Dodaj do ulubionych

Cholonek to nie śląska Biblia

IP: *.Red-2-137-126.dynamicIP.rima-tde.net 30.09.11, 06:10
może walor "tamtej" kultury polegał na tym, że potrafiła ten obraz "strasznych ludzi w strasznych czasach" utrwalić i przetworzyć w literaturę zamiast sprzedawać ludziom lukrowane bzdury jak to czynią "polscy" autorzy z rosyjskiego imperium czy innej Kongresówki. Obraz z Cholonka okropny jest ale mimo wszystko nikt tu nie wpadł na pomysł by wsadzić na trzy zdrowaśki do pieca w celach leczniczych. A brzydota świata też warta czasem opisu.
Obserwuj wątek
    • agusia823 Cholonek to nie śląska Biblia 30.09.11, 08:08
      To wybitne, kultowe dzieło, a nie reportaż...że przy okazji kawał historii...
      Chciałabym wygrać książkę, ale chyba redakcja chce sobie te książki zatrzymać, bo nie ma nru tel., na który mam wysłać smsa....
    • veneziano tobie nie pomogłoby wsadzenie do pieca 30.09.11, 08:48
      nawet na pięć Ojcze Nasz; a twoi idole pieców używali w sposób dużo bardziej pragmatyczny i naukowo opracowany, już nie mówiąc o lukrze w formie cyklonu B
      • artjomka Re: tobie nie pomogłoby wsadzenie do pieca 30.09.11, 09:43
        W czasie, gdy po raz pierwszy czytalem Cholonka, pana Bartosza Wilinskiego nie bylo jeszcze na swiecie. Wtedy smialem sie z fabuly – choc pozniej, gdy wracalem do lektury Janoshowej ksiazki, zauwazalem coraz wiecej tragikomiedii w opisach losow Swiontkowej and Co.
        Ksiazka nie byla dla mnie jako Slazaka biblia, czy dzielem ktore powinienem chlonac – ale napewno czyms, z czym sie my Slazacy identyfikujemy (historycznie).
        Nie wiem czy pan Bartosz osobiscie rozmawial z Autorem. Ja mialem te okazje, i to nie na jakims tam przez Polakow organizowanym i wyrezyserowanym spedzie w Zabrzu – ale prywatnie. Ipodzielilem sie z nim moimi wrazeniami po lekturze Cholonka czy Polskiego Bluesa*. I utwierdzilem sie w przekonaniu, ze jest to nie tylko Janosh od Tygryska i Panamy – tylko cos o wiele glebszego. Ale tego Polacy prawdopodobnie jeszcze nie wychwycili – bo to przeciez zaden Micek Adamkiewicz, tylko jakis glupawy Slazak.
        A akapity o piecu i zdrowaskach sa nietylko “do smiechu”, ale i zawieraja cos o wiele glebszego. Tylko nie wszyscy sa w stanie – lub usiluja – sie tej glebi i aluzyjnosci doszukac .
        Pyrsk!
        *) Polski Blues (1991) ISBN 3-442 30417-2
        • veneziano nie spotkałem się z określeniem Hanys Gecior 30.09.11, 10:09
          używanym przez Polaków, ale to oznaka twojej pseudoeuropejskiej kultury rodem z familoka; a co do tego, kto się poznał na Janoszu może świadczyć fakt wydania jego książki przez bardzo poważne wydawnictwo Znak..no, ale wasze wieczne poczucie krzywdy doznawanej ze strony polskiej hołoty mogłoby ulec osłabieniu...
          • Gość: pyjter Red. Smolorz juz o tym pisal... IP: *.netcologne.de 30.09.11, 10:21
            i to bardzo trafnie ! Polecam panu Wielinskiemu zapoznanie sie z tym tekstem.
            • veneziano szkoda tylko,że nikt jakoś nie wspomina o filmie 30.09.11, 10:37
              który pan Kutz miał nakręcić...Cholonek miał być wydany przez wydawnictwo Znak równolegle z ekranizacją już trzy lata temu; widać redaktorzy zwątpili w moc twórczą pana Kutza, bo książkę w końcu wydali. ale jest pani Piekorz, pan Adam Sikora, który nakręcił współczesnego Cholonka czyli Ewę; a może brak zachęty ze strony PANA CZŁONKA Zarządu województwa ?
        • pit-zeolit [...] 30.09.11, 15:13
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • firiduri Re: tobie nie pomogłoby wsadzenie do pieca 30.09.11, 16:17
          artjomka napisał:

          "(...) I utwierdzilem sie w przekonaniu, ze jest to nie tylko Janosh od Tygryska i Panamy – tylko cos o wiele glebszego. Ale tego Polacy prawdopodobnie jeszcze nie wychwycili – bo to przeciez zaden Micek Adamkiewicz,(...)"

          Polacy przeczytali... wychwycili... zauważyli... Zauważyli, że jest to dzieło prawdziwe i głębokie, a nawet bardzo, bardzo głębokie i nadzwyczaj głębokie. Często się nas zawstydza zegarkiem, co go podobno Ślązakom zepsuli Polacy. A tu z "Cholonka" dowiadujemy się, że został najzwyczajniej w świecie przepity. Innym razem szydzi się z nas:
          - wy tam z tej Kongresówki to chodzicie za potrzebą za stodołe.
          I znowu, czytamy "Cholonka" i dziwimy się:
          - przecież załatwianie się za stodołą jest bardziej higieniczne, niż lanie do zlewu (awsgusa).
          A czy ty, Wielce Szanowny Ślązaku przeczytałeś tak uważnie "Adamkiewicza"?
          P.S.
          To upierasz się, że Micek było temu Adamkiewiczowi?



          • rico-chorzow Gogo boli,wadzi Cholonek?, 01.10.11, 08:52
            mnie nie,jestem Slązakiem.
            • firiduri Re: Gogo boli,wadzi Cholonek?, 01.10.11, 23:26
              rico-chorzow napisał:

              > mnie nie,jestem Slązakiem.

              No? Rico? Co tam Ślązacy zrobili dla Śląska (Ślązaki, nie Niemcy)?.
              • artjomka Re: Gogo boli,wadzi Cholonek?, 02.10.11, 16:39
                firiduri napisał:

                > No? Rico? Co tam Ślązacy zrobili dla Śląska (Ślązaki, nie Niemcy)?.

                No racja Firiduri - za malo. Ale jeszcze nic straconego. Najpierw Autonomia - a potem zobaczymy.
                W koncu Lotwa i Estonia tez sobie daly rade z najezdzcami! To dlaczego nam sie to ma nie udac??
                Pyrsk1
                • Gość: Mr.T Re: Gogo boli,wadzi Cholonek?, IP: *.097.c83.petrotel.pl 05.10.11, 22:44
                  No niestety Łotwa i Estonia nie dały sobie rady z " najezdzcami " widać, że temat Ci obcy, ale głos zabrać musiałeś.
                  • artjomka Re: Gogo boli,wadzi Cholonek?, 06.10.11, 04:53
                    Gość portalu: Mr.T napisał(a):

                    > No niestety Łotwa i Estonia nie dały sobie rady z " najezdzcami " widać, że tem
                    > at Ci obcy, ale głos zabrać musiałeś.

                    Mozna twierdzic patrzac na zielone, ze jest to kolor czerwony, i piac, ze inni sie na kolorach nie znaja.
                    Jak jestes taki ykspert, to moze by tak wiecej konkretow na potwierdzenie twej tezy?! Bo czasy lania partyjnej wody zamiast argumentowania, juz przeszly!
                    Pyrsk!
                    PS: A wiesz ty, gdzie te Lotwy i Estonie leza?
              • rico-chorzow Re: Gogo boli,wadzi Cholonek?, 12.10.11, 21:03
                firiduri napisał:

                > rico-chorzow napisał:
                >
                > > mnie nie,jestem Slązakiem.
                >
                > No? Rico? Co tam Ślązacy zrobili dla Śląska (Ślązaki, nie Niemcy)?.

                Gogo to gra,pan ją zna?
    • Gość: Oberschlesier Antyslaska filipika IP: *.play-internet.pl 30.09.11, 10:43
      Pan Wielinski zaslynąl juz na lamach Wyborczej i tok fm z kpin i atakow na niemiecką prawice i srodowiska wywodzące się z dawnych Ostgebiete.
      Teraz zabral sie za Slązaków. Byc moze leczy w ten sposob swoje polskie kompleksy.
      Wyciagac z fickji literackiej wnioski historiozoficzne i historyczne to jescze wieksze naduzycie niż opieranie przez Jana Tomasza Grossa calego wywodu na zeznanich jednego swiadka (Sasiedzi" i świadek Szmul Wasersztajn).
      Nie ma tu miejsca na dłuższą polemike ale radze panu Wielińskiemu ziać roczniki statystyczne albo poczytac sobie "Nędze Galicji w cyfrach" Stanisława Szczepańskiego--gdyby HOrst Eckert urodził sie na jakimś podkarpackim zadupiu i nazywał sie Bartosz Wielinski to jadłby mieso nie raz w tygodniu, tylko raz na Wielkanoc i raz na BOze narodzenie w calym roku.
      • veneziano i to spotyka pana Wielińskiego 30.09.11, 10:48
        za wierną służbę idei RASizmu... a Cholonek i Bercik Dworniok to dwa przykłady naigrawania się przez goroli ze świętej sprawy Śląska ! howgh !
        • Gość: (.)(.) Re: i to spotyka pana Wielińskiego IP: *.beskidmedia.pl 30.09.11, 11:55
          zrobi sie w ras noc dlugich nozy i wybuje do nogi kryptopolokow. tylko prawdziwi schlessierzy-patrioci jak herr gorzelik :) godni sa zyc na slasku. to jest walka o ich lebensraum
          • pit-zeolit Re: i to spotyka pana Wielińskiego 30.09.11, 12:24
            Gość portalu: (.)(.) napisał(a):

            > zrobi sie w ras noc dlugich nozy i wybuje do nogi kryptopolokow. tylko prawdziw
            > i schlessierzy-patrioci jak herr gorzelik :) godni sa zyc na slasku. to jest wa
            > lka o ich lebensraum

            Co ty chrrzanisz Ździchu pierfschy bydzie gibał na rozwałke, za swaju familiu pod Przemyślem.

            Parsk !
    • Gość: PiotrZW Cholonek to nie śląska Biblia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.11, 10:57
      Panie Bartoszu, dziękuję za tekst. Jestem rodowitym Ślązakiem, Cholonka czytaliśmy i zaśmiewaliśmy się już w latach siedemdziesiątych - na studiach. Tacy jesteśmy, jak Janosz opisał i musimy o tym pamietać. Nędza przede wszystkim moralna. Jeśli jest w nas coś wielkiego, to pokora przyznawania sie do prawdy.
    • Gość: PiotrZW Cholonek to nie śląska Biblia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.11, 11:02
      Oberschlesierowi pod refleksję poddałbym moje osobiste wrażenia z kontaktów z Aussiedlerami z Górnego Śkąska tam w Niemczech. Pracowałem tam dłuższy czas z ziomkami i odnosiłem wrażenie, jakby cała Poremba przeniosła się do RFN. W Polsce Górnoślązacy zachowują jeszcze jakiś poziom, tam to jest totalny upadek.
      • Gość: Oberschlesier Re: Cholonek to nie śląska Biblia IP: *.play-internet.pl 30.09.11, 11:43
        Eckert to dobry pisarz- tak wlasnie pisarz, humanista- z ogolnym refleksyjnym spojrzeniem na naturę i kondycję i czlowieka, ktory jest slaby i ułomny
      • Gość: J23 Re: Cholonek to nie śląska Biblia IP: 217.5.196.* 30.09.11, 12:22
        PiotrZW w Twojej wypowiedzi na temat "aussiedlerstwa" jest dużo racji.

        Wiem coś o tym z własnego doświadczenia na przełomie 21 lat w Rajchu.
        W moim osobistym otoczeniu żartowaliśmy sobie nawet, że Śląsk powinien stać się teraz superpotęgą, ponieważ cała śląska głupota wyjechała do Rajchu.

        Na przełomie 80tych i 90tych gross ludzi wyjechało głównie z powodu klepania biedy na wsi i w mieście. Byli i są to ludzie o odpowiednim poziomie ;).

        Co jak co, ale jednak wyjechała również garstka ludzi o innym poziomie.
        Ci niestety "utonęli" w tej powyższej masie.
        Ale niestety tak samo jest gdzie indziej na tej naszej przepięknej planecie.

        "Cholonek" to wspaniała książka i jest wspaniałym lustrem dla Ślązaków (ale żadną Biblią).
        Dla mnie jej fabuła opisuje przede wszystkim historyczną esencję ówczesnego Śląska, mentalność i życie codzienne "standardowych" Ślązaków - obojętnie jakiej "maści". Najzabawniejsze w tym jest to, że dokładnie tą samą mentalność spotkasz do dziś zarówno w Rajchu, w Polsce, jak i gdzie indziej, gdzie są Ślązacy.

        Cztelnicy z innych regionów świata mogą po prostu nie zrozumieć wielu rzeczy zawartych w fabule i mogą być nimi zbulwersowani (vide n.p. byli/są niektórzy krytycy literatury ;D).
        Ślązak jednak odnajdzie w niej swoją swoistą mentalność - ba nawet swoje osobiste środowisko z efektem, że z jednej historii naśmieje się do rozpuku, a druga przyniesie mu specyficzne refleksje i wspomnienia.

        Natura i psychika człowieka powoduje, że każdy interpretuje książki na swój sposób. Weź n.p. Bibilię i to, co ludzie potrafią z tej księgi wyczytać - i właśnie tu jest pies pogrzebany.

        Może kiedyś ktoś napisze książkę podobną do dzieła pana Eckerta, tyle że o swoim swoistym świecie w środowisku aussiedlerskimi i ta książka stanie się lustrem dla tego właśnie środowiska...
    • Gość: Tow. Medvidek Polsce brakuje Cholonka IP: 109.95.200.* 30.09.11, 14:23
      Obydwa arcydziała sztuki literackiej (i częściowo filmowej) to regionalny Szwejk w odniesieniu do poczucia humoru. Przedstawiają nasz heimat począwszy od lat 30tych ubiegłego wieku aż po lata 50te, względnie 90te. Obydwa utwory tematyzują wielkie problemy małych ludzi, dla których jedyną mozliwością jest szwejkowska postawa "Maul halten und weiter dienen" - czyli "zamknąć pysk i służyć dalej". Sytuacja na Górnym Śląsku w XX wieku zmienia się błyskawicznie. Bohaterowie żądni władzy służą na przemian w powstaniach, później w partiach decydentów czy formacjach młodzieżowych, następnie część z nich łyka stare papiery i wyrabia sobie nowe za ciężką kasę, lecz gdy sytuacja się ponownie zmienia, chcą zwrócić dawno strawione stare dokumenty. Mały bohater - co jest prawdą uniwersalną nie tylko dla Śląska - nie chce, ale musi wpsółdziałać. Raz jest członkiem h...ottu, później ndsup, później zapisuje się do zsmp, pzpr, ewentualnie pod koniec życia do solidarności i z obawy przed posądzeniem o "zakamuflowaną opcję" do formacji skrajnie prawicowych. Nikomu nie jest z tego powodu łyso. Po przeciwnej stronie ludność autochtoniczna napotyka na byłych endeków cieszących się z odzysku dawnych ziem, później także członków partii bądź ministerstwa ziem odzyskanych, później solidarnościowców a następnie pislamistów. Wewnątrz wszystkich formacji są ludzie gnojący się nawzajem, człowiek może być zdany jedynie na tego, kto jest dla niego miły. Janosch jest o poziom wyżej, ponieważ - podobnie jak Czesi w filmie "Musimy sobie pomagać" - naszkicował problematykę relacji międzyludzkich w trudnych czasach. W Polsce jedynymi reżyserami zajmującymi się różnorodnością postaw w trudnych czasach byli ew. Kutz, a na pewno Janusz Majewski, co w szczególności widać w "Złocie Dezerterów" czy "Czarnym Wąwozie".
    • Gość: Św. Medvidek Pamiętnik znaleziony w garbie - Cholonek nr 2 IP: 109.95.200.* 30.09.11, 14:41
      Ten film tematyzuje Śląsk, z jakim zapoznał się Mirosław Neinert, czyli tereny znajdujące się na terenie II RP. Lynda, czyli Ywald, jest człowiekiem wiernym własnym ideom, lecz nie potrafi się przystosować do rzeczywistości powojennej i popełnia samobójstwo. Jego brat jest kolejno: kandydatem na księdza, ochotnikiem do wehrmachtu, niewolnikiem na ruskim froncie, czerwonoarmistą, ubekiem na stanowisku dyrekcyjnym i bisnzsmenem w RFN. Jego garbaty syn jest porównywalny z Cholonkiem. Na jego przykładzie zostaje pokazana dupowatość do sześcianu. Nie zostaje zabity ani przez swoich ani przez samych swoich, lecz jako człowiek myślący po ludzku skazany zostaje na życie samotnika w rozpadającym się familoku. Ojciec wysyła go - gdy jest młody - na studia do zsrr, lecz oodciąga go od małżeństwa z rosyjską Żydówka, wskutek czego musi zawrzeć małżeństwo z ześlązaczoną "Mućką", która w dzieciństwie wyzywa go od Szwabów, a później ucieka na jego papiery do Niemiec. Jednym słowem straszne. W cholonku tego typu relacje są łągodniej przedstawione. Sympatyczny Duoktur ze Ljwuowa wsadza Tekli lape pud spudnice, rekwiruji chawire przy pumocy milicji i pumaga wyciągnunć męża Detka (chyba bardziej Świętkowa). Ale Małego Adolfka zabijają nie sami swoi, lecz quasi swoi. Gdzie morał? Pieron wiy...
      • Gość: J23 Re: Pamiętnik znaleziony w garbie - Cholonek nr 2 IP: 217.5.196.* 30.09.11, 15:25
        Hmmmm - scenariusz filmu stylistycznie bardziej odpowiada powieści, a nie bajce - więc morału być nie musi ;).

        Po prostu taki jest "standardowy" Ślonzok - najważniejszo je familio i robota.
        Cała reszta wokół to tylko taki niepotrzebny dodatek.
        A jak tylko familio i robota jest w zagrożeniu to Ślonzok stara się, żeby wszystko było dalej cacy.

        A najgorzej jak się albo jedno, albo drugie rypnie - wtedy Ślonzok nie wie, co ma ze sobą zrobić i dostaje całkiem do głowy. Bo każdy Ślonzok potrzebuje mieć jakiś stały punkt zaczepienia.

        Jak coniektóry Ślonzok mieszkał na Śląsku, to jadł durch ino wodzionka.
        I żeby było lepiej wymyślił sobie, że pojedzie do Rajchu, bo tam jest życie jak w bajce.
        Po paru latach udręki na miejscu - przeważnie z powodu języka, następnie z powodu ewentualnego bezrobocia - stwierdza, że za dużo tego dobrobytu i że brakuje mu tej wodzionki.

        Normalnie straszna masakra z tymi Ślązakami - przez stulecia żyli pod panowaniem tylu nacji i nigdy nie byli w stanie utworzyć czegoś wspólnego dla siebie samych jako "nacji".
        A teraz już za póżno na wielkie porywy...
        • cirano Re: Pamiętnik znaleziony w garbie - Cholonek nr 2 30.09.11, 15:36
          Nigdy niy jes za późno i poziom dna Ślonskij gupoty zostoł osiongniynty. Teros to ino do gory.
          Ftory z modych Ślonzokow tyskni jeszcze za polskym jarzmym, kolonizacjom, polskim urabianiym mózgownic, zdziyrstwym, dziadostwym ??
          • pit-zeolit Genose !!! 30.09.11, 15:45
            cirano napisał:

            > Nigdy niy jes za późno i poziom dna Ślonskij gupoty zostoł osiongniynty. Teros
            > to ino do gory.
            > Ftory z modych Ślonzokow tyskni jeszcze za polskym jarzmym, kolonizacjom, polsk
            > im urabianiym mózgownic, zdziyrstwym, dziadostwym ??

            Jung Schlysier może ni, ale wy tak genose. Upajała władza w ORMO niy ? A jak fajno buo na reakcyjnego gorolla donieść do SB niczem Gerhardt Barthodziej co ?

            Parsk !
        • Gość: Oberschlesier Re: Pamiętnik znaleziony w garbie - Cholonek nr 2 IP: *.play-internet.pl 30.09.11, 15:43
          Chyba nie do konca bylo tak .Ślazak miał dobrą robotę i standard życia kilkukrotnie wiekszy niz sasiedzi zza Brynicy i Przemszy. A jednak famila i robota nie okazaly sie wazniejsze, wzaniejsza okazala sie fikcja pod nazwa Polska i w 1922 roku 40 procent Slazakow zaglosowalo za ta fikcja i potem sobie plulo w brode....sprowadzając na swój heimat polnische wirtschaft.
          www.dhm.de/ausstellungen/deutsche-polen/pics/0227_200.jpg
          • pit-zeolit Re: Pamiętnik znaleziony w garbie - Cholonek nr 2 30.09.11, 15:48
            Gość portalu: Oberschlesier napisał(a):

            > Chyba nie do konca bylo tak .Ślazak miał dobrą robotę i standard życia kilkukro
            > tnie wiekszy niz sasiedzi zza Brynicy i Przemszy. A jednak famila i robota nie
            > okazaly sie wazniejsze, wzaniejsza okazala sie fikcja pod nazwa Polska i w 1922
            > roku 40 procent Slazakow zaglosowalo za ta fikcja i potem sobie plulo w brode.
            > ...sprowadzając na swój heimat polnische wirtschaft.
            > www.dhm.de/ausstellungen/deutsche-polen/pics/0227_200.jpg

            To co tyn goroll Gorzelik pier...llli ze tak dobrze buo w tej awtonomii.
            Pars !
    • noopinion Cholonek to nie śląska Biblia 12.10.11, 20:39
      Nowe wydanie bez cenzury naprawdę powala. Janosh pisze całą prawdę o Ślązakach, choć robi to na swój literacki sposób, tak że czytelnik mimo całej brzydoty i nagromadzenia ohydy w książce wciąż jest Śląskiem zafascynowany. Polecam wszystkim, którzy tej książki nie znają
    • Gość: Maria Cholonek to nie śląska Biblia IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.11, 15:59
      "Cholonek" to wedłu mojej oceny piękne wspomnienia. Jednak jak na wspomnienia przystało są gorzko-słodkie. Szkoda, że autor artykułu wycisnął z "Cholonka" tylko to, że to powieść o strasznych ludziach żyjących w strasznych czasach.
      Z historii wiemy jednak, że przed stu laty Śląsk z pewnością był piękniejszy. Świadczą o tym powstałe wówczas budowle i prężnie rozwijający się przemysł. W Zabrzu (Hindenburg) przyczynili się do tego Borsig, Donnersmarck i inni. Ludzie z familoków mieli skromne mieszkania i pewną pracę. Jedni pili na umór, a inni żyli uczciwie, rzetelnie pracowali i wychowywali swoje dzieci. Jak wszędzie. Dziś Śląsk się rewitalizuje, tzn. po tylu latach remontuje się to, co zostawili nam przodkowie...
      Okazuje się, że nawet dziś poniemiecka solidna i piękna architektura kole w oczy. Ślązakom nigdy woda sodowa do głowy nie uderzyła, w tym dobrzy byli zawsze przyjezdni...Dobrze, że śląskość stała się modna. W ogóle przynależność do regionu, landu itd..., a nie anonimowość. Ciekawe z jakiego regionu pochodzi autor artykułu? Z pewnością nie ze Śląska, ale Ślązacy jak wiemy i gorola polubili...
      Kończąc można zapytać, jakie lekarstwo mają rządzący dla ratowania dzisiejszego Śląska? Jak zatrzymać wykształconą młodzież, która ciągle opuszcza Śląsk?
      Miejmy nadzieję, że przyjadą tu kiedyś na odwiedziny jak Janosch ? Rewitalizujmy zatem Śląsk, żebyśmy mieli co pokazać...





    • Gość: Marta-Della Cholonek to nie śląska Biblia IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.11, 16:33
      "Biblia" mozna by nazwac, dlugo sie zastanawialam ze znajomymi, niektóre dziela Josepha Freiherra von Eichendorffa, np. "Z zycia nicponia" ("Aus dem Leben eines Taugenichts").
      Niektóre sa genialne, a niektóre (wsród tych genialnych albo i reszty) oddaja "slaskiego ducha"
      i/lub sa po prostu rozkolportowane od prawie 200 lat nie tylko w krajach niemieckojezycznych, ale tez w calej Europie (a podobno nawet w Japonii, Korei i Chinach).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka