pipeta Do kejt 12.05.04, 18:29 - Co chodzi o ubranie, to chyba nawet należy mieć swoje: rodząca jakąś koszulkę, np. dłuższy T-shirt, mąż normalnie, cos luźniejszego, nie krepującego ruchu; - Pić płynów rzeczywiście nie można, ale nie radziłąbym popijać sobie pod nieobecnosć położnej, bo w razie nagłego CC, albo powikłań tuż po urodzeniu dzieckai konieczności wykonania zabiegu musisz mieć pusty żołądek, niewypełniony wodą; można zwilżać tylko jamę ustną wodą i wypluwać ją; wiem że ciężko jest wytrzymać kilkanaście nawet godzin bez płynów (sama się koszmarnie męczyłam), ale ten zakaz nie jest jedynie kaprysem personelu, tylko wynika z dbałości o Twoje zdrowie i życie; - POłożne zazwyczaj pukają, ale oczywiście zdarza sie też nagłe najćie -A co do sali poporodowej, to faktycznie zdarzają się i pielgrzymki, ale nie jest to aż takie straszne, przecież w godzinach odwiedzin każda dziewczyna zajęta jest swoimi goścmi i nie zauważa za bardzo nawiedzających inne kobety; odwiedziny poza tym są dosć krótkie (od 13do 17) POzdr. p Odpowiedz Link Zgłoś
kejt Re: Do kejt 13.05.04, 13:18 DZiekuje, boje sie ze bede warczec jak sie pojawia pielgrzymki... bo jak tu sie konfortowo czuc przy tabunie obcych ludzi, do mnie napewno nikt nie przyjdzie oprocz meza zabronilam! nic sie nie stanie jak poczekaja pare dni... pzdr kejt Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda5 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 03.06.04, 15:52 Niepotrzebnie się marwtiłam salą ogólną na górze, urodziłam 27.05. Położna była super, zajmowała sie nami dobrze. Nie pamietam jak sie nazywała, ale czarne średniej długości włosy ma. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.s75 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 01.07.04, 22:25 Drogie Przyszłe Mamy, Chciałam Wam bardzo polecić szpital na Inflanckiej. Rodziłam tam pod sam koniec maja, porod rodzinny. Było naparwdę bardzo dobrze. Trafiłam na położną Panią Ewe Szwarc - Anioł Kobieta! Cudowna! Jest tak spokojna, ciepła, przyjemna, profesjonalna, ze cały stres porodowy znika. Pani Ewa pozwala przybierać najróżniejsze pozycje do samego końca. Stara sie bardzo chronic krocze i przede wszystkim słucha rodzącej, wsółpracuje, pomaga oddychać. Po prostu rewelacyjna położna. Oddział noworodkowy też jest całkiem w porządku, nie jest co parwda nowocześnie i elegancko ale jest bardzo fajny personel. Miłe, pomocne położne i pielęgniarki. Wspaniała Pani Małgosia od laktacji. Jeżeli będziecie miały problemy z karmieniem dzieciątka proście od razu Panią Małgosie. Ona jakoś te dzieci czaruje Poza tym Pani Małgosia codziennie robi szkolenia dla Matek które wychodzą. Dokładnie tłumaczy wszystko co dotyczy karmienia piersią. Dieta, nawały, odciąganie pokarmu. Dokładnie wszystkiego uczy. Polecam Wam też pediatre Pania Samborską - dokładnie przebada dzieciątko, będziecie spokojne jeżeli powie ze wszystko dobrze, godna zaufania. Jeżeli są jakieś problemy dokładnie Wam poradzi gdzie się z tym udać. Są fajni lekarze, kilku nawet przystojnych, bardzo miły ordynator. Jedzenie średnie ale mężowie Wam zawsze mogą coś przynieść Bardzo ważne jest nastawienie do tych ludzi. Pamiętajcie o tym ze Oni naprawdę cieżko pracują, jest ich mało i są bardzo zajęci. Nie zdarzyło sie żeby ktoś odmowił mi jakiejkolwiek pomocy. Wystarczy tylko poprosic. Zawsze praktykantki moga Wam zmienić pościel jak poprosicie, a podkłady leżą na korytarzu przy dyżurce położnych i można sobie samemu też zmienić. Jest kiepski papier toaletowy więc zabierajcie papierowe ręczniki. Powodzenia dla wszystkich Mam KAsia p.s. na forum ciaża i poród spisałam rożne moje rady dotyczące porodu i połogu jeżeli któras z Was bedzie ciekawa znajdzie to pod tytułem " Łatwy poród i połóg - moje rady" Odpowiedz Link Zgłoś
k_awka DR. POLKOWSKI ??? 10.08.04, 13:14 Mam pytanko, czy któraś z Was trafiła może w szpitalu na Inflanckiej na dr.Polkowskiego? Nie czytałam jeszcze ani jednej opini na jego temat, a chciałabym wiedzieć jak traktuje pacjentki. Z góry dzieki Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bartosik123 Re: DR. POLKOWSKI ??? 02.09.04, 14:47 Nie wiem nic o dr. Polkowskim, ale nikt nie wspomina o doktor Dominice Herlenius, która prowadziła moją ciążę. Przyjmowała na Placu Narutowicza w PRO- MEDZIE. Jest super. Pytała jak będzie nazywało się moje dziecko i mówiła do niego po imieniu! Pracuje na Inflanckiej a ja rodziłam na Solcu. Ale z drugą ciążą też pójdę do dr Herlenius. Odpowiedz Link Zgłoś
betty69 Re: DR. POLKOWSKI ??? 05.09.04, 22:20 Ja mam odmienne zdanie na temat dr Herlenius. Uwazam, ze to nie jest najwazniejsze w prowadzeniu ciazy, ze pyta jak dziecko bedzie mialo na imie. Miewa zmienne nastroje i jak trafisz na jej dobry humor to jest przemila. Jak bylam w ciazy swoj telefon prywatny podala z wielka laska, mowic ze mozna tylko dzwonic w bardzo waznych przypadkach. Przez to krepowalam sie do niej dzwonic z pytaniami jesli mnie cos niepokoilo i korzystalam z porad poloznej Krysi Komosy z Solca, do ktorej mozna bylo dzwonic o kazdej porze. Odpowiedz Link Zgłoś
pipeta Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 30.08.04, 21:28 Podciągam wątek, bo wiele osób się ostatnio interesowało tym szpitalem; Odpowiedz Link Zgłoś
barbarasan Re: INFLANCKA - klopoty po porodzie? 06.09.04, 09:29 Niedawno rodzilam na Inflanckiej i bylam dosc zadowolona. polozna na sali ogolnej byla super (rodzinne byly zajete), z lekarka gorzej, ale wole tego nie wspominac. Niestety okazalo sie, ze chyba czegos niedopatrzono i prawdopodobnie bede miala czyszczona macice (5 tygodni poporodzie). Czy ktoras z Was wie cos na temat tego zabiegu? Jakie daja znieczulenie itd. Zastanawiam sie tez czy musze sie z tym udac na Inflancka, moze polecicie jakis inny szpital? Odpowiedz Link Zgłoś
isa2 Re: INFLANCKA - klopoty po porodzie? 21.09.04, 10:34 Witam, Ja ostatnio rodzilam na Inflanckiej i przezylam dramat. Przeczytaj sobie koniecznie moj watek:Rodzilam na Inflanckiej - odradzam. Oto tresc: Witam, 24. sierpnia urodziłam ślicznego zdrowego chłopca, 3570, 56 cm. Mój poród niestety nie przebiegł tak jak sobie go wyobrażałam. Wręcz przeciwnie, przerósł wszelkie moje oczekiwania. O godzinie 24:00, 23 sierpnia rozpoczęły sie reg. skurcze co 5 minut. Pojechaliśmy do szpitala na Inflackiej (IMiD juz nie przyjmował, w innych szpitalach też nie było miejsca), gdzie przyjęto nas na prywatną salę do porodu rodzinnego (500 PLN), inne były ponoć zajęte. Rozwarcia szyjki macicy nie było, więc czekała mnie jeszcze długa droga. Podano mi domięśniowo nospę i jeżeli akcja skurczowa ustąpi oznaczało to fałszywy alarm. Akcja ustąpiła, po czym zaczął mnie badać jakiś konował, tak brutalnie (naprawdę! poród mniej bolał!), że wyłam w niebogłosy. Krew leciała mi po nogach. Po tym brutalnym badaniu, stwierdził, że szyjka sie nie rozwarła, odeszły mi wody. No i w takiej sytuacji należało wywołać poród. Jedna dawka oksytocyny za drugą. Przez 18 godzin, 18 dawek. Potworne bóle, pod koniec juz co pół minuty, a rozwarcie tylko na 3 cm. Ciągle zastrzyki na rozwarcie szyjki, które nie skutkowały. Polecili mi znieczulenie, powiedzieli, że nie zniosę więszej dawki oksytocyny a muszą mi podać. Mimo, iż planowaliśmy nie brać znieczulenia zdecydowałam się. Dalsze 500 PLN. Pani anestezjolog wykonując znieczulenie pomyliła się, źle się wkuła i poczułam okropny ból lewej nogi. Całe szczęście mogę chodzić . Po otrzymaniu znieczulenia i dalszych 5 godzinach urodziłam w końcu mojego synka. Ale to nie koniec, jakby się wydawało. Po porodzie bardzo bolało mnie krocze (założyli mi 8 szwów, w tym 2 wewnętrzne, niby rozpuszczalne, które nigdy się nie rozpuściły!!). Skarżyłam się, ale twierdzono, że to normalne. Jako jedyna na sali nie mogłam siedzieć, ale to ponoć normalne. Po 2 dniach wygonili do domu. W domu zaczęłam rodzić kawałki "wątróbki" i pojawiła się temperatura, 39,6. Okazało się, że ból krocza spowodowany był uciskiem szyjki macicy w której zalegały kawałki łożyska. Trafiłam do szpitala, zapytano mnie czy chce zostać, czy iść do domu z lekami ???!! W połogu z taką temperaturą, której nie mogli niczym zbić oni pytają czy ja chcę iść do domu. Rano zrobiono mi zabieg wyłyżeczkowania macicy, w której pozostawiono resztki łożyska i błony płodowe. Lekarz oglądający łożysko po porodzie stwierdził "chyba całe". Jak się okazało nie było całe. Ale to nie koniec mojej historii, poszłam prywatnie na kontrole USG (w szpitalu po zabiegu nie zrobiono mi USG) i okazało się, że znowu zostawili resztki. Cały czas jestem na antybiotykach i lekach i jeżeli resztki nie zejdą to za tydzień czeka mnie kolejny zabieg. Dodam, że ponownie założono mi szwy nie informując mnie o tym, czy to są szwy rozpuszczalne, czy nie. Nie jestem bynajmniej odosobnionym przypadkiem. Leżąc tam przewinęło się tyle osób, które miały powikłania poporodowe z ewidentnej winy lekarzy... barbarasan napisała: > Niedawno rodzilam na Inflanckiej i bylam dosc zadowolona. polozna na sali > ogolnej byla super (rodzinne byly zajete), z lekarka gorzej, ale wole tego nie > wspominac. Niestety okazalo sie, ze chyba czegos niedopatrzono i prawdopodobnie > > bede miala czyszczona macice (5 tygodni poporodzie). Czy ktoras z Was wie cos > na temat tego zabiegu? Jakie daja znieczulenie itd. Zastanawiam sie tez czy > musze sie z tym udac na Inflancka, moze polecicie jakis inny szpital? Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda5 Re: INFLANCKA - klopoty po porodzie? 27.09.04, 15:44 Wszystko zalezy jak człowiek trafi. Otóż rodziłam na Inflanckiej i było ok!!! Ale parę dni temu rodziła moja bratowa. Dziecko ma uszkodzona raczkę niewiadomo w jakim stopniu, w dodatku każdy lekarz mówił co innego. Została wypisana do domu i niech sobie robi z dzieckiem co chce. Jedna lekarz mówiła że może złamana, może nie...... czy w tym szpitalu to nie ma rtg lub usg....Poprostu niech sie domysli sama, nieprawdaż????? Odpowiedz Link Zgłoś
ros4 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 29.09.04, 13:10 rodziłam tam 1 czerwca tego roku. Zdecydowanie nie polecam!!!! miałam poród rodzinny wydawało mi się że jak zapłaciłam 500 zł (wczesniej 420 za szkołę rodzenia) to mogę liczyć na dobrą opiekę. Pomyłka. Wody odeszły mi o 11,30 wieczór na izbie przyjeć nie miałam skurczów ani rozwarcia. Położna bardzo życzliwie powiedziała żeby sie nie martwić oni pomogą i tak kilka razy. czekałam na tę pomoc i sie nie doczekałam (skończyła dyżur)widocznie ona też czekała zapewnę na koperte. o 7 dostałam kroplówkę na skurcze, ponieważ były bardzo bolesne zdecydowałam się na znieczulenie. Lekarz źle wkuł welfron i lek nie chciał lecieć. musiał wkuwać jeszcze raz. Dostałam potrójną dawkę a i tak mi nie pomogło. położne zamiast mnie jakoś pocieszać to krzyczały ze kiedys kobiety rodziły całkiem bez znieczulenia a ja marudzę. Na pytanie ile potrwa u mnie druga cześć porodu usłyszałam ze pewnie kilka godzin. Jak mozna kobiecie po 11 godzinach porodu powiedzieć że będzie leżała na łóżku porodowym kilka godz. Załamałam sie. Na szczęście poszło szybko ale tylko dlatego że cwiczyliśmy parcie w szkole rodzenia. Na łożysko lekarz spojrzał z daleka i powiedział że wygląda na całe. Na szczęście było całe. Leżałyśmy na sali we trzy jednej szycie rozleciało się całkowicie nawet to wewnętrzne. Musiała leżeć i czekać aż sie podgoi a następnie czekało ją ponowne szycie ale pod narkozą ( a przecież karmiła maleństwo). Drugiej natomiast zszyli za mocno nie mogła ani siedzieś ani leżeć cały czas była na środkach przeciwbólowych (a też karmiła) jej dla odmiany zdjeli szwy wcześniej. Ja natomiast miałam przejścia z dzidziusiem. Ponieważ urodziłam w 12 godz. po odejściu wód miał dodatkowe badania min. moczu. Pani dr powiedziała mi że ma bardzo złe wyniki że pewnie będzie kierowany do specjalistycznego szpitala. Co ja przeżyłam ryczałam kilka godz. poprosiłam o ponowne badanie zrobili je bez problemu tego samego dnia i wyszły bardzo dobre i jeszcze tego samego dnia zostaliśmy wypisani. Zastanawiam się nad pierwszym wynikiem tym zły bo albo coś źle zrobili albo pomylili próbki i wypisane zostało chore dziecko. Jeszcze raz odradzam odradzam i odradzam ten szpital. Mam taki uraz że chyba nie zdecyduję się na drugie dziecko. mineło już 4 mies. a jak sobie przypomnę to ryczę. Położne które wrzeszczą na rodząca i się z niej naśmiewają. Okropne. Odpowiedz Link Zgłoś
gryzelda5 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 24.10.04, 09:07 Pisałam jakis miesiąc temu o mojej bratowej. Chciałam powiedzieć, że u jej synka z rączką jest juź w porządku. Był to niewielki uraz poporodowy, ale dziecko było teź całkiem duże. Pozdrawiam!!!! i polecam położną z drugiego piętra ciemne włosy, proste, wiek średni- jest SUPER!!! Odpowiedz Link Zgłoś
nona_n Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 10.11.04, 16:03 Nie rodziłam, ale byłam na tamtejszej patologii ciazy przez 5 ostatnich dni. Jestem w 25 tc, Na szczęście z Maleństwem wszystko jest ok, ale moje wrazenia z pobytu w tym szpitalu sa koszmarne. Miałam tam rodzić, zapisałam się do tamtejszej szkoły rodzenia, ale po pobycie ze szkoły wypisałam się i rodzić tam NIE BĘDĘ. Odradzam ze szczerego serca każdemu. Odpowiedz Link Zgłoś
magdawe Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 14.11.04, 20:06 Jak widac, rzeczywiscie to jest tak, ze trzeba dobrze trafic. ja juz pisalam o swoim porodzie. Bylam zadowolona. Dla przyszlych Mam podam pare nazwisk, bo to moze byc wazne, zeby wybierac odpowiednie osoby. 1. zdecydowanie polozna - Ewa Szwarc - byla tu juz o niej mowa 2. super polozna - Marzena Skowera 3. lekarz wzbudzajacy zaufanie (byl przy mojej cesarce i pozwolil mojemu mezowi byc przy mnie caly czas) - Maciej Ruszkowski Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
rosanna Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 27.11.04, 13:51 Ja rodzilam tam 8 lat temu (porod rodzinny), bylam zadowolona, opieka w porzadku. Czy ktoras z Was prowadzi ciaze u dr Chmielewskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
kurs1974 Re: INFLANCKA-kto tam rodzil ostatnio??? 07.12.04, 13:05 Ja chodzę do dr Chmielewskiego do Lux-medu, ale z tego co wiem on już nie jest ordynatorem na inflanckiej Odpowiedz Link Zgłoś