Dodaj do ulubionych

mala trauma na orlowskiego, w warszawie

16.07.08, 21:21
Rodziłam 10.2006.
Dawno, ale pamiętam.
Kazdy szczegół.

Moj pęcherz płodowy pękł. Skurcze nie występowały. Akcji porodowej nie było.
Wody odchodziły mi przez kilka godzin. Nie chcieli mnie przyjąć na Żelaznej.
Trafiłam na Orłowskiego.

Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam. Nie miałam
rozwarcia, wszystko było we mnie 'zamknięte'. Brak 'akcji'

Na gorze 3 panie-lekarki w windzie wymądrzały sie jak to wyrzucono mnie z
Żelaznej i trafiłam do nich. Ze tak zawsze robią z tymi Żelaznej, jak ich nie
chcą. Miały pretensje, ze na Żelaznej w gole sie udałam, zamiast do nich najpierw.

Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.
Obcy tez. Powiedziano, ze mój chłopak nie moze zostać. Mial wyjść. Ze za to
sie płaci. obok mnie byly jeszcze 2 łózka, zasłaniane kotarą. On wyszedł.
Zostałam z nimi sama. Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam..

Pytałam kilka razy, czy on może wejść-wchodzili wszyscy, tylko nie on.
Odmawiały mi. Powiedziałam-'ok, biorę rodzinną, zapłacę za sale do porodów
rodzinnych'. Wtedy go zawołały. 500zl.

Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę. Zostawiły i kazały
liczyć skurcze. Od pęknięcia pęcherza minęło już 18 godzin. Przygotowywały sie
na cesarkę.

Liczyliśmy skurcze. Były coraz częściej. Bole sie nasilały. Ktoś przychodził i
sprawdzał. Kroplówka zrobiła mi krwiaka na dłoni. Cały czas igła wypadała, a
położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal. Byłam podłączona do KTG. Nikt mi
nie mówił, co sie dzieje. Zbywano mnie milczeniem, Nikt nie odpowiadał na moje
pytania. Moje słowa leciały w próżnię.

Po 2 godzinach pielegniarka, po bardzo bolesnych badaniach, 'zdradziła sie',
ze jak nie osiagne rozwarcia na przynjamniej X cm, to zrobią mi cesarkę.
Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla przyjemności',
gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..

Błagałam o znieczulenie. Nie chcialy. Musialam osiagnac iles tam cm, zeby mi
daly.

Pozwolily wejsc do wanny.
Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do
wanny. Po to wykupiłam ta cholerną sale.. Ale one nie miały takich długich
sznurków, żeby mnie podłączyć do KTG w wannie.. Wiec zostałam na kozetce.

Wielmożna pani doktor pozwoliła dac mi znieczulenie. Bezpłatne, bo przy takich
bolach-skurczach jest finansowane przez NFZ.

Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
one nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

Po 'zadziałaniu' znieczulenia zasnęłam, a one sobie usiadły na kanapie,
rozmawiając o.. swoich dzieciach, zapominając kompletnie o tym, żeby zawołać
mojego chłopaka. To przecież dla nas była ta sala.
Leżał przed drzwiami, z głową w rekach. Śpiąc.

Obudziłam sie i położna, milsza Pani-jedyna taka spośród 'nich', powiedziała
ze będę rodzić. Kazała wyjść mojemu chłopakowi. Rozebrała mnie i zaczęła
golić. Nie zgodziłam sie, powiedziała, ze to rutynowe i tak trzeba.

Nic nie czułam. Zaczęłam przeć z całych sil. Lekarka siedziała na fotelu.
Powiedziała, żebym zamknęła oczy, bo będę miała przekrwione.
Nade mną stala Pani, z sąsiedniej sali. Przyszła od kobiety, ktora juz
urodziła. 'Tamta' rodziła razem z parterem. Nie płaciła. Ja nie mogłam..
Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.

W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
trwa to 'tak długo'.
Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
sie. Komentowały.

Nagle przyjechał wózek. Na wózku sam nożyk. Do nacinania.

Potem jedna zaczęła naciągać mi krocze, bo absolutnie nie wyraziłam zgody na
nacinanie. Dyskutowały ze mną. Prowadziły za mną szarpaną rozmowę, Kazda
tłumaczyła, ze to rutyna, ze inaczej sie nie robi. Z mi macica wypadnie, jesli
sie nie zgodzę. A potem, gdy radykalnie odmówiłam, rozciagly mi palcami
krocze. Mimo całkowitego znieczulenia, czułam to całym ciałem..

Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo

Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.

Zabrały dziecko i przez 20 minut nie oddawały. Poszły je myć.
W tym czasie przyszedł ordynator i kazał mi pokazać krocze. 3 studentki gapiły
sie na nie razem z nim. Przynajmnoje byly miłe.

Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.

Raz zmieniły pościel. Wypraszały ojców dzieci w czasie badan. Nie pozwalaly mi
chodzić na badania z dzieckiem.
Kiedyś ja zabrały i gdy wróciła wyglądała strasznie. Spłakana, styrana. A to
trwało ok. 20 minut.

Jedynie studenci byli mili. I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
jeśli nie chce. Rozumiała mnie.






Obserwuj wątek
    • nikola82 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 21:53
      hmmm...skoro taką traumę przeżyłaś to dlaczego opisałaś to dopiero teraz?A może
      zdradzisz nam nazwiska tych ludzi ,którzy się tobą zajmowali,może dzięki temu
      będziemy mogły być bardziej czujne na ich "chamskie uwagi" jak napisałaś...
      • ania_may Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:05
        może dopiero teraz trafiła na to forum
      • memphis90 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 17.07.08, 18:26
        I krew, która chamsko scieka po rękawiczkach...
    • wojraf Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 21:54
      Nie wiem czemu ma sluzyc Twoja wypowiedz. chcesz napisac kryminal?
      Piszesz,ale chyba sama nie wiesz o czym.
      Twoja wypowiedz zawiera cala serie merytorycznych bledow, poczawszy od tego ze
      szpital nie jest na orlowskiego a na czerniakowskiej a konczac na tym ze masz
      pretensje do lekarzy, szpitala ze urodzilas dziecko z hipotrofia. Moglas jedynie
      Ty sama dziecku hipotrofie zafundoac-pewnie nie moglas sie obyc bez papierosow w
      ciazy(jesli tak nie bylo to przepraszam).
      Aha i jeszcze jedno sprostowanie-skad wiesz ze "gapily"sie na ciebie studentki?
      Mialy to na czole napisane?
      W szpitalu orlowskiego nie ma studentow-co za tym idzie i studentekwink
      pozdrawiam
      • ania_may Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:17
        czepiasz sie wojraf. Wiadomo, ze chodzi o szpital im. Orlowskiego na
        Czerniakowskiej. Nie wazne kim byly osoby, ktore sie gapily. Wazne, ze kto sie
        gapil bez zgody tej pani. Zaplacila za porod rodzinny wiec powinna rodzic ze
        swoim chlopakiem bez gapiow.
        • wojraf Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:33
          A ty jestes chyba z tej samej "ekipy" co "fiiii" czy jak jej tam.
          Jak zapalcila za porod rodzinny to moze powinna sobie wybrac
          osoby/lekarzy/polozne/salowe ktore maja wchodzic do sali rodzacej co??:wink)
          • laminja Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 23:14
            nie podoba mi sie chamski ton twojego postu.

            Mialam ostatnio watpliwa okazje spedzic kilka godzin na SOR w MSWiA i to co tam
            zobaczylam sprawilo, ze jestem gotowa uwierzyc w kazda relacje z porodu jaka
            przeczytam na tym forum.

            Czepiasz sie malo istotnych detali umiejetnie unikajac tego co w tym wszystkim
            bylo najwazniejsze czyli braku szacunku do rodzacej. Fiiii zaplacila za porod
            rodzinny wiec jej patner powinien byc przy niej. Przy porodzie nie potrzebni sa
            obserwatorzy. Potrzebne jest wsparcie ktore moze dac partner.
          • babie_lato1 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 20:05
            Świetny żart uncertain No, a niby dlaczego nie miałaby o tym decydować, kim ona tam
            jest, ubogą krewną czy co? Niby dlaczego miałaby sobie nie życzyć, by osoby
            postronne nie przeszkadzały jej podczas porodu i bez żenady oglądały ją w
            delikatnie mówiąc, krępującej sytuacji??? Może ona akurat nie przepada za tym,
            by obcy ludzie bez niezbędnej potrzeby oglądali jej miejsca intymne,
            rzeczywiście - bardzo dziwna jakaś.
            Niech sobie salowe wchodzą do "sali rodzącej" wtedy, kiedy jest pusta.
        • wojraf Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:35
          ania_may napisała:



          > swoim chlopakiem bez gapiow.

          Gapiow to mozna spotkac na ulicy a w szpitalu nikt dla przyjemnosci nie patrzy
          sie. Uwierz w tosmile
    • pempowinka1 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:05
      Chyba "troszkę" przesadzona jest twoja relacja i tak naprawdę zastanawiam się
      czemu miała służyć?
      Co chcesz osiągnąć pisząc takie masakryczne opowieści?
      Za pewne nikt nie chciał zrobić Ci krzywdy tylko urodzić zdrowe dziecko,a poród
      czasem tak długo trwa,szkoda że o tym nie doczytałaś...
      Zajmij się dzieckiem bo ono chyba potrzebuje bardziej twojej uwagi niż my
      uczestnicy tego forum.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia
    • ania.bart Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 22:08
      Droga fiiiiii bardzo Ci współczuję. Niestety w chwilach pełnych
      napięć i obaw, które zawsze przecież występują przy porodzie, nie
      ma czasem sił na to, by walczyć/upomnieć się o swoje prawa. To
      smutne, że w naszych polskich szpitalach ciągle dzieją się takie
      historie, podczas gdy za granicami naszego kraju można urodzić w
      normalnych warunkach, spokojnie i często bez opłat.
      Sytuacja w Warszawie robi się ogólnie smutna. Z jednej strony tego
      typu opowieści się powtarzają, a z drugiej strony rozwija się rynek
      usług okołoporodowych, ale wiąże się to z ogromną kasą, jakimś
      szaleństwem i prześciganiem się w wykupywaniu położnych czy
      wyszukiwaniu lekarzy. Czasem tylko ma się szczęście i trafić można
      na normalnych po prostu ludzi, którzy dobrze wykonują swoją pracę.
      Niczego poza tym chyba nikt od nich nie żąda...?
    • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 16.07.08, 23:25
      A ja Ciebie rozumiem...też tam rodziłam w 2006.
    • yasmeen Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 17.07.08, 20:19
      Oczywiscie wspolczuje przezyc i zlych wspomnien z porodu, Jednakze nie wszystkie
      opisane przez Ciebie sparwy byly bledne i wynikaly ze zlej woli lub obojetnosci
      personelu.
      1)"Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
      > wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam"
      Nie bardzo rozumiem pojecia robiono mi zastrzyki na grupe krwi. Chodzi o to, ze
      pobierano Ci krew do badan? To chyba dobrze, ze zrobiono Ci badania jesli nie
      mialas jakiegos przy sobie. A grupe krwi trzeba miec na oryginalnym wyniku, nie
      wystarczy slowo pacjentki ani wpisa w karte ciazy. Ja bym sie raczej martwila
      gdyby mi jakichś badan nie zrobiono.
      2)"> Błagałam o znieczulenie. Nie chcialy. Musialam osiagnac iles tam cm, zeby mi
      > daly. "
      Takie sa wskazania do podania zzo - musi byc juz rozwarcie co najmniej 4 cm. To
      nie jest wymysl ani zla wola poloznych tylko rzetelna informacja.
      3)"> Potem jedna zaczęła naciągać mi krocze, bo absolutnie nie wyraziłam zgody na
      > nacinanie. Dyskutowały ze mną. Prowadziły za mną szarpaną rozmowę, Kazda
      > tłumaczyła, ze to rutyna, ze inaczej sie nie robi. Z mi macica wypadnie, jesli
      > sie nie zgodzę. A potem, gdy radykalnie odmówiłam, rozciagly mi palcami
      > krocze. Mimo całkowitego znieczulenia, czułam to całym ciałem.."
      Przypuszczalnie chronily Twoje krocze przed peknieciem, skoro nie wyrazilas
      zgody na naciecie (masz do tego prawo).
      4) "> Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
      > dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo."
      Nie rozumiem Twego zalu w tym punkcie, co jest zlego w tym, ze polozna pomogla
      sie wydostac Twojemu dziecku??
      5) "Wypraszały ojców dzieci w czasie badan."
      Podczas wizyty lekarskiej standardowo wyprasza se osoby z sali poza pacjentkami,
      nei ma w tym nic dziwnego. BArdziej bym sie dziwila, jakby bylo inaczej.

      Podkreslam, nie twierdze, ze zostalas dobrze potraktowana, ale w w/w punktach
      mimo Twych odczuc nie zostalas potraktowana niefachowo lub ze zla wola. Zycze
      Ci, zeby kolejny porod przebiegl zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, ale mysle, ze
      warto wczesniej poczytac o tym co jest konieczne i z czym sie trzeba liczyc
      podczas porodu w szpitalu, nawet jesli nie sa to przyjemne rzeczy. Wtedy latwiej
      jest walczyc o swoje prawa.

      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 00:41
        Jak widzicie, nie podsumowałam swojego postu.
        Opisałam tylko swój poród..
        A ''Te błędy'' są przejęzyczeniami

        Wcześniej nie pisałam, bo nie widziałam potrzeby
        teraz 'mnie wzięło'

        Koszmarne jest, ze większość z Was, po moim -jednak neutralnym poście, zaczyna
        tłumaczyć lekarzy, wytykać mi jakieś śmieszne błędy itp...

        Post-moim zdaniem nie jest-jak w tytule 'traumatyczny', raczej obiektywny

        I jeszcze jedna bardzo ważna uwaga:
        na porodówkach jest tak, bo 'masa Was' nie ma bladego pojecia, ze moze byc inaczej..
        Nawet nie wiecie, ze 'złamano Wasze prawo', bo nie macie takiej świadomości.
        ważne jest tylko 'zeby minęło', żeby przestało bolec'-mogą robić co chcą'..

        Orlowski to szpital dla wszystkich. Pamiętam, kto tam wtedy ze mną byl, kto
        leżał na sali.. Wsyztkie byly cięte. Nie wiedzialy, ze można 'nie byc'.

        A argument, ze babka-lekarka gada mi przez telefon z swoim mężulkiem, w czasie
        mojego porodu, 'bo WYKONUJE SWOJA PRACE', ŚWIADCZY O WASZEJ IGNORANCJI

        Niech Was dlaej kroją, wyciskają brzuch itp...
        przecież to ich praca

        co do wyjęcia ze mnie dziecka i tego 'mlaśnięcia':
        dziecka nie mozna sobie 'wyjmować', to tak jak obrywać strupa, zanim sam odpadnie

        super porównanie..smile




        • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 13:29
          niestety się z Tobą zgadzam!
          nie będziemy wymagać...to będzie dalej to co jest...
      • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:39
        Muszę coś napisać odnośnie punktu 5.
        Mój mąż jest ojcem mojego dziecka i ma prawo tak jak i ja być przy
        badaniu dziecka. Nie mówię tu o badaniu krocza innych pacjentek, a o
        badanie WŁASNEGO DZIECKA!

        Kiedy ja rodziłam w Orłowiskim to dzieci były zanierane do kąpieli i
        nie wolno matkom było tam wchodzić - chyba nie rozumiem tego!

        Cóż...wielu rzeczy w tym szpitalu nie zrozumiałam...
    • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 13:26
      a ja napiszę do tego tak!
      w polskich szpitalach jest źle! nie szanuje się pacjenta, czy ma on
      1 dzień życia, czy 29 lat, czy 60 czy nawet 92!
      To lekarze są dla nas a nie my dla nich. To oni mają mieć
      cierpliowść i zrozumienie dla młodych matek.

      Sama korzystam z prywatnej służby zdrowia- tam pracują lekarze z
      polskich szpitali...wg. mnie szacunek do pacjenta nie jest i tu zbyt
      wielki.

      Jeśli będziemy tylko chwalić i zachwycac sie tym jak powinno być
      (standardowo), nasze polskie szpitale i nasi polscy lekarze bedą
      tacy jacy są!

      Byłam w Warszawie podczas ciąży w kilku szpitalach. Wg. mnie jest
      kiepsko, bardzo kiepsko! Pomijając fakt taki że wymagam do siebie
      szacunku to prócz tego płacę takie podatki, że nie widzę połowy
      pensji, która nie jest mała!!!
      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:26
        Z tych odpowiedzi wnioskuję, ze bardzo dużo na forum jest samych położnych,
        które tu się aktywnie udzielają, pewnie budując 'renomę' swoich miejsc pracy.

        Przypomniała mi jeszcze jedna rzecz: przez prawie cała ciąże czytałam relacje
        kobiet z porodów, przebiegu ciąży, szpitali- właśnie z tego i z jemu podobnych
        forów.
        Bo tak naprawdę, skąd przyszła matka ma zebrać informacje nt. tego gdzie powinna
        rodzic, jakie sa obecnie warunki, jak w detalach wygląda poród, jeśli nie ma
        doświadczenia? -z gazet, książek?

        Takie fora sa nieocenionym źródłem informacji!
        Ale jest też na odwrót: stały sie już narzędziem propagandy w rekach osób,
        którym 'na dobrej opinii' niektórych szpitali zależy.
        I to widać gołym okiem.

        Nie polecam Orlowskiego, bo tam od tych 2 lat, nic sie nie zmienilo.
        4 lata przede mną rodziła osoba, która miała bardzo podobne odczucia do moich,
        więc wątpie czy konserwatywny persolnel 'zdążyl sie już wymienić'..


        • grazyna_s Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 15:36
          Ja też nie polecę tego szpitala. Zwłaszcza że do tego wszystkiego
          zmienił się ordynator, którego nie jestem w stanie nazwac lekarzem.

          Mi się wydaje, że nie chodzi tu o połozne, tylko o to, że są różne
          standardy, które kobiety wyznaczają. Jedne chwalą, drugie nie. Ja
          osobiście stawiam wysoko poprzeczkę...i nie wiem gdzie urodze drugie
          dziecko...ale chyba nie w tym kraju!
        • macda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 17:18
          Cóż Fiiiii...piszesz o świadomym rodzeniu, ale z Twojego postu wynika, że tej
          świadomości to za bardzo nie masz.
          Współczuje Ci przeżyć, ale z tego co piszesz po prostu do porodu nie byłaś
          przygotowana.
          Pewnie nieścisłości wykazała Ci już któraś z moich przedmówczyń.
          wynik badania grupy krwi, znieczulenie przy rozwarciu 4 cm itd.

          Jeśli położne wypraszały Twojego chłopaka wystarczyło się na to stanowczo nie
          zgodzić. Tak samo na badanie przez studentów czy stażystów.
          Słusznie nie zgadzałaś się na nacinanie krocza, ale nie dziw się, że je naciągano.
          Dziecko rodzi się tak, że przy parciu wychodzi główka i barki - za to łapią
          położne i wyciągają malucha. To nie tak, że dziecko wypierasz calutki i później
          nie wiem - dynda chyba na pępowinie...

          Badania dopochwowe przed porodem SA bolesne. Czy nam się to podoba czy nie - tak
          to jest skonstruowane. Można sobie zażyczyć ograniczenie badan do minimum.

          Nie ma znaczenie czy to szpital im.Orłowskiego czy by to była św. Zofia, czy
          jakikolwiek inny. W każdym z nich wyciągnięto by Ci dziecko (zwłaszcza po tylu
          godzinach porodu...), pobieranie ponownie krew do oznaczenia grupy jeśli nie
          była na oryginalnym wydruku z labu, boleśnie badano dopochwowo i nie dano
          znieczulenia przed rozwarciem 4 cm.

          Skąd kobieta ma wiedzieć? Jak rodzić świadomie - najlepiej ze szkoły rodzenia. I
          najlepiej nie jakieś przyszpitalnej, ale niezależnej. I z rozmów z zaufanym
          ginekologiem.
          Jakie warunki panują w szpitalu - wystarczy przed porodem pojeździć, rzeczowo
          porozmawiać, popytac.
          A w trakcie porodu nie traktować służby zdrowia z góry jako wrogów, ale tez
          jasno określać swoje oczekiwania.
          Zbieranie informacji na forach internetowych to jeden z gorszych pomysłów. Bo
          WSZYSTKO co jest napisane należy podzielić przez 10.

          Nie jestem położną g'woli ścisłości i nie współpracuje z żadnym szpitalem.
          • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 18:23
            Sugerujesz, że idąc do szpitala, powinnam być przygotowana na wszystkie
            ewentualne sytuacje?-na najgorsze scenariusze? A w bolach porodowych zastanawiać
            sie, czy to co robią jest zgodne czy niezgodne z prawem?
            Mam dyskutować o swoich prawach, w momencie, kiedy moje i mojego dziecka życie
            jest potencjalnie zagrożone, a oni nie przestrzegają norm?
            Mam toczyc batalie? jednak, o krocze juz sotczylam z 5, a nastepneo co?:
            o pozycje?
            ułożenie?
            złą aparaturę, która 'wyłaziła z żył'?
            o dopraszanie sie, żeby wpuścić ojca dziecka na sale?

            o co rodząca kobieta, na sali porodowej ma walczyć?

            Od ginekologa to i szkoły rodzenia, możesz: moja droga, dowiedzieć sie np. o
            swój obecny stan zdrowia-żaden ginekolog nie będzie Ci wyłuszczał 'jak będzie
            przebiegał' Twój poród, bo niewiadomo nawet do jakiego szpitala trafisz, i kto
            go będzie odbierał... czego ja jestem dowodem..

            A warunki w szpitalu, jakie sa każdy widzi, co maja warunki w szpitalu, do tego
            co będzie działo sie ze mną?
            przecież to zależy np. od zmiany, która akurat jest..
            Bo nie ma jednakowych standardów.

            Mówiąc o 4cm rozwarcia, tylko potwierdzasz teze o tym, ze nie ma reguł. One
            mówiły wówczas o 3cm, które osiągnęłam.
            To one zwlekały, bo na Żelaznej-wg. tamtego personelu, kwalifikowałam sie do
            cesarki. A te zwlekały 8-10 godzin.

            Co do grupy krwi: miały czarno na białym, żadnych i 'wkuć' można było uniknąć
            zwłaszcza, ze robiły je tylko dla poznania mojej grupy.
            Po to mam kartę ciąży, po to mam setki innych, robionych przez całą ciążę badan,
            żeby w ostatnim momencie unikać dodatkowych.

            Ilość tych bolesnych badan dopochwowych: na dole, na gorze, na pietrze, przy
            konsultacji- była niepotrzebna..

            Pozycji do rodzenia tez nie mogłam wybrać: bo one wiedza lepiej ode mnie, co
            czuję w danej chwili.

            A studenci: mam ciągle kogoś wypraszać, patrzeć czy ktoś wszedł czy nie? Bo tak
            to wyglądało. Kupa ludzi, błądząca kolo mojego łózka.

            Kobieta rodząca nie idzie walczyć o swoje prawa, ona powinna je już mieć
            zapewnione!

            • yasmeen Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 20:35
              Podkresle raz jescze - nei twierdze, ze Twoj porod odbyl sie z poszanowaniem
              Twojej godnosci, ze wszystko bylo w porzadku. Ale mieszajac swoje zastrzezenia
              do prawidlowych procedur z opisem rzeczywistych nieprawidlowosci oslabiasz
              niestety sile swoich argumentow.
              Owszem fora sa jednym ze sposobow czerpana wiedzy, ale nie jedynym. Sa ksiazki,
              sa lekarze - stad mozna czerpac ogolna wiedze na temat porodu. Moze trafilabys
              wtedy na jeden z najpopularniejszych poradnikow dla kobiet w ciazy, w ktorym
              jest napisane o osiagnieciu pewnego rozwarcia przed zzo. Nie jestem polozna,
              porod znam z tej drugiej strony, ale w/w ksiazce byl tez opisany porod
              niespodziewany, gdy trzeba samemu odebrac dziecko - i czarno na bialym bylo tam
              napisane, ze dziecko tzreba delikatnie wyciagnac w koncowej fazie, a nie ze
              wyskakuje samo, a matka ma je chwytac w locie.
              Lamanie praw pacjentek jest w duzej mierze spowodowane wygoda personelu, powiedz
              mi jaka korzysc mial personel we wkluwaniu Ci sie w zyly, robieniu dodatkowych
              badan, jesli rzeczywiscie mialabys je przy sobie? Przeciez prosciej by bylo im
              olac sprawe, ne przejmowac sie. Tylko jak nie otzrymali oryginalnego wyniku
              okreslena grupy krwi, musieli to zrobic, nawet jakbys miala go wpisany w
              ksiazeczce. Taka jest procedura i jakby z wygody uwierzyli Ci na slowo, a
              okazaloby sie to pomylka, to za ew. konsekwencje oni by odpowiadali.
              Niestety przypadla nam rola pionierek w walce o poszanowanie godnosci i praw
              pacjentek. I wlasne z tego powodu powinnysmy sie przygotowac do porodu znajac
              zarowno swoje prawa, aby moc wymagac ich uszanowania, ale rowniez musimy zdawac
              sobie sprawe z koniecznych procedur czy ograniczen medycznych. Bo niestety
              mieszajac te dwie rzeczy ze soba dostarczamy tylko argumentow, iz pacjentce nie
              mozna pozwolic decydowac, bo czepia sie wtedy wszystkiego, niezaleznie czy jest
              to sluszne czy nie. I wtedy ze swiadomej kobiety robi sie (niestety za jej
              wlasna pomoca) histeryczke...
        • macda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 17:22
          I jeszcze...czy to zarzut, że podano Ci oksytocynę, jeśli odeszły Ci wody i nie
          było ZADNEJ akcji porodowej? Tak pytam...
    • katarzyna.br Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 18:55
      Moim zdaniem, to jesteś przewrażliwiona. Rzeczywistość okazała się
      inna niż Twoja wyobrażenia. Poród to niestety nie jest miła wizyta u
      kosmetyczki, a lekarze i położne to tylko ludzie, którzy nie mogą
      sprostać wymaganiom wszystkich, bo oni za ciebie dziecka nie urodzą
      to jest Twoje zadanie.

      Nie wiem po co pisać o każdym badaniu, które tobiły ci położne, one
      muszą je robić i to zazwyczaj boli. Piszesz że lelarki się
      wymądrzały bo Cię odesłano z Żelaznej. Nie wiem zupełnie po co się
      tym przejmować, zamiast skupić się na sobie, dziecku i porodzie.

      A mnie po nacięciu krocza zszywały studentki, które opawiadały sobie
      horrory, może jednym wydawałoby się to okropne - jak można tak przy
      kobiecie, która przed chwilą urodziła, ale mi wydało się to zabawne.
      Byłam szczęśliwa że poród się szczęścliwie skońćzył i mam już przy
      sobie zdrową córeczkę.

      A tak na marginesie to uważam, że kobiety przy porodzie czasami za
      bardzo skupiają się na swoim komforcie niż na tym żeby jak najlepiej
      pomóc dziecku przyjść na świat.

      Kiedy rodziłam córeczkę, to byłam skupiona tylko na tym i
      naprawdę "wisiało" mi to ile osób jest na sali i kto. Co dokładnie
      działo się podczas porodu opowiedział mi mąż bo ja mało co pamiętam.
      Najpierw byłam skupiona na skurczach a póżniej na oddychaniu podczas
      II fazy porodu, która trwała 15 minut. Dałam z siebie naprawdę
      wszytstko nie użalając się nad sobą- czym bardzo zdziwiony był mój
      mąż, który panicznie bał się porodu ze mną - bo z natury jestem
      niestety strasznym histerykiem w dodatku nie odpornym na ból i
      strasznie przewrażliwionym. Mój poród mnie zaskoczył.

      Tak czy inaczej mam nadzieję że Twój ewentualny następny poród
      będziesz wspominała przyjemniej., że spełni on twoje wyobrażenia.

      • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 23:09
        Sąsiadka z leżanki obok, nie mogla chodzić, i brała osobę trzecia do pomocy,
        'tak była nacięta..'

        Myślę ze to dobrze skupiać sie, jak to zostało ujęte 'na swoim komforcie' i nie
        ma w tym nic złego, ze dziecko nie jest w takich chwilach najważniejsze.
        I dobrze, sie przyjęło ze najpierw ratuje sie matkę, a potem dziecko. Cos w tym
        jest.

        Ktoś tu napisał, ze skoro widziałam wchodzących-przebywających studentów, to
        dlaczego ich nie wyprosiłam?.
        A ja się pytam-jakim prawem oni do mnie weszli?, dlaczego ja nie zostałam
        poproszona o zgodę na ich wpuszczenie?
        Przecież najpierw sie puka, a potem wchodzi..

        Ja byłam szczęśliwa, ze poród się skończył-przede wszystkim dla mnie. Reszta mi
        wisiała.

        I przytakuje: to nie była trauma, to było to, co 'normalnie-legalnie', dzieje
        sie w polskich szpitalach.
        Nasza rzeczywistość.

        I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.
        • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 18.07.08, 23:12
          i jeszcze to wstrętne porównanie do wizyty u kosmetyczki:

          dla niektórych poród to sacrum, najwspanialsze przeżycie w życiu, ale dla
          innych-dzięki innym, to cos do czego nie chcą wracać, nawet po latach i
          pocieszają sie tylko zdrowiem dziecka.
        • macda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 10:42
          >Myślę ze to dobrze skupiać sie, jak to zostało ujęte 'na swoim >komforcie' i nie
          > ma w tym nic złego, ze dziecko nie jest w takich chwilach >najważniejsze.

          I myślę, że właśnie tu jest pies pogrzebany - tak się składa, że to właśnie
          dziecko jest najważniejsze.
          Ty masz mu pomóc przyjść na świat. Jemu jest znacznie trudniej.
          Wielo-wielo-wielokrotnie trudniej niż Tobie.
          Czasami trzeba zapomnieć o samym sobie i skupić się na zadaniu, które mamy do
          wykonania. A takim zadaniem jest poród.

          Tak - uważam, że do porodu trzeba być przygotowanym. Bo poród jest jak maraton.
          Nikt nie przebiegnie maratonu bez wcześniejszej zaprawy. I tak - trzeba liczyć
          się z tym, że w trakcie porodu może nie byc różowo i dokładnie tak jak sobie
          wymyśliliśmy.

          I tak - zarówno od lekarza jak i na szkole rodzenia dowiedziałam się co robić
          żeby było mi łatwiej urodzić i czego mogę się spodziewać. Również z tej mało
          optymistycznej strony.

          > I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.

          Niepotrzebny patos.
          • fiiiiiiiii Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 14:53

            > > I serce mi sie kraja, że kobiety, innym kobietom, szykują taki los.
            >
            > Niepotrzebny patos.

            świetnie podsumowałaś swoja wrażliwość!
            Chyba komentować tego nie trzeba

            Rozharatali by Ci krocze, nalali do środka wody i bóg wie co jeszcze zrobili, a
            Ty bys sobie z tymi, swoimi studentkami jeszcze pożartowała. Pogratulować
            poczucia humoru!!


            ''Kaja', przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz mój post, bo nie
            chce mi sie tłumaczyć ze sala była tylko dla nas, ze żadnych 5, 6, 100 łózek
            obok mnie nie było, i o żadnych stażystach nie pisałam..


            Ale to tylko forum internetowe. Człowiek przynajmniej zaczyna rozumieć, dlaczego
            na ulicy 'jest jak jest', a w szpitalach 'robią, co robią', a naokoło pipczy sie
            o 'znieczulicy społecznej'

            i nie wracajmy już do tego

      • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 09:02
        Wiesz co? Cały ten Twój post (i wiele mu podobnych), składa się głównie z JA, JA, JA: MNIE nie przeszkadzało, MNIE było wszystko jedno, JA bym się nie przejmowała.
        Nie potrafisz zrozumieć, że to, co Tobie nie przeszkadza, u kogoś innego może wywołać traumę na całe życie?
        To tak samo jak z alergią na truskawki: JA mogę je jeść kilogramami i doprawdy nie rozumiem, że ktoś się ze sobą tak cacka i tłumaczy jakimiś alergiami i nie je truskawek, które są przecież bardzo smaczne i zdrowe.
        • majula06 do totorotot , memphis i innych im podobnych ... 19.07.08, 10:53
          totorotot, rozbawiłaś mnie porównaniem do truskawek i alergii,
          kobieto widać,że przez zycie idziesz jak przez masło, wiesz ja też
          jadłam truskawki w solidnych ilościach nie mysląc o "innych ",którzy
          mogą mieć alergię , też wiem ,że są smaczne i zdrowe jak to piszesz
          mądrze i.. dostałam na nie alergię , objawia się wysypką, swędzącą
          itp, stosuje się na ten typ alergii masci sterydowe ,które nie
          należą do obojętnych dla np. przysadki mózgowej ale przecież ty
          wszystko wiesz ale nie rozumiesz...bo reszta się ze sobą caka,
          prawda??Fiiii , pisząc o swoim porodzie logiczne,że będzie pisać w
          formie pierwszej , chyba znasz zasady gramatyki, nie będzie pisać o
          innych , dlatego zanim coś wymaścisz na forum to się dziewczyno
          zastanów.Jak piszesz tylko dla zabicia czasu co ci ślina na język
          przyniesie to sobie daruj, piszesz coś po czym przeczysz sobie sama
          mam na myśli trzeci wers Twoich wypocin.
          Zejdzcie z Fiiii, dajcie jej spokój , może to ,że dopiero teraz
          opisała swoje przeżycia to znak,że zaczyna sobie z nimi jakoś
          radzić. Forum powinno być bardziej przyjazne, wspierające a niestety
          czasami niektórych z was posty są takie odpychające, zawistne,
          okrutne,że w realu kontakt z wami na pewno nie jest przyjazny.
          • kaja.m75 Droga fiiiiiiiiiii 19.07.08, 12:22
            Wybacz, ale czytajac Twoje posty zastanawiam sie gdzie tak ciemni ludzie jak ty
            sie uchowali.
            Nie bede wytykala ci wszystkich bledow twojej wypowiedzi bo strony by zabraklo.
            Ty nie masz bladego pojecia o ciazy o porodzie o szpitalu. Domniemam ze masz 16
            lat i w dodatku jestes bardzo niedojrzala!!
            Jedna dobra rada:nie decyduj sie na drugie/kolejne dziecko!

            Najbardziej rozsmieszylo mnie to jak twierdzisz"studenci" czy stazysci wchodzac
            na sale na ktorej ty rodzilas mieli pukacsmile) Uswiadomie cie ze stazysta to
            lekarz z prawem wykonywania zawodu , bo pewnie tego nie wiesz.I on ma prawo
            odbierac twoj porod.

            Kobieto na sali jest 4 badz 5 lozek porodowych i obecnosc twojego
            konkubenta-ojca dziecka jest dyskomfortem dla innych rodzacych.
            A ktos kto jest w miejscu pracy-czytaj stazysci,baba lekarka ktora rozmawiala
            przez telefon z mezem( powiedziala ci ze z mezemsmile nie pukaja wchodzac kazdorazowo.

            Wiec to tyle mojej wypowiedzi do ciebie.
            I naprawde przemysl sto razy zanim zdecydujesz sie na kolejne dziecko bo z
            takimi pogladami jak ty robisz wielka krzywde.
            • totorotot Re: Droga fiiiiiiiiiii 19.07.08, 16:17
              Lekarka jest w pracy, w trakcie przyjmowania porodu i NIE MA DO JASNEJ ANIELKI rozmawiać przez telefon z mężusiem, tylko pracować skoro jej za to płacą!

              Jak byś się czuła np. w markecie, gdyby kasjerka kazała Ci czekać, bo właśnie rozmawia przez telefon z mężem? A urzędnik na poczcie, w banku, w urzędzie - co czujesz, jak sobie papla u tyłku maryni, a Ty czekasz?
            • laminja Kaja.m75 19.07.08, 16:42
              Kaja przeraża mnie to co piszesz. Po pierwsze obrażasz kogoś właściwie bez
              powodu. Po drugie kompletnie się nie zgadzam z Twoim podejściem. Lekarz, położna
              i każda inna osoba powinna zapukać wchodząc do sali. Tak się robi w
              cywilizowanym świecie. Jeśli w porodzie uczestniczy więcej osób niż potrzeba to
              lekarz prowadzący poród powinien zapytać pacjentkę o zgodę. Rodząca ma prawo do
              szacunku i poczucie intymności. Pukanie do drzwi jest też formą szacunku wobec
              osoby znajdującej się w danym pomieszczeniu. Fiiiii pisała, że zapłacili za
              poród rodzinny, więc czemu jej partner został wyproszony i czemu przy porodzie
              byli obserwatorzy. W większości szpitali lekarze i inne osoby z personelu
              medycznego czy serwisu sprzątającego pukają. Tak jak pacjent puka przed wejściem
              do gabinetu lekarza (lekarz jest w pracy, żeby leczyć pacjenta). To drobiazgi,
              ale bardzo ważne, bo kształtują relację między pacjentem a personelem medycznym.
              Jestem przekonana o tym, że i w szpitalu na Czerniakowskiej puka się przed
              wejściem na salę. Trudno nam oceniać sytuację, którą znamy z jednej strony. Bywa
              przecież, że to pacjenci zachowują się chamsko wobec personelu medycznego. Tak
              czy siak normą powinno być szanowanie praw i potrzeb pacjenta. Dużo jednak
              zależy od konkretnych ludzi. Są ludzie o wyższym i niższym poziomie kultury
              osobistej i to niestety bardzo szybko widać. Na tym forum również...
              • katarzyna.br Re: Laminja 19.07.08, 16:53
                Szpital to nie hotel, pierwsze słyszę żeby lekarz czy położna pukali
                wchodząc do sali. Laminja, czy ty kiedyś byłaś w szpitalu????

                Taaak, lekarz powinien zapukać i grzecznie zapytać ciężko chorego
                pacjenta "czy może mu uratować życie"!!

                Dochodzicie do jakiegoś kuriozum.

                Wyprosili męża- jak oni mogli- widocznie była tak potrzeba!!!!

                Napiszcie do gazety że łamane są prawa pacjenta bo lekarz nie
                zapukał do drzwi a męża, czy tam partnera na chwile wyproszono z
                sali.

                Bożesz ty mój, nic tylko usiąść i płakać nad woim ciężkim losem.
                • laminja Katarzyno 20.07.08, 21:28
                  masz rację szpital to nie hotel i są miejsca w których się nie puka. Jednak
                  jeśli to możliwe to personel medyczny powinien zapukać. Nie chodzi o uzyskanie
                  pozwolenia na wejście tylko zasygnalizowanie pacjentce, że ktoś wchodzi.

                  Nie wiemy czy była potrzeba wypraszania partnera, ale chociażby z akcji rodzić
                  po ludzku wiemy, że w każdym szpitalu w Polsce zdarzają się karygodne sytuacje.
                  Jak o tym nie będziemy pisać czy mówić, to nic się nie zmieni. W dużym mieście
                  wiele spraw załatwia "rynek", ale w mniejszych miejscowościach gdzie nie ma
                  konkurencji pacjentki są różnie traktowane (choć czasem znacznie lepiej niż w
                  dużych miastach). Prawda jest taka, że wśród lekarzy nie wszyscy mają wyczucie i
                  są dobrze wychowani, więc czasem zdarza się źle trafić.
              • kaja.m75 Re: Kaja.m75 19.07.08, 22:34
                laminja napisała:

                Czy Ty zwariowalas???????????????!!!!
                Lekarz, położn
                > a
                > i każda inna osoba powinna zapukać wchodząc do sali.


                Wiesz co powiem wprost-mowisz glupoty takie jakich swiat nie widzial, jak ludzie
                moga byc tak beznadziejni.
                Czy ty pracujac w biurze pukasz wchodzac do swojego gabinetu po powrocie z
                lazienki?I zalozmy ze jest ktos"obcy"-interesant w pokoju??


                Doslownie trzymajcie mnie bo z krzesla spadne ze smiechusmile)))))

                Odnosnie telefonow:czy ty nie rozmawiasz ze swoim mezem, kochankiem, nazeczonym,
                matka i Bog wie z kim bedac w pracy? Rowniez Ci za prace placa a nie za gadanie
                przez telefon!
                • laminja Re: Kaja.m75 20.07.08, 21:36
                  Tkwij w swoim przekonaniu i licz na to, że jak będziesz się w pokoju stać nago
                  np przebierając się to osoba, która postanowi do niego wejść zapuka. Sala
                  szpitalna to nie pokój lekarski. Przebywa w niej pacjent, który ma prawo
                  wiedzieć, że ktoś wchodzi.

                  Może dla Ciebie to głupoty. Dla mnie norma. Może dlatego unika szpitali
                  publicznych, bo oczekuję od personelu medycznego więcej niż Ty. Na szczęście są
                  w Polsce miejsca, w których można to otrzymać. Szkoda, że za pieniądze. Ale
                  najwyraźniej wiele kobiet (jak Ty) tego nie potrzebuje, więc faktycznie po co
                  podnosić standard w ramach powszechnego ubezpieczenia.

                  Jak jestem przy INTERESANTACH to nie rozmawiam przez telefon. Jeśli nie jest
                  wyciszony czasem odbieram i mówię, że oddzwonię. Pacjent zwłaszcza podczas
                  porodu nie może się czuć jak przedmiot. Wymagamy pewnego poziomu obsługi w
                  sklepach, bankach i innych instytucjach. Czemu nie możemy tego wymagać również w
                  szpitalu?!
                  • wojraf Re: Kaja.m75 21.07.08, 11:09
                    laminja napisała:

                    > Tkwij w swoim przekonaniu i licz na to, że jak będziesz się w pokoju stać nago
                    > np przebierając się to osoba, która postanowi do niego wejść zapuka.


                    Kobieto wymagajac kultury od innych moze sama ja zaprezentuj uzywajac poprawnej
                    polszczyzny!

                    Widzac jakie jest zapatrzenie polskiego spoleczenstwa, noz sie w kieszeni otwiera.
                    Katarzyno.br super to ujelas-lekarz wchodzac na sale powinien zapukac pytajac
                    "przepraszam czy moge pania leczyc"


                    Powodzenia zycze tym ktore te bzdury wypisuja a szczegolnie autorce postu.
                    Poziom infantylizmu autorki oraz niektorych piszacych np LAMINJA jest porazajacy.


                    pozdrawiam
                    • magiczna_marta Re: Kaja.m75 21.07.08, 12:54
                      <Nie chcieli mnie przyjąć na Żelaznej.

                      Skoro tak tragicznie się zaczęło, to tak też się musiało skończyć


                      <Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam.

                      Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                      trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.


                      <Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.

                      Wszyscy, to znaczy :kto? Pan szatniarz, kominiarz i hydraulik czy pracownicy
                      oddziału, na którym aktualnie się znajdowałaś?


                      <Robiono mi zastrzyki, nawet na grupę krwi, bo panie nie
                      wiedziały jaka mam, mimo ze wszystko było wpisane w dokumenty..a ja mówiłam..

                      Cóż- ja i w pierwszej ciąży jak i teraz oryginał badania grupy krwi mam
                      przypięte zszywką do karty ciąży i nikt mi w czasie porodu nie chciał robić
                      „zastrzyków na grupę krwi”, trzeba było mieć przy sobie a nie mieć pretensje że
                      Ci krew pobrali .


                      <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.

                      A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                      sobie w porodzie?


                      <Zostawiły i kazały
                      liczyć skurcze.

                      Byłaś jedyną pacjentką na oddziale? Trzeba było opłacić sobie położną to
                      siedziała by z Tobą do usran….


                      <Od pęknięcia pęcherza minęło już 18 godzin. Przygotowywały sie
                      na cesarkę.

                      A skąd o tym wiesz na co się przygotowywały- jednak Cię o czymś informowali?


                      <Cały czas igła wypadała, a
                      położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal.

                      Z tego co mi wiadomo to w wenflonie przez który kroplówka płynie do żyły nie ma
                      igły…, a aparat tłoczący oksytocynę wydaje z siebie dźwięki- co w tym dziwnego
                      albo złego?


                      <Po 2 godzinach pielegniarka, po bardzo bolesnych badaniach, 'zdradziła sie',
                      ze jak nie osiagne rozwarcia na przynjamniej X cm, to zrobią mi cesarkę.

                      Pewnie znów perfidna zołza chciała Ci pomóc i zrobiła masaż szyjki żeby szybciej
                      było większe rozwarcie- a to suka!


                      <Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla przyjemności',
                      gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..

                      Bezczelnie mówiąc- trzeba było studiować 6 lat i zostać lekarzem- wtedy dla
                      przyjemności mogłabyś badać rodzące…


                      <Pozwolily wejsc do wanny.
                      Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
                      wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do
                      wanny.

                      Działały dla dobra Twojego dziecka- co za perfidia- powinny zadzwonić po pizze i
                      coca cole dla Ciebie i dać setę na rozluźnienie żeby przyjemniej było Ci rodzić-
                      co tam dziecko- przecz Ty jesteś najważniejsza!


                      <Po to wykupiłam ta cholerną sale..

                      A ja myślałam, że po to żeby być ze swoim konkubentem….


                      <Wielmożna pani doktor pozwoliła dac mi znieczulenie. Bezpłatne, bo przy takich
                      bolach-skurczach jest finansowane przez NFZ.

                      Ciekawe jak byś ją nazwała gdyby Ci nie pozwoliła dać tego znieczulenia…uuu,
                      wolę nie myśleć.
                      Widzisz, zapłaciłaś 500zł za sale do porodów rodzinnych i w pakiecie dostałaś zzo.


                      <Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
                      one nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

                      A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze tak
                      najgorzej.


                      <Po 'zadziałaniu' znieczulenia zasnęłam, a one sobie usiadły na kanapie,
                      rozmawiając o.. swoich dzieciach, zapominając kompletnie o tym, żeby zawołać
                      mojego chłopaka. To przecież dla nas była ta sala.
                      Leżał przed drzwiami, z głową w rekach. Śpiąc.

                      A to on się nie mógł zainteresować tym czy już może wejść? Mój mąż by chyba
                      oknem tam wparował a nie sobie zasnął.


                      <Nade mną stala Pani, z sąsiedniej sali. Przyszła od kobiety, ktora juz
                      urodziła. 'Tamta' rodziła razem z parterem. Nie płaciła. Ja nie mogłam..

                      Więc chodziło o te 500zł- cóż- zostawię to bez komentarza.


                      <Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
                      ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
                      przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.

                      Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                      podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!


                      <W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
                      najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
                      trwa to 'tak długo'.

                      Nigdy nie rozmawiałaś w czasie pracy z kimś prywatnie przez telefon?


                      <Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
                      sie. Komentowały.

                      Pitu pitu, pogadaj sobie jeszcze.


                      <Nagle przyjechał wózek. Na wózku sam nożyk. Do nacinania.

                      Scena jak z filmu grozy- o taki efekt Ci chodziło?
                      Pudło, do nacinania krocza stosuje się nożyczki.


                      <Parłam i parłam, a potem tylko mlasnęłam. To połzona,m wcyciagnela ze mnie
                      dziecko. Mimo, ze powinno ono wyjsc samo

                      I tu właśnie wychodzi Twoje niedouczenie w kwestii porodu, poczytaj trochę zanim
                      się zdecydujesz na 2 dziecko- a może lepiej nie decyduj się na 2gie, z Twoim
                      infantylnym podejściem nic dobrego z tego nie będzie.


                      <Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
                      Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.

                      Pewnie nie dowiemy się czy paliłaś w czasie ciąży, przecież na to pytanie
                      wcześniej zadane również nie odpowiedziałaś- bo to tłumaczyłoby hipotrofię.

                      <Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
                      Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
                      Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
                      dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.

                      Wychodzi po raz kolejny Twoje infantylne podejście.

                      <Raz zmieniły pościel. Wypraszały ojców dzieci w czasie badan. Nie pozwalaly mi
                      chodzić na badania z dzieckiem.

                      Tak się robi w każdym szpitalu, więc nie licz na to, że gdyby udało Ci się
                      urodzić na Żelaznej było by inaczej.

                      .<Jedynie studenci byli mili.

                      A jeszcze chwilę temu miałaś takie pretensje, że byli w czasie Twojego porodu.

                      <I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
                      jeśli nie chce. Rozumiała mnie.

                      Robić sobie dziecka też nie musiałaś- przymusu nie ma.
                      • kaja.m75 Magiczna-marta 21.07.08, 13:16
                        Super to ujelas, gratuluje, nic dodac nic ujacsmile) Mnie juz szkoda jezyka
                        strzepic dla tej "kobiety". Gdzie tacy ludzie zyja, naprawde to juz nie
                        sredniowiecze a XXI wiek
                        • waniliax Re: Magiczna-marta 22.07.08, 00:29
                          No właśnie, to już nie średniowiecze... tutaj trafiłaś w sedno sprawy
                          Z całą resztą Twoich wypowiedzi... zupełnie się nie zgadzam
                      • totorotot Re: Kaja.m75 21.07.08, 22:49

                        > Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                        > trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.

                        Pewnie?? Pewnie?? Dlaczego wobec tego nie poinformowała o swoim zamiarze pacjentki i nie uzyskała jej zgody na ten - niepotrzebny zresztą i szkodliwy - zabieg?
                        Czyli ZŁAMAŁA PRAWO


                        > <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.
                        >
                        > A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                        > sobie w porodzie?

                        zgodnie z polskim prawem POMINNY WYJAŚNIĆ ZAMIAR WYKONANIA TEJ CZYNNOŚCI I UZYSKAĆ NA NIĄ ZGODĘ. Nie zrobiły tego, więc ZŁAMAŁY POLSKIE PRAWO


                        > Pewnie znów perfidna zołza chciała Ci pomóc i zrobiła masaż szyjki żeby szybcie
                        > j
                        > było większe rozwarcie- a to suka!


                        > A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze tak
                        > najgorzej.

                        no comments...


                        no cóż, to Ty użyłaś tego określenia, ale ta pani ponownie ZŁAMAŁA PRAWO


                        > Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                        > podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!


                        Jak ktoś rozmawia nad Tobą, to to nie jest podsłuchiwanie, tylko trudno nie usłyszeć.
                        Poza tym pielęgniarka z ociekającymi krwią rękoma PODWÓJNIE ZŁAMAŁA PRAWO - ujawniając tajemnicę lekarską (opisując poród innej pacjentki) oraz nie zacowując elementarnych zasad higieny - do porodu przychodzi i wnosi cudzą krew - nie chciało się rąk umyć czy co?

                        Magiczna_Marto, jesteś według mnie okropną, paskudną osobą, jak wnioskuję - pracujesz w branży medycznej, pewnie jako położna.
                        Mam nadzieję, że nigdy Cię nie spotkam na swojej drodze i dla Ciebie jest równie ważne, aby nie napotkać nigdy mnie.
                        Z pozdrowieniami.
                        • kaja.m75 totorotot 22.07.08, 15:17
                          Cala twoja wypowiedz mozna podsumowac: "buahahahahah"
                          Babo! wyobrazasz sobie podawanie do podpisania kazdej kobiecie zgode przed
                          badaniem, podlaczeniem kroplowki, przelozeniem na lozku?Kazdy wyraza zgode na
                          leczenie w izbie przyjec-podpisuje papier!
                          Moze jeszcze sekretarki trzeba zatrudnic??
                          Eh prostota ludzka nie zna granic, no doslownie ciemniactwo w tej Polsce az piszczy
                          • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 15:45
                            Zanim znowu zaczniesz obrażać ludzi, zapoznaj się wcześniej z
                            obowiązującymi prawami pacjenta. Na razie wykazujesz pełną ich
                            nieznajomość.
                            W kwestii uprawnień wynikających ze zgody na przyjęcie do szpitala
                            wypowiadał się już nawet Rzecznik Praw Obywatelskich - nie uprawnia
                            to szpitala do wykonywania żadnych zabiegów. Na każdy zabieg pacjent
                            musi wyrazić osobną zgodę, a wcześniej musi być poinformowany o
                            korzyściach oraz możliwych komplikacjach z niego wynikających.

                            Nieznajomość prawa szkodzi. Arogancja czasami też.
                            • kaja.m75 Re: totorotot 22.07.08, 16:10
                              waniliax napisała:

                              > Zanim znowu zaczniesz obrażać ludzi, zapoznaj się wcześniej z
                              > obowiązującymi prawami pacjenta. Na razie wykazujesz pełną ich
                              > nieznajomość.
                              > W kwestii uprawnień wynikających ze zgody na przyjęcie do szpitala
                              > wypowiadał się już nawet Rzecznik Praw Obywatelskich - nie uprawnia
                              > to szpitala do wykonywania żadnych zabiegów. Na każdy zabieg pacjent
                              > musi wyrazić osobną zgodę, a wcześniej musi być poinformowany o
                              > korzyściach oraz możliwych komplikacjach z niego wynikających.
                              >
                              > Nieznajomość prawa szkodzi. Arogancja czasami też.



                              TAAAAK?? A to ciekawe co mowiszsmileMoze znasz jakis przyklad gdzie po tak "zle
                              "podpisanej zgodzie pacjent dostal odszkodowanie od szpitala ze nie zapytano go
                              o zgode, badz conajmniej wygral proces.Z tego co wiem to w kazdym szpitalu zgoda
                              podpisywana jest na izbie przyjec a nie na kazdy zabieg-proces oddzielnie, wiec
                              chyba sady nie opedzilyby sie od pozwow, nieprawdaz??To czyzby nikt na to sie
                              nie skarzyl??
                              Chetnie przeczytam rowniez opinie o ktorej mowisz.
                              • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:30
                                Ja jestem takim przykładem. Podpisałam ogólną zgodę, ale nie
                                wyraziłam jej na nacięcie. Położna dostała upomnienie (niewiele, ale
                                zawsze coś) za nieuzyskanie mojej zgody na wykonanie zabiegu.
                                Wystarczy?
                                Szpitale mogłyby rzeczywiście być zasypywane skargami i przegrywać
                                sprawy w sądach, bo są do tego podstawy, jednak wcześniej ktoś musi
                                wytoczyć proces, co wymaga czasu, zachodu, pieniędzy i wiedzy, że ma
                                się do tego podstawy. To jedyne, co jeszcze "chroni" szpitale.
                                Jednak są przypadki takich wygranych spraw.
                                link: www.rpo.gov.pl/pliki/1175846245.pdf
                                • magiczna_marta Re: totorotot 22.07.08, 18:36
                                  Wiesz co waniliax- gdyby mojemu dziecku miało pomóc w urodzeniu się to że
                                  pocięliby mnie w 5 kierunkach, to znosiłabym to z uśmiechem na ustach, wiesz
                                  czemu? Bo to dla mojego dziecka. Uwaga teraz moje, jak i wielu uczestniczek
                                  forum ulubione zdanie ( w końcu tyle razy cytowane)- JA NIE MYŚLĘ TYLKO O SWOJEJ
                                  DUPIE, ale przede wszystkim o moim dziecku!
                                  • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:46
                                    Echhhhhhhhhh czy Ty naprawdę uważasz, że jakakolwiek rozsądna
                                    kobieta nie zgodziłaby się na nacięcie, gdyby to miało wpływ na
                                    życie i zdrowie dziecka? Przestrzeganie praw pacjenta nijak temu nie
                                    przeczy. To naprawdę nie są dwie skrajności.
                                    • magiczna_marta Re: totorotot 22.07.08, 18:52
                                      > Echhhhhhhhhh czy Ty naprawdę uważasz, że jakakolwiek rozsądna
                                      > kobieta nie zgodziłaby się na nacięcie, gdyby to miało wpływ na
                                      > życie i zdrowie dziecka?
                                      Tak, bo przecież ma prawo się nie zgodzić, bo przecież pęknięcie samoistne
                                      lepsze od nacięcia, bo przecież prawo pacjentki najważniejsze!
                                      • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:54
                                        Popadasz w skrajności
                              • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:32
                                I jeszcze jedno - kiedy przy pierwszym porodzie miałam cesarkę,
                                musiałam podpisać osobną zgodę, że się na nią zgadzam. Jakoś nikomu
                                nie przyszło nawet do głowy, że można tą operację wykonac bez mojej
                                wyraźnej zgody. Nikt nie pobierze Ci krwi, jeśli się na to nie
                                zgodzisz. Dlaczego zatem można naciąć kobietę lekceważąc jej zdanie
                                na ten temat albo nawet nie informując o zamiarze wykonania zabiegu?
                                Jest to po prostu jawne, z przyzwyczajenia, rutyny, ale jednak
                                łamanie prawa.
                              • totorotot Re: totorotot 22.07.08, 20:42
                                > o zgode, badz conajmniej wygral proces.Z tego co wiem to w kazdym szpitalu zgod
                                > a
                                > podpisywana jest na izbie przyjec a nie na kazdy zabieg-proces oddzielnie


                                No to mało wiesz. Słyszalaś np. o tym, żeby zrobiono cesarkę bez podpiania zgody?
                            • laminja Re: totorotot 22.07.08, 16:42
                              w wielu krajach na świecie tak właśnie się dzieje. Pacjent jest pytany o zgodę.
                              • waniliax Re: totorotot 22.07.08, 18:34
                                W Polsce też. Chyba we wszystkich przypadkach oprócz nacięcia
                                krocza. Dlaczego?
                          • totorotot Re: totorotot 22.07.08, 20:36
                            > Babo! wyobrazasz sobie podawanie do podpisania kazdej kobiecie zgode przed
                            > badaniem, podlaczeniem kroplowki, przelozeniem na lozku?Kazdy wyraza zgode na
                            > leczenie w izbie przyjec-podpisuje papier!

                            Mam nicka Totorotot, nie "Babo", ale do rzeczy:
                            Zgodnie z polkim prawem świstek podpisywany przy przyjęciu do szpitala nie zwalnia personelu medycznego z obowiązku uzyskania zgody (np. słownej) na wykonanie zabiegu typu: podanie kroplówki.
                            Przełożenie na łózku nie jest zabiegiem, chyba że chodzi Ci o przełożenie na łóżko porodowe (niejasno piszesz), na co też trzeba uzyskać zgodę rodzącej.

                            Wiele zabiegów podczas porodu nie dość, że wykonywana jest bez uzyskania zgody rodzącej, to jeszcze wbrew jej wyraźnym zakazom
                      • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:16
                        magiczna_marto, brawo! 26 ciętych ripost w odpowiedzi na jednego posta!
                        Zapomniałaś jednak wrzucić swój koronny argument, że "jej dupa ważniejsza jest dla niej od dziecka".
                      • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:33
                        Proponuję zapoznać się z prawami pacjenta. To personel medyczny ma
                        obowiązek uzyskać zgodę pacjenta na wykonywany zabieg, a wcześniej
                        musi poinfomować go o wszelkich skutkach, w tym możliwych
                        powikłaniach z niego wynikających. Pacjent może nie zgodzić się na
                        wykonanie zabiegu choćby dlatego, że nie podoba mu się jego nazwa, a
                        nawet, o zgrozo!, bez powodu. Personel medyczny ma obowiązek
                        uszanować decyzję pacjenta, nawet wtedy, gdy ma go za skończonego
                        idiotę. Amen.

                        P.S. Naturalnie to wszystko z wyłączeniem sytuacji ratowania życia
                        (w szczególności również rodzącego się dziecka).
                        • quick-share Re: Kaja.m75 22.07.08, 11:43
                          co do uzyskania zgody na wszelkie zabiegi podczas porodu to moge sie
                          zalożyć że koleżanka ową zgode podpisala na samym początku, przy
                          przyjmowaniu do szpitala..
                          • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 11:49
                            quick-share napisała:

                            > co do uzyskania zgody na wszelkie zabiegi podczas porodu to moge sie
                            > zalożyć że koleżanka ową zgode podpisala na samym początku, przy
                            > przyjmowaniu do szpitala..
                            Pewnie podpisała, ponieważ wiele szpitali wciąż wymaga podpisania takiej zgody, która w świetle prawa jest nic nie znaczącym świstkiem papieru. Zgodnie z przepisami i tak trzeba zapytać pacjenta o zgodę na każdy zabieg przed jego wykonaniem.
                            Taka "ogólna" zgoda to pozostałość po wcześniej obowiązujących przepisach, które od lat są nie aktualne.
                            • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 15:21
                              auszrine napisała:

                              > quick-share napisała:
                              >
                              >
                              > Pewnie podpisała, ponieważ wiele szpitali wciąż wymaga podpisania takiej zgody,
                              > która w świetle prawa jest nic nie znaczącym świstkiem papieru.



                              OOOO widze ze znawczyni prawa polskiego sie znalazla, wiec moze wprowadzisz
                              odpowiednie przepisy-inne niz te ktore panuja w calej Polsce we wszystkich
                              szpitalach?
                              A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                              okreslic-won !!!
                              • waniliax Do Kaja.m75 22.07.08, 15:55
                                Cała Twoja arogancja nie zmieni faktu, że wygadujesz bzdury.
                              • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:36
                                kaja.m75 napisał:
                                > OOOO widze ze znawczyni prawa polskiego sie znalazla, wiec moze wprowadzisz
                                > odpowiednie przepisy-inne niz te ktore panuja w calej Polsce we wszystkich
                                > szpitalach?
                                Takie są fakty, czy ci się podoba, czy nie.

                                > A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                                > okreslic-won !!!
                                "Won" to sobie możesz dzieweczko we własnym domku do gości mówić.
                            • quick-share Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:29
                              poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!

                              na jakiej podstawie twierdzisz ze ta początkowa zgoda to
                              niepotrzebny świstek papieru? to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                              sprzeciwił?
                              jeśli masz racje to ja pójde do sądu bo szpital złamał moje prawa!
                              położna nie spytała mnie czy życzę sobie mieć nacięte krocze, w
                              sumie to nawet mnie nie uprzedziła tylko sama widziałam że idzie z
                              tymi nożycami (brrr..)
                              zaufałam jej że jest to potrzebne aczkolwiek po upływie czasu myśle
                              jednak że zrobiła to rutynowo

                              może pójde do sądu? tylko czym sie podeprzeć? bo przecież wypowiedz
                              na forum że zgoda którą podpisałam w świetle prawa jest
                              niewystarczają, nie wystarczy..?
                              • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:37
                                quick-share napisała:

                                > poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!
                                >
                                > na jakiej podstawie twierdzisz ze ta początkowa zgoda to
                                > niepotrzebny świstek papieru? to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                                > sprzeciwił?
                                > jeśli masz racje to ja pójde do sądu bo szpital złamał moje prawa!
                                > położna nie spytała mnie czy życzę sobie mieć nacięte krocze, w
                                > sumie to nawet mnie nie uprzedziła tylko sama widziałam że idzie z
                                > tymi nożycami (brrr..)
                                > zaufałam jej że jest to potrzebne aczkolwiek po upływie czasu myśle
                                > jednak że zrobiła to rutynowo
                                >
                                > może pójde do sądu? tylko czym sie podeprzeć? bo przecież wypowiedz
                                > na forum że zgoda którą podpisałam w świetle prawa jest
                                > niewystarczają, nie wystarczy..?

                                Auszrine, działaj smile)
                              • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:42
                                Mają Twoją zgodę na wykonanie zabiegu? Jeśli dobrze rozumiem - nie
                                podpisałaś nic poza ogólną zgodą - nie mają. Zdaje się, ze nie
                                zostałaś w ogóle poinformowana o zamiarze wykonania zabiegu, a tym
                                bardziej o zaletach i możliwych komplikacjach z niego wynikających.
                                Wystarczy. W zasadzie już samo zaniechanie uzyskania zgody pacjenta
                                na wykonanie zabiegu wystarczy. Chyba, że będą w stanie wykazać
                                (jakies dowody), że sytuacja była nagła i ratowali życie dziecka.
                              • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 22:44
                                quick-share napisała:
                                > poproszę o jakieś podparcie tej tezy!!
                                to nie teza, to fakty.

                                > to oczemu jeszcze sie nikt temu nie
                                > sprzeciwił?
                                Dobre pytanie!

                                > tylko czym sie podeprzeć?
                                Art. 32 p.1 i art.34 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

                                i przeklejam wcześniejszy post waniliax:
                                "Ja jestem takim przykładem. Podpisałam ogólną zgodę, ale nie
                                wyraziłam jej na nacięcie. Położna dostała upomnienie (niewiele, ale
                                zawsze coś) za nieuzyskanie mojej zgody na wykonanie zabiegu.
                                Wystarczy?
                                Szpitale mogłyby rzeczywiście być zasypywane skargami i przegrywać
                                sprawy w sądach, bo są do tego podstawy, jednak wcześniej ktoś musi
                                wytoczyć proces, co wymaga czasu, zachodu, pieniędzy i wiedzy, że ma
                                się do tego podstawy. To jedyne, co jeszcze "chroni" szpitale.
                                Jednak są przypadki takich wygranych spraw.
                                link: www.rpo.gov.pl/pliki/1175846245.pdf"
                                • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 23:00
                                  No i jeszcze ustawa o zakładach opieki zdrowotnej, art.19, p.1. i art.19a - o zadośćuczynieniu pieniężnym za zawinione naruszenie praw pacjenta.

                                  Taka "zgoda na wejście" ma niezły efekt psychologiczny: utrzymuje pacjenta w przekonaniu, że lekarze i pielęgniarki nie muszą już uzyskiwać jego zgody na kolejne zabiegi i "hulaj dusza...".

                                  To, co się powinno się podpisywać przy wejściu do szpitala, to w myśl rozporządzenia ministra zdrowia jedynie zgoda na przyjęcie do szpitala.

                          • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 15:54
                            Ogólna zgoda na przyjęcie do szpitala nie uprawnia szpitala do
                            wykonywania żadnych zabiegów. W tej sprawie wypowiadał się już nawet
                            Rzecznik Praw Obywatelskich (w liście do Ministra Zdrowia jeszcze z
                            poprzednij ekipy).
                            • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:16
                              waniliax napisała:

                              > Ogólna zgoda na przyjęcie do szpitala nie uprawnia szpitala do
                              > wykonywania żadnych zabiegów


                              Nawet nie wiesz co podpisujeszsmile)
                              Zgoda podpisywana na izbie przyjec to zgoda na hospitalizacje i proponowane
                              leczenie.
                              Wiec moze warto by przeczytac.

                              • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:48
                                PROPONOWANE - słowo propozycja zakłada, że ktoś komuś coś zaproponuje, więc
                                przed podjęciem akcji (tu leczenia) strona ją podejmująca zapyta drugą stronę o
                                zgodę. Jeśli nie ma sytuacji nagłej lekarz powinien poświęcić CHWILĘ i
                                porozmawiać ze swoim pacjentem. To nie boli i nie zajmuje dużo czasu. Już
                                pisałam w jednym poście o dolarganie, który bywa podawany w celu uśmierzenia
                                bólu. Czy chciałabyś żeby Ci podczas porodu bez pytania o zgodę podali dolargan?!
                                • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:53
                                  laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                  pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                  korona Ci z głowy spadnie?
                                  na oddziale jest 20 pacjentek a nie jedna, więc nie rób z siebie królewny!
                                  • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:02
                                    dla mnie żaden pod warunkiem, że nie jestem umęczona 20 godzinnym porodem. Czy
                                    na prawdę nie możesz sobie wyobrazić tego, że po kilkunastu godzinach można być
                                    już w takim stanie, że się ledwo mówi? Na bloku porodowym nie ma 20 pacjentek.
                                    Jest maksymalnie 7-8 i do tego 3-4 położne. W mało którym szpitalu i bardzo
                                    rzadko jest tak, że na wszystkich salach porodowych trwają równocześnie
                                    zaawansowane porody. Zatem zapewniam Cię, że nie ma problemu żeby z pacjentką
                                    przez kilka sekund porozmawiać o tym co się podaje i dlaczego. Z opisu wynika,
                                    że na sali porodowej było mnóstwo osób nawet położna z innej sali miała czas
                                    żeby przyjść i zdać relację.

                                    W tym wszystkim smutny jest też aspekt edukacyjny - stali tam studenci, na
                                    których oczach traktowano pacjentkę przedmiotowo.
                                  • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:03
                                    magiczna_marta napisała:

                                    > laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                    > pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                    > korona Ci z głowy spadnie?

                                    A czy to jest taki problem dla lekarza czy położnej, spytać? poinformować?
                                    Korona mu z głowy spadnie?
                                    • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:23
                                      Wiesz co, jak ja mam 4 klientów na raz i każdemu muszę dobrać odpowiednią część
                                      to Bogu dziękuję za archiwa wiadomości, bo za cholerę nie pamiętam co już komu
                                      powiedziałam, o co pytałam a o co nie, a co dopiero w szpitalu, kiedy liczą się
                                      czasem sekundy...
                                      • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:25
                                        moja ostatnia wiadomość była skierowana do auszrine
                                      • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:41
                                        magiczna_marta napisała:
                                        >bo za cholerę nie pamiętam co już komu
                                        > powiedziałam, o co pytałam a o co nie,
                                        Z taką pamięcią, to dobrze, że nie jesteś lekarzem wink

                                        >a co dopiero w szpitalu, kiedy liczą się
                                        > czasem sekundy...
                                        CZASEM się liczą sekundy, a NAJCZĘŚCIEJ się nie liczą sekundy i można poinformować i zapytać pacjentkę. Naprawdę. Niektórzy lekarze to robią. Serio!
                                        • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:52
                                          > Z taką pamięcią, to dobrze, że nie jesteś lekarzem wink
                                          Jest to kwestia odpowiedzialności a nie pamięci, że nie chcesz komuś narobić
                                          więcej szkody niż pożytku.

                                          > CZASEM się liczą sekundy, a NAJCZĘŚCIEJ się nie liczą sekundy i można poinformo
                                          > wać i zapytać pacjentkę. Naprawdę. Niektórzy lekarze to robią. Serio!
                                          Tia, i na pewno jest to Wasza zasługa że użalacie się na forum nad biedną,
                                          pokrzywdzoną przez los ha ha ha
                                          • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 17:59
                                            magiczna_marta napisała:
                                            > Tia, i na pewno jest to Wasza zasługa że użalacie się na forum nad biedną,
                                            > pokrzywdzoną przez los ha ha ha
                                            Nie wiem, skąd ci się wziął ten pomysł.
                                            Dlaczego takie silne, negatywne emocje wzbudzają w tobie kobiety, które opisują swoje przykre odczucia i doświadczenia z porodu?
                                            • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:10
                                              Nie wzbudzają we mnie negatywnych emocji przykre doświadczenia porodu, tylko to
                                              jak kobiety reagują, zamykają buzię, nie powiedzą że im się coś nie podoba w
                                              oczy lekarzowi czy położnej, tylko później, anonimowo, na zasłoną nicku piszą
                                              jakie to one biedne i jak ktoś śmiał je tak potraktować.
                                              Wiesz co, jak mnie spotkało coś przykrego od jakiegoś lekarza czy ogólnie
                                              pracownika szpitala czy przychodni to dostawał odpowiedź od razu "jak się nie
                                              podoba to proszę sobie zmienić pracę a jak nie to wykonywać swoje obowiązki jak
                                              się należy, inaczej zwrócę się z tą sprawą do wyższej instancji", zawsze
                                              przepraszali i byłam traktowana z szacunkiem. To mnie denerwuje, że personalnie,
                                              w oczy to żadna nie ma odwagi się odezwać.
                                              • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:50
                                                Tu się mylisz. Ja nie bałam się odezwać, jednak moje zdanie zostało
                                                całkowicie zignorowane. Co można poradzić na coś takiego? Skargi,
                                                sprawa sądowa - owszem. To jednak nie cofnie czasu i tego, co się
                                                stało. Jedyne, co jeszcze można i warto zrobić, to działać w
                                                kierunku zmian, żeby przynajmniej innych to nie spotkało.
                                              • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:55
                                                Marta, nie każdy umie się upomnieć o swoje prawa, nie każdy jest w stanie w
                                                danym momencie o nie walczyć. Trzeba i takie osoby zrozumieć. Wiele kobiet nie
                                                ma tyle wiedzy i siły w sobie, żeby po przykrych przeżyciach walczyć o swoje i
                                                np iść ze skargą do dyrektora czy ordynatora. Nie wszędzie jest rzecznik praw
                                                pacjenta, który mógłby zadziałać. Niestety w trakcie porodu "walka" jest nierówna.
                                                • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 19:08
                                                  Do laminja.
                                                  Wybacz, ale po to każdy ma swój mózg, po to jest internet, książki, odpowiednie
                                                  organizacje żeby dowiedzieć się tego i owego na temat porodu, z resztą okres 9
                                                  miesięcy jest na to wystarczający.
                                                  Skoro osoba potrafi znaleźć forum Szpitale i pisać posty jak to strasznie ją
                                                  potraktowano, to taka osoba równie dobrze mogła zacząć się interesować swoim
                                                  losem wcześniej.
                                                  Po drugie, w czasie porodu po to mamy przy sobie mężów, mamy, koleżanki aby nam
                                                  pomagali a nie wyproszeni zasypiali sobie na korytarzu.
                                                  • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 19:17
                                                    Marta mierzysz ludzi swoją miarą. Pamiętaj o tym, że nie każdy ma pieniądze,
                                                    możliwości, umiejętności. Czasem dziewczyny trafiają na forum po porodzie. Są
                                                    nadal w Polsce ludzie, którzy nie mają internetu. Często ludzie dowiadują się o
                                                    swoich prawach sporo po tym jak je złamano. Są też ludzie, którzy nie potrafią
                                                    napisać skargi. Nie wiedzą do kogo ją napisać. Zwłaszcza dotyczy to młodych
                                                    dziewczyn, które nie zależnie od tego czy są mniej lub bardziej dojrzałe i
                                                    przygotowane do roli matki wymagają równiej dobrej opieki i szacunku ze strony
                                                    personelu medycznego. Myślę nawet, że takie osoby powinny być otoczone
                                                    troskliwszą opieką i poprowadzone przez poród. Bardzo łatwo jest kogoś obrazić.
                                                    Wyzwać od infantylnych, niedojrzałych, ciemnych, czy głupich. Znacznie trudniej
                                                    się pochylić nad taką osobą i pomyśleć, że nie wszyscy potrafią przełożyć myśli
                                                    na papier czy ekran komputera. Mamy różne kompetencje językowe i różne
                                                    umiejętności. To, że ktoś jest słabszy nie upoważnia silniejszych do zadeptania
                                                    go. Niestety nie wszystkie mamy mężów/partnerów, którzy umieją walczyć o nasze
                                                    prawa.
                                                  • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 19:24
                                                    widzisz laminja- wszystko sprowadza się do świadomego macierzyństwa
                                                  • laminja marta 22.07.08, 22:25
                                                    pewnie, ale niestety nie wszystkim jest to dane.
                                  • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:36
                                    Nie, to położna musi poinformować, co chciałaby zrobić, a zrobić
                                    może dopiero po uzyskaniu zgody.
                                    Cała reszta to tzw. odwracanie kota ogonem.
                                    Położna królewna?
                                  • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:52
                                    magiczna_marta napisała:

                                    > laminja- czy to jest taki problem spytać co Ci podają kiedy podchodzi do Ciebie
                                    > pielęgniarka ze strzykawką i chce coś wpuścić do kroplówki?
                                    > korona Ci z głowy spadnie?
                                    > na oddziale jest 20 pacjentek a nie jedna, więc nie rób z siebie królewny!

                                    Obowiązkiem położnej jest poinformować pacjentkę a nie czekać aż się jej będzie dopytywać
                              • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 18:35
                                bzdury gadasz i jeszcze się przy nich upierasz smile
                            • kaja.m75 wanilia 22.07.08, 16:20
                              Widze ze masz "obeznanie " w spawach medycznych, wiec zastanawiam sie dlaczego
                              nie zostalas lekarzem skoro masz dostep do tak"masowych" badan itp.Szkoda aby
                              tak"madra"osoba sie zmarnowala, skoro ma taka wiedze medycznasmileA moze nie za
                              pozno na studia, co??smile
                              Wiesz "masowo" to mozna sprzedawac mieso w sklepie a nie robic badania, wiec sie
                              nie osmieszaj.
                              • waniliax Re: wanilia 22.07.08, 18:53
                                Sama się ośmieszasz swoją ignorancją.
                                Nie mam żadnej potrzeby udowadniania Ci, co wiem, co mogę, a czego
                                nie. W tym kraju, niestety, człowiek musi się znać na wszystkim wink
                                Na temat badań może... lepiej się nie wypowiadaj?
                                Chodzi o to, że próbka była odpowiednio liczna, reprezentatywna smile
                                No naprawdę rozbawiłaś mnie smile))))))))
                        • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:30
                          No właśnie w tym wątku padły słowa, że Fiii jest sama sobie winna, bo nie poczytała wcześniej o porodzie itp.
                          Otóż pacjent nie musi czytać wcześniej o zabiegu, ponieważ to personel musi dokładnie i wyczerpująco poinformować pacjenta o kolejno wykonywanych procedurach, każdorazowo otrzymując na nie zgodę.
                          Sdam, że świstek podpisywany przy przyjęciu do szpitala nie jest zgodą.
                          Przy okazji - każdą zgodę można w dowolnym momencie wycofac.
                      • waniliax Re: Kaja.m75 22.07.08, 00:35
                        I jeszcze jedno - przy porodzie powinny asystowac tylko i wyłącznie
                        osoby absolutnie niezbędne. Cała reszta jedynie za pozwoleniem
                        pacjentki.
                        Tutaj wystarczy tylko "zwykłe" poszanowanie godności drugiego
                        człowieka. Może czasami wystarczy pomyśleć, jak ja bym się czuła na
                        jej miejscu?
                        • laminja waniliax 22.07.08, 00:45
                          niestety, jak widać, nie wszystkim poszanowanie ich godności jest potrzebne.
                          Wielu brakuje również empatii. A kiedy brakuje sensownych argumentów zaczynają
                          się zaczepki i obrażanie. Po lekturze tego wątku nasuwa się pytanie: po co nam
                          zmiany w położnictwie. Wróćmy do stanu sprzed roku 1990, kiedy nie było mowy o
                          znieczuleniu, porodzie rodzinnym czy choćby odwiedzinach na położnictwie.
                          Kobiety rodziły w zbiorczych salach porodowych, pozbawione wszelkich praw.
                      • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 01:32
                        magiczna_marta napisała:

                        > <Na dole Pani położna zrobiła mi badanie. Bolało. Az krzyknęłam.
                        >
                        > Pewnie chciała zrobić masaż szyjki, żeby Ci pomóc- ale żeby o tym wiedzieć
                        trzeba było się zainteresować tym jak wygląda poród wcześniej.

                        Skąd wiesz, że nie była niedelikatna?
                        Czemu nie zapytała pacjentki o zgodę na wykonanie masażu szyjki?

                        > <Położono mnie na łóżku, tuz przy drzwiach. Wszyscy wchodzili i wychodzili.
                        >
                        >Wszyscy, to znaczy :kto? Pan szatniarz, kominiarz i hydraulik czy pracownicy
                        oddziału, na którym aktualnie się znajdowałaś?

                        Przy porodzie powinien być niezbędny personel, ewentualnie za zgodą pacjentki
                        studenci i/lub stażyści.

                        Chciałabyś żeby podczas Twojego porodu co chwila ktoś wchodził i wychodził?

                        > <Podłączyły mi kroplówkę i oksycotyne. Nie pytały o zgodę.
                        >
                        > A może jeszcze pisemnie Cię powinni poprosić łaskawie żebyś pozwoliła im pomóc
                        sobie w porodzie?

                        Korona by im z głowy spadła gdyby zapytały?! Czy tak trudno jest poświęcić
                        rodzącej kobiecie kilkanaście sekund i powiedzieć jej, że dobrze by było
                        podłączyć oxy i poprosić o zgodę?

                        Zawsze w takich sytuacjach myślę o dolarganie. To lek przeciwbólowy, który
                        teoretycznie przecież też pomaga przy porodzie. Zmniejsza ból. To nic, że
                        otumania i potem trzeba dziecku podać leki. Jak więc powinno być z pytaniem o
                        zgodę na podanie leków wspomagających poród? Chciałabyś żeby Ci podczas porodu
                        podano dolargan bez pytania?

                        > <Cały czas igła wypadała, a
                        > położna wkuwała sie na nowo, aparat pipczal.
                        >
                        > Z tego co mi wiadomo to w wenflonie przez który kroplówka płynie do żyły nie
                        ma igły…, a aparat tłoczący oksytocynę wydaje z siebie dźwięki- co w tym
                        dziwnego albo złego?

                        Wejście zakłada się przy pomocy igły. W żyle zostaje plastikowy przewód podobny
                        do igły. Można założyć wenflon porządnie, przykleić i nie sprawiać sobie
                        kłopotu, a pacjentce dodatkowego bólu.
                        Nieznośnie pipczenie można przyciszyć. Może nie ma w pipczeniu nic złego, ale
                        bywa denerwujące. Aż tak Cię to dziwi?

                        > <Badały mnie na zmianę. Bezczelnie mówiąc 'ze nie robią tego dla
                        przyjemności', gdy myślałam, ze ich ręka rozsadzi mnie od środka..
                        >
                        > Bezczelnie mówiąc- trzeba było studiować 6 lat i zostać lekarzem- wtedy dla
                        przyjemności mogłabyś badać rodzące…

                        Czyli co, praca nie sprawia im przyjemności?

                        > <Pozwolily wejsc do wanny.
                        > Potem kazały wyjść, żeby mieć 'na oku' tętno dziecka. Przez następne 4 godziny
                        wiłam sie z bolu na tej kozetce, prosząc o to bym mogla jeszcze raz wejsc do wanny.
                        >
                        > Działały dla dobra Twojego dziecka- co za perfidia- powinny zadzwonić po pizze
                        i coca cole dla Ciebie i dać setę na rozluźnienie żeby przyjemniej było Ci
                        rodzić - co tam dziecko- przecz Ty jesteś najważniejsza!
                        >

                        Myślisz, że matka wijąca się z bólu przez kilka godzin to lepsze rozwiązanie dla
                        dziecka? Mnie się wydawało, że spokojny poród, rozluźnionej matki jest dla
                        dziecka znacznie lepszy. Po co się wstawia wanny do salo porodowych? Dla
                        chcącego nic trudnego można monitorować tętno dziecka i dać rodzącej możliwość
                        zniwelowania bólu w wodzie.

                        > <Przyszly Pani ,krzyczaly, ze zle sie ustawiam, zek nie potrafie sie zgiąc, ze
                        ne nie moga sie wkuć, ze jestem nieposluszna.. Chlopaka wyprosily.

                        > A nie przyszły z pejczem i nie lały Cię po dupsku? Zobacz- nie było jeszcze
                        tak najgorzej.

                        Szkoda, że nie wykazały się wyczuciem i zrozumieniem dla osoby umęczonej
                        wielogodzinnym porodem. Zamiast wyrzucać partnera mogły go poprosić, żeby pomógł
                        swojej dziewczynie przybrać właściwą pozycję. Przy skurczach nie jest łatwo
                        odpowiednio zgiąć się w łuk i trwać tak bez ruchu.

                        > <Kobieta-położna z sąsiedniej sali stała nade mną, a po jej rękawiczkach
                        ściekała chamsko krew. Jak u rzeźnika. Tak wtedy pomyślałam.. Opowiadała o
                        przebiegu porodu tamtej kobiety.. Nie mogłam wytrzymać.
                        >
                        > Trzeba było zamknąć oczy jak mówiła lekarz i skupić się na porodzie a nie
                        podsłuchiwać, o czym rozmawiają położne!

                        A może choćby w ramach tajemnicy zwanej lekarską, ale odnoszącej się również do
                        pielęgniarek czy położnych, panie nie powinny przy pacjentce opowiadać o tym,
                        jak wyglądał inny poród. Po co? Jakim prawem? Nie mogły tego zrobić później?

                        > <W czasie porodu, położne były aroganckie, chamskie. Lekarka-blondynka
                        najgorsza. Gdy ja jęczałam, ona rozmawiała przez telefon z mężem: była zła ze
                        trwa to 'tak długo'.
                        >
                        > Nigdy nie rozmawiałaś w czasie pracy z kimś prywatnie przez telefon?
                        >

                        Są różne rodzaje pracy. Poród jest dla kobiety ważnym przeżyciem. Jeśli lekarz,
                        który jest przy nim obecny rozmawia przez telefon to można to uznać za
                        lekceważenie pacjenta. Lekarka mogła wyjść na korytarz. Sala porodowa nie jest
                        miejscem, w którym lekarz powinien rozmawiać przez telefon. Chciałabyś, żeby
                        chirurg operujący Ciebie lub kogoś z Twoich bliskich rozmawiał przy okazji przez
                        telefon? Jak byś odebrała zachowanie pediatry, który przerwałby badanie Twojego
                        dziecka, zostawił je półnagie na kozetce i zaczął rozmawiać przez telefon?
                        Pewnie byłabyś zachwycona :p

                        > <Przychodziły-bez moje zgody na 'obserwacje' studentki. W moim wieku. Patrzyły
                        sie. Komentowały.
                        >
                        > Pitu pitu, pogadaj sobie jeszcze.

                        Zabrakło pomysłu na ripostę?!

                        > <Dziecko urodziła sie niedotlenione. Z hipotrofią..?
                        > Po 30 godzinach od pęknięcia pęcherza.
                        >
                        > Pewnie nie dowiemy się czy paliłaś w czasie ciąży, przecież na to pytanie
                        wcześniej zadane również nie odpowiedziałaś- bo to tłumaczyłoby hipotrofię.

                        Palenie papierosów jest tylko jedną w WIELU możliwych przyczyn hipotrofii -
                        polecam artykuły na ten temat.

                        > <Nie karmiłam dziecka po porodzie. Zasnęłam.
                        > Obudził mnie placz dziecka. Nie chciałam karmić naturalnie.
                        > Zaczęto mnie zmuszać. Przez 3 dni zmuszano mnie do karmienia 'naturalnego'
                        dziecka. Nie umiałam, miałam problemy, czułam obrzydzenie. Były nieugięte.
                        >
                        > Wychodzi po raz kolejny Twoje infantylne podejście.

                        Co jest infantylnego w tym, że kobieta po 30 godzinach porodu nie miała już siły
                        włożyć wysiłku w naukę karmienia piersią. Co jest infantylnego w tym, że
                        niektóre kobiety wybierają karmienie butelką zamiast piersią?

                        > .<Jedynie studenci byli mili.
                        >
                        > A jeszcze chwilę temu miałaś takie pretensje, że byli w czasie Twojego porodu.

                        Jest różnica między obecnością studentów na sali porodowej i na oddziale
                        położniczym.

                        > <I jedna Pani-powiedziała, ze nie muszę karmić,
                        > jeśli nie chce. Rozumiała mnie.
                        >
                        > Robić sobie dziecka też nie musiałaś- przymusu nie ma.

                        Dziwi mnie, że coś takiego napisała kobieta...
                        To w dużej mierze pokazuje dlaczego poziom opieki porodowej i okołoporodowej tak
                        wolno się zmienia na lepsze.
                        • magiczna_marta Re: Kaja.m75 22.07.08, 07:01
                          to co napisałam jest moim, subiektywnym zdaniem
                          autorce polecam kontakt ze "studentka" która założyła podobny temat jakiś czas
                          temu, na pewno się zrozumieją.

                          acha...nie, nie pracuję w służbie zdrowia, prowadzę sklep internetowy
                    • totorotot Re: Kaja.m75 21.07.08, 22:39
                      > Widzac jakie jest zapatrzenie polskiego spoleczenstwa, noz sie w kieszeni otwie
                      > ra.
                      > Katarzyno.br super to ujelas-lekarz wchodzac na sale powinien zapukac pytajac
                      > "przepraszam czy moge pania leczyc"
                      >

                      Helou, właśnie tak powinien zrobic zgodnie z polskim prawem - musi zapytać o zgodę przed każdym zabiegiem.
                      A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokolwiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobie.
                      • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:28
                        totorotot napisała:

                        > >
                        >
                        > A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokol
                        > wiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobi
                        > e.
                        >

                        W
                      • kaja.m75 Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:35
                        totorotot napisała:



                        >
                        > A pukanie to elementarna zasada kultury, niezależnie czy puka lekarz czy ktokol
                        > wiek inny. Nic mu nie ubędzie od tego zapukania, a okaże szacunek drugiej osobi
                        > e.
                        >



                        Wiesz jak wyglada sala porodowa w orlowskim?Sa duze drzwi, nastepnie jest
                        przedsionek i sala porodowa, wiec lekarz, peilegniarka polozna ma walic w
                        sciane aby uslyszec ze ktos idzie??

                        Tak, tak zaraz powiesz ze ona rodzial na sali rodzinnej.
                        To moze powiesz mi jak powinni sie zachowac wchodzac na ta duza sale porodowa?
                        Moze powinny byc megafony w szpitalach nadajace-"teraz idzie polozna, a teraz
                        lekarz, a teraz banda studentow, kto moze wejsc, kogo pacjentka wybiera..??""

                        To co kobiety wypisujecie to niekonczaca sie historia i jedynie w takim tonie
                        mozna Wam odpowiadac jak ja to robie, bo inaczej sie nie da.
                        Tylko pamietajcie jedno:przez takie podejscie jak Wy macie nic na lepiej sie nie
                        zmieni w szpitalach a wrecz przeciwnie. To forum czytaja rowniez lekarze,
                        polozne, pielegniarki i wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                        roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem, przesunieciem, przed
                        pierdnieciem tez??)ma polski narod,ze on jest jasnie pan i nawet wchodzac nalezy
                        uprzedzic ze sie wchodzi.
                        Naprawde robicie sobie wielka krzywde, wielka.


                        Pozdrawiam i zycze naprawde z calego serca jasnosci umyslu.
                        • auszrine Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:47
                          kaja.m75 napisał:
                          wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                          > roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem

                          Nie dotarło, i nie dotrze. Trudno. Ale nie siej tu ciemnogrodu.
                          Takie mamy "roszczeniowe prawo" w Polsce, że trzeba uzyskać zgodę pacjenta na każdy zabieg, osobno i bezpośrednio przed tym zabiegiem, a nie na wejściu do szpitala.
                          A jak ci się to prawo nie podoba, to weź sobie do serca to, co wcześniej napisałaś:

                          kaja.m75 napisał:
                          > A jesli sie nie pdooba to co jest w calej Polsce to jedynie jednym slowem mozna
                          > okreslic-won !!!


                          I jeszcze
                          kaja.m75 napisał:
                          >nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                          No i co? Zdziwiona?
                          Polska na pewno będzie lepszym krajem bez chamów, którzy wchodzą, jak do przysłowiowej "obory".

                          >nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                        • laminja Re: Kaja.m75 22.07.08, 16:51
                          nie wiem czy zauważyłaś, że większość osób nie odnosi się do szpitala im.
                          Orłowskiego tylko generalnie do pewnych zasad, które powinny obowiązywać.
                        • totorotot Re: Kaja.m75 22.07.08, 20:49
                          > zmieni w szpitalach a wrecz przeciwnie. To forum czytaja rowniez lekarze,
                          > polozne, pielegniarki i wczesniej wszystkich uprzedzicie jakie to prawo
                          > roszczeniowe( typu wyrazenie zgody przed kazdym zabiegiem, przesunieciem, przed
                          > pierdnieciem tez??)ma polski narod,ze on jest jasnie pan i nawet wchodzac nalez
                          > y
                          > uprzedzic ze sie wchodzi.
                          > Naprawde robicie sobie wielka krzywde, wielka.


                          Tak, właśnie o to chodzi, żeby położne i lekarze się dowiedzieli, że pacjentki roszczą sobie prawa do uprzejmego traktowania i respektowania polskiego prawa.

                          Nie ma już sklepowych z komuny, sprzedawczynie skaczą na paluszkach, urzędasy po urzędach nie wsuwają już kiełbachy podczas obsługi peten... klienta, nauczyciele już nie leją dzieci i nie wyzywają ich - a teraz kolej na położne podczas porodu. Nie leją już po pysku niezamężnych rodzących, nie wyzywają od ścier i k*rew, która dawały to niech teraz rodzą, teraz niech pigułeczki będą miłe i respektują polskie prawo smile
          • totorotot Re: do totorotot , memphis i innych im podobnych 19.07.08, 16:15
            majula06 napisała:

            > totorotot, rozbawiłaś mnie porównaniem do truskawek i alergii,

            Majula06, 06 to Twoje IQ, jak rozumiem?
            Wczytaj się w mój post i rozważ znaczenie słowa "ironia" i wyświetl sobie wątek jako drzewko i zobacz, pod co jest podpięty ten mój post.
            Już nie wiem, jakimi literami mam pisać, chyba kurcze po hebrajsku, żeby wszystkie gwiazdy, które nie umieją czytać ze zrozumieniem, poniały o co mi chodzi.

            Tak więc, jako rzekł Abel krowie na miedzy:
            1. UWAŻAM, ŻE AUTORKA TEGO WĄTKU BYŁA FATALNIE I BEZPRAWNIE POTRAKTOWANA
            2. FORUMOWICZKI PISZĄCE: "CO CI SIĘ NIE PODOBA W NACIĘCIU I WREDNYCH POŁOŻNYCH,BO MI NIC NIE PRZESZKADZA" POWINNY ZROZUMIEĆ, ŻE TO CO IM NIE PRZESZKADZ, INNYM MOŻE PRZESZKADZAĆ
            3. TRZECIEGO PUNKTU NIE BĘDZIE, BO TO JUŻ ZA DUŻO DO CZYTANIA I ROZUMIENIA DLA NIEKTÓRYCH
            • katarzyna.br Re: totorotot 19.07.08, 16:44
              bardzo upraszaczasz piszcząc, że niektórym nie przezkadza nacięcie
              krocza. To przeszkadza każdej kobiecie i każda chciałaby tego
              uniknąć ale niektóre poprostu zdają sobie sprawę z tego że to "zło
              konieczne".

              Mam pytanie do ciebie, piszesz że autorka wątka została "bezprawnie
              potraktowana" - możesz napisać, w którym momencie????

              Pomijając subiektywne odczucia autorki wątku, to w którym momencie
              została "tak fatalnie" potraktowana?
    • ania.bart Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 19:50
      Dziewczyny, przestańcie już!

      Fiiiii przedstawiła nam relację z własnego porodu i dzięki niej
      wiemy jak sytuacja może wyglądać w tym szpitalu. Niech każda z nas
      oceni sobie to we własnej głowie, być może wiele kobiet będzie
      chciało tak właśnie rodzić, a dla innych będzie to nie do
      przyjęcia - to już wybór każdej z nas.
      Dziękuję Ci Fiiiii za Twoją relację.
      P.S. Ja także zapłaciłam za salę do porodu rodzinnego i nikt mojego
      męża nie wypraszał, a położna i lekarze pukali (tak właśnie!-dziwne
      prawda...) przy wchodzeniu do sali. Położna uzgadniała ze mną
      podanie oksytocyny i kroplówki i nikt przy mnie nie zajmował się
      prowadzeniem przez telefon prywatnych rozmów.
    • badena Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 21:14
      Powiem tak - wszystkie szanowne panie ktore rozpoczely zmasowany atak na fiiii -
      niech odpuszcza sobie i przestana sie popisywac swoja "niezwykla" znajomoscia
      anatomii porodu jak rowniez zalosnym wytykaniem rzekomych bledow logicznych
      oraz zadawaniem glupich pytan w postaci "nie wiem czemu miala sluzyc twoja
      relacja" - jak nie wiesz bo tak trudno to zrozumiec to coz - musisz sie z tym
      pogodzic i zyc dalej.
      KAzda relacja, a szczegolnie relacja z porodu jest subiektywnym odczuciem kazdej
      z nas i kazda z nas ma do niej prawo, ja swoja relacje z porodu opisalam w watku
      "porod w szpitalu praskim zamiast na karowej". Ta ktora jest zadowolona - poleca
      dany szpital - tak jak ja, oraz ta ktora doswiadczyla traumy - nie poleca - tak
      jak fiiii. Proste i logiczne. A w ogole to bardzo sie dziwie ze kobiety ktore
      same rodzily maja tak malo wyrozumialosci dla drugiej kobiety ktora urodzila
      dziecko i probuja tutaj pisac jakies oskarzenia w stylu "pewnie palilas
      papierosy - a jak nie to przepraszam" - nie pisz takich glupot to i przepraszac
      nie bedziesz musiala.
      • emanierka Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 19.07.08, 23:13
        Racja- to jest relacja subiektywna, a nawet mocno subiektywna, bo
        autorka sprawia wrażenie jakby miała pretensje o wszystko. Pretensje
        można mieć, ale dobrze by było gdyby były uzasadnione, a nie od
        czapki. Tymczasem pani fiiiii wszystko się nie podobało- sprawdzanie
        grupy krwi, podanie znieczulenia z "opóźnieniem" (w jej mniemaniu),
        rozciąganie krocza, nożyk (sic!) wwożony na salę na wózku (jak żyję-
        pierwsze słyszę, że nożyk służy do nacinania krocza. od tego są
        nożyczki i raczej nie są wwożone z pompą na wózku), rozmowa tel.
        lekarki z mężem (tu uwaga- lekarz to nie kasjerka z supermarketu i
        jej rozmowa przez telefon w niczym pacjentce nie szkodziła, bo na
        nic czekać nie musiała. Ona miała urodzić i pomagała jej w tym
        położna. Lekarka nie siedziała tam z ciekawości. Raczej należy się
        cieszyć, że siedziała i czekała na rozwój wydarzeń. Może po to, aby
        zareagować w odpowiednim momencie? Nie wiem. Trudno się zorientować
        z tego chaotycznego i infantylnego, w mojej ocenie, opisu. Na pewno
        lekarka nie siedziała tam dla przyjemności. Ma swój pokój lekarski.)
        Generalnie mogłaby się fiiii ograniczyć do uwag o brak pukania do
        drzwi (może się to nie podobać) i o niezawołaniu narzeczonego do
        sali natychmiast jak było to możliwe (jednak chyba go zawołano, bo
        dalej pisze, że znowu był, więc może to było 10 minut?), ale wtedy
        jej relacja nie miałaby tak tragicznego wyrazu.;P
        • premeda Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 08:19
          To po jaką cholerę lekarka jeśli była zbędna na sali, po prostu nie
          poszła sobie pogadać prezez telefon na korytarz? Może autorka
          chciała sobie w tym momencie porodu pokrzyczeć, a tutaj się nie
          dało, bo był jakiś trzeci świadek na linii telefonicznej. Zresztą co
          się dziwić skoro wyczytałam na stronach fundacji, że w naszym
          szpitalu, podczas porodu był na sali elektryk i przyglądał się
          rodzącej, męża nie wpuścili ale elektryk był na pewno był niezbędny
          tak jak salowe.
          • annapa7 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 13:38
            premeda napisała:

            > Może autorka
            > chciała sobie w tym momencie porodu pokrzyczeć, a tutaj się nie
            > dało, bo był jakiś trzeci świadek na linii telefonicznej.

            Serio, miałoby to dla Ciebie znaczenie, że ktoś jest gdzieś tam na
            linii??? Jak ja będę miała ochotę sobie pokrzyczeć, to może i nawet
            szwadron wojska mnie słuchać - przez telefon, ścianę, okno,
            cokolwiek - nie będzie to dla mnie miało ŻADNEGO znaczenia. Po
            prostu sobie pokrzyczę smile) I niech to przeszkadza temu, co słucha,
            a nie mi smile)
            • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 22:51
              > Serio, miałoby to dla Ciebie znaczenie, że ktoś jest gdzieś tam na
              > linii??? Jak ja będę miała ochotę sobie pokrzyczeć, to może i nawet
              > szwadron wojska mnie słuchać - przez telefon, ścianę, okno,
              > cokolwiek - nie będzie to dla mnie miało ŻADNEGO znaczenia. Po
              > prostu sobie pokrzyczę smile) I niech to przeszkadza temu, co słucha,
              > a nie mi smile)

              Ale je niestety by przeszkadzało, nic na to dziewczyna nie poradzi, każdy jest przecież inny.
    • quick-share Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 11:39
      a mnie zastanawia ile masz lat..

      i chyba nienajlepiej u Ciebie ze znajomością swoich praw

      być może jestes poprostu rozżalona tym jak Cie potraktowano podczas
      porodu ale chyba po 2 latach można sie postarać o odrobine
      obiektywności a w Twoim poście jest pełno przesady

      dlaczego pozwoliłas żeby partner nie był przy Tobie jeśli tak Ci na
      tym zależało? dlaczego sie nie postawiłaś? dlaczego Twój partner sie
      nie postawił? o ile rodząca ma prawo czuć sie zagubiona w całej tej
      sytuacji i nie mieć głowy do tego aby walczyć o swoje, to partner
      jest właśnie od tego żeby nic "złego" Ci nie zrobili..

      Twój post jest strasznie egoistyczny, nie podoba mi sie chociażby
      stwierdzenie że nie chciałaś karmić swojego dziecka..
      • nemeth Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 13:36


        A mnie szokuje większość wypowiedzi na tym forum i brak jakiegokolwiek szacunku
        dla samej siebie. Nic dziwnego że traktują coraz częściej rodzące jak krowy w
        szpitalach skoro tyle kobiet jeszcze usprawiedliwia takie traktowanie. Rodziłam
        również i nie spotkałam się z takim traktowaniem. Wszyscy zachowywali się
        spokojnie, grzecznie i z szacunkiem tyle,że ja rodziłam w prywatnej klinice
        czyli jednak można zachowywać szacunek dla rodzącej tylko szkoda że za pieniądze
        a usprawiedliwiając jeszcze takie zachowania dajecie przyzwolenie na takie
        traktowanie powołując się na dobro dziecka.
        Poza tym sorry ale rodząca nie ma siły na wykłócanie się o swoje prawa. Te prawa
        powinny być przestrzegane wobec wszystkich a nie po awanturach.

        Twój post jest strasznie egoistyczny, nie podoba mi sie chociażby
        > stwierdzenie że nie chciałaś karmić swojego dziecka..
        quic-share a mnie zastanawia ile ty masz lat
        • magiczna_marta Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 21.07.08, 15:08
          Wszyscy zachowywali się
          > spokojnie, grzecznie i z szacunkiem tyle,że ja rodziłam w prywatnej klinice
          > czyli jednak można zachowywać szacunek dla rodzącej tylko szkoda że za pieniądz
          > e
          > a usprawiedliwiając jeszcze takie zachowania dajecie przyzwolenie na takie
          > traktowanie powołując się na dobro dziecka.

          I śmiesz komentować porody w państwowych szpitalach?
          W ogóle się nie powinnaś odzywać, sama przyzwalasz na takie traktowanie w
          państwówce dając grubą kasę lekarzom którzy pracują dodatkowo w prywatnych
          klinikach.
          • auszrine Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 00:21
            magiczna_marta napisała:
            > dając grubą kasę lekarzom którzy pracują dodatkowo w prywatnych
            > klinikach.

            Bardzo cię to boli?
          • waniliax Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 00:25
            Magiczna_marto, potrafisz jakoś, jakkolwiek, uzasadnić swoje
            twierdzenie?
          • nemeth Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 08:54

            Tak "śmiem" komentować takie porody gdyż po prostu w przeciwieństwie do Ciebie
            wiem jak może wyglądać normalny poród a Ty jak śmiesz komentować poród fiii
            skoro nawet nie wiesz jak może wyglądać rodzinny poród i że lekarze potrafią
            zachowywać się po ludzku.
            Poza tym sama przyzwalasz na takie zachowanie lekarzy usprawiedliwiając łamanie
            praw pacjenta jak to było w przypadku fiii, oraz chamskie zachowanie. Dzięki
            Tobie oraz osobom myślącym podobnie do Ciebie dzieją się takie rzeczy.
            • quick-share Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 11:57
              nikt nie usprawiedliwia łamania praw pacjenta!! (poza tlumaczeniem
              ze np znieczulenia nie podaje sie wczesniej niz po osiągnięciu 4cm
              rozwarcia)
              ja nie twierdze ze te babki (lekarki, położne) zachowywały sie w
              porządku, byc może były niemiłe
              tylko jakos w poście koleżanki jest coś takiego co kaze sie
              zastanowić czy ona przypadkiem nie przesadza
              sama nie wiem co to ale opisała swoją historie takimi słowami że mi
              (i chyba wielu dziewczynom jak widać również) wydaje sie że duża
              jest jej zasługa w takim potraktowaniu jej przez personel

              i przede wszystkim bezsensowne są te teksty ze jak bedziemy
              akceptować takie traktowanie to nic sie w położnictwie nie zmieni!!
              przeciez to właśnie my (rodzące) powinnysmy walczyc o swoje prawa i
              próbowac zmienic sytuacje w szpitalach!! to dlaczego koleżanka nic z
              tym nie zrobiła? bo wyżalić sie na forum to potrafi każdy..
              dlaczego nie postawiła sie tym położnym, lekarce? dlaczego jej facet
              nie stanął w obronie?
              ja jestem pewna że mój mąż nie pozwoliłby żeby mnie tak
              potraktowano, po to właśnie pojechał ze mną do porodu abym sie czuła
              bezpiecznie!!
              no i dlaczego ewentualnie juz po wszystkim nie złożyli skargi?

              ja tez rodziłam w państwowym szpitalu (Inflancka w wawie) i mimo
              tego że nie odczułam zeby personel skakal dookoła mnie to jednak
              było całkiem sympatycznie..
              • laminja Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 12:32
                zastanawia mnie czemu w niektórych szpitalach można dostać znieczulenie przed
                dociągnięciem do magicznych 4cm rozwarcia. Może więc podanie znieczulenia zależy
                przede wszystkim od innych czynników, nie tylko rozwarcia.

                Masz rację Quick-share przede wszystkim po takich przejściach warto się z tym
                zgłosić do odpowiednich osób, ale wyżalenie się na forum też ma pewną wartość.
                Po pierwsze pozwala wyrzucić z siebie nagromadzone emocje, a po drugie uczy inne
                kobiety tego, że czasem trzeba powalczyć i nie warto sobie odpuszczać. Lekarzowi
                można zwrócić uwagę. Położną można poprosić o delikatniejsze traktowanie.

                Takie sytuacje mogą się zdarzyć w KAŻDYM szpitalu. Wszystko zależy od ludzi i
                tego czy pozwolimy im na to, żeby nas tak traktowali.
              • waniliax Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 15:50
                Nie każda rodząca ma w trakcie porodu energię do "walki" z
                personelem, poza tym personel niekoniecznie bierze pod uwagę zdanie
                pacjenta (odczułam to na własnej skórze), choć jest do tego
                zobligowany prawnie. Nie każdy ojciec odnajduje się w sytuacji. Mimo
                to standardy obsługi okołoporodowej powinny być zawsze zachowane na
                przyzwoitym poziomie.
              • totorotot Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 22.07.08, 20:29
                > dlaczego nie postawiła sie tym położnym, lekarce? dlaczego jej facet
                > nie stanął w obronie?

                Quick-share, są ludzie pyskaci, wygadani, świadomi swoich praw i przywilejów, nieufające "autorytetom" i badające wszystko po swojemu. Są również osoby bardziej spolegliwe, nielubiące robić wokół siebie "niepotrzebnego szumu", niepewne swoich racji, z tych, które ripostę formułują w domowym zaciszu przetrawiając doznaną krzywdę. Takie osoby nie postawią się pyskatej położnej, dopiero po fakcie zastanawiają się, czy na pewno położna powinna potraktować je jak śmieci itp.

                Czy jednak takie ciche osoby powinny byc bezczelnie traktowane tylko dlatego, że mąż posiada szyję, a żona nie umie się wypyszczyć?
                Moim zdaniem nie. I nie ma co wytykać: sama sobie winna, skoro nie ustawiła położnej do poziomu.

                Uwierz, ja tam nie miałabym skrupułów, żeby poustawiać położne w równym szeregu i nałożyć im po łapach linijką żeby grzecznie merdały ogonkami. Ale w dniu porodu - jak w dniu ślubusmile czy w inne święta - chciałabym uniknąć jadaczenia, wkłócania się, przepychanek słownych, zwłaszcza że wszystko będzie mnie bolało, będą działały różne hormony i ogólnie nerwy nie sprzyjają akcji porodowej. Nie chcę oglądać sie za siebie jak więzień podczas kąpieli, czy czasem nie skrada się położna z nożyczkami do okaleczenia mnie, nie chcę w chwili nieuwagi mieć zaaplikowanej znienacka oksytocyny czy też dolarganu.

                Nie życzę sobie, aby panie położne w tym jednym dniu potraktowały mnie, świadomą, odpowiedzialną, pełnoletnią osobę jak niedorozwoja, za którego może decydować jakaś pani Zdzisia, która kończyła szkołę 20 lat temu i stosuje metody z komuny
    • b.wierzbowska1 Fiiiiiii - odpowiedz!!! 21.07.08, 13:23
      ... Na mój postsmile

      Chamstwa nie da się niczym wytłumaczyc, ani złym dniem, ani brakiem
      czasu, ani nie wiem czym, więc współczuje ci, że personel szpitalny
      potraktował Cię bez szacunku, np ta prywatna rozmowa lekarki przez
      tel czy wyproszenie Twojego chłopaka albo wchodzenie bez pukania.
      Tak nie powinno byc i o to masz słuszne pretensje.

      Ale:
      1. Znieczulenie daje się po osiągnięciu 4 cm rozwarcia - inaczej po
      prostu nie można, bo wtedy hamyje się akcje porodowa, a
      przypomniejmy, że Twoim wypadku nie można było na to pozwolić.

      2. Rozciagano Twoje krocze i bardzo dobrze, bo inaczej byś popekała
      i musiałyby założyć Ci szwy. Przypomnijmy, że nie zgodziłaś się na
      nacięcie.

      3. Połozne wyjęły Twoje dziecko, gdy główka była na zewnątrz, bo tak
      się robi, inaczej bys nie urodziła. POłożne Ci pomogły, dzieki nim
      uniknęłaś większego wysiłku i bólu.

      4. Ojca dzoeka wyproszono z sali przy badaniach, żeby uniknąć tłoku.
      Wszędzie się tak robi i dobrze, bo im więcej ludzi w pomieszczeniu,
      tym łatwiej o wypadek typu potknięcie, obijanie się o siebie itp.

      5. Dziecko wróciło zapłakane z badań, bo pobierano mu krew, a przy
      pobieraniu krwi dzieci płacza. Wszytskie, bez wyjatku. Tego nie da
      sie inaczej zrobić

      6. Pobrano grupe krwi, bo przypuszczam, ze nie miałaś stosownego
      dokumentu przy sobie. Wpis w karcie ciąży to za mało!!! Ktoś mógły
      za brak oficjanego dokumentu z grupą krwi pójść do paki.

      Pisze to wszytsko z perspektywy osoby, która 5 dni temu urodziła
      trzecie dziecko. miałam to szczęście, że mój poród i pobyt w
      szpiitalu przebiegał z zachowaniem mojego i dziecka poczucie
      godności. Ale poród bolał, dziecko płakało przy pobieraniu krwi,
      połozna zastosowała ochrone krocza zamiast mnie naciąć lub pozwolić,
      zeby mnie dziecko porozrywało, a tato synka był podczas obchodu
      noworodkowego wypraszany z sali, żeby zminimalizowac zamieszanie.

      Jak ktos uprzednio zauważył, w swoim poście mieszasz dwie sprawy -
      bezczelna obsługę i zastosowanie pewnych procedur, w tym medycznych,
      których nie udało sie uniknąć, dla dobra twojego i dziecka. Zanim
      znów wylejesz wiadro pomyj na szpital, ustosunkuj się do mojej
      wypowiedzi.

      PS. Tak, lekarz ginekolog i szkoła rodzenia są od tego, by
      dowiedzieć, się, jak przebiega poród. Zreszta zyjemy w dobie
      internetu i poszechnego dostepu do bibliotek, więc pretensje, że nie
      wiedziałaś jak to powinno wyglądć, miej do siebie. Przed nastepnym
      porodem wysil sie na tyle, żeby dowiedzić sie jak to powinno
      wyglądać, co jest prawidłowością, a co nagięciem.

      Pozdrawiam i życze powodzenia nastepnym razem.
      • iwonesik Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 21.07.08, 16:10
        Ja rodziałm w szpitalu Orłowskiego 12 lat temusmile Poród wspominam
        miło. Jeżeli tak można wspominać ból, ale obsługę jak na 12 lat
        wstecz miłą i uprzejmą. Miałam co prawda wykupiony poród rodzinny,
        oczywiście mąż był cały czas przy mnie. po porodzie rodzina mogła
        siedzieć non-stop. Oczywiście oprócz obchodu rannego i woieczornego.
        Do pokoju nikt nie pukał, ale nie myślałąm wtedy o tym. Dwie
        lekarki, które były przy porodzie też wchodziły i wychodziły z
        porodówki, jakoś nie zwracałam na to uwagi. Ale uważm, że nie należy
        krytykować osoby, która opisuje swoją traumę na Orłowskiego. Może
        trafiłą na fatalną obsługę, przeciez w każdej grupie znajdzie się
        osoba opryskliwa olewająca swoją pracę, a w tym zespole widocznie
        byłą przewaga takich osoóbsmile Aha! pielegniarki, po porodzie były
        super i studentki również, nawet pytały sie czy nie kupić mi soczku
        w sklepiku czy coś w tym rodzaju.
      • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 00:28
        punkt 3 - to jakim cudem udaje się urodzić kobietom, które robią to
        bez pomocy? Są przecież takie przypadki.

        Ojciec dziecka był przyczyną tłoku, ale zbędne osoby (studenci) już
        nie?
        • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 14:33
          > punkt 3 - to jakim cudem udaje się urodzić kobietom, które robią
          to
          > bez pomocy? Są przecież takie przypadki.

          To co z tego? Można, ale jest ciężej, dłużej i boleśniej. No to po
          co, pytam??? Gdzie sens, gdzie logika? Od tego jest położna, żeby
          pomagac. W tym konkretnym przypadku położna właśnie pomogła, a może
          miała zamiast tego stać z założonymi rekami i patrzeć? Ludzie,
          myślcie trochę!

          > Ojciec dziecka był przyczyną tłoku, ale zbędne osoby (studenci)
          już
          > nie

          Jak juz pisałam, kultury należy wymagać i powinno sie pytac, czy
          studenci moga byc obecni, co nie zmienia faktu, że im więcej osób na
          sali, tym większy tłok. Zresztą, studenci musza się 'na kims' uczyć,
          bo jak inaczej - tylko z książek? Chciałabyś potem trafić na takiego
          teoretyka? Ja nie. Także Twoje porównanie nie ma sensu.
          • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 16:02
            To jest już kwestia indywidualnej decyzji pacjentki. Jeśli nie chce
            być nacięta, ma do tego prawo.
            Co do "dobroczynności" nacięcia, to odsyłam do wyników badań
            medycznych. Może zmieni Ci się trochę podejście.

            Moje porównanie nie było bez sensu. Pierwszeństwo w pozostaniu w
            sali miał ojciec, a nie studenci. Studenci mają prawo być na sali
            ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rodząca wyrazi na to zgodę.
            Na kim mają się uczyć studenci, to nie problem pacjentów. Mogą nie
            mieć ochoty na ich obecność i zgodnie z prawem nie wyrazić na to
            zgody.
            • kaja.m75 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 16:13
              waniliax napisała:

              > Pierwszeństwo w pozostaniu w
              > sali miał ojciec, a nie studenci.
              buahahah
              Tak sie sklada ze studenci sa w szkole, a ty ich zamierzasz wypraszac?? No
              ciekawe spostrzezenie.
              Ojca oczywiscie mozna wyprosci-chocazby dlatego ze przeszkadza studentom w
              nauce. Slynna fiii podpisala zgode na leczenie, wiec zaakceptowala warunki
              panujace w szpitalu,ale jakw idac droga autorka postu nawet nie wie co to sa
              studenci, gdyz takich w szpitalu orlowskiego nie ma!
              • laminja Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 17:38
                Kaja, a Ty byś chciała żeby Tobie odebrano wszelkie prawa w imię kształcenia
                studentów? Na wszystko jesteś gotowa się zgodzić? Takie odnoszę wrażenie. Twoja
                postawa tu to jedno, a rzeczywistość to drugie. Jestem przekonana o tym, że
                gdyby Ciebie tak potraktowano pisałabyś o swoim porodzie w podobnym tonie.
                Szpital to nie szkoła. Pacjent to nie fantom. Ma prawo wyrazić sprzeciw. Kaja
                skąd wiesz, że w szpitalu im. Orłowskiego nie ma studentów? Może to byli
                stażyści, czyli osoby ze skończonymi studiami, ale bez dyplomu i uprawnień.
                Wszystko jedno. Tak na prawdę nie ma znaczenia kim byli "widzowie". Znaczenie ma
                to, że obce osoby były na sali porodowej bez zgody pacjentki.
                • emanierka Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 17:55
                  Może zanim coś napiszesz, to sprawdź. Lekarz stażysta jest po
                  dyplomie i pomimo pewnych ograniczeń jest lekarzem i ma prawo
                  wykonywania zawodu. Jest pracownikiem szpitala lub jest na
                  wolontariacie, ale na pewno nie jest "widzem" czy "gapiem" i ma
                  pełne prawo uczestniczyć w porodzie czy innych zabiegach. O tym
                  decyduje lekarz opiekujący się nim, a nie pacjentka. Dla pacjentki
                  lekarz stażysta, to po prostu lekarz. A szpital to też szkoła, bo
                  lekarze kształcą się cały czas. Może też się tak zdarzyć, że
                  ordynator będzie po raz pierwszy uczestniczył w zabiegu, który
                  będzie wykonywał inny lekarz. Też powiesz, że jest gapiem?
                  W szpitalach klinicznych (tam gdzie są studenci) pacjent ma prawo
                  nie wyrazić zgody i robi to na wstepie. Trzeba tylko patrzeć co się
                  podpisuje. Nikt nalegać i zmuszać nie będzie.
                  • laminja Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 19:08
                    tak, racja. Rozpędziłam się w kwestii stażysty. Dopóki jednak stażysta nie
                    ukończy stażu podyplomowego ma ograniczone prawo wykonywania zawodu i dopiero po
                    zdaniu LEPu uzyskuje pełne prawo wykonywania zawodu.

                    Wszystko zależy od sytuacji. Ordynatorzy, lekarze, stażyści i studenci powinni
                    się uczyć również przez obserwację, ale pacjent powinien w pewnych
                    okolicznościach powinien wyrazić zgodę na obecność większej liczby osób.
                • kaja.m75 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 18:11
                  laminja napisała:
                  Kaja

                  > stażyści, czyli osoby ze skończonymi studiami, ale bez dyplomu i uprawnień.


                  Kobieto stazysta to lekarz, jestes az tak ciemna masa ze nie wiesz co oznacza
                  slwoo stazysta?? Moze poszukaj w internecie to sie doedukujesz.
                  " bez uprawnien"-buahahah, "bez dyplomu"-buahahah. z jakiego ty zascianka sie
                  wywodzisz???
                  • laminja Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 18:57
                    Kaja przyznaję pomyliłam się. Ale to nie upoważnia Cię do obrażania mnie.
              • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 18:19
                Czy Ty sobie żarty stroisz? Wierzyć mi się nie chce, że ktoś tak
                może myśleć naprawdę.
            • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:39
              > To jest już kwestia indywidualnej decyzji pacjentki. Jeśli nie
              chce
              > być nacięta, ma do tego prawo.
              > Co do "dobroczynności" nacięcia, to odsyłam do wyników badań
              > medycznych. Może zmieni Ci się trochę podejście.


              Przepraszam, ale czy Ty w ogóle rozumiesz co ja piszę? Nigdzie nie
              twierdzę, że nacięcie jest dobre!!! Wręcz przeciwnie, uważam, że
              połozne zachowały się bardzo profesjonalnie, bo na życzenie
              pacjentki jej nie nacięły, tylko zastosowały ochrone krocza. Odsyłąm
              do uważnej lektury moich postów, zanim następnym razem chlapniesz
              podobną bzdure...

              > Moje porównanie nie było bez sensu. Pierwszeństwo w pozostaniu w
              > sali miał ojciec, a nie studenci. Studenci mają prawo być na sali
              > ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy rodząca wyrazi na to zgodę.
              > Na kim mają się uczyć studenci, to nie problem pacjentów. Mogą nie
              > mieć ochoty na ich obecność i zgodnie z prawem nie wyrazić na to
              > zgody.

              Znowu zamiast przeczytać moją wypowiedx, wkładasz w moje usta słowa,
              których niegdy nie wypowiedziałam/napisałam. Masz czarno na białym,
              że studenci powinni pytac pacjentkę o zgodę na pobyt w sali!!! Ile
              razy mam to jeszcze napisać, żeby to do Ciebie dotarło??? Myśl!!!
              • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:45
                Czytaj uważnie smile
                Czy napisałam, że twierdzisz, że nacinanie jest dobre? Choć
                faktycznie nieco błędnie z Twoimi intencjami zinterpretowałam Twoją
                wypowiedź (nie była jednoznaczna).
                Drugo część dotyczyła zarzutu, jakoby moje porównanie nie miało
                sensu. Przeczytaj drugi raz i zastanów się, zanim chlapniesz... smile
                • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:56
                  > Czytaj uważnie smile
                  > Czy napisałam, że twierdzisz, że nacinanie jest dobre?

                  > Co do "dobroczynności" nacięcia, to odsyłam do wyników badań
                  > medycznych. Może zmieni Ci się trochę podejście.

                  To na temat czego ma mi się zmienić podejćie? Z Twojego postu
                  wynika, że na temat nacięcia, a ja o nacięciu dobrze nie myślę.
                  • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:59
                    jak już napisałam - w tej kwestii błędnie zinterpretowałam Twoją
                    wypowiedź, za co przepraszam
                    • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 10:22
                      W porządkusmile Mnie tylko denerwuje, że większość osób tu piszących
                      nie rozróżnia w relacji fiiii chamskiego traktowania od oczywistych
                      rzeczy, które muszą się dziać podczas porodu i w trakcie pobytu w
                      szpitalu, typu ochrona krocza, która jest dobrodziejstwem, czy
                      pobieranie krwi, zeby okreslić grupę. Mieszając te dwie sprawy
                      otrzymujemy jakieś pomieszanie z poplątaniem...
              • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:55
                I jeszcze jedno dla pełnego już uściślenia - nie wkładam w Twoje
                usta żadnych słów. Pisałam jakie ja (nie Ty) mam zdanie na poruszane
                tematy.
                Jakie Ty masz poglądy, wiesz tylko Ty, a ja i cała reszta tyle, ile
                sama nam powiesz. W każdym razie ja jeszcze nie jestem jasnowidzem a
                domyślać się też nie próbuję. Biorę czyjeś poglądy takimi, jakie są
                i sama wyrażam swoje.
          • totorotot Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 20:38
            > To co z tego? Można, ale jest ciężej, dłużej i boleśniej.


            Nie, raczej nie boleśniej, wręcz przeciwnie.
            Pocztaj rodzicpoludzku.pl
            Poczytaj nt. oksytocywny, masażu szyjki macicy, nacięciu krocza - bardzo bolesnych zabiegach dokonywanych na rodzących w polskich szpitalach. Zabiegach w ogromnej większości zbędnych, szkodliwych, wykonywanych bez zgody rodzących, bez poinformowania o ich celu, a często wbrew woli rodzących.
            • magiczna_marta Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 20:55
              no tak
              cudowne, jedyne, niepowtarzalne rodzicpoludzku.pl
              a gdyby tam napisali ze musicie sie końskiego gówna najeść to też byście to
              zrobiły, co?
              • auszrine Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 21:05
                magiczna_marta napisała:

                > no tak
                > cudowne, jedyne, niepowtarzalne rodzicpoludzku.pl
                > a gdyby tam napisali ze musicie sie końskiego gówna najeść to też byście to
                > zrobiły, co?

                Ależ ty jesteś prymitywna.
                • magiczna_marta Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 21:09
                  nie prymitywna tylko dosadna i szczera
                  • totorotot Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 21:18
                    Prymitywna i wielonickowa.
              • mufka51 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 21:30
                magiczna_marta napisała:

                > no tak
                > cudowne, jedyne, niepowtarzalne rodzicpoludzku.pl
                > a gdyby tam napisali ze musicie sie końskiego gówna najeść to też byście to
                > zrobiły, co?


                100% pewniak!
                • auszrine Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 22:08
                  No pewnie. Gdyby nie fundacja Rodzić po ludzku, to rodzące byłyby grzeczne i "współpracowały" wink
                  A tak, tylko kłopot!
            • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:53
              Dziewczyny, ja przez Was zwariuję!!! Dlaczego większość z Was nie
              przeczyta uważnie tego co piszę? Jesteście tak zaślepione złością na
              wszytskich, którzy wytykaja fiiii niejasności w jej relacji, że
              przestajecie odróżniać chamskie traktowanie od nieuniknionych etapów
              porodu. Co się z Wami dzieje?

              > Poczytaj nt. oksytocywny, masażu szyjki macicy, nacięciu krocza -
              bardzo bolesn
              > ych zabiegach dokonywanych na rodzących w polskich szpitalach

              Zacytuje proszę, gdzie ja się wypowiadam na temat wymienionych przez
              Ciebie procedur. Podpowiem - NIGDZIE. Pisałam o pomocy położnej w
              wyciągnięciu tułowia dziecka, kiedy główka jest na zewnątrz i
              położna upewniła, że dziecko nie jest okręcone pępowiną. Rodziłąm
              trzy razy, zreszta miałam fantastyczne porody i miód położną i za
              każdym razem, gdy główka mojego dziecka była już na zewnątrz,
              położna tak manewrowała dzieciątkiem, żeby ochronic moje krocze i
              ponadto pomóc dziecku wydostać się na zewnątrz. Wygląda to tak, że
              połozna prosi, żeby kobieta ostatni raz poparła, chwyta dziecko i
              równoczesnie gdy rodząca prze, położna wyjmuje dziecko. Tak wygląda
              profesjonalnie odebrany poród i tak to opisała fiiii. I tak,
              rzeczywiście słychać coś na kształt 'mlaśnięcia', ale jak inaczej ma
              to brzmieć, skoro dziecko wydostaje z ciasnego wnętrza na swiat???

              Odnoszę wrażenie, że nigdy nie rodziałyście i nie zdajecie sobie
              sprawy, jak to wygląda...
              • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 09:57
                Gratuluję profesjonalnej położnej. I zazdroszczę
                • b.wierzbowska1 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 23.07.08, 10:23
                  Też sobie zazdroszęsmile
        • kaja.m75 Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 15:30
          waniliax napisała:


          > Ojciec dziecka był przyczyną tłoku, ale zbędne osoby (studenci) już
          > nie?


          Studenci nie sa zbedni-wybacz. Jesli sie nie podoba pacjentce moze pojsc tam
          gdzie studentow nie ma, czyli do prywatnej kliniki.
          Jesli nie podoba sie zbyt duza ilosc lekarzy krazacych wokol- rowniez droga
          wolna. Tak jak napisalas niektrym pomoc jest nie potrzebna przy porodzie, wiec
          moze polozyc sie na lawce w parku i tak samo jak szybko to dziecko zrobila
          autorka postu tak samo je urodzi.Po problemie?
          • waniliax Re: Fiiiiiii - odpowiedz!!! 22.07.08, 16:03
            Gadasz takie bzdury, że aż szkoda czasu żeby na nie odpowiadać smile))
            Wybacz, nie chce mi się
    • studentka255 O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 11:23
      Przeciez tej Pani ZŁAMANO WSZELKIE MOŻLIWE PRAWA. Fiiiii była świadoma swoich
      praw, wiedziała co można a co nie. Nie ma to nic wspólnego z wygodnictwem. Mam
      nadzieję że coraz więcej będzie takich własnie Kobiet jak fiiii, totorotot,
      auszrine, waniliax, a coraz mniej jak magiczna marta - muszą nauczyć się swoich
      praw i odważnie ich bronić gdyż zawsze bedzie się ludzi traktować jak bydło!!


      • b.wierzbowska1 Do studentki255 22.07.08, 14:34
        Chcesz byc położną, prawda? MOżesz się odnieść do mojego posta wyżej?
        Pozdrawiam.
        • studentka255 Re: Do studentki255 22.07.08, 15:23
          Pani Wierzbowska

          Nie trzeba rozciągac krocza Pacjentce gdy Ta nie zgodziła się na nacięcie. Masaż
          krocza bez zgody Pacjentki - to niedopuszczalne.
          Po drugie - niekontrolowane pęknięcie jest MNIEJSZYM uszkodzeniem niż
          kontrolowane nacięcie krocza.
          Po trzecie - położne nie musiały wyjmowac dziecka gdy głowka była juz na
          zewnątrz. Sama siła skurczu, pozycja pionowa gdzie pomaga grawitacja i parcie
          naprawdę wystarczą aby dziecko urodziło się spontanicznie. Jeżeli taka wola
          Pacjentki - należy ja uszanowac.
          Po czwarte - niedopuszczalne jest aby Ojciec swojego dziecka został wyproszony
          przy badaniach. ( chodzi o badanie dziecka ) wypraszanie jego jest niezgodne z
          prawem. Ojciec dziecka od chwili jego narodzin jest jego przedstawicielem, a
          więc personel medyczny jest zobowiązany informować go o wszystkim. A szpital ma
          zagwarantowac takie warunki aby właśnie " uniknąc takiego tłoku"


          > punkt 3 - to jakim cudem udaje się urodzić kobietom, które robią
          to
          > bez pomocy? Są przecież takie przypadki.


          Oczywiście że są takie przypadki - w Domach narodzin i gdy poród odbywa się w
          domu. Poród w szpitalu jest zmedykalizowany, bo niejaki debil Joseph DeLee
          stwierdził iż każdy poród jest patologiczny i wymaga interwencji chirurgicznej
          czyli epizjotomii. I tak przez wiele wiele lat bezkrytycznie uważano nacinanie
          krocza za koniecznośc. Dziś już wiemy że ta interwencja jest NIEKONIECZNA - i
          żeby dobrze urodzic, bez nacięcia - wystarczy pozycja pionowa ( dziła siła
          grawitacji, nacisk główki jest równomierny na wszystkie strony krocza ) ,
          cwiczenia Kegla w czasie ciązy plus masaż krocza i dobra położna która się
          schyli nad Toba.
          • mufka51 Re: Do studentki255 22.07.08, 16:40
            _niekontrolowane pęknięcie jest MNIEJSZYM uszkodzeniem niż
            kontrolowane nacięcie krocza.
            Taaaa,zwłaszcza jak krocze niekontrolowanie pęka aż po sam odbyt,uszkadzając
            przy tym tzw.trójkę.Jako studentka powinnaś wiedzieć o czym piszę,prawda?Pracuję
            20 lat i większych głupot nie czytałam.Chcemy mądrych lekarzy? Spójrzcie jakich
            mamy studentów....
            • studentka255 Re: Do studentki255 22.07.08, 16:43
              od kiedy pęknięcie pierwszego stopnia uszkadza zwieracze ?
              • mufka51 Re: Do studentki255 22.07.08, 16:50
                Ja nie piszę o I stopniu.II,III stopień to też częsty widok,zwłaszcza u
                pacjentek niewspółpracujących z połozną.
                • studentka255 Re: Do studentki255 22.07.08, 16:55
                  ja natomiast pisałam o pierwszym stopniu.

                  wiesz, gdybyś była bardzo dobrą połozną nie naoglądałabyś się pęknięc 2 i 3
                  stopnia, nie tnęłabys rutynowo każdą pierwiastkę.
                  • magiczna_marta Re: Do studentki255 22.07.08, 16:58
                    > wiesz, gdybyś była bardzo dobrą połozną nie naoglądałabyś się pęknięc 2 i 3
                    > stopnia, nie tnęłabys rutynowo każdą pierwiastkę.

                    jak Ty dziecko maturę zdałaś?
                  • mufka51 Na szczęście nie jestem Położną 22.07.08, 17:20
                • auszrine Re: Do studentki255 22.07.08, 17:01
                  mufka51 napisała:

                  > Ja nie piszę o I stopniu.II,III stopień to też częsty widok,
                  No pewnie, że II stopień to częsty widok, bo takie uszkodzenie jest przy nacięciu.

                  zwłaszcza u
                  > pacjentek niewspółpracujących z połozną.
                  O tak, te są najgorsze wink i za karę mają rozerwaną dupę!
                  • totorotot Re: Do studentki255 22.07.08, 20:53
                    > O tak, te są najgorsze wink i za karę mają rozerwaną dupę!

                    aż po szyję!! a dziecko będzie miało kaprawe oczy smile)
                • emanierka Racja. 22.07.08, 17:10
                  I może należy dodać, że "studentka" jest taką studentką medycyny jak
                  ja (e)manierką. Może studiuje turystykę i rekreację z naciskiem na
                  rekreację. Na razie tylko odgraża się, że chce zostać położną. I
                  bardzo dobrze. Niech zostanie. Tylko wcześniej powinna skorzystać z
                  pomocy dobrego psychiatry i uporządkować swoje problemy. Nie piszę
                  tego złośliwie. Jak wiadomo, psychiatrzy nie zajmują się tylko
                  wariatami. Po prostu są bardziej skuteczni od psychologów i potrafią
                  nakierować pacjenta na odpowiednie tory i ustalić priorytety.
                  • auszrine Re: Racja. 22.07.08, 17:17
                    emanierka napisała:
                    > Tylko wcześniej powinna skorzystać z
                    > pomocy dobrego psychiatry i uporządkować swoje problemy. Nie piszę
                    > tego złośliwie.
                    Ach, z dobrego serduszka piszesz?
                    Sugerowanie wizyty u psychiatry, to mało finezyjny sposób zdyskredytowania rozmówczyni, ale widocznie na lepszy cię nie stać.
                    • emanierka Re: Racja. 22.07.08, 17:39
                      Jak sama gdzieś napisałaś- mamy rok 2008. A jednak uważasz, że
                      wizyta u psychiatry dyskredytuje człowieka lub rada, że powinien
                      skorzystać? Masz przestarzałe poglądy, a Twoje wpisy na forum
                      ograniczają się do bezkrytycznego popierania "zwolenników" i
                      krytykowania "przeciwników". Ja uważam, że ta pani powinna
                      porozmawiać ze specjalistą. To jej na pewno nie zaszkodzi.
                      • auszrine Re: Racja. 22.07.08, 17:54
                        emanierka napisała:
                        uważasz, że
                        > wizyta u psychiatry dyskredytuje człowieka lub rada, że powinien
                        > skorzystać?
                        No, oczywiście, że w tym kontekście (dyskusji na forum) dyskredytuje.
                        A jeśli na serio udzielasz takich rad - przy takiej ilości informacji, to jesteś niepoważna.

                        emanierka napisała:
                        > Masz przestarzałe poglądy
                        To ty masz przestarzałe poglądy.
                        Z tego, co zapamiętałam z twoich wypowiedzi: pracujesz w służbie zdrowia, prawda? Z takimi poglądami na temat pacjentów, jakie reprezentujesz, to za kilka lat dotknie cię syndrom wypalenia zawodowego. Teraz masz w nosie, to co napisałam, ale za jakiś czas sama się o tym przekonasz.
                        • emanierka Re: Racja. 22.07.08, 18:24
                          Po pierwsze- dlaczego zakładasz, że jestem kobietą?
                          Po drugie- jeżeli przez ponad 20 lat nie dotknął mnie syndrom
                          wypalenia, to raczej mi to już nie grozi. Biorąc również pod uwagę
                          fakt, że z pacjentkami dogaduję się bez problemów, a to forum jest
                          chwilową odskocznią urlopową i bawi mnie niezmiernie. Zauważ, że
                          większość postów poporodowych nawołuje do opanowania emocji, bo nie
                          taki diabeł straszny.
                          Po trzecie- dziewczyna, która zamiast zająć się dzieckiem szaleje po
                          forach, organizuje blogi i daje się łapać na fałszywe komplementy
                          (że niby na reporterkę się nadaje)osób, którym jej "przypadek" jest
                          na rękę, powinna zasięgnąć pomocy u specjalisty. Jest coś
                          niezdrowego w tym jej zaangażowaniu. Tak bardzo uwierzyła w jakąś
                          misję, że chyba ogranicza jej to możliwość jasnej oceny sytuacji. Co
                          innego wytoczyć proces, nawet opisać swój poród na forum, a co
                          innego mnożenie wpisów, skarżenie się wszędzie gdzie się da,
                          zakładanie blogów- to zakrawa na swoistą obsesję lub długotrwały
                          szok poporodowy. To się leczy. Pisanie na forach nie pomoże. Wręcz
                          odwrotnie- nakręca.

                          A teraz żegnam. Przyjemności wzywają.
                          • magiczna_marta Re: Racja. 22.07.08, 18:28
                            > Po trzecie- dziewczyna, która zamiast zająć się dzieckiem szaleje po
                            > forach, organizuje blogi i daje się łapać na fałszywe komplementy
                            > (że niby na reporterkę się nadaje)osób, którym jej "przypadek" jest
                            > na rękę, powinna zasięgnąć pomocy u specjalisty.

                            Mam nadzieję że Twoja żona- jeśli ofkors takową posiadasz- nie obrazi się ale
                            kocham Cię za to zdanie. Oddaje w 101% postać tamtej "Pani".
                • totorotot Re: Do studentki255 22.07.08, 20:51
                  mufka51 napisała:

                  > Ja nie piszę o I stopniu.II,III stopień to też częsty widok,zwłaszcza u
                  > pacjentek niewspółpracujących z połozną.

                  Helou, to położna ma współpracować z rodzącą i sę dostosować
                  • mufka51 Re: Do studentki255 22.07.08, 21:29
                    totorotot napisała:


                    > Helou, to położna ma współpracować z rodzącą i sę dostosować

                    Świetnie by na tym wszyscy wyszli.Zwłaszcza dzieci....
                    • waniliax Re: Do studentki255 22.07.08, 21:50
                      Mufka51, w większości wypadków - dokładnie tak, świetnie by na tym
                      wyszły.
                      • auszrine Re: Do studentki255 22.07.08, 22:17
                        Oczywiście, że świetnie by wyszły!

                        Już samo pisanie o "niewspółpracujących" pacjentkach jest dziwaczne, delikatnie mówiąc. "Niewspółpracująca" pacjentka to przejaw braku umiejętności komunikacji ze strony położnej, a czasem po prostu chamstwa.
                        • nikki30 Re: Do studentki255 22.07.08, 22:57
                          Niewspółpracująca pacjentka to najczęściej taka, która naczytała sie różnych
                          rewelacji jak to ma poród przebiegać.Tylko nie pomyślała sobie, że każdy poród
                          jest inny.Rodząc ma głowę nabitą różnymi jedynie słusznymi praktykami i
                          prawami.Jak idzie jak po maśle to wszystkie zalecenia fundacji rodzić po ludzku
                          można sobie stosować ot tak!Jeśli pojawia się jakiś problem to pojawia się
                          złość, że nie tak miało być.Złość w pierwszej kolejności na personel, że stosuje
                          procedury wg nas nie do końca słuszne.A skąd my mamy wiedzieć, czy są słuszne,
                          czy nie skoro praktyka nasza w tej kwestii zerowa!To pacjentka ma współpracować
                          z położna nie odwrotnie.To tak jak wspólpraca adwokata z klientem.Klient się
                          wkopał, a adwokat ma wszystko zrobić żeby było dobrzesmileTak powinno być przy
                          każdym zabiegu nie tylko porodzie.Jednak w Polsce tendencja odwrotna każdy sobie
                          lekarzem,położną,prawnikiem...
                          Sama przy porodzie byłam taką niepokorną pacjentką.Przy drugim porodzie nie
                          myślałam o sobie ale przede wszystkim o dziecku.Jemu jest trudniej, a brak
                          współpracy i fochy tylko przedłużają jego mękę.
                          • auszrine Re: Do studentki255 22.07.08, 23:06
                            nikki30 napisała:
                            > .A skąd my mamy wiedzieć, czy są słuszne,
                            > czy nie skoro praktyka nasza w tej kwestii zerowa!
                            My nie mamy tego wiedzieć, to personel ma obowiązek w przystępny sposób wytłumaczyć, co z nami robi. Wtedy nie pojawia się złość na personel, a pojawia się zaufanie.
                          • laminja Re: Do studentki255 22.07.08, 23:12
                            rodząca kobieta powinna czuć się na bloku porodowym bezpieczna. Powinna zaufać
                            położnym i lekarzom. Zajmować się porodem, a nie wykłócaniem o swoje prawa. O
                            tym czy tak jest w dużej mierze decyduje komunikacja na linii pacjent-personel
                            medyczny. Wypowiadająca się tutaj położna (chyba, przepraszam teraz nie
                            pamiętam) pisała o tym, że czasem pacjentowi trudno coś wytłumaczyć, bo nie
                            zrozumie ponieważ brakuje mu wykształcenia medycznego. Myślę, że to nie sprawa
                            wykształcenia, ale umiejętności czy czasem chęci rozmowy. Bardzo krótkiej. Być
                            może 99% pacjentów wystarczyłoby kilka zdań w danym temacie. Nie ma jedynie
                            słusznych praktyk, ale nie da się ukryć, że w Polsce zbyt często pojawia się
                            rutyna. I ona jest jednym z powodów braku zaufania pacjentek do położnych. Zbyt
                            często przeważa wygoda położnej/lekarza.
                            • nikki30 Re: Do studentki255 22.07.08, 23:31
                              Najczęściej jak pojawia się złość pacjenta z powodu decyzji personelu to nie ma
                              czasu na tłumaczenia, bo sytuacja jest nagła.
                              Dobrze przed porodem mieć przygotowany plan porodu i nasze oczekiwania.To
                              ułatwia komunikację.Przy ciężkim porodzie, a taki miała autorka wątku
                              komunikacja werbalna nie zawsze jest dostateczna.Ja przy mocnych skurczach w
                              końcowej fazie porodu byłam w trzecim wymiarzesmile
                              • auszrine Re: Do studentki255 22.07.08, 23:44
                                nikki30 napisała:
                                > Dobrze przed porodem mieć przygotowany plan porodu i nasze oczekiwania
                                Świetnie, że o tym piszesz. Też uważam, że to dobry pomysła, ale dla dużej części lekarzy i położnych taki plan porodu jest fanaberią pacjentki. Albo "roszczeniowością".
            • magiczna_marta Re: Do studentki255 22.07.08, 16:48
              > Taaaa,zwłaszcza jak krocze niekontrolowanie pęka aż po sam odbyt,uszkadzając
              > przy tym tzw.trójkę.Jako studentka powinnaś wiedzieć o czym piszę,prawda?Pracuj
              > ę
              > 20 lat i większych głupot nie czytałam.Chcemy mądrych lekarzy? Spójrzcie jakich
              > mamy studentów....

              wypowiada się specjalista, dla mnie to argument a nie takie paplanie studentki-
              teoretyczki
              • waniliax Re: Do studentki255 22.07.08, 19:18
                Dla mnie argument to wyniki badań, a nie własne przekonanie
                pojedynczej osoby.
                Dane statystyczne (wyniki badań) przeczą sensowności wykonywania
                rutynowych nacięć, a wręcz wykazują ich szkodliwość.
                Zresztą już sama historia wprowadzenia tego zabiegu daje do myślenia.
                • nikki30 Re: Do studentki255 22.07.08, 23:01
                  Ja pęknięcie odczuwam do dziś.Uparłam się, że nie będę nacięta...
                  Decyzje o nacięciu powinna podjąć położna to ona widzi w jakim stanie jest krocze.
                  • waniliax Re: Do studentki255 23.07.08, 00:20
                    Ja skutki nacięcia odczuwam do dziś. To był najgorszy ból w moim
                    życiu. Były problemy ze zszyciem (godzina), a potem przez 6 tygodni
                    cierpiałam i miałam poważne problemy w zajmowaniu się dzieckiem.
                    Blizna boli do dzisiaj (ponad 1,5 roku).

                    Co przypadek, to inna historia. Znajdą się pojedyncze przypadki
                    potwierdzające każdą tezę. Dlatego miarodajne są tylko i wyłącznie
                    wyniki badań na reprezentatywnej "próbce".
                    • magiczna_marta Re: Do studentki255 23.07.08, 07:42
                      > Ja skutki nacięcia odczuwam do dziś. To był najgorszy ból w moim
                      > życiu. Były problemy ze zszyciem (godzina), a potem przez 6 tygodni
                      > cierpiałam i miałam poważne problemy w zajmowaniu się dzieckiem.
                      > Blizna boli do dzisiaj (ponad 1,5 roku).

                      Waniliax- wybacz ale uśmiałam się jak głupia czytając to.
                      Blizna nie boli, ewentualnie może ciągnąć- i to tylko i wyłącznie Twoja wina że
                      zaniedbałaś gimnastykę po porodzie.
                      A fakt że byłaś szyta przez godzinę świadczy tylko o tym że nacięcie było dość
                      głębokie- co w konsekwencji oznacza że było konieczne aby dziecko się urodziło.
                      • waniliax Re: Do studentki255 23.07.08, 09:24
                        Jak głupia - dobre smile))))))
                        Wybacz, czy to dokładnie co do milimetra sama stricte blizna, czy
                        też tuż obok, nie zmienia faktu, że jest to miejsce bolesne. Chyba
                        wiem lepiej od Ciebie czy i co MNIE boli. Nic nie zaniedbałam.

                        G... za przeproszeniem wiesz, ale mnóstwo wniosków wyciągasz.
                        Głównie z własnych fantazji. Godzina szycia w moim przypadku była
                        skutkiem tego, że w wyniku nacięcia zrobił się krwiak i nie mogli go
                        osuszyć. No i jeszcze inne rzeczy wynikające ze źle "prowadzonego"
                        porodu, w które to "szczegóły" nie mam tutaj ochoty się wgłębiać.
                        Nacięcie nie było konieczne.

                        Jakie jeszcze "fantastyczne" wnioski wyciągniesz na podstawie
                        szczątkowych informacji?
                        • totorotot Re: Do studentki255 23.07.08, 20:43
                          > Jakie jeszcze "fantastyczne" wnioski wyciągniesz na podstawie
                          > szczątkowych informacji?

                          Że na pewno paliłaś w ciąży papierowy i nie chcodziłaś do kościoła!!!
                          • magiczna_marta do Moniki i Kajuni 23.07.08, 21:35
                            monix.b- i niestety tak będzie dopóty, dopóki dziewczyny będą ślepo wierzyły
                            rodzicpoludzku.pl i będą oddawały się marzeniom o porodzie w przyciemnionym
                            pokoju, z różnymi bajerami. Często atmosfera szpitalna jest dla takich osób
                            dużym szokiem, przecież tam pisali inaczej więc „dlaczego ja tak nie mogę, na
                            pewno to rutyna i nacinają/ nie pozwalają rodzić w pozycji kucznej/ cokolwiek
                            innego bo im tak wygodniej”.

                            Kaja- rozmowa z większością tych Pań to walka z wiatrakami, ja zaczęłam to
                            traktować jak zabawę, wchodzę to żeby się pośmiać po pracy, skoro kobieta nie
                            potrafi sama o siebie zadbać i idzie rodzić "z ulicy"- nieprzygotowana, to sama
                            sobie winna. Jeśli jest totalną sierotą i nie potrafi otworzyć gęby żeby się
                            bronić to jej problem, jak dostanie po dupie to się prędzej czy później nauczy,
                            do tego same sobie wybierają takich mężów/ konkubentów (niepotrzebne skreślić)
                            jak autorka tematu że hrabia poszedł spać pod drzwiami chociaż jego żona obok
                            rodziła.
                            • auszrine Re: do Moniki i Kajuni 23.07.08, 21:39
                              "Kajuni"?
                              Co za infantylizm.
                              • magiczna_marta Re: do Moniki i Kajuni 23.07.08, 21:47
                                @auszrine- a żal Ci dupę ściska że Ciebie nikt nie lubi i Twojego nicku nikt nie
                                zdrabnia?
                                Ach- jak mi przykro...biję się w piersi i odmawiam różańce że taką przykrość Ci
                                sprawiłam.
                            • totorotot Re: do Moniki i Kajuni 26.07.08, 09:04
                              > monix.b- i niestety tak będzie dopóty, dopóki dziewczyny będą ślepo wierzyły
                              > rodzicpoludzku.pl i będą oddawały się marzeniom o porodzie w przyciemnionym
                              > pokoju, z różnymi bajerami.

                              Ale w innych krajach kobiety sobie to wymarzyły i mają, teraz czas na Polskę.

                              To przyciemnone światło naprawdę jest wygodne dla kobiety podczas porodu, zbyt jasne ją razi, tak samo dzidziuś jak się urodzi nie powinien być oślepiany.
                              Dlaczego więc nie miałoby się w szpitalach tego ukłonu wobec rodzacych kobiet zrobić?
          • b.wierzbowska1 Re: Do studentki255 23.07.08, 10:17
            Studentko,

            Pamiętam Twoja relację z porodu i bardzo Cie współczuję, ale tutaj
            wypisujesz jakieś bzdurysad

            Mylisz masaż krocza z rozciaganiem. Rozciąganie to ochrona krocza,
            niejako poszerzenie jego średnicy, jeśli moge się tak wyrazić, które
            primo ułatwia dziecku wyjście na świat, secundo chroni krocze przez
            rozerwaniem. Co w tym złego??? Niedługo kobiety zaczna pluć na
            położne, że to chronia krocze zamist naciąć. Zdecujdujcie sie w
            końcu, do licha, czego chcecie. A może wydaje Wam się, że poród nie
            ma prawa boleć? Studentko, chyba dość kiepsko sie uczysz...

            > Po trzecie - położne nie musiały wyjmowac dziecka gdy głowka była
            juz na
            > zewnątrz. Sama siła skurczu, pozycja pionowa gdzie pomaga
            grawitacja i parcie
            > naprawdę wystarczą aby dziecko urodziło się spontanicznie. Jeżeli
            taka wola
            > Pacjentki - należy ja uszanowac.


            A skąd wiesz, w jakiej pozycji rodziła fiiiii? Może nie w kucznej,
            tylko na boku, więc siła grawitacji nie ma nic do rzeczy. Pisze to z
            własnego doświadczenia, bo zawsze rodziłam na boku. Tak było mi
            najwygodniej, nie w wannie, nie na klęczkach, tylko właśnie na boku
            i położna w takim wypadku pomaga wyjąć dziecko. Właśnie, pomaga. Co
            do woli pacjentki: czy uważasz, że w momencie, gdy za 5 sekund ma
            sie urodzić dziecko (bo tyle trwa ostatni skurcz i ostateczne
            wypychanie tułowia dziecka), położna powinna pytać rodządza, czy ta
            życzy sobie pomocy czy nie? Tym bardzie pierwiastke, która zapewne
            nawet nie zrozumie pytaniasmile

            Rozumiem, że przeżyłas traumę, na razie jesteś jeszcze bardzo
            niedoświadczona i jedyny poród, w jakim uczestniczyłaś, to Twój
            własny, z którego masz tragiczne wspomnienia. Takze Twoja wiedza
            teoretyczna pozostawia dużo do życzenia. Nie pisze tego złośliwie,
            naprawdę, ale uważam, że powinnas najpierw poradzić sobie z własnymi
            problemami natury emocjonalnej, a dopiero później robić za eksperta
            na forum. Wypadasz po prostu niewiarygodnie - mam namyślie nie
            relację z Twojego porodu, ale komentarze do porodu fiiii.

            Życze Ci spokoju ducha i powodzenia w pracy jako położna... za kilka
            lat.
      • kaja.m75 Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 15:33
        studentka255 napisała:

        > Przeciez tej Pani ZŁAMANO WSZELKIE MOŻLIWE PRAWA. Fiiiii była świadoma swoich
        > praw, wiedziała co można a co nie.


        Jestes tego pewna???Czyba nie, jesli fiii nawet wlasciwych nazw nie zna, wiec o
        czym tu mowic, co ona wiedziala??Jedynie chyba skad sie dzieci biora, to napewno
        wiedziala-albo i niesmile)))
      • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 16:15
        studentka255 napisała:
        > Przeciez tej Pani ZŁAMANO WSZELKIE MOŻLIWE PRAWA. Fiiiii była świadoma swoich
        > praw, wiedziała co można a co nie.

        Wiedziałam że się pojawi, buhahahahaha.

        >a coraz mniej jak magiczna marta

        gdyby było więcej takich dziewczyn jak ja to na porodówce nikt nie odważyłby się
        wyjechać do rodzącej z głupim tekstem bo od razu zostałby zgaszony a nie po roku
        wypłakują się biedne dziewoje na forum. Tak to języka w buzi brakuje żeby
        walczyć o swoje, na gorąco, na miejscu!
        A takiego konkubenta jak autorki tematu to o kant dupy potłuc- baba a nie chłop,
        mój mąż to by tam pół oddziału przestawił na miejsce gdyby mu się nie podobało
        jak traktują mnie i dziecię.
        • kaja.m75 Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 16:26
          magiczna_marta napisała:

          !
          > A takiego konkubenta jak autorki tematu to o kant dupy potłuc- baba a nie chłop
          > ,
          Albo babo-chlop-transeksualistasmile))W koncu to mozliwesmile
          • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 16:31
            > Albo babo-chlop-transeksualistasmile))W koncu to mozliwesmile

            Skoro konkubent a nie mąż to wsio możliwe, w końcu nie żyjemy w Holandii
            • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 16:33
              Do kaja.m75- to teraz jak na nas wsiądą za tego trans te wszystkie moralizatorki
              to będzie jazda
              • kaja.m75 Marta 22.07.08, 16:38
                magiczna_marta napisała:

                > Do kaja.m75- to teraz jak na nas wsiądą za tego trans te wszystkie moralizatork
                > i
                > to będzie jazda

                Marta a niech wsiadaja,no chyba ze nie zrozumieja co oznacza ten "trans"wink Mnie
                nie zalezy, ja juz powiedzialam co myslalam i wiecej sie udzielac nie zamierzam,
                bo zgorsze sie piszac tonem takim aby te wszystkie "kobiety" zrozumialy.

              • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:24
                a komu by się chciało...
        • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:24
          Taka jesteś pewna? Czasami rzeczy dzieją się szybko i do tego wiele
          na raz i zanim człowiek się obejrzy, już po sprawie. Sala porodowa
          to nie miejsce walki. Rodząca ma wystarczająco dużo do zrobienia,
          spory z personelem medycznym naprawdę nie są wtedy potrzebne. Po
          prostu pewne rzeczy powinny być oczywiste, bez potrzeby domagania
          się o nie.
          Z moich doświadczeń wynika, że jeśli nie chce się być naciętą,
          trzeba położną na wstępie poinformować, że w przypadku wykonania
          zabiegu bez mojej zgogy, podam ją do sądu. Choć i tego nie jestem
          pewna, czy by pomogło. Czy tak powinno być? Nie zgodziłam się raz i
          potem pytano mnie (na sprawie), czy powtórzyłam swój sprzeciw. To za
          którym razem jest on ważny? Sytuacja jest chora. Każdy radzi sobie
          ze skutkami tego faktu, jak może - jeden wysyła skargi, drugi się
          procesuje, trzeci potrzebuje się wypłakać. Jeśli Cię to drażni, nie
          zaglądaj tu - to takie proste.
          • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:30
            waniliax- dlaczego tak bardzo nie chciałaś być nacięta? bo dla mnie jedynym
            powodem jest własna wygoda po porodzie, a to że dziecku byłoby łatwiej się
            urodzić to już mało ważne- prawda?
            • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:32
              Bo używam mózgu i podejmuję decyzje oparte na faktach, a nie
              emocjach.
              • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:40
                Więc jesteś jednak wygodnicką pannicą myślącą tylko o własnej dupie, i tyle mam
                do powiedzenia w temacie!
                • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:43
                  No cóż, jak ktoś nie ma mózgu, to trudno oczekiwać, żeby go używał wink

                  Emocje emocje emocje i kompletny brak jakiejkolwiek wiedzy popartej
                  faktami

                  rób, jak uważasz smile)) potnij się na wszytkie strony, może to komuś w
                  czymś pomoże (najczęściej położnym i lekarzom, żeby mogli sobie
                  szybciej pójść - o tym świadczą fakty)
            • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:35
              Poza tym, personifikując, natura nie jest taka głupia, żeby szkodzić
              nowym pokoleniom. To raczej działa w druga stronę.
              W wielu krajach nacięcia są wykonywane do 20% przypadków i nie widać
              negatywnyuch tego skutków. Nie daje Ci to do myślenia?
            • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:36
              waniliax- jeśli przed porodem już zapowiedziałaś że nie życzysz sobie nacinania
              to sorki, ale lepiej będzie jeśli nie napiszę tego co myślę

              a co zrobiłabyś w momencie gdyby położna Ci powiedziała- "jeśli Pani nie natnę
              to dziecko będzie miało problem z wydostaniem się" to zmieniłabyś zdanie?
              • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:40
                smile)))))))))))))))) A kiedy miałam to powiedzieć? Po porodzie?
                Może lepiej faktycznie nie pisz, co myślisz, bo to już nawet nie
                straszne.
                Oczywiście, że zgodziłabym się. Tylko ktoś by wcześniej musiał ze
                mną rozmawiać, a okazuje się, ze to nie takie proste
                • magiczna_marta Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:44
                  odpowiedź dostałaś w poście wcześniej, koniec tematu dla mnie
                  • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 19:45
                    i dzięki za to! dotrzymaj słowa, bo szkoda klawiatury na te bzdury
          • nikki30 Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 23:08
            Jeśli się nie chce być naciętym to trzeba nad tym dobrze popracować na wiele
            miesięcy przed porodem.Dobrze znaleźć sobie taką położną, która cię do tego
            przygotuje i natnie jeśli będzie to niezbędne.Poinformowanie położnej, że poda
            się ją do sądu jest śmieszne i dziecinnesmileMasz duże szanse, że pozew nie
            zostanie w ogóle uwzględniony!
            • auszrine Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 23:16
              nikki30 napisała:
              > Masz duże szanse, że pozew nie
              > zostanie w ogóle uwzględniony!
              Nie pisz bzdur.
              • nikki30 Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 23:36
                Wiesz gdybym takimi sprawami nie zajmowała się zawodowo to bym się nie
                wypowiadałasmileZajmuje się właśnie zabezpieczaniem praw pacjenta od strony
                prawnej.I już dużo w sądzie widziałam włącznie ze sprawą jak to lekarz pozwał
                pacjenta za zastraszenie przed wykonaniem zabiegu...
                • auszrine Re: O czym tu dyskutowac? 22.07.08, 23:57
                  Znasz sprawę dotyczącą konkretnie nacięcia krocza wbrew woli pacjentki? Jeśli tak, to napisz parę słów o tym.

                  W sądzie różne rzeczy się dzieją, ale rozstrzygnięcia na korzyść pacjenta również smile
            • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 00:27
              Myślisz, że kogoś interesuje, czy nad tym pracowałaś, czy nie? Ja
              pracowałam, ale nikt mnie o to nie pytał.
              Śmieszne i dziecinne? Raczej desperackie. A jak nazwiesz "olanie"
              zdania pacjenta i nie podjęcie nawet prób poinformowania go o
              zamiarze wykonania zabiegu (i wykonaniu), na który wprost nie
              wyraził zgody? Jak poinformować personel, żeby zrozumiał, że nie to
              nie i naprawdę jest się przekonanym do swojej decyzji? Przy którym
              powtórzeniu brak zgody zostanie potraktowany poważnie?
              Hmmmmmmmm i czy ja się mylę, czy też przypadkiem jest jakiś zapis w
              kodeksie karnym w kwestii wykonania zabiegu bez zgody pacjenta...?
              • nikki30 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 09:08
                waniliax napisała:

                > Myślisz, że kogoś interesuje, czy nad tym pracowałaś, czy nie? Ja
                > pracowałam, ale nikt mnie o to nie pytał.
                Wiesz to jest pewne doświadczenie w tych kwestiach i dystans do wielu medycznych
                sprawsmileZ nacinaniem na 120 spraw, które prowadziłam nie miałam do czynieniasmile
                > Śmieszne i dziecinne? Raczej desperackie. A jak nazwiesz "olanie"
                > zdania pacjenta i nie podjęcie nawet prób poinformowania go o
                > zamiarze wykonania zabiegu (i wykonaniu), na który wprost nie
                > wyraził zgody? Jak poinformować personel, żeby zrozumiał, że nie to
                > nie i naprawdę jest się przekonanym do swojej decyzji? Przy którym
                > powtórzeniu brak zgody zostanie potraktowany poważnie?
                > Hmmmmmmmm i czy ja się mylę, czy też przypadkiem jest jakiś zapis w
                > kodeksie karnym w kwestii wykonania zabiegu bez zgody pacjenta...?
                Lekarz może wykonać ci zabieg bez twojej zgody w kilku wypadkach: w przypadku
                tzw przymusu leczenia, stanu wyższej konieczności.Lekarz może wykonać zabieg
                operacyjny albo metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko
                dla pacjenta bez jego zgody wtedy gdy zwłoka w tym temacie groziłaby pacjentowi
                niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego
                rozstroju zdrowia.Lekarz,położna w takim wypadku powinien skonsultować się z
                innym lekarzem.Musisz pamiętać, że poród to nie tylko życie i zdrowie matki ale
                też i dziecka.Dlatego też nacięcie krocza traktowane jest jako zabieg, który
                może być wykonany wbrew braku zgody pacjentki jeśli istnieje taka uzasadniona
                konieczność.Rutynowe nacinanie nie ma takiego uzasadnienia!
                • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 09:29
                  W moim wypadku było to cięcie rutynowe. Po ok 10 minut II fazy
                  porodu. Nie było zagrożenia życia dziecka, tylko poród trwał już "za
                  długo" (tzw. siłami natury był to mój pierwszy poród, literatura
                  fachowa jasno określa, że przy kolejnych porodach ta faza może trwać
                  do 30 minut, przy pierwszym znacznie dłużej) i niecierpliwili się,
                  że tak się ociągam. Kazali przeć na komendę zupełnie nie interesując
                  się, czy są skurcze i jakie. Miało to oczywiście bardzo konkretne
                  skutki. Na łożysko też nie zamierzali czekać.
                  Masz na to jakieś usprawiedliwienie?
                  • kaja.m75 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 11:38
                    waniliax napisała:

                    > Nie było zagrożenia życia dziecka,


                    a skad ty o tym mozesz wiedziec?? baldego pojecia nie masz a wypowiadasz sie.

                    Jesli tak doskonale znasz sie na medycynie to po co rodzilas w szpitalu??
                    Trzebabyblo rodzic w domu zaprosic polozna i tlumaczyc jej po kolei co ma robic.
                    No bo Ty wszystko wiesz n/t medycynysmile)

                    literatura
                    > fachowa jasno określa, że przy kolejnych porodach ta faza może trwać
                    > do 30 minut,


                    a jaka to literatura??? rzuc jakimis tutylami z czego "studiowalas'??


                    Miało to oczywiście bardzo konkretne
                    > skutki.


                    jakie???

                    Na łożysko też nie zamierzali czekać.

                    I znowu wiesz lepiej-ehh jakis madry DOKTóR sie tu udziela, a moze nawet profesorsmile



                    > Masz na to jakieś usprawiedliwienie?

                    Tak ma, oni byli lekarzami i oni decydowali co dla Was najlepsze a ty jako laik
                    powinnas sie sluchac
                    • auszrine Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 11:44
                      kaja.m75 napisał:
                      oni byli lekarzami i oni decydowali co dla Was najlepsze a ty jako laik
                      > powinnas sie sluchac

                      I to jest kwintesencja podejścia wielu pracowników służby (sic!) zdrowia do pacjenta.
                    • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 12:25
                      między nami jest zasadnicza różnica - ja przy tym byłam i wiem, o
                      czym mówię, a nie tylko sobie wyobrażam

                      skąd ty wiesz lepiej, jak było?

                      nie mam obowiązku słuchać się lekarza, za to on ma obowiązek
                      respektowac moje decyzje, nawet jeśli uważa je za głupie (naturalnie
                      z wyłączeniem sytuacji ratowania życia)
                      lekarz to tylko człowiek, który czasami się myli, czasami mu się nie
                      chce, czasami działa z przyzwyczajenia albo dla własnej wygody
                      • kaja.m75 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 12:35
                        waniliax napisała:

                        >
                        > nie mam obowiązku słuchać się lekarza


                        buahaha
                        to po cholere do niego chodzisz????,
                        • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 13:45
                          po poradę, a nie po wyrok

                          jak idziesz do fryzjera to siadasz na fotelu i zdajesz się w pełni
                          na jego fantazje? w końcu to też specjalista
                          • nikki30 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 15:04
                            waniliax napisała:

                            > po poradę, a nie po wyrok
                            >
                            > jak idziesz do fryzjera to siadasz na fotelu i zdajesz się w pełni
                            > na jego fantazje? w końcu to też specjalista
                            A obcinasz się sama?Sama decydujesz o technice strzyżenia?Chyba nie?smileJa mam
                            zaufanego fryzjera wiec poddaje sie jego decyzjom i doświadczeniu.Jak mi się nie
                            będzie podobać to go zmienięsmile
                            A podczas porodu chcesz sama decydować jakie procedury mają zastosować, jak
                            technicznie lekarz/położna do tego podejdzie.
                            • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 15:49
                              a jeśli obcinam się sama?
                              fryzjer proponuje różne rzeczy, a klient się na nie zgadza albo nie

                              chyba mi nie powiesz, że standardem jest, że klient siada na fotel,
                              a fryzjer łapie za nożyczki albo farbę i robi, co chce, nie pytając
                              wcześniej o nic ?
                  • nikki30 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 12:30
                    waniliax napisała:

                    > Masz na to jakieś usprawiedliwienie?

                    Przeczytaj mój post jeszcze raz a zobaczysz wtedy co usprawiedliwiamtongue_out
                    • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 13:46
                      wiem, co usprawiedliwiasz i pytam, czy masz też jakies
                      usprawiedliwienie na to, o czym pisałam. Bo moim zdaniem go nie ma.
              • kaja.m75 Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 11:33
                waniliax napisała:

                > Myślisz, że kogoś interesuje, czy nad tym pracowałaś, czy nie?

                no i cala polska mentalnosc, chamstwo, chamstwo i jeszcze raz chamstwo.
                Ja
                > pracowałam, ale nikt mnie o to nie pytał.


                To kim ty w koncu jestes? prawnikiem czy lekarzem bo juz sie nie lapiesmile)

                ALe chyba lekazem to nie bo pislalas o "probce" do randomizowanych badan.
                Wiesz, probke to mozesz sobie z moczu pobrac a w takich badaniach jest proba
                kliniczna, wiec sprecyzuj.
                • waniliax Re: O czym tu dyskutowac? 23.07.08, 12:26
                  chamstwo z ciebie wychodzi na każdym "kroku"

                  szkoda mojego czasu na Twoje brednie
    • monix.b Witajcie 22.07.08, 18:09
      Postanowilam napisac kilka slow na temat powyzszych wołajacych o pomste do nieba
      wpisow.
      O ich istnieniu powiadomila mnie jedna z pacjentek i polecila zapoznanie sie z
      lektura.

      Szanowne Panie-na codzien mam z Wami doczynienia, jak wiadomo spotyka sie
      roznych ludzi-tak samo jak i w zyciu, na ulicy. Wiem ze spoleczenstwo polskie
      jest nastawione coraz bardziej rozczeniowo, wszyscy uwazaja ze placa skladki i
      wszystko im sie nalezy, ale to czego mozna sie tutaj dowiedziec wywoluje gesia
      skorke.
      Wydawaloby sie ze mamy XXI wiek i wszyscy mysla rozsadnie,logicznie, ale
      niestety po powyzszych postach zaciera sie to zdanie.

      Nie bede wytykala i tlumaczyla wszystkich merytorycznych bledow o ktorych tutaj
      piszecie, nie mowiac juz o autorce listu-ktora mam wrazenie jest osoba
      niedojrzala emocjonalnie, napewno nie przygotowana na przyjecie dziecka, nie
      potrafiaca w logiczny sposob ujac tego co chce przekazac. Z jej chaotycznego
      opisu mozna jedynie wywnioskowac ze chce wzbudzic we wszystkich czytajacych
      politowanie.

      Sprobuje skupic sie na kilku sprawach.

      1.Zgoda pacjenta na wykonywane zabiegi.
      Owszem pacjent wyraza na to zgode, ale nie myslcie sobie ze ktos bedzie Wam
      tlumaczyl kazdorazowo co i jak, na co dziala, jaki sklad i czy wyrazacie zgode.
      Na sali jest zazwyczaj 4 rodzace, albo i wiecej, jeden lekarz dyzurny ktory ma
      pod opieka sale przedporodowe, patologie i polog.
      Zgoda podpisywana w chwili przyjmowania do szpitala jest zgoda (jak ktos
      slusznie napisal) na hospitalizacje oraz na proponowane leczenie.
      Oczywiscie w trakcie wykonywanych zabiegow pacjent moze sie przeciwstawic, ale
      nie jest realnie mozliwe aby kazdorazowo kazdemu pacjentowi tlumaczyc
      szczegolowo. Czesto aby zrozumiec pewne medyczne fakty trzeba skonczyc wlasciwe
      studia(medycyne, poloznictwo)
      Na takie realia mozna sobie pozwolic w klinice typu Damian, gdzie jest jedna
      pacjentka i przynalezni do niej lekarz, polozna, anestezjolog.

      Co do zgody na obecnosc studentow oraz stazystow.
      Nie wiem kogo macie na mysli mowiac o stazystach, ale taka nazwa posluguje sie
      mowiac o lekarzach ktorzy wykonuja swoja prace na terenie szpitala (sa na
      umowach o prace) z tym ze sa oni w rok po skonczeniu studiow.Oni sprawuja
      rowniez pelna opieke nad pacjentem, wiec nie wiem skad to nieporozumienie.
      Stazystami sa rowniez osoby pracujace w innych placowkach a jedynie na pewien
      okres oddelegowane do innych oddzialow.

      Co do studentow. Oni maja prawo i obowiazek uczestniczenia w zajeciach
      klinicznych rowniez przy porodach.
      W przypadku braku zgody pacjentki na obecnosc studentow zazwyczaj oni
      wychodza-ale jest to potraktowane grzecznosciowo z ich strony, oficjanie moga
      odmowic opuszczenia bloku porodowego i maja do tego pelne prawo.

      Piszecie ze na calym swiecie jest inaczej, ale pomyslcie drogie Panie w jakim
      kraju zyjecie-w Polsce, w Polsce. Na swiecie wiele kwestii wyglada inaczej nie
      mowiac o medycynie.


      Niestety takie opinie wplywaja negatywnie na czytajacych(rowniez pracownikow
      szpitali-bo i tacy tu zagladaja). Wy nie mowicie o poszanowaniu pacjentki(bo to
      jest sprawa oczywista ze kazdemu czlowiekowi ono sie nalezy)-Wy mowicie o
      rzadaniach.
      Pozwolicie ze wydrukuje powyzsze wpisy i powiesze na naszej tablicy aby kazdy
      mial mozliwosc zapoznania sie i swiadomosci co kazdej z Was sie "nalezy".

      Z powazaniem
      Monika B.



      • magiczna_marta Re: Witajcie 22.07.08, 18:16
        monix.b- a że się tak spytam, oczywiście jeśli chcesz odpowiedzieć- w którym
        szpitalu pracujesz?
        generalnie to jestem już zdecydowana na szpital, ale może jak takie cuda wianki
        będą u Was to zmienię zdanie big_grin
      • auszrine Re: Witajcie 22.07.08, 19:17
        No cóż, pora więc przyzwyczaić się do owych "rządań", bo oczekiwania pacjentów rosną. Nawet, gdy korzystają z publicznej służby zdrowia.

        monix.b napisała:
        > Pozwolicie ze wydrukuje powyzsze wpisy i powiesze na naszej tablicy aby kazdy
        > mial mozliwosc zapoznania sie i swiadomosci co kazdej z Was sie "nalezy".
        Zrób to koniecznie. Personel medyczny będzie mógł zapoznać się z oczekiwaniami pacjentów, co dla niektórych z pewnością będzie szokującą nowością.


      • mufka51 Re: Witajcie 22.07.08, 19:21
        Nic dodać ,nic ująć.
        Brawo!
      • waniliax Re: Witajcie 22.07.08, 19:32
        Jeśli nie chcesz, wcześniej czy później, znaleźć się na sali sądowej
        jako oskarżona i przegrać, to radzę się zapoznać z obowiązującym
        prawem.
        Macie obowiązek przestrzegać obowiązujące prawo. Wymaga ono
        uzyskania zgody na każdy wykonywany zabieg. Zgoda ogólna - zaszłość
        nie ma żadnej mocy prawnej.
        Jeśli pacjentka nie życzy sobie obecności studentów, nie mają prawa
        pozostać. W zasadzie bez jej zgody nie mają nawet prawa próbować
        wchodzić.
        Jeśli warunki w szpitalu nie pozwalają na przestrzeganie prawa,
        należy zmienić warunki w szpitalu.
        Jedno, dwa, może kilka wypłaconych pacjentkom odszkodowań wcześniej
        czy później do tego zmusi.
      • auszrine Re: Witajcie 22.07.08, 19:37
        monix.b napisała:
        > Wiem ze spoleczenstwo polskie
        > jest nastawione coraz bardziej rozczeniowo,

        Ty chyba nie masz jasności, co do specyfiki swojego zawodu.
        Ochrona zdrowia to nic innego, jak usługi dla konsumentów.
        I to lekarz (oczywiście w ramach zawodowego kodeksu etycznego) ma się dostosować do potrzeb pacjenta. Nazywanie oczekiwań pacjenta "byciem roszczeniowym" świadczy o kompletnym niezrozumieniu zawodu lekarza. Lekarz ma odpowiadać na te oczekiwania, a nie sie oburzać, że pacjent czegoś od niego chce.
        Jeśli z przyczyn ekonomicznych czy organizacyjnych lekarz nie może adekwatnie odpowiadać na oczekiwania pacjentów, to niech ma pretensje do swojego szefa, ministra zdrowia, finansów, NFZ, itd. a nie do pacjenta, przyklejając mu etykietkę "roszczeniowego".
        • nikki30 Re: Witajcie 22.07.08, 23:24
          Tak szczególnie ma czas na odpowiadanie na "trudne" pytania jak o życiu lub
          zdrowiu matki i dziecka decydują sekundysmile
          Położna odpowiada nie tylko za matkę ale też za dziecko, a to decydować samo
          jeszcze nie może.Jeśli matka nie jest świadoma zagrożeń to położna ma pełne
          prawo walczyć o dziecko.Poczytajcie sobie niektóre uzasadnienia wyroków SN to
          wam rozjaśni trochę wasze prawasmile
          Lekarz tak jak adwokat może odmówić z uzasadnionych powodów poprowadzenia
          pacjenta.Lekarz, prawnik nic nie musi, tak jak pacjent nie musi leczyć się u
          lekarza, który mu nie odpowiada.
          Roszczeniowa postawa jest teraz dominująca nie tylko jeśli chodzi o służbę
          zdrowia.Tylko trudno zapewnić obsługę hotelu 5 gwiazdkowego jeśli ubezpieczenia
          są na takim poziomie jakim są, a na jednym ubezpieczeniu potrafi być kilka osób...
          Specyfika zawodu lekarza jest taka że lekarz jest po to żeby pomagać, a pacjent
          po to żeby współpracować, rozmawiać, a nie mieć tylko i wyłącznie żądania.
          • auszrine Re: Witajcie 22.07.08, 23:41
            nikki30 napisała:
            > Tak szczególnie ma czas na odpowiadanie na "trudne" pytania jak o życiu lub
            > zdrowiu matki i dziecka decydują sekundysmile
            To są naprawdę marginalne sytuacje. Nie odpowiadanie na pytania powinno być wyjątkiem, a nie regułą.

            > Poczytajcie sobie niektóre uzasadnienia wyroków SN to
            > wam rozjaśni trochę wasze prawasmile
            Rzuć linka, chętnie się zapoznamy smile

            > Lekarz, prawnik nic nie musi, tak jak pacjent nie musi leczyć się u
            > lekarza, który mu nie odpowiada.
            No, niestety, mylisz się. Artykuł 38 ustawy o zawodzie lekarza: "lekarz może nie podjąć lub odstąpić od leczenia pacjenta, o ile nie zachodzi przypadek o którym mowa w art.30": "lekarz ma obowiązek udzielić pomocy lekarskiej w każdym przypadku, gdy zwłoka w udzielaniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia oraz w innych przypadkach niecierpiących zwłoki", że nie wspomnę o konieczności uzyskania zgody przełożonego, w przypadku odstąpienia od leczenia.

            > Specyfika zawodu lekarza jest taka że lekarz jest po to żeby pomagać, a pacjent
            > po to żeby współpracować, rozmawiać, a nie mieć tylko i wyłącznie żądania.
            Specyfiką zawodu lekarza jest również współpracowanie i rozmawianie, a nie wyłącznie żądania, aby pacjent był taki, jakiego sobie go lekarz wymarzy (co najczęściej prowadza się do przymiotników "posłuszny" i "niewymagający").
          • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 00:32
            Nikki, znowu piszesz o przypadkach szczególnych, w których takie a
            nie inne zachowanie ma swoje uzasadnienie. Nie zapominajmy jednak,
            że w większości przypadków nie ma takich "okoliczności łągodzących".
          • laminja Re: Witajcie 23.07.08, 00:41
            myślę, że mamy w tym wątku poważny problem z ustaleniem co jest roszczeniem a co
            uzasadnionym oczekiwaniem. Utrudnia nam to fakt, że to co w niektórych
            szpitalach jest normą w innych bywa luksusem. Mamy różne doświadczenia i to
            wpływa na nasze postrzeganie sprawy. Nie da się ukryć, że w wielu ośrodkach
            nadal rządzi rutyna. Lekarze są przeciążeni, składki są za niskie, a oczekiwania
            coraz wyższe. Ciężko to wszystko ze sobą pogodzić.
            • auszrine Re: Witajcie 23.07.08, 00:47
              laminja napisała:

              > myślę, że mamy w tym wątku poważny problem z ustaleniem co jest roszczeniem a c
              > o
              > uzasadnionym oczekiwaniem.
              Rzecz w pewnym stopniu wyjaśniają przepisy (znowu!). Udzielenie przez lekarza przestępnej informacji co do postępowania jest wprost zapisanym prawem pacjenta. Niestety, przez wiele osób traktowane jest to jako roszczenie.
              Podobnie zgoda pacjenta na badania i inne świadczenia zdrowotne. I cóż, że zapisane w ustawie, jak wielu lekarzy to ignoruje.
              • auszrine Re: Witajcie 23.07.08, 00:49
                przystępnej informacji oczywiście.
                nie przestępnej (chyba jakaś pomyłka freudowska wink
            • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 01:14
              Jak widzę wysokość (nominalną) mojej składki, czego dla zdrowia
              psychicznego staram się nie robić, podobnie jak wielu moich
              znajomych, to mam głębokie przekonanie, że jest za wysoka. Zwłaszcza
              w kontekście możliwości korzystania ze świadczeń i ich poziomu.
              W zasadzie z publicznej służby zdrowia niemal nie korzystam. Składki
              płacę. Jak przychodzi potrzeba, to okazuje się, że mam postawę
              roszczeniową i oczekuję nie wiadomo czego (np resepektowania moich
              praw albo wizyty z dzieckiem, które ma rany na ciele, u alergologa w
              przeciągu kilku dni, a nie za pół roku).
              • nikki30 Re: Witajcie 23.07.08, 09:16
                Wiesz przy składkach 20 tys rocznie teoretycznie starcza ci na 1 poród i kilka
                specjalistycznych wizyt lekarskich z badaniami roczniesmileŚrednia płaconych
                składek w Polsce to rocznie ok 8 tys złotych.Nie pokrywa to nawet świadczeń
                związanych z porodem!
                System jest chory dlatego wymaga naprawy właśnie po to zebyś miała jasno
                określone co i kiedy ci się należy.Tak jak jest w Stanach.A nie jak teraz bez
                względu na wielkość płaconej składki ma należeć ci się wszystkosmile
                • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 09:38
                  Jesteś pewna, że średnia jest tak wysoka przy takiej średniej pensji
                  krajowej, jaką mamy? Jakoś nie chce mi się wierzyć...Skąd te dane?

                  Wysokość świadczeń związanych z porodem, jaką podałaś, też mi się
                  nie zgadza. Choćby poprzez porównanie z cenami w klinikach
                  prywatnych.

                  Zgadzam się, system jest chory. Na razie płacę dużo, a nie należy mi
                  się nic. W takim układzie wolałabym ubezpieczenia indywidualne, albo
                  przynajmniej jasno określony koszyk świadczeń.

                  Przykład z alergologiem jest autentyczny. Jeszcze usłyszałam, że za
                  darmo tyle się czeka (nie zdzierżyłam). Tyle, że dla mnie to nie
                  jest za darmo, tylko drogo i za nic.
                  • maga785 Re: Witajcie 23.07.08, 10:06
                    > Jesteś pewna, że średnia jest tak wysoka przy takiej średniej pensji
                    > krajowej, jaką mamy? Jakoś nie chce mi się wierzyć...Skąd te dane?
                    Dane przedstawione na jednej z rozpraw przez ZUSsmileJak liczyli nie wiemsmile
                    Poród w państwowym szpitalu z dzieckiem i wszystkimi świadczeniami w zależności
                    czy sn czy cc kosztuje między 5 a 9 tys złotych.6500 tys za poród sn zapłaciła
                    moja koleżanka amerykanka rodząc w jednym z warszawskich szpitali.W stanach
                    dziwili się, że tak taniosmileCesarka jest droższa ze względu na bezpłatne
                    znieczulenie i opiekę poporodową.Kliniki prywatne niewiele zawyżają tą cenę...
                    • maga785 Re: Witajcie 23.07.08, 10:20
                      To oczywiście była rozprawa w której ja byłam stroną(nie odprowadzali mi składki
                      przez pół roku wychowawczego), bo wyszło na to, że ja w sądzie siedzęsmile.Pani z
                      Zusu wprost powiedziała, że średnia łączna kwota składki wynosi dla każdego
                      ubezpieczonego ok 13 procent!
                      To tyle na temat składeksmile
                      Fiii współczuję porodu.Zgłoś naruszenia do szpitalu!Z zośka już tak jest, że
                      odsyłająsad Orłowski niestety nie ma dobrych opinii!To oczywiście nie
                      usprawiedliwia traktowania pacjentki.
                      Pozdrawiam
                      Marta
                  • nikki30 Re: Witajcie 23.07.08, 12:01
                    waniliax napisała:

                    > Jesteś pewna, że średnia jest tak wysoka przy takiej średniej pensji
                    > krajowej, jaką mamy? Jakoś nie chce mi się wierzyć...Skąd te dane?
                    >
                    Dane o takiej średniej ubezpieczeń przeczytałam niedawno w newsweeku.I wcale
                    mnie nie dziwią.
                    średnio wszystkie ubezpieczenia pochłaniają ok 30 % pensji co miesiąc!Srednia
                    krajowa to 3,5tys złotych!
                    > Wysokość świadczeń związanych z porodem, jaką podałaś, też mi się
                    > nie zgadza. Choćby poprzez porównanie z cenami w klinikach
                    > prywatnych.
                    Tu masz cennik usług w jednym z najbardziej obleganych szpitali w Warszawie dla
                    pacjentek nieubezpieczonych.Taki jest faktycznie koszt porodu.
                    www.szpitalzelazna.pl/index.php?id_page=141&PHPSESSID=2fdcce226ad1c8f9e8a4c9e4fc171a6b
                    >
                    > Zgadzam się, system jest chory. Na razie płacę dużo, a nie należy mi
                    > się nic. W takim układzie wolałabym ubezpieczenia indywidualne, albo
                    > przynajmniej jasno określony koszyk świadczeń.

                    To jest jedyne wyjście i też bym tak chciała ale przed nami długa droga!
                    >
                    > Przykład z alergologiem jest autentyczny. Jeszcze usłyszałam, że za
                    > darmo tyle się czeka (nie zdzierżyłam). Tyle, że dla mnie to nie
                    > jest za darmo, tylko drogo i za nic.
                    Wiele razy to słyszałam.Ubezpieczyłam sie prywatnie w Damianie.Przyzwyczaiłam
                    się do myśli ze moja składka gó.. daje...
                    • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 12:30
                      ile z tego idzie na NFZ?

                      Z tego cennika nie wynika wyba kwota 8 tys? Albo ja, co
                      niewykluczone, czegoś nie policzyłam.

                      Ja tez mam wykupioną dodatkową opiekę, ale nie chcę traktować
                      sytuacji w publicznej służbie zdrowia jako akceptowalną
            • maga785 Re: Witajcie 23.07.08, 10:31
              laminja napisała:

              > myślę, że mamy w tym wątku poważny problem z ustaleniem co jest roszczeniem a c
              > o
              > uzasadnionym oczekiwaniem. Utrudnia nam to fakt, że to co w niektórych
              > szpitalach jest normą w innych bywa luksusem. Mamy różne doświadczenia i to
              > wpływa na nasze postrzeganie sprawy. Nie da się ukryć, że w wielu ośrodkach
              > nadal rządzi rutyna. Lekarze są przeciążeni, składki są za niskie, a oczekiwani
              > a
              > coraz wyższe. Ciężko to wszystko ze sobą pogodzić.
              Laminja dokładnie jest tak jak piszesz.Często tu piszą dziewczyny z warszawy
              gdzie ceny usług wyższe ale też jakość i wybór tych usług jest wyższa.Inaczej
              się ma sprawa w małych miasteczkach gdzie wyboru szpitala nie masad Rutyna bez
              względu na rodzaj szpitala jest wszechobecnasad
              Pozdrawiam
              Marta
              • monix.b Re: Witajcie 23.07.08, 11:27
                Szanowne Panie, Drogie Pacjentki

                Wymagajac kultury od innych moze wypadaloby zaczac od siebie?

                Podam jedynie przyklad do zastanowienia i przemyslenia kazdej z Was.
                Do mnie do gabinetu( w przychodni) 1 na 10 wchodzacych pacjentek puka do gabinetu.
                Nie dosyc ze nie puka to
                a)- wchodzi w trakcie jak inna osoba przebywa w gabinecie!!Wyproszona wychodzi
                ze skwaszona mina(no tak- jak to lekarz mogl ja wyprosic-to nieddopuszczalne!)
                b)-wchodzi/wbiega z krzykiem do gabientu ze ona ma pewne objawy(nie bede pisac
                szczegolow) i MUSI zostac przyjeta, nie zwracajac uwagi ze ja juz godzine temu
                zakonczylam prace. Na moje pytanie od kiedy ma te objawy-wskazuje-OD PóL ROKU!!

                Ale oczywiscie pacjentom wszystko sie nalezy, lekarz ma wchodzic do sali chorych
                pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie musi.
                Takich przykladow moznaby mnozyc i niestety na lepsze sie nie zapowiada bo
                nastawienie pacjentow jest okropne, a z takimi ludzmi ciezko sie wspolpracuje.

                Wiec polecam chwile refleksji przed nastepnym kontaktem w sluzbie zdrowia.

                Ktos pytal mnie gdzie pracuje. W jednym z okreslanych przez Was jako renomowany
                warszawski szpital.

                Zycze spotykania na swojej drodze samych odpowiednich ludzi i trafiania w same
                odpowiednie miejsca.

                Pozdrawiam
                Monika
                • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 12:19
                  > Ale oczywiscie pacjentom wszystko sie nalezy, lekarz ma wchodzic do sali choryc
                  > h
                  > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie musi.

                  Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą. Tak samo miła
                  i uprzejma ma być pani w spożywczym, pan od przepychania kibla i fryzjerka.
                  • nikki30 Re: Witajcie 23.07.08, 12:26
                    > Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą. Tak samo miła
                    > i uprzejma ma być pani w spożywczym, pan od przepychania kibla i fryzjerka.
                    Lekarz tez nic nie musi jeśli nie jest zagrożone życie i zdrowie pacjentatongue_out
                    • kaja.m75 Re: Witajcie 23.07.08, 12:33
                      nikki30 napisała:

                      Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą.

                      Nie powiem jak to sie nazywa!!

                      Ludzie opanujcie sie!!!!Lekarz tez czlowiek!
                      Co za chamstwo na tym swiecie!!
                      Sklep czynny jest do 18 a po tej godzinie sie zamyka, a lekarz co??ma byc
                      wolontariuszem bo on ma przyjac babe ktora od pol roku jest chora i nagle
                      przypomnialo jej sie za 5 dwunasta ze jest chora??!!!


                      Paranoja!!
                      Piszcie wiecej takich rzeczy a napewno spotkacie sie z przyjaznym nastawieniem w
                      szpitalach, przychodniach.POWODZENIA!


                      Kto to w ogole udziela sie piszac takie glupty, smiem twierdzic ze sam margines
                      spoleczny.
                      • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 12:38
                        Tak jest, jestem marginesem, piszę z Dworca Centralnego, ławka numer 4, laptop
                        oczywiście kradziony. I tak cię to oburza, że każdy w swojej pracy ma być miły i
                        uprzejmy, niezależnie od stopnia zaawansowania cywilizacyjno-kulturowego
                        petenta? Lekarz o tej swojej 18. też może zamknąć gabinet i nie musi otwierać,
                        każe mu ktoś?
                        • kaja.m75 Re: Witajcie 23.07.08, 12:41
                          kammik napisała:
                          I tak cię to oburza, że każdy w swojej pracy ma być miły
                          > i
                          > uprzejmy,


                          Pzreczytaj jeszce raz co mnie oburza. Cos chyba nie tak u ciebie ze zrozumieniem
                          tekstu czytanego. wiec polecam przeczytaj jeszce raz i jeszce raz a moze dotrze
                          do ciebie.
                          • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 12:45
                            Przeczytałam, nie dotarło. Spróbuj się jednak zniżyć do mojego poziomu i
                            postarać się mi wytłumaczyć, dlaczego postulat, aby każdy w swojej pracy
                            zachowywał się przyzwoicie w stosunku do klienta/petenta/pacjenta wywołał u
                            ciebie takie gwałtowne drgawki?
                            • kaja.m75 Re: Witajcie 23.07.08, 12:47
                              kammik napisała:

                              > Przeczytałam, nie dotarło. Spróbuj się jednak zniżyć do mojego poziomu i
                              > postarać się mi wytłumaczyć, dlaczego postulat, aby każdy w swojej pracy
                              > zachowywał się przyzwoicie w stosunku do klienta/petenta/pacjenta wywołał u
                              > ciebie takie gwałtowne drgawki?


                              Analfabetyzm cie dopadl?? To na stale czy zmiany hormonalne na to wplynely??
                              • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 12:54
                                Nie mam pojęcia, mam nadzieję, że to chwilowe. Odpowiesz na moje pytanie, czy
                                litościwie mam odpuścić?
                                • kaja.m75 Re: Witajcie 23.07.08, 13:11
                                  kammik napisała:
                                  Odpowiesz na moje pytanie, czy
                                  > litościwie mam odpuścić?


                                  Polecic ci kurs rozumienia slowa pisanego? Polecam lekture mojej odpowiedzi na
                                  twoj post.A jesli nie zrozumiesz to jeszcze raz i jeszcze raz i tak do skutku.
                                  No chyba ze nie potrafisz go odnalezc, wiec moge udzielic ci szczegolowej
                                  instrukcji jak go odszukac, tak krok po kroku i moze dojdziesz do tegosmile


                                  • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 14:33
                                    Odszukałam, przeczytałam, dalej nie wiem. Ale rozumiem, że ty też
                                    nie bardzo, więc juz nie będę się dopominać o wyjaśnienia.
                                    • kaja.m75 Re: Witajcie 23.07.08, 15:04
                                      kammik napisała:

                                      > Odszukałam, przeczytałam, dalej nie wiem. Ale rozumiem, że ty też
                                      > nie bardzo, więc juz nie będę się dopominać o wyjaśnienia.



                                      To popros swojego kolege z pracy Lekarza, a napewno ci wytlumaczy jak krownie na
                                      granicy o co chodzi, bo jak widac ty masz zbyt maly rozumek aby to pojacsmile))
                                      • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 15:51
                                        Kaja, czy z Twoim poczuciem własnej wartości na pewno jest wszystko
                                        w porządku?
                            • wojraf Re: Witajcie 23.07.08, 13:05
                              Czytam ten watek i oczom wlasnym nie wierze, zastanawiajac sie czy to pisza
                              ludzie, jesli tak to skad, ile w nich obludy, despotyzmu,
                              niezrozumienia-ba-zaprzeczania wlasnym slowom!!

                              kammik napisała:

                              > > Ale oczywiscie pacjentom wszystko sie nalezy, lekarz ma wchodzic do sali
                              > choryc
                              > > h
                              > > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie m
                              > usi.
                              >
                              > Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą.


                              a za chwile

                              kammik napisała:

                              > Przeczytałam, nie dotarło.
                              > postarać się mi wytłumaczyć, dlaczego postulat, aby każdy w swojej pracy
                              > zachowywał się przyzwoicie w stosunku do klienta/petenta/pacjenta wywołał u
                              > ciebie takie gwałtowne drgawki?



                              Czy ty wiesz o co ci chodzi, czy masz tak duza labilnosc emocjonalna ze nie
                              potrafisz nad nia panowac? Uzywaj solidnych argumetow i skup sie na temacie bo
                              widac ze nie jestes w tym mocna, brakuje ci broni.



                              Wanilia a ty kobieto okresl sie o co ci wlasciwie chodzi. Czy tobie placa za
                              pytanie kazdej kobiety czy miala naciete krocze, czy wyrazila na to zgode?Mam
                              wrazenie ze prowadzisz jakas ostra nieuzasadniona nagonke.
                              Moze zbierasz prowizje w zaleznosci ile osob namowisz na skladanie pozwow-skarg?
                              • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 13:48
                                litościwie nie odpowiem
                              • kammik Re: Witajcie 23.07.08, 14:28
                                Weź no aniele przeczytaj raz jeszcze i sprawdz co napisałam ja, a co
                                było w moim poście cytatem.
                                Na wszystkich gazetowych forach to jest synonimem totalnej niziny
                                intelektualnej. Wreszcie wiem, dlaczego.
                      • kaja.m75 Przepraszam nikki 23.07.08, 12:38
                        Oczywiscie zle przytoczylam cytat. Nie nalezal on do nikki-przepraszam
                      • auszrine Re: Witajcie 23.07.08, 13:48
                        kaja.m75 napisał:
                        > Sklep czynny jest do 18 a po tej godzinie sie zamyka, a lekarz co??ma byc
                        > wolontariuszem
                        Nikt nie pisze tutaj, że lekarz ma pracować za darmo i po godzinach.
                        Nie miałaś się do czego przyczepić.
                  • aaaaaaa37 .... 23.07.08, 13:30
                    kammik napisała:

                    > > Ale oczywiscie pacjentom wszystko sie nalezy, lekarz ma wchodzic do sali
                    > choryc
                    > > h
                    > > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie m
                    > usi.
                    >
                    > Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą. Tak samo miła
                    > i uprzejma ma być pani w spożywczym, pan od przepychania kibla i fryzjerka.




                    Tak, tak,
                    -lekarz MUSI pracowac dokad beda pacjenci, bo to przeciez powolanie, i
                    najwazniejszy jest pacjent, a lekarz to maszyna nie czlowiek.

                    -lekarz musi uprzedzic ze wchodzi do chorego-pacjentowi mozna wejsc bez pukania.

                    -pacjent moze byc malo kulturalny bo jemu wolno-lekarzowi nie.

                    To sa absurdy. Zachowujcie sie tak jak chceilibyscie sie aby wobec was
                    zachowywali sie inni i bedzie wszystko gralo.

                    Lekarz musi uszanowac wole pacjentki co do nacieicia krocza, ale niestety nie
                    zawsze jest to mozliwe. Liczy sie dobro matki i dziecka. I nie wyobrazajcie
                    sobie ze w momencie kiedy zakleszczona glowka jest we wchodzie, gdzie licza sie
                    sekundy lekarz bedzie wam robil wyklad na temat plusow i minusow naciecia badz nie.

                    Co byloby gdyby mimo waszego definitywnego sprzeciwu co do naciecia urodzilo sie
                    dziecko niedotlenione?Bo lekarz przeciez uszanowal mimo wszystko wasza wole.
                    Zastanowcie sie co wtedy? Czy skaldalybyscie skarge na zle przeprowadzony porod
                    czy na siebie?


                    Dziwne sa te wszystkie wypowiedzi, zwlaszcza teraz kiedy sytuacja w sluzbie
                    zdrowia wyglada tak jak wyglada.
                    przykre to wszystko ze jest w spoleczenstwie tyle zawisci, braku wzajemnego
                    poszanowania poszanowaniasad

                    Reasumujac te wszystkie wypowiedzi nasuwa sie jedna konkluzja "..mnie sie
                    nalezy, tobie nie..."
                    • waniliax Re: .... 23.07.08, 13:51
                      właśnie - brak wzajemnego poszanowania

                      jak trochę wysilisz wyobraźnię, to okaże się, że jednak można
                      znaleść sposoby na rozwiązanie takich wytuacji, w każdym razie w
                      znakomitej większości przypadków
                    • kammik Re: .... 23.07.08, 14:32
                      A skąd. Lekarz ma przyjmować pacjentów w takich godzinach, jakie ma
                      określone na tabliczce na drzwiach. Jeśli chce robić za Judyma po
                      godzinach, to proszę bardzo.

                      > To sa absurdy. Zachowujcie sie tak jak chceilibyscie sie aby wobec
                      was
                      > zachowywali sie inni i bedzie wszystko gralo.

                      O to, to. Rozumiem jednak, że nie dotyczy to nadludzi w białych
                      fartuchach? BTW, pracuję z lekarzami. Nie miałam pojęcia, jacy
                      potrafią być milutcy, jeśli czegoś chcą. Na szczęście praca to moje
                      jedyne doświadczenie z państwową slużbą zdrowia.
                      • aaaaaaa37 Re: .... 23.07.08, 14:44
                        kammik napisała:

                        > A skąd. Lekarz ma przyjmować pacjentów w takich godzinach, jakie ma
                        > określone na tabliczce na drzwiach. Jeśli chce robić za Judyma po
                        > godzinach, to proszę bardzo.



                        Bardzo szybko zmieniasz zdanie




                        kaja.m75 napisała:

                        , lekarz ma wchodzic do sali
                        > choryc
                        > > h
                        > > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie m
                        > usi.


                        kammik napisala:
                        > Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą.



                        Wiec jakie masz w koncu zdanie:czy siedzenie po godzinach to jego obowiazek, bo
                        mu za to placa, tak jak to napisalas w pierwszym poscie czy wrecz przeciwnie? Bo
                        ja nie łapie Twojego rozumowania.




                        kammik napisala:
                        nadludzi w białych
                        > fartuchach(widac jakie jest twoje poszanowanie do wspolpracownikow, wiec o co
                        masz pretensje?


                        kammik napisala:
                        pracuję z lekarzami. Nie miałam pojęcia, jacy
                        > potrafią być milutcy, jeśli czegoś chcą.


                        Widac ze zazdrosc ciebie zjada.
                        Przeciez kazdy mogl isc na studia medyczne, wiec z czego robisz problem?

                        Mam wrazenie ze ty do najmilszych tez nie nalezysz.

                        Podejrzewam ze jestes sekretarka badz pielegniarka(nic nie ujmujac tym zawodom)
                        ale one a zwlaszcza (sekretarki) maja kompleks nizszosci i przed zwyklym
                        czlowiekiem probuja pokazac ze sa wazniejsi na oddziale od samego ordynatora.
                        A spotkalam nawet sekretarke, ktora stwierdzila ze ona musi zwracac uwage
                        lekarzom ze zle lecza pacjentowsmilei gdyby nie ona, niejeden by juz zginalsmile



                        ot...bez komentarza..............

                        • auszrine Re: .... 23.07.08, 14:52
                          aaaaaaa37 napisała:
                          :czy siedzenie po godzinach to jego obowiazek, bo
                          > mu za to placa

                          Jak mu płacą za siedzenie po godzinach, to znaczy, że nadal jest w pracy = ma wszystkie obowiązki z tego wynikające.

                          Łapiesz to rozumowanie?
                          • nikki30 Re: .... 23.07.08, 15:00
                            auszrine napisała:
                            > Jak mu płacą za siedzenie po godzinach, to znaczy, że nadal jest w pracy = ma w
                            > szystkie obowiązki z tego wynikające.
                            >
                            > Łapiesz to rozumowanie?
                            Siedzenie po godzinach to nie obowiązek ale wypadkowa pewnych zdarzeń.Gdyby był
                            to obowiązek to czas pracy nie wynosiłby 40 h tygodniowo!
                            • auszrine Re: .... 23.07.08, 15:09
                              nikki30 napisała:
                              > Siedzenie po godzinach to nie obowiązek ale wypadkowa pewnych zdarzeń.Gdyby był
                              > to obowiązek to czas pracy nie wynosiłby 40 h tygodniowo!

                              nikki 30, no przecież nie piszę, że siedzenie po godzinach jest obowiązkiem. Piszę, że jak już pracuje w nadgodzinach, to ma obowiązki w tego pracowania wynikające.
                              Przy okazji czas pracy lekarza na etacie to 37 i 55 minut tygodniowo, a ustawowy nieprzekraczalny czas pracy lekarza to 48.
                              Ale rozumiem, że 40 to taki przykład był smile
                          • aaaaaaa37 auszrine 23.07.08, 15:01
                            auszrine napisała:

                            > aaaaaaa37 napisała:
                            > :czy siedzenie po godzinach to jego obowiazek, bo
                            > > mu za to placa
                            >
                            > Jak mu płacą za siedzenie po godzinach, to znaczy, że nadal jest w pracy = ma w
                            > szystkie obowiązki z tego wynikające.
                            >
                            > Łapiesz to rozumowanie?


                            Prosze cie o jedno:nie cytuj zdan ktorych nie wypowiedzialam, ok???
                            Nie lapie twojego rozumowania,naprawde, lepiej dobrze przeczytaj o co mi chodzi
                            a zabieraj glos, zrozumiano??

                            Skad w was tyle jadu, zawisci??
                            • auszrine Re: auszrine 23.07.08, 15:12
                              Cytuję dokładnie to, co napisałaś. Poniżej wklejam twój post, bo chyba całkiem się zaplątałaś w swoich różnych nickach.


                              aaaaaaa37 23.07.08, 14:44 Odpowiedz

                              kammik napisała:

                              > A skąd. Lekarz ma przyjmować pacjentów w takich godzinach, jakie ma
                              > określone na tabliczce na drzwiach. Jeśli chce robić za Judyma po
                              > godzinach, to proszę bardzo.



                              Bardzo szybko zmieniasz zdanie




                              kaja.m75 napisała:

                              , lekarz ma wchodzic do sali
                              > choryc
                              > > h
                              > > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie m
                              > usi.


                              kammik napisala:
                              > Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą.



                              Wiec jakie masz w koncu zdanie:czy siedzenie po godzinach to jego obowiazek, bo
                              mu za to placa, tak jak to napisalas w pierwszym poscie czy wrecz przeciwnie? Bo
                              ja nie łapie Twojego rozumowania.




                              kammik napisala:
                              nadludzi w białych
                              > fartuchach(widac jakie jest twoje poszanowanie do wspolpracownikow, wiec o co
                              masz pretensje?


                              kammik napisala:
                              pracuję z lekarzami. Nie miałam pojęcia, jacy
                              > potrafią być milutcy, jeśli czegoś chcą.


                              Widac ze zazdrosc ciebie zjada.
                              Przeciez kazdy mogl isc na studia medyczne, wiec z czego robisz problem?

                              Mam wrazenie ze ty do najmilszych tez nie nalezysz.

                              Podejrzewam ze jestes sekretarka badz pielegniarka(nic nie ujmujac tym zawodom)
                              ale one a zwlaszcza (sekretarki) maja kompleks nizszosci i przed zwyklym
                              czlowiekiem probuja pokazac ze sa wazniejsi na oddziale od samego ordynatora.
                              A spotkalam nawet sekretarke, ktora stwierdzila ze ona musi zwracac uwage
                              lekarzom ze zle lecza pacjentowsmilei gdyby nie ona, niejeden by juz zginalsmile



                              ot...bez komentarza..............
                              • aaaaaaa37 Re: auszrine 23.07.08, 15:27
                                Moze masz jakies omamy wzrokowe?

                                Czy Ty naprawde widzisz w moim poscie moje slowa ze" lekarz siedzi po godzinach
                                bo mu za to placa"???


                                Prosze przeczytaj to jeszcze raz,ale ze zrozumieniem.



                                Co do Ciebie oraz wanilia.
                                Przejrzalam Wasze historie i w kazdym poscie piszecie namawiajac kobiety do
                                skadania skarg, wypytujecie o nacinanie krocza itp.Kazdy Wasz post jest o jednej
                                tematyce.
                                Jestscie ta sama osoba?Spamujecie? Wasze posty sa o tej samej tresci.

                                Chyba tak, bo zarzucasz mi wielonickowosc, choc nigdy na ten pomysl nie wpadlam,
                                a jak widze ty wiesz doskonale ze tak sie robi.
                                Szczegolnie ze wasze posty sa o tej samej tresci.
                                A co do Dolarganu:jest on niermiernie czesto stosowany jako lek
                                przeciwbolowy,ale jak twierdzisz nadmiernie niebezpieczny bo ma cala serie
                                dzialan ubocznych(ktore przytoczylas z pharmindexu). Czy znasz jakis lek, ktory
                                tych dzialan nie ma? Gdzie w dzialaniach niepozadanych jest napisane:brak?Chyba
                                ze placebo.


                                mój suwaczek
                                • auszrine Re: auszrine 23.07.08, 15:42
                                  aaaaaaa37 napisała:
                                  > Czy Ty naprawde widzisz w moim poscie moje slowa ze" lekarz siedzi po godzinach
                                  > bo mu za to placa"???

                                  A ty widzisz w moim poście powyższy cytat: " lekarz siedzi po godzinach bo mu za to placa"?
                                  Jak widzisz, to masz omamy, bo zacytowałam twoje pytanie do kammik "czy siedzenie po godzinach to jego obowiazek, bo
                                  mu za to placa".
                                  Nie widzisz różnicy, to trudno.
                                  Możesz pójść za swoją własną radą i
                                  > Prosze przeczytaj to jeszcze raz,ale ze zrozumieniem.
                                  • aaaaaaa37 Re: auszrine 23.07.08, 15:47
                                    auszrine napisała:

                                    > aaaaaaa37 napisała:
                                    > > Czy Ty naprawde widzisz w moim poscie moje slowa ze" lekarz siedzi po god
                                    > zinach
                                    > > bo mu za to placa"???
                                    >
                                    > A ty widzisz w moim poście powyższy cytat: " lekarz siedzi po godzinach bo mu z
                                    > a to placa"?
                                    > Jak widzisz, to masz omamy, bo zacytowałam twoje pytanie do kammik "czy siedzen
                                    > ie po godzinach to jego obowiazek, bo
                                    > mu za to placa".
                                    > Nie widzisz różnicy, to trudno.
                                    > Możesz pójść za swoją własną radą i
                                    > > Prosze przeczytaj to jeszcze raz,ale ze zrozumieniem.



                                    Kobieto przeczytaj jeszcze raz uwaznie to co napisals teraz i poprzednio bo
                                    sama juz chyba nie wiesz o co chodzi, tak sie zamotalas.
                                • waniliax Re: auszrine 23.07.08, 15:55
                                  w każdym poście namawiam i wypytuję? Ciekawe smile) Co jeszcze robię?
                                  No, śmiało, puść wodze fantazji smile)))))))))))))
                          • emanierka Ha, ha 23.07.08, 15:50
                            Jak jeszcze trochę przerobisz ten cytat to wyjdzie, że "siedzenie w
                            pracy po godzinach to obowiązek, bo mu za to płacą".

                            Otóż nie, nie płacą. Za takie siedzenie o jakim wspomniała monixb,
                            nie płacą (czyli przyjęcie pacjenta PO godzinach pracy). To, co
                            sobie przerabiacie w tekście na własny użytek i logikę nie ma nic
                            wspólnego z tym, co napisała monix, a co potem dokładnie zacytowała
                            inna osoba i co zbyt popędliwie poparła tekstem "zgadza się" inna
                            osoba, a co Ty teraz przerobiłaś na własną modłę. Rozumiem, że po
                            to, aby logiczne było, że za NADGODZINY się płaci. Więc ustalmy o co
                            biegało pierwotnie- nie o nadgodziny.
                            Biegało też o WZAJEMNE poszanowanie i kulturę. Nie tylko lekarzy,
                            ale i pacjentów. Może to trudne do zrozumienia dla ludzi, którzy są
                            podobno kulturalni (choć powątpiewam) tylko za swoim biurkiem (bo im
                            za to płacą), a wstając zza biurka lub rzucając w kąt szczotkę
                            przemieniają się w chamów, bo TERA JA płacę i wymagam!
                            • auszrine Re: Ha, ha 23.07.08, 17:17
                              Teksty o WZAJEMNYM poszanowaniu są wzruszająco piękne i dla większości zainteresowanych oczywiste, żeby nie powiedzieć banalne.
                              Ale relacja lekarz-pacjent nie jest tak symetryczna, jak to owa "wzajemność" sugeruje. W tej relacji lekarz ma więcej władzy, a co za tym idzie, powinien wykazać więcej cierpliwości, empatii, itp. niż pacjent. Właśnie po to istnieją prawa pacjenta, żeby chronić go przed skutkami tej nierównowagi w relacji z lekarzem.
                              Osoba, która trafia do lekarza jest pełna niepokoju, lęku o własne zdrowie i życie, najczęściej odczuwa ból fizyczny, może być sfrustrowana dotychczasowym leczeniem. W tej sytuacji oczekiwanie przez lekarza, że pacjent będzie uważnie słuchał, zadawał właściwe pytania, podchodził do swoich objawów z należytym dystansem, jest absurdem.
                              Żale, że pacjenci są okropnie nastawieni i roszczeniowi wynikają z braku refleksji nad sytuacją w jakiej jest pacjent a także z braku umiejętności komunikacji z pacjentem.
                              Jak się domyślam, zaraz padnie argument o braku czasu na rozmowę z pacjentem, przeciążeniu pracą, itp. Tak, zgadza się. Ale wtedy niech leją się żale, że lekarze przeciążeni, a nie że pacjenci "roszczeniowi".
                              • emanierka Re: Ha, ha 24.07.08, 00:19
                                Tak. To JEST prawda, że lekarze są przeciążeni pracą. Przeciętny
                                lekarz pracujący w szpitalu pracuje ponad 200 godzin miesięcznie. A
                                są tacy (szczególnie młodsi lekarze), którzy pracują więcej. Mowa o
                                jednym etacie. Oprócz tego pracują w np.gabinetach prywatnych. To
                                oczywiście już pacjentki nie interesuje, ale sama przyznasz, że
                                dobrze mieć lekarza, który pracuje w szpitalu.
                                W szpitalu NIE MOGĄ pracować mniej. Albo decydują się tak pracować,
                                albo w szpitalu nie pracują. To oczywiście też nie jest sprawa
                                zmartwienia pacjentki, ale niektórzy lekarze po prostu CHCĄ pracować
                                w szpitalach- pomimo zmęczenia, przeciążenia pracą i pomimo opinii
                                jakie zdarza im się czytać na takich forach jak to. Bo od razu chcę
                                wyjaśnić, że takie zachowania jakie tu mają miejsce baaardzo rzadko
                                zdarzają się w tzw. realu.
                                Wracając jednak do sedna sprawy- uważasz, że mniej stresuje i tak
                                (jak sama stwierdziłaś) zestresowanego pacjenta "walka" z lekarzem,
                                położną, pielęgniarką, niż próba współpracy? Współpraca ta ma
                                polegać nie na tym, co wcześniej sugerowałaś (czyli tuleniu uszu po
                                sobie), ale na rzetelnym przygotowaniu się do porodu w czasie ciąży
                                i współpracy z położną lub lekarzem w czasie porodu. Tyle ile się da
                                i na ile mamy siły, bo często się zdarza, że nawet świetnie
                                przygotowana do porodu dziewczyna nie jest w stanie, pomimo chęci,
                                zapanować nad oddechem, parciem itd. I tu rzeczywiście rolą położnej
                                lub lekarza jest pomóc jej- jak oddychać, kiedy przeć. Jeżeli się
                                uda, to jest duża szansa na szybki poród i ochronę krocza (o którą
                                tak walczysz). TO jest współpracująca pacjentka. I mowa o porodzie
                                bez komplikacji. Kiedy zaczyna dziać się coś nie tak, to oczywiście
                                najczęściej informuje się pacjentkę, że będzie robione to czy tamto,
                                ale nie wymagaj(cie), żeby w sytuacji gdy zanika tętno dziecka
                                tłumaczyć pacjentce zawiłości medyczne.
                                I kończąc- chodzicie chyba w ciąży do lekarza? Aby nie robić sobie
                                niespodzianek i nie być zadziwionym, że np. złośliwie lekarz zwlekał
                                z decyzją o zzo do rozwarcia 3-4cm., może warto omówić pewne sprawy
                                z ginekologiem prowadzącym? Zapytać o oxytocynę, masaż szyjki, zzo,
                                nacięcie, itd.- co, kiedy, dlaczego. Jest na to kilka miesięcy i
                                lekarz ma czas wyjaśnić wiele spraw i wytłumaczyć zalety lub wady
                                pewnych zdarzeń przynależących do porodu.
                                Zdecydowanie lepiej omówić to z lekarzem lub z położną przed porodem
                                niż ekscytować się podobnymi do tego wątkami i jeszcze pisać, że
                                złamano WSZELKIE MOŻLIWE PRAWA pacjentki. Bowiem opowieść tej pani
                                świadczy o tym, że do porodu nie była przygotowana i traumatycznie
                                przyjmowała WSZYSTKO co się wokół niej działo.
                                • magiczna_marta Re: Ha, ha 24.07.08, 07:56
                                  > Wracając jednak do sedna sprawy- uważasz, że mniej stresuje i tak
                                  > (jak sama stwierdziłaś) zestresowanego pacjenta "walka" z lekarzem,
                                  > położną, pielęgniarką, niż próba współpracy? Współpraca ta ma
                                  > polegać nie na tym, co wcześniej sugerowałaś (czyli tuleniu uszu po
                                  > sobie), ale na rzetelnym przygotowaniu się do porodu w czasie ciąży
                                  > i współpracy z położną lub lekarzem w czasie porodu.
                                  Właśnie chyba takiego przygotowania w czasie ciąży zabrakło autorce tematu i nie
                                  chodzi tu tylko o przygotowanie samej rodzącej ale także osoby która ma
                                  współuczestniczyć w porodzie (mąż, chłopak, mama, koleżanka), obecnie nie ma
                                  problemu żeby rodząca przyszła na wizytę do lekarza z właśnie tą osobą i omówiła
                                  (teoretycznie) poród z lekarzem prowadzącym, szkoda tylko że tak mało osób
                                  jeszcze to robi.

                                  > I kończąc- chodzicie chyba w ciąży do lekarza? Aby nie robić sobie
                                  > niespodzianek i nie być zadziwionym, że np. złośliwie lekarz zwlekał
                                  > z decyzją o zzo do rozwarcia 3-4cm., może warto omówić pewne sprawy
                                  > z ginekologiem prowadzącym? Zapytać o oxytocynę, masaż szyjki, zzo,
                                  > nacięcie, itd.- co, kiedy, dlaczego. Jest na to kilka miesięcy i
                                  > lekarz ma czas wyjaśnić wiele spraw i wytłumaczyć zalety lub wady
                                  > pewnych zdarzeń przynależących do porodu.
                                  > Zdecydowanie lepiej omówić to z lekarzem lub z położną przed porodem
                                  > niż ekscytować się podobnymi do tego wątkami i jeszcze pisać, że
                                  > złamano WSZELKIE MOŻLIWE PRAWA pacjentki. Bowiem opowieść tej pani
                                  > świadczy o tym, że do porodu nie była przygotowana i traumatycznie
                                  > przyjmowała WSZYSTKO co się wokół niej działo.
                                  I to chyba najlepsze podsumowanie tego tematu.
                                • auszrine Re: Ha, ha 24.07.08, 11:47
                                  emanierka napisała:
                                  > Wracając jednak do sedna sprawy- uważasz, że mniej stresuje i tak
                                  > (jak sama stwierdziłaś) zestresowanego pacjenta "walka" z lekarzem,
                                  > położną, pielęgniarką, niż próba współpracy?
                                  To ciekawe, że postrzegasz tą sytuację tak czarno-biało: albo "walka" albo współpraca. Rozumiem, że z twojej perspektywy tak to wygląda?

                                  emanierka napisała:
                                  Współpraca ta ma
                                  > polegać nie na tym, co wcześniej sugerowałaś (czyli tuleniu uszu po
                                  > sobie),
                                  Chyba wzięłaś na serio mój ironiczny komentarz do wypowiedzi innej forumowiczki, która użyłą sformułowania "niewspółpracująca" pacjentka.

                                  emanierka napisała:
                                  Aby nie robić sobie
                                  > niespodzianek i nie być zadziwionym, że np. złośliwie lekarz zwlekał
                                  > z decyzją o zzo do rozwarcia 3-4cm., może warto omówić pewne sprawy
                                  > z ginekologiem prowadzącym?
                                  I dopiero jest niespodzianka, jak praktyki w danym szpitalu albo przyzwyczajenia danej położnej są kompletnie inne. Tylko nie pisz o świadomym wyborze szpitala, bo w małych miejscowościach po prostu takiego wyboru nie ma, a w dużych - z powodu przepełnienia - też można trafić do innego szpitala niż wybrany. O "wyborze" położnej też decyduje przypadek i/lub pieniądze.

                                  emanierka napisała:
                                  Bowiem opowieść tej pani
                                  > świadczy o tym, że do porodu nie była przygotowana i traumatycznie
                                  > przyjmowała WSZYSTKO co się wokół niej działo.
                                  I nikt z personelu nie pomógł jej tą traumę przezwyciężyć, wprost przeciwnie, jeszcze ją powiększano.
                                  • iwonesik Re: Ha, ha 24.07.08, 13:45
                                    We wcześniejszym wątku opisywałam swój poród i opiekę w szpitalu
                                    Orłowskiego. U mnie wszystko było ok i pobyt w tym szpitalu
                                    wspominam miło. Teraz moja bratowa jest w ciązy. Dwa tygonie temu
                                    miałą krwawienie i potworny ból brzucha. Była w szpitalu na
                                    Madalińskiego, tam siedziała kilka godzin w poczekalni ( z uwagi na
                                    fakt, iż kilka szpitali jednocześnie przeprowadza remont na
                                    porodówkach) na nieśmiałe uwagi lekarz stwierdził, że jak ma jakies
                                    wymagania to do prywatnej kliniki za pieniądze, a tu nie Wersal
                                    tylko pństwowa służba zdrowia. Dostałą leki i po tygodniu znowu
                                    udała się do szpitala, ponieważ ból powracał. Dzisiaj jest w 34
                                    tygodniu ciąży od tygodnia leży w szpitalu praskim. Jest trochę zła,
                                    ponieważ nie miała przez ten czas robionego usg, tylko raz wykonano
                                    jej badanie gineklogiczne. Po odstawieniu kroplówki bóle powróciły.
                                    Ma napięty brzuch i silne bóle w dole brzuch- raczej skurcze, tylko
                                    to wszystko rozgrywa się w nocy i nad ranem, gdy pielęgniarka rano
                                    podaje jej leki po kilku godzinach jest obchód i ktg, to wszystko
                                    jest w porządku, lekarze patrzą na nią dziwnie i nic nie mówią. czy
                                    tak może być, czy ten ból nic złego nie oznacza co z dzieckiem itp.
                                    To może nie na temat wątek, ale chciałam ukazać, że wszystko zależy
                                    od ludzkiego podejścia do pacjenta. WIem, ze lekazre są zmęczeni,
                                    przepracowani itp, ale powinni zrozumieć również pacjentó. Nikt w
                                    szpitalu nie znajduje się dlatego,że chce sobie poleżeć, tylko z
                                    konieczności.
                                  • emanierka Re: Ha, ha 24.07.08, 13:52
                                    auszrine napisała:


                                    > To ciekawe, że postrzegasz tą sytuację tak czarno-biało:
                                    albo "walka" albo wspó
                                    > łpraca. Rozumiem, że z twojej perspektywy tak to wygląda?

                                    Oczywiście źle rozumiesz. O cudzysłowie oprócz tego, że słyszałaś,
                                    to wiesz, co oznacza?

                                    > emanierka napisała:
                                    > Współpraca ta ma
                                    > > polegać nie na tym, co wcześniej sugerowałaś (czyli tuleniu uszu
                                    po
                                    > > sobie),
                                    > Chyba wzięłaś na serio mój ironiczny komentarz do wypowiedzi innej
                                    forumowiczki
                                    > , która użyłą sformułowania "niewspółpracująca" pacjentka.
                                    >
                                    To może nieironicznie określisz co wg. Ciebie oznacza współpracująca
                                    lub niewspółpracująca pacjentka? Czy może uważasz, że pacjentka
                                    powinna leżeć/siedzieć/wisieć/kucać (do wyboru) i kwitnąć, a lekarze
                                    i położne mają urodzić za nią, w międzyczasie zastanawiając się
                                    jakby tu z tą akurat panią rozmawiać, aby nie poczuła się urażona.
                                    Mały przykład: jedna pani czuje się urażona, bo nie wyjaśniono jej
                                    szczegółowo (czasu nie było?) dlaczego jest decyzja o cc, a druga ma
                                    pretensje, że w takiej samej sytuacji lekarz tłumaczył jej dlaczego,
                                    a ona nie miała siły słuchać. Ciekawe jak lekarz ma się domyślić
                                    PRZED faktem, która jest która.tongue_out


                                    > emanierka napisała:
                                    > Aby nie robić sobie
                                    > > niespodzianek i nie być zadziwionym, że np. złośliwie lekarz
                                    zwlekał
                                    > > z decyzją o zzo do rozwarcia 3-4cm., może warto omówić pewne
                                    sprawy
                                    > > z ginekologiem prowadzącym?
                                    > I dopiero jest niespodzianka, jak praktyki w danym szpitalu albo
                                    przyzwyczajeni
                                    > a danej położnej są kompletnie inne. Tylko nie pisz o świadomym
                                    wyborze szpital
                                    > a, bo w małych miejscowościach po prostu takiego wyboru nie ma, a
                                    w dużych - z
                                    > powodu przepełnienia - też można trafić do innego szpitala niż
                                    wybrany. O "wybo
                                    > rze" położnej też decyduje przypadek i/lub pieniądze.

                                    Przebiegu porodu przewidzieć się nie da, ale pewne procedury są
                                    wszędzie podobnie, więc dla pacjentki uzyskanie takich informacji
                                    jest przydatne. Nie będzie się np. musiała oburzać, że złośliwie nie
                                    podają zzo na początku porodu.
                                    >

                                    > I nikt z personelu nie pomógł jej tą traumę przezwyciężyć, wprost
                                    przeciwnie, j
                                    > eszcze ją powiększano.

                                    To ona tak twierdzi. Dla niej niedogodnością było wszystko. Nawet
                                    wypraszenie mężów z sali na czas obchodu. Do główki nie przyszło, że
                                    może inna pani leżąca na tej sali może sobie nie życzyć, aby mąż
                                    fiiii zaglądał jej między nogi?
                                    >
                                    I to by było na tyle.
                                    • auszrine Re: Ha, ha 24.07.08, 14:32
                                      emanierka napisała:

                                      > auszrine napisała:
                                      >
                                      >
                                      > > To ciekawe, że postrzegasz tą sytuację tak czarno-biało:
                                      > albo "walka" albo wspó
                                      > > łpraca. Rozumiem, że z twojej perspektywy tak to wygląda?
                                      >
                                      > Oczywiście źle rozumiesz. O cudzysłowie oprócz tego, że słyszałaś,
                                      > to wiesz, co oznacza?
                                      Nie odniosłaś się do samego rozróżnienia na "walkę" i współpracę.
                                      Tylko takie dwie postawy występują wg ciebie wśród pacjentek?

                                      emanierka napisała:
                                      > To może nieironicznie określisz co wg. Ciebie oznacza współpracująca
                                      > lub niewspółpracująca pacjentka?
                                      Nieironicznie: uważam określenia "współpracująca" i "niewspółpracująca" pacjentka za etykietki, które w ogóle nie powinny być używane w tym kontekście. Te określenia nie służą niczemu innemu, jak tylko usprawiedliwieniu przez personel medyczny własnego braku umiejętności rozmowy z pacjentem.

                                      Ale dla ciebie najwyraźniej odpowiednia komunikacja z pacjentem jest czymś dziwacznym, co można ośmieszyć:
                                      emanierka napisała:
                                      w międzyczasie zastanawiając się
                                      > jakby tu z tą akurat panią rozmawiać, aby nie poczuła się urażona.

                                      emanierka napisała:
                                      Ciekawe jak lekarz ma się domyślić
                                      > PRZED faktem, która jest która.tongue_out
                                      Nie masz pomysłu, jak może to sprawdzić?

                                      emanierka napisała:
                                      Nie będzie się np. musiała oburzać, że złośliwie nie
                                      > podają zzo na początku porodu.
                                      Uczepiłaś się zzo na początku porodu. Z opisu fiiii wynika, że podano jej zzo po 20 godzinach od pęknięcia pęcherza płodowego i początku odchodzenia wód. Czy to wg ciebie jest początek porodu?
                                      btw. podawanie zzo przy 4 cm rozwarciu też jest uznaniowe i zależy od szpitala.

                                      emanierka napisała:
                                      Dla niej niedogodnością było wszystko. Nawet
                                      > wypraszenie mężów z sali na czas obchodu. Do główki nie przyszło, że
                                      > może inna pani leżąca na tej sali może sobie nie życzyć, aby mąż
                                      > fiiii zaglądał jej między nogi?
                                      Szkoda, że nie zauważasz innych niedogodności opisywanych przez fiiii. Niestety nie pasują one do tezy o "niewspółpracującej" i nieprzygotowanej pacjentce.
                                      A może dla ciebie takie zachowania personelu, jak pretensje, złośliwe komentarze, pokrzykiwanie na pacjentkę, nieodpowiadanie na pytania, prowadzenie prywatnych rozmów tel. przy pacjencie, nie pozwalanie na obecność rodzica podczas badań dziecka, są po prostu normą, do której -nie wiedzieć czemu - pacjentka nie chciała się dostosować?
                                    • totorotot Re: Ha, ha 26.07.08, 09:02
                                      Emanierka, tu już dyskusja wyszła poza samą Fiii. Jesteśmy świadome, że niektóre rzeczy, które się jej nie podobały, są normalne (np. wyjście męża podczas badań). Jednak gdyby podczas jej porodu trafiła się choć jedna naprawdę miła, współczująca, "głaskająca po główce" położna, tłumacząca wszytko położna, sądzę że Fiii miałaby zgoła inne wrażenia po porodzie.
                                      I nie mówcie, że brak personelu, bo personel przecież był, ale zajmował się zdawaniem koleżance relacji z porodu innej kobiety.
                        • kammik Re: .... 23.07.08, 15:17
                          Błąd, aniele, nie jestem ani sekretarką, ani tym bardziej
                          pielęgniarką. I nie wykonuję żadnych poleceń lekarzy, obśmiałam się.
                          Trochę odwrotnie - to oni zazwyczaj wykonują moje. Nie są moimi
                          współpracownikami, ot po prostu świadczę im pewne usługi. Nic w tym
                          nadzwyczajnego.

                          Nie pisałam, ze lekarz "ma siedzieć po godzinach". Odniosłam się do
                          stwierdzenia, że lekarz "nic nie musi" w kontekście bycia uprzejmym,
                          pukania etc. Jeśli lekarz jest pierdołą, która nie potrafi pozbyć
                          się namolnego człowieka (nie pacjenta, bo pacjentem to on się staje
                          dopiero podczas wizyty, a nie próby wdarcia się do gabinetu), to już
                          doprawdy nie moja sprawa i współczuć mu nie będę.

                          > Mam wrazenie ze ty do najmilszych tez nie nalezysz.

                          I słusznie smile Ale uspokoję cię - świetnie się maskuję, zwłaszcza w
                          pracy.
                          Miłego bicia piany o niczym.
                          • kaja.m75 kammik 23.07.08, 15:41
                            kammik napisała:

                            > obśmiałam się.

                            w ktorym regionie Polski uzywa sie takiego powiedzenia??



                            > Trochę odwrotnie - to oni zazwyczaj wykonują moje.

                            ooo, zaczyna sie robic ciekawiesmile

                            Nie są moimi
                            > współpracownikami, ot po prostu świadczę im pewne usługi.


                            aaa pewne uslugi mowiszsmile
                            rozumiem, wtedy to oni sa twoimi podwadnymi smile
                            no coz-lekarze tez ludzie i z "uslug"musza kozystac, i domyslam sie jacy sa mili
                            wtedy dla ciebie"jak czegos chca"



                            >
                            > Nie pisałam, ze lekarz "ma siedzieć po godzinach".


                            Wkleje Ci twoja odpowiedz na post bo jak widze amnezja cie dopadla.



                            CZYJS CYTAT:

                            > Ale oczywiscie pacjentom wszystko sie nalezy, lekarz ma wchodzic do sali choryc
                            > h
                            > pukajac, ma siedziec po godzinach pracy bo on musi, ale pacjent nic nie musi.


                            TY NAPISALAS:
                            Zgadza się. Pacjent nic nie musi, lekarz musi, bo za to mu płacą


                            "Miłego bicia piany o niczym."


                            Puenta zakonczona twoim ulubionym powiedzeniemsmile
                            • waniliax Re: kammik 23.07.08, 16:03
                              wiesz to z własnego doświadczenia ?
                          • emanierka Re: .... 23.07.08, 23:13
                            kammik napisała:

                            > I nie wykonuję żadnych poleceń lekarzy, obśmiałam się.
                            > Trochę odwrotnie - to oni zazwyczaj wykonują moje. Nie są moimi
                            > współpracownikami, ot po prostu świadczę im pewne usługi.

                            Hmmm... po takim opisie przychodzi mi do głowy pewien zawód...
                            domina i lekarze masochiści?
                            tongue_out
                      • kaja.m75 Re: .... 23.07.08, 14:56
                        kammik napisała:



                        to nadludzi w białych
                        > fartuchach

                        O i tu jest pies pogrzebany.Zazdrosc i brak szacunku ktorego ty nie masz a
                        wymagasz od innych.



                        pracuję z lekarzami. Nie miałam pojęcia, jacy
                        > potrafią być milutcy, jeśli czegoś chcą.



                        I zal ci dupe sciska ze oni sa lekarzami a ty musisz wykonywac ich polecenia. W
                        hierarchii pracy jestes nizej i musisz to przyjac do wiadomosci czy ci sie
                        podoba czy nie.




                        • auszrine Re: .... 23.07.08, 15:01
                          kaja.m75 napisał:
                          > I zal ci dupe sciska ze oni sa lekarzami a ty musisz wykonywac ich polecenia.
                          > W
                          > hierarchii pracy jestes nizej i musisz to przyjac do wiadomosci czy ci sie
                          > podoba czy nie.

                          kammik nie napisała, że jest podwładną lekarzy.
                          To twój wymysł.
                          • kaja.m75 Re: .... 23.07.08, 15:10
                            auszrine napisała:


                            >
                            > kammik nie napisała, że jest podwładną lekarzy.
                            > To twój wymysł.

                            To wynika z jej tresci: rozzalonej, zgorzkanialej , okreslajac ich jako "nadludzie".


                            Nie wiem czy wiesz ale caly personel szpitala to podwadni lekarzy.
                            Moznaby dywagowac odnosnie dyrekcji-ale ona tez jest zalezna od lekarzy bo jesli
                            ich nie bedzie to zostanie sama i sama bedzie leczyc.
                            A nie sadze aby kammik byla dyrektorem sadzac po jej prymitywnym rozumowaniu.

                            • auszrine Re: .... 23.07.08, 15:15
                              kaja.m75 napisał:
                              > Nie wiem czy wiesz ale caly personel szpitala to podwadni lekarzy.

                              Nie wiem, czy wiesz, ale szpital nie składa się z samego personelu medycznego.
                              Zdziwiona?
                            • waniliax Re: .... 23.07.08, 16:02
                              Kaja, Kaja, Kaja. Zachowujesz się jak rozwydrzona nastolatka wszytko
                              o życiu wiedząca najlepiej. Obrażasz ludzi, snujesz własne
                              absurdalne domysły niepoparte żadnymi faktami i na tej podstawie
                              znów obrażasz ludzi. Pohamuj się trochę. Choć trochę. Twoje
                              wypowiedzi świadczą źle o Tobie, a nie tych, do których piszesz.
                              • kaja.m75 Re: .... 23.07.08, 16:30
                                waniliax napisała:

                                > Kaja, Kaja, Kaja. Zachowujesz się jak rozwydrzona nastolatka wszytko
                                > o życiu wiedząca najlepiej. Obrażasz ludzi, snujesz własne
                                > absurdalne domysły niepoparte żadnymi faktami i na tej podstawie
                                > znów obrażasz ludzi. Pohamuj się trochę. Choć trochę. Twoje
                                > wypowiedzi świadczą źle o Tobie, a nie tych, do których piszesz.


                                no co ty nie powiesz?? serio???

                                Reasumujac:rozmawiam z wami w takim tonie jaki rozumieciesmilekapujesz?smile

                                a co do tego jaka jestem i kim jestem to nawet bledziutkiego pojecia nie masz.
                                • waniliax Re: .... 23.07.08, 17:07
                                  smile))))))) A Ty wiesz, jakie "my" jesteśmy? Masz prawo "nas" oceniać?

                                  Rozmawiasz w takim tonie, w jakim potrafisz

                                  I nie powiedziałam, jaka jesteś, tylko jak się zachowujesz, a to
                                  duża różnica - zauważ ją. Kim jesteś - nie interesuje mnie to. I
                                  nawet nie próbuję oceniać ludzi, których nie znam. Zachowania,
                                  których doświadczam, mogę oceniać.
                                  • kaja.m75 Re: .... 23.07.08, 17:59
                                    waniliax napisała:
                                    I
                                    > nawet nie próbuję oceniać ludzi, których nie znam. Zachowania,
                                    > których doświadczam, mogę oceniać.


                                    jej w jakiej madrej ksiazce to wyczytalas?tylko szkoda ze tak poznosmile))


                                    Zadalam ci wiele pytan na ktore nie odpowiedzialas jako wielka znawczyni prawa
                                    oraz medycynysmile) Nie mozesz juz znalezc odpowiedniej bronismile))
                                    • waniliax Re: .... 24.07.08, 09:05
                                      wiesz, że wyczytałam w książce i że dopiero teraz? smile))))))))) co
                                      jeszcze o mnie wiesz?
                                  • kaja.m75 Re: .... 23.07.08, 18:03
                                    waniliax napisała:

                                    > smile))))))) A Ty wiesz, jakie "my" jesteśmy? Masz prawo "nas" oceniać?
                                    >


                                    oceniam wasze wypociny na tym forum i berdnie jakie wypisujecie, a tego mi
                                    chyba nie zabronisz, nieprawdaz??smile)))))
                                    czy napisalam cos odnosnie twojego wygladu?? wtedy moglabys powiedziec ze cie
                                    oceniam. wiec pomylilas pojecia
                                    Piszesz w liczbie mnogiej, wiec jestescie we dwie??jedna osoba pod dwoma nickami
                                    tak jak ktos to juz napisal smile)))))))))))
                                    • auszrine Re: .... 23.07.08, 18:08
                                      kaja.m75 napisał:
                                      > Piszesz w liczbie mnogiej, wiec jestescie we dwie??

                                      Pisze w cudzysłowie, nawiązując do twojej wypowiedzi.
                                      Zbyt subtelne na twój toporny umysł.
                                      • monix.b Re: .... 23.07.08, 20:03
                                        auszrine napisała:


                                        >

                                        > Zbyt subtelne na twój toporny umysł.





                                        I tu mamy przyklad polskiej
                                        pacjentki......................................................................


                                        Monika
                                        • auszrine Re: .... 23.07.08, 20:40
                                          monix.b napisała:
                                          > I tu mamy przyklad polskiej
                                          > pacjentki

                                          W innych ludziach widzisz tylko pacjentów?
                                          Pacjentką to jestem przekraczając próg gabinetu lekarskiego, tudzież szpitala, a na forum jestem jego użytkowniczką i mogę "odgryźć" się innej użytkowniczce, która jest w stosunku do mnie chamska.

                                          Szukasz usprawiedliwienia dla swojego zachowania i negatywnych odczuć wobec pacjentów w działaniach innych ludzi.
                                          Jesteś (z tego co piszesz) dorosła, więc sama weź odpowiedzialność za własne postawy wobec pacjentów.
                                          • wojraf auszrine, wanilia 23.07.08, 20:48
                                            Czy wy pelnicie na zmiane dyzur na watku?


                                            O czym wy w ogole mowicie?
                                            Nie odpowiadacie na zadawane wam pytania a jedynie prowadzicie jakas czcza
                                            rozmowe. Na tyle was jedynie stac? Chyba na nic wiecej, bo nic nie potraficie
                                            zaprezentowac.Skupcie sie na temacie i argumantach z nim zwiazanych!!! A jesli
                                            nie to do piaskownicy zapraszam.
                                            • auszrine Re: auszrine, wanilia 23.07.08, 20:53
                                              wojraf napisał:

                                              > Czy wy pelnicie na zmiane dyzur na watku?
                                              Najwyraźniej wink

                                              To ciekawe, że nie rażą cię agresywne wypowiedzi innych osób na tym wątku, np. kaja.m75, ale być może jej styl wypowiedzi jest ci bliski.
                                            • waniliax Re: auszrine, wanilia 24.07.08, 09:07
                                              Wojraf, naprawdę nie chce mi się. Wyciągasz zbyt pochopne wnioski. I
                                              tyle na ten temat.
                                          • wojraf Re: .... 23.07.08, 20:52
                                            auszrine napisała:


                                            >
                                            > W innych ludziach widzisz tylko pacjentów?
                                            > Pacjentką to jestem przekraczając próg gabinetu lekarskiego, tudzież szpitala,


                                            Kazdy czlowiek to potencjalny pacjent czy to ci sie podoba czy nie i nie czepiaj
                                            sie slowek.



                                            > Szukasz usprawiedliwienia dla swojego zachowania i negatywnych odczuć wobec pac
                                            > jentów w działaniach innych ludzi.


                                            Co za kretynizm?!!! Kobieto czy ty potrafisz czytac?Masz zal do wszystkich i o
                                            wszystko? Zycie cie skrzywdzilo, czy maz cie zdradzil?


                                            > Jesteś (z tego co piszesz) dorosła, więc sama weź odpowiedzialność za własne po
                                            > stawy wobec pacjentów.

                                            I co to ma zwiazek z tematem ?




                                            Dac lopatki i do piaskownicy wyslac tylko trzeba odgrodzic od innych bo oczy by
                                            przechodniom wydrapaly wink
                                            • auszrine Re: .... 23.07.08, 21:05
                                              Jakby monix.b skomentowała mój post "i tu mamy przykład polskiej forumowiczki" to nie byłoby tematu.
                                              Ale ona pisze "I tu mamy przyklad polskiej pacjentki".
                                              Biorąc pod uwagę jej poprzednie wypowiedzi, nie ma ona najlepszego zdania o polskich pacjentach. Nawet wredna forumowiczka jest dla niej przykładem polskiej pacjentki.
                                              Świetne podejście, jak na pracownicę szpitala, prawda?
                                    • waniliax Re: .... 24.07.08, 09:04
                                      Odpowiedziałam na pytania merytoryczne a absudalnych zarzutów i
                                      domysłów odpierać nie zamierzam, bo nie widzę sensu. Nie będę
                                      udowadniać, że nie jestem wielbłądem.
                                • totorotot Re: .... 23.07.08, 21:10
                                  >a co do tego jaka jestem i kim jestem to nawet bledziutkiego pojecia nie masz.


                                  No jakieś bledziutkie pojęcie mamy, od tak pięknej strony nam sie pokazałaś smile)
                                  • kaja.m75 haha 23.07.08, 21:26
                                    totorotot napisała:



                                    taaa, odezwala sie, kolejna nawiedzona z tych trzechsmile)))))
                                    >

                                    nam sie pokazałaś smile


                                    A skad wiesz ze jestem kobieta??
                                    > )
                                    • auszrine Re: haha 23.07.08, 21:29
                                      kaja.m75 napisał:
                                      > A skad wiesz ze jestem kobieta??

                                      Hmmmm, może dlatego, że używasz żeńskich końcówek w swoich wypowiedziach?
                • waniliax Re: Witajcie 23.07.08, 12:33
                  to, że ktoś kradnie, nie jest usprawiedliwieniem, żeby samemu kraść -
                  to tak bardzo ogólnie, rzecz jasna. Nie próbuję oceniać Ciebie, bo
                  nie mam podstaw. Zapewne jest mnóstwo takich przypadków, o których
                  piszesz, ale, niestety, zachowanie lekarzy itd. niejednokrotnie
                  pozostawia wiele do życzenia.
                • laminja Re: Witajcie 23.07.08, 22:26
                  bo to niestety działa w dwie strony. Dominujący jest czynnik ludzki. I tak
                  zarówno wśród pracowników służby zdrowia jak i pacjentów mamy ludzi lepiej i
                  gorzej wychowanych z mniejszym i większym wyczuciem oraz empatią. W każdym nawet
                  najlepszym szpitalu zdarzają się różne sytuacje. Czasem to kwestia człowieka na
                  którego się trafi czasem sytuacji, w jakiej się jest. Trzeba to traktować
                  indywidualnie. Choć słuszna wydaje się walka z rutyną.
    • laminja 300 postów :p 23.07.08, 22:57
      kilka dominujących postaw, słowne przepychanki, trochę wyzwisk. Wypowiedziały
      się pacjentki z różnymi doświadczeniami, które determinuje ich podejście do
      tematu. Wypowiedziały się osoby pracujące w służbie zdrowia. Dla niektórych ten
      wątek stał się zabawą, dla innych to sposób na wyrzucenie z siebie negatywnych
      emocji.

      Polska służba zdrowia od kilkunastu lat przechodzi transformację. Zmienia
      się podejście do pacjenta, postawa lekarzy. Zmienia się też sam pacjent -
      wymaga, bo większości się wydaje, że płacimy taaakie wielkie składki zdrowotne.
      Organizacja systemu opieki zdrowotnej jest zła. Źle są też prowadzone zajęcia
      kliniczne dla studentów (nie powinni chodzić grupkami tylko max po 2 osoby - co
      oczywiście też się zdarza). Nie ma sensu wzajemnie się przekrzykiwać, bo o
      naszych poglądach w dużej mierze decydują doświadczenia. Natomiast oczekując od
      innych stawiajmy też wysokie wymagania sobie. Nie zależnie od tego czy leczymy
      czy jesteśmy leczeni. Jestem pewna, że wypowiadające się tutaj położne i lekarki
      chciałyby, żeby osoby leczące je lub ich bliskich rozmawiały z nimi i
      informowały o podejmowanych krokach. To nie jest szczególnie wygórowane
      oczekiwanie. Oczywiście nie zawsze jest na to czas. Pacjent nie powinien
      wchodzić do szpitala gotowy do walki. Ma jednak oprócz swoich praw pewne
      obowiązki. Z nimi też warto się zapoznać. Z moich obserwacji wynika (a sporo
      moich koleżanek rodziło w ostatnich latach) że osoby z natury miłe i spokojne
      nie miały problemów, natomiast osoby naburmuszone i mocno roszczeniowe wzbudzały
      w personelu negatywne emocje (nie dziwię się!). Wiadomo poród i pierwsze dni
      macierzyństwa, to dla wielu kobiet trudny czas, ale warto się czasem ugryźć w
      język i zamiast fukać uśmiechnąć. Na szczęście jest znacznie więcej miłych
      położnych i lekarek i fajnych pacjentek niż chamskich i nadmiernie roszczeniowych.
      • magiczna_marta Re: 300 postów :p 24.07.08, 07:41
        Pacjent nie powinien
        > wchodzić do szpitala gotowy do walki. Ma jednak oprócz swoich praw pewne
        > obowiązki. Z nimi też warto się zapoznać. Z moich obserwacji wynika (a sporo
        > moich koleżanek rodziło w ostatnich latach) że osoby z natury miłe i spokojne
        > nie miały problemów, natomiast osoby naburmuszone i mocno roszczeniowe wzbudzał
        > y
        > w personelu negatywne emocje (nie dziwię się!). Wiadomo poród i pierwsze dni
        > macierzyństwa, to dla wielu kobiet trudny czas, ale warto się czasem ugryźć w
        > język i zamiast fukać uśmiechnąć.

        @laminja- podpiszę się obiema rękami pod tym co napisałaś, i piszę to bez
        żadnych złośliwości.
        • batutka Re: 300 postów :p 24.07.08, 15:37
          jak tam czytam autorke watku, to az wierzyc mi sie nie chce czy myslimy o tym
          samym szpitalu - mnie potraktowali cudownie, wszyscy sie mna cudnie opiekowali,
          nikt mnie nie golil i po prostu traktowali mnie jak czlowieka - zartowalismy nawet
          ja mam wiec na temat tego szpitala jak najlepsze zdanie - a nie jestem sklonna
          do pochwal bez pokrycia, nie cierpie panstwowej sluzby zdrowia - ale ten szpital
          wspominam wspaniale i drugi porod tez tam planuje
          • joanna.marta U nas potrzeba zmiany! 26.07.08, 13:52
            Ja już się wypowiadałam kiedyś na tematy związane... Ale się
            powtórzę.
            W naszych szpitalach bywa źle. I jestem zdania, że mamy prawo
            wymagać, głośno wyrażać własne zdanie, na pewne rzeczy się nie
            zgadzać itd... Nie zgadzam się z opiniami niektórych pań, że autorka
            wątku i jej podobne są przewrażliwione a poród wyobrażały sobie jako
            pasmo przyjemności. A że tak nie było, to nie wina personelu, bo
            przecież poród to nic przyjemnego. NIe mówię o skrajnych
            przypadkach, ale w większości mamy być 'przewrażliwione' na własnym
            punkcie i własnym porodzie, bo tylko wtedy może ktoś nas usłyszy i
            posłucha. Po co? Po to, by zmieniły się standardy przy porodzie, by
            personel miał inny punkt wyjścia niż teraz w wielu szpitalach. Takim
            punktem wyjścia powinien być szacunek wobec rodzącej, zapewnienie
            jej poczucia intymności, udzielanie informacji, pytanie o wyrażenie
            zgody na różne zabiegi, a także wyjaśnianie konieczności niektórych
            zabiegów, jeśli zachodzi taka potrzeba. U nas w większości szpitali
            to nie jest punkt wyjścia ale taką 'normalność' trzeba sobie
            wywalczyć, a często się nie daje. W wielu szpitalach personel jest
            przyzwyczajony do z góry utartych przyzwyczajeń i chce tak
            przeprowadzić każdy poród, nie licząc się ze zdaniem pacjentki, nie
            pytając jej nawet o zgodę. A nie tak powinno być. Jeśli nie będzie
            założeń odgórnych typu: "nacięcie jest rutynowe", "oksy to najlepiej
            już przy wejściu podłączyć", "pacjentka ma rodzić a nie gadać,
            wymagać" itd..., to nie będzie tylu takich 'przewrażliwionych'
            damulek, które mają odwagę sprzeciwić się temu, jak się je traktuje.
            Tylko konieczne jest traktowanie rodzącej z szacunkiem, a nie na
            zasadzie "poród musi boleć, męża najlepiej wyprosić, trzeba podać
            oksy i naciąć, bo tak się robi a poza tym będzie szybciej; zabiegi
            przy dzidziusiu to w innym pomieszczeniu bo tata na pewno by
            przeszkadzał" iid... Można mnożyć. W naszych szpitalach tak często
            jest. I do mnie nie docierają argumenty, że szpital to nie hotel, że
            tyle kobiet wcześniej rodziło w takich warunkach, to i my też
            urodzimy. Podejście personelu musi się zmienić i tyle. POłożne czy
            lekarza nie mogą z góry nastawiać się na poród wg przyjętego w danym
            szpitalu schematu, i działać wg niego bez pytania czy informowania
            pacjentki. Jak babka chce być nacięta, niech natną; chce oksy - nie
            ma problemu; chce karmić bądź nie - jej wybór. I tak powinno to
            wyglądać. Ma być prawo wyboru a nie bezsilne podporządkowanie się
            regułom panującym w szpitalu. Mówię tu o normalnych porodach,
            których na szczęście jest większość, a nie porodach i ciążach
            problematycznych. A u nas czasami jest tak, że zwykły, fizjologiczny
            poród (wszystko idzie książkowo) z założenia jest problematyczny i
            trzeba te wszystkie wspomagacze (oksy, cięcie) zafundować. I to
            powinno się zmienić.
            Rodziłam dwa razy. I w dwóch przypadkach byłam potraktowana z
            szacunkiem (przy drugim porodzie był mały wyjątek, ale tylko jeden;
            reszta bez zarzutu). Była komunikacja między personelem a mną, czego
            często brakuje. Informowano mnie o wszystkim, rozmawiano ze mną. Dla
            mnie to było ważne; myślę że dla innych pań również. Nie
            usłyszałam: 'proszę się położyć i przeć"; a proponowano mi wannę,
            piłki, drabinki. Urodziłam na leżąco - dla mnie najlepsza pozycja :-
            ). Dzieciaczki zaraz po urodzeniu były u mnie na brzuchu a chwilę
            później zajęto się nimi w sali gdzie rodziłam (był kącik do tego
            przeznaczony). Nikt męża nie wypraszał. Podczas całego pobytu mogłam
            być przy wszystkich czynnościach jakie były wykonywane przy dziecku,
            ale nie zawsze chciałam, np. przy pobieraniu krwi.
            Personel był miły, normalny. A wszystko to w zwykłym państwowym
            szpitalu.
            I moje zdanie jest niezmienne. Skoro w jednym miejscu tak może być,
            to czemu nie w innych. W tym szpitalu, gdzie rodziłam po prostu są
            inne założenia, ale je można przenieść do innych placówek. Tylko
            potrzebna jest chęć personelu, a tego właśnie brakuje. I dlatego
            trzeba te zmiany wymusić, bo w niektórych miejscach inaczej się nie
            da.
            Mam porównanie, jak jest w innym szpitalu, bo leżałam na patologii
            ciąży przed drugim porodem. Przy przyjęciu dostałam mnóstwo papierów
            do podpisu. A jak przy którymś zatrzymałam się dłużej, żeby
            przeczytać treść, zostałam delikatnie upomniana, że nie mam czytać,
            bo to są standardowe druki. Była między innymi zgoda na obecność
            studentów przy badaniach. Jeśli którejś pani nie przeszkadzają
            studenci, chwała jej za to. Mnie by przeszkadzali; po prostu bym się
            wstydziła. Przy porodzie też.
            Przez trzy doby miałam badany cukier (krzywa cukrowa - 7 x dobę
            pobierana krew z palca). Chodziłam do pielęgniarek, żeby mi ją
            pobrano. I usłyszałam, że mam to robić sama. Żeby była jasność - i
            tak miałam chodzić do nich, pobierać krew na ich sprzęcie, bo nie
            miałam żadnej cukrzycy i sprzętu kupować nie musiałam. Powiedziałam,
            że nie chcę, żę nawet przy zwykłym pobieraniu krwi odwracam głowę.
            Pani pielęgniarka naskoczyła na mnie, że może kiedyś będę musiała
            się tego nauczyć i że mam teraz świetną okazję. A ja na to, że jak
            będzie trzeba to się nauczę, ale na razie nie ma takiej potrzeby i
            nie będę tego robić (nie stawiałam się ze złośliwości; po prostu nie
            mogłam się przemóc i tyle). No to posiedziałam sobie na dyżurce z 15
            minut bo położna czekała chyba aż zmienię zdanie. W końcu musiała mi
            to zrobić, bo musiałam mieć ten wynik cukru wpisany do karty.
            Może zaraz ktoś mnie okrzyknie rozkapryszoną babą. Trudno. Może dla
            niektórych moje wymagania są zbyt wygórowane. Mnie tak się nie
            wydaje. Moje wymagania nie są z kosmosu, nie żądam super traktowania
            i 'noszenia na rękach'. Moje wymagania to poród naturalny bez
            wspomagaczy, jeśli nic złego się nie dzieje; możliwość wyboru
            pozycji, chodzenia; obecność mężą; możliwość bycia z dzieckiem
            podczas całego pobytu szpitalnego; możliwość decydowania o obecności
            studentów przy porodzie. Poza tym wymagam udzielania mi informacji
            przez personel na temat tego, co się dzieje i co może się dziać ze
            mną, z dzieckiem, co być może należy wykonać, żeby wszystko było ok.
            I to tak dużo? I przy porodach tak właśnie miałam (no, z drobnym
            wyjątkiem) i uważam to za obowiązkową normalnść, która należy się
            każdej z nas. Szkoda tylko, że trzeba o to głośno wołać. No ale może
            sytuacja się kiedyś zmieni.
            • magiczna_marta Re: U nas potrzeba zmiany! 26.07.08, 14:05
              @joanna.marta- wszystko ładnie pięknie, szkoda tylko że jedna z drugą panią żalą
              się na forum jak to położne i lekarze źle je potraktowali w czasie porodu, ale w
              szpitalu to żadna nie miała odwagi otworzyć za przeproszeniem gęby i o swoje
              prawa walczyć, bo takie "pitu pitu" na forum to nie jest walka, acz zwykłe
              użalanie się nad sobą.
              • joanna.marta Re: U nas potrzeba zmiany! 28.07.08, 08:39
                Ale to nie takie łatwe. Pewnie, że musimy głośno mówić i walczyć o
                swoje. Jednak to nie zawsze takie proste, bo jak jak już któraś się
                odezwie, to:
                1. położne czasami posłuchają a czasami nie, a przecież nie o to
                chodzi, żeby pilnować każdego ruchu lekarza czy położnej i pilnować,
                czy nie robi i tak wszystkiego po swojemu
                akurat autorka wątku próbowała odezwać się np. w kwestii nacinania
                krocza i jakoś odpowiedź usłyszała "to rutyna, ze inaczej sie nie
                robi"
                A już zupełnym nieporozumieniem jest to, że powinna walczyć o to,
                żeby mąż był przy niej. Po to wykupiła salę rodzinną (skoro szpital
                żąda opłaty) i dla personelu powinno być oczywiste, że mąż/chłopak
                jest w środku a nie przysypia za drzwiami, kiedy rodząca leży na
                kozetce.
                2. poród naprawdę nie jest momentem, kiedy babka ma siłę, chęci,
                żeby o każdy drobiazg się wykłócać z personelem; kiedy wszystko boli
                nie chce się gadać a co dopiero kłócić z personelem, który czasami
                ma w nosie to co się do niego mówi
                3. a jak się któraś odważniejsza znajdzie i odezwie "gębę", a potem
                pochwali się na forum, to niektóre położne w szpitalu i forumowiczki
                naskoczą na nią, że wymyśla, że jest rozkapryszona, że pobyt w
                szpitalu to nie wczasy
                4. poza tym akurat forum, w moim przekonaniu, jest takim miejscem,
                gdzie, jak to któraś napisała, takie "pitu pitu" można pisać. Jeśli
                którejś było źle, to niech o tym pisze. MOże po prostu chce się
                wyżalić. Może to, co napisze sprawi, że inna pani, zwróci na pewne
                rzeczy uwagę. Może którejś taki post doda odwagi, żeby w czasie
                porodu właśnie odezwać się. Po to takie forum jest
                Póki co, trzeba mieć nadzieję, że coraz więcej będzie takich
                odważnych, które będą głośno mówić i domagać się pewnych rzeczy.
                Może przyjdzie taki moment, że potem już nie trzeba będzie głośno
                walczyć o swoje i wszystkie panie (i te odważne, i te nieśmiałe)
                mogły liczyć na szacunej wobec porodu.
            • auszrine Joanno.marto! 26.07.08, 15:12
              Na forum "dobry poród" położna Katarzyna Oleś zbiera informacje do prowadzonych przez siebie wykładów i warsztatów dla położnych.
              Idealna położna (czym powinna się charakteryzować):
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=82608287
              i
              Co zmieniłabym w polskim położnictwie:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=548&w=82608423
              Może przekleisz tam swój post?
              Szkoda byłoby nie wykorzystać takiej wyważonej i sensownej opinii dla pozytywnych zmian, jakie wprowadza część położnych.
    • nicnac Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 26.07.08, 20:36
      Czytam wasze posty i chce mi się płakać,ja też chciałam rodzić
      naturalnie, na własne życzenie doprowadziłam swoje zdrowie do
      ruiny.Powiedziałam położnej że chcę rodzić bez żadnych leków i
      oczywiście bez nacięcia krocza nawet gdyby miało popękać.Uszanowano
      moje życzenia. Po 12 godzinach skurczy dwudziestominutowym parciu
      przyszedł na świat mój synek zdrowy ważył 4580/59,ale niestety moje
      krocze pękło łącznie z odbytem.To co przeżyłam po porodzie to jeden
      wielki koszmar.Samo szycie trwało około 2 godzin ,póżniej dieta
      płynna przez 3 miesiące,nie dopuszczenie do zaparć do końca
      życia.Nie potrafiłam się cieszyć moim synkiem,straciłam pokarm,tamta
      część ciała goiła się bardzo długo(minął już rok).Proktolog który
      zajmuje się takimi schorzeniami powiedział że i tak miałam dużo
      szczęścia i nie oddaję bezwiednie stolca.DZIEWCZYNY CZASEM NATURZE
      TRZEBA POMÓC.
      • magiczna_marta Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 26.07.08, 22:18
        Dziękujemy rodzicpoludzku.pl!!!
        • auszrine Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 26.07.08, 23:08
          magiczna_marta napisała:

          > Dziękujemy rodzicpoludzku.pl!!!

          magiczna_marta, jak ci tak przeszkadzają działania fundacji, to napisz do nich, albo - jeszcze lepiej - pójdź osobiście ze skargą, zamiast tu pyszczyć na forum.
          Jak sama twierdzisz:
          > bo takie "pitu pitu" na forum to nie jest walka, acz zwykłe
          > użalanie się nad sobą.
          Nie produkuj się już na forum, tylko działaj! Odwagi życzę wink
          • magiczna_marta Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 27.07.08, 08:34
            @auszrine- nie należę do grona głupiutkich Pań Frań wierzących w
            rodzicpoludzku.pl, a jak ktoś jest na tyle głupi żeby nie myśleć swoim rozumem
            tylko słowu pisanemu, wymyślonemu przez grono nawiedzonych to gratuluję i życzę
            powodzenia!
      • joanna.marta Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 28.07.08, 08:46
        Ja nie jestem radykalną zwolenniczką hasła, że nie wolno naciąć
        nigdy! Są sytuacje, kiedy trzeba. Ale przy porodzie, kiedy nie ma
        żadnych zagrożeń, należy pozwolić kobiecie urodzić bez, jeśli tego
        chce. Personel uczy się, żeby takie zagrożenia rozpoznać i wówczas
        zadziałać. W szpitalu, gdzie rodziłam nie ma nacięcia rutynowego. A
        tego samego dnia urodziła dzieczyna, którą mocno nacięli. Okazało
        się, że wystąpiły komplikacje i trzeba było. Takie sytuacje się
        zdarzają. Ale rutynowemu nacięciu dla wygody i czasu personelu
        powiem stanowczo NIE. Poza tym, kiedy będzie dialog z pacjentką i
        wyjaśnienie jest konieczności użycia różnych dodatkowych rozwiązań
        (ale nie na zasadzie: u nas się tnie wszystkie i już, bo to nie
        dialog) to relacje personel-rodzące też będą inne.
    • non_viva Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 03.08.08, 09:04
      ja tez rodziłam w szpitalu im. prof. Orłowskiego.
      Poród przedwczesny - w 25 tyg - niestety moja córeczka nie przezyła,
      niedotlenienie.
      Było to 28 lutego 2007 r.
      Chcę powiedzieć, że mimo tego wszytkiego - to była dopiero TRAUMA-
      dobrze oceniam pracę personelu. Połozne miłe, miałam nietypowy poród
      bo na dodatek we wziernikach, oczywiście stazyści stali, ale jak
      widziałam ich miny poprosiłam o opuszczenie porodówki - wyszli, bez
      słowa.
      Po tym wszytkim kilkakrotnie zaglądali do mnie i pytali się jak się
      czuję, tzn co mnie boli, co nie. No edyne co to kazdy uciskał
      macice, z ktorej czułam jak leci krew...
      Obecnie jestem w 22 tc. mam założony szew szyjkowy (w 13 tc) właśnie
      w Orłowskim, jeżdżę tam na badania. Chodze do pzychodni
      przyszpitalneji casem zagladam na oddział do dr Jastrzębia, on mi
      zakładał szew (prosiłam o to) i odbierał tamten poród....
      Mam dobre zdanie o szpitalu, mimo wszytko. Co do personelu też,
      chociaż nie przeczę, że czasem się zdarza, że ktoś ma gorszy dzień.
      Pozdrawiam
    • ela_120 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 05.08.08, 12:12
      Więc nic się tam nie zmieniło. Ja rodziłam tam 5 lat temu i mam
      podobne odczucia.
    • magda-lenka78 Re: mala trauma na orlowskiego, w warszawie 06.08.08, 20:25
      fiiiiiiiii, nie mam czasu niestety przeczytać wszystkich postów z
      tego wątku, ale prosze nie przejmuj się gadaniem osób które wmawiają
      ci że czujesz coś innego niż czujesz i niż faktycznie było. chociaż
      one oczywiście wiedzą lepiej...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka