Dodaj do ulubionych

Pobylismy w Montrealu

29.07.02, 19:12
Bylismy niemal trzy dni w Montrealu. Bylo super. Dobrze bylo zanurzyc sie na te pare dni w kulture romanska by
poczuc ze nalezymy jednak do homo sapiens, a nie homo americus. Waske brukowane uliczki starego miasta i
zeliwne lampy stylizowane na gazowe sa urokliwe. Bazylika Notre Dame bardzo zajmujaca. Obiad w
restauracyjce z oknem otwartym na ulice byl niepowtarzalny. Duzo wdzieku i elegancji na ulicach. Wracalem
niechetnie do mojej wsi bez chodnikow i przechodniow. Wydaje sie ze Montreal jest dla ludzi bardziej niz dla
samochodow. W sklepach fantastyczne sery i pieczywo o niebianskim smaku, za pol darmo jesli placi sie
dolarami US. Pasztety z truflami, odlotowe. To byl wyjatkowy weekend.

Obserwuj wątek
    • khalif Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 19:58
      karim napisał:

      > Bylismy niemal trzy dni w Montrealu. Bylo super. Dobrze bylo zanurzyc sie
      na
      > te pare dni w kulture romanska by
      > poczuc ze nalezymy jednak do homo sapiens, a nie homo americus. Waske
      brukowan
      > e uliczki starego miasta i
      > zeliwne lampy stylizowane na gazowe sa urokliwe. Bazylika Notre Dame bardzo
      za
      > jmujaca. Obiad w
      > restauracyjce z oknem otwartym na ulice byl niepowtarzalny. Duzo wdzieku i
      ele
      > gancji na ulicach. Wracalem
      > niechetnie do mojej wsi bez chodnikow i przechodniow. Wydaje sie ze
      Montreal
      > jest dla ludzi bardziej niz dla
      > samochodow. W sklepach fantastyczne sery i pieczywo o niebianskim smaku, za
      po
      > l darmo jesli placi sie
      > dolarami US. Pasztety z truflami, odlotowe. To byl wyjatkowy weekend.
      >
      >
      Jak malo trzeba by poczuc sie kulturalnym (romansko) :waskie brukowane
      uliczki,zeliwne lampy,otwarte okna w restauracji dodajace smaku
      potrawom,pasztety z truflami ( czy karim ma pojecie co to trufel i ile by
      musial zaplacic za prawdziwe(nawet $USA)? odlotowe (!)Odlotowy jest ten post !
      powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.
      • Gość: tato Re: Pobylismy w Montrealu IP: *.rrcnet.com 29.07.02, 20:07
        khalif napisał:

        > karim napisał:
        >
        > > Bylismy niemal trzy dni w Montrealu. Bylo super.
        Dobrze bylo zanurzyc si
        > e
        > na
        > > te pare dni w kulture romanska by
        > > poczuc ze nalezymy jednak do homo sapiens, a nie
        homo americus. Waske
        > brukowan
        > > e uliczki starego miasta i
        > > zeliwne lampy stylizowane na gazowe sa urokliwe.
        Bazylika Notre Dame bard
        > zo
        > za
        > > jmujaca. Obiad w
        > > restauracyjce z oknem otwartym na ulice byl
        niepowtarzalny. Duzo wdzieku
        > i
        > ele
        > > gancji na ulicach. Wracalem
        > > niechetnie do mojej wsi bez chodnikow i
        przechodniow. Wydaje sie ze
        > Montreal
        > > jest dla ludzi bardziej niz dla
        > > samochodow. W sklepach fantastyczne sery i
        pieczywo o niebianskim smaku,
        > za
        > po
        > > l darmo jesli placi sie
        > > dolarami US. Pasztety z truflami, odlotowe. To
        byl wyjatkowy weekend.
        >
        > >
        > >
        > Jak malo trzeba by poczuc sie kulturalnym
        (romansko) :waskie brukowane
        > uliczki,zeliwne lampy,otwarte okna w restauracji
        dodajace smaku
        > potrawom,pasztety z truflami ( czy karim ma pojecie
        co to trufel i ile by
        > musial zaplacic za prawdziwe(nawet $USA)? odlotowe (!)
        Odlotowy jest ten post !
        > powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.

        ......Jebnij sobie cegle z McDonalda......i zamknij
        morde.(To pewne)........
        Moim zdaniem to normalna reakcja,jak sie zyje w "El
        Dupa".
      • jot-23 Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 20:14
        khalif napisał:

        pasztety z truflami ( czy karim ma pojecie co to trufel i ile by
        > musial zaplacic za prawdziwe(nawet $USA)? odlotowe (!)Odlotowy jest ten post !
        > powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.

        hehe, no tytul spoko!

        co do "pasztetu" z truflami to polecam "tszy male prosiaki"

        taylorsmarket.com/pate.htm
        • khalif Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 20:21
          jot-23 napisał:

          > khalif napisał:
          >
          > pasztety z truflami ( czy karim ma pojecie co to trufel i ile by
          > > musial zaplacic za prawdziwe(nawet $USA)? odlotowe (!)Odlotowy jest ten po
          > st !
          > > powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.
          >
          > hehe, no tytul spoko!
          >
          > co do "pasztetu" z truflami to polecam "tszy male prosiaki"
          >
          > <a
          href="http://taylorsmarket.com/pate.htm"target="_blank">taylorsmarket.com/pa
          > te.htm</a>




          sorry J-23,masz racje ,jezeli chodzi o takie pate z truflami to OK. Jezeli
          chodzim o prawdziwe to znajdz na necie cennik sprzedazy i ilosci zbierane co
          roku.I pomysl na ile takich swinek starczy? nawet przy proporcji 1 gram trufla
          na tone swinskiej watroby zmieszanej ze slonina i przyprawami.
          • jot-23 Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 20:33
            khalif napisał:

            >
            > sorry J-23,masz racje ,jezeli chodzi o takie pate z truflami to OK. Jezeli
            > chodzim o prawdziwe to znajdz na necie cennik sprzedazy i ilosci zbierane co
            > roku.I pomysl na ile takich swinek starczy? nawet przy proporcji 1 gram
            trufla
            > na tone swinskiej watroby zmieszanej ze slonina i przyprawami.

            zdaje sobie sprawe z ceny trufli smile te pate jest zazwyczaj "posprinklowane"
            truflowymi platkami, cos a'la coconuts.
      • karim Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 22:13
        khalif napisał:

        odlotowe (!)Odlotowy jest ten post !
        > powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.

        Khalif, gratuluje wnikliwego i odkrywczego komentarza. Jego wolory edukacyjne sa tez bezdyskusyjne.
        Przenikliwosc Twoich spostrzezen jest ponad miare Ossowieckiego. Tak, pochodze z malej Syberyjskiej wioski na
        koncu swiata i jedyne znane mi grzyby to te na scianach domu. W dodatku, chodzilem do nedznej szkoly pod gorke i
        wiem o swiecie niewiele. Gdyby nie Twoja sympatyczna wypowiedz, do dzisiaj myslabym ze trufle to produkty
        E. Wedel (poprzednio zakladow 22 lipca, poprzednio E.Wedel). Lubie waskie brukowane uliczki starych
        miast, i nie tylko, lubie tez polne drogi wsrod lak. Czy chciales wykazac ze Twoje gusty sa lepsze niz moje gusty?
        Jeden pan w tunice powiedzial kiedys "De gustibus non disputandum est". Zatem nie trudz sie bo
        szkoda czasu. Dziekuje za propozycje tytulu do mojej wypowiedzi, jest blyskotliwa jak i Twoja reakcja. Nastepnym
        razem bede Cie konsultowal przed faktem. Cieszy mnie ze dostarczylem Ci powodu do dobrego samopoczucia,
        chyba niewiele Ci trzeba. Bywaj zdrow przyjacielu.
        • khalif Re: Pobylismy w Montrealu 30.07.02, 01:56
          karim napisał:

          > khalif napisał:
          >
          > odlotowe (!)Odlotowy jest ten post !
          > > powinien nosic tytul: Czeresniak na wycieczce.
          >
          > Khalif, gratuluje wnikliwego i odkrywczego komentarza. Jego wolory
          edukacyjne
          > sa tez bezdyskusyjne.
          > Przenikliwosc Twoich spostrzezen jest ponad miare Ossowieckiego. Tak,
          pochodz
          > e z malej Syberyjskiej wioski na
          > koncu swiata i jedyne znane mi grzyby to te na scianach domu. W dodatku,
          chodz
          > ilem do nedznej szkoly pod gorke i
          > wiem o swiecie niewiele. Gdyby nie Twoja sympatyczna wypowiedz, do dzisiaj
          my
          > slabym ze trufle to produkty
          > E. Wedel (poprzednio zakladow 22 lipca, poprzednio E.Wedel). Lubie waskie
          bruk
          > owane uliczki starych
          > miast, i nie tylko, lubie tez polne drogi wsrod lak. Czy chciales wykazac
          ze
          > Twoje gusty sa lepsze niz moje gusty?
          > Jeden pan w tunice powiedzial kiedys "De gustibus non disputandum est".
          Zatem
          > nie trudz sie bo
          > szkoda czasu. Dziekuje za propozycje tytulu do mojej wypowiedzi, jest
          blyskotl
          > iwa jak i Twoja reakcja. Nastepnym
          > razem bede Cie konsultowal przed faktem. Cieszy mnie ze dostarczylem Ci
          powodu
          > do dobrego samopoczucia,
          > chyba niewiele Ci trzeba. Bywaj zdrow przyjacielu.



          Co ty nie powiesz czeresniak.zapomniales podac nr korespondencji i wasz znak
          oraz nasz znak i liczbe dziennika. nudny jestes i rozwlekle piszesz.a detale
          twojej biografii to juz darmowy dodatek.
          • karim Re: Pobylismy w Montrealu 30.07.02, 04:25
            khalif napisał:

            > Co ty nie powiesz czeresniak.zapomniales podac nr korespondencji i wasz znak
            > oraz nasz znak i liczbe dziennika. nudny jestes i rozwlekle piszesz.a detale
            > twojej biografii to juz darmowy dodatek.

            Kolejne objawienia? Twoj dowcip jest bez polotu jak Twoje wypowiedzi nie wnoszace nic nowego. Nie
            mecz sie, naprawde szkoda czasu. I to by bylo na tyle.
    • maly.ksiaze Re: Pobylismy w Montrealu 29.07.02, 23:42
      Mnie osobiscie kosciol Notre Dame rozczarowal. Podloga z linoleum? W kosciele?
      Vieux Port tez taki malo Vieux. Ale owszem, cos tam jest, czego nie ma w innych
      miastach Ameryki Polnocnej.
      Podobno w Montralu lepiej jest mieszkac, niz go zwiedzac. Dokladnie odwrotnie
      niz Quebec City.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Jaka to jest ta Twoja wioska?
      • karim Re: Pobylismy w Montrealu 30.07.02, 04:16
        maly.ksiaze napisał:

        > Mnie osobiscie kosciol Notre Dame rozczarowal. Podloga z linoleum? W kosciele?
        > Vieux Port tez taki malo Vieux. Ale owszem, cos tam jest, czego nie ma w innych
        >
        > miastach Ameryki Polnocnej.
        > Podobno w Montralu lepiej jest mieszkac, niz go zwiedzac. Dokladnie odwrotnie
        > niz Quebec City.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        > PS. Jaka to jest ta Twoja wioska?

        Zgadzam sie z Twoja ocena na temat skromnosci Notre Dame. Nie jest tak okazala jak jej paryski
        original, ani tak ozdobna jak katedra w Kolonii czy Reims. Zwazywszy jednak ze budowali ja emigranci, a
        nie mozni tego swiata, i biorac pod uwage to ze powstala w w latach kiedy budowano glownie domki z
        drewna, jest ona jakims osiagnieciem budownictwa sakralnego na tym kontynencie. Nowoscia bylo dla
        mnie wykorzystanie w swiatyni sztucznego swiatla (niebieskiego) dla osiagniecia efektu sakralnego.
        Poza tym, w porownaniu z naszem wiejskim kosciolkiem zbudowanym na wzor pudelka do butow,
        ta bazylika to dzielo sztuki. Przepraszam , z czasem moje standarty skurczyly sie.

        Moja wioska to wlasciwie sypialnia na peryferiach aglomeracji miejskiej o charakterze administracyjnym.
        Geograficznie, ciekawie polozona w poblizu jezior i gor. Wioska tonie w zieleni. By zrownowazyc
        przybyszom pozytywne wrazenia, budowniczowie zafundowali nam architekture jednostajna, czyli dom do
        domu podobny jak sliwka do sliwki i gdyby nie roznica expozycji na trawniku (na przemian baranek lub
        krasnal), mozna sie zgubic w labiryncie jezdni. Pisze "jezdni" gdyz chodnikow dla pieszych brak, nie ma
        zapotrzebowania. O godzinie 7:00 wieczorem zycie zamiera i tylko raz po raz kot przemknie bokiem. Na
        jezdni kroluje SUV. Im wiekszy tym lepiej. Sasiedzi uprzejmi, lecz wyznaja zasade ze jesli czegos nie
        widza ze swego "backyard'u" to znaczy to cos materialnie nie istnieje. Taki sobie swoisty punkt widzenia.
        W sumie, spokojnie lecz nudno. Mysle ze moja wioska nie rozni sie wiele od sredniej krajowej USA.
        Wzajemne pozdrowienia.



        • Gość: Bozena L Re: Pobylismy w Montrealu IP: *.sympatico.ca 30.07.02, 04:26
          Ladniejsze od Montreala jest Quebec city

          Cale stare miasto jest o wiele wieksze od montrealskiej starowki i pelno domow
          z kamienia nadaje mu wspanialy urok.

          Zaraz poszukam artykulu o Quebecu po polsku przez turystke napisana
          • Gość: Bozena L Maly Paryz w Kanadzie IP: *.sympatico.ca 30.07.02, 04:41
            Maly Paryz w Kanadzie
            --------------------------------------------------------------------------------

            Quebec City, europejski bastion Ameryki Polnocnej i jedno z najpiekniejszych
            miast we wschodniej Kanadzie, warte jest odwiedzenia i spedzenie tam kilku dni.
            Miasto liczace okolo 200,000 mieszkancow, polozone malowniczo na wzgorzu u stop
            rzeki sw. Wawrzynca, jest jedynym miastem na polnoc od Meksyku, ktore otoczone
            jest murem obronnym. Podzielone jest na dwie czesci - stary i nowy Quebec. Nowa
            czesc miasta z wieloma budynkami i kilkoma drapaczami chmur oraz centrami
            handlowymi wyglada jak kazde inne wieksze kanadyjskie miasto. Krete uliczki i
            duza roznica poziomow nadaje mu specyficzny charakter i niepowtarzalny urok.
            Stary Quebec jest zupelnie inny. Przypomina on francuskie miasteczka z licznymi
            kawiarenkami, hotelikami, kosciolami i sklepikami. Wiele z nich jest replika
            francuskich zabudowan.
            Uliczni aktorzy, spiewacy i marszandzi sztuki przenosza turyste w swiat
            rozrywki, wypoczynku i sztuki, - i jak na francuskie miasteczko przystalo zycie
            zaczyna sie tu wieczorem i konczy nad ranem.
            Quebec zostal zalozony w roku 1608 przez Samuel de Champlain, ktory po
            doplynieciu do brzegow nowego ladu zdal sobie sprawe z jego korzystnego
            polozenia. Wysoki klif chronil miasto przed atakami wroga a glebokie wody rzeki
            sw. Wawrzynca byly i sa dogodna droga handlowa dla statkow.
            Wiek XVII to okres dynamicznego rozwoju Qebec City. To tu skupial sie handel i
            przemysl drzewny Nowej Francji. To stad ruszali emigranci ze starego
            kontynentu. Miasto bylo punktem laczacym Quebec z Francja.
            Cieszylo sie ono pokojem do roku 1690, kiedy to brytyjscy zolnierze zaatakowali
            miasto. Dzieki fortyfikacjom i naturalnemu polozeniu miasto, odpieralo
            kilkakrotne ataki wroga przez 60 lat. Quebec City padl dopiero we wrzesniu roku
            1759 i w kilka misiecy pozniej definitywnie przeszedl w rece Anglikow.
            Mimo, ze stal sie miastem angielskim zachowal swoja tradycje, kulture i
            atmosfere. Zawdziecza to wydanemu przez Anglikow aktowi, zwanego Quebec Act,
            dajacego mieszkancom prawo swobodnego wyznawania religii katolickiej.
            Qebec City stal sie stolica prowincji po Konfederacji w roku 1867. W tym tez
            okresie wzmogla sie migracja ludnosci anglojezycznej do Montrealu, na zachod
            Kanady i USA.
            Dzisiejszy Quebec City to nie tylko historia, to tetniace zyciem miasto i serce
            francuskiej kultury na amerykanskiej ziemi. Zwiedzanie miasta najlepiej
            rozpoczac od Starowki, ktora rozciaga sie na 4.6 kilometra.
            Cytadela zbudowana w latach 1820-52 zachwyca swoja architektura i polozeniem.
            Byla rezydencja gubernatora francuskiej Kanady uwazana jest za jedna z
            najwiekszych fortyfikacji w Ameryce Polnocnej. Turysta ma szanse obejrzec
            honorowa zmiane warty. Odbywa sie ona codziennie o godzinie 10 rano od polowy
            czerwca do konca sierpnia.
            Niedaleko cytadeli znajduje sie Narodowy Park Artylerii (Park de l'
            Artillerie), usytuowany strategicznie przy murach fortyfikacyjnych Parku St.
            Jean. Mozna tu podziwiac sprzet artyleryjski uzywany w obronie miasta podczas
            ekspansji angielskiej w roku 1759.
            Nastepnie trzeba zwiedzic budynek parlamentu, obecnie Hotel du Parlament,
            ogromna budowle w stylu renesansowym otoczona murami z roku 1886. W centrum
            starego miasta znajduje sie palacyk krolewski, pamietajacy czasy Samuela de
            Champlain. Zniszczony w roku 1682 przez pozar i zrekonstruowany w roku 1759
            stanowi jedyny zabytek miasta, ktory ma zachowane orginalne fundamenty i sciany
            nosne.
            Koniecznie nalezy zwiedzic bazlike Notre-Dame-de-Quebec zbudowana w roku 1688
            przez Samuela de Champlain i stanowiaca dume miasta. Podobnie jak wiele innych
            zabytkow plonela ona kilkakrotnie i za kazdym razem byla odbudowywana. Obecna
            bazylika, odrestaurowana na pierwotnych planach, jest dzis obiektem kultu
            religijnego. Piekne wnetrza, wspanialy glowny oltarz, bogato rzezbione
            balustrady, kolorowe freski i witraze zachwyca kazdego odwiedzajacego. W jej
            wnetrzach organizowany jest co wieczor spektakl swiatla i dzwieku, ktory
            przedstawia historie bazyliki i miasta Quebec. Bilety wstepu sa do nabycia przy
            zakrystii.Wszystkie pokazy odbywaja sie w jezyku angielskim i francuskim.
            Odwiedzajacy Quebec powinni rowniez zwiedzic bazylike Sainte - Anne - de -
            Beaupre polozona okolo 50 kilometrow na wschod od miasta. Ten ogromny kosciol
            jest miejscem pielgrzymek i kultu religijnego zwiazanego z kultem sw. Anny,
            matki Marii. Przyjezdzaja tu pielgrzymi z calego swiata proszac sw. Anne o
            pomoc i dziekujac za wysluchane modlitwy. Bazylika jest domem modlitwy dla
            milionow pielgrzymow i wiernych od ponad trzech wiekow. Kosciol budowano w
            latach 1661-1676 W roku 1887 papiez Leon XIII wyniosl go do godnosci bazyliki.
            Gotycki i renesansowy styl bazyliki, setki witrazy, zachwytajacy oltarz oraz 28
            freskow, opisujacych 28 przystankow Jezusa, wspinajacego sie na spotkanie z
            Poncjuszem Pilatem pozostawia niezapomniane wrazenia. Bazylika otwarta jest
            codziennie od godz. 6:30 do 22.

            Jadac dalej na wschod (okolo 6 km) mozna podziwiac Grand Canyon, czarujacy
            wodospad i teren gorski z dwoma mostami wiszacymi, ktore lacza dwa brzegi rzeki
            sw. Wawrzynca. W sloneczne dni spacerowiczow zachwycaja tecze.
            Atrakcji turystycznych jest naprawde wiele i trudno je wszystkie wymienic.
            Dlatego radze zaopatrzyc sie w przewodnik po Quebec City i okolicach, dostepny
            w punkcie informacyjnym przy ulicy 60 rue D Auteuil. Znajduje sie on przy
            wjezdzie na stare miasto w Quebec City. Osobom nie znajacym jezyka francuskiego
            polecam zapoznanie sie z kilkoma slowami takimi jak polnoc, poludnie, wschod i
            zachod, poniewaz na drogach prowincji Quebec nie ma objasnien w jezyku
            angielskim. Milych wrazen!

          • canadian Re: Pobylismy w Montrealu 30.07.02, 04:42
            maloletnie pedaly z kanady won z forum.

            Przeztan sie wreszcie podawac za kobiete zboczencu.
            • Gość: Bozena L @ canadian IP: *.sympatico.ca 30.07.02, 04:48
              canadian napisał:

              > maloletnie pedaly z kanady won z forum.
              >
              > Przeztan sie wreszcie podawac za kobiete zboczencu.

              Przeciez sie nie podaje ! Jestem kobieta ! Przestan ciagle szukac zaczepki i
              wymyslac wszyskim na forum od zydow i pedalow. Zastanow sie zanim cos powiesz
              • Gość: alka Champlain IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.02, 05:14

                Czy ktos tu niedawno mowil, ze to forum jest glupie, nie na poziomie i dla
                fLustratow(!) ?
                Byl w bledzie.
                Wlasnie tu, przed chwila, dzieki artykulowi zacytowanemu przez Bozene L.
                dowiedzialam sie, komu to uliczka, przy ktorej mieszkam, zawdziecza swoja
                nazwe.
                Za cholere sie nie moglam znikad dowiedziec....
                Thx, Bozenko.
                • Gość: Jankes Re: Champlain IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.02, 05:21

                  A to szanowna sasiadka w Laguna Hills mieszka?

                  Jankes
                  (ciekawski)
                  • Gość: alka Re: Champlain IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.02, 06:28
                    Nazwisko pana Samuela Ch. spodobalo sie prawdopodobnie nie tylko w Laguna
                    Hills, panie ciekawski...

                    A jest to ewenement, musisz przyznac, bo nazwy ulic sa niemal wylacznie
                    hiszpanskojezyczne i Meksykanie moga sie tu czuc jak w domu.
                • Gość: Jankes Re: Champlain Lake - ciekawostka IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.02, 05:27
                  To sasiadko jeszcze jedna ciekawostka:

                  Kilka lat temu naukowcy amerykanscy zaliczyli jeziora Champlain do Wielkich
                  Jezior takze raptem zrobilo sie ich 6. Jezioro Champlain znajduje sie w New
                  York State. Jednakze geografowie o geolodzy innych krajow strasznie
                  zaprotestowali i po chyba roku czy dwoch musieli sie wycofac.
                  Jak widac megalomania nie zna granic...

                  Jankes
                  (miedzy Pacyfikiem a Santa Ana Mountains)

                  PS.
                  Ozpol nie gniewaj sie smile
                  • Gość: alka Re: Champlain Lake - ciekawostka IP: *.oc.oc.cox.net 30.07.02, 06:31
                    Mial ci on wziecie, mial...
                  • jot-23 Re: Champlain Lake - ciekawostka 30.07.02, 15:58
                    Gość portalu: Jankes napisał(a):

                    > To sasiadko jeszcze jedna ciekawostka:
                    >
                    > Kilka lat temu naukowcy amerykanscy zaliczyli jeziora Champlain do Wielkich
                    > Jezior takze raptem zrobilo sie ich 6. Jezioro Champlain znajduje sie w New
                    > York State. Jednakze geografowie o geolodzy innych krajow strasznie
                    > zaprotestowali i po chyba roku czy dwoch musieli sie wycofac.
                    > Jak widac megalomania nie zna granic...
                    >
                    > Jankes


                    tzn gdzie ta megalomania? bo zupelnie nie rozumiem? l. ch. lezy nie w ny state
                    tylko pomiedzy ny i vt.

                    pytanie pomocnicze: czy przeciaganie europy az pod ural to tez megalomania i
                    czyja?

                    p.s. czy wiesz jakie byly (poza megalomania) przeslanki zaliczenia l. Ch. do
                    zespolu wielkich jezior?
                    • Gość: Jankes Re: Champlain Lake - ciekawostka IP: *.broadcom.com 30.07.02, 19:56
                      Jesli chesz juz byc tak dokladny to kawalek nalezy do Kanady rowniez.

                      Najlepiej chyba wyjasnia artykuly na ten temat:

                      Tu masz odpowiedz na pytanie dlaczego (glowny powod):
                      Lake Champlain on March 5th, 1998 became recognized as the Nation's Sixth Great
                      Lake, with the signing, by President Clinton, of Senate Bill Number 927. The
                      bill itself re-authorizes the Sea Grant Program (to study the environmental
                      issues concerning the Great Lakes), but with a line item entered by Sen.
                      Patrick Leahy, D-Vermont, the Bill makes Lake Champlain one of The Great Lakes.
                      The newly aquired status allows Vermont Colleges (as well as other neighboring
                      institutions) greater elegibility to apply for Federal Grants to study the
                      Lake's ecological and historical impacts.

                      This development adds Lake Champlain to the ranks of Lake Ontario, Lake
                      Michigan, Lake Erie, Lake Superior and Lake Huron all of which have long been
                      recognized as The Great Lakes.

                      The move has raised the ire of many Great Lakes organizations since they feel
                      that the newest candidate for funding will dilute the available resources
                      (grant monies) given to institutions with Lakes Studies Programs already in
                      place.

                      Also at issue, is the relatively diminuative size of Lake Champlain in
                      comparison to the other Great Lakes.


                      Tu masz odpowiedz na "megalomanie":

                      Connected nautically to the other Great Lakes via the St. Lawrence Seaway, Lake
                      Champlain has not been regarded previously as being part of the Great Lakes
                      Basin, and instead, was thought of as the main water body of the Quebec /
                      Champlain Basin. Now, with it's new status as a Great Lake, Lake Champlain must
                      be considered a part of that formerly elite group.
                      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                      I to by bylo na tyle w temacie geografii z urzedu.

                      Jankes
    • ozpol Re: Pobylismy w Montrealu Tylko zazdroscic 31.07.02, 01:27
      Karim jak widze podobnie to wyglada w Ozland - wsie wszedzie my na to mowimy
      dzielnice sypialniane - do pracy do domu i TV i lozeczko, ale nie mamy
      Montrealu - najwyzej jakies drobne poluczyny uliczka jedna czy dwie.
      Matka natura musi nas zadowolic.
      Super watek i nie ktore wpisy tylko gratulowac ale zawsze jakies chwasty sie
      znajda, no ale takie jest zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka