henry.morgenthau_jr.jr
12.08.04, 22:12
Od tego dnia niemal codziennie rozstrzeliwano w Warszawie więźniów Pawiaka,
po kilkadziesiąt osób jednorazowo, bardzo często rekrutujacych sie sposród
ludzi schwytanych na ulicach. Egzekucje zakładników wykonywano pod osloną
silnych jednostek policyjnych i po ogrodzeniu kordonem policji terenu
egzekucji. Obławy przeprowadzano przez policję, często przy współudziale
Wehrmachtu, Luftwaffe, a nawet młodzieżowej organizacji Hitlerjugend,
prowadzone były z ogromną brutalnością, często przy akompaniamencie strzałów
do uciekajacych czy tylko zachowujących sie "podejrzanie" przechodniów.
Miasto zmieniło sie w dżunglę, w której - już nie "handlarze niewolników",
ale "oddziały zabojców" polowały na ludzi po to, aby schwytanych wydać na
rozstrzelanie. Przed śmiercią nie chroniło nic : ani "dobre" dokumenty, ani
lojalnosc wobec władzy okupacyjnej, ani wzorowe wykonywanie powierzonej sobie
pracy, ani brak jakiegokolwiek kontaktu z akcją podziemną, ani choroba, ani
nawet wiek podeszły.
[Norman Davies / Powstanie '44 / strona 137]
Killin' all german nazi pigs !
HENRY MORGENTHAU jr. jr.