piasia
04.03.02, 09:56
Mili forumowicze!
Kilkakrotnie byłam w Chorzowie na targach ogrodniczych (jako wystawca roślin
doniczkowych) i zauważyłam, że Ślązacy kochają kwiaty. Znają się na nich i mają
całkiem niezłą wiedzę.
Największe zaskoczenia:
1. chłopak z dziewczyną, wiek ok. 20 lat: czy ma pani więcej Pachypodium? Bo
dopiero przyszliśmy, a chcemy kupić, więc żeby nie zabrakło jak będziemy wracać
2. trzy miłe, eleganckie panie ok. 60-tki: czy ta roslina to jest Columnea czy
Eszemantus? Bo trochę trudno rozpoznać, chyba jakaś nowa odmiana
3. mizerny, kiepsko odziany mężczyzna ok. 40.: czy ze storczyków jest tylko
Phalenopsis? A może jest odmiana Diamond?
To tylko przykłady, ale takich klientów było dużo więcej. Tymczasem w moim
rodzinnym mieście każda osoba kupująca kwiatek zadaje jedno pytanie: jak się go
podlewa ( a wodą, wodą) i żąda precyzyjnej odpowiedzi - np. co dwa dni 1
szklanka.
W Chorzowie aż miło było handlować - ludzie po prostu znali się na kwiatach i
wiedzieli czego chcą.
Pozdrawiam zakochanych w przyrodzie Ślązaków.
Gorolka Piasia