Dodaj do ulubionych

Nowa Zelandia, czy "potrafi sie zachowac"?

IP: *.chello.pl 24.10.01, 20:24
Nosze sie z zamiarem wyemigrowania na Antypody. Jestem trzydziestokilkuletnim
inzynierem informatykiem ze swiezo urodzonymi blizniakami. Angielski perfekt,
bylem juz troche w UK w przeszlosci bo mam tam pol dalszej rodziny i musze
zaznaczyc, ze cenie sobie porzadki spoleczne wlasciwe dla monarchii
konstytucyjnej.
Duzo ogloszen w dziedzinie IT mozna znalezc w topjobs.com, jobpilot.com, etc.,
glownie z USA i EU. (Z jednej z ofert z USA juz prawie skorzystalem wlacznie z
przyznaniem mi wizy HB, ale w koncu sie nie odwazylem z przyczyn bardzo
osobistych.)
Glowny feler w tych ofertach jest taki, ze pobyt za granica jest tam scisle
zwiazany z umowa o prace, a ja chcialbym poprzebierac w roznych firmach jak w
ulegalkach i pare razy obrocic sie na piecie po zbesztaniu nierozsadnie
wybranego szefa.
Czyli bardziej chcialbym skorzystac z programu emigracji "ze wzgledow
demograficznych" jaki prowadza rzady Kanady, Australii i Nowej Zelandii.
Drobiazgowo przejrzalem serwisy www odpowiednich urzedow tych panstw oraz linki
zamieszczone na tych serwisach. Oczywiscie ocenilem sie i moja zone (jest po
Technologii Zywnosci SGGW ale pracuje jako dietetyk) za pomoca systemow
punktowych wedlug podanych regul, ze sporym marginesem powodzenia.
Wsrod przeanalizowanych serwisow sa te dotyczace pracy jak rowniez te dotyczace
ogolnych i szczegolowych danych na temat wewnetrzynych spraw w/w krajow. Np.
udalo mi sie ustalic czy w Auckland jest metro (odpowiedz nie jest
jednoznaczna).
Zarowno po postaci wszystkich serwisow jak ich tresci mozna sadzic, ze
najbardziej przyjazna dla przyszlych emigrantow, z wymienionej trojki, jest
Nowa Zelandia. (I tak, bogatctwo informacji dotepnych dla przyszlych
emigrantow, w przypadku Australii byloby mozliwe do wyczytania z zakupionego
odpowiedniego booklet-u, w cenie kilkudziesieciu $, podczas gdy w przypadku
NowejZelandii analogiczne booklet-y bez trudu sciagnalem z serwisow
internetowych Nowozelandckich urzedow.)
Mysle, ze jest to moja subiektywna ocena, tj. dostosowana do specyfiki mojej
osobowosci, a uwazam sie za melancholika. Przy tej okazji przypominam sobie
rozmowy z kilkoma Nowozelandczykami poznanymi w Wielkiej Brytani: dziwilo mnie
wowczas, ze z tak odleglego kraju pochodza tak kulturalni i dobrze wyksztalceni
ludzie... (Teraz wyczytalem, ze w NZ jest 7 uniwersytetow i 30 politechnik, na
3.3 mln mieszkancow!)

Bardzo prosze osoby mieszkajace w Nowej Zelandii lub wiedzace sporo o tym kraju
o potwierdzenie lub zaprzeczenie tego, ze rzeczywiscie: legalna emigracja
akurat do NZ jest najelegantszym wyjsciem (ze tak powiem), bo pozbawiona
chandryczenia sie z biurokracja (w koncu NZ jest na pierwszym miejscu pod
wzgledem "wolnosci od korupcji" w rankingu sporzadzonym przez Amnesty
International) .

Z powazaniem
Janek Muzykant
jnkmzknt@polbox.com

Obserwuj wątek
    • Gość: volny Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 25.10.01, 04:12
      napisales
      <<<<<<<Glowny feler w tych ofertach jest taki, ze pobyt
      za granica jest tam scisle zwiazany z umowa o prace, a
      ja chcialbym poprzebierac w roznych firmach jak w
      ulegalkach i pare razy obrocic sie na piecie po
      zbesztaniu nierozsadnie wybranego szefa.>>>>>>
      .....
      Nie wiem czy zartujesz czy piszesz powaznie, ale od
      tego jak myslisz bedzie zalezalo co znajdziesz.
      Czy dobrego szefa. Lub dobra prace.
      Ja bym tak nie igral z losem.
      Jak chcesz pogadac to pisz na email
      Witold Wolkowski
      email Witold@volny.com
      • Gość: Muzykant Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: *.chello.pl 25.10.01, 12:11
        Gość portalu: volny napisał(a):
        > napisales
        > <<<<<<<Glowny feler w tych ofertach jest taki, ze pobyt
        > za granica jest tam scisle zwiazany z umowa o prace
        > .....
        > Nie wiem czy zartujesz czy piszesz powaznie, ale od
        > tego jak myslisz bedzie zalezalo co znajdziesz.
        > Czy dobrego szefa. Lub dobra prace.
        > Ja bym tak nie igral z losem.
        > Jak chcesz pogadac to pisz na email
        > Witold Wolkowski
        > email Witold@volny.com

        ...Z poczuciem humoru, ale powaznie. W branzy IT w USA, jak pokazuja ostatnie
        notowania NASDAQ, miejsce pracy nie jest zagwarantowane bezterminowo. Ja
        natomiast pragnalbym zyc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie i w razie utraty
        pracy korzystac z oslon socjalnych. Nie jestem pracoholikiem i sens zycia widze,
        na przyklad, w poezji. Totez nie nastawiam sie na to, aby wchodzic bez wazeliny.
        Oczywiscie taka postawa jest mozliwa w Niemczech, Francji, krajach
        skandynawskich, Wielkiej Brytanii, czy Nowej Zelandii, ale na pewno nie w USA!
        (Nie jestem pewien co do Australii.) Jednak tylko NZ z tych krajow prowadzi
        polityke emigracji z "powodow demograficznych".
        Czy sie myle?
        Janek Muzykant
        • Gość: Walek Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: 213.98.114.* 25.10.01, 12:23
          Gość portalu: Muzykant napisał(a):

          > Gość portalu: volny napisał(a):
          > > napisales
          > > <<<<<<<Glowny feler w tych ofertach jest taki, ze pob
          > yt
          > > za granica jest tam scisle zwiazany z umowa o prace
          > > .....
          > > Nie wiem czy zartujesz czy piszesz powaznie, ale od
          > > tego jak myslisz bedzie zalezalo co znajdziesz.
          > > Czy dobrego szefa. Lub dobra prace.
          > > Ja bym tak nie igral z losem.
          > > Jak chcesz pogadac to pisz na email
          > > Witold Wolkowski
          > > email Witold@volny.com
          >
          > ...Z poczuciem humoru, ale powaznie. W branzy IT w USA, jak pokazuja ostatnie
          > notowania NASDAQ, miejsce pracy nie jest zagwarantowane bezterminowo. Ja
          > natomiast pragnalbym zyc w dobrze zorganizowanym spoleczenstwie i w razie utrat
          > y
          > pracy korzystac z oslon socjalnych. Nie jestem pracoholikiem i sens zycia widze
          > ,
          > na przyklad, w poezji. Totez nie nastawiam sie na to, aby wchodzic bez wazeliny
          > .
          > Oczywiscie taka postawa jest mozliwa w Niemczech, Francji, krajach
          > skandynawskich, Wielkiej Brytanii, czy Nowej Zelandii, ale na pewno nie w USA!
          > (Nie jestem pewien co do Australii.) Jednak tylko NZ z tych krajow prowadzi
          > polityke emigracji z "powodow demograficznych".
          > Czy sie myle?
          > Janek Muzykant

          Post zrozumialem ! A juz mialem podac kilka adresow klinik
          psychiatrycznych.Kiedys napisalem post o checi wyjazdu na Alaske jako lowca
          niedzwiedzi(tylko bialych)Odpowiedzi przychodzily rozne,bylo ich wiele.Dwie byly
          normalne:w pierwszej zieloni od zwierzat grozili mi smiercia w drugiej nazwano
          mnie zydem.PS. Popieram kolege ! Kazdy ma prawo do swoich marzen
          • Gość: Muzykant Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: *.chello.pl 25.10.01, 13:52
            Gość portalu: Walek napisał(a):
            > Post zrozumialem ! A juz mialem podac kilka adresow klinik
            > psychiatrycznych.Kiedys napisalem post o checi wyjazdu na Alaske jako lowca
            > niedzwiedzi(tylko bialych)Odpowiedzi przychodzily rozne,bylo ich wiele.Dwie by
            > ly
            > normalne:w pierwszej zieloni od zwierzat grozili mi smiercia w drugiej nazwano
            >
            > mnie zydem.PS. Popieram kolege ! Kazdy ma prawo do swoich marzen

            Szanowny i wyrozumialy Kolego!
            Owszem, mam rozne marzenia lecz chodzilo mi o cos innego. Chcialbym byc w
            spoleczenstwie gleboko humanistycznym, gdzie psychologia jest nauka panstwowa
            (tak jak w III Rzeszy nauka panstwowa byla Antropologia).
            Takim panstwem jest np. Szwecja. Bylem troche w Szwecji i podoba mi sie tamtejsze
            prawo (np. to ze pieszy ma pierwszenstwo nawet na czerwonym swietle, albo to, ze
            karane jest korzystanie z -a nie swiadczenie- uslug erotycznych, albo to, ze w
            kazdej szkole jest dobry psycholog, albo to, ze aby kupic wodke to trzeba ja
            zamowic na odpowiednim formularzu z kilkudniowym wyprzedzeniem).
            Czy komus sie to podoba czy nie, rozne panstwa na Ziemi sa na roznym poziomie
            rozwoju ewolucyjnego!
            Co do szpitali psychiatrycznych... Kiedys, gdy wlasnie poznalem w Anglii paru
            fajnych ludzi, zauwazylem, ze gdyby znalezli sie wowczas w PRL to ich zdrowie
            psychiczne zostaloby powaznie zagrozone. (Nie weim czy ktos czytal kiedys ksiazki
            Kazimierza Dabrowskiego. Z jego dyskusji dot. definicji "zdrowia psychicznego"
            wynika, ze USA miala jeszcze nia tak dawno powazne problemy aby wyjsc ze
            sredniowiecza w tej dziedzinie. Zreszta niedawno w "National Geografic" widzialem
            film o leczeniu depresji za pomoca neurochirurgii! Co za oszolomy!) Coz, Raul
            Volenberg skonczyl w stalinowskim wiezieniu
            • Gość: Walek Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: 213.98.114.* 25.10.01, 17:57
              Gość portalu: Muzykant napisał(a):

              > Gość portalu: Walek napisał(a):
              > > Post zrozumialem ! A juz mialem podac kilka adresow klinik
              > > psychiatrycznych.Kiedys napisalem post o checi wyjazdu na Alaske jako lowc
              > a
              > > niedzwiedzi(tylko bialych)Odpowiedzi przychodzily rozne,bylo ich wiele.Dw
              > ie by
              > > ly
              > > normalne:w pierwszej zieloni od zwierzat grozili mi smiercia w drugiej na
              > zwano
              > >
              > > mnie zydem.PS. Popieram kolege ! Kazdy ma prawo do swoich marzen
              >
              > Szanowny i wyrozumialy Kolego!
              > Owszem, mam rozne marzenia lecz chodzilo mi o cos innego. Chcialbym byc w
              > spoleczenstwie gleboko humanistycznym, gdzie psychologia jest nauka panstwowa
              > (tak jak w III Rzeszy nauka panstwowa byla Antropologia).
              > Takim panstwem jest np. Szwecja. Bylem troche w Szwecji i podoba mi sie tamtejs
              > ze
              > prawo (np. to ze pieszy ma pierwszenstwo nawet na czerwonym swietle, albo to, z
              > e
              > karane jest korzystanie z -a nie swiadczenie- uslug erotycznych, albo to, ze w
              > kazdej szkole jest dobry psycholog, albo to, ze aby kupic wodke to trzeba ja
              > zamowic na odpowiednim formularzu z kilkudniowym wyprzedzeniem).
              > Czy komus sie to podoba czy nie, rozne panstwa na Ziemi sa na roznym poziomie
              > rozwoju ewolucyjnego!
              > Co do szpitali psychiatrycznych... Kiedys, gdy wlasnie poznalem w Anglii paru
              > fajnych ludzi, zauwazylem, ze gdyby znalezli sie wowczas w PRL to ich zdrowie
              > psychiczne zostaloby powaznie zagrozone. (Nie weim czy ktos czytal kiedys ksiaz
              > ki
              > Kazimierza Dabrowskiego. Z jego dyskusji dot. definicji "zdrowia psychicznego"
              > wynika, ze USA miala jeszcze nia tak dawno powazne problemy aby wyjsc ze
              > sredniowiecza w tej dziedzinie. Zreszta niedawno w "National Geografic" widzial
              > em
              > film o leczeniu depresji za pomoca neurochirurgii! Co za oszolomy!) Coz, Raul
              > Volenberg skonczyl w stalinowskim wiezieniu
              • Gość: Muzykant Re: Nowa Zelandia, czy muzykant poczytaj IP: *.chello.pl 25.10.01, 18:56
                No coz, alkohol to dla Polakow sprawa drazliwa. Nie klamie, bylem w Szwecji,
                ale nie bede sie ponizal tlumaczac cos wiecej.
    • Gość: gadula Re: Nowa Zelandia, czy IP: *.ym1.on.wave.home.com 25.10.01, 19:17
      Jeżeli masz możliwość wyjazdu na kontrakt do N.Z to myślę, ze jest to najlepsze
      rozwiązanie. Dowiesz się wszystkiego od tych, z kim będziesz pracował. Poza tym
      będziesz miał okazje zaznajomienia się z kultura tego kraju i wieloma rzeczami,
      o których być nawet nie pomyślał będąc w Polsce, co powinno Ci pomoc w podjęciu
      rozsądnej decyzji odnośnie emigracji.
      Powodzenia.
    • Gość: Piotr Re: Nowa Zelandia, czy IP: *.ak.nz.asiaonline.net 26.10.01, 03:27
      Witam i zapraszam do NZ!

      Zdaje się, że do tego kraju pasujesz. Co prawda możesz się troszkę zawieść, bo
      ludzie tu nie są ogólnie zbyt wyrafinowani, przeważają przaśni i prości, w pozytywnym
      sensie, bez chamstwa. Nie brakuje tu jednak żyjących nie wiadomo za co artystów,
      nawiedzonych zielonych i obrońców zwierząt, bojowników o pokój i sprawiedliwość
      społeczną - itp itd - słowem polityczna poprawność do granic absurdu. Sporo
      interesujących, generalnie jednak nieszkodliwych świrów. Wszystko
      pod ochroną lewicowego rządu zdominowanego przez kobiety (co ma swoje zalety,
      bo okazuje się, że panie na wysokich stołkach generalnie logicznie myślą i nie
      dają się ponieść emocjom).

      Generalnie - strasznie różowo tu nie jest, kraj pod wieloma względami jest
      nieźle porypany, ogólnie jednak znacznie normalniejszy niż Polska.
      Dużo pisałem o NZ w innych wątkach, nie będę się powtarzał w tym. Pozbieram
      stare teksty i wyślę na priv-a.

      Tutaj tylko ustosunkuję się do kilku poruszonych spraw:

      - Tak, urzędnicy są mili i zwykle na prawdę chcą pomóc. Są też strasznymi
      służbistami.

      - Z przyjaznością do imigrantów bywa różnie. Jak pracujesz i jesteś potrzebny
      generalnie cię lubią.

      - Zasiłki. Przez pierwsze 2 lata pobytu nie masz prawa do żadnych zasiłków.
      Są jednak wyjątki - głównie w przypadku choroby. Poza tym do zasiłku na
      dzieci nabywa się prawo już chyba po roku.

      - Zmiana pracy. Na wizie do pracy jesteś przypisany do pracodawcy. Zmiana
      pracy to konieczność starania się o nową wizę. Przy pobycie stałym możesz
      sobie przebierać w pracodawcach, ale uważaj - lepiej na początku trzymać
      się tego pierwszego, następni mogą zwracać uwagę na długość stażu pracy
      w NZ. Poza tym rynek pracy jest tu bardzo mało uregulowany, łatwo jest
      pracownika wywalić ze skutkiem natychmiastowym, a płatnego chorobowego
      jest 7 dni na rok.

      - Metro w Auckland. Odpowiedź faktycznie nie jest jednoznaczna. Coś co nazywa
      się Tranz-Metro jeździ po powierzchni, jest spalinowe, nigdzie się nie spieszy i
      w szczycie chodzi co pół godziny. Wszystkiego 3 linie. Mało kto z tego korzysta
      bo jest beznadziejne. Ma się to podobno zmienić, bo miasto wykupiło tory,
      i buduje nowy dworzec, ale pewnie nie wcześniej niż za jakieś 5 lat. Z komunikacji
      miejskiej są jeszcze autobusy, w promieniu 5km od centrum połączenia znośne,
      dalej lepiej nie próbować. Chyba, że ktoś lubi czekać pół dnia. Bez własnego
      samochodu jest tu ciężko. Ja do pracy jeżdżę rowerem i bardzo sobie to chwalę
      (brak kłopotów z parkowaniem), ale tylko dlatego że mieszkam blisko.
      Z niektórych dzielnic poza tym do centrum kursują promy - w szczycie są na
      swoich odcinkach najszybsze.

      Piotr
    • jarekla Re: Nowa Zelandia, czy 26.10.01, 07:42
      MOze ktos podac link z informacjami na temat emigracji jako niezalezny do Nowej
      Zelandii?
      Jarek
      • Gość: Piotr Po raz kolejny wysylam to samo IP: *.dialup.xtra.co.nz 26.10.01, 09:07
        No dobra. Bede nudny i posle ten sam tekst do tej grupy chyba po raz trzeci.
        Coz - temat robi sie popularny a komu chcialoby sie przedzierac przez
        poprzednie watki...

        ---------------------------------------------------------------

        Kilka praktycznych porad jak emigrowac do Nowej Zelandii:
        ---------------------------------------------------------

        Zaczne od opisania co ja zrobilem, potem przejde do porad:

        1. Kontaktowalem sie z posrednikiem migracyjnym (wielki blad!),
        zbieralem informacje, przygotowywalem papiery, oszczedzalem
        pieniadze.
        2. Wkurzywszy sie na posrednika pojechalem na wize turystyczna
        "w ciemno" majac ze soba CV, kilka dokumentow, kontakty na
        firmy posredniczace w szukaniu pracy (te kontakty akurat sa
        bardzo pozadane), nagrane terminy na kilka interview.
        3. Otrzymawszy szczesliwie oferte pracy popedzilem niezwlocznie
        do Immigration Service i wyrobilem sobie roczna wize do pracy.
        4. Wrociwszy z urlopu do Polski podziekowalem szefowi za
        wspolprace, odpracowalem grzecznie okres wypowiedzenia,
        spakowalem manatki, uzupelnilem potrzebne papiery i po 3
        miesiacach ponownie bylem w NZ. Oferta z NZ na szczescie
        jeszcze byla aktualna. (kazac pracodawcy czekac 3 miesiace
        to tez blad!)
        5. Natychmiast po przyjezdzie zlozylem papiery o pobyt
        staly dla siebie i zony. Po 6 miesiacach nam go przyznano
        w zwiazku z czym wybralem sie do Polski na 2 tygodnie
        i wrocilem do NZ z zona (moja wycieczka oczywiscie nie
        byla niezbedna, ale szalec to szalec).

        Teraz porady na podstawie doswiadczen i bledow:

        1. ABSOLUTNIE NIE KORZYSTAC Z POSREDIKOW MIGRACYJNYCH!!!
        Zedra spore pieniadze w zamian za watpliwa pomoc. Czasami
        nawet moga zaszkodzic (w moim przypadku akurat dzieki
        "pomocy" posrednika omal nie znalazlem sie w NZ bez kilku
        niezbednych papierow). Wszystkie potrzebne imformacje
        mozna znalezc samemu, biurokracja w NZ tez nie jest az tak
        grozna jak strasza. Lepiej zachowac ta forse na start w
        nowym kraju niz dawac ja za nic jakims niewydarzonym
        prawnikom.

        2. Zbierac jak najwiecej informacji o kraju gdzie sie
        chce wyjechac, procedurze migracyjnej, potrzebnych
        papierach. Wymagania stawiane imigrantom i potrzebne
        papiery sa dokladnie opisane na stronie:

        http://www.immigration.govt.nz/

        3. Oszczedzac pieniadze na start, w miedzyczasie zbierac
        potrzebne papiery.

        - dobrze jest zaczac od niezbednego egzaminu z angielskiego
        (IELTS) - jest wazny 2 lata. Zdaje sie to w British Council
        w Warszawie (gdzies kolo Palacu Kultury - Aleje Jerozolimskie
        ilestam).
        - wszystkie posiadane papiery (swiadectwa urodzenia, slubu,
        dyplomy, wyciagi z indeksu itp) nalezy kserowac u notariusza
        (kopia potwierdzona czy cos takiego - ponad 5 zl za strone),
        potem to ksero tlumaczyc u tlumacza przysieglego (razem z
        pieczatka notariusza). Oryginalow lepiej nigdzie nie wysylac,
        a liczba pieczatek robi wrazenie na urzednikach.
        - Na dlugo przed rozpoczeciem procedury migracyjnej dobrze
        jest skontaktowac sie z NZQA (New Zealand Qualification
        Authority - http://www.nzqa.govt.nz/) i wyslac im kopie dyplomu i
        wyciagu z indeksu w celu oceny kwalifikacji. Immigration
        Service zwykle wymaga tej oceny (chociaz to nie jest regula).
        Przekladanie papierow w NZQA moze potrwac i 9 miesiecy.
        - Dokumenty, ktore sie szybko przeterminowywuja zalatwiac
        na koncu. Zaswiadczenie o niekaralnosci wazne jest 6 miesiecy
        i wyrabia sie to w jakims sadzie w Warszawie (nie pamietam
        gdzie), badania lekarskie wazne sa 3 miesiace - lista
        uprawnionych lekarzy w Polsce na stronie NZIS. Mozna tez
        je zrobic na miejscu, ale chyba jest znacznie drozej.

        4. Przygotowac bardzo porzadne CV, porozgladac sie za
        posrednikami pracy (ci dzialaja za darmo - placi pracodawca -
        i sa bardzo pomocni), wyslac CV do jak najwiekszej ilosci i
        gdy znany jest juz termin wyjazdu poumawiac sie na mozliwie
        duzo rozmow kwalifikacyjnych. Na miejscu trzeba tez koniecznie
        przegladac odpowiednie ogloszenia w lokalnych gazetach.
        Wymagany jest oczywiscie pewien staz pracy. Immigration
        Service wymaga 4 lat stazu aby zaakceptowac aplikacje,
        pracodawcy podobnie.

        Namiary na posrednikow:

        http://www.iconrec.co.nz/
        http://www.andrewspartners.com/
        http://www.wilsonwhite.co.nz/
        http://nz.eresourcing.tmp.com/
        http://www.candle.co.nz/
        http://www.laceylee.co.nz/
        http://www.duncanryan.co.nz/

        Oferty pracy dla informatykow:

        http://www.nzjobs.co.nz/
        http://www.it.jobstuff.co.nz/cgi-bin/wspd.sh/itsearch.w
        http://netclassifieds.nzherald.co.nz/employment/

        (Adresy skopiowalem ze starych zakladek, nie wszystkie
        moga dzialac, moze byc oczywiscie kilka nowych o
        ktorych nie wiem. Najlepiej odpalic ulubiona wyszukiwarke
        i poszalec).

        5. Wyjechac na wize turystyczna i niech sie dzieje!
        W Polsce nie ma ambasady NZ. Wize wyrabia sie w konsulacie
        Brytyjskim (Warszawa, tez gdzies kolo Palacu Kultury,
        zdaje sie, ze na ulicy Emilii Plater).
        Trzeba wykazac sie praca w Polsce (zaswiadczenie o urlopie),
        srodkami na pobyt, rezerwacja hotelu itp. Zwykle wiza
        wazna jest miesiac - czasu niewiele wiec trzeba sie sprezac.
        Dobrze zainstalowac sie w centrum miasta. Namiar na tani
        hotelik w samym centrum Auckland (standard kiepsko-przyzwoity,
        ale tanio i blisko na wszystkie rozmowy):

        http://www.aspenlodge.co.nz/

        Poza Auckland i Wellington informatyk raczej pracy nie znajdzie.
        Mozna probowac tez w Christchurch albo Palmerston North, ale
        szanse sa znacznie mniejsze.

        Majac pisemna oferte pracy nalezy natychmiast wybrac sie
        osobiscie do Immigration Service (w Auckland - 450 Queen Street).
        Zwykle jest tlum, wiec dobrze jest byc wczesnie rano. Trzeba
        uzbroic sie w cierpliwosc - urzednicy maja do czynienia z
        tlumem nie bardzo mowiacych po angielsku ludzi - moga byc
        poirytowani, ale generalnie sa mili. Moga odsylac po kilka
        razy w celu uzupelnienia dupereli (ja chodzilem cztery i
        chyba juz im sie znudzilem), ale informatyk z powazna oferta
        pracy i dyplomem powinien dostac wize do pracy od reki.
        Z wiza do pracy, bedac na miejscu mozna spokojnie starac
        sie o pobyt staly, co trwa okolo 6 miesiecy.

        Inna sciezka (nie wyprobowana, ale powinna zadzialac):
        Rozwiazanie opisane powyzej ma jedna wade: trzeba znalezc
        wyrozumialego pracodawce. Bez wizy do pracy ciezko jest
        o oferte pracy, bez oferty nie da sie wyrobic wizy i kolo
        sie zamyka. Byc moze lepiej jest od razu starac sie o
        pobyt staly. Od niedawna Immigration Service wydaje
        obiecujacym kandydatom na pobyt staly 6-miesieczne wizy
        do pracy "w ciemno" - na szukanie pracy. Z takim czyms
        w paszporcie zrozumienie u pracodawcy powinno byc wieksze.

        KONIECZNIE - trzeba miec jakies oszczednosci na start.

        6. Podsumowanie i refleksje.

        - Dobrze sie przygotowac
        - Bedac na miejscu zdziala sie znacznie wiecej niz
        korespondencyjnie
        - Oferta pracy jest NIEZBEDNA (punkty na pobyt staly
        sa ustawione tak, ze bez oferty duzo sie nie zdziala,
        poza tym z czegos trzeba zyc). Aby otrzymac oferte trzeba
        odbyc rozmowe na miejscu. Nikt nie zatrudni w ciemno.
        - Trzeba byc przygotowanym na to, ze jakas czesc misternego
        planu zawiedzie na calej linii i trzeba bedzie
        improwizowac.

        - NIE LICZYC ABSOLUTNIE NA JAKIES KOKOSY I LATWY START!
        Mimo, ze za pensje informatyka mozna utrzymac spokojnie
        2 osoby, calkiem przyzwoicie mieszkac blisko centrum
        i jeszcze troche odlozyc.
        Na poczatku moze byc ciezko. W NZ przez pierwsze dwa
        lata nie mozna starac sie o zadne zasilki.
        Z drugiej strony na prawde WARTO WYJECHAC - dlaczego?
        To temat na osobny, dlugi list.

        - Najlepiej od razu zapomniec o powrocie. Inwestycja
        w wyjazd jest tak duza, ze trzeba szybko zaakceptowac
        nowy kraj z jego wadami i zaletami. W koncu to Ty go
        wybrales i winic mozesz tylko siebie. Prawie tak jak
        w malzenstwie.

        Powyzsze rady, mimo ze specyficzne dla Nowej Zelandii
        moga miec tez sens dla Australii i Kanady.
        • Gość: Muzykant Re: Po raz kolejny wysylam to samo IP: *.chello.pl 26.10.01, 13:00
          Bardzo dziekuje za bardzo wyczerpujace wyjasnienia (nie tylko w swoim imieniu).
          Jestes wyjatkowo porzadnym gosciem, w przeciwienstwie do niektorych bredzacych
          i szarpiacych ludziom nerwy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka