fyrlok
20.02.06, 20:55
Czamu tygo niyma na forum slonskim/katowickim ?
---------------------------------------------------------
Śląska saga Janoscha w Teatrze na Woli
Aleksandra Czapla, Katowice 17-02-2006, ostatnia aktualizacja 17-02-2006 18:22
Drugiego tak obleganego spektaklu na Śląsku jak "Cholonek" według książki
Janoscha nie było od lat. Dziś i jutro Teatr Korez pokaże go gościnnie w
cyklu "A to Polska właśnie" w warszawskim Teatrze na Woli
Powieść Janoscha "Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny" zaczyna się od
słów: "Jakże często się zdarza, że ktoś przyjdzie, coś zrobi i wszystko się
nagle odmieni." No i stało się coś niebywałego: od czasu, kiedy ogłoszono, że
Korez wystawia "Cholonka", w katowickim teatrze urywały się telefony.
Wielbiciele powieści przyjeżdżali na próby doradzać lub sprawdzać, czy aby
katowicki zespół za bardzo nie przerobił tekstu. W końcu premiera
(październik 2004), "Złota Maska" i od szesnastu miesięcy permanentny brak
biletów.
Za sceniczny fenomen grany gwarą odpowiedzialni są Robert Talarczyk, który
zaadoptował tekst i wyreżyserował wraz z dyrektorem teatru - Mirosławem
Neinertem, który prowadzi alternatywną scenę Katowic już od szesnastu
lat. "Cholonek" Janoscha doskonale wpisuje się w repertuar Teatru Korez
znanego na Śląsku z propozycji schaefferowskich, "Emigrantów"
Mrożka, "Konopielki" Redlińskiego czy jednoaktówek Czechowa. Współproducentem
spektaklu jest Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej.
- Książkę Janoscha wykopałem w antykwariacie i z przyzwoitości kupiłem, bo to
o Śląsku - opowiada Robert Talarczyk. - Kilka lat poleżała na półce, gdy ją
przeczytałem, kompletnie zwariowałem na jej punkcie. To jest Śląsk, o którym
chcę opowiadać. Wielbię Śląsk Kutza, ale to nie jest mój świat. Nie miałem w
domu powstańców, ludzi tęsknie patrzących za Polską. Chciałbym być taki, jak
bohaterowie jego filmów w zakrwawionych koszulach, ale Janosch jest mi
bliższy - przyznaje.
Janosch to właściwie Horst Eckert, rocznik 1931, urodzony w Zabrzu. Wraz z
rodzicami wysiedlony do Niemiec, mieszkał w Oldenburgu, następnie w
Monachium. Dziś ma dom w San Miguel na Teneryfie. Jest autorem ponad 160
książek dla dzieci, które sam ilustruje (m.in. "Ach jak cudowna jest Panama",
której teatralną adaptację zrealizował niedawno Piotr Cieplak). W 1970 roku
wyszła w Niemczech jego powieść dla dorosłych "Cholonek, czyli dobry Pan Bóg
z gliny", pięć lat później po polsku, w doskonałym tłumaczeniu w śląskiej
gwarze Leona Bielasa. Powieść z odbrązowionym, nierzadko plebejskim,
rubasznym portretem Ślązaków, którzy są gdzieś pomiędzy Polską a Niemcami,
już zawsze jedną nogą tu, drugą tam.
"Cholonek" Teatru Korez to grana w gwarze śląska saga XX wieku. Ciąg
historii, które do dziś opowiada się w niedzielne popołudnia w wielu domach
Katowic, Bytomia, Chorzowa, Rudy Śląskiej, Zabrza. Ogląda się go jak album ze
zdjęciami rodzinnymi: od świniobicia do zaręczyn, ślubów, chrzcin czy
pogrzebów. A wszystko wpisane w odwieczną opozycję my - oni, znane -
nieznane, nasze - obce. Najpierw mieszkańcy domu antagonistyczni wobec
sąsiadów, krewnych, następnie cała społeczność wobec innych. Ślązacy sami w
sobie podzieleni i zjednoczeni przeciw reszcie.
Tragikomiczne, soczyste, dowcipne przedstawienie uznano za spektakl roku
2004, drugą "Złotą Maską" za rolę nagrodzono Grażynę Bułkę - mater familias
Świątków o wyjątkowym scenicznym temperamencie. W czerwcu 2005 r. Janosch
zobaczył swojego teatralnego "Cholonka" w Katowicach. - Po spektaklu jak
rzymski cesarz podniósł kciuk do góry - wspomina Neinert.
W sobotę i niedzielę spektakl będzie można oglądać w Teatrze na Woli jako
czwartą propozycję cyklu "A to Polska właśnie".
serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3170182.html
------------------------------------------------