talkto_menow
28.05.05, 19:22
My imigranci
Wielka amerykanska gazeta “New York Times” drukuje od kilku tygodni serie
artykulow o podzialach klasowych w Stanach
Zjednoczonych. Intencja tej serii jest uswiadomienie czytelnikowi, jak bardzo
spoleczenstwo tutejsze jest zroznicowane pod wzgledem
bogactwa, szans zyciowych, dostepu do opieki zdrowotnej , edukacji. Byc moze
dla zamoznych, z dobrych ustabilizowanych rodzin, z
ktorych pochodzi wiekszosc czytelnikow “New York Times”, jest to jakies
odkrycie , pokazanie swiata, o ktorym wiedzieli albo zaledwie
domyslali sie jego problemow. Jest to bowiem swiat robotnikow pracujacych na
budowach, kobiet zajmujacych sie sprzataniem lub
zmywajacych naczynia w restuaracjach.
Dla nas, imigrantow w pierwszym pokoleniu, brak w tych opisach egzotyki.
Tylko nieliczni szczesciarze nie zaczynali od pracowania na
“na konstrakszyn” lub jezdzenia na taksowce. Nasze zony sprzataly , gotowaly
albo opiekowaly sie staruszkami. To jest nasze zycie,
nasze doswiadczenia, wiekszosc z nas przez to przeszla. Intencja tej serii
jest takze pokazanie, jak trudny jest awans spoleczny w
dzisiejsze Ameryce. Autorzy reportazy alarmuja, ze mit pucybuta, ktory zostal
milionerem, jest martwy. Ze coraz trudniej zrealizowac
amerykanskie marzenie o blyskawicznej karierze I wielkich pieniadzach. To
chyba takze takze nie jest odkrycie. W historii kazdego kraju –
Ameryki takze – okresy, kiedy mozna bylo robic oszalamiajace fortuny w ciagu
kilku lat, trwaly krotko. I w gruncie rzeczy awans nigdy nie
byl latwy, zas tym ktorym sie poszczescilo bylo niewielu. Nagroda czekala
tylko na najwytrwalszych, najodwazniejszych I
najsprytniejszych. Calej reszcie pozostawal smak goryczy, poczucie kleski,
ktore topili w alkoholu, hazardzie, czesto konczyli smiercia
samobojcza.
wiecej
www.nowy-jork.com