Dodaj do ulubionych

Emigracja musi bolec

05.02.03, 16:53


Rozmowa z doktorem Januszem Wroblem, psycholingwista i psychoterapeuta,
szefem Instytutu Studiow Polskich i Srodkowo-Wschodniej Europy w St. Mary's
University w Orchard Lake (w stanie Michigan)
Emigracja musi bolec
Rozmawial: Wlodzimierz Knap


- Kiedy wyjechal Pan do Stanow Zjednoczonych?

- W 1984 r. W Ameryce jestem wiec od 18 lat

- Jak doszlo do tego, ze opuscil Pan Polske?

- Najpierw opowiem co nieco o sobie. Jestem absolwentem Uniwersytetu
Jagiellonskiego. Prace magisterska z zakresu terminologii dotyczacej
pokrewienstwa w jezyku schizofrenikow napisalem pod kierunkiem prof. Krystyny
Pisarkowej. Promotorem mojej pracy doktorskiej poswieconej semantyce i
pragmatyce jezyka schizofrenikow byl natomiast prof. Wladyslaw Miodunka,
ktory zaproponowal mi, gdy pisalem doktorat, bym zostal asystentem w
Instytucie Badan Polonijnych, wowczas jeszcze mieszczacym sie na Rynku
Glownym w Krakowie. W roku 1984 wyjechalem do Stanow Zjednoczonych

- Czy wyjechal Pan ze swiadomoscia, ze do ojczyzny nie wroci?

- Nie. Decyzje o pozostaniu w Ameryce podjalem dopiero, gdy sie tutaj
znalazlem. Zostalem emigrantem politycznym, gdyz od drugiej polowy lat 70.
bylem dzialaczem opozycji antykomunistycznej, nalezalem do Studenckiego
Komitetu Solidarnosci, potem byla "Solidarnosc". Kiedy otrzymalem w Ameryce
azyl polityczny, oznaczalo to wowczas dla mnie zamkniecie drogi powrotnej do
kraju, jesli nie na zawsze, to - o czym bylem wtedy przekonany - na dlugie
lata

- Jak Pan sobie poradzil w Stanach Zjednoczonych?

- W 1986 roku wygralem konkurs na stanowisko pracownika naukowego w katedrze
polonistyki w St. Maryðs College w Orchard Lake (w stanie Michigan). Po
siedmiu latach uzyskalem nominacje profesorska, a od 12 lat jestem takze
szefem katedry. W tym czasie rozszerzylem nasz wydzial, a z racji tego, ze
stalismy sie uniwersytetem, myslimy obecnie nad utworzeniem studiow
magisterskich w dziedzinie studiow polskich i wschodnioeuropejskich (obecna
nazwa wydzialu to: Polish &East/Central European Studies w St. Maryðs College
of Ave Maria University)

W Stanach Zjednoczonych nie tylko wykladalem, publikowalem (m.in.
ksiazke "Language and Schizophrenia"), ale rowniez bylem studentem. W
ubieglym roku ukonczylem psychologie o specjalnosci psychoterapeutycznej i
obecnie, po uzyskaniu licencji, zamierzam otworzyc poradnie psychologiczna,
ktora pomagalaby w pokonywaniu wszystkich stresow, ktorych doswiadcza
emigrant w momencie pojawienia sie w kraju nowego osiedlenia. Mamy juz
zreszta doswiadczenia w pomaganiu emigrantom z Polski, gdyz eksperymentalnie
przez rok prowadzilismy dla nich poradnie psychologiczna

- Dlaczego poradnia dzialala tylko przez rok?

- Musielismy ja zamknac ze wzgledu na brak funduszy

- To czy warto probowac jeszcze raz?

- Absolutnie tak, poniewaz wiem to zarowno z wlasnego doswiadczenia, jak i
dzieki owej rocznej praktyce, jak bardzo wiele problemow do pokonania ma
kazdy obcokrajowiec, w tym Polak, ktory przybywa do obcego mu kraju, do innej
kultury, musi pracowac z ludzmi o odmiennej mentalnosci itp. Co wiecej i co
gorsza, po latach przebywania na emigracji okazuje sie nieraz, ze z czasem
zamiast wygasac, mnoza sie klopoty zwiazane z praca, z zyciem osobistym,
rodzinnym. Ich korzenie tkwia niejednokrotnie u poczatkow trudnej drogi
emigranta

- Mam rozumiec, ze niektore niepowodzenia w zyciu zawodowym, rodzinnym czy
osobistym, maja swoje zrodla w pierwszym okresie pobytu poza ojczyzna?

- Tak, gdyz dla niemal wszystkich swiezo upieczonych emigrantow poczatkowy
okres pobytu poza krajem i rodzina jest trudny, a dla wielu do tego stopnia
wyjatkowo bolesny, ze jego konsekwencje w psychice moga pozostac na dlugie
lata lub wrecz na zawsze

- Czy na wlasnej skorze doswiadczyl Pan problemow z adaptacja do nowych
warunkow?

- Oczywiscie. Mysle, ze nie ma emigranta, ktory nie przezywalby kryzysow:
jezykowego, tozsamosci i wartosci. Na poczatku nowej drogi emigranci
otaczajaca ich przestrzen postrzegaja jako dziwna, jesli nie wrecz dziwaczna.
Spotykani ludzie nie tylko ze nie dziela z nami naszych wartosci, przekonan i
tego, w co wierzymy, ale posluguja sie jezykiem, ktory choc mozemy niezle
znac, to jednak go nie czujemy. Jest sie w sytuacji walczacego o przetrwanie;
rzecz jasna nie chodzi mi tylko o przetrwanie fizyczne. Na poczatku
emigranci, jak u siebie czuja sie chyba jedynie we snie, w czasie ktorego
powracaja do najblizszych, do swojego miasta i jezyka. Po przebudzeniu musza
wracac do nowej, obcej rzeczywistosci, w ktorej trzeba dzialac zgodnie z jej
wymogami. A swiat zewnetrzny nie jest zwykle swiadomy udrek, przez jakie
przechodzi emigrant na poczatku swojego nowego zycia. Efekt czesto jest taki,
ze zmuszony jest on rownoczesnie wiesc podwojne zycie: tutaj (w USA) i tam (w
Polsce); przedtem (w Polsce) i teraz (w USA). Taka sytuacja prowadzic moze do
kryzysow w zyciu osobistym i zawodowym, a nawet wrecz do zaburzen
psychicznych, zwlaszcza kiedy emigranci nie znaja jezyka kraju, do ktorego
przybyli

Uwazam, ze swiezo upieczonym emigrantom mozna pomoc, przynajmniej czesciowo.
Jedna z form pomocy, ktora mozemy zaproponowac osobom przechodzacym
wspomniane przeze mnie kryzysy, jest uswiadomienie im, ze stan, w jakim sie
znajduja, jest czyms zwyklym, naturalnym, normalnym. Mozna powiedziec, ze
czyms nienormalnym byloby, gdyby ktos, kto wyemigrowal, nie przezywal tych
stanow, problemow i nie mial zwiazanych z nimi napiec. Psychologowie czy
psychiatrzy moga duzo dobrego uczynic dla takich osob

- Na czym moze polegac taka pomoc?

- Juz chocby przez sam tylko fakt uswiadomienia im, ze - po pierwsze - te
trudne chwile, jakie przechodza, sa stanem naturalnym. Po drugie - ze ten
trudny czas, jest tylko okresem, pierwszym krokiem, ktory musza pokonac, by w
przyszlosci moc zarowno realizowac swoje dalekosiezne cele, jak i
uporzadkowac stosunek do samego siebie. To naturalne, ze na samym poczatku
emigracji przewaza zazwyczaj poczucie zametu emocjonalnego i intelektualnego.
Nagle, po latach egzystencjalnej ciszy, stajemy wobec calkiem podstawowych
pytan: kim jestem? co ja tu robie? czy to miejsce jest dla mnie odpowiednie?

- Czy emigracja najnowsza, ta po 1989 r., rowniez ma tak wiele problemow na
poczatku?

- Nie ulega watpliwosci, ze niemal kazdego dotyka pewien kryzys tozsamosci
oraz stres wynikajacy ze znalezienia sie w nowym miejscu, ale najnowsi
emigranci charakteryzuja sie przede wszystkim tym, ze maja znacznie mniejsze
kompleksy niz poprzednie pokolenia emigrantow z Polski

- Z czego wynika ta wieksza pewnosc siebie wsrod emigracji po 1989 r.?

- Polacy w Ameryce odwoluja sie do pojecia europejskosci, a glownie mlodzi
ludzie mentalnie czuja sie juz czlonkami Unii Europejskiej

- Chyba jednak dla Amerykanow bycie obywatelem Unii Europejskiej nie oznacza
az tak wiele?

- Ci mlodzi ludzie z Polski, ktorzy uwazaja sie za reprezentantow Unii,
przynosza ze soba do Stanow Zjednoczonych poklady erudycji oraz oglady, ktore
to wartosci sa modne obecnie w USA i sa kojarzone z europejskoscia. Przed
1989 r. przyjezdzalismy do Ameryki zazwyczaj z negatywnym mysleniem o sobie.
Postrzegalismy sie jako obywatele z zacofanej i w dodatku uciemiezonej
prowincji. Wiecej, przyjezdzajac do Stanow Zjednoczonych nie moglismy sie
uwolnic od dwubiegunowego stosunku do Ameryki. Z jednej strony poczuwalismy
gleboka wdziecznosc za to, ze moglismy tam byc. Z drugiej - zazdroscilismy im
bogactwa. Trzeba przyznac, ze na poprawe naszego samopoczucia w USA wplyw
mialy dwa wydarzenia. Pierwszym byl wybor kardynala Karola Wojtyly na
papieza, a drugim - fenomen "Solidarnosci" i jego zduszenie przez
wprowadzenie stanu wojennego. Przez wiele lat dzieki "naszemu" papiezowi
oraz "Solidarnosci" Amerykanie czuli do nas sporo sympatii. Praktycznie z
dnia na dzien prz
Obserwuj wątek
    • canadian Re: Emigracja musi bolec 05.02.03, 16:57
      Stare i znane.
      A mozna zapytac a propos czego ten watek?
      • kanadyjka Re: Emigracja musi bolec 05.02.03, 17:06
        hmm, az tak trudno sie domyslec?
        • nikah Re: Emigracja musi bolec 05.02.03, 17:22
          no przeciez polowa z nas ma zaburzenia psychiczne dlatego ten watek,przykro mi
          ze ten profesor tak to pzezywal ta emigracje,ja chyba mam skore krokodyla jakos
          sie nie widze w tym jego opisie
    • falszywy Re: Emigracja musi bolec 05.02.03, 17:35
      bij zabij ale ja tez nie wiem o co chodzi?
      • Gość: --Michal Sprzeciw! IP: *.tiaa-cref.org 05.02.03, 18:01
        Ja jestem POJEBANY spowodu uszkodzenia genetycznego, nic z tym nie ma wspolnego
        powyzsze przeswietne wystapienie zaczynajace sie slowami:

        "- Najpierw opowiem co nieco o sobie ... "

        No i dalej juz nie trzeba czytac.
    • Gość: usa Re: Emigracja musi bolec idiotyzm IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.02.03, 18:21
      niech sie ten profesorek wypowiada za siebie

      - Polacy w Ameryce odwoluja sie do pojecia
      europejskosci, a glownie mlodzi
      ludzie mentalnie czuja sie juz czlonkami Unii Europejskiej
      • Gość: --Michal Panie Kociol! IP: *.tiaa-cref.org 05.02.03, 18:28
        Gość portalu: usa napisał(a):
        "niech sie ten profesorek WYPOWIADA Z SIEBIE
        Polacy w Ameryce odwoluja sie do pojecia
        europejskosci, a glownie mlodzi ludzie mentalnie czuja sie juz czlonkami Unii
        Europejskiej"

        Panie Kocilol! Pan tez za siebie gadaj.
        Ja sie mentalnie ani inaczej nie czuje zadnym czlonkiem tego socjalistycznego
        burdelu (EU), byc moze dlatego ze mlody jestem jedynie sercem.
    • Gość: myszka Re: Emigracja musi bolec IP: *.36-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 05.02.03, 18:27
      jezeli emigracja moze doprowadzic do zaburzen psychicznych,to astronauci co z
      nimi bedzie oni opuszczaja ziemie,a tak wogole facet szuka roboty i dotacji z
      rzadu moze ,profesor szukaj lepiej roboty w tworkach tam cie bardziej
      potrzebuja,ludzie ktorzy sa na tzw.emigracji kilka lat to sa osobniki bardzo
      silne psychicznie bo ktos kto lubi siedziec za piecem nie bedzie szukal w zyciu
      przygod a emigracja to przygoda zycia
    • Gość: est Re: Emigracja musi bolec IP: *.sympatico.ca 05.02.03, 18:41
      Musi bolec tepakow, leniwych, i gamoni.
      • Gość: Renka Re: mnie pan doktor sie podoba jako zrodlo wiedzy IP: *.home.cgocable.net 05.02.03, 20:28
        Rozkosze zycia emigracyjnego zwiazane sa z cierpieniem. Cierpia jednostki
        inteligentne i bardziej wrazliwe i pewnie te zagrozone sa schizofrenia.
        Zauwazylam (z literatury prasy codziennej), ze co schizofrenik, to
        wyksztalcony bardziej niz przecietnie albo z rodziny adwokatow albo lekarzy..
        Mlodzi emigranci w trakcie edukacji nie maja zbytnich problemow z
        przystosowaniem, chyba, ze te rodzinne, bo np jego ojciec, farmaceuta,
        przyjezdza do Kanady i musi pracowac jako sprzatacz, roznosiciel gazet,
        kierowca taksowki, zeby jakos( marnie z reguly) zwiazac koniec z
        koncem.Emigranckie dzieci sa czasem niewinnymi ofiarami edukacji swoich
        rodzicow emigrantow, i szybko zauwazaja niski status, w jakim im przychodzi
        zyc. Cierpia wraz ze swoimi rodzicami. Ja uwazam, ze trzeba te rozlatujace sie
        rodziny ratowac, zanim sie rozleca.Oczywiscie, procesy adaptacyjne gdzies tam
        maja swoj kres, a im mlodsze osoby, tym lepiej sie adaptuja. Jednak stresy
        choroby emigracyjnej dopadaja kazdego. Nie ma lekko.
        Dlatego taki pomysl, jaki ma pan doktor jest godny nasladowania i uwazam
        nawet, ze organizacje polonijne powinny dolozyc funduszy na te cele.
        To lezy w interesie wszystkich, zeby nasi (polscy przynajmniej) emigranci nie
        zglupieli calkowicie wobec problemow adaptacyjnych. No bo naprawde z
        farmaceuty przekwalifikowac sie na sprzataczke domkow lub kierowce taksowki
        nie jest latwo. Psychicznie.
        • Gość: myszka Re: mnie pan doktor sie podoba jako zrodlo wiedz IP: *.36-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 05.02.03, 20:49
          jezeli twoj farmaceuta tanczy z miotla zamiast lapac sie za ksiazki i zdawac
          egzaminy to moze ten jego dyplom z polski byl lipny,wiekszosc ludzi mi znanych
          ze studiami z polski jednak zaczynaja pracowac w swoich zawodach,a jezeli
          chodzi o nasze dzieci to nie zauwazylam zadnych cierpien a znam ich sporo,mysle
          ze jezeli widza na poczatku jak rodzicom jest ciezko to tym bardziej mobilizuja
          sie do nauki
          • Gość: Renka Re: myszowata wypowiedz IP: *.home.cgocable.net 05.02.03, 21:12
            To sa twoje pobozne zyczenia, a nie fakty.
            • kanadyjka Re: myszowata wypowiedz 05.02.03, 21:16
              fakty sa takie ze inz. budowlany kafelki wyklada, inz. chemik jezdzi na trucku,
              programista warzywa uklada w Dominion a nauczycielka dzieci bawi,

              mysza, mysza gdzie ty zyjesz?
          • Gość: est Re: mnie pan doktor sie podoba jako zrodlo wiedz IP: *.sympatico.ca 05.02.03, 21:36
            Gość portalu: myszka napisał(a):

            > jezeli twoj farmaceuta tanczy z miotla zamiast lapac sie za ksiazki i zdawac
            > egzaminy to moze ten jego dyplom z polski byl lipny,wiekszosc ludzi mi
            >znanych ze studiami z polski jednak zaczynaja pracowac w swoich zawodach (...)

