tictactoe
04.01.07, 18:28
Dnia 04,.01.2007 pojechałam w sprawie pracy do firmy Euro-cash w Mikołowie,
gdzie na samym wstępie zostałam potraktowana w sposób wulgarny przez samego
prezesa, który kazał mi wypier… z parkingu gdzie zaparkowałam samochód. Pan
prezes podszedł do mojego samochodu, bezczelnie otworzył drzwi i kazał opuścić
to miejsce gdyż jest tam tabliczka. Odpowiedziałam mu, iż na tabliczce
znajduje się tylko nazwa firmy Euro-cash nic więcej i kazał wypier….ponieważ
on sobie tam tą tabliczkę postawił. Niestety na owej tabliczce nie znajdował
się ani numer rejestracyjny żadnego pojazdu ani nic co mogło by wskazywać na
rezerwację tego miejsca.
Bezczelne zachowanie pana prezesa naprawdę bardzo z niesmaczyło mnie. Czy
takie jest zachowanie potencjalnego pracodawcy wobec przyszłego pracownika?
Jak taka firma, której przedstawiciel na dzień dobry mówi wypier…. Może
zatrudniać w ogóle ludzi?
Czy fakt taki iż możliwe, że dałby mi prace upoważnia takiego kogoś do
obrażania ludzi?
A nawet nie chodzi o samego pracownika, lecz o klienta? Nie skorzystałam z
oferty prezesa euro-cash.
Czy podejście prezesa dość publicznej firmy gdyż zajmuje się ona udzielaniem
pożyczek jest na miejscu, aby na wejściu wychodzić z takim tekstem do osoby,
która jest zupełnie obca firmie może być to klient, potencjalny pracownik?