Ach, ta trudna historia

IP: *.215.broadband3.iol.cz 30.05.11, 13:34
Panie Michale jak do Katowic, Chorzowa czy Bytomia przyjechało się z Suchedniowa, Wielunia tudzież Wolbromia to europejskie korzenie tych nowoczesnych miast bardzo ciążyły i dalej ciążą. Lepiej je oswoić. Stąd te wszystkie na Śląsku te wszystkie Mickiewicze, Staszice i inne. Ślązacy jak: Eichendorff, Bienek, prof. Grzimek, Godula i siedem stuleci związków Górnego Śląska z Niemczyzną są nie do przełknięcia dla tych małomiasteczkowych i wsiowych Polaków. Gdańsk, Szczecin i Wrocław były bardziej szczęśliwe, tam przyjechało trochę prawdziwych Lwowiaków, Warszawiaków, im łatwiej zaakceptować historię ich nowych miast. To my Ślązacy musimy wymusić na tych werbusach vel Bosych Antkach akceptacje naszej historii i dziedzictwa!
    • Gość: ha, ha, ha niech żyje zatem Kongresówka - esencja narodowa IP: *.uoks.uj.edu.pl 30.05.11, 14:29
      i ziemia Świętej Rusi oraz nasz Pan Car Mikołaj - władca wszystkich dzielnych Słowian
      • veneziano Uniwersytet Jagielloński znowu nadaje... 30.05.11, 14:33
        ach, ci Galicjanie...
        • Gość: ha, ha, ha sądzisz, że twojego IP nie widać? IP: *.uoks.uj.edu.pl 30.05.11, 15:27
          kolego?
    • firiduri Ach, ta trudna historia 30.05.11, 14:32
      Aby było do końca jasne: historia sosnowieckiego „Staszica” związana jest nie tyle z osobą Cara Mikołaja II, co z osobą niemieckiego przemysłowca Heinricha Dietla, z którego inicjatywy szkoła powstała, jak i wiele innych przedsięwzięć, które z własnej kasy finansował. Oczywiście językiem wykładowym musiał być język rosyjski, lecz ze względu na prywatny charakter szkoły, nie przestrzegano tego wymogu w sposób absolutny. Grób rodzinny Heinricha Dietla, otoczony życzliwą pamięcią mieszkańców miasta, znajduje się na cmentarzu ewangelickim w Sosnowcu przy Al. Mireckiego.
      Tak więc rzeczywiście, po tej stronie Brynicy nie ma problemów z własną historią, co jest niewątpliwie związane z uczciwością.
      • franzin1 Re: Ach, ta trudna historia 30.05.11, 16:27
        Czy to ta sama uczciwość zabraniała swego czasu nauki języka niemieckiego w śląskich szkołach?
        • firiduri Re: Ach, ta trudna historia 30.05.11, 19:22
          franzin1 napisał:

          > Czy to ta sama uczciwość zabraniała swego czasu nauki języka niemieckiego w ślą
          > skich szkołach?

          Nam zabraniano mówić po polsku, a mówimy. Powiedz uczciwie: nauczyłeś się mówić po niemiecku? Czy tak ledwie ledwie, a resztę zwalasz na goroli?
          • Gość: miniatleta Re: Ach, ta trudna historia IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.11, 20:41
            W 1918, jak Pilsudski wmaszerowal dop Warszawy, to mial powazne problemu w porozumeiwaniu sie z z fest zrusyfikowana warszawska ludnoscia - mocno zdystansowana, oporna i jemu wroga. Mowa nie tylko o sporej czesci warszawskich Zydow (1/3 mieszkancow!).
            • firiduri Re: Ach, ta trudna historia 31.05.11, 09:16
              Gość portalu: miniatleta napisał(a):

              > W 1918, jak Pilsudski wmaszerowal dop Warszawy, to mial powazne problemu w poro
              > zumeiwaniu sie z z fest zrusyfikowana warszawska ludnoscia - mocno zdystansowa
              > na, oporna i jemu wroga. Mowa nie tylko o sporej czesci warszawskich Zydow (1/3
              > mieszkancow!).

              Piłsudski miał problemy w Warszawie, a i w Krakowie. A jednak mu się udało...
    • firiduri Re: Ach, ta trudna historia 30.05.11, 19:55
      Gość portalu: Josef napisał(a):

      To my Ślązacy musimy wymusić na tych werbusach vel Bosych Antkach akceptacje naszej histoii i dziedzictwa!
      >
      Pepo! Wymuszaj!!!
      P.S. Chciałbym się dowiedzieć, czy uważasz się za wzorowego Ślązaka?
    • Gość: arkona Re: Ach, ta trudna historia IP: *.pool.mediaWays.net 30.05.11, 20:09
      Moge mowic o Szczecinie-to miasto bylo wyczyszczone z Niemcow a zasiedlili je glownie niepismienni chlopi, a w kazdym razie na pewno nie inteligencja. Skutki zajecia przez nich tych komfortowych i w pelni wyposazonych gniazd widac do dzisiaj. O akceptacji jakiejs kultury a juz wogole niemieckiej nie ma mowy. A swoja jeszcze nie powstala. Ludzie sie dzisiaj miotaja bo przez 60 lat w szkole uczylo sie absurdow historycznych. Moze nie ma tam tak nabrzmialych konfliktow, bo po drugiej stronie granicy (30 km) tez mieszka bezrobotna biedota, wiec nie ma komu zrobic porzadku. Wszystko pada i szkoda tylko tych biednych i niewinnych ludzi.
      • firiduri Re: Ach, ta trudna historia 30.05.11, 20:19
        Gość portalu: arkona napisał(a):

        > Moge mowic o Szczecinie-to miasto bylo wyczyszczone z Niemcow a zasiedlili je g
        > lownie niepismienni chlopi, a w kazdym razie na pewno nie inteligencja.

        No właśnie, chłopie...
    • Gość: Angelus Silesius Ach, ta trudna historia IP: *.adsl.inetia.pl 30.05.11, 20:38
      to nie historia jest "trudna", trudno być uczciwym człowiekiem, otwartym i mądrym...
    • Gość: miniatleta Ach, ta trudna historia IP: *.dip.t-dialin.net 30.05.11, 20:39
      > w wyniku trzech powstań śląskich, a następnie plebiscytu
      Nawet to -tak- sie nie zgadza. :)

      A panu Smolorzowi gratulujemy i dziekujemy. Po dziwnych artykulach w ostatnim czasie nareszcie znowu felioton = strzal w dziesiatke. Dobry temat i najwyzszy czas, zeby i w tym temacie zrobilo sie normalnie.
    • Gość: ślązak Ach, ta trudna historia IP: *.xdsl.centertel.pl 31.05.11, 01:01
      kiedyś było więcej ale zostało tyle
      Liceum Ogólnokształcące im. Bolesława Chrobrego w Pszczynie to jedna z najstarszych szkół w Polsce. Nawiązuje do tradycji założonej w 1742 r. przez hrabiego Erdmanna von Promnitz wyznaniowej szkoły ewangelickiej
      Inne ważne daty z historii szkoły to:


      1867-założenie progimnazjum
      1872-powołanie do życia gimnazjum
      1922-przejęcie szkoły przez władze polskie
      1925-nadanie szkole imienia Bolesława Chrobrego
      1938- utworzenie klas licealnych

    • Gość: Emeryt Ach, ta trudna historia IP: *.katowice.multimetro.pl 03.06.11, 00:24
      W Katowicach w roku 1864 powstała prywatna na poziomie obecnego licencjatu szkoła dla dziewcząt Höhere Töchterschule am Mühlstrasse – przy ulicy Młyńskiej, która od 1875 roku była placówka miejską.
      Ksiądz dr Teodor Kremski założył Katolicki Komitet Szkolny i doprowadził do powstania gimnazjum żeńskiego. Ksiądz dr Teodor Kremski na przełomie roku 1861/ 62 podjął decyzję o budowie nowego kościoła parafialnego pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, czyli kościoła Mariackiego w Katowicach
      We wrześniu 1870 roku na wniosek Richarda Holtze Rada Miasta uchwaliła utworzenie w Katowicach gimnazjum des Städtischen Gymnasiums zu Kattowitz (w dzisiejszym znaczeniu szkoły średniej). Dyrektor dr Ernst Müller był wcześniej profesorem królewskiego gimnazjum w Gnieźnie. Nauczycielami naszej szkoły byli dr Waldemar Gottlieb Wolff dziadek Marii Goeppert – Mayer, noblistki z Katowic i dr Georg Hoffman autor „Historii miasta Katowice” - „Geschichte der Stadt Katowitz” z1895r. Religii w szkole uczyli trzej nauczyciele dr Kunisch katolickiej, dr Wolff ewangelickiej, rabin dr Cohn żydowskiej. Rabin dr Jacob Cohn był nauczycielem religii w pierwszej średnij szkole katowickiej, której korzenie siegają do 1864r. i autorem „Historia Gminy Synogogalnej w Katowicach na Górnym Śląsku”wydanej w 1900r.
      Ze sprawozdania dyrektora dr Müllera. Absolwenci na 25 lecie szkoły założyli fundację : „10 października 1896r. w czasie zjazdu absolwentów na 25 lecie szkoły założono fundację by wesprzeć potrzeby uczniów, nauczycieli i sprawy organizacyjne szkoły. Istniał również system stypendialny.”
      w cyklu "Wartości Śląska"
      ksj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=346&Itemid=60
    • Gość: Euro Ach, ta trudna historia IP: *.adsl.inetia.pl 06.06.11, 13:24
      Problemy z własną historią ma również L.O. im. St. Staszica w Tarnowskich Górach.
      Początki tej "budy" sięgają 1874 roku, kiedy to oddano do użytku publicznego wspaniały neorenesansowy budynek (arch. Heinrich Herzog) Królewskiego Gimnazjum Realnego (Königliches Realgymnasium zu Tarnowitz), późniejsze Państwowe Gimnazjum Męskie im. Księcia Jana II Opolskiego (od 1922 r.), a następnie Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica (nazwa patrona od 1960 r.).

      Pytanie retoryczne: "Czy będziemy obchodzić 140-lecie LO im. St. Staszica w T.G. w 2014 roku?"
      • artjomka Re: Ach, ta trudna historia 06.06.11, 13:46
        Ta wlasnie na sile przeprowadzana polonizacja Gornego Slaska doprowadzila do ukonstytuowanie „slaskich“ patronow szkol, pomnikow polskich „Slazakow“, czy tego kolonialnego podejscia Polakow do nas. I to zostalo niestety do dzisiaj – a kropla drazaca slaski kamien przyniosla owoce typu pytan zdziwionego magistra inzyniera z pokolen Slazaka:..to Wroclaw byl przed wojna niemiecki?
        A potem sie Polacy dziwia, kiedy nazywa sie ich okupantami Gornego Slaska!
        Pyrsk!
        • artjomka Re: Ach, ta trudna historia 06.06.11, 13:51
          I jeszcze jeden przyczynek do patromow staropolskich uczelni na wieczniepolskim Gornym Slasku.
          Jakiego patrona ma obecnie Politechnika Gliwicka. Bo za moich czasow to byl nim Wincenty Pstrowski - chyba z urodzenia Gornoslazak.
          Teraz chyba zmieniono patrona - moze na Jana Pawla - drugiego zreszta; a moze Naczelnika na Kasztance?
          Pyrsk!
        • Gość: vel Re: Ach, ta trudna historia IP: *.171.c91.petrotel.pl 06.06.11, 21:19
          Zauważ ociemnialy rasiowcu, że magister inżynier zdziwiony by faktem, że Wroclaw przed wojną byl niemiecki, a to pewnie dlatego, że ciemni rasiści (tacy jak ty) wmawiali mu wcześniej, że byl śląski. Toć to przecież stolica Śląska. To jak to w końcu jest dążycie do śląskości, czy do powrotu Niemców na Śląsk ?
          • Gość: Euro Re: Ach, ta trudna historia IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.11, 11:18
            @vel, zamiast używać inwektyw, proponowałbym wypowiadać się bardziej merytorycznie. Rzeczywiście Wrocław jest historyczną stolicą Śląska, a zarazem historyczną i obecną stolicą Dolnego Śląska. Natomiast RAŚ propaguje przede wszystkim autonomię Górnego Śląska, którego historyczną stolicą jest Opole, zaś obecnie większość jego terytorium wchodzi w skład dwóch województw - opolskiego i śląskiego.
            Sukces polityczny Ruchu Autonomii Śląska, połączony z kulturowym odrodzeniem Śląska (m.in. nagroda "Śląski Tacyt", przyszłe uznanie ślůnskij godki za język regionalny, itp.) nie ma nic wspólnego z powrotem Niemców na Śląsk. Wręcz odwrotnie, wszystko wskazuje na to, że po Spisie powszechnym 2011 r. liczba śląskich Niemców gwałtownie zmaleje.
    • cirano Re: Ach, ta trudna historia 06.06.11, 13:47
      Problemem dla nas w stosunku do tych "niechcianych i nielubianych" jest nie to ze przyszli, tylko, ze przywlekli z soba balast polskich, patriotycznych lgarstw, pozwalajacych im "w imie przynaleznosci narodowej" roztopierzac sie jak u siebie i o zgrozo, rzadzic!!!
    • Gość: absolwent VIII LO Ach, ta trudna historia IP: *.adsl.inetia.pl 26.06.11, 22:50
      Ach, ta niewiedza radosna

      W swojej demaskatorskiej pasji Pan Michał Smolorz, Cysorz śląskiego
      felietonu, człowiek wszechstronnie wykształcony, otwarty i tolerancyjny,
      koneser subtelnych fraz von Eichendorffa i tropiciel umysłowego zacofania
      pochylił się z troską nad renomowanymi katowickimi liceami. Cóż za
      umysłowy skansen, „odporny i nieprzemakalny” na działanie nowych
      prądów myślowych, w którym królują „konformizm, oportunizm, zasada
      niewychylania się”. No cóż, katowicka oświata nie nadąża. Jest
      prawie tak źle jak z budową autostrad.

      Co tak rozpaliło polemiczną pasję Mistrza? Otóż skonstatował on ze
      zgrozą, że VIII Liceum Ogólnokształcącego w Katowicach odcina się od
      własnej tradycji sprzed 1922 roku. Pan Smolorz odkrył „czarną
      dziurę” w historii szkoły, do której uczęszczał Wojciech Korfanty, a
      która według „twardogłowych dyrektorek” placówki miała powstać
      dopiero 30 lat później. Czy więc młody Korfanty „przenosił się w
      czasie”, grzmi felietonista. Zawstydzone grono pedagogiczne – nie
      doceniające najwyraźniej tradycji pruskiego szkolnictwa – nie potrafi
      odpowiedzieć. Niestety, zadania domowego, i to bynajmniej nie z fizyki,
      nie odrobił autor.

      Gdyby Mistrz trochę poczytał, dowiedziałby się może, że tradycje
      Królewskiego Gimnazjum Męskiego założonego w Katowicach w 1871 roku
      kontynuuje obecne liceum im. A. Mickiewicza. Niemieckie gimnazjum aż do
      1900 roku miało siedzibę w budynku na rogu 3 Maja i Słowackiego (gdzie
      obecnie mieści się VIII Liceum im. M. Skłodowskiej-Curie). Wojciecha
      Korfanty kilka lat do 1895 roku spędził w tym właśnie budynku, ale nie
      w tej szkole. Niemieckie gimnazjum, od 1906 roku noszące miano
      Królewskiego, w 1900 roku przeniosło się na obecną ulicę Mickiewicza.
      Do Wojciecha Korfantego może się więc przyznawać raczej Liceum im.
      Mickiewicza (nazwa jest zresztą świeżej daty, bo pochodzi z 1959 roku,
      wcześniej szkołę z obecnym patronem kojarzono od nazwy ulicy), a nie
      VIII Liceum im. M. Skłodowskiej-Curie. No cóż, pogmatwane to dzieje,
      szczególnie dla kogoś, kto daje się bezkrytycznie nosić nowym prądom
      myślowym.

      Może więc obecne Liceum im. M. Skłodowskiej-Curie kontynuuje tradycje
      niemieckiej szkoły żeńskiej, która znalazła siedzibę w budynku
      opuszczonym przez gimnazjum męskie? Chyba nie, bo w 1922 roku, gdy
      Katowice znalazły się w Polsce, w budynku przy 3 Maja funkcjonowały dwie
      szkoły żeńskie: niemiecka i polska. Obok siebie, ale całkowicie osobno,
      z różnymi wejściami (polskie liceum otrzymało pomieszczenia w starszej
      części budynku przy ulicy 3 Maja), i kratami oddzielającymi niemieckie
      liceum od polskiego. Polska szkoła żeńska od 1931 roku nosiła zresztą
      imię polskiej noblistki.

      Autorowi można by więc odpowiedzieć krótko, że nie ma żadnej czarnej
      dziury w dziejach szkoły, ale staram się zrozumieć, że chodzi o pewien
      szerszy problem. Żyjemy w miejscu, którego historia, czy nam się to
      podoba, czy nie, zaczęła się przed 1922 rokiem. Tylko czy z historii
      jednego miejsca, czy nawet jednego budynku na pewno wynika wspólna
      tradycja? Mam wątpliwości. Z jednej strony do niemieckich szkół w
      Katowicach chodziła młodzież niemiecka, ale także żydowska i polska. Z
      drugiej w szkołach zaboru pruskiego po polsku nie uczono, a
      szkoła była w swym programie całkowicie niemiecka. Czy mamy zatem
      pielęgnować tradycje szkoły, w której obchodzono dzień zwycięstwa pod
      Sedanem i w której młodzież pisała wypracowania „Dlaczego Niemcy są
      sercem Europy”? Nie wiem, czy jakaś wrocławska szkoła kultywuje
      tradycje przedwojennych szkół niemieckich, choć Uniwersytet Wrocławski
      w 2002 roku obchodził 300 rocznicę powstania.

      Na pewno da się w niemieckiej historii Śląska odnaleźć wiele wątków
      czy postaci, do których możemy się dziś odnosić. Taką ważną dla
      Katowic postacią jest chociażby noblistka Maria Göppert-Mayer. Co
      najmniej nierozsądne wydaje mi się jednak bezkrytyczne przyjmowanie obcej
      tradycji z całym dobrodziejstwem inwentarza. W ten sposób oceniam
      reaktywację piłkarskiego klubu społeczności niemieckiej 1.FC Kattowitz,
      co wywołało upiory nazistowskiej przeszłości. (Pierwotna nazwa klubu
      brzmiała FC Preußen Kattowitz, do używania nazwy 1. FC Katowice klub
      przymuszono). Na szczęście, nikt nie próbuje czerpać z tradycji
      piłkarskich miasta Hindenburg, choć grano tam w piłkę przed 1945
      rokiem, i historia Górnika Zabrze rozpoczyna się w 1948 roku.

      Według Pana Smolorza „myślenie o Górnym Śląsku się zmienia”. I
      niech się zmienia. Autorowi proponowałbym raczej twórczy wkład w
      dzieło „Myślenie na Górnym Śląsku. Jego przejawy i występowanie”.
      Może dla Śląska byłoby lepiej.

      P. S. Pan Smolorz wspomina w swoim felietonie również liceum im. S.
      Staszica w Sosnowcu. Nie wiem, skąd złośliwe określenie „kuźnia
      zagłębiowskich kadr politycznych”. Szkoła, założona przez
      niemieckiego fabrykanta Henryka Dietla, do I wojny światowej działała
      oczywiście jako rosyjska, ale odbywały sie tam – w odróżnieniu od
      szkół katowickich – lekcje języka polskiego. W 1905 roku miał miejsce
      strajk szkolny, podczas którego domagano się wprowadzenia języka
      polskiego w szkołach i urzędach, a uczniowie szkoły „po drugiej
      stronie Brynicy” walczyli w powstaniach śląskich. Warto też
      przypomnieć, że jeden z jej znakomitych nauczycieli profesor Waldemar
      Zillinger po wojnie uczył również w liceach katowickich.

      absolwent VIII Liceum Ogólnokształcącego w Katowicach,
      dawniej im. W. Piecka, obecnie im. Marii Skłodowskiej-Curie
      • Gość: Marlena Re: Ach, ta trudna historia IP: *.dip.t-dialin.net 27.06.11, 11:10
        > w szkołach zaboru pruskiego
        klamstwo, propaganda, polska "edukacja"

        quod ad demonstrandum erat


        I taki z Pana absolwent....... wynik polonizatorskiej szkoly (politycznej).
      • Gość: taksobie.... Re: Ach, ta trudna historia IP: *.protonet.pl 27.06.11, 12:42
        Gość portalu: absolwent VIII LO napisał(a):

        > W swojej demaskatorskiej pasji Pan Michał Smolorz, ...

        Witam!
        Z jednej strony bardzo dobrze, że Smolorz poruszył temat szkół w ogóle. Niestety, bez podania konkretnej definicji słowa SZKOŁA ściąga sam na siebie różnorakie zarzuty. Sporo ludzi uważa, że SZKOŁA to budynek w którym przebiegał i przebiega proces edukacji. Inni zaś trzymają się bardziej opisu encyklopedycznego, gdzie podaje się: "Szkoła = instytucja oświatowo-wychowawcza zajmująca się kształceniem i wychowaniem w państwie." To drugie rozumienie abstrahuje od konkretnego budynku i wtedy liczenie lat istnienia danej szkoły sprowadza się li tylko do posumowania lat funkcjonowania danej instytucji. Tutaj jednak też występują pewne problemy, gdyż nazwy konkretnej instytucji szkolnej zmieniają się niekiedy na przestrzeni lat i wtedy tylko od aktualnego kierownictwa zależy, czy dany jubileusz będzie świętowany teraz, czy za ileś tam lat.
        Zupełnie inaczej jest, gdy za szkolę uznajemy sam budynek zbudowany i używany do celów edukacyjnych. Kiedy zatem Pan M. Smolorz tak sprawę traktuje, to ma prawie 100% rację. Bo niezależnie od tego kto szkołę zbudował, oraz jakie organa i jakiego kraju ją nadzorowały, to czas jej istnienia jest sumą lat które upłynęły od momentu jej erekcji.


        >Co najmniej nierozsądne wydaje mi się jednak bezkrytyczne przyjmowanie obcej
        > tradycji ......

        Najpierw pytanie: Kto decyduje o tym, czy tradycja jest obca, czy nie? Po drugie nikt nie zmusza do przyjmowania jakiejkolwiek tradycji przodków, lecz o uczciwe liczenie lat istnienia danej szkoły. Podobne problemy ma z tym Litwa i Ukraina.

        > Z drugiej w szkołach zaboru pruskiego po polsku nie uczono, a
        > szkoła była w swym programie całkowicie niemiecka.

        - Fakt, Prusy preferowały germanizację, mimo co najdziwniejsze, że nie był to ich rodzimy język. Nie prawda jednak, że całkowicie. Były szkoły gdzie uczono j. polskiego. Sam sobie poszukaj, jakie?

        - Mała poprawka: Katowice, to nie zabór pruski w sensie rozbiorów Polski 1772-95.

        Pozdrawiam.

        P.S.
        W sumie ciekawie opinia, aczkolwiek trochę razi bezpardownowy atak autora artykułu, kiedy samemu też się popełnia gafy.
      • Gość: absolwent jh_8LO Re: Ach, ta trudna historia IP: *.ghnet.pl 02.07.11, 08:57
        Dziękuję za mądrą wypowiedź Panie J. Problem polityki historycznej i to wcale nie polskiej jest na Śląsku i będzie jeszcze bardziej narastał, a to głównie z powodu niewiedzy i złej woli opiniotwórców. Stultitia excusationem non habet. Pozdrowienia J.H.
    • Gość: Norbert Ach, ta trudna historia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.06.11, 03:09
      www.nowagazetaslaska.eu/temat-numeru/47-czoowka/245-jorgu-do-tablicy-pytamy-o-lsk
      www.nowagazetaslaska.eu/ostatnie-sowo/70-historia/268-jake-niewygodna-licealna-przeszo
    • Gość: absolwent VIII LO Ach, ta trudna historia IP: *.adsl.inetia.pl 30.06.11, 23:08
      P. S. W sensie historycznym zabór pruski oczywiście nie obejmował Górnego Śląska. Sadzę jednak, że miałem rację, a mój punkt widzenia podzielaliby Polacy mieszkający na Górnym Śląsku na początku XX wieku, przynajmniej ci, których wyrazicielem był Wojciech Korfanty. Dla Korfantego nie ulegało wątpliwości, że Górny Śląsk znajduje się w POLSCE. Nie ulegało też wątpliwości, że Górny Śląsk został przez Prusy zagarnięty (nie tak długo przed rozbiorami). Radziłbym poczytać „Polaka” redagowanego przez W. Korfantego. W rubryce „Z całej Polski” (tak w 1906 roku) znajdowały się informacje zarówno z Galicji, Królestwa Polskiego, Wielkopolski, jak i właśnie Górnego Śląska. Żeby być jeszcze bardziej złośliwym wobec Niemców, Korfanty wiadomości dotyczące Niemiec umieszczał w rubryce „Z całego świata”, a więc zagranicznej. Może więc należało napisać „na ziemiach polskich pod panowaniem niemieckim” albo nawet „pod okupacją niemiecką”. Lepiej?
      • Gość: jksdfjfasjkfsd Re: Ach, ta trudna historia IP: *.dip.t-dialin.net 01.07.11, 21:27
        > Dla Korfantego nie ulegało wątpliwości, że Górny Śląsk znajduje się w POLSCE.
        gupoty


        A ja widzialem gazetki i ulotki roznych dmowskich, pokazujace Polske
        az do Berlina a nawet dalej. I co ? Znaczy to tez, ze mieli racje i ze tak bylo ?
        To co se rózne Miarki i Ligonie, a szczególnie naplywowe mynty
        jak Mielecki czy Wolski gryzmolili w swjej propagandzie
        nie jest zadnym historycznym alfa+omega,
        a wylacznie ich idyjom.
        • cirano Re: Ach, ta trudna historia 22.07.11, 08:42
          Korfanty zawdzięcza dużo Polakom. Gdyby go w '39-tym nie otruli, wisiałby po wkroczeniu Hitlerowców ani chybi, na najwyższej katowickiej latarni, a tak, dostał jeszcze świetny i kwiecisty pogrzeb od Polusa-okupanta. Co Ślonzocy mysleli...
    • Gość: Renata Ach, ta trudna historia IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.07.11, 16:48
      www.dziennikzachodni.pl/kultura/429293,muzeum-w-myslowicach-przygotowuje-wystawe-slazacy-w,id,t.html
Pełna wersja