            Dobrze napisane. Niech tanczy dalej i beczy, ze sfrustrowany.

            Pracowalem w Polsce jako oficer pozarnictwa z paroletnim doswiadczeniem w duzym
            miescie. W Kanadzie szybko polapalem sie, ze moge o tym zawodzie zapomniec,
            nawet jako ostatni ciura w firebrygadzie. Tyralem wiec w fabryce i rozwozilem
            pizze przez kilka lat, az mi dojadlo. Wzialem sie za komputery i skonczylem 3
            letni college w kierunku informatycznym. Od ponad 3 lat pracuje w zawodzie i
            mam sie dobrze. W miedzyczasie ozenilem sie i sprowadzilem zone z Polski.
            Pielegniarka z duzym stazem na bloku operacyjnym i specjalizacja. Angielskiego
            ani w zab. Praca w "nursingu" - najgorsza. W miedzyczasie urodzilo sie dziecko,
            przez kilka lat bardzo powazne problemy zdrowotne, duzo troski i leku (na
            szczescie dzis jest wszystko bardzo prawie OK). Zona "hit the books", pozdawala
            egzaminy i pracuje full time jako RN. W miedzyczasie sponsorowalem brata z
            Polski. Potyral 3 lata w fabryce, tez mial dosc, skonczyl 3 letni college z
            resocjalizacji mlodocianych. Pracuje w duzym miescie USA dla tego miasta
            jako "parole officer" (z angielskiego tez byl denat jak przyjechal w '93).
            Niech mi nikt nie melduje, ze bylem mlody, wiec latwiej, bo gdy zaczynalem
            college, mialem 35 wiosen, zona podobnie, a corka 2. Dzisiaj mamy sie dobrze, a
            tez nie narzekamy na warunki finansowe (brat rowniez). Z naszych znajomych
            wielu skonczylo studia tutaj (drugi raz) i tez ma sie podobnie w Kanadzie lub
            USA. Inni nasi znajomi tyraja dalej w fabrykach i placza, ze oni przeciez maja
            studia z Polski, a najwiekszym osiagnieciem jest to, ze juz splacili domy.
            Niech tyraja z Bogiem i zatkaja sobie d.. pierogiem (a czterdziecha na karku :-
            )). Jesli ktos nie mial problemow zdrowotnych, ani nie byl w podeszlym wieku,
            kiedy do N. Ameryki przyjechal i nic ze soba nie zrobil to niech dalej tanczy z
            miotla, a swoje frustracje wyladuje piszac w tej sprawie na Berdyczow, a nie po
            fundusze od pana doktora, bo on sie biedak frustruje. Farmaceuta kopany niech
            dalej tanczy z miotla i placze.
            • Gość: Renka Re: pan doktor potrzebuje funduszy, a nie oddaje! IP: *.home.cgocable.net 06.02.03, 04:40
    • Gość: Artur boli nie boli IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 05.02.03, 20:01
      bez piedół,
      kazdy z nas sobie czasem westchnie, niektorych boli, innych nie.

      Ja sie nie zastanawiam nad tym. I życie jakos leci. Laska Mariana.
      • kanadyjka Re: boli nie boli 05.02.03, 21:21
        Artur, nie masz pojecia ile emigrantow w Ameryce Pn. cierpi z powodu braku
        pracy,

        masz 650km do Polski(napisales gdzies)
        w takiej sytuacji przy wiekszej handrze mozesz skoczyc do mamy na chleb ze
        smalcem i ogorka kiszonego,


        • Gość: Ola Self-advertisement for free... IP: *.corp.redshift.com 05.02.03, 21:34
          Bardzo madrze panie profesorze. Tak to sie buduje klientele bez zbednych
          kosztow na reklame swych uslug.
          • kanadyjka Re: Self-advertisement for free... 05.02.03, 22:08
            ps.artykul mozesz znalezc:
            www.dziennik.com/www/dziennik/inne/artykuly/x-re.html
    • Gość: myszka Re: do renki i kanadyjki IP: *.36-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 06.02.03, 00:11
      jezeli wasz inzynier kafle uklada to prawdopodobnie by robil w polsce to samo i
      plakal ze nie moze znalezc pracy,jezeli ktos ma zawodowke no to co chce
      robic ,za farmaceute,wiem tyle ze nawet zmienic zawod jest tu o wiele
      latwiej,nawet po 40 stce,sama robilam college przez 3 lata i pracujac w dodatku
      ciezko bylo jak cholera ,kazdy ma wybor miotla albo sie troche pomeczyc i robic
      to co sie chce-wiem tyle watpie ze w polsce w moim wieku poszlabym do szkoly a
      tu no problem dodam ze mam prace jaka chcialam
      • Gość: est Re: do renki i kanadyjki IP: *.tor.primus.ca 06.02.03, 00:24
        Podsadzam sie tu jeszcze raz ze swoim postem w tym samym watku, bo
        najwyrazniej nie zostal zauwazony, a szkoda, bo sie napisalem.

        Mysz dobrze gada, dac jej wodki, a jej oponenci zawodza placzliwie.

        Gość portalu: myszka napisał(a):

        > jezeli twoj farmaceuta tanczy z miotla zamiast lapac sie za ksiazki i zdawac
        > egzaminy to moze ten jego dyplom z polski byl lipny,wiekszosc ludzi mi
        >znanych ze studiami z polski jednak zaczynaja pracowac w swoich zawodach (...)

        Dobrze napisane. Niech tanczy dalej i beczy, ze sfrustrowany.

        Pracowalem w Polsce jako oficer pozarnictwa z paroletnim doswiadczeniem w
        duzym
        miescie. W Kanadzie szybko polapalem sie, ze moge o tym zawodzie zapomniec,
        nawet jako ostatni ciura w firebrygadzie. Tyralem wiec w fabryce i rozwozilem
        pizze przez kilka lat, az mi dojadlo. Wzialem sie za komputery i skonczylem 3
        letni college w kierunku informatycznym. Od ponad 3 lat pracuje w zawodzie i
        mam sie dobrze. W miedzyczasie ozenilem sie i sprowadzilem zone z Polski.
        Pielegniarka z duzym stazem na bloku operacyjnym i specjalizacja. Angielskiego
        ani w zab. Praca w "nursingu" - najgorsza. W miedzyczasie urodzilo sie
        dziecko,
        przez kilka lat bardzo powazne problemy zdrowotne, duzo troski i leku (na
        szczescie dzis jest wszystko bardzo prawie OK). Zona "hit the books",
        pozdawala
        egzaminy i pracuje full time jako RN. W miedzyczasie sponsorowalem brata z
        Polski. Potyral 3 lata w fabryce, tez mial dosc, skonczyl 3 letni college z
        resocjalizacji mlodocianych. Pracuje w duzym miescie USA dla tego miasta
        jako "parole officer" (z angielskiego tez byl denat jak przyjechal w '93).
        Niech mi nikt nie melduje, ze bylem mlody, wiec latwiej, bo gdy zaczynalem
        college, mialem 35 wiosen, zona podobnie, a corka 2. Dzisiaj mamy sie dobrze,
        a
        tez nie narzekamy na warunki finansowe (brat rowniez). Z naszych znajomych
        wielu skonczylo studia tutaj (drugi raz) i tez ma sie podobnie w Kanadzie lub
        USA. Inni nasi znajomi tyraja dalej w fabrykach i placza, ze oni przeciez maja
        studia z Polski, a najwiekszym osiagnieciem jest to, ze juz splacili domy.
        Niech tyraja z Bogiem i zatkaja sobie d.. pierogiem (a czterdziecha na karku :-
        )). Jesli ktos nie mial problemow zdrowotnych, ani nie byl w podeszlym wieku,
        kiedy do N. Ameryki przyjechal i nic ze soba nie zrobil to niech dalej tanczy
        z
        miotla, a swoje frustracje wyladuje piszac w tej sprawie na Berdyczow, a nie
        po
        fundusze od pana doktora, bo on sie biedak frustruje. Farmaceuta kopany niech
        dalej tanczy z miotla i placze.

        Zapomnialem dodac, ze do Kanady przyjechalem jako "independent immigrant" i
        nikt mi w niczym raczki nie podal. Mialem w reku jedna walizke, a w kieszeni
        1000 USD i nikogo nie znalem. Nie przesiedzialem ani jednego dnia na welfare
        przez 12 lat, a ciezko bywalo.

        Nie pisze tego wszystkiego, zeby sie pochwalic ani wyeksponowac swoja osobke.
        I tak mnie nikt nie zna, wiec co za satysfakcja. Rownie dobrze zamiast o
        sobie, moglem napisac o paru znajomych, ktorym "udalo sie" (dzieki ciezkiej
        pracy i wielu wyrzeczeniom) osiagnac nawet wiecej niz mnie. Sluze przykladami.

        Cya
      • Gość: Renka Re: do renki i kanadyjki IP: *.home.cgocable.net 06.02.03, 04:50
        Kazdy robi co uwaza. Ja bym sie z toba nie zamienila, jezeli chodzi o
        satysfakcje zawodowa i mysle, ze nigdy tego nie zrozumiesz. Pieniadze sie ma
        albo nie ma i nie zalezy to od tego, co sie robi. Stan frustracji nie zalezy
        od stanu posiadania, moja droga, tylko od stopnia wrazliwosci twojej psychiki
        na stres.To nawet laik wie.A ten stopien wrazliwosci to z mlekiem matki sie
        wysysa.Zatem, nie oszukuj mnie, ze jakis tam dyplom z college daje ci poczucie
        zadowolenia i szczescia, hyhyhyhyehehehehe. Albo, ze praca w ogole moze byc
        powodem szczescia osobistego. Najwiekszy bajer, jaki mozna sobie wyobrazic!
      • Gość: Renka Re: do renki i kanadyjki IP: *.home.cgocable.net 06.02.03, 04:50
        Kazdy robi co uwaza. Ja bym sie z toba nie zamienila, jezeli chodzi o
        satysfakcje zawodowa i mysle, ze nigdy tego nie zrozumiesz. Pieniadze sie ma
        albo nie ma i nie zalezy to od tego, co sie robi. Stan frustracji nie zalezy
        od stanu posiadania, moja droga, tylko od stopnia wrazliwosci twojej psychiki
        na stres.To nawet laik wie.A ten stopien wrazliwosci to z mlekiem matki sie
        wysysa.Zatem, nie oszukuj mnie, ze jakis tam dyplom z college daje ci poczucie
        zadowolenia i szczescia, hyhyhyhyehehehehe. Albo, ze praca w ogole moze byc
        powodem szczescia osobistego. Najwiekszy bajer, jaki mozna sobie wyobrazic!
        • testicle Re: do Renki 06.02.03, 05:40
          Stan frustracji nie zalezy od stanu posiadania, moja droga, tylko od stopnia
          wrazliwosci twojej psychiki na stres.To nawet laik wie.A ten stopien
          wrazliwosci to z mlekiem matki sie wysysa"

          Normalnie sie nie odzywam i czytam ale tym razem przesadzilas renka. Facet
          fajnie opisal i ma racje mowiac ze stres bierze sie z braku forsy czyli jak
          nabierzesz jak glupi w torbe to bedziesz sie przewracac cala noc z boku na bok.
          Zrozum tez roznice miedzy jego dyplomem (est - nie mam zamiaru cie obrazac,
          uzywam cie jako przykladu, za chwile zrozumiesz) 'jakiejs tam zasranej szkolki
          3-letniej ale z USA w porownaniu z twoim wspanialym dyplomem Pol Wawa ale
          niestety z POlski. Nie ma nic zlego z twoim dyplomem z Polski ale jest to towar
          malo szczegolnie w twoim przypadku. Tak wiec facet ma powody odczuwac
          zadowolenie bo on sie oderwal od pizzy czego nie mozna powiedziec o tobie, ale
          jezeli uwazasz to za szczescie to twoja sprawa ale nie pieprze ze on nie moze
          odczuwac zadoloenia z tego dyplomy bo ty nie odczuwasz ze swojego.

          Facet rzeczywiscie duzo osiagnal i na pewno nie ma stressow ktore ma wiekszosc
          ludzi. Wrazliwosc? Jak sie obkupisz wszystkiego i nie ma co jesc, to wtedy ta
          wrazliwosc wyssana od matki napewno sie uwidacznia. Twardzielowi odrabia noge i
          nie zaplacze a innemu zlamie sie paznokiec i zalamany. Uwazasz ze ten pierwszy
          lepszy od drugiego bo ssal lepsze mleko? Guzik.Ten pierwszy to cham bez potrzeb
          i moron. O drugim juz wiesz. Swiat nie nalezy do Rambo, poczytaj na pierwszej
          stronie Gazety, jezeli zdazysz.

          • jadro Re: do JAJA 06.02.03, 06:18
            I czego chamski ryju podrabiasz moje imie?!
          • Gość: est Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.tor.primus.ca 06.02.03, 07:11
            Hej, testicle:

            Wydaje mi sie, ze jej post (Renki) (nie wiadomo dlaczego zrepetowany) byl
            odpowiedzia dla myszy. Moj, jak dotad, zignorowala.

            Nawiasem mowiac masz racje, ze tutejsza "3-letnia zasrana szkolka" znaczy
            wiecej niz dyplom PW z Polski. Patrzymy stad i jak stad widac to PW jest z tej
            perspektywy "zasrana szkolka". Normalne i sluszne, bo kazdy wie co to
            jest "college of applied arts and technology" jak to tu zwa, a kogo obchodzi
            jakas szkola wyzsza na Madagaskarze, i czy ktos ma jej dyplom czy tez nie.
            Zadziwiajace jest, ze wciaz niektorzy nie moga zrozumiec, ze emigracja to
            jest "zycie po raz drugi", i to co bylo tam, obchodzi kogos tutaj tyle, co
            zeszloroczny snieg. Tutaj nie liczy sie czy ktos jest "zdolny, ale leniwy","ma
            potencjal rozwojowy","dobrze sie zapowiada" i tym podobne koszaly. Licza sie
            fakty, to co jest, a nie to co bylo lub mogloby byc. Chcesz byc robolem, to
            sobie badz, nikt ci tego nie ma za zle, kazdy zyje jak uwaza za stosowne. Ale
            nie jecz - zgodziles sie za psa, to szczekaj. Jesli chcesz cos wyciagnac
            wiecej, musisz wlozyc wiecej. There's no such thing like free lunch.

            Co do wrazliwosci psychicznej czy tez wrazliwosci na stres. Nie bede sie tu
            rozwodzil na tematy osobiste, ale smiem twierdzic, ze ladunek stresu, to ja
            mialem znacznie wiekszy niz przecietny czlowiek ze wzgledu na osoby corki i
            brata, jak juz wspominalem. Wierzcie mi na slowo, ze byly to troski o wadze
            krancowej, sprawy zycia i smierci (literalnie), tak, ze nieraz myslalem o
            rozpedzeniu samochodu i pieprznieciu w cos raz a dobrze, bo moja glowa juz nie
            mogla zniesc klebiacych sie w niej mysli. Zona rowniez przeszla psychiczna
            gehenne trwajaca kilka lat. I to wszystko nie bylo z braku pieniedzy, choc
            tych akurat tez nie mielismy.

            Moze wiec nazwijmy to inaczej: moze duza odpornoscia psychiczna, wiara i
            checia przetrwania dla kogos. I jak ja mam patrzec na takiego zakichanca,
            ktory jest zdrowy, mlody i placze co chwila, ze on jest przeciez wrazliwy na
            stresy i nie moze ich zniesc idac z powrotem do szkoly, przystosowujac sie do
            zycia w innym spoleczenstwie, wrazliwosc te wyssal z mlikiem mamusi itp.
            bzdury. Z ta odpornoscia i wrazliwoscia to jest chyba podobnie jak z kwestia
            odwagi: bohater nie jest bohaterem dlatego, ze sie nie boi (bylby tylko
            idiota), ale dlatego, ze potrafi swoj strach przezwyciezyc. Podobnie ktos jest
            twardy nie dlatego, ze jest niewrazliwy (to by byla tylko gruboskornosc), ale
            dlatego, ze potrafi swoja wrazliwosc i slabosc przelamac. Dlatego, ktos majacy
            pretensje do wrazliwosci psychicznej wyssanej z mlekiem mamusi, moze mi sie
            jawic jako ordynarny mieczak.

            No to pyrsk, ludkowie.
            • Gość: Renka Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.ADSL.mnsi.net 06.02.03, 21:25
              O co chodzi? Ja mam bardzo dobry dyplom najlepszej uczelni technicznej w
              Warszawie, a chyba i w Polsce.NIKT go tu NIGDY w Kanadzie nie kwestionowal.I
              nigdy nie zaryzykowalabym glupiej opinii, ze jest on gorszy niz tutejszy, bo
              jest LEPSZY.I nawet mam dluuuuuga praktyke JAKO CHEMIK, rowniez i w Kanadzie.
              Najgorsze jest,ze naprawde wszyscy chcieliby zebym pracowala w swoim
              zawodzie.Albo wrecz koniecznie chca zebym pracowala, jak ja juz nic nie chec
              robic. I nie widze nic interesujacego. W tym jest problem, bo ja mam swoje
              wymagania i nikt mi nie powie, ze to jest dobre dla mnie, jak ja wiem, co jest
              dobre dla mnie i tego tu nie ma.Takie rozwiazania jakie proponujesz, typu
              pojscie do szkoly itp mnie nie interesuja. Nawet otwarcie szkoly mnie nie
              interesuje, chociaz WIEM, ze dostalabym licencje! Nic mnie nie interesuje,
              jestem smiertelnie znudzona. Ja mam swoja wyobraznie, ktora jeszcze mnie przy
              zyciu trzyma, reszta to milosc i wolnosc.A wy sobie dorabiajcie ideologie jak
              zarabiac pieniadze i czuc sie szczesliwym.
              Lubie glowe w chmurach, bo tam zawsze wiecej slonca. Paradoks, czy co?
              • Gość: myszka Re:do renki IP: *.48-131-66.nowhere.mc.videotron.ca 06.02.03, 21:53
                przeciez my nie piszemy o pieniadzach ale jezeli jestes w jakiejs robocie 8
                godz dziennie to jest bardzo wazne czy lubisz ta prace ale jezeli w dodatku
                dobrze zarabiasz no to o co chodzi ,mysle ze tobie sie zaczyna malutka depresja
                a to sie kazdemu czasem zdarza obojetnie gdzie mieszkasz lub ile masz dyplomow,
              • Gość: est Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.sympatico.ca 06.02.03, 22:14
                Gość portalu: Renka napisał(a):

                > O co chodzi? Ja mam bardzo dobry dyplom najlepszej uczelni technicznej w
                > Warszawie, a chyba i w Polsce.

                To bylo tam, kogo tutaj to obchodzi?

                NIKT go tu NIGDY w Kanadzie nie kwestionowal.

                I nikt sie tez nim nie interesowal, jak wynika z informacji zamieszczonych na
                twoim website.

                > I nigdy nie zaryzykowalabym glupiej opinii, ze jest on gorszy niz tutejszy,bo
                > jest LEPSZY.

                To sie zdaje nazywa "wishful thinking". Przypadkowo znalem faceta, ktory tez
                byl po chemii w Polsce i pies (employer) z kulawa noga sie nim nie
                zainteresowal. Poniewaz uparl sie, ze bedzie chemikiem, wiec skonczyl
                tutejsza "gorsza" uczelnie i dlugo pracy nie szukal. Dostal na dzien dobry
                bodajze $50,000. Ale on sie nie obrazal na rzeczywistosc i nie mowil, ze sie
                nie da i ze on jest wrazliwy. Bez ciemnoty wcisku, prosze.

                I nawet mam dluuuuuga praktyke JAKO CHEMIK

                Znow to samo - z Polski sie nie liczy.

                >, rowniez i w Kanadzie.

                Cos sie tu nie zgadza - informacje na twoim website mowia co innego. Chyba, ze
                pracowalas jako volunteer smile.


                > Najgorsze jest,ze naprawde wszyscy chcieliby zebym pracowala w swoim
                > zawodzie.Albo wrecz koniecznie chca zebym pracowala, jak ja juz nic nie chec
                > robic.

                Najgorsze jest, ze naprawde to nikogo nie obchodzi, czy ty bedziesz pracowala w
                swoim zawodzie czy tez smazyla placki. Natomiast chca zebys pracowala, bo nikt
                nie lubi placic podatkow na "welfariuszy" w pelni sil i wladz umyslowych.

                >I nie widze nic interesujacego. W tym jest problem, bo ja mam swoje
                > wymagania i nikt mi nie powie, ze to jest dobre dla mnie, jak ja wiem, co
                > jest dobre dla mnie i tego tu nie ma.

                W tym jest problem, ze zamiast przystosowac sie jakos do rzeczywistosci,
                czekasz, az rzeczywistosc przystosuje sie do twoich wymagan. Prosze bardzo - to
                jest "free country". Zycze powodzenia i duzo cierplwosci.

                >Takie rozwiazania jakie proponujesz, typu
                > pojscie do szkoly itp mnie nie interesuja.

                Ja nic nie proponuje. To jest "free country". Tylko prosze sie publicznie nie
                mazac.

                > Nawet otwarcie szkoly mnie nie interesuje, chociaz WIEM, ze dostalabym
                >licencje!

                Szkoly pomaranczowej czy technikum narciarskiego?

                >Nic mnie nie interesuje, jestem smiertelnie znudzona. Ja mam swoja
                >wyobraznie, ktora jeszcze mnie przy zyciu trzyma, reszta to milosc i wolnosc.

                Wybacz, ale twoje "odmienne stany swiadomosci" mnie z kolei malo interesuja, i
                chyba malo kogo.

                >A wy sobie dorabiajcie ideologie jak zarabiac pieniadze i czuc sie szczesliwym.
                > Lubie glowe w chmurach, bo tam zawsze wiecej slonca. Paradoks, czy co?

                Ja sobie nie dorabialem, zadnej ideologii. Po prostu nie chcialo mi sie tyrac,
                z mozgiem lezacym na polce przez 8-10 godzin dziennie. Chcialem natomiast zyc
                na przyzwoitym srednim poziomie i nie chodzic chodzic codziennie do "roboty",
                ale do pracy, a tam robic cos ciekawego i dajacego satysfakcje, a nie siedzenia
                do samochodow. Skoro juz musze pracowac... Plan wykonalem i jestem rad, a
                szczescia nie poszukuje przy pomocy nabywania coraz to nowych przedmiotow i
                obiektow, wiec po co ta mowa do chinskiego ludu?

                Bonusem jest natomiast satysfakcja z wiedzy, ze potrafie pokonac duzo wiecej
                przeszkod, trudnosci, i kryzysow w roznych krajach i warunkach, niz sie sam po
                sobie kiedys spodziewalem. Od czasu do czasu sobie o tym przypominam i to
                cieszy nieodmiennie.

                Natomiast b. smiesza mnie ludzie, ktorzy cos by od zycia chcieli, ale nie moga
                sie wciaz zorientowac, ze "there's no such thing like free lunch". Dlatego tez
                chciejstwo pozostaje chciejstwem, a oni sie publicznie frustruja z tego powodu.

                Na zakonczenie proponuje oszczedniej uzywac duzych liter.
                • Gość: Renka Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.ADSL.mnsi.net 06.02.03, 23:52
                  Mnie fascynuja faceci z ambicjami i wypchanymi portfelami, jak rowniez
                  wolnomularze, hyhyhyhy. Lubie sobie z nimi porozmawiac i przewaznie mnie
                  rozczarowuja.Ale nie znosze chamow, ktorzy rania moje uczucia. Na swojej
                  website moge i pisze, co chce, zaleznie od tego, jaki mam nastroj. Moge dzis
                  wszystko wykasowac i napisac nastepny stek bzdur,ktore moze by sie tam komus
                  spodobaly, a na czym mi kompletnie nie zalezy i mam to w d...
                  Poniewaz, jak twierdzisz, nikogo moj czy innych los tak naprawde nie obchodzi
                  na tym padole, oznacza to, ze moja praca nie jest nikomu potrzebna. W zwiazku
                  z tym nie bede sie pchala tam, gdzie mnie nie chca.I dalej bede wyplatac
                  koszyki z wikliny, zastanawiajac sie, jaki jest tego sens.
                  No i te pierogi musze wreszcie zaczac robic i barszcz czerwony musze doprawic
                  do smaku i kartofle musze obrac....
                  Lubie te czynnosci niemozebnie smile))))
                  • Gość: gosc.ca Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.sympatico.ca 07.02.03, 06:08
                    Gość portalu: Renka napisał(a):

                    > Mnie fascynuja faceci z ambicjami i wypchanymi portfelami, jak rowniez
                    > wolnomularze, hyhyhyhy. Lubie sobie z nimi porozmawiac i przewaznie mnie
                    > rozczarowuja.

                    Teraz wiemy co jest grane - masz najstarszy zawod na swiecie a dyplom to od
                    parady wisi na scianie. Zreszta w zawodzie jaki uprawiasz przewaznie nie placi
                    sie podatkow - z wyjatkiem Holandii.

                    >Ale nie znosze chamow, ktorzy rania moje uczucia.<

                    I wcale ci sie nie dziwie, bo napewno tacy to wymagaja a malo placa i trzeba
                    sie tylko z nimi uzerac - i po co ci to??? Nieprawdaz?


                    >W zwiazku z tym nie bede sie pchala tam, gdzie mnie nie chca.I dalej bede
                    wyplatac koszyki z wikliny, zastanawiajac sie, jaki jest tego sens.

                    Oczywiscie oprocