Gość: mk
IP: *.chello.pl
15.07.05, 23:32
I jak zwykle dziennikarze nie sprawdzili jak to naprawdę wyglądało!
A w rzeczywistości po wypadku facet uciekł, ale po paru minutach wrócił i sam
zgłosił się do policjantów, którzy go zatrzymali, a następnie zwolnili.
Dopiero gdy pokrzywdzony zmarł - sprawcę zatrzymano i wystąpiono o areszt. A
ponadto wszystkich praktycznie świadków już przesłuchano,
Więc tak naprawdę zdarzyła się tragedia - al eprzecież praktycznie już
wszystko wiadpmo!