Dodaj do ulubionych

Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji

06.02.06, 00:57
Tradycyjna kuchnia australijska jest kopia brytyjskiej, uzupelniona o proste
potrawy osadnikow (damper i steki), wiec wg mnie nieciekawa. Totez
najbardziej mnie zainteresowala kuchnia azjatycka (przede wszystkim tajska i
hinduska) i srodziemnomorska. W Sydney mozna kupic wszystko, je sie tutaj
roznorodnie no i ta dostepnosc ryb i owocow morza!

Zaczynam liste odpowiedzia dla pytajacych na innym watku: kurczak po tajsku

kilogram piersi kurzej, pocietej w kostke 2cm
8 cm korzenia imbiru, drobno utarty na tarce
3 zabki czosnku, drobno utarty na tarce albo zmiazdzony w wyciskarce
przyprawy: 1 lyzeczka lemongrass (trawa cytrynowa), 1 lyzeczka coriander
(sproszkowana kolendra), pol lyzeczki turmeric (nadaje zolty kolor)
2 brazowe cebule pociete w plasterki
2 czerwone slodkie papryki pociete w kostke
slodki groszek w plaskich strakach (u nas nazywa sie to snowpea)
1 puszka mleka kokosowego (200 ml)
peczek swiezej kolendry

Wyplukac i nastawic ryz jasminowy, gdy zacznie sie gotowac, przyrumienic
kurczaka na oliwie z lemongrass i kolendra, potem dolozyc do kurczaka i
podsmazyc cebule i papryke, wlozyc utarty czosnek i imbir, mala chwilke
podsmazyc, wlac przez sito szklanke gestej wody z gotujacego sie ryzu,
wymieszac, zagotowac powoli, dodac straki groszku, potem mleczko kokosowe,
zagotowac raz i krotko. Podawac z posiekana swieza kolendra i ryzem
jasminowym. 20 minut roboty i gotowe.

Smacznego
Luiza-w-Ogrodzie

><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
Obserwuj wątek
    • artur666 Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 01:16
      Ja nauczylem sie gotowac polskie potrawy, bo nikt nie umie gotowac bigosow,
      barszczy, krupnikow, salatki warzywnej, golabkow itd. Pierogow ruskich jeszcze
      nie probowalem.
      Jako pierwszej potrawy zagranicznej nauczylem sie spaghetti i robienia salatki
      andaluzyjskiej.
      Na reszte potraw z innych krajow chodze do knajpy.
      • luiza-w-ogrodzie Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 01:29
        artur666 napisał:

        > Ja nauczylem sie gotowac polskie potrawy, bo nikt nie umie gotowac bigosow,
        > barszczy, krupnikow, salatki warzywnej, golabkow itd. Pierogow ruskich
        jeszcze
        > nie probowalem.

        Kuchnia polska nie pasuje do tutejszego klimatu, przynajmniej dla mnie jest za
        ciezka, dlatego chetnie jem i ucze sie gotowac potrawy azjatyckie i arabskie. A
        pierogi, bigosy i inne tradycyjne polskie dania zostawiam sobie na miesiace
        zimowe: czerwiec do sierpnia.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
        • warcholski Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 02:05
          Wiadomo najlepiej smakuje w restauracji. Unikam miejsc zaludnionych i gdzie na
          potrawe czeka sie godzinami. Raz unikasz zakopow, przyzadzania, pracochlonosc.
          Ale nie zawsze, prawdziwa przyjemnoscia jednak jest wlasne gotowanie w domu.

          Nie tylko same skladniki wplywaja na smaczna potrawe ale moim zdaniem
          najbardziej sposb przygotowania, gotowania czy smazenia, pieczenia. A juz nie
          mowiac o dekoracyjnym podaniu do stolu, zapach tez - efekt zwrokowy wzmacnaia
          apetyt.

          Luiza napisala dosyc ciekawa recepte. Jedna z tysiaca potrawek z kurczaka. Nie
          przepadam za drobiem. Mialbym jednak sugestie i zapraszam sprobowac.
          Mieso z kurczaka najlepiej namoczyc w odpowienim plynie, co spowoduje
          skruszenie wlokien miesnych oraz bedzie bardziej smaczne i soczyste.
          Przykladowo: ocet, olej tylko z oliwek z dodatkiem wina kuchennego, sok z
          cytryny - do tego przyprawy, sol, pieprz, czosnek, suszona zielnina etc.(wlasne
          sugestie, jest ok.-odpowiedni dobor skladnikow znaczna roznica, warto
          wypraktykowac ww/uznania). Nastepnie zawinac w folie na nastepny dzien do
          lodowki, moze tez w salaterce szczelnie przykrytej. Nastepnego dnia osaczyc
          miesa (wtedy pokroic na drobe kawalki o ile potrawa tego wymaga).

          Zamiast tartego czosnku, zwykle uzywam suszony sproszkowany, ale lepszy fekt
          samkowy - swiezy, odcinam oba konce miazdze nozem i drobno siekam, nastepnie
          zarumienic, smazac na oleju lub masle.
          • luiza-w-ogrodzie Marynowanie kurczaka 06.02.06, 02:15
            Do podanego przepisu na kurczaka po tajsku mozna zamarynowac mieso dzien
            przedtem w oliwie z przyprawami (kolendra, tumeric, lemongrass) oraz ze
            zmiazdzonym czosnkiem i imbirem.

            Dobra marynata na curry to podobna kombinacja ale zamiast ziol tajskich dodac
            hinduskie curry uzywajac gotowej mieszanki albo sporzadzic curry samemu: cumin
            (sproszkowany kminek) + turmeric (kurkuma) + koriander + chili).

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
            • annahidalgo Re: Marynowanie kurczaka 06.02.06, 03:25
              luiza-w-ogrodzie napisała: "cumin (sproszkowany kminek)".

              Troche czasu zabralo mi zastanowianie czy chce z Toba zadzierac. Nie chce, ale
              tez nie chce aby nasi czytelnicy popelniali podstawowe pomylki kulinarne. Wiec
              odwazam sie zaprzeczyc temu co napisalas: cumin nie jest sproszkowanym
              kminkiem. To inna rodzina ziol. W Ameryce Pln cumin mozna kupic i zmielony i w
              swoich naturalnych ziarnach w orientalnych sklepach, od niedawna safeway tez go
              sprzedaje. Dodatkowa uwaga: trudno jest "przedawkowac" kminek ale latwo to
              zrobic z cumin.
              • luiza-w-ogrodzie Cumin = Kmin rzymski, Caraway = Kminek 06.02.06, 04:24
                Anno, masz racje. Z drugiej strony, w wielu przepisach tlumaczonych na polski
                podaje sie sproszkowany kminek jako cumin, i tak jest po francusku, a znowu
                cale ziarna kminku po angielsku nazywa sie "caraway", po niemiecku i rosyjsku
                tez jest kaszana, a wszystko przez Hindusow! W moim przepisie mial byc cumin
                (czyli kmin rzymski), NIE kminek!

                Szukajac na necie zobaczylam ze wiekszosc ludzi ma klopoty z rozroznieniem tych
                dwoch wiec czuje sie troche lepiej, ze nie tylko ja sie myle ;oD A dla
                rozjasnienia sytuacji podaje linki:

                Cumin (czyli kmin rzymski, lac. Cuminum cyminum):
                www.theepicentre.com/Spices/cumin.html
                www.uni-graz.at/~katzer/engl/generic_frame.html?Cumi_cym.html
                Caraway (czyli kminek zwyczajny, lac. Carum carvi):
                www.uni-graz.at/~katzer/engl/generic_frame.html?Cumi_cym.html
                unitproj.library.ucla.edu/biomed/spice/index.cfm?displayID=9
                Pozdrawiam
                Luiza-w-Ogrodzie

                ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                • annahidalgo Re: Cumin = Kmin rzymski, Caraway = Kminek 06.02.06, 05:31
                  luiza-w-ogrodzie.
                  Dziekuje za podanie nieznanej mi nazwy cumin: kmin rzymski; moze stad to
                  zamieszanie, szczegolnie wobec tego Cuminum cyminum smile
                  Bardzo Cie przepraszam za tamten "poprawkowy" post.
                  Caraway to rzeczywiscie po angielsku kminek, kupuje go pod ta nazwa we
                  wszystkich grocery stores, i to w duzych ilosciach bo lubie kapuste.
                  Hindusi, Grecy i wyglada na to ze szczegolnie Rzymianie narobili nam
                  zamieszania z cumin. Wyglada to tak jak nasiona kminku ale smakuje zupelnie
                  inaczej. Nie Ty pierwsza na forum GW dalas sie na to naciac a i ja ze dwa razy
                  nacielam sie na wyglad zamiast przeczytac nalepke lub powachac co wrzucalam do
                  garnka. Poza zapachem/smakiem nasiona cumin roznia sie od kminku zaokragleniem,
                  na tyle nieznacznym ze jak sie spieszysz to go nie zauwazasz. Nie uzywam
                  mielonego kminku lub cumin wiec nie wiem jak wygladaja, domyslam sie jednak ze
                  duzo latwiej je rozpoznac po zapachu.

                  Na nieszczescie, autorzy naszych slownikow zdaja sie byc w tych sprawach
                  dyletantami. Diabli mnie biora na tlumaczenia przypraw i roslin zawarte w tym
                  ciezkim czterotomowym slowniku polsko-angielskim i na odwrot z granatowa
                  okladka. Dzwigalam to z Polski po to tylko aby zorientowac sie ze autor mial
                  jeszcze bardziej mgliste pojecie o angielskim nazewnictwie w tych sprawach niz
                  ja.

                  "Dzieki" temu doswiadczeniu jak rozmawiam o przyprawach to uzywam ich
                  angielskich nazw chyba ze mowie o czyms co jest powszechnie znane w Polsce, np
                  szafran. I tak w polskich sklepach tych przypraw nie znajde a jak zagladam do
                  nielicznych w Polsce egzotycznych sklepow to ludzie tam posluguja sie
                  angielskim nazewnictwem swoich przeterminowanych towarow.
                  • fidel.castrol "Kmin" to po staropolsku "Badjan" 06.02.06, 08:20
                    wystepuje w przepisie na wódke pędzoną z mięsa

                    Włożyć w alembik kawał wołowego mięsa, badjanu, korzenia angielskiego, pieprzu,
                    cynamonu, buraków, marchwi, hanyżu, skórki z pomarańcz. To wszystko włożywszy
                    pędzić i z tej można likwory robić. Chcieć mieć likwor kawiany, sto ziarek kawy
                    upalić, syrop zrobić i na gorący syrop gorącą kawę wsypać, przykryć, niech
                    wystygnie. Potem wlać w kwartę spirytusu, niech moknie dni dziesięć.
                    Przefiltrować ją i zatykać mocno.

                    • kagan_owski [...] 06.02.06, 12:56
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • artur666 Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 02:22
            Nie polecam siekac czosnku zeby jego smazyc na oleju. Pewien kucharz dal mi
            rade aby czosnek do smazenia pozostawic w lupinach i tylko troche zgniesc aby
            puscil troche soku (ja jeszcze jego troche nacinam).
            Takie smazenie czosnku nie spala jego na wegiel tylko daje smak, po wysmazeniu
            wyciagam z oleju i wyrzucam.
            • annahidalgo Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 03:17
              artur666 napisał: "czosnek do smazenia pozostawic w lupinach i tylko troche
              zgniesc aby puscil troche soku"

              Dzieki za podpowiedz, wyprobuje.
              • warcholski Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 04:38
                Oczywiscie jak posiekam to uwazam by sie nie przypalil.
                Z calym czosnkiem tez praktykowalem. Obcinam z jednej strony bez obierania i w
                calosci odwrocony kozeniem do gory na olej. Po krotce wyrzucam, a olej
                schlodzony doprawiony odrobina octu, soku z cytryny przelany do butelki uzywam
                jako dodatek (dressing) do zielonych salatek. A najlepiej do pomidorow, co
                strasznie uwielbiam:- koniecznie dobrze dojrzale (miekkie) kroje w cwiarti (lub
                osemki). Przyprawy, sol, pieprz, orego…a do tego sporo lisci swiezej zielonej
                bazyli. Przez jakis czas mieszac tak by nie zrobic miazgi, najlepiej dwa
                widelce, ciagle podbierajac od spodu do gory. Odtawic na na jakis czas -
                pomidory puszcza soki -wymieszac jeszcze tak kilka razy. Niezapomniany smak i
                zapach.
        • nagak Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 07.02.06, 00:06
          Jasne, nie mozna sie tak opychac kartoflami jak w Poznaniu, to jasne, ale
          kuchnia polska to nie tylko kluchy i kartofle. A z tajska kura to dowiodlas ze
          nie masz ani smaku ani wechu, no ale jak kupujesz lekko podswmierdla kure
          (innej tam nie ma) to jasne ze musisz zabic smrod przyprawami.


          luiza-w-ogrodzie napisała:

          > artur666 napisał:
          >
          > > Ja nauczylem sie gotowac polskie potrawy, bo nikt nie umie gotowac bigoso
          > w,
          > > barszczy, krupnikow, salatki warzywnej, golabkow itd. Pierogow ruskich
          > jeszcze
          > > nie probowalem.
          >
          > Kuchnia polska nie pasuje do tutejszego klimatu, przynajmniej dla mnie jest
          za
          > ciezka, dlatego chetnie jem i ucze sie gotowac potrawy azjatyckie i arabskie.
          A
          >
          > pierogi, bigosy i inne tradycyjne polskie dania zostawiam sobie na miesiace
          > zimowe: czerwiec do sierpnia.
          >
          > Pozdrawiam
          > Luiza-w-Ogrodzie
          >
          > ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((
          > º>
    • luiza-w-ogrodzie Nazwy przypraw, takze egzotycznych, po polsku 06.02.06, 02:19
      Wegetarianska ksiazka kucharska:
      puszkkka.spinacz.pl/ziola.php3
      Dokladne opisy:
      www.wedlinydomowe.pl/print.php?what=article&id=56
      Jezeli czytaja te przepisy osoby mieszkajace w Polsce, przypominam ze wiele
      egzotycznych przypraw jest dostepnych w Polsce w wiekszych supermarketach albo
      przez Internet.

      Milego gotowania!
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      • hotdog1 najlepsze sa hotdogi ! smakuja wszedzie 06.02.06, 02:27
        i pod kazda szerokoscia geograficzna i w kazdym klimacie , hotdog po
        texansku !! smazony na wielkim zeliwnym grillu na weglu drzewnym ,rumiany , z
        chrupiaca skorkom i do tego ostra musztarada i zimne piwo !!! moze byc
        Beck !!! albo Molson !
        • luiza-w-ogrodzie Re: najlepsze sa hotdogi ! smakuja wszedzie 06.02.06, 02:29
          Hotdogi sa dobre jesli zrobione z dobrych skladnikow i oczywiscie na drzewnym
          grillu, jak napisales. Pamietam polskie "hotdogi" z lat 70-tych: kajzerka,
          parowka i musztarda sarepska... chyba nie o takie Tobie chodzilo?

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • hotdog1 Re: najlepsze sa hotdogi ! smakuja wszedzie 06.02.06, 02:58
            wlasnie w takim podobnym wydaniu ,smazone na polu w wielkim kotle zeliwnym na
            weglu drzewnym ,oczywiscie bulka do tego i roznego rodzaju musztardy ,co kto
            woli od niemieckich po francuski Dijon ,jeszce dochodzi do tego poszatkowana
            cebula , kiszone ogorki w plastarch .... pycha !! i cooler ze zimnym
            piwem,dobre zarcie pasujace na kazda okazje ,nieskomplikowane w
            przrzadzaniu ,smaczne !
            • warcholski Re: najlepsze sa hotdogi ! smakuja wszedzie 06.02.06, 04:40
              Hej, hotdog dobra rzecz. Pamietam z lat osiemdziesiatych moje czeste wypady nad
              pobliskie jeziora (oklice Dallas). Zaledwie 5 minut zjezdzasz z autostrady w
              dowolnym miejscu, rozpalamy ognisko, zarzucamy wedke, siedzimy do poznej nocy,
              oprozniamy cooler z prowiantu…reszte juz znasz, co bede opowiadal. Wszystko
              samkuje na wolnym powietrzu.
    • annahidalgo Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 03:06
      Luiza,
      Bardzo spodobal mi sie Twoj watek. Zatem pozwalam sobie wkleic tutaj przepis na
      jedno ze sniadan po meksykansku. Cala potrawa sklada sie z trzech czesci:
      jajka "over easy" (cos w rodzaju naszych sadzonych ale przysmazonych z dwoch
      stron z plynnym zoltkiem w srodku), pokrojonych na drobna kostke ziemniakow
      zmazonych na goracym oleju i z green chili. Zalaczam tutaj przepis na green
      chili ale pamietajcie, ze on jest zbastardyzowany; oryginalny odbiorca tego
      przepisu dostanie ode mnie dodatkowe przyprawy. Powiem Wam jak mozna zastapic
      te przyprawy.

      Bardzo lubie kuchnie i chetnie dziele sie tym czego udalo mi sie nauczyc. Tutaj
      masz obiecany przepis na green chili. Zamieszczam go tutaj a nie na e-
      mailu bo moze inni ludzie sa tym zainteresowani.

      Naprawde green chile nie jest trudna potrawa. Wymaga tylko jednej sprawy:
      obecnosci kucharza w domu.

      Proporcje: kilogram wieprzowiny, ja uzywam schabu ale karkowka tez ujdzie,
      osiem papryczek jalopino, 10 sredniej wielkosci ZIELONYCH pomidorow. Oryginalny
      przepis wola o green chile i tomatillos. Ja ustawiam ten przepis na to co jest
      dostepne [mojemu rozmowcy].

      Gotowanie.
      Obierz mieso z tluszczu. Wrzuc tluszcz na patelnie, najlepsza jest patelnia
      zelazna ale jak takiej nie masz to wybierz patelnie z najgrubszym mozliwie
      dnem. Chodzi o trzymanie temperatury. Pokroj obrana wolowine na gulaszowe
      kawalki. Wrzuc je na rozgrzany tluszcz z obierek tluszczowych; jak nie masz
      dostatecznej ilosci tluszczu to dodaj troche smalcu. Smaz tak dlugo jak kawalki
      wolowiny stana sie brazowe ze wszystkich stron. Ja nazywam ten
      process "sealing"; chce aby wszystkie wlokna miesne byly zamkniete tak aby nie
      tracily sokow w dalszej obrobce. Dlatego robie to na palniku nastawionym na
      najwyzsza temperature.
      Kiedy wolowina mi sie smazy siekam papryki (wyrzucam ziarna i lodyzki) i
      tomatillos/zielone pomidory. Kiedy kawalki gulaszowe sa juz brazowe, wyrzucam z
      patelni przypalone sadlo wieprzowe. Dodaje do usmazonej wolowiny posiekane
      papryki i tomatillos, Ty zielone pomidory. Dodaje sol. Dolewam do patelni wode
      (w polskich warunkach przegotowana) tak aby ona pokrywala znajdujaca sie na
      patelni mieszanke. Obnizam temperature palnika do najnizszej mozliwej.
      Szczelnie przykrywam patelnie.
      Dusze mieso i warzywa bardzo dlugo, czasami 3, czasami 5 –6 godzin. Wazne w tym
      procesie jest to aby mieszanka sie nie zagotowala (to wysusza mieso) i aby
      zawsze byla pokryta plynem. Stad potrzeba obecnosci kucharza wokol kuchni.
      Gdzies po godzinie duszenia wrzucam sloik zielonej chile z "trader joe",
      zalaczony w mojej przesylce do Ciebie. Bez tej przesylki uzyjcie polskiej
      salatki z zielonych pomidorow. Posiekajcie to co jest w sloiku i wrzuccie
      zawartosc calego sloika na patelnie. Nie bedzie to oryginalne ale tez smaczne,
      probowalam jak mieszkalam w Polsce. Przy sprawdzaniu poziomu plynu sprawdzam
      tez jak dobrze sie maja kawalki wieprzowiny. Kiedy pod naciskiem, nie pod
      cieciem, lyzki te kawalki zaczynaja sie rozchodzic na pojedyncze wlokna, danie
      jest gotowe.
      Mieszam trzy, cztery kopiaste lyzki maki ziemniaczanej z woda. Podnosze
      temperature palnika tak ze mieszanka wypuszcza babelki. Stopniowo wlewam
      mieszanke maki ziemniaczanej. Mieszam uwaznie i pozwalam mieszance zagotowac
      sie na patelni. Czasami zuzywam cala make ziemniaczana, czasami duzo mniej,
      zalezy od mojego humoru jak wodnisty gulasz chce mniec.
      Wrzucam zawartosc patelni do naczynia lodowkowego. Przez nastepne dwa, trzy dni
      odgrzewam to danie na normalnym palniku w plaskim garnku z grubym dnem: powoli
      doprowadzam do wrzenia i gasze palnik w tym momencie. Chodzi o to aby to
      danie "dojrzalo", troche tak jak nasz bigos. Przy odgrzewaniu wazne sa: grube
      dno, niska temperatura palnika i czeste mieszanie; maka ziemniaczana lubi sie
      przypalac.
      Kiedy decyduje ze danie jest dostatecznie dojrzale, oczywiscie objadajac sie
      nim w miedzyczasie, porcjuje je na czastki sniadaniowe i te wrzucam do
      zamrazalnika w torebeczkach foliowych. Jak zostaja mi w zamrazalniku dwie lub
      trzy torebeczki to znowu udaje sie do Costco po nastepna porcje wieprzowiny…

      To co powyzej to zmodyfikowany dla Polski przepis meksykanski. Ja czasami mam
      natchnienie na eksperymenty. Jednym z nich jest dodanie jednego posiekanego
      sredniej wielkosci pomidora (obranego ze skorki) gdzies w polowie duszenia tej
      mieszanki. To daje dodatkowy wymiar smakowy calej mieszance.

      Kiedy smazysz ziemniaki do green chili, moze Ci sie zechciec dodac drobno
      posiekana bell peper pod koniec smazenia. Uwazaj na zielona, wielu ludziom ona
      odbiera zmysl smaku. Za to czerwona lub zolta daje dodatkowe przyjemnosci
      smakowe.

      Nigdy nie mieszaj green chile z cebula!

      To danie wychodzi po drugiej, trzeciej probie. Bedac na Twoim miejscu
      gotowalabym male ilosci na poczatku aby zorientowac sie czy mi sie to danie
      podoba i nauczyc sie jak je robic jezeli mi sie podoba.
      • annahidalgo UWAGA Z PRZEPISEM NA GREEN CHILE! 07.02.06, 07:53
        W kilku miejscach w tym przepisie poplatala mi sie wieprzowina z wolowina.
        Green chile lub chile verde robi sie tylko z WIEPRZOWINY: schabu lub karkowki.
        Zmarnujecie i chile i krowke jezeli je polaczycie.
    • waldek1610 Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 06:34
      Ja gotuje wiecej potraf azjatyczkich; chinskich i tajlandzkich niz polskich,
      mieszkalem rok w Japoni, wiec wiele smakow polubilem, potem mialem dziewczyne z
      Tajlandii ktora potparzylem w kuchni...


      Moja specjalnosc to;
      - Thai Egg rolls with spicy paprika sauce,
      - Spicy Vegetable soup on the chicken stock/Thai,
      - Mongolian Barbecue,
      - Mexican Tacos,
      - South-Western egg-rolls/Texan with ranch sauce,
      - American steaks from grill,
      - Pieczone jablka po Norwesku z miodem, lingenberries i wanilia,
    • nadau Tirollen Knödel Suppe (n/t) 06.02.06, 08:27
      • pinkink salata 06.02.06, 09:46
        Hi, Luizo od Bursy--jak sie masz? fajny watek zalozylas.

        Ja, podobnie jak Artur, nauczylam sie robic 'by myself' polskie frykasy tu
        niedostepne albo nie takie jakbym chciala. Tak wiec robie pyszny bialy ser jak
        nie przymierzajac goralka spod Gubalowki, kupilam wedzarenke i wedze w ogrodzie
        ryby, w tym ukochana makrele, kielbase a ostatnio--boczek.
        Ostatnio mysle o nasoleniu jakichs sledziopodobnych
        • kan_z_oz kuchnia azjatycka 06.02.06, 10:28
          kroloje w moim domu, szczegolnie latem; tak wiec wszystkie odmiany Thai i
          chinskiej kuchni. Nie przywiazuje wiekszej uwagi do przepisow, gdyz gotuje wg
          wlasnych receptur i mieszam w zaleznosci od nastroju. Glownie owoce morza i
          kurczaka. Dodaje kluski; ryzowe lub bezjajeczne (japonskie). Azjatyckie kluski
          blyskawiczne tez nie sa zle. Podstawa jest zmiazdzony czosnek, utarty imbir i
          nasiona czarnej musztardy. Pozniej obsmazane sa roznego rodzaju miekkie warzywa
          i swieze ziola azjatyckie. Czesto dodaje sos sojowy lub polslodki sos thai.

          Calosc uzupelniaja salaty zblizone do przepisow Pinkink.


          Kan
          • kagan_owski [...] 06.02.06, 12:57
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • nagak Re: kuchnia azjatycka 07.02.06, 16:39
            ty sie kania na luske nie zapatruj. To jest osoba z powazna nadwaga i tobie tez
            to grozi jak bedziesz dalej te glupstwa azjackie pichcila ale rozumiem ze tak
            taniej.
        • luiza-w-ogrodzie Pinkink, long time no see! 06.02.06, 23:17
          Widze ze jestes kuchennie samowystarczalna ;oD Ja mam tylko ogrodek ziolowy i
          troche salatkowych warzyw: rozne salaty, rukole, szalotke, ogorki, szczypiorek,
          mlecz wiec zielone salatki robie z tego, co w ogrodzie, reszte kupuje.
          Chyba zaczne robic zsiadle mleko i kefir. Co prawda mam problem z fermentacja w
          czasie lata w Australii, nie wszystko kwasi sie jak powinno, np. kwasne mleko
          trzeba zaczynic zoltym serem albo jogurtem, bo sie samo nie skwasi.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          • pinkink Re: Pinkink, long time no see! 07.02.06, 00:02
            Wrab, kochana, smietany do mleka i kazde sie skisi, for sure!
            Usciski z goralskim przytupem,jak na serodzieja przystalo)))
            • luiza-w-ogrodzie Re: Pinkink, long time no see! 07.02.06, 00:05
              Wrabie, a co! Myslisz, ze poznanskie pyry nie potrafia?
              Masz jakis trick na kiszenie kapusty w goracym klimacie czy tez bede do konca
              zycia skazana na zakupy Krakusa & Co?

              Sciskam
              Luiza-w-Ogrodzie

              ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              • pinkink kwasna kapucha 07.02.06, 00:28
                luiza-w-ogrodzie napisała:

                > Masz jakis trick na kiszenie kapusty w goracym klimacie czy tez bede do konca
                > zycia skazana na zakupy Krakusa & Co?

                Jasne, ze mam! Nauczyli mnie na forum Kuchnia.
                Gotujesz pyry i ta woda (goraca, solona) zalewasz poszatkowana kapuche i za dwa
                dni wtrazalasz. Ja dodaje kminek, coriander znaczy.))
                Wyprobowalam. Dziala.

                • pinkink Re: kwasna kapucha 07.02.06, 00:30
                  no i machnelam sie--kminek dla dziewczynek = caraway, ofkors
                • luiza-w-ogrodzie Re: kwasna kapucha 07.02.06, 00:46
                  pinkink napisała:

                  > Gotujesz pyry i ta woda (goraca, solona) zalewasz poszatkowana kapuche i za
                  dwa dni wtrazalasz.

                  Jestes pewna ze dwa dni wystarczy na ukiszenie kapusty? Sprobuje to zrobic w
                  piatek, zobacze czy w weekend bedzie jadalna.

                  Pozdrawiam
                  Luiza-w-Ogrodzie

                  ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                  • pinkink Re: kwasna kapucha 07.02.06, 01:02
                    Nie bedzie po dwoch dniach to bedzie po trzech.
                    Widze, ze i Ty tez z tych naglych, jak i ja)))

                    Ahoj, jak mowia Eskimosi))
                    • luiza-w-ogrodzie Re: kwasna kapucha 07.02.06, 01:08
                      pinkink napisała:

                      > Nie bedzie po dwoch dniach to bedzie po trzech.
                      > Widze, ze i Ty tez z tych naglych, jak i ja)))

                      A skad, z jakich naglych, jestem jak najbardziej za kiszeniem kapusty przez
                      trzy tygodnie! Ale skoro napisalas ze po dwoch dniach ma byc gotowa, to czemu
                      nie? Zrobie i dam znac co wyszlo, najwyzej wyrzuce do kompostownika z czego
                      skorzysta moj ogrod :o)

                      > Ahoj, jak mowia Eskimosi))

                      Ze starym rzymskim pozdrowieniem: Aloha!
                      Luiza-w-Ogrodzie

                      ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                      • pinkink trwam w oczekiwaniu 07.02.06, 01:26
                        OK.
                        Czekam w takim razie na info o pysznym kapusniaku chociaz nie jestem pewna, czy
                        to taka typowa tropikalna zupa.

                        A po hawajsku sie prosze nie wyrazac pod plaszczykiem jakiejs rzymskiej dekadencji.
                        Z szacunkiem,
                        p.
                        • luiza-w-ogrodzie Re: trwam w oczekiwaniu 07.02.06, 01:42
                          pinkink napisała:

                          > Czekam w takim razie na info o pysznym kapusniaku chociaz nie jestem pewna,
                          czy to taka typowa tropikalna zupa.

                          Ale ja nie chcialam kapusniaku! Chcialam zakisic w duzej kamionce kapuste, zeby
                          ja uzywac do pierogow i surowek! Czy ten sposob jaki mi podalas to byl sposob
                          na kapusniak? Nie o to mi chodzilo :o((( Daj znac, zanim sie za kiszenie

                          Z partyjnym pozdrowieniem: Czuj czuj czuwaj
                          Luiza-w-Ogrodzie

                          ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                          • pinkink Re: trwam w oczekiwaniu 07.02.06, 02:24
                            Ale skad! z ta kapusta
                            kapucha jest uniwersalna i ma wszelakie zastosowanie. Mozesz zrobic z niej kakao
                            z pianko jesli taka Twoja wola...
                            Kapusniak mi byl na mysli bo zjadlabym cos kwasnego. O.
                            Badz zdrowa i wesola
                            p.
                            • pinkink acha,Twoj temat wzburzyl mnie do tego stopnia, ze 07.02.06, 02:33
                              zaprezentowalam na forum kuchnia w wersji fotograficznej,( galeria potraw czy
                              jakos tak)narodowego dramatu kuchennego w trzech aktach pt. "Pierogi smazone"
                              --w trzech odslonach--"
                              Nie chwale sie, bo po co ale rzecz jest wzruszajaca.Z kapusta.
                              Take a look.
                              • luiza-w-ogrodzie Pinkink - pierogi smazone zamiast gotowane 07.02.06, 03:46
                                Obejrzalam Twoje zdjecia, az zglodnialam, tak smakowicie wygladaja.

                                Pierogi usmazone zamiast gotowania dobrze wychodza w stylu chinskim - z maki
                                ryzowej (mozna kupic gotowe krazki wyciete z ciasta, 30 w paczce), nadziewane
                                np wieprzowina mielona z szalotka i cebula i przed podaniem polane oyster sauce.

                                Polskie pierogi (najczesciej ruskie albo z kapusta) podaje gotowane, chyba, ze
                                mam nadmiar ugotowanych i chce je odgrzac, tylko wowczas je smaze. Gotujac w
                                domu malo smaze, raczej gotuje, dusze albo grilluje.

                                Pozdrawiam, rozgladajac sie po biurowych szafkach, co by tu zjesc...
                                Luiza-w-Ogrodzie

                                ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
                                • nagak Re: Pinkink - pierogi smazone zamiast gotowane 07.02.06, 08:23
                                  niedobrze mi sie robi jak czytam o twoich updobanaich kulinarnych. Nie masz za
                                  grosz zdrowego rozsadku.

                                  luiza-w-ogrodzie napisała:

                                  > Obejrzalam Twoje zdjecia, az zglodnialam, tak smakowicie wygladaja.
                                  >
                                  > Pierogi usmazone zamiast gotowania dobrze wychodza w stylu chinskim - z maki
                                  > ryzowej (mozna kupic gotowe krazki wyciete z ciasta, 30 w paczce), nadziewane
                                  > np wieprzowina mielona z szalotka i cebula i przed podaniem polane oyster
                                  sauce
                                  > .
                                  >
                                  > Polskie pierogi (najczesciej ruskie albo z kapusta) podaje gotowane, chyba,
                                  ze
                                  > mam nadmiar ugotowanych i chce je odgrzac, tylko wowczas je smaze. Gotujac w
                                  > domu malo smaze, raczej gotuje, dusze albo grilluje.
                                  >
                                  > Pozdrawiam, rozgladajac sie po biurowych szafkach, co by tu zjesc...
                                  > Luiza-w-Ogrodzie
                                  >
                                  > ><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((
                                  > º>
      • warcholski Suppe_aus_shweinerei_link_ohr 07.02.06, 10:43
    • nadau Käsespätzle (n/t) 06.02.06, 10:25
      • nagak Re: Käsespätzle (n/t) 07.02.06, 00:25
        te ze stacji benzywnowej na przejsciu granicznym, ja?
    • kagan_owski [...] 06.02.06, 12:54
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ontarian zagotowac wode w czajniku 06.02.06, 13:02
      wrzucic saszetke herbaty do pustej szklanki (najlepiej czystej)
      zalac goraca woda
      odczekac kilka minut (im dluzej czekamy tym mocniejsza herbata)
      wyjac saszetke, najlepiej lyzeczka bo mozna paluchy poparzyc
      mozna pic sama, mozna tez dodac troche cukru i ewentualnie cytryny
    • kagan_owski [...] 06.02.06, 13:10
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • donk [...] 06.02.06, 13:33
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • ontarian [...] 06.02.06, 13:51
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • renebenay Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 19:58
      U nas kroluje kuchnia francuska ale tez od czasu do czasu jemy cos obcego w
      restauracjach.
    • nimeska Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 20:25
      ja wogole nauczylam sie gotowac dopiero po emigracji. Wczesniej nie musiala i
      nie mialam czasu na gotowanie a teraz owszem chetnie poznaje nowe smaki,
      odkrywam nowe kraje dzieki czarowaniu w kuchni. Uwielbiam dodawac zawsze cos od
      siebie w nowy odkrywanych przepisach.

      Uwielbiam smak jedzenia, to mi sprawia prawdziwa przyjemnosc wink
    • itaka-sobie Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 06.02.06, 21:11
      Ja sie nauczylam gotowac i do pralki rzeczy wkladac. Przed wyjazdem z Polski
      robila to za mnie Mama. Ostatnio zrobilam sie bardzo leniwa, bo duzo jest w
      sklepach amerykanskich gotowego jedzenia, ktore wkladasz do slow cooker albo
      podgrzewasz. Przestalo mi sie chciec gotowac. Wole w tym czasie cos poczytac
      albo obejrzec dobry film.
      • donk [...] 07.02.06, 00:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • nagak Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 07.02.06, 17:10
        co to jest slowcooker?
    • nagak [...] 07.02.06, 00:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • tato1 Re: Czego nauczylismy sie gotowac na emigracji 07.02.06, 02:01
      ................luzia...........wiele...................
      • luiza-w-ogrodzie Tato, moze podasz jakis przepis wloski? n/t 07.02.06, 02:08

        • tato1 Re: Tato, moze podasz jakis przepis wloski? n/t 07.02.06, 02:21
          ................nie wiem od czego zaczac.........................
          • tato1 Re: Tato, moze podasz jakis przepis wloski? n/t 07.02.06, 02:28
            ...................np.mieso solic po obrobieniu termicznym...............nie
            bedzie suche..........................i mieso musi buc
            suche................nawet bardzo................bardzo wazne................
            • nagak Re: Tato, moze podasz jakis przepis wloski? n/t 07.02.06, 06:56
              wrecz przeciwnie... moje mieso musi byc wilgotne... i koniecznie nie solic
              chyba ze bierzesz na smak...nie znam twoich upodoban, luski zreszta tez...
              czarne mieso to inna sprawa... sprawa smakosza...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka