Dodaj do ulubionych

mam dość humorów NM

08.09.06, 07:32
Przyszłam wczoraj z pracy, zadowolona a w domu - cisza. NM ze swoim synem
byli oddać krew (potrzebna do operacji teściowej) i na zakupach.A poza tym
dzień jak co dzień. Zero reakcji, chęci rozmowy - jak zagadałm po obiedzie to
dowiedzialam się, że to JA mam zły humor. Prawdę mówiąc większej bzdury nie
słyszałam. Ale NM tak się zakręcił, że znalazł wytłumaczenie, dlaczego mam
zły humor - do tej pory nie rozumiem. No i w domu cały dzień martwa cisza.
Tzn. NM rozmawiał ze swoim synem, ale ze mną nie. Mam czasami tego dośc i
chętnie bym się nieraz wypisała. Ale jest mi bliski i dobry i kocham go. Ale
tak trudno jest czasami z nim sad
Obserwuj wątek
    • lilith76 Re: mam dość humorów NM 08.09.06, 10:12
      Wiem coś o tym, bo mam w domu maniaka internetowych gier, który jak zasiądzie do kompa, to wstaje na siku, bo nawet je przed monitorem. Wyolbrzymiam, bo jak trzeba to pozmywa, upierze i zrobi coś w domu, ale generalnie mam wrażenie, że zamyka się we własnym świecie. W dodatku jego sześcioletni syn zaczyna być jego klonem i mam czasami w domu dwóch Alienów.
      Problem w tym, że kobieta buduje więź poprzez rozmowę, a facet poprzez - cholera wie co. Dla niego dom, to miejsce gdzie już nie musi utrzymywać więzi, bo to musiał robić cały dzień w pracy. W efekcie kobieta ma poczucie obcości i oddalenia wzajemnego, gdy on sobie po prostu odpoczywa.
      To ładnie brzmii jako teoria, ale sama doskonale wiem, że w praktyce chciałoby się tego faceta wytargać za kudły. Kiedyś nawet wpisałam mu w komórkę przypomnienie: "20.00-21.00 czas dla kobiety".
      Przychodziło mi do głowy sprytny pomysł zabronienia mu siedzenia tyle przed komputerem, ale wtedy on mógłby mi wyrzucać, że co chwila gdzieś wychodzę z domu, wyjeżdżam z koleżankami i teraz mam siedzieć na tyłku przy domowym ognisku. Pewnie bym się zadławiła.
      Ja mam swój margines niezależności i z bólem zębów pozwalam mu na jego margines.
      • bez44 Re: mam dość humorów NM 08.09.06, 10:24
        ja rozumiem, ale czemu nie powie,po ludzku, że ma marny humor, bo mu krwi
        utoczyli? przecież zrozumiem. A nie obnoszenie się z miną po domu, a dzisiaj
        usłyszałm, że przeciez wyciągał łapkę do mnie bo zadał mi jedno pytanie. Do
        domu nie chcwe się wracać sad. A jego syn? całymi dniami siedzi przed komputerm
        (19 lat!!!!!!!!!!!!!!!!!!) szału mozna dostać. A NM zasuwa w domu. Ja mojego
        poganiam do roboty, ale czasami słyszę, czemu zawsze on ma tyrac? na co mu
        mówię, że nic mu się nie stanie, a mnie pomoże. A jak ja się mam prosić, a
        potem czekać godzinami na zrobienie rzeczy, która zajmuje 5 minut to dziękuję
        od razu.
        • dominika303 Re: mam dość humorów NM 08.09.06, 13:26
          bez i tu robisz zle!!!!!!!!!!!
          poproś pasierba lub NM o pomoc i poczekaj na efekty!!
          po godzinie grzecznie przypomnij!!
          jak nie poskutkuje to ty tez tej czynności nie rób poprostu!!ale w żadnym
          wypadku nie zwalaj całej odpowiedzialności za dom na siebie i swoje
          dziecko!!!!!!!!!!!!!

          trochę asortywnosci przydałoby ci sie liznąć lub chociaz trochę więcej
          stanowczości!

          Ale masz już sposób na lenistwo panów, jak czegoś nie zrobią o co ich poprosisz
          to ty tego tez nie rób pod żadnym pozorem, choćby nie wiem co!! no i co z tego
          że wanna będzie nie umyta przez tydzień - najwyżej będziesz w niej brałą tylko
          prysznic, i co z tego że kosz ze śmieciami przepełniony, najwyżej postaw obok
          następny worek na śmieci i tam wrzucaj odpadki, jak brud i smród zacznie kłóc
          w oczy i nęcić nosek to może pasierb i NM sami zadeklarują pomoc!! w każdym
          bądz razie warto spróbować.
          pozdrawiam
          P.S.
          Rozumiem, że ty jako kobieta możesz zle się czuć w takim bałaganie, ale na
          miłość boską ci panowie tez mają łapki i tez moga coś zrobić pożytecznego dla
          domu oprócz gry na kompie.
        • lilith76 Re: mam dość humorów NM 08.09.06, 14:25
          bez44
          napiszę ci z własnego doświadczenia jako dziecka i jako gospodyni domowej. Kiedy byłam młoda raz, czy dwa zapytałam się mojej mamy, czy pomóc, a ona "typ matki Polki cierpiętnicy" przekonywała, że da sobie radę sama. Po jakimś czasie rutynowe pytania nudzą, więc już się ich nie zadaje. Ale gdyby tylko kazała mi coś zrobić, to zrobiłabym. Każdy w domu by zrobił, tylko czekał na jej słowo. Ale nie, ona musiała machać sama cierpiąc, że ma na głowie cały dom. Tzn w stosunku do ojca nie miała litości i obrzucała go zadaniami do wykonania smile

          No właśnie, rozdziel zadania pomiędzy członków rodziny. Jeśli któryś nie zrobi ZOSTAW TO. Nawet jeśli to będzie oznaczać, że nic nie zjecie, bo wszystkie naczynia, garnki i sztućce leżą w zlewie - przypadek z mojego gospodarzenia w domu, kiedy to ja gotowałam, a M miał po tym z zmywać, wściekły ale w końcu pozmywał, bo nie miał w czym dzieciom obiad ugotować i podać.
          Przez jakiś czas trzymało się w mojej głowie to potworne przekonanie, że dom to wizytówka gospodarności kobiety i brud w domu o mnie źle swiadczy, nawet jeśli nasyfił Niemąż. Wyleczyłam się z tego - dom to NASZA wizytówka, a jak goście potkną się o jego skarpetki i brudne podkoszulki, to będzie kiepsko o NIM świadczyć. Kropka.
    • braktalentu bałaganiarstwo - długie 08.09.06, 14:11
      Historia niebieskiej torby IKEA.
      Niebieska torba IKEA gniła sobie w garażu. Przez jakiś czas służyła jako worek
      transportowy do liny wspinaczkowej, potem trzymał w niej swoje rzeczy Bronek -
      grabaż, a w końcu trafiła na podłogę, między zamrażarkę, a pojemnik z
      narzędziami. Smutno jej było w garażu i pusto, więc kiedy znów ktoś się nią
      zainteresował uznała to za ciekawą odmianę. Cóż to się w niej nie znalazło...
      Miseczki z resztkami musli przyozdobionymi pleśnią, pomarańczowy polar, kapcie,
      kilka par brudnych skarpet, kubeczki najróżniejszej maści, szczotki do włosów,
      zębów i butów, smycz psa, rozsypana karma dla kota, kartki z rysunkami i
      butelki z wodą mineralną. Torba wędrowała. Rano z góry na dół, a wieczorem z
      ładunkiem znowu na górę...

      Młoda gospodyni z braku innych naczyń podała pomidorową z kluseczkami w
      kubkach. Mąż niezmiernie zdzwiony zapytał o głębokie talerze i dowiedział się,
      że leżą w niebieskiej torbie, w tym i w tym pokoju, na takim to a takim
      łóżku... Bo młoda gospodyni nie potrafiła wytrzymać smrodu brudnych naczyń w
      zlewie, a kolejne worki ze śmieciami wypadające z szafki przyprawiały ją o
      rozpacz. Ale nie widziała też powodu dla którego tylko ona ma zawsze zmywać,
      wyrzucać śmieci i sprzątać. Zamiast zostać męczennicą i za...jak dziki osioł
      poradziła się koleżanek z forum. To One uświadomiły jej, że z bałaganiarstwa i
      niechlujstwa można nigdy nie wyrosnąć. Nigdy, never. Postanowiła więc zadbać o
      porządek wokół siebie, a bałagan przenosić do pokoju jego twórczyni, której
      najwyraźniej nie przeszkadzał.

      Jeżeli sądzicie, że historia zakończy się jak amerykański film dydaktyczny, to
      się mylicie. Nikt, niczego się nie nauczył, ale za to wszyscy są szczęśliwi.
      Torba, bo czuje się znowu potrzebna, gospodyni, bo nie sprząta nie swoich
      rzeczy, pasierbica, bo nikt Jej dupy nie truje (poza M., który nie lubi zupy w
      kubkach, ale teraz to już Jego problem)i M., którego nikt nie dręczy.

      Wakacje się skończyły. Po dwóch miesiącach ciężkiej pracy torba odpoczywa w
      pokoju na górze. W tym roku jednak brudne ciuchy pozostaną w swoich kątach.
      Nikt nie umyje podłogi i nie zmieni pościeli. Pokój został zamknięty (może
      później go jakoś uszczelnię, żeby robale nie wyłaziły-smile)) i czeka na wizytę
      swojej lokatorki. Ten kto chce zjeść zupę pomidorową z kluseczkami w głębokim
      talerzu musi tam wejść, odnaleźć talerz, przynieść go i umyć-smile)) A jak Mu się
      nie podoba, to musi wymyślić inny sposób na utrzymanie talerzy w miejscu ich
      przeznaczenia.

      A młoda gospodyni ma teraz czas na robótki ręczne i popijanie herbatki ze
      swojego kubeczka, strzeżonego jak oko w głowie. I tę formę wypoczynku
      serdecznie poleca tym, którym życzy dobrze. Warto okazać uczucie pasierbom,
      robiąc im szalik na drutach. W takim akademiku zimno może być jesienią-smile))
    • nangaparbat3 Re: mam dość humorów NM 09.09.06, 16:47
      nikt nie ma obowiazku być w dobrym humorze. Niestety często uważamy, ze to
      przeciwko nam, a to nieprawda, najczęściej z nami nie ma nic wspólnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka