tadeusz542
06.12.08, 14:25
W PRL do pracy chodziło się także w soboty, więc mój rok pracy jest
o kilkadziesiąt dni dłuższy niż rok pracy obecnego pracującego.
W latach pracy to daje do roku 1979 40 ośmio godzinnych dniówek w
roku czyli w moim wypadku dodatkowy rok pracy.
Potem było z sobotami różnie więc na razie ich nie doliczam.
Ponadto zwracam uwagę ,że wyż demograficzny z lat 1952 - 1956
powodował ,że płacacych składki było dwa razy więcej niż emerytów .
Z tej przyczyny musiały zostawać bardzo znaczne pieniądze.
Gdzie jest ta kasa ? pytam.
Ja rozumię ,że Rząd chce doprowadzić do sytuacji w której przyszli
emeryci z tego wyżu demograficznego po prostu wyzdychają zanim
dostaną cokolwiek i dlatego próbuje doprowadzić do sytuacji w której
człowiek pójdzie do trumny ze świadectwem pracy.
Zastanawiałem się dlaczego wyniszczonych robota fizycznych chcą
zmusić do roboty aż do śmierci natomiast oszczędzają umysłowych
Odpowiedź jest prosta - umysłowy konkretnych rzeczy nie produkuje
posłanie go na emeryturę niższą od uposażenia daje Rządowi
oszczędności a gospodarka nie traci natomiast pozbycie sie
fizycznego powoduje ,że ktoś go musi zastąpić najczęściej za wyższe
pieniądze i jeszcze wyszkolić go trzeba żeby osiągnął chociaż
wydajność poprzednika.
to z tej przyczyny pracodawcy chcą żebyśmy tyrali do śmierci - żadne
przedłużenie życia nie ma tu nic do rzeczy- AMEN