Gość: Muzykant
IP: *.chello.pl
24.10.01, 20:24
Nosze sie z zamiarem wyemigrowania na Antypody. Jestem trzydziestokilkuletnim
inzynierem informatykiem ze swiezo urodzonymi blizniakami. Angielski perfekt,
bylem juz troche w UK w przeszlosci bo mam tam pol dalszej rodziny i musze
zaznaczyc, ze cenie sobie porzadki spoleczne wlasciwe dla monarchii
konstytucyjnej.
Duzo ogloszen w dziedzinie IT mozna znalezc w topjobs.com, jobpilot.com, etc.,
glownie z USA i EU. (Z jednej z ofert z USA juz prawie skorzystalem wlacznie z
przyznaniem mi wizy HB, ale w koncu sie nie odwazylem z przyczyn bardzo
osobistych.)
Glowny feler w tych ofertach jest taki, ze pobyt za granica jest tam scisle
zwiazany z umowa o prace, a ja chcialbym poprzebierac w roznych firmach jak w
ulegalkach i pare razy obrocic sie na piecie po zbesztaniu nierozsadnie
wybranego szefa.
Czyli bardziej chcialbym skorzystac z programu emigracji "ze wzgledow
demograficznych" jaki prowadza rzady Kanady, Australii i Nowej Zelandii.
Drobiazgowo przejrzalem serwisy www odpowiednich urzedow tych panstw oraz linki
zamieszczone na tych serwisach. Oczywiscie ocenilem sie i moja zone (jest po
Technologii Zywnosci SGGW ale pracuje jako dietetyk) za pomoca systemow
punktowych wedlug podanych regul, ze sporym marginesem powodzenia.
Wsrod przeanalizowanych serwisow sa te dotyczace pracy jak rowniez te dotyczace
ogolnych i szczegolowych danych na temat wewnetrzynych spraw w/w krajow. Np.
udalo mi sie ustalic czy w Auckland jest metro (odpowiedz nie jest
jednoznaczna).
Zarowno po postaci wszystkich serwisow jak ich tresci mozna sadzic, ze
najbardziej przyjazna dla przyszlych emigrantow, z wymienionej trojki, jest
Nowa Zelandia. (I tak, bogatctwo informacji dotepnych dla przyszlych
emigrantow, w przypadku Australii byloby mozliwe do wyczytania z zakupionego
odpowiedniego booklet-u, w cenie kilkudziesieciu $, podczas gdy w przypadku
NowejZelandii analogiczne booklet-y bez trudu sciagnalem z serwisow
internetowych Nowozelandckich urzedow.)
Mysle, ze jest to moja subiektywna ocena, tj. dostosowana do specyfiki mojej
osobowosci, a uwazam sie za melancholika. Przy tej okazji przypominam sobie
rozmowy z kilkoma Nowozelandczykami poznanymi w Wielkiej Brytani: dziwilo mnie
wowczas, ze z tak odleglego kraju pochodza tak kulturalni i dobrze wyksztalceni
ludzie... (Teraz wyczytalem, ze w NZ jest 7 uniwersytetow i 30 politechnik, na
3.3 mln mieszkancow!)
Bardzo prosze osoby mieszkajace w Nowej Zelandii lub wiedzace sporo o tym kraju
o potwierdzenie lub zaprzeczenie tego, ze rzeczywiscie: legalna emigracja
akurat do NZ jest najelegantszym wyjsciem (ze tak powiem), bo pozbawiona
chandryczenia sie z biurokracja (w koncu NZ jest na pierwszym miejscu pod
wzgledem "wolnosci od korupcji" w rankingu sporzadzonym przez Amnesty
International) .
Z powazaniem
Janek Muzykant
jnkmzknt@polbox.com