mysz56 01.04.07, 11:41 miałyście zzo w tym szpitalu?ile kosztuje i czy jest chętnie wykonywane? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kania_kania Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 01.04.07, 13:34 Nie robia problemow z ZZO, lekarz jest na miejscu. Koszt - 500 zl. Kania Odpowiedz Link Zgłoś
aga162 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 03.04.07, 15:57 płaciłam 500zł. Nie było problemu - po prostu powiedziałam, ze chcę i za chwile była lekarka, ktora znieczulenie wykonała. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_frania Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 04.04.07, 19:06 Miałam, nie było żadnych problemów. Zaraz po mojej decyzji przyszedł przemiły anestezjolog i sprawnie założył zzo- gdyby nie to chybabym gryzła ściany (na zzo zdecydowałam się po 12 godzinachwłaściwie bezowocnych skurczy). Kosztowało 500 zł Odpowiedz Link Zgłoś
mysz56 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 04.04.07, 20:26 mamofrania kiedy rodziłaś na Inflanckiej?możesz podzielić się wrażeniami i spostrzeżeniami z porodu i opieki okołoporodowej? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_frania do mysz56 05.04.07, 11:02 Rodziłam ponad rok temu (luty 2006), więc nie mam może najświeższych informacji. Trafiłam tam w nocy (2.30) z sączącymi się wodami (5 dni po terminie). Zostałam od razu przyjęta (na izbie była trochę oschła położna- ale nie była niemiła, raczej rutynowa). Zostałam zbadana (delikatnie) przez lekarkę i trafiłam na oddział porodów rodzinnych. Położna, która się mną tam zajęła (nie pamiętam nazwiska, taka drobna blondynka) powiedziała, że poczekamy jakieś dwie godziny i jeśli nadal nie będzie skurczy to dostanę oksytocynę. Ponieważ akcja się nie rozkręciła dostałam kroplówkę i tak już zostało do samego końca. Urodziłam po 20 godzinach od przyjazdu do szpitala- udało się siłami natury chociaz rozwarcie szło bardzo opornie. Podczas mojego porodu dwa razy zmieniły się położne- ale wszystkie były super- najpierw pani Beata szol, a pod koniec pani Agnieszka Korejwo. Na początku porodu jescze miałam siłę chodzić, brać kąpiel, ale po kilkunastu godzinach miałam już dość bólu i wzięłam znieczulenie. Od tamtej pory właściwie już cały czas leżałam i nawet drzemałam- nic mnie nie bolało, czułam tylko napinanie się brzucha. Gdy okazało się, że jest pełne rozwarcie pani Agnieszka pomogła mi przećwiczyć kilka pozycji do parcia (na boku, na plecach i w końcu na siedząco- ta ostatnia okazała się super). Zapytała mnie czy chcę zostać w tej pojedynczej sali czy przejść do osobnej przeznaczonej własnie na II fazę porodu. Zostałam. Przemodelowały łóżko w fotel i już na siedząco po trzech czy czterech skurczach partych urodziłam synka (parcie też mnie nie bolało- czułam tylko skurcze). Niestety synek od razu trafił na noworodki bo wymagał ocieplenia i tlenu. Mogłam siedziec przy nim niemal cały czas mimo, że salka noworodkowa jest niewielka, a wtedy kiedy ja rodziłam było tam bardzo dużo maluchów, nikt mnie nie wyganiał (conajwyżej słyszałam:"niech pani korzysta i odpocznie, bo potem nie bedzie kiedy"). Spędziliśmy w szpitalu 8 dni, bo okazało się, że mały miał infekcję i musiał dostawac antybiotyk. Co do opieki przy porodzie- żadnych zastrzeżeń. Świetne położne- właściwie na każde zawołanie, świetny anestezjolog i bardzo kompetentne lekarki dr Jędrzejowska i taka młoda chyba dr Falkowska, ale nazwiska nie jestem pewna. Zostałam nacięta, ale ta młoda lekarka tak ładnie mnie zszyła, że następnego dnia już siedziałam normalnie. Opieka po porodzie też w porządku. Otrzymywałam pomoc zawsze gdy tego potrze3bowałam- czy przy przystawianiu małego do piersi czy przy nawale czy tez w innych sytuacjach- n.p. dostałam świetne ziołowe tabletki na sen- bo pierwszej nocy wogóle nie moglam spać, kiedy mały był na noworodkach. Owszem było kilka niezbyt przyjemnych pielęgniarek noworodkowych, ale to raczej wyjątki. Aha i była jedna okropna pediatra (trafiłam na nią dzień po porodzie)), która nie chciała mi wyjaśnić dlaczego synek musi być w inkubatorze (cyt. "co to pani da jak pani powiem")- dopiero jak mąż zrobił jej awanturę na pół oddziału to zrobiła się bardziej rozmowna. Jesli chodzi o stan oddziału to wymaga remontu- stare, niewygodne łóżka, nieco odrapane ściany. Kiedy ja tam byłam było bardzo czysto. Łazienki są dwie na cały oddział- nigdy nie trafiłam na kolejkę. Jedzenie smaczne, ale porcje raczej niewielkie- ja byłam głodna, więc lepiej mieć coś własnego na ząb. Dobrze zabrać ze sobą coś do picia i do jedzenia po porodzie, bo jeśli urodzisz w nocy to kuchnia jest zamknięta i raczej nic nie przyniosą. Trzeba też śmiało pytac i prosić o pomoc, bo nie zawsze pielęgniarki mają czas zajrzeć do sal- pierwsze dwa dni, kiedy byłam w szpitalu był komplet pacjentek, więc personel był raczej zagoniony. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to śmiało pisz. Chętnie jeszcze udzielę informacji. Pozdrawiam i życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
mysz56 Re: do mysz56 05.04.07, 22:07 a czy oprócz ciebie jeszcze ktoś rodził na rodzinnych?jak wtedy położne dzielą się pracą?jest tam 5 sal i teoretycznie w każdej sali może w tym samym czasie odbywać się poród,czy lekarki mają dyżurkę na dole czy schodzą z góry?czy do szycia dostałaś dodatkową dawkę znieczulenia czy nie było trzeba?z góry dziękuję za odpowiedz Odpowiedz Link Zgłoś
mama_frania Re: do mysz56 06.04.07, 10:03 Kiedy ja rodziłam za każdym razem na dyżurze były dwie położne. W tym samym czasie co ja rodziły też dwie inne kobiety (jedna urodziła jakieś dwie godziny przede mną, druga chyba kilka godzin później. Położna zjawiała się zawsze gdy była mi potrzebna (mąż po nią chodził), więc myślę że podział pracy mają jakoś opanowany. Lakarze nie mają dyżurki na dole, zchodzą z góry, gdy jest taka potrzeba. Do szycia nie dostałam dodatkowego znieczulenia- to które miałam założone w zupełności wystarczyło- nic nie czułam. Na marginesie powiem, że dość długo mnie trzymało to znieczulenie- ostatnią dawkę dostałam około 19.30 (urodziłam 21.55) a zaczęło odpuszczać dopiero około 4 nad ranem. Pozdrawiam i życzę powodzenia Odpowiedz Link Zgłoś
bob.budowniczy Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 08:18 Rodziłam w czerwcu 06. W czasie gdzy rodziłam na porodach rodzinnych jeszcze jedna babeczka rodziła (skończyła o 9). Ja byłam tam od 7, urodziłam przed 12. Zrobiono mi tak super znieczulenie, że mogłam chodzić, skakać na piłeczce, a mimo to czułam lekkie skurcze i mówiłam mężowi kiedy jam mam, a on sprawdzał na ktg (jeśli akurat byłam podłączona).W między czasie dostałam drugą daweczkę zzo. Położna zaglądała do nas co chwilka i tak mijał radośnie czas. Na skurcze parte przeszłam do drugiej sali, małą tylko na chwikę położyli mi na brzuszku, szybko zabrali do odśluzowania itd (miałam streptococcusa i zielone wody). W między czasie zszedł anestezjolog żeby zrobić mi znieczulenie do zszycia krocza, ale jeszcze wcześniejsze trzymało i nie było potrzeby. Ogólnie jestem zadowolona. I pewnie drugie też tam pójdę rodzić. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz56 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 10:38 dzięki za odpowiedz-mam jeszcze pytanie przy takim znieczuleniu skąd wiadomo kiedy nadeszły skurcze parte skoro nic nie czuć?czyli generalnie jwsteście zadowolone z porodów na inflanckiej?ja rodziłam tam 5 i 8 lat temu i też byłam zadowolona ale sporo czasu upłynęło i chciałam sobie odświeżyć info,termin mam na 2 maja czyli tuż,tuż -jeszcze pytanie jakie macie wrażenia z opieki na górze zwłaszcza Ty bobie budowniczy bo miałaś paciorkowca czy wdrożono odpowiednie leczenie profilaktyczne u dziecka i jak generalnie opieka gin,pediatr? Odpowiedz Link Zgłoś
klaudia2712 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 14:49 Rodziłam na Inflanckiej 2 lata temu,wziełam sobie zzo po którym kompletnie nic nie czyłam więc położna mi poprostu mówiła kiedy mam przeć.Mnie wystarczyła 1 dawka (1 dawka wystarcza na ok 2h)do szycia krocza dostałam dodatkowe znieczulenie chociaż nie było według mnie takiej potrzeby.Urodziłam o 15.30 a zniczulenie działało jeszcze do późnego wieczora,ogólnie z porodu byłam bardzo zadowolona gorzej potem.Leżałam w jendnoosobowej sali i kompletnie nikt się nie interesował jak sobie radze np z karmieniem ,jak zapytałam to mnie zbyli dopiero sprzątaczka mi pokazała jak prawidłowo przystawiać dziecko do piersi.Podsumowując :sam poród ok,po porodzie o wszystko trzeba się pytać i domagać tylko jak się jest pierwszy raz to o niektórych rzeczach się poprostu nie wie. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz56 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 15:10 jak ja rodziłam była super siostra laktacyjna Małgosia która byla praktycznie na każde zawołanie-mam nadzieję że nadal tam pracuje Odpowiedz Link Zgłoś
mama_frania Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 15:19 Rok temu była. Cudowna kobieta. Ja leżąłam na czteroosobowej sali i bardzo polecam. Jest z kim pogadać, ma kto zerknąć na dziecko jak idziesz do łazienki i zdarza się, ze inne bardziej doświadczone mamy podpowiedzą niektóre rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
bob.budowniczy Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 06.04.07, 15:20 Pani Małgosia pracuje, chociaż nie miałam okazji jej spotkać. Jeśli chodzi o opiękę na górze, to liczyłam na trochę więcej pomocy, ale to było moje 1-wsze dziecko. Ja dostawałam antybiotyk przez 24 h, mała nie. Trzymali nas 5 dni, codziennie robili córce badania (tylko tyle kuli,aż było mi ciężko). Wyszliśmy w niedzielę, a chyba we wtorek, były wyniki posiewu - jałowy. U nas skończyło się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
mysz56 Re: zz-o na INFLanckiej-kto miał? 07.04.07, 15:13 dziękuję za wszystkie odpowiedzi i życzę Wam spokojnych , rodzinnych Świąt! Odpowiedz Link Zgłoś