ustrinus
24.06.04, 20:10
W temacie "czy ktos mi raz a porzadnie wytlumaczy 'slaskosc'?" padła
uwaga "czy w niedalekiej przyszlosci hadzieja i gorale ze Slaska nie przejma
obcje polityczne rdzennych "pniokow".
Moim zdaniem, proces przejmowania nie tylko opcji politycznych, lecz również
kulturowych (w tym językowych) przez potomków chadziaji i goroli jest na
Górnym Śląsku ZJAWISKIEM NORMALNYM, choć ostatnio zanikającym.
Jeżeli popatrzymy na genealogię wielu rodzin w Tarnowskich Górach, które
przed II wojną światową były w polskim województwie śląskim, wyraźnie widać
proces ześlązaczenia wnuków i prawnuków goroli, którzy przybyli tu zajmując
miejsce opuszczone przez uciekających Niemców. Cała masa ludzi, których
dziadowie przyjechali za chlebem na wschodni Górny Śląsk w latach 20. i 30.
obecnie uważa się za Ślązaków, mówi po śląsku i niemalże nikt nie jest w
stanie poznać, że nie są oni Ślązakami z dziada-pradziada, ale "nowymi
Ślązakami". Tego typu Ślązakiem (choć nie dokładnie ześlązaczonym) jest prof.
Jan Miodek, którego rodzice byli gorolami, przybyłymi na polski Górny
Śląsk, "aby nauczać śląską dziatwę mowy ojczystej". Profesor "na placu"
nauczył się śląskiego i tam poznawał śląskie obyczaje. A teraz uważa się za
(polskiego) Ślązaka.
W Tarnowskich Górach naprawdę jest niewiele potomków XIX-wiecznych
tarnogórzan, bo większość dawnych mieszkańców Tarnowskich Gór była Niemcami
etnicznymi lub kulturowymi.
Proces asymilacji następców był silny w środowiskach, w których wytworzyły
się luki niezapełnione przez rodzimą ludność śląską. Przybysz zapełniający
lukę był obcy (gorol, chadziaj), ale jego dzieci już nie zawsze, zaś wnuki
ulegały ześlązaczeniu.
Obecnie proces ten zanika z bardzo prostego powodu: zmieniły się stosunki
ilościowe Ślązaków do goroli. Przed wojną większość stanowili Ślązacy i to
oni stanowili element dominujący kulturowo. Obecnie większość stanowią gorole
i ich kultura wygrywa. Wysiedlenia 1945 r., ucieczki, łączenia rodzin i
emigracja zrobiły swoje - najbardziej energiczny i zaradny etnoelement
śląskiego społeczeństwa wyjechał ze swojego Heimatu. Powstała luka była tak
wielka, że zalała pozostałe resztki miejscowej ludności. Proces ten nasila
się. Najprawdopodobniej nie dojdzie jednak do całkowitego zgorolenia Górnego
Śląska, np. na wzór Zagłębia czy kieleckiego. Równolegle bowiem powstaje nowa
świadomość kulturowo-regionalna u potomków polskich osadników w oparciu o
materialne elementy kultury: budowle, układy przestrzenne, krajobrazy, muzea
itp. wykopane z zapomnienia elementy wysokiej kultury górnośląskich Niemców
(teraz już przetłumaczonych na polski, np. powieści, wierszy, sztuk itp.)
oraz resztki zdziadziałej już górnośląskiej kultury ludowej (wielskiej i
familokowej). Tak więc na naszych oczach powstaje nowa śląskość, odmienna od
nam znanej i znanej przez Ślązaków żyjących w latach 50, czy 20-30.
Oczywiście, wywody te są zaczynem do dyskusji, której nie dało się już
prowadzić w poprzednim temacie ze względu na licznę wypowiedzi (125).