guci-o77
07.11.12, 09:59
Prowadzę warsztat . Z takimi klientami jak ten z artykułu spotykam sie przynajmniej raz na pół roku . To jest specyficzna grupa ludzi którzy (trudnią sie tym ?) tylko w ten sposób zarabiają na życie . Miałem klienta który przy odbieraniu auta od razu sprawdzał czy ma koło zapasowe i gaśnicę . Oczywiście nie było ani koła ani gaśnicy bo być nie mogło skoro przyjechał bez tych rzeczy . No i oczywiście trzeba było zapłacić . W niedalekim czasie po rozmowach z kolegami z innych warsztatów okazało sie że wielu w ten sam sposób zostało nabitych w butelkę .
Jedyne wyjście to kamery i protokół przyjęcia pojazdu który trzeba spisywać nawet 1 gdz. po to żeby nie przeoczyć żadnej ryski na lakierze , żadnego błędu na wyświetlaczu komputera , wyposażenia auta od radia przez nawigację po nieszczęsne koło zapasowe.
Polska to kraj kombinatorów i wcale nie jest powiedziane że Pan z myjni jest winny !