Dodaj do ulubionych

Ach, te katowickie PIWIARNIE lat 80-tych....

IP: 81.219.249.* 16.09.05, 15:08
Większości już nie ma (może i całe szczęście...), ale niektóre broniły się
dzielnie w ostatnim dziesięcioleciu.
Słynny "Gwarek" na Warszawskiej, gdzie lano piwo pól na pół z wodą, a spokojny
przechodzień mógł niespodziewanie "zarobić" kuflem w głowę.
"Mazur" na Mickiewicza, miejsca wyłącznie stojące, zawsze tłok, smog
nikotynowy ograniczający widoczność do metra, niezapomniany gwar stępiający
słuch po 15 minutach jak po hardrockowym koncercie.
"Rzepicha" szopienicka... stało się w kałużach rozlanego piwa na podłodze
(najlepiej mieli się robotnicy w gumowcach...), rozkoszny aromat uryny z
niedomkniętego kibla utrwalił klimat tej speluny na długie lata.
"Pod Strzechą" przy Pl.Andrzeja - co tam się działo! Trzeba było mieć miejsce
siedzące, żeby dostać piwo. Na 3-osobowych ławkach siedziało po 6-ciu chłopa.
Do piwa koniecznie serek na zagrychę, którego często brakowało...
"Parkowy" na Kościuszki i jego niezapomniany dziadek klozetowy-wykidajło w
szarym fartuchu - pan Romek. Podobno trenował dalekowschodnie sztuki
walki...Potrafił załatwić piwo nawet wtedy, kiedy teoretycznie go
brakowało.Trzeba było tylko potem się z nim podzielić.
"Hubertus" na Stanisława. Ciasno i duszno... 40% piwa w piwie. Kiedyś dostałem
tam piwo w kuflu bez ucha. Zaprotestowałem. "Szefie! Sie cieszcie! Mocie piwo
w CIENKIM SZKLE!" - zaśmiała się szczerze bufetowa (cienkie szkło w tamtych
latach było oznaką luksusu i wyższej kultury picia).

Nie jestem w stanie wyliczyć wszystkich tych oaz spokoju i refleksji nad
życiem swoim i bliźnich, tych cudownych miejsc, w których życie płynęło
własnym, leniwym strumyczkiem. Nie ma już piwiarni, nie ma szklanych kufli z
pourywanymi uszami i ponadgryzanymi brzegami... Nie ma tych wspaniałych kobiet
szefowych-bufetowych, które potrafiły zapanować nad rozjuszoną kolejką
prostymi słowami : "Spokój, kur.., bo nie będę lać!".
Ktoś nam to wszystko zabrał niepostrzeżenie...
Dlaczego ? Komu to przeszkadzało ????

A może ktoś dorzuci tu trochę swoich wspomnień i przypomni jakieś zapomniane
miejsce?
Obserwuj wątek
    • Gość: van deer Tam kaj kuflami ciepiom dom moj jes... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.09.05, 15:33
      Fakt te mordownie, lumpiarnie i kufloloty... to bylo cos!
      Takich szynkow na palcach jednej reki policzysz...

      Nie to co teraz, wszedzie niemal takie same sterylne burzujskie pijalnie piwka,
      toto w ogole klimatu nie ma, a w takiej lumpowni to czlek sie mogl poczuc
      jak w jakim saloonie na Dzikim Zachodzie, gdzie czerwonoskorzy apacze dybia
      na twojego ostatniego piątaka, co to go na piwo przeznaczyc masz zamiar...
      A ty niczym legendarny Wyatt Earp dzielnie bronisz do niego dostepu!

      PS. Na 1 Maja jest knajpka "Pik", sadzac z nazwy i okolicy moze byc to cos
      w rzeczonym klimacie, jednak nigdy w srodku nie bylem i nie jestem na 100%
      pewien, czy w srodku jest upragniony tak przez ciebie klimat mordowniany.
    • Gość: van deer Re: Ach, te katowickie PIWIARNIE lat 80-tych.... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.09.05, 15:47
      Dodam jeszcze, ze w co poniektorych dzielnicach i malych miastach istnieja
      jeszcze knajpki z nazwa "Bar" lub "Drink-Bar" w tym podobnym guscie.

      Takich perelek jest pewno niemalo, tylko trzeba by sie rozejrzec, ale mnie
      wystarczy widok podsklepowych staczy: niewazne czy w miescie czy na wsiach
      pod dawnymi GS-ami. :)
      • Gość: tadeusz knajpa na rogu 27-stycznia i Sienkiewicza IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 16.09.05, 22:22
        Długo istniała po 1989 roku ale potem przerobili ją na Stary Wiedeń -
        ekskluzywny lokal też bodaj już nieistniejący.
        Luuuuddzzie czy wy sobie potraficie wyobrazić ,że ja tam wypiłem dobrych parę
        hektolitrów piwa z wodą a teraz za cholerę nie potrafię sobie przypomnieć nazwy
        tego lokalu.
        Tyle ,że tam nie rozcieńczali piwa brutalnie i w porównaniu do innych knajp
        czuło się różnicę na korzyść.
        Z piwem z tamtych lat w porównaniu do obecnego była taka sama różnica jak
        pomiędzy ówczesną kiełbasą a dzisiejszą.
        Tamta kiełbasa zwłaszcza za Gomółki nawet najpodlejsza miała indywidualny smak
        i aromat który na kilometr nie pozwolił jej pomylić z inną , jeszcze za Gierka
        kiełbasy miały indywidualne cechy.
        Dziejsze wuszty wszystkie pachną i smakują jak wyciągnięte z szamba i podobnie
        dzisiejsze piwo które wytwarzają błyskawicznie ma się do tamtego które robiono
        w miarę tradycyjnie jak szczochy do szampana.
        Byłem raz wewnątrz Browaru w Zabrzu powiedzmy ,że służbowo i oto trafiam do
        hali w której stoi kilka setek butelek lepkich od słodu i ciepłych .
        Okazuje się ,że jest to świeżo rozlane jeszcze gorące piwo oczekujące na atest
        piwowara po którym dopiero trafi do sprzedaży.
        Test polegał na wypiciu kilku łyków z co którejś flaszki .
        Mieliśmy szczęście piwowar właśnie przyszedł i nie miał nic przeciwko pomocy.
        smaku tego ciepłego piwa i tych utytłanych na lepko rąk długo nie zapomnę.
        Na rogu Francuskiej i Powstańców tam gdzie dzisiaj jest WKU stała mała stacja
        benzynowa a prawie na rogu zielona budka z piwem.
        Chodziłem tam z moim psem na piwo z sokiem.
        Dingo - bo tak się wabił za każdym razem dostawał działkę ode mnie i od innych
        klientów, prawie zawsze wracał do domu na moich rękach.
        Po jakimś czasie sam tam biegał - wpadł biedak pod samochód .
        Za kopalnią Wujek od strony ogródków działkowych wśród zieleni stał kiosk z
        piwem w zasadzie tylko dla górników ale kto wiedział ten chodził i też się
        załapał

