poprzez lekarzy a na salowych kończąc, byli bardzo mili i uprzejmi. Poród
miałam bardzo krótki, bo trwał niewiele ponad 3 godziny, na izbie przyjęć
przyjmował mnie radosny, wesoły lekarz; sala porodowa była niczym z
amerykańskiego filmu- pojedyncza, nowoczesna, przyjemna; położna była może
trochę "sucha" w kontakcie (to zapewne przez dużą ilość porodów, które tego
dnia musiała odebrać) ale bardzo kompetentna i rzeczowa; lekarz, który
kończył dzieła był uśmiechnięty, żartował, rozluźniał atmosferę; panie
położne na oddziale noworodkowym chętnie uczyły jak karmić maluszka i
przystawiać do piersi, regularnie pytały o moje samopoczucie, zawsze słuzyły
pomocą ( no może poza jedną panią- która chyba miała zły dzień

)Mój synek
już w drugiej dobie dostał żółtaczki, więc nasz obecność trochę się
przedłuzyła w tym szpitalu, dlatego miałam okazję przyjrzeć się dłużej
personelowi i ich pracy. To była moja pierwsz ciąża i jeśli będę miała drugie
dziecko, to na pewno będę rodzić tam!