Na sali operacyjnej cała "ekipa" ok. Najfajniejszy chyba jednak pan
anstezjolog

Wszyscy mili, rozmowni, sami mówili co i jak. Lenka
miała 4050 g i 54 cm. Lekarz pediatra od razu poinformował mnie o
stanie zdrowia córki, o tym dlaczego muszą ją na chwilę wsadzić do
inkubatora. Pełna informacja bez konieczności dopytywania się
samemu.
Na sali pooperacyjnej trafiłam na bardzo miłą pielęgniarkę p. Iwonę.
Ponieważ na noc dzieci są zabierane na oddział noworodkowy, a ja
bardzo chciałam, żeby córka była ze mną to wykupiłam prywatną opiekę
pielęgniarską (cena 300 zł). Pielęgniarka jest całą noc do twojej
dyspozycji, przynosi dziecko do karmienia, itp. Rano zostałam
przeniesiona na zwykłą salę. Po drodze położna mówiła co i jak,
gdzie udać się po info czy pomoc w sprawie dziecka, a gdzie w mojej
sprawie (np. po leki przeciwbólowe). Lekarki noworodkowe informują
szczegółowo o stanie dziecka, o wynikach badań itp. Natomiast
pielęgniarki zaprzeczają się nawzajem - np w kwestii dokarmiania.
Jedna kazała mi dokarmiać, bo po cesarce laktacja nie jest od razu
tak obfita jak po sn, a druga mówiła, żeby nie dokarmiać.
Stwierdziłam, że będę słuchała tego co mówi lekarz...
Jedyny minus to nadal trwający remont - jest lato więc okna otwarte
i słychać dość mocno wiercenia, stukania i niestety niecenzuralne
słowa też... Ale o 17 kończą pracę, więc po południu jest ok.
Wypisali nas w 3 dobie.
Generalnie polecam Inflancką