Dodaj do ulubionych

Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga

13.03.09, 17:01
Byłam umówiona z p. Jeannette Kalytą (położną z Zelaznej w Wawie)na poród.
Umawiałam się jakiś czas temu na stawkę 2000 tys złotych, potem okazało się,
że dodatkowo muszę zapłacić 1000 złotych za salę.
A nagle pani polozna wysyla mi smsa, że jej uslugi wzrosły i kosztuje teraz
3000 tysiące!!! (plus dalej opłata za sale)
Tak wiec porod kosztowac mnie bedzie 4 tysie, chyba zrezygnuje!
I nie chodzi tu juz o pieniadze, ale sposob jaki zachowala sie ta pani. Po
pierwsze nie zmienia się zasad w srodku gry, skoro umawialysmy sie na inna
kwote, po drugie nawet sie nie pofatygowala zeby zadzwonic, tylko wyslala
smsa, ktorego rownie dobrze moglam nie otrzymac. Postawila mnie w niezrecznej
sytuacji bo juz nie znajde poloznej na moj termin.
Czy ktos ma podobna sytuacje z ta Pania?
Co w niej jest takiego, ze kazdy ja poleca ona winduje stawki coraz wieksze,
czy jest taka super ze urodzi za mnie?
Moim zdaniem troche jej woda sodowa uderzyla do glowy...
zmanierowana pańcia...
Obserwuj wątek
    • skarb2009 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 17:16
      2000 tys czy 3000 tys przy takich kwotach to już nie robi znacznej
      różnicy.
      Jeżli nie miałaś podpisanej umowy to ma prawo zmienić stawki a czy
      to etyczne ? Biznes to biznes liczy kasa.
    • owianka Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 17:51
      Czy miałaś już podpisaną umowę? Bo jeśli nie, to warunki jak najbardziej można
      zmienić. Poza tym to nie ona ustala stawkę za swoje usługi, tylko szpital.
      Mówić szczerze nie rozumiem trochę, czemu zdecydowałaś się na tę akurat położną,
      skoro uważasz, że jest droga i zmanierowana?
      • laminja Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 17:53
        w tym wypadku stawkę ustala położna.
    • laminja Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 17:55
      może powinnaś to zgłosić dyrekcji szpitala. Pewnie nie wiele to zmieni, ale może
      pomogą Ci znaleźć inną położną w związku z zaistniałą sytuacją.
      • martekle Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 18:18
        To ona podniosla stawke a nie szpital.
        Mysle, ze nie bede sie bawic w zglaszanie tego i po prostu zrezygnuje.
        Nie mialam jeszcze podpisanej umowy, ale czy slowo mowione nie jest tak samo
        wazne jak pisane? Bez przesady nie podpisuje umowy z bankiem, tylko rodze
        dziecko! A nawet jesli "prawnie" moze zmienic warunki to jest jeszcze cos
        takiego jak etyka a takze sposob przekazania warunkow zenua...
        zdecydowalam sie na nia jak pisalam z polecenia,
        ale doswiadczenie telefoniczno-smsowe mnie zniechecilo.
        Poza tym uwazam, ze takie osoby powinny wzbudzac sympatie i zaufanie.
        A jest zupełnie odwrotnie sad
        • tres09 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 21:04
          Prawnie (teoretycznie) nie ma znaczenia czy umowa byla pisemna czy ustna. Tylko
          jest problem z udowodnieniem istnienia umowy jezeli brak czegokolwiek na pismie.
          Wspolczuje.
          Moze sprobuj jeszcze porozmawiac na temat dotrzymania ustalonych warunkow zeby
          nie zostac bez poloznej.
    • kitonka żenujące ... 13.03.09, 18:02

    • genie.in.the.bottle Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 13.03.09, 19:49
      Szpitale kliniczne maja bardzo ciezka sytuacje finanoswa,a
      oszczednosci szukaja wsrod pensji pielegniarek i poloznych.Jest to
      najwieksza grupa zawodowa w szpitalach i na ich pensjach mozna
      najbardziej 'oszczedzic'.Niektore szpitale nawet ZUSU juz nie placa,
      a pieniadze za dyzury przychodza ze znacznym opozneniem albo
      wcale.Za dyzury piel i polozne maja juz placona minimalna stawke.Nie
      zdziwcie sie, jak wszytskie uslugi prytwane poloznych pojda w
      gore.Polozne wiecej zarobia i szpital.
      • sroka75 do genie 13.03.09, 23:03
        szpital na Żelaznej nie jest szpitalem klinicznym, a finansowo sobie
        dobrze radzi, bo stawki za "usługi" ma najwyższe w Warszawie nie ma
        co się, aż tak rozczulać...
      • pstrabiedronka Re: dygresja 13.03.09, 23:06

        ...a Madaliński właśnie odszedł od pobierania opłaty za indywidualną salę do
        porodu...
        smile

        nie mogłam się powstrzymać - Żelazna to modny szpital i tyle. Jest dobry - na
        pewno - jeszcze by spróbował za taka kasiorę nie być!!
        Ale są inne szpitale w Warszawie, też dobre i tańsze.
        • martekle Re: dygresja 13.03.09, 23:41
          tak naprawde nie wiem jak sie zachowac, nie zareagowałam jeszcze na tego smsa.
          mam dwa wyjscia albo zgodzic sie na kwote, nie podlega to raczej negocjacji,
          albo zrezygnowac.
          mam metlik w glowie bo juz to mialam ulozone, a teraz przez te sytuacje mam taki
          niesmak i juz nie wiem czy chce z nia rodzic.
          co uwazacie?
          • pstrabiedronka Re: dygresja 13.03.09, 23:57

            odpowiedz sobie napytanie czy będziesz się dobrze czuła w jej towarzystwie.
            Bo jeśli masz w trakcie porodu być na nią jakoś zła, albo czuć niesmak, to sobie
            daruj.
            • fish79 Re: dygresja o Madalińskiego- Do pstra biedronka 19.03.09, 11:07
              hej,
              Będę rozdzic na Madalińskiego, i bardzo zaciekawiła mnie Twoja
              informacja. Rzeczywiście na stronie szpitala w cenniku nie ma takiej
              pozycji, bardzo mnie to cieszysmileCzy gdzieś jeszcze jest zamieszczona
              ta informacja? Skąd się dowiedziałaś o zniesieniu opłaty?
              Pozdrawiam
              • pstrabiedronka Re: dygresja o Madalińskiego- Do pstra biedronka 19.03.09, 13:53
                fish79 napisała:

                > hej,
                > Będę rozdzic na Madalińskiego, i bardzo zaciekawiła mnie Twoja
                > informacja. Rzeczywiście na stronie szpitala w cenniku nie ma takiej
                > pozycji, bardzo mnie to cieszysmileCzy gdzieś jeszcze jest zamieszczona
                > ta informacja? Skąd się dowiedziałaś o zniesieniu opłaty?
                > Pozdrawiam

                z forum sie dowiedziałam, z jakiegoś innego wątku, sprawdziłam potem w cenniku i
                faktycznie tak jest.
                Jak ja rodziłam (30.X.2008) to jeszcze była opłata - 400 zł. Ale chyba juz
                powoli od niej odchodzili bo np. od wielu pacjentek, które opłaciły położna nie
                pobierali już opłaty za salę, choć teoretycznie taka zasada była (żeby pobierać
                dodatkowo).
          • laminja Re: dygresja 14.03.09, 08:56
            a ja bym się mimo wszystko zgłosiła z tym problemem do osób nadzorujących takie
            usługi. W cenniku jest wciąż stawka 2000zł i skoro podpisujesz umowę ze
            szpitalem, to ta jednostka powinna, to jakoś kontrolować i brać odpowiedzialność
            za nagłe zmiany stawek. Info dostałaś smsem pewnie dlatego, że był wysyłany nie
            tylko do Ciebie... Ja bym powalczyła o inną położną.
            • tres09 Re: dygresja 14.03.09, 09:41
              Ja sie zgadzam z Laminja.
              Chyba warto zwrocic sie do dyrekcji o pomoc w rozwiazaniu problemu.
              Tak mi jeszcze przyszlo do glowy ze moze to jednak jakas pomylka i sms mial byc
              wyslany do kogos innego, np. kogos kto ma porod w pazdzierniku i dostepny wybor
              poloznej i jeszcze sie zastanawial.
              Bo az ciezko mi sobie wyobrazic takie jednostronne smsowe poinformowanie ze nie
              ma sie zamiaru dotrzymac wczesniej umowionych warunkow.
              • malwes Re: dygresja 14.03.09, 12:04
                A ja bym "pokazała klasę" i zadzwoniłabym do Pani Jeanette.
                Powiedziałabym o swoich wątpliwościach, zapytała skąd ta zmiana i
                poprosiłabym o utrzymanie poprzedniej stawki jako, że umowa ustna
                już była zawarta (wstepna, czy przyrzeczona). Powiedz że swój wybór
                uzasadniałaś także kwestią finansową i uważasz, że zmiana powinna
                dotyczyć pacjentek które się umówią od momentu zmiany.
                Zobacz jak zareaguje, jaki będzie ton rozmowy, w jaki sposób Ci
                odpowie - po tym zdecydujesz, czy jednak chcesz z nią rodzić czy nie.

                Pomijając wszystko, sposób informacji bardzo nieelegancki.
                Jak odmówi zadzwoń do Dyrektora Puzyny - ale tak wiesz, grzecznie z
                klasą powiedz o swoich odczuciach. Przecież każda pacjentka
                decyzując się na Jeanette wie, że zapłaci więcej niż za inne położna
                no ale myśli sobie - bardzo chcę - więc nie 1500 ale 2000zł. Decyzja
                zapadła. Ale przy kwocie 3000zł być może jednak wybrałabyś tę za
                1500 a teraz już wyboru nie masz. Poproś Dyrektora o inną położną.
                • malwes Re: dygresja 14.03.09, 12:09
                  Dodam jeszcze, że jeżeli tych pacjentek jest za dużo aby je
                  obdzwonić osobiście, to można by wyznaczyć kogoś kto zadzwoni do
                  każdej (jakaś inna położna, sekretarka itp). I ja na miejscu
                  Dyrekcji to bym w takim telefonie informowała o zmianie i jeśli
                  faktycznie ma być "od zaraz" to pytałabym czy ktoś nadal decyzuje
                  się na Jeanette - jak nie, to oferowałabym pomoc w wyborze innej
                  położnej. Założę się, że większa część pacjentek i tak zdecydowałaby
                  się na Jeanette.

                  Oni się teraz rozbudowują - ta część której fundamenty już postawili
                  to będzie drugie tyle co już jest. A to oznacza
                  - więcej pacjentek
                  - więcej miejsc pracy
                  Powinni ich dofinansować z funduszy "miastowych" i NFZowych tak aby
                  tak dobry i oblegany szpital mógł się rozwijać - a z tego co wiem
                  nie bardzo chcą.
                  • yasemin1 Weź sobie daruj 14.03.09, 20:43
                    Czy myślisz, że z położną za 4000 zł łącznie urodzisz łatwiej?

                    Nie wiesz w cuda, w sumie to po co ci prywatna połozna aby była
                    milsza? to i tak nie ma znaczenia, podczas całej akcji nie jesteś w
                    stanie sie skupić na czymkolwiek, a państwowa i tak musi ci pomóc.
                    Więcej zdziała ta prywatna? to i tak kwestia losowa zależna od
                    twojego organizmu, ułożenia dziecka czy też nacięcia krocza.

                    Te 4000 tysiące napewno przydadzą ci się na później, weź sobie tylko
                    zzo i będzie ok, gdzieś czytałam, że chyba w Łodzi to za tyle można
                    cesarkę załatwić w prywatnym szpitalu ale to juz kwestia wyboru.
                • mama-in-spe Re: dygresja 14.05.09, 09:01
                  malwes napisała:

                  > A ja bym "pokazała klasę" i zadzwoniłabym do Pani Jeanette.
                  > Powiedziałabym o swoich wątpliwościach, zapytała skąd ta zmiana i
                  > poprosiłabym o utrzymanie poprzedniej stawki jako, że umowa ustna
                  > już była zawarta (wstepna, czy przyrzeczona). Powiedz że swój wybór
                  > uzasadniałaś także kwestią finansową i uważasz, że zmiana powinna
                  > dotyczyć pacjentek które się umówią od momentu zmiany.
                  > Zobacz jak zareaguje, jaki będzie ton rozmowy, w jaki sposób Ci
                  > odpowie - po tym zdecydujesz, czy jednak chcesz z nią rodzić czy nie.
                  >
                  > Pomijając wszystko, sposób informacji bardzo nieelegancki.
                  > Jak odmówi zadzwoń do Dyrektora Puzyny - ale tak wiesz, grzecznie z
                  > klasą powiedz o swoich odczuciach. Przecież każda pacjentka
                  > decyzując się na Jeanette wie, że zapłaci więcej niż za inne położna
                  > no ale myśli sobie - bardzo chcę - więc nie 1500 ale 2000zł. Decyzja
                  > zapadła. Ale przy kwocie 3000zł być może jednak wybrałabyś tę za
                  > 1500 a teraz już wyboru nie masz. Poproś Dyrektora o inną położną.

                  a co pomoże puzyna, jak jego żona tym samym się trudni????
          • artdesign84 Re: dygresja 16.03.09, 01:47
            ja bym ją olała i nawet nie odpowiedziała na smsa
            na żelaznej podobno położne są w porządku, więc nie ma sensu płacić
      • mama-in-spe Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 14.05.09, 08:59
        genie.in.the.bottle napisała:

        > Szpitale kliniczne maja bardzo ciezka sytuacje finanoswa,a
        > oszczednosci szukaja wsrod pensji pielegniarek i poloznych.Jest to
        > najwieksza grupa zawodowa w szpitalach i na ich pensjach mozna
        > najbardziej 'oszczedzic'.Niektore szpitale nawet ZUSU juz nie placa,
        > a pieniadze za dyzury przychodza ze znacznym opozneniem albo
        > wcale.Za dyzury piel i polozne maja juz placona minimalna stawke.Nie
        > zdziwcie sie, jak wszytskie uslugi prytwane poloznych pojda w
        > gore.Polozne wiecej zarobia i szpital.

        ale to nie wina rodzących, że położnym kiepsko płaca szpitale. tzreba był nauczyć się innego zawodu, jak sie ma parcie na kasę.
    • milka_milka Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 14.03.09, 22:33
      Możesz jeszcze zrezygnować z Żelaznej. Szpital taki sobie, opieka położnicza też
      kiepska, więc może zamiast wydawać kasę na panią położną z fochami lepiej
      znaleźć dobry, profesjonalny szpital?
      • skarb2009 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 14.03.09, 23:30
        Czytając Wasze wypowiedzi nie rozumiem Waszej irytacji,
        Po;
        1. Niema podpisanej umowy z położną
        2. Nie jest to usługa obowiązkowa
        3. Nie jest to jedyny szpital w Warszawie
        Wymieniać dalej,
        Po 4 wybierając tą położną liczyłaś się z kosztami, naprawdę do jej
        usług nikt Cię nie zmusza i nie sięga do Twojego portfela- To jest
        wyłącznie Twój wybór, chcesz poczuć się jak księżniczka i chcesz,
        aby wachlowano cię w czasie porodu – płacisz...

        • tres09 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 15.03.09, 07:55
          Co z tego ze nie ma podpisanej umowy? Umowa to umowa, ustna z punktu widzenia
          prawnego i etycznego obowiazuje dokladnie tak samo jak pisemna. Roznica jest
          dopiero przy udowadniania swoich racji w sadzie, a do sadu tak czy siak, jak
          rozumiem, autorka sie nie wybiera.
          Zreszta gdyby umowa byla na pismie, a polozna w dniu porodu odmowilaby
          wypelnienia warunkow umowy i zarzadalaby dodatkowego tysiaca to nic by to nie
          zmienilo z praktycznego punktu widzenia (nikt sie raczej nie bedzie procesowal o
          1000 zl).

          To z jakiego powodu autorka zdecydowala sie na korzystanie z konkretna uslugi (w
          tym wypadku usluga akuszerska) i czy jest to usluga obowiazkowa czy nie nie ma
          tutaj zadnego znaczenia.
          • magdad5 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 16.03.09, 08:53
            A moze po prostu zmien polozna ?
            Ja rodzilam za pierwszym razem "z przydzialu" i sprawdzilo sie
            powiedzenie, ze na Zelaznej polozne z przydzialu sa super. Za
            drugim razem moja firma miala wynegocjowany w Medicover kontrakt, w
            ktorym zapewniala nam opieke poloznej w wybranym szpitalu wiec
            zdecydowalam sie na ta sama p. Magde, z ktora rodzilam pierwszego
            synka. teraz tez do niej zadzwonilam bo umowa z polozna (bardziej
            niz lekarz z Zelaznej) daje Ci wieksza szanse rodzenia na Zelaznej.
            Jesli zalezy Ci na "zaklepaniu" miejsca to wez moze inna polozna -
            naprawde wszystkie z ktorymi mialam stycznosc (i o ktorych slyszalam
            sa super)

            Pozdrawiam
            magda
            • paczkakaczek Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 16.03.09, 17:03
              Moja droga, zastanów się jeszcze raz, może i ta pani jest fachowcem i może rodzą
              u niej wszystkie warszawskie celebrytki, ale w Warszawie jest wiele wspaniałych
              położnych, i dobrych szpitali, moja połozna kosztowała mnie 650zł i też było
              super miło i sympatycznie. Skoro stać cię na zapłacenie takich pieniędzy to
              zakładam, że ty i twój partner ciężko pracujecie i płacicie podatki. Nie trafia
              cię, że za tak podstawową usługę medyczną jaką jest poród masz zapłacić tyle kasy???
              A może ta pani ma na ten termin kogoś ważniejszego i chce cię zniechęcić?
              Zastanów się jeszcze raz, bo te ceny to jakieś przegięcie. A i tak mniej bolało
              nie będzie, a na wiele rzeczy i tak żadna nawet najlepsza położna nie ma wpływu.
              pomyśl ile za tą kasę można potem zrobić, może wpłacić na Pajacyka, żeby
              dzieciaki miały obiady w szkole???
              pozdrawiam cię i gładkiego rozwiązania.
        • mama-in-spe Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 14.05.09, 09:02
          skarb2009 napisała:

          > Czytając Wasze wypowiedzi nie rozumiem Waszej irytacji,
          > Po;
          > 1. Niema podpisanej umowy z położną
          > 2. Nie jest to usługa obowiązkowa
          > 3. Nie jest to jedyny szpital w Warszawie
          > Wymieniać dalej,
          > Po 4 wybierając tą położną liczyłaś się z kosztami, naprawdę do jej
          > usług nikt Cię nie zmusza i nie sięga do Twojego portfela- To jest
          > wyłącznie Twój wybór, chcesz poczuć się jak księżniczka i chcesz,
          > aby wachlowano cię w czasie porodu – płacisz...
          >

          żanująca niznajomość prawa - umowa ustna jest wiążąca. poza tym to jest państwowy szpital, wszystko, za co one biorą kasę powinno być za friko, po to są składki z pensji.
    • kastys75 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 16.03.09, 22:34
      A ja nie widzę sensu w zamawianiu i płaceniu położnej za poród.
      Jak nie będzie miejsc to i tak mogą Cię odesłać, a z tego co pisały dziewczyny Żelazna jest dość obciążona.
      Jak nie masz wykupionej położnej, to nie pozwolą Ci urodzić, żadna położna nie zajrzy czy co?!?!?
      Dziewczyny, nie wariujcie!
      Po co wydawać tyle kasy na osobę, której obowiązkiem jest przyjęcie porodu. Żadna położna, czy będzie opłacona kwotą 1000 zł, czy 3000 zł za Was nie urodzi, a asysta takiej osoby przy porodzie w I fazie jest znikoma.
      Tydzień temu urodziłam drugie dziecko. Kusiło mnie, żeby pojechać na Żelazną, bo szpital ten już znam, ale w końcu pojechałam do Praskiego.
      Poród kosztował mnie 100 zł. Płaciłam tylko za obecność męża przy porodzie. Położna z przydziału była bardzo miła, chociaż nie napracowała się przy mnie bo rodziłam bardzo krótko.
      Za kasę, którą chcecie wydać bez sensu na położną kupcie coś dla siebie w nagrodę za wysiłek, jaki poniesiecie rodząc dziecko.
      • pacific13 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 17.03.09, 15:31
        Za opiekę jednej z najlepszych położnych, i najdroższej chyba, w jednym z
        krakowskich szpitali zapłaciłam 750zł.... Opieka REWELACJA.
        3000zł za położną???? Skąd taka kwota?? Wiem, że pani Jeannette jest bardzo
        "sławna" ale bez przesady, nie szkoda Ci tyle kasy płacić? Za dużo mniejszą
        kwotę na pewno znajdziesz kogoś równie dobrego. Poszukaj opinii o innych
        połoznych, popytaj znajome. Powodzeniasmile
        • moni-ka7 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 17.03.09, 20:09
          jestem tego samego zdania.te kwoty 2000 3000 zl ty juz lekka przesada.nie dziwie
          sie ze ta pani przebiera w pacjentkach jak w ulegalkach.
          • pengua Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 17.03.09, 21:14
            Ale nie o tym jest watek!
            Pani Zaneta nie powinna zmieniac waunkow umowy w trakcie jej trwania!
            I kropka. A fakt, ze zrobila to droga smsowa, tym gorzej o niej
            swiadczy!
            • aganiok32 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 17.03.09, 22:09
              ja bym była czujna, bo jeszcze Cię może poinformować smsowo, że
              jednak rezygnuje kiedy będziesz już prawie na sali porodowej wink
              Moim zdaniem sposób potraktowania klientki przez panią Żanetę
              świadczy o jej "profesjonalizmie" . 3 tyś za poród? w głowach się
              poprzewracało, niektórzy muszą cały miesiąc tyrać i nie zarobią tyle.
              Ja bym Ci radziła - zmień położną na kogoś komu bardziej można
              zaufać.
              • figa33 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 18.03.09, 11:32
                A ja się tylko dziwię, że autorka wątku po prostu od razu nie
                zadzwoniła do położnej i nie zapytała, o co tu chodzi.
                W żadnym wypadku nie bronię, ale prawdę mówiąc, trudno mi uwierzyc,
                żeby osoba, która uchodzi za jedną z najbardziej profesjonalnych
                położnych, wysyłała taką informację smsem !
                A jesteś pewna, że to było w ogóle wysłane z telefonu Jeanette ? I
                że na bank to ona wysłała ?

                Jeden telefon i wyjaśniłaby się cała sprawa. A tymczasem juz 30
                odpowiedzi i same dywagacje i oceny...
                • mika-e Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 18.03.09, 11:54
                  Bardzo zaintrygował mnie wątek Pani Kalyty i postanowiłam
                  wypowiedzieć sie na forum.Uwazam że branie za przyjazd do porodu
                  3000 tys zł to lekka przesada.Nie uwazam zeby kompetencje tej Pani
                  były az na takim poziomie co lekarzy którzy przyjeżdzają do
                  porodu.Mysle ze stawka 1000-1500 zł to kwota adekwatna to wykonanej
                  pracy.Nie ujmując nikomu wszędzie sie dzieci rodzą zdrowo i bez
                  powikłań przy innych położnych.Jednak w momencie kiedy
                  rozreklamowana Pani Kalyta ma pacjentki które płaca tyle pieniędzy
                  nic dziwnego ze wybiera te które dadzą tyle ile zaśpiewa.Moje drogie
                  Panie tak działa reklama to ona nakręca koniunkturę.Moze warto
                  poszukac na innych forach i w innych szpitalach mniej medialnych
                  połoznych które są skromne i nie dla kasy wykonują swoje
                  obowiazki.Trzeba sie zastanowić na czym nam tak naprawdę zależy.CZy
                  na szczęsliwym porodzie przy osobie która jest przy nas z
                  powołania ,czy na tym zeby powiedzieć ze rodziło się z Panią która
                  reklamuje płyn do higieny intymnej z kolorowych gazetek miernej
                  jakości.
    • magulka2 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 18.03.09, 15:34
      Witam,
      Nie ma co się oburzać, że Pani Kalyta bierze 3 tys. czy więcej.
      Bierze tyle, ile ludzie są jej w stanie zapłacić. Widocznie w tej
      chwili jest mnóstwo osób, które na taką kwotę się godzą i już. Ja
      nie widzę w tym nic złego - takie prawa rynku. Problem polega na
      tym, że w Św. Zofii (nie wiem jak w innych szpitalach) żadna położna
      nie podpisuje umowy wcześniej niż na jakiś miesiąc, może półtora
      przed przewidywaną datą porodu. One prowadzą listy rezerwowe (ok. 6
      kobiet na dany miesiąc). Wiadomo też, że z uwagi na tak ogromną
      liczbę chętnych, trzeba się zapisywać bardzo wcześnie (ja dzwoniłam
      na 6 mies. przed porodem do wszystkich położnych z listy
      zamieszczonej na www. szpitala, i żadna z nich nie miała już wolnego
      miejsca). I teraz, jak dziewczyna dostaje smsa pod koniec ciąży, że
      jej położna podwyższa stawkę o tysiąc zł, to uważam, że coś jest nie
      tak i nie wiem, czy nie naruszane są prawa konsumenta. I nie chodzi
      tu wyłącznie o Panią Kalytę (jej wiarygodność itp.), ale o Szpital,
      ponieważ podaje ceny na swojej stronie internetowej niezgodne z
      tymi, które faktycznie pobiera. Wykorzystując sytuację, że
      pacjentka, której bardzo zależy na porodzie z własną położną, nie ma
      już możliwości zmiany jej na inną - tańszą, Szpital pośrednio
      wymusza zapłatę wyższej stawki. Przykre to, ale cóż, to rynek rządzi.
      Pozdrawiam
      • b.wierzbowska1 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 19.03.09, 09:56
        W końcu jakiś rzeczowy postsmile Nie ma co się oburzać, że położna bierze 3, 4 czy
        nawet 10 tyś za poród. jak są chętni, to w czym problem??? W końcu to pieniądze
        rodzących, a skoro one są gotowe tyle wydać, to ich broszka. Natomiast
        nieprofesjonalne jest podnoszenie stawki juz po ustnym umówieniu się. To zwykłe
        oszustwo. I ta forma - sms... Duzy niesmak!!!
        • figa33 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 19.03.09, 10:53
          b.wierzbowska1 napisała:

          > W końcu jakiś rzeczowy postsmile Nie ma co się oburzać, że położna
          >bierze 3, 4 czy nawet 10 tyś za poród. jak są chętni, to w czym
          >problem??? W końcu to pieniądze rodzących, a skoro one są gotowe
          >tyle wydać, to ich broszka.

          Całkiem niedawno podsumowałam to w podobnych słowach:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=588&w=92020636&wv.x=1&a=92212764

          >Natomiast nieprofesjonalne jest podnoszenie stawki juz po ustnym
          >umówieniu się. To zwykłe oszustwo. I ta forma - sms... Duzy
          >niesmak!!!

          Jeśli tak faktycznie było, to zgadzam się w całej rozciągłości.
          Autorka wątku nie odezwała się jednak później ani słowem, co było
          dalej. My tu sobie oceniamy, dywagujemy i tak w nieskończonosć
          można. Ale nie wiemy czy autorka postu zadzwoniła do szpitala, czy
          zadzwoniła do Jeanette, czy ktokolwiek coś wyjaśnił. Autentycznie
          jakoś trudno mi uwierzyć w tak mało profesjonalne załatwienie
          sprawy. Równie dobrze sms mógłby nie dojść albo z jakiegokolwiek
          innego powodu nie zostać przeczytany. Nie było informacji, nie ma
          podwyżki. Kropka.

          Ale mimo wszystko Szpital jednak informuje o nowej cenie na swojej
          stronie, polecam zajrzeć :
          www.szpitalzelazna.pl/index.php?id_page=118
          • b.wierzbowska1 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 19.03.09, 13:33
            I mnie trudno w to uwierzyc, bo rodziłam w tym szpitalu 3 razy, zawsze ze swoja
            położną a wspomnienia mam wspaniałesmile. Nie wiem tylko, po co autorka watku
            miałaby kłamać? Moze jeszcze sie odezwie...
    • moni-ka7 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 19.03.09, 10:38
      chyba nie bardzo zalezy jej na pacjentkach albo poprostu taka zajeta
    • kitonka Pytanie, czy ta Pani pracuje w tym szpitalu? 20.03.09, 11:53
      I czy ktoś rodził z tą położną kiedy była na dyżurze i jakie były
      wrażenia?
      • martekle jestem 22.03.09, 04:06
        Kochane dziewczyny, ale sie rozpisalyscie smile
        Co prawda momentami chyba nie do konca dobrze zostalam zrozumiana.
        Ja sie nie obruszam, ze ktos trzepie kase na takich uslugach i dopoki znajda sie
        takie co tyle zaplaca dopoki takie ceny beda na porzadku dziennym - w przypadku
        tej wlasnie poloznej.
        Przyznaje ze uleglam jakiejs tam pokusie, ze jest ona slawna, ze mowia ze
        najlepsza... Decyzja o wyborze tej pani nie wynikala z proznosci, a raczej ze
        strachu. Jest to moja pierwsza ciaza, boje sie bolu, calej tej organizacji,
        przebiegu akcji itp,
        Wydawalo mi sie ze jak postawie na taka znana persone to urodze w 5 minut z
        usmiechem na ustach, wiec nie do konca chodzi tez o kase, choc przyznaje i
        zgadzam sie ze te 4 tysie przydadza sie na cos innego na pewno. Ale tak naprawde
        nie o to mi chodzilo.
        Nieliczne z was zauwazyly, ze chodzi po prostu o jakies zasady, w ktore slepo
        wierzylam ze istnieja i jakies normalne zachowanie. Mam na mysli kwestie umowy
        "slownej", a raczej jej zmiane i sposob poinformowania mnie o tym. Smsa dostalam
        z jej numeru telefonu na ktory zreszta wczesniej przy umawianiu sie dzwonilam.
        Chciałam się z wami tym podzielic, bo poczulam niesmak do calej sytuacji i
        myslalam ze wasze opinie o tej pani rozwieja moje watpliwosci.
        I mimo wszystko zdecyduje sie na nia, bo dostane 150 odpowiedzi o tym jaki z
        niej anioł. Ponieważ tak się nie stało, czytając wasze opinie doszłam do wniosku.
        1. nie jestem w stanie zaplanowac porodu z polozna, poniewaz wszystko sie moze
        wydarzyc a ja z moim charakterkiem tylko moge sie wkurzyc jesli cos potoczy sie
        nie po mojej mysli
        2. sa inne szpitale do ktorych nie wala oknami i drzwiami tak jak na zelezna,
        ponadto wydaje mi sie ze wybor szpitala nie ma specjalnego znaczenia, ze w tym
        dniu bardziej liczy sie zwykly fart
        3. ile bym nie zaplacila nikt nie urodzi za mnie i nikt tego za mnie nie
        przezyje, nie wiem dlaczego wczesniej myslalam ze bedzie inaczej?!
        co zrobilam:
        1. nie odezwalam sie do tej pani
        2. poszukalam innych poloznych
        3. nie wybralam w koncu zadnej
        4. zmienilam szpital na inflancka i tam tez zapisalam sie do szkoly rodzenia a
        polozna z ktora rozmawialam przez telefon nie brzmiala jak krowa, wiec wzbudzila
        moje zaufanie.
        Mam zamiar rodzic na inflanckiej nie placac za polozna, jest tam opcja
        wykupienia porodu rodzinnego za 600 zlotych.
        Byc moze po porodzie pozaluje tej decyzji i w nastepnej ciazy (o ile po moich
        traumatycznych przezyciach kiedys dojde do siebie i zajde w ciaze ponownie)
        wykupie polozna, lekarza, i pol szpitala lacznie z pania szatniarka.
        Jednak dzis wierze, ze co ma byc to bedzie
        a takze troche z przekory rezygnuje z pani Żanetki
        bo bym postapila wbrew sobie zgadzajac sie na jej warunki

        dziekuje wszystkim za wysluchanie i rady smile
        koncze juz te epopeje, bo jest 4 rano a ja ciagle nie spie
        ale nie moge usnac, bola mnie żebra, nie moge sie ulozyc i sikam co 2 godziny po
        3 kropelki, ale wy to przeciez wszystko wiecie smile
        buziaki
        Marta
        • b.wierzbowska1 Re: jestem 22.03.09, 08:13
          mam nadzieję, że w końcu zasnęłaśsmile

          Nie dziwię Ci się, ze nie chcesz rodzić z położna, która zachowała się nie fair.
          Utrata zaufania do tej osoby dyskwalifikuje ją do odebrania porodu. Natomiast
          nie odpuściłabym i poinformowałabym dyrekcję o zaistniałej sytuacji, bo szpital
          jest ok i reszta położnych zna się na swoim fachu. Ja tam rodziłam 3 razy, jak
          już wspomniałam wczesniej, i mimo kilku uwag zdecydowałbym się na 4. poród tylko
          tam z ta samą połozną. Ale rozumiem, że zdecydowałaś inaczej.

          Życzę Ci powodzenia i satysfakcji z wyboru szpitala i formy porodusmile
        • aspirina Ta sprawa jest już wyjaśniona! 21.04.09, 23:27
          Moja znajoma będzie rodziła z Jeannette w najbliższych miesiącach i ma
          potwierdzenie, że żadna stawka się nie zmienia. Wyższa stawka będzie
          obowiązywała tylko dziewczyny, które zapisywały się po zmianie, czyli na terminy
          od listopada. Wszystkie terminy do października obowiązuje dotychczasowa ustna
          umowa z położną, lista nazwisk jest przecież składana przez położną w szpitalu i
          nie ma mowy o zaskoczeniu.

          Ale na przyszłość, chyba warto wyjaśniać takie sytuacje telefonicznie zwłaszcza
          przed tak dramatyczną zmianą decyzji (Inflancka? Boże uchroń!). Telefon
          wyjaśniający do szpitala lub położnej kosztuje grosze w porównaniu z planowanymi
          wydatkami na poród. Nie ma sensu wokół przypadkowego być może SMSa tworzyć całej
          historii, podważać zasad i wyciągać wniosków. Z jednej strony SMS jest tak
          błahym i nieznaczącym krokiem ze strony położnej, a z drugiej na podstawie
          takiego banału, bez słowa wyjaśnienia we własnym interesie, można zmienić
          decyzję i to jeszcze w tak fatalnym kierunku?
          • monikaaleksandra Re: Ta sprawa jest już wyjaśniona! 22.04.09, 15:14
            Zrobiłam tak samo, jak Ty, rodziłam na Inflanckiej w sali porodów
            rodzinnych, z nikim się nie umawiałam, wierząc, że "obsługa"
            położnych z Inflanckiej na porodach rodzinnych jest świetna,
            trafiłam na Beatę Scholl (Szoll?), poród mieliśmy świetny i bez
            stresu, ze znieczuleniem.
            Z nikim się nie umawiałam, nic nie płaciłam, choc stać nas na to, bo
            wierzę, że przy porodzie nikt kobiecie krzywdy nie zrobi, a już tym
            bardziej położna, był przy mnie lekarz, położna, mąż, nie mogłam na
            nic narzekać.
            Płacenie za położne uważam za debilizm, nie są one ani lepsze ani
            gorsze niż te "nieopłacone", a moda na płacenie za połozne wynika
            przede wszystkim ze strachu rodzących dziewczyn, zwłaszcza rodzącyhc
            po raz pierwszy.
            Nie daj się zwariować a już tym bardziej trzepać po kieszeni!
            Teraz też mam zamiar rodzić na Inflanckiej w sali porodów rodzinnych
            i nie zamierzam płacić żadnej położnej.
            • gosiakos85 a ja Wam powiem tak... 22.04.09, 15:59
              Rodzilam na Żelaznej 3,5 tygodnia tamu. Nie znam wszystkich poloznych z tego
              szpitala, wybralam jedna, z którą podpisalam umowę (nie byla to Jeanette) i
              powiem Wam jedno: nie wyobrażam sobie porodu z inną położną! Swój poród
              wspominam po prostu super, jestem gotowa rodzić drugi raz choćby zaraz! Nie
              uważam, żeby Jeanette byla w czymkolwiek lepsza od "mojej" połoznej, a wręcz
              myślę, że jest wręcz przeciwnie, sądząc po opiniach jakie o niej się czyta...
          • euna Re: Ta sprawa jest już wyjaśniona! 23.04.09, 21:16
            to nie jest prawda - rodzę w maju po nowej stawce.
            • euna Re: Ta sprawa jest już wyjaśniona! 23.04.09, 21:17
              to była odpowiedź dla aspirina smile
              • martekle Re: Ta sprawa jest już wyjaśniona! 23.04.09, 23:10
                o matko, Aspiryna...
                Piszesz do mnie tak jakbym popelniła zyciowy blad i bede za niego placic przez
                10 kolejnych lat... co ty masz do Inflanckiej?
                mam gdzies czy sie zmienily te zasady czy nie, nie czytalas chyba moich postow
                uwaznie i wszystkich obaw zwiazanych z smsem...
                poza tym, to nie prawda ze placa wyzsza stawke te od pazdziernika czy listopada
                jak widac potwierdza to kolezanka z maja...
                • laminja Re: Ta sprawa jest już wyjaśniona! 23.04.09, 23:22
                  może niższą stawkę płacą, te które się o to upomniały?
        • sowasmokotowa Re: jestem 11.05.09, 21:14
          No i jak? Juz jestes po? Jak wrazenia z Inflackiej? Ja uwazam, ze
          dobrze zrobilas rezygnujac z Jeanette. Ale pchalabym sie na Zelazna,
          bo ta sa fajne polozne. Pewnie na Infanckiej tez - wszystko zalezy
          tak naprawde od tego, na kogo sie trafi.
          • martekle Re: jestem 27.05.09, 21:40
            Jeszcze nie jestem po, jeszcze ze 4 tygodnie. Czekam i czekam smile
            W miedzy czasie skończyłam szkolę na inflanckiej prowadzoną przez p. Beatę Szol,
            poznałam na tych zajęciach prawie wszystkie położne także p. Agnieszkę Korejwo,
            Edytę Wójtowicz.
            Jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem ile serca one w to wkładają, takie
            położne z powołania. Na inflanckiej nie ma oficjalnego "szaleństwa" wykupu
            położnej i półrocznych terminów.
            Ale jak ktoś chce, można się z jedną z pań umówić, tylko nie przez szpital a
            bezpośrednio.
            Tak czy siak, jeszcze nie urodziłam, i do konca zachwalac nie moge.
            Zobaczę na którą trafię z dyżuru.
            Ale jestem spokojna przez to, że je poznałam, widziałam szpital od środka, sale
            do rodzenia itp.
    • mama-in-spe Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 14.05.09, 08:58
      martekle napisała:

      > Byłam umówiona z p. Jeannette Kalytą (położną z Zelaznej w Wawie)na poród.
      > Umawiałam się jakiś czas temu na stawkę 2000 tys złotych, potem okazało się,
      > że dodatkowo muszę zapłacić 1000 złotych za salę.
      > A nagle pani polozna wysyla mi smsa, że jej uslugi wzrosły i kosztuje teraz
      > 3000 tysiące!!! (plus dalej opłata za sale)
      > Tak wiec porod kosztowac mnie bedzie 4 tysie, chyba zrezygnuje!
      > I nie chodzi tu juz o pieniadze, ale sposob jaki zachowala sie ta pani. Po
      > pierwsze nie zmienia się zasad w srodku gry, skoro umawialysmy sie na inna
      > kwote, po drugie nawet sie nie pofatygowala zeby zadzwonic, tylko wyslala
      > smsa, ktorego rownie dobrze moglam nie otrzymac. Postawila mnie w niezrecznej
      > sytuacji bo juz nie znajde poloznej na moj termin.
      > Czy ktos ma podobna sytuacje z ta Pania?
      > Co w niej jest takiego, ze kazdy ja poleca ona winduje stawki coraz wieksze,
      > czy jest taka super ze urodzi za mnie?
      > Moim zdaniem troche jej woda sodowa uderzyla do glowy...
      > zmanierowana pańcia...

      te babsztyle z żelaznej są tak nieprawdopodobnie pazerne na kasę, że rzygac się chce. mnie inna skuteczbie zniecheciła do rodzenia tamże. jak sobie podliczyłam, ile jej miałabym zapłacić, ile dodatkowo dopłacić za pojedynczy pokój, obecnośc męża i opiekę nad dzieckiem, to porównywalną cenę zapłaciłam w iatrosie, gdzie nikt mi łaski nie robił, cały personel skakał koło mnie i mojego dziecka, nauczono mnie karmic piersią, przewijać, kąpać.
      babsztyle z zośki na dodatek wymuszają chodzenie do absurdalnych i anachronicznych ;szkół rodzenia".
    • kenoj Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 17.05.09, 21:28
      Ja tylko powiem , że 3,5 roku temu chodziłam do jej szkoły
      rodzenia . I powiem szczerze ani szkoła nie za ciekawa ani nie
      chciałabym specjalnie z nią rodzic . Jest to moje subiektywne
      odczucie oczywiście . moje i męża . może nie nadawałyśmy na tych
      samych falach . nie widziałam w niej nic takiego , ani nie
      usłyszałam od niej nic takiego , coby było jakieś super ponad inne
      położne z żelaznej. nie wiem co ludzi tak do niej przyciąga myślę ,
      że legenda jaką obrosła , tudzież programy tv w jakich sie pojawiła
      a ostatnio reklamasmile, nazwisko łatwe do rozróżnienia od innych .
      dla mnie była zwyczajna , lekko cwana , niezbyt ciepła , taka
      powiedzmy :co to nie ja . Byc może jej wiedza , doswiadzenie przy
      porodzie są bezcenne , nie wiem . Na mnie jako człowiek nie zrobiła
      wrażenia specjalnego . na stronie żelaznej jest cennik opieki
      polożnych z gwiazdkami . gwiazdki oznaczają specjalną cenę
      jeanette .trochę śmieszne. wygląda na to , że dokonuje ona cudów na
      sali , albo rodzi zamiast rodzących smile no ale póki jest popyt , są
      ceny smile
      • tgmen Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 22.05.09, 00:10
        Moje kochane mamy.

        Ważne jest to, że kobieta która ma urodzić jest pod taką presją, że
        często za spokój, który daje im położna skora jest zapłacić każdy
        pieniądz. Niestety są położne, które wykorzystują to do cna. Bez
        ograniczeń. Bez świadomości, że przecież przy udanym porodzie mama
        poleci ją kolejnym swoim koleżankom. I zadzwoni do takiej Pani
        ponownie przy kolejnym dziecku.

        Zadzwoniliśmy do jednej z "Zośki". Powiedziała że ok. Ale mamy
        zadzwonić 5 maja żeby potwierdzić. Zadzwoniliśmy 6. Pomimo że w grę
        wchodziły 3 000 PLN, Pani obcesowo ścięła małżonkę: "Za późno!
        Trzeba było wczoraj" I rozłączyła się.

        Pojechaliśmy na Karową. Bez położnej, bez szkoły rodzenia. Było
        naprawdę nieziemsko. Znów tam pojedziemy. Pisał Tata.

        Pozdrawiam położne, które w miejsce serca wstawiły sobie skarbonki.


        • malwes Do Taty 22.05.09, 14:48
          Drogi Tato,
          Trochę się z Tobą zgodzę, trochę nie. Widzisz...miałam podobne
          odczucia ale pomyślałam sobie, że praca "na telefon" jest bardzo
          niewdzięczna, bo te kobiety odbierają telefony świątek, piątek,
          dzień i noc. Każdy z nas na pewno przeżył chwile wściekłości jak się
          trafiły jakieś nadgodziny czy praca w święta - gdy mieliśmy
          zaplanowane coś innego. A one żyją tak z dnia na dzień, całe swoje
          życie zawodowe. Oczywiście to ich wybór, znają konsekwencje i znają
          zalety (dodatkowy zarobek) - jednak w przypadku tego szpitala
          chętnych jest tak wielu, że i mnie położna ostrzegała, że jak nie
          zadzwonię umówionego dnia (kiedy aktualizują kalendarze) to po
          prostu na moje miejsce wejdzie ktoś inny. Na pewno ta położna o
          której piszesz zachowała się nieładnie tak odpowiadając i
          rozłączając się i tu zgadzam się z Tobą, że to pozostawia niesmak i
          żal.

          Natomiast jak przeczytałam o Karowej, to trochę mi się zrobiło Was
          żal - być może niesłusznie, może coś się zmieniło przez ostatnie 5
          lat. Ja pierwsze dziecko rodziłam na Karowej i wydawało mi się, że
          było super...dokąd nie przeczytałam książki "Urodzić razem i
          naturalnie" Ireny Chołuj, dokąd nie trafiłam na forum "Dobry poród"
          Kasi Oleś, dokąd nie poznałam zrzeszenia "Dobrze Urodzeni", dokąd
          nie zobaczyłam filmu "Poród w harmonii z Naturą" Preeti Agrawal
          i "Birth as we know it"...wtedy zrozumiałam jak "zmedykalizowany" i
          odarty z natury był mój pierwszy poród. Drugie dziecko rodziłam na
          Żelaznej...
          I czy na Karowej
          - żona mogła przez cały czas poruszać się dowolnie, czy położne
          doradzały pozycje, oddechy, ruchy wspomagające aktywny poród
          - czy unikano leżenia pod KTG
          - czy pozwolono jej w II okresie urodzić w pozycji wertykalnej
          (horyzontalne mają uzasadnienie tylko przy porodach zabiegowych - w
          innym przypadku kość ogonowa nie odgina się prawidłowo, utrudnia to
          przejście główki, sprzyja urazom, pęknięciom, niedotlenieniu
          dziecka...)
          - czy wyjaśniono Wam, że w fazie parcia wcale nie trzeba przeć - że
          siła działająca na dziecko to ileśtam hektopaskali na 2cm kwadratowe
          ciała - jest tak silna - że dziecko urodzi się we własnym tempie, bz
          pęknięć krocza, bez urazów...
          - czy miała ochronę krocza?
          - czy rodziła w ciszy, w zaciemnionym pokoju, czy nie kierowano na
          dziecko światła, czy unikano odśluzowania - dziecko NIE powinno
          krzyczeć po porodzie bo oznacza że jest bardzo zdenerwowane.
          Dziecko "dobrze urodzone" rodzi się spokojne, oddycha ciuchutko, nie
          płacze, szuka piersi...
          - czy położono jej dziecko na brzuch zaraz po urodzeniu aby mogło
          skolonizować bakterie z ciał biologicznych rodziców (namnażają się
          na skórze dziecka bardzo szybko, stają się agresywne by je chronić
          przed szpitalnymi bakteriami)
          - czy odpępniono dziecko dopiero po tym jak pępowina przestała
          tętnić a najlepiej już po urodzeniu łożyska?
          - czy dostawiono jej dziecko do piersi w tych dwóch godzinach gdzie
          instynkt ssania jest najsilniejszy i dziecko zapamiętuje pierwszy
          wzorzec karmienia....?


          ...jeśli zadbano o to wszystko na Karowej (w co nie wierzę) to
          możecie nie żałować...jeśli jednak nie...no cóż. Ja do tej pory
          żałuję, że urodziłam pierwsze dziecko na Karowej a nie na Żelaznej.
          • tgmen Re: Do Taty 22.05.09, 18:04
            Droga malwes,
            Nie wiedziałem, że mój post sprowokuje Cię aż do tak obszernej
            odpowiedzi. Bardzo dziękuję i za merytorykę i....styl. Aż się miło
            czyta mądrych ludzi smile


            Co do treści uzupełnię Ci tło moich przemyśleń. Przebywam akurat z
            moim drugim maluchem (6 miesięcy) na Niekłańskiej. Widzę siostry i
            lekarzy, którzy za marne kilka złotych oddają dokładnie tyle samo
            pacjentom....marność. To chyba właściwe słowo. Może właśnie dlatego
            piszę o tej przepaści zaangażowania i siły jaką wkłada siostra na
            oddziale i poza nim. Obawiam się że myślę tu o zasadzie równowagi. W
            środku nie płacisz- nie masz nic lub niewiele. Na zewnątrz
            odwrotnie. Dopiero jak zapłacisz- dostaniesz co chciałaś. A że
            potrzebujesz bardzo.....i tu wracamy do sedna.

            Co do szpitali. Masz rację. Często to my sami swoim zachowaniem
            współkreujemy relacje lekarzy, sióstr, personelu i sami często
            współtworzymy coś, co potem nawiemy "naszymi odczuciami po pobycie".

            Pierwsze dziecko rodziliśmy w Bydgoszczy w szpitalu na ówczesne
            czasy najlepszym we wszystkich rankingach. I co? I życie Oli
            zawdzięczamy doktorowi, który przyszedł rano do pracy i trafnie
            ocenił partactwo lekarzy z nocnej zmiany. Więc...cóż...co pacjent to
            przypadek.
            Ale co do jedego muszisz się zgodzić: Nic nie tłumaczy pazerności w
            chwili gdy ma się z drugiej strony osobę w potrzebie. Prawda?

            Serdecznie pozdrowienia i wielkie dzięki za uwagę smile
            • malwes Re: Do Taty 22.05.09, 22:48
              Dziękuję bardzo za odpowiedź i za miłe słowa smile

              Masz rację...bo widzisz nas z Karowej, z super-warunków wyrzucili
              wtedy chyba w 4tej dobie życia starszego synka, z komentarzem i
              wypisem, że dziecko zdrowe tylko mama-histeryczka (płakałam, że z
              malym coś jest nie tak, bo nie chce w ogóle jeść). 6h później
              byliśmy na Wołoskiej już pod tlenem (okazało się, że mały ma
              zapalenie płuc, e.coi w moczu, gronkowca w pępku i hipoglikemię).
              Szpital...hmmm..powiedzmy "kiepsko-wyglądający", pani sprzątająca tą
              samą szmatką wyczyściła wszystkie sale w tym obmywając podłogi i
              umywalki..wrrr...za to lekarze byli wspaniali, pomocni, serdeczni.

              Teraz, na Żelaznej, po pierwszym spotkaniu z opłaconą położną też
              czułam się dziwnie bo oprócz świetnego merytorycznego przygotowania
              wydała mi się taka "biznesowa". Przy porodzie była bardzo serdeczna
              ale z drugiej strony ciężko kogoś ocenić jak się rodziło 10 minut smile.
              Potem leżeliśmy 8 dni i nie spotkałam nikogo, kto nie byłby
              serdeczny, pomocny, ciepły - dzięki nim karmię piersią, co nie udało
              mi się przy pierwszym synu.

              Ale wiem, że różnie bywa - i prawda to, że najłatwiej wykorzystać
              człowieka w potrzebie - zwłaszcza, że dla swojego dziecka człowiek
              zrobi wszystko. Rozumiem, że zasadna jest opłata za położną - za
              możliwość "posiadania" jej tylko dla siebie. Jednak na pewno trzeba
              zachować umiar w ustanawianiu stawek a przede wszystkim, mimo
              ogromnej podaży, zachować klasę i szacunek dla "klienta", ktory
              przecież nie kupuje luksusowych wakacji tylko chce pomóc swojemu
              dziecku bezpiecznie i godnie przywitać świat.



              Ja też serdecznie pozdrawiam.
              • pandora81 Re: Do Taty 29.05.09, 11:14

                i prawda to, że najłatwiej wykorzystać
                > człowieka w potrzebie - zwłaszcza, że dla swojego dziecka człowiek
                > zrobi wszystko. Rozumiem, że zasadna jest opłata za położną - za
                > możliwość "posiadania" jej tylko dla siebie.

                Zgadzam się z Wami, apropo wykorzystywania, ale co z robić. Zapłacę, bo boję się
                być odsyłana z jednego szpitala do drugiego. Ze trafię w końcu tam, gdzie nie
                dostanę znieczulenia (już rodziłam bez i nigdy więcej) i gdzie znów jakaś
                niewyżyta lekarka będzie miała radość w straszeniiu mnie i darciu się na mnie,
                poniżaniu mnie(rodziłam w Wołominie). Niestety z tego co wiem, nie jest tak jak
                piszesz niestety. Opłaconej położnej nie posiadasz tylko dla siebie na czas
                porodu (niestety). Chodzi i pomaga na całym oddziale, nie jest tylko przy Tobie
                sad Będę rodzić tym razem sama (bez męża) i na początku myślałam, że taka położna
                bedzie ze mną dużo czasu, niestety szybko mnie wyprowadzono z błędu. sad
                https://www.suwaczek.pl/cache/c383c9fcbb.png
                • grazynka81 pandora81 29.05.09, 15:21
                  chyba nie masz racji... położna, z którą podpisujesz umowę jest w zasadzie dla
                  Ciebie, masz pierwszeństwo przed rodzącymi bez umowy. A jeśli zaczniesz rodzić
                  poza jej dyżurem i soecjalnie dla Ciebie przyjeżdża, to przecież nie będzie
                  pomagała innym rodzącym, skoro przyjeżdzą wlaśnie do Ciebie, nie do wszystkich
                  innych rodzących... Tak mi się wydaje, ale mogę się mylić. A w którym szpitalu
                  chcesz rodzić tym razem? smile
                  • pandora81 Re: pandora81 29.05.09, 17:12
                    grazynka81 napisała:

                    A w którym szpitalu
                    > chcesz rodzić tym razem? smile

                    Na Madalińskiego, tam rodziły moje koleżanki i są zadowolone smile A z opłaconymi
                    położnymi to tak miały, że zaglądały do nich co 15min-pół godziny sad(( Ja chcę
                    tym razem rodzić bez męża i dlatego marzyła mi się położna na "cały czas" smile A
                    Ty gdzieś rodziłaś z opłaconą położną? Miałaś ją cały czas? Gdzie to było?
                    Pozdrawiam
                    • lidek0 Re: pandora81 31.05.09, 16:01
                      Ja rodziłam z opłaconą położną i polegało to na tym, że calutki czas
                      była ze mną, wyszła tylko zadzwonić po anestezjologa do
                      znieczulenia. NIe wyobrażam sobie zapłacić i widzieć położną co 15
                      minut.
                      Poza tym jeszcze przed moim pojawieniem się w szpitalu była dla mnie
                      praktycznie 24 h na dobę /no chyba, ze miała inny poród/ dzowniłam
                      do niej o 2 w nocy jak mnie bóle złapały, kazała jechać do szpitala,
                      tam już na mnie z ktg czekali bo ona uprzedziła, ponad godzinę
                      zajęłam jej w nocy. U mnie na cc się skończyła, nawet wtedy była
                      przy mnie cały czas, potem też przychodziła.
                      • zabcia35 no comment 14.06.09, 17:20
                        Musiałabym upaść na głowe zeby zapłacić położnej 4tys za pomoc w
                        porodzie.
                        Takich połoznych jak słynna Kalyta reklamujaca zel intymny ale
                        majacych troche pokory jest tysiące.
                        W kazdym miescie są cudowne połozne, doskonale profesjonalnie
                        przygotowane do prowadzenia porodu.
                        Nie rozumiem też opłacania obecności lekarza przy prawidłowo
                        przebiegającym porodzie. Do czego on jest potrzebny przy dobrej
                        położnej? Ja trafiłam na połozną,od której pani Kalyta moze sie
                        uczyć. Poprowadziła cały mój poród, sama mnie zszyła, lekarz tylko
                        raz zajrzał, bo był niepotrzebny do niczego.
                        Nic nie chciała za to, nawet czuła sie skrepowana gdy w ramach
                        wdzieczności dostała drobny upominek.
                        Nie dajmy sie zwariować. 5 minut pani Kalyty mineło naście lat temu.
                        • basiao82 Re: no comment 15.06.09, 22:18
                          Szkoła Narodzin Jeanntte dała nam bardzo dużo.
                          Przede wszystkim podczas kilku spotkań z nią dowiedzieliśmy się, co nas czeka. Jadąc do szpitala nie baliśmy się, bo byliśmy pełni świadomi tego, co sie wydarzy. Dzięki zajęciom w szkole, poród nie był dla nas jedną wielką niewiadomą do której nie można się przygotować. Doskonale wiedzieliśmy jakie będą etapy, jak sobie radzić w poszczególnych etapach, aby móc sobie pomóc.
                          Nie spodziewaliśmy się, że poród można wspominać dobrze.
                          Jednak wydarzenia z przed kilku miesięcy utwierdziły nas w przekonaniu, jak istotne jest mieć położną z tak ogromnym doświadczeniem. Której wiedza i pewność tego co robi wpływa na przebieg całego porodu. Jak potrafi zmobilizować do działania.
                          Jak jednocześnie potrafi zająć się przerażonym partnerem, skupiając jego uwagę na rodzącej a nie na samym porodzie.
                          Miałam u Jeannette całą opiekę okołoporodową. Co znaczy, że była na mój telefon w środku nocy, na każde zawołanie. Co znaczy, że wspaniale przeprowadziła całą akcje porodową. Co znaczy, że była ze mną po porodzie. Co znaczy, że odwiedzała mnie w szpitalu przez mój cały pobyt w nim.
                          Nie wiem jak dla innych rodzących, ale dla mnie, świadomość permanentnej opieki tak doświadczonej osoby jest warte każdej ceny.

                          pozdrawiam
                          • natkakoperku Nie 18.06.09, 10:26
                            W życiu bym nie zapłaciła tyle kasy za poród z tą panią.Ona uważa się za drugą
                            Florence Nightingale ale położnictwa.Przerost ambicji zdecydowanie.
                          • mme_marsupilami Re: no comment 24.06.09, 10:20

                            Rodzilam we Francji, tu rowniez chodzilam do refundowanej szkoly rodzenia, opieka w czasie ciazy bez zarzutu (fachowo i milo, telefon 24 h/7), porod z partnerem, ZZO gratis, osobna sala, widok z pojedynczego pokoju na morze (taka wisienka na torcie), WSZYSTKIE polozne profesjonalne, pomocne i bardzo sympatyczne. Wszystko co opisujecie jako opieka ekstra jest tu standardem, a nie luksusem za ktory trzeba placic ciezkie pieniadze. Zawsze powtarzam ze najlepszymi klientkami sa dwie grupy kobiet: Panny Mlode i Mlode Matki. Dajecie sie wkrecic w fantastyczny swiat opowiadan jak to technika relaksacyjna daje niezwykla ulge w bolu w czasie 7 cm rozwarcia. Brutalnie oznajmie, ze jest to bzdura na resorach, ale jak sie zaplaci 3 tys zlotych to nawet leczenie kanalowe bez znieczulenia moze przyprawiac o wrazenia ekstatyczne! Nie znam Pani Jeanette, ale wiem jedno ze za zadne pieniadze za Was nie urodzi. Smsowe przekazywanie informacji uwazam za bardzo nieeleganckie.
    • ania.mojsak Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 23.06.09, 23:52
      Istnieje coś takiego jak wolny rynek. Jeżeli miała Pani jakiekolwiek
      zastrzeżenia do usług określonego szpitala należało to albo zgłosić
      właściwym osobom (ze szpitala) albo ten szpital zmienić. Zmieniła
      Pani szpital. W takim razie dkokonała Pani wyboru.
      Jeżeli natomiast miała Pani personalnie zastrzeżenia do wyżej
      wymienionej położnej to uwaga jak wyżej - wolny rynek.
      Powątpiewam, że informacja tej treści o podwyżce stawki za poród
      została Pani przekazana w ten sposób. Wydaje się to wysoce
      nierozsądne i nie może być traktowane jako oferta wiążąca. Może
      najprościej byłoby wtedy porozmawiać o tym bezpośrednio z Panią
      Kalytą a nie pisać na forach tym bardziej, ze chyba jest Pani w
      ciąży. A przecież jakiekolwiek negatywne emocje w tym stanie są
      niewskazane tak dla Pani jak i dziecka.

      pozdrawiam i życzę udanego porodu.

      • ledzeppelin3 Re: Jeannette Kalyta - polozna z Zelaznej - uwaga 24.06.09, 16:19
        Wybór szpitala nie jest sprawą błahą. Niejedna juz myslała "pozytywnie", typu :
        "co ma byc, to będzie"... i przeczytajcie sobie raporty z porodów na Karowej na
        przykład.
        IMO wybór szpitala z dużym prawdopodobienstwem zaważy na zyciu Waszym i Waszego
        dziecka. Bo dobry poród- to wielka miłość do dziecka, to brak depresji
        poporodowej, to Wasza kobieca siła na całe życie, to zdrowe dziecko.
        Dlatego radzę Ci- wybierz Żelazną. Z moją ukochaną, cudowną położną, w której
        jestemn zakochana wink- Marią Romanowską. Odbierała moje dwa porody. Wspaniała,
        fachowa, uczciwa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka