Gość: m IP: *.ett.net.pl 02.03.08, 21:29 Fakt, zagrali pięknie. To substytut, ale lepszy rydz niż nic;-) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gosc Ola z australii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.08, 22:13 nie wiem kto jest autorem artykulu ale bardzo mnie ciekawi skad ma info ze ola mieszka w australii. czyzby tylko z nazwy zespolu wywnioskowal? czekam na odp autorze kimkolwiek jestes... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: max Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.03.08, 22:25 Koncert był powalający, szkoda że skończył się tak szybko. Pewno że oryginał to oryginał ale to co mam czekać jak Beethoven zmartwychwstanie. APF zagrali tak że oglądając oryginalny DVD chylę przed nimi czoło, a PF mogą już nie zagrać. Czas niestety mija i starego dobrego legendarnego rocka w oryginale na żywo coraz trudniej będzie posłuchać. Więc kto wczoraj nie był, niech żałuje. Pozdro dla fanów rocka. max A na APF pójdę jeszcze raz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiulek70 Re: Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.nj.pl 02.03.08, 22:26 Sie było sie wie:) Byłam i jestem mile zaskoczona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: forest67 Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.08, 23:20 Fakt-PF mogą nie koncertować, bo APF genialnie, do perfekcji opanowali sztukę naśladowania i chwała im za to, bo byłem pewny, że już nigdy nie doświadczę tej muzyki na żywo. Z dużymi obawami jechałem do Katowic i nie śmiałem przypuszczać, że tak doskonale, w sensie wierności oryginałowi, zagrają. Brawa i jeszcze raz brawa. Polecam !!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.sukcesnet.pl 02.03.08, 23:53 Jeszcze dwa miesiące temu nie marzyłem, że przeżyje takie chwile z muzyką Floydów jak wczoraj. Można było naprawdę odlecieć jak na koncercie oryginałów. Mankamenty to nagłośnienie, przydałoby sie mocniejsze, siedząc wysoko czułem drobny niedosyt, no i za krótko... ale i tak "ładnie grali Panie D" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cezarion Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.adsl.inetia.pl 03.03.08, 01:11 To był piękny koncert. Surrogate band, który trudno odróżnić od oryginału. Oryginał już najprawdopodobniej nie zagra. A APFS zagrał z atencją, z jaką każdy fan PF by zagrał, gdyby tylko mógł. I to właśnie było piękne. Wystarczyło zamknąć oczy, by nie odróżnić kopii od oryginału. Ważna była muzyka. I dwie uwagi: 1. Dźwięk był krystaliczny jak ze studia! Wszystko było idealnie słyszalne (insyrumenty, wokale). Nagłośnienie nie musi miażdżyć uszu, żeby twierdzić, że nagłośnienie jest ok. 2. Problem kopii? Rock staje się klasyką i podlega tym samym procesom, co muzyka klasyczna. Mozart i kilku jego kolegów z różnych epok napisali "kilka" utworów i sam je wykonywali czasami, ale do dziś wykonują je różni wykonawcy. Bo ważna jest kompozycja i to co do niej wniesie interpretator. Ten sam proces zaczyna toczyć rocka. Ja nie widzę problemu. Kwestia oryginału jako wykonawcy przestaje mieć znaczenie. 3. Jakie ma znaczenie, czy Ola Bieńkowska mieszka w Australii, czy nie (to a propos jednego z komentatorów)? Faktem jest, że wokalizę w Great Gig in The Sky wykonała pięknie. Dodatkowy patriotyczny aspekt to ten, że oto byliśmy świadkami wykonania tej magicznej kompozycji przez naszą rodaczkę. I tyle. Przesadna drobiazgowość prowadzi do niezdrowych frustracji. 4. Że za krótko? Myślę, że gdyby grali 4 godziny, to też byśmy mówili, że za krótko. A to tego nie zagrali, a to tego. Ot, koncert życzeń. Faktem jest, że na jakiegoś starocia z czasów Syda liczyłem, ale co tam. Było very very OK. Odpowiedz Link Zgłoś
mantern Re: Brawa dla The Australian Pink Floyd Show 03.03.08, 01:20 Rany Julek... Przestańcie tak zachwalać, bo sumienie i tak mi już nie daje spokoju, że nie poszedłem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.sukcesnet.pl 03.03.08, 01:28 Po przeczytaniu Twojego(?)komentarza zajrzałem do swojego i poczułem sie lekko malkontentem, bez dwóch zdań koncert mnie absolutnie zachwycił, zgadzam się że dźwięk brzmiał krystalicznie, miałem na myśli to że były momenty gdzie przydałoby się trochę więcej mocy, ale nie ma powodów do narzekania. Gdybym miał możliwości to pojechałbym do Ostrawy na kolejny koncert APF. Polecam stronkę www.aussiefloyd.com są tam mm.innymi terminy koncertów. Odpowiedz Link Zgłoś
cze67 Re: Brawa dla The Australian Pink Floyd Show 05.03.08, 15:57 Gość portalu: cezarion napisał(a): > 2. Problem kopii? Rock staje się klasyką i podlega tym samym > procesom, co muzyka klasyczna. Mozart i kilku jego kolegów z różnych epok napisali "kilka" utworów i sam je wykonywali czasami, ale do dziś wykonują je różni wykonawcy. Bo ważna jest kompozycja i to co do niej wniesie interpretator. Ten sam proces zaczyna toczyć rocka. Ja nie widzę problemu. Kwestia oryginału jako wykonawcy przestaje mieć znaczenie. Błąd, po kilkakroć. Wydaje mi się, że trochę usprawiedliwiasz swoje zachwyty tym koncertrem (którego nie widziałem, ale piszę o samej idei). Kompozytorzy klasyczni nie komponowali "dla siebie", tylko na orkiestry, tria, kwartety itp., obojętne było kto dany instrument będzie obsługiwał. Muzycy rockowi nagrywają i wykonują swoje utwory sami, komponuja dla siebie (są oczywiście wyjątki) wykonawca JEST KONKRETNY, jest nim właśnie ów zespół/wykonawca. Są to ich dzieła, im przypisane, jeżeli wykonuje je ktoś inny mamy do czynienia z kowerem. Więc kwestia: oryginał czy podróba ma w przypadku rocka kapitalne znaczenie. To KTO gra na koncercie to dla mnie w sumie najważniejsza kwestia (na równi z tym CO GRA). Np. taki zespół The Animals, który w zeszłym roku wystąpił w Gdańsku ma tyle wspólnego z oryginalnymi Animalsami, że któryś z jego członków grał w którymś ze składów. A w tym konkretnym przypadku tych związków (personalnych) nie ma wcale. Podniecanie się, że jakaś grupa sprawnych (i zasobnych, bo takie show musiało kosztować) muzyków świetnie naśladuje Floydów jest dla mnie niezrozumiałe. Oczywiście wiem, chodzi o wspólne przeżycie tej muzyki w sali koncertowej. Ale gdyby nie tytuł to mogłoby się wydawać, że w Spodku wystąpili oryginalni Floydzi, bo wszystki powyższe i poniższe zachwyty są tego typu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Als Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.08, 14:24 Siedziałem w jednym z górnych sektorów i (zwłaszcza na początku) brakowało trochę mocy - jednak te głośniczki, które przywiózł zespół, w Spodku się gubiły. Muza jednak broniła się sama, wykonanie takie, jakie powinno być. Tylko za krótko grali - koncert powinien wyglądać tak: całe "Wall", całe "Dark side of the moon" i do tego jeszcze ze 3 godziny muzy z innych płyt. Wiem, że tak to nawet w Erze nie ma, ale pomarzyć zawsze można :) Żeby nie było tak słodko - przegięli z cenami koszulek. 90 zł za T-shirta? Zdecydowanie za dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przem Re: Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.08, 17:39 I na dodatek sam t-shirt nie był najwyższej jakości. Co do minusów wskazałbym jeszcze na ... nie najlepszą organizację "powrotu do domu po koncercie". To, co się działo przy Spodku o 22ej to ... koszmar. A wystarczyło, żeby organizator porozumiał się z Policją, żeby ta pokierowała ruchem na światłach. 15 minut i wszystko by się rozjechało. Sam koncert rewelacyjny. I fakt: za krótko! Ale... nawet jakby grali 10 godzin, zawsze byłoby mało. Niedosyt pozostaje, ale i tak warto było. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasiek182 Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.c201.msk.pl 04.03.08, 18:02 koncert cudny,słuchałam jak zaczarowana,, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cines Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.incenti.pl 04.03.08, 22:10 Flodyów słucham już 15 lat i jestem wielkim fanem,są dla mnie do końca moich dni kapelą nr.1 Po koncercie Davida Gilmoura w Gdańsku byłem rozczarowany,bo tak naprawdę zagrali jak trzeba:"Echoes","Comfortably Numb", i jeszcze "Shine on You crazy Diamond" myślałem sobie gdzie jest Pink Floyd z Czasów: "Delicate Sound Of Thounder", czy "Pulse". Jak usłyszałem dzwon w "HIGH HOPES" to myślałem że się rozpłaczę, dzwoneczek na szyji krowy czy kozy dałby lepsze brzmienie. Zatem na APF jechałem z wielką nadzieją,po obejrzeniu jednego z ich koncertów,myślę że nie zawiodłem się. Piszę nie zawiodłem bo nagłośnienie nie dawało rady,czasem przy ostrzejszej grze na gitarach rzucało na kolana w innych zaś momentach czuć było niedostatek,brak mocy. Jeśli chodzi o grę to nie była to w 100% kopia Pink Floyd. Wiele utworów zagrali identycznie jak PF inne z małymi przeróbkami, przesłuchalem milony godziń PF i znam brzmienie każdej sekundy granego utworu. Jeśli chodzi o plusy: To "chory" basiasta potrafił wiernie odtworzyć głos z PF, robił to idealnie z zamkniętymi oczami niejeden fan PF miałby problemy kto to śpiewa. Pani Ola też pięknie z nami się przywitała na "The Grate Gig In The Sky" Chłopaki starali się jak mogli,wyszło naprawdę pięknie. Na pewno na nich jeszcze raz pojadę Żałujcie kto nie był. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Poznań Brawa dla The Australian Pink Floyd Show IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.08, 22:21 Koncert rewelacja nie spodziewalem sie tak rewelacyjnej gry zespołu brakowalo tylko wokalistów a co do muzyki inentyko naprawde woelki show. Polecam Odpowiedz Link Zgłoś