ppewa1
11.06.08, 17:36
ilu osobowe są ale poporodowe w warszawskich szpitalach?
w niedzielę podczas zwiedzania inflanckiej (w ramach szkoły rodzenia)
widziałam sześcioosobową. lekki horror muszę przyznać. w środku sauna - nie
wiem, może tlen ma właściwości zabijające, akurat były godziny odwiedzin, w
związku z czym przynajmniej połowie obecnych asystowały wycieczki rodzinne
(wieloosobowe!!!), maluszki z resztą odwiedzających na korytarzu (takie
jednodniowe). tłok, duchota, zero intymności.
z jednej strony wietrzyć różne miejsca, zajmować się maluszkiem, sobą, wstać
do łazienki (niekoniecznie pokazując wszystkie szczegóły intymne wszystkim
obecnym) i nie dać się depresji poporodowej. z drugiej teściowe, ciotki,
rodzeństwo, dzieci rodzeństwa. o matko.
przez środek tego bałaganu przewieziono na wózku dziewczynę, która przed
sekundą skończyła poród oraz wózeczek (ten z prześwitującą miską) z
maleństwem. na myśl, że ktoś tu może mieć katar albo inną infekcję (tylko
proszę, nie piszcie, że nikt nie wejdzie przeziębiony na oddział..) mało mnie
szlag nie trafił.
nie mam nic przeciwko inflanckiej, myślę, że mocno się nie różni od innych
szpitali. ale cała sceneria była koszmarna.
na pojedyncza salę musi być człowieka stać, to raz, muszą być wolne miejsca,
to dwa.
takie wycieczki rodzinne to standard? duchota i beztlenowość też? wiem, że
maluszki muszą być w ciepełku, ale ....