Gość: wojtek
IP: 62.148.88.*
24.04.04, 17:13
Chciałem podzielić się pewną refleksją.
W piatek 23.04.2003 szukając miejsca do spędzenia miłej końcówki wieczoru
trafiłem z
przyjaciółmi do Sceny GuGalander (gdzie tydzień wczesniej świetnie bawiłem
się na Seelekcie).
Było już zdrowo po północy, w środku pełno ludzi, ale pan ochroniarz nie miał
chyba dobrego dnia i nie chciał wpuścić nas do środka. Po chwili przyszedł
mężczyzna
z brodą- podejrzewam, że właściciel lub ktoś z kierownictwa. Mój monolog o
tym, że chcemy
wejść, napić się piwa i bądź co bądź zostawić tam trochę na barze (dodam, że
nie chodziło
o niewyobrazalną sumę pieniędzy i wachlowanie twarzy pana z brodą plikiem
stusłotówek -
po prostu nie stać mnie i moich znajomych na to) wymieniony wyżej pan
skwitował stwiedzeniem:
"Stary, ciebie i twoje pieniądze to ja mam w głębokim poważaniu..."
Jeżeli tak ma wygladać traktowanie ludzi w poważanym miejscu na mapie
imprezowni
w Katowicach, za jaki Scena GuGalander uchodzi, to ja dziękuję. Uważam, że
można było
załatwić to w zupełnie inny sposób, bez haseł świadczących o kulturze pana z
brodą, gdyż
chcąc nie chcąc wystawia on wizytówkę całej Scenie- nawet wtedy, gdy mówi w
swoim imieniu.
Końcówkę wieczoru spędziliśmy w Morfeuszu i nad ranem wróciliśmy do domu, a z
GuGa
wyleczyłem się na jakiś czas.
Postanowiłem napisać o tym zdarzeniu (i innych również zachęcam do tego, by
zabierali głos
w podobnych sytuacjach- może cos sie zmieni w myśleniu niektórych osób) gdyż
uważam, że należy
piętnować takie zachowania. Żaden klub czy pub nie istnieje dla samego
siebie.Kluby i puby są
miejscami, które istnieją dla klientów i dzięki klientom. Nie może tak być,
że są oni tam
traktowani jak zło konieczne (no chyba, że Scena ma taką renomę, pozycję i
tylu klientów,
że może sobie na takie zagrywki pozwolić).
Wojtek ze Świętochłowic