Gość: Roman Adler
IP: *.kapelusz.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
10.05.06, 22:09
Jednym z tych, którzy organizowali dla Polski ludzi pogranicza, labilnych
językowo był Artur Trunkhardt.
ARTUR TRUNKHARDT (1887–1965)
Artur Trunkhardt był w latach 1918–1939 redaktorem i wydawcą m. in.
gazety „Katholische Volkszeitung”, mówcą plebiscytowym, powstańcem, lokalnym
historykiem, działaczem społecznym i politycznym. Do połowy lat
osiemdziesiątych ubiegłego wieku zachowało się kilka dokumentów, które
pozwalały na odtworzenie najważniejszych momentów z jego życia. Większość –
zwłaszcza dokumentacji fotograficznej – znajdowała się w zbiorach rodzinnych
jego wnuka, Bronisława Swobody. Trudno jednak – ze względu na skomplikowaną
po wojnie sytuację rodzinną Trunkhardta – dziś określić stan ich zachowania.
Podstawową bazę rekonstrukcji jego życiorysu stanowią zatem dokumenty
rodzinne, maszynopis jego wspomnień, spisanych krótko przed śmiercią w 1965
r. oraz analiza informacji zawartych w zachowanych rocznikach „Katholische
Volkszeitung” i wspomnienia powstańców rybnickich w prasie lokalnej z połowy
ubiegłego wieku. Nieco dokumentów przechowywało archiwum ZW ZBOWiD w
Katowicach oraz Zarząd Powiatowy Związku Weteranów Powstań Śląskich w
Rybniku. Fotokopie i kserokopie większości z nich zamieściłem w aneksach do
pracy magisterskiej z 1986 r. „Artur Trunkhardt w latach 1918 – 1939.
Życiorys polityczny”. Uzupełnieniem są wzmianki rozsiane w niektórych
opracowaniach dotyczących międzywojennej historii Górnego Śląska a także w
opracowaniach na temat prasy w Polsce okresu 1918–1939. Bez tej dokumentacji
jego postać uległaby prawie całkowitemu zapomnieniu.
Może dlatego – jak pisałem w tej pracy – że urodził się jako Niemiec, a zmarł
jako Polak; że w rezultacie dokonywanych z idealistycznych pobudek wyborów
życiowych znalazł się w sytuacji, gdy Niemcy przestali go uważać za rodaka, a
Polacy ciągle oczekiwali od niego dalszych potwierdzeń jego wyboru:
polskości. Przynależność narodową człowieka określa bowiem w pierwszej
kolejności jego samoświadomość, jednak – zgodnie z nieco zmodyfikowanym
poglądem J. Boudouin de Courtenay – członkami narodu są ci spośród ludzi
deklarujących lub nie swoją narodowość, którzy uważani są bez wątpienia przez
członków narodu za należących do niego. W przypadku A. Trunkhardta względy
partyjne, polityczne powodowały, że zawsze znalazł się w jakiejś polskiej
opcji politycznej ktoś, kto – z różnych przyczyn – owe wątpliwości podnosił.
Działo się tak, bo jego działalność w świetle kryterium M. Szerera,
że „człowiek musi działaniem swym stwarzać sobie legitymację narodową: nie
wystarcza czuć, trzeba działać. (...) aby być członkiem narodu, trzeba
działać dlań twórczo, trzeba mnożyć dobra narodowe” – była różnie oceniana
przez jego przeciwników i zwolenników . Stąd też przez lata nikomu nie
zależało na spisaniu i krytycznym zbadaniu historii tego człowieka.
Tymczasem – jak przypomniał prof. H. Przybylski – od XIV w. istnieje
historiograficzny pogląd, że historia to suma poszczególnych biografii.
Dlatego jeżeli jakaś biografia znaczącej dla danego czasu osoby jest
zapomniana, „zapomniana jest również historia tych czasów” . Szczególną cechą
rekonstrukcji losów takich drugoplanowych postaci historycznych jak
Trunkhardt jest badanie wyróżnionych – na podstawie subiektywnych i
fragmentarycznych często źródeł – elementów tego, co wiemy o środowisku
działań pierwszoplanowych postaci historycznych. Dlatego rekonstruując losy
ludzi z tła, trzeba szukać konkretnych momentów jedno- lub dwukierunkowych
relacji między nimi a pierwszym planem. Ta specyfika małej biografistyki
powoduje czasem, że drugoplanowa postać pozornie rozmywa się w
charakterystyce społecznego tła. Jednak w ten sposób życie i rola jednostki w
historii uzyskują rzeczywiste cechy „egzemplifikacji losów roli dziejowej”
całych grup, warstw czy klas społecznych .
Dopiero po takim opracowaniu można częściowo zrozumieć ewolucję Trunkharda od
postawy niemieckiego antyhaktysty, przez katolickiego antyfaszystę aż po los
polskiego Ślązaka.
***
Artur Trunkhardt urodził się 10 lipca 1887 r. w Gelsenkirchen. Matka, Maria z
domu van Abel była Holenderką i mówiła po niderlandzku . Ojciec, Adolf
Trunkhardt, urodził się w Gelsenkirchen. Był przez jakiś czas kierownikiem
oddziału ratownictwa górniczego w rejonie Nadrenii i Zagłębia Ruhry w skład,
którego wchodzili m.in. górnicy pochodzący z Górnego Śląska i
Wielkopolski. „Mój ojciec codziennie przebywał służbowo z górnikami z Górnego
Śląska i Poznańskiego i chwalił ich (...) – pisał w swoich przedśmiertnych
wspomnieniach Trunkhardt – polscy robotnicy byli jego najlepszymi
towarzyszami” . Ze wspomnień tych wynika, że już w dzieciństwie miał bliską
styczność z Polonią w Nadrenii i Zagłębiu Ruhry. „W moim rodzinnym domu –
twierdził – nie panował duch >>Deutschland, Deutschland uber alles (...)” .
Dowodem może być fakt, że jego stryj należał w Zagłębiu Ruhry do Towarzystwa
Gimnastycznego „Sokół” oraz polskiej orkiestry . Siostra Artura Trunkhardta
(która odwiedziła go w Rybniku w latach 20–tych, po urodzeniu się jego córki
Rity) używała jako zakonnica imienia Hiacynta . Wuj Artura, von Abel był
dostojnikiem kościelnym w Wiedniu . Od 1909 r. dzięki jego pomocy studiował
teologię, filozofię, prawo i medycynę w kolegiach jezuickich pod wezwaniem
św. Stanisława w Holandii, Belgii i Francji , gdzie „wielu profesorów było
Polakami” (m.in. prof. Sapieha) . Z zamiłowania studiował historię,
szczególnie porozbiorowe losy Polski . Dzięki studiom oprócz domowych
niderlandzkiego i niemieckiego oraz gwary polskiej Westfaloków znał łacinę i
grekę oraz francuski i angielski. Studia u Jezuitów ukształtowały go jako
humanistę, poliglotę i zwolennika sprawy polskiej na gruncie niemieckim.
Warto pamiętać, że nie byli to Jezuici, jakich znamy z propagandy okresu
oświecenia. Restytuowany zakon był w tym okresie krzewicielem neotomizmu, a
kiedy Trunkhardt kończył studia, w paryskim College Stanislas debiutował jako
wykładowca Jacques Maritain, twórca personalizmu . Musiały jednak zaistnieć
jakieś – nie wyjaśnione, mimo listów jakie wysyłałem do polskich księży w
RFN – okoliczności, które spowodowały, że studiów nie zakończył przyjęciem
święceń. Nie wiadomo też, co spowodowało, że trafił na Górny Śląsk.