Opowiem w skrocie, a historia jest już dluuugaaa. Ola jak miala 5tyg. cos jej
strzykalo w kolanie, poszlismy na Szaserow do ortopedy, strzykanie okazalo
się blahostka, lekarz zbadal, ale miał popsute USG i choc nic zlego w stawach
biodrowych nie zobaczyl, powiedzial, ze profilaktycznie szeroko pieluchowac,a
przyjsc jak będzie czynne USG. Przyszlismy, Ola miala jakies 8tyg. i
powiedziano nam ,ze jest tak sobie; pieluchowac jeszcze m-c i przyjsc na
kontrole, na kontroli powiedziano ,ze zle i musi być rozworka, no to
kupilismy ta rozworke za 50zl i przezylismy wycie dziecka przez przynajmniej
2dni, ogolnie koszmar. Dodam, ze wizyty nieprzyjemne, z dziecmi obchodza się
jak z workami kartofli, na mnie chcaca uciszyc ryczaca Ole pokrzykiwano,
zebym lepiej ja trzymala, a nie uciszala. Jak zapytalam na jak dlugo rozworka
to mi powiedzial rozlazly babol, ze nie jest jazsnowidzem, a jak spytalam,
czy nie daloby się tego zalozyc na ubranie(a nie na gole cialo; tak widzialam
w „Dziecku”

to na mnie się nadarla, ze wie co robi. Po tygodniu-czyli dzis
mielismy rozworke dociskac i Ola w rezultacie miala nogi pod broda, cala
wygieta w palak ledwie w tym dychala
Przezornie po drodze zrobilismy USG na Warynskiego(prof. Morcinski-b.
taktowny, mily, kompetentny)
.... i dzis jeszcze blismy u dr. Oklota I TU WAZNE!!!!!!
Oklot zalamal rece jak zobaczyl te rozworke, powiedzial, ze to
niehumanitarne, nieludzkie tak zakladac rozworke, ze calkowite
unieruchomienie stawow jest szkodliwe, ze można tak dziecko zalatwic już do
konca zycia, ze po prostu zrobiono jej krzywde!!!! A do tego na podst USG od
prof. Morcinskiego oraz wlasnego badania powiedzial, ze dziecku NIE JEST
POTRZEBNA ŻADNA ROZWORKA!!!!!a nawet nie musimy jej pieluchowac, nic jej nie
jest!!!!!!
Wiec lojalnie ostrzegam i przestrzegam przed przestapieniem progu poradni
preluksacyjnej na SZASEROW. Nie wiem co oni tam chca osiagnac, ale mialam
wrazenie, ze co 2gie dziecko wychodzilo z rozworka i to jak widac nie jest
tak, ze ona nie zaszkodzi ,bo może uczynic wiecej krzywdy niż pozytku.
Mam nadzieje,ze dr Oklot jest jednak w tej dziedzinie na tyle wiarygodnym
autorytetem, ze naszej Oli faktycznie nic nie grozi, a WAS przestrzegam przed
zbyt pochopnym mordowaniem wlasnych dzieci...