        • settembrini Re: knajpa na rogu 27-stycznia i Sienkiewicza 16.09.05, 22:42
          rozpiles psa? ciekawe co na to towarzystwo opieki nad zwierzetami :))
          a jak sie nazywal ten przybytek na rogu warszawskiej i wodnej? tez mila
          spelunka, ktora jeszcze kilka lat temu calkiem dobrze dzialala.
          • Gość: tadeusz chyba "Górnicza" ale tam nie byłem ani razu IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 17.09.05, 21:20
        • Gość: hans Re: knajpa na rogu 27-stycznia i Sienkiewicza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.05, 22:51
          "Poś","Górnicza","żyd","Harnaś"-ten na Janowie,"Cyc".
          Mordownia przy Katowickiej,zapomniałem nazwy niestety;buda przy Kościuszki(nadal
          istnieje).No i jeszcze "ranczo",gdzie obecnie stoi nowy budynek NBP.
          • settembrini Re: knajpa na rogu 27-stycznia i Sienkiewicza 16.09.05, 22:53
            zaluje, ominal mnie kawal historii barowej katowic. z wymienionych znam tylko
            przybytek na kosciuszki :/
    • Gość: Piotr Re: Ach, te katowickie PIWIARNIE lat 80-tych.... IP: 80.48.245.* 17.09.05, 11:50
      I GWAREK oraz BEKA na Wesołej : śliczne mordownie, upadówy....! I Staś, ojciec
      11-ciorga dzieci ako pomagier....bufetowej !!!!
      • Gość: tadeusz Zapomnieliśmy o "Strzesze Górniczej" na Andrzeja IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 17.09.05, 21:34
        teraz jest tam sklep dla panien młodych - a co tam się wyrabiało
        O ile działa nadal genius locci tego miejsca to żadne małżeństwo zawarte w
        ciuchach z tego sklepu nie będzie spokojne.
        W tej knajpie nieraz trwały naprawdę ostre balangi tych co im się udało przed
        pobliskim sądem albo czekali na autobus bo kiedyś ten parking naprzeciw pełnił
        rolę dworca autobusów.
        Znalazłem świetne opowiadanie związane z tą knajpą i podobno jest to
        autentyczny incydent
        www.nimfomanka.com.pl/modules.php?name=Opowiadania&action=viewStory&story_id=321
        • Gość: alleks Re: Zapomnieliśmy o "Strzesze Górniczej" na Andrz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.05, 23:41
          na Katowickiej Hawierz(ofizjalnie bar myśliwski)jest chyba do dzisiaj,i
          najsławniejsza knajpa dla mieszkańcow koszutki i bogucic żyd przy
          ul.Markiefki,a jak ktoś chce powspominać to na koszutce jest taka speluna bar
          pod lipą na skrzyżowaniu Korfantego i Misjonarzy Oblatów
        • Gość: M.P. Nie zapomnieliśmy :)))) IP: 81.219.249.* 18.09.05, 16:32
          O, przepraszam, ale o "Strzesze" na Andrzeja wspomniałem. Właściwie nazywała się
          (o ile dobrze pamiętam) "Strzecha", ale zwyczajowo mówiło się "idziemy pod
          strzechę", stąd mój błąd - "Pod Strzechą". To tam były wyłącznie miejsca
          siedzące i działy się dantejskie sceny, gdy klientela siadała jeden drugiemu na
          kolanach, żeby tylko móc złożyć zamówienie. Po lewej stronie (od wejścia) była
          nieco mniejsza część restauracyjna, gdzie do obiadu podawano maksymalnie 2 kufle
          piwa, więc jak ktoś chciał wypić 6, to musiał zjeść 3 obiady...
          • Gość: tadeusz ona z początku nosiła nazwę Strzecha Górnicza IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 18.09.05, 18:24
            Dlaczego w tym miejscu - nie wiadomo wszak najbliższa kopalnia to był "Wujek"
            Lokal był z początku pod czyjąś opieką bo nie miał problemów z zaopatrzeniem i
            wystrojem.
            potem sie to zepsuło.
            Podejrzewam ,że miała to być knajpa dla załogi pobliskiego Państwowego Funduszu
            Wczasów Bezpłatnych takoż Sądu i pobliskiej Komendy Miejskiej Milicji
            Obywatelskiej ale coś potem się zmieniło w pryncypiach.
            • Gość: M.P. Re: ona z początku nosiła nazwę Strzecha Górnicza IP: 81.219.249.* 21.09.05, 11:03
              Trzeba przyznać, że wystrój wnętrza był jak na tamte czasy całkiem niezły.
              Masywne drewniane stoły i ławy, witrażowe okna... W dodatku lokal ten był pod
              patronatem któregoś z browarów (czy nie Okocimia ???), aczkolwiek lano tam
              raczej "Tyskie", ściśle jego najpodlejszą odmianę - "Obywatelskie" (plus woda
              oczywiście, żeby za bardzo narodu nie rozpijać...)
              • erwinek_3 Re: ona z początku nosiła nazwę Strzecha Górnicza 21.09.05, 11:39
                W latach osiemdziesiątych podawali tam zazwyczaj butelkowy Żywiec. Co do
                kuflowego to róznie bywało, ale miło wspominam czasy kiedy kelner chodził z
                kistą od stolika do stolika.
            • Gość: tadeusz A kto bywał w Silesii na Chopina?? IP: *.kg.net.pl / *.kg.net.pl 21.09.05, 22:03
              Chadzałem tam na spokojne randki z moimi aktualnymi narzeczonymi kiedy nie
              miałem kasy na większe szaleństwa .
              Byłem młodym elektrykiem samochodowym w WPK na Mickiewicza i dostawałem na rękę
              800 zaliczki i 1200 wypłaty /płacili dwa razy w miesiącu/ , ale mama kasowała
              mi połowę z tego na przyszłość bo mnie kasa jakoś trzymać się nie chciała.
              Teraz jest tam bank - czas umierać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka