iigeceler2
18.04.08, 16:50
po czterech dniach od urodzenia nasz synek trafił ponownie do
szpitala z rozpoznaniem ostrej żółtaczki. Zanim dotarliśmy z izby
przyjęć na oddział wszystk ojuż na nas czekało - pielęgniarki,
lekarz oraz przede wszystkim "solarium". Naświetlania rozpoczęły się
natychmiast. W międzyczasie urodziło nam się sporo pytań. Na
wsdzystkie cierpliwie odpowiadały kolejne pielęgniarki. Pewnie
myślały, "co za pytania oni zadają?" ale nie okazały
zniecierpliwienia czy znudzenia ani razu. Ze względu na charakter
oddziału nie mogłam zostać tam na noc. Miałam obawy, czy "ciocie"
zajmą się nim właściwie przez okres mojej nieobecności. Trzeciego
dnia uzyskałam 100% pewność, że tak. Inna matka powiedziała mi, że
pielęgniarka biegła do mojego synka, jak tylko usłyszały jego płacz.
Kilka słów na temat badań i opieki lekarskiej. Żeby za mocno nie
przynudzać - WSZYSTKO SUPER!!! Przebadali mojego maluszka na
wszystkie strony. Wszystkie wyniki zostały nam przerdstawione i
omówione dokładnie i co najważniejsze w sposób zrozumiały dla nas.
Mimo tak trudnego dla nas okresu - mały miał kilka dni a już go
musiałam zostawić - wspominam i będę wspominać ten czas bardzo
ciepło i miło.