Dodaj do ulubionych

Do kina chodzimy pomlaskać

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.08, 21:19
ale dla mnie żarcie i siorbanie coli w kinie to objaw zwykłego chamstwa. To co
można robić u siebie w domu przed telewizorem, nie wypada robić w miejscu
publicznym. Dziwię się, że dyrektorzy multipleksów nie zachęcają do wyciągania
zmęczonych nóg na fotel przed widzem. Można by także, w formie eksperymentu,
umożliwić wysikanie się pod ścianką sali kinowej, tym którzy bardzo tego chcą.
Obserwuj wątek
    • Gość: kolo Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.dyn.optonline.net 06.01.08, 23:08
      marudzisz jak typowy polak.
      nie podoba się to nie chodź do kina. skoro tzakie tam zwyczaje teraz są to
      widocznie większości to odpowiada.
      a ja osobiście nie wyobrażam sobie filmu w kinie bez koli i popkornu
      • jorge.martinez Re: Do kina chodzimy pomlaskać 06.01.08, 23:16
        Że też nie sprzedają popkornu w teatrach i filharmoniach... Może częściej bym
        odwiedzał te przybytki duchowej strawy.
      • acid.jazz Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 19:40
        Gość portalu: kolo napisał(a):

        > marudzisz jak typowy polak.
        > nie podoba się to nie chodź do kina. skoro tzakie tam zwyczaje teraz są to
        > widocznie większości to odpowiada.
        > a ja osobiście nie wyobrażam sobie filmu w kinie bez koli i popkornu

        Akurat większości podoba, po prostu nie ma wyboru, a jeśli nawet większości się
        podoba, to jeszcze gorzej, to dowód na skuteczność współczesnej, odmóżdżającej
        pseudokultury.
      • Gość: wojtek Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 16:06
        > widocznie większości to odpowiada.

        Większość chodzi niedomyta, większość nie umie czytać ze zrozumieniem, większość wierzy w gruszki na wierzbie, większość nie myje rąk po skorzystaniu z ubikacji...

        Ale to nie znaczy, że to jest dobre i nie należy promować przeciwnych zachowań. Gdyby kina nie zaczęły sprzedawać popcornu, większość nie uznałaby tego za coś naturalnego.
        • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 26.01.08, 16:27
          Gość portalu: wojtek napisał(a):
          > > Większość chodzi niedomyta, większość nie umie czytać ze zrozumieniem,
          większość wierzy w gruszki na wierzbie,

          Nieadekwatne porównanie. Jak się ma picie i jedzenie w kinie do problemów
          społecznych wyżej przytoczonych? Bieda, analfabetyzm, braki w wiedzy vs odgłosy
          innych ludzi w kinie... dodajmy w kinie z system dźwięku i mocą głośników, o
          który w domu raczej trudno.

          Poza tym sprzeciw wobec konsumpcji w kinie wcale nie jest taki oczywisty.
          Niektórzy sugerowali związek tego jedzenia z "masowością", "komercyjnością".
          Tymczasem kino uznawane przez niektórych za ambitną odpowiedź na multipleks -
          Kinoteatr Rialto ma na sali bar. I? Oczywiście, że można argumentować, że to
          wyjątek itp. Jednak warto sprecyzować temat - może problemem jest mlaskanie,
          siorbanie, głośne zachowanie, a nie samo spożywanie czy picie?
    • Gość: mowmiandrzej Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 23:20
      no i dlatego już światowidu nie będzie - to ciekawe jakie wtedy beda mieli motto ?
      A do filharmonii nie muszę chodzić bo w mojej wieży mam lepszy dźwięk :)
      • Gość: kolo Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.dyn.optonline.net 07.01.08, 03:38
        akurat filharmonia to inna sprawa
        inny styl, tam sie nie idzie w adidasach i dżinsach

        jak ide do opery, albo filharmonii to wiadomo że nie jem popkornu
        a w kinie? to jakby iść do pubu i nie pić piwa
        • yagres Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 07:12
          Popcorn, piwo, fotel - ciekawe jak wielką masz dupę?
          • bajeranek Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 11:29
            Ciamkają i siorbią buraki, którym zdaje się że takie z nich
            Amerykany. Niestety są w większości, dobrze że chociaż nie w tym
            wątku.
            • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 08.01.08, 21:01
              bajeranek napisała:
              > Ciamkają i siorbią buraki, którym zdaje się że takie z nich
              > Amerykany. Niestety są w większości, dobrze że chociaż nie w tym
              > wątku.

              Dlaczego akurat Amerykany? Europejczycy itd. nie jedzą w kinie? Nie za bardzo
              rozumiem. Miała wyjść jakaś fajna figura retoryczna, czy co?
        • Gość: Bart zwykle chamstwo IP: *.adsl.inetia.pl 07.01.08, 19:08
          "..to tak, jakby isc do pubu i nie pic piwa" - no i wszystko
          wiadomo; do kina chodzi sie, by film obejrzec, jak jestem glodny to
          ide do knajpy.
          ludzie, skad w was tyle zwyczajnego chamstwa? szlag mnie trafia, jak
          ogladam film, a caly odbior zakloca mi jakis palant z wioskowa
          laska, ktorzy cala ucieche maja z 5 kilo popcornu (polowa po filmie
          na podlodze) i siorbania cola.
          ja rozumiem, ze tak tez mozna, tylko dlaczego w kinie?
    • Gość: kinomaniak Gazeta odgrzewa stare kotlety IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 10:52
      no jest tak i co z tego? nikt tego nie chce czytac (po raz kolejny
      już!) to tytuly zmieiacie (do tego obecny jest bledny:-d? Poszedl
      ktos celowo mlaskac do kina i o tym artykul robic? chodza, jedza,
      robia co chca i kino sie utrzymuje (to jest biznes i na tym to
      polega), jedno, drugie, trzecie... w przeciwienstwie do
      tego "mniejszego", dla niektorych "lepszgo", nad ktorym wszyscy
      placza (dla jasnosci zycze mu jak najlepiej). Robicie z siebie taka
      kolorowa gazete do szukania skandali. Smutne
    • Gość: cho Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.skslegal.pl 07.01.08, 13:07
      Panie Profesorze Gwóźdź - po pierwsze, w multipleksach nie
      wyświetlają takich arcydzieł, żeby je w nabożnej ciszy oglądac. co
      więcej, w kinach studyjnych też rzadko, bo to, że film jest
      produkcji czeskiej czy libańskiej, nie znaczy z definicji, że to
      kino ambitne.
      A o drugie - ja sobie wyobrażam jedzenie przy Kieślowskim. Skończmy
      wreszcie z tym nadetym świętokrowizmem niektórych nazwisk.
      • bajeranek Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 13:29
        Odezwał się buraczany koneser.
        • Gość: cho Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.skslegal.pl 07.01.08, 16:46
          Jeżeli ja jestem buraczanym koneserem (skąd ten wniosek? bo mam
          odwagę być krytyczna wobec PANA PROFESORA?) to kim jestes ty,
          odpowiadając na posty byle tegoż?
          Naprawdę, ludzie, wy idąc na Shreka 3 (arcydzieło, klasyka kina
          światowego!) albo Szklaną Pułapkę 12500, gdzie i tak decybele z
          wystrzałów demolują wam bębenki i poza nimi mało co słychać, tacy
          jesteście wrażliwi na to, że ktoś obok was je prażoną kukurydzę?
          Nie przesadzajcie.
          To tak, jakby się awanturować, że w jakimś klubie ludzie piwo piją,
          papierosy palą i na dodatek tańczą. Skandal! Zamiast w ciszy i
          spokoju, przy herbatce ziołowej, z ustami w ciup, kontemplować
          najnowsze pop-hity.
          • Gość: gosc portalu kilka słów w tym odgrzewanym temacie IP: 217.153.211.* 07.01.08, 23:45
            Bardzo dobry komentarz. Po pierwsze: w kinie głośność jest niesamowita i trzeba
            po prostu chcieć usłyszeć te "siorbanie" i "mlaskanie". Po drugie: jeśli komuś
            to nie odpowiada, to nie idzie do takiego kina.

            Nie zgodzę się natomiast z tym, że do kina idzie się tylko na film. To nie jest
            cała prawda. To coś więcej niż "zobaczenie filmu". Bo wystarczy, że ktoś idzie z
            kimś, to raczej nie tylko na film, ale też jako możliwość spotkania, przeżycia
            wspólnie kinowych emocji itp.

            I tak jak do pubu idzie się nie tylko na piwo, tak do kina idzie się nie tylko
            na film! Kino to coś więcej. Nie zapominajmy, że to przede wszystkim rozrywka!

            A kino ambitne? Poruszające filmy? Myślę, że wiele osób woli je zobaczyć w domu
            i to nie dlatego, że ktoś w kinie siorbie, ale z wielu innych powodów. Jakich?
            Choćby takich, że nieważne, czy w kinie studyjnym, czy centrum filmowym, ktoś
            może odebrać telefon i rozmawiać (taką atrakcję miałem kiedyś w kinie Światowid)
            albo śmiać się, kiedy nam raczej jest smutno itd. Mimo wszystko, wolę także
            takie filmy, zobaczyć w kinie i decydując się na to, automatycznie muszę
            decydować się na akceptację innych osób. Bo na tym polega życie w
            społeczeństwie. A jak widać, niektórzy pisząc o "siorbiących" sami nie chwalą
            się ani kulturą słowa, ani tym bardziej szacunkiem dla innych ludzi, którzy po
            prostu różnie się zachowują. Ktoś może nagle zacząć kaszleć, to co? Też jest
            "burakiem", bo przeszkadza?

            Kino ambitne, wymagające myślenia, wymagać może faktycznie ciszy, intymności.
            Ale rozrywkowe kino? Kino akcji? Przygodowe? Komedie? Nie bądźmy bardziej święci
            od świętych. Kino to emocje, zabawa, rozrywka, więc jeśli ktoś lubi jeść - niech
            je, a Ci którym to nie odpowiada, mogą pozostać przy domowym DVD, bo być może
            nie tylko siorbanie im przeszkadza, ale inni ludzie.
            • bajeranek Re: kilka słów w tym odgrzewanym temacie 08.01.08, 09:00
              Bardzo przekonujący wywód z którego ma wynikać, że w ogóle
              niemożliwe jest kino rozrywkowe bez jedzenia.
              • Gość: gosc portalu Re: kilka słów w tym odgrzewanym temacie IP: 217.153.211.* 08.01.08, 20:56
                Nie zamykałbym tego w taki sposób, że w ogóle nie jest możliwe. Nie tak
                kategorycznie, bo mogłoby to sugerować, że każdy w kinie je. Co jest nieprawdą.
                Po prostu - możliwe jest jedzenie, ale nie każdy w kinie spożywa. Z różnych
                przyczyn.
    • Gość: Mariush Artykuł sponsorowany, artykuł sponsorowany! IP: *.hotspot.katowice.pl 07.01.08, 13:39
      Dziennikarzyny z koszrnej będą mogły przez kwartał gratisowo posiorbać i
      pomlaskać w CC - to prawdziwy powód tego bzdetnego artykułu. Dramatycznie
      obniżacie loty panowie i panie!
    • Gość: sqro Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.08, 16:00
      i komu to przszkadza ;)? a tak serio to multipleksy z definicji takie właśnie są
      - supermarkety (pop)kultury.
      Nie mam nic do popcornu w multipleksie, natomiast tego samego w światowidzie już
      nie zdzierżyłbym.
      • bajeranek Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 16:24
        Nie mam nic przeciwko ciamkaniu w domu przed telewizorem, o ile
        domownicy się zgadzają.
    • Gość: leo Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.08, 16:58
      przestałem chodzić do kina właśnie przez sąsiadów na fotelach obok, którzy
      ciągle jedli, popijali i rozpakowywali cukierki. Teraz oglądam w domu na DVD i
      słucham dźwięku nie zakłócanego przez innych kinomanów. Bo film to nie tylko
      obraz ale też dźwięk.
      • Gość: harc mistrz =----> Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 77.223.194.* 07.01.08, 18:06
        No, to widzę, że razem z kumplami - byliśmy... prekursorami
        nowoczesnego multi-kina(!). W kwestii mlaskania i siorbania.

        W studenckich czasach PRL-u idąc do kina na film, kupowaliśmy sobie
        po flaszeczce wina (importowanego) deserowego, albo miodu (pitnego)
        trójniaka, i do tego w sklepie chemicznym jeszcze po 1 m plastykowej
        rureczki + ewentualnie jakieś ciasteczka, krakersy, paluszki itp.

        Przed wejściem na seans kinowy odkorkowywało się butelczyny,
        wpuszczało plastykowego wężyka do środka i całość umieszczało "za
        pazuchą", jak mawiają nasi wschodni bracia-sąsiedzi.
        Nie zwracając uwagi na szeleszczące cukierkami panie, siedzące z
        przodu lub z tyłu widowni, pociągaliśmy sobie od czasu do czasu
        łykami owe poprawiające nastrój napoje.
        Bywały też konsternacje, kiedy fukano na nas, bo w niewłaściwych
        momentach filmu reagowaliśmy śmiechem, albo zdarzało się któremuś z
        nas głośne siorbnięcie, bo przewodziki doprowadzające płyny się
        zapowietrzały.

        Fajnym kinem była chorzowska "Panorama" przy ul. Wolności, bo tam
        filmy leciały, na okrągło "NON STOP" i można było zawsze wejść oraz
        wyjść jak się chciało.
        To tyle. Tak było - mówię Wam wylewnie!...
        (HKP)
        ...
        CZUWAJ!!!
        Gdzie te filmy, gdzie się podziały te nasze "multi [miłe] kina"???

    • Gość: dzyndzel chomika artykuł o niczym.Skandal chciała wywołać? Czym? IP: *.146.230.1.ip.airbites.pl 07.01.08, 20:20
      • Gość: gosc portalu Re: artykuł o niczym.Skandal chciała wywołać? Czy IP: 217.153.211.* 07.01.08, 23:50
        Niestety GW Katowice "zabrakło" tematów. To już nawet Echo Katowic - czego by
        nie powiedzieć o tej gazecie - sięga tematów ważnych dla mieszkańców miasta.

        O tak... o Silesi znowu coś wykombinują, albo o Dworcu PKP... A wiele spraw
        umyka! Widać to choćby z porównania z Dziennikiem Zachodnim, czy wspomnianym Echem.
    • iberia.pl Re: Do kina chodzimy pomlaskać 07.01.08, 22:21
      podpisuje sie pod autorem watku, niestety.....
      • Gość: harc mistrz =----> Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 77.223.194.* 08.01.08, 11:05
        Dajcie spokój Wyborczej, przecież nie samymi urbanistyczno-
        administracyjnymi problemami człowiek żyje!?
        Ten artykuł dotyczy nowych kwestii obyczajowych - czyli "mlaskania i
        siorbania" przy oglądaniu filmów.
        I kino współczesne (tzw. multikino - "cinema"... :-D) wróciło do
        tego miejsca skąd kiedyś wyszło. Zresztą zjawisko narodziło się już
        wcześniej - w domach, gdzie ogląda się filmy i seriale wtranżalając
        co się da i popijając sowicie: od herbat po piwa, drinki + trunki w
        zależności od indywidualnego upodobania.
        A zaczęło się, (he, he!), od słynnych... "paluszków telewizyjnych".
        Panie, oglądając seriale, pożerają ciasteczka i pralinki, a panowie
        emocjonując się oglądanym widowiskiem sportowym, delektują się
        chłodnym Tyskim, zagryzanym orzesz...kami, paluszkami lub chipsami.
        Jest D E M O K R A C J A - czyli wolność wyboru!
        (HKP-
        hiba kropnę piwko)
        ...
        CZUWAJ!!!
    • Gość: Kierownik kina Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.wifi-networks.pl 08.01.08, 12:42
      Dziwi oburzenie dotyczące sprzedaży popcornu i pepsi w kinach.
      Widzowie kin w Indiach (filmy bollywoodzkie często wyświetlane są w
      kinach studyjnych!) oglądają filmy wyłącznie z obfitym zapasem
      napojów i przekąsek. A w czołowych teatrach Broadwayu (np. Winter
      Garden Theater) bufet znajduje się na sali teatralnej (!), gdzie
      widzowie podczas trwania spektaklu dokupują kolejne drinki lub
      szklanki piwa. Nie bądźmy bardziej papiescy od papieża. Kina (nawet
      te studyjne) nie są przeznaczone tylko dla ortodoksyjnych purystów
      sztuki filmowej.
      • autoharp Re: Do kina chodzimy pomlaskać 08.01.08, 14:03
        Kino do oglądania, knajpa do jedzenia, kibel do s**nia.
        • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 08.01.08, 21:07
          autoharp napisała:
          > Kino do oglądania, knajpa do jedzenia, kibel do s**nia.

          Uproszczenie. Jakie są luki w Twojej wypowiedzi?
          - kibel do...? no właśnie, nie tylko do s**nia, ale też do innej czynności
          fizjologicznej

          ale przede wszystkim:

          - knajpa tylko do jedzenia? od kiedy? poczytaj na temat pochodzenia tego słowa,
          czy może przypadkiem w knajpie nie chodzi też o spotkania ze znajomymi? (ależ to
          straszne! jeść i gadać!)

          jak widać te miejsca nie mają jednej funkcji... chyba, że bardzo chcesz upraszać
          rzeczywistość aby czuć się lepiej w tym świecie :) to zrozumiem.
          • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 08.01.08, 21:08
            chyba, że bardzo chcesz upraszać rzeczywistość
            miało być: upraszczać
            • karalajna80 Re: Do kina chodzimy pomlaskać 08.01.08, 21:24
              ;-)
              Zresztą nie trzeba iść do kina, aby posłuchać takich "ciekawych"
              odgłosów czy dźwięków.Wystarczy przejechachać się tramwajem czy
              autobusem. Smarkanie, charkanie (będę obrzydliwa: wciąganie i
              konsumowanie potem swoich gili/gilów? Nieistotne.Ale i tak niektórzy
              udają że nikt tego nie widzi), bekanie, puszczanie bąków. Kaszlenie
              nie zasłaniając ust (Urrrgh! Jak ja tego nie cierpię!), itp...
              Brakuje czasem komplementów. Tak niestety jest na codzień. I nie
              muszę iść do kina żeby posłuchać takiego "koncertu". Chyba zacznę
              chodzić wszędzie pieszo :-D
          • autoharp Re: Do kina chodzimy pomlaskać 09.01.08, 10:54
            Precyzując:
            - knajpa do jedzenia, picia, gadania ew. śpiewania i tańczenia
            - kibel do s**nia, sz***nia oraz pie****nia
            - kino do oglądania filmu i nie przeszkadzania w oglądaniu innym. W
            pozostałych wymienionych celach wskazane opuszczenie kina i udanie
            się odpowiednio do: knajpy/klubu, foyer kina, kibla.
            Oto rzeczywistość pożądana.
            • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 09.01.08, 21:50
              > Precyzując:
              > - knajpa do jedzenia, picia, gadania ew. śpiewania i tańczenia
              > - kibel do s**nia, sz***nia oraz pie****nia
              > - kino do oglądania filmu i nie przeszkadzania w oglądaniu innym. W
              > pozostałych wymienionych celach wskazane opuszczenie kina i udanie
              > się odpowiednio do: knajpy/klubu, foyer kina, kibla.
              > Oto rzeczywistość pożądana.

              A jak ktoś będzie chciał w knajpie pogadać, a Ty będziesz akurat śpiewać? itp.
              Też możesz przeszkadzać! Inny problem to palenie w takich miejsach jak knajpy. I
              co? Komuś się nie podoba, to po prostu nie idzie i tyle. Warunki są znane.
              Wiesz, że w kinie są inni ludzie, którzy nie tylko mogą jeść/pić, ale choćby
              kaszleć itp. - takie rzeczy po prostu trzeba brać pod uwagę.

              Poza tym dziwni mnie to, że ktoś w takim natłoku bodźców słuchowych i wzrokowych
              tak bardzo skupia się na innych osobach w kinie. Głośność w centrach filmowych
              jest niesamowita... no, ale jak widać niektórzy wprost nie mogą się oprzeć
              obserwacji innych i komentowania w wywyższający się sposób, co było widać wyżej:
              wsioki, buraki... To wiele mówi o osobach, które tak się wypowiadają. Nieważne o
              kim by nie mówili!

              Odwołując się do swoich przykładów, dodam, że sam ani nie pale w knajpach (i w
              ogóle), ani nie jem w kinie. I każda osoba tego typu podejmuje decyzję, czy
              zgadza się z danymi warunkami, czy nie. Po co te obelgi? Coś zmienią?
              • autoharp Re: Do kina chodzimy pomlaskać 10.01.08, 10:17
                Jest wiele miejsc, w których można jeść i gadać nikomu nie
                przeszkadzając. Kino takim miejscem nie jest tzn. nie powino być.
                Reszta jest nie milczeniem niestety, lecz buractwem.
                • Gość: gosc portalu Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 217.153.211.* 11.01.08, 20:26
                  Tak nie powinno być według Ciebie. Przeczytaj komentarze wyżej. Uzupełniając je:
                  chociażby w Kinoteatrze Rialto, nie na korytarzu, ale na sali jest bar. Co Ty na
                  to? Skandal?
                  • autoharp Re: Do kina chodzimy pomlaskać 13.01.08, 10:13
                    A ja na to, że ci co chodzą do Rialta nie siorbią i nie ciamkają. Bo nie są
                    burakami. I zdaje się nie ma tam smrod cornu.
                    • Gość: gosc portalu I? IP: 217.153.211.* 26.01.08, 16:09
                      autoharp pisał/a, że kino służy oglądaniu filmu, a inne cele należy realizować
                      gdzie indziej (w przeciwnym wypadku wyjść).

                      "Jest wiele miejsc, w których można jeść i gadać nikomu nie przeszkadzając. Kino
                      takim miejscem nie jest tzn. nie powino być."

                      "A ja na to, że ci co chodzą do Rialta nie siorbią i nie ciamkają."

                      - ale jednak jedzą i piją? Bar jest i widzowie z niego korzystają, zwłaszcza, że
                      jest zlokalizowany na sali kinowej (mało tego! na sali kinowej i teatralnej zarazem)

                      Czy Kinoteatr Rialto to niewygodny argument? A może zgodzić się trzeba, że
                      problem to siorbanie i mlaskanie, a nie samo picie i jedzenie? A w wątku tych,
                      którzy jedzą i piją w kinie niektórzy określają "burakami".
    • Gość: kotfilemon Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.c201.msk.pl 08.01.08, 22:38
      a to naukowo autorka nie sprawdzila ze w swiatowidzie stoi sobie butla, a z tej butli leci sobie plyn?
      z reszta sam szef swiatowida czesto czestuje gosci kawa czy herbata, zwlaszcza w zimniejsze miesiace :) ZA DARMO!!!
    • Gość: fasolala Do kina chodzimy pomlaskać IP: *.chello.pl 10.01.08, 21:36
      Też mi się to nie podoba. Najbardziej mnie zawsze denerwowały szeleszczące torby
      z chipsami.
      Kiedy szłam do kina np. z klasą wszyscy dziwnie na mnie patrzyli bo nie miałam
      żarcia a zamiast coli miałam butelke wody, którą miałam zresztą zawsze przy sobie.
      A jestem z tego pokolenia, które chodzi już tylko tylko i wyłacznie do kina a
      nie na film...

      Smutne to.

      A co do opinii "jak Ci się nie pdoba to se w domu oglądaj".
      Kino jest do oglądania filmów a nie żarcia. A pub do posiedzenia ze znajomymi
      przy piwie.
      Telewizor mi nie odda wszystkich efektów nie mówiąc już o dżwięku...
    • Gość: miki I dlatego niech żyje eMule! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.08, 23:10
      W kinie siorbanie, w tv powtórki.
    • aniorek Re: Do kina chodzimy pomlaskać 11.01.08, 09:17
      Moim zdaniem przekaski i napoje to nie jest zly pomysl w kinie, ale powinny byc
      sprzedawane rzeczy, ktore nie szeleszcza, nie smierdza i ogolnie nie
      przeszkadzaja wspolwidzom. A siorbanie to oznaka chamstwa, mozna pic przeciez
      normalnie.

      Znacznie bardziej od siorbania jednak wkurza mnie GADANIE, bardzo
      rozpowszechnione w duzych kinach w Polsce. Czesto ludzie na glos komentuja film,
      albo gadaja o czyms zupelnie innym. I to jest karygodne.
      • Gość: harc mistrz =----O Re: Do kina chodzimy pomlaskać IP: 77.223.194.* 11.01.08, 16:47
        aniorek napisała:

        > Moim zdaniem przekaski i napoje to nie jest zly pomysl w kinie,
        ale powinny byc
        > sprzedawane rzeczy, ktore nie szeleszcza, nie smierdza i ogolnie
        nie
        > przeszkadzaja wspolwidzom. A siorbanie to oznaka chamstwa, mozna
        pic przeciez
        > normalnie.
        >

        Maleńka dygresja a propos "siorbania".
        Najlepsi smakosze harbat, zalecają przy jej piciu... siorbanie.(!)
        Powinna być świeżo zaparzona, gorąca i pita z wciąganą "domieszką"
        powietrza.
        Taka herbatka w kinie umila oglądanie, panowie i panie!
    • Gość: miki Nie Multikino tylko multipleks!! IP: 217.153.131.* 11.01.08, 11:36
      Zwracam uwagę, że Multikino to zastrzeżona marka firmy. Jeśli dziennikarz pisze
      o kinie wielosalowym, niech pisze multipleks!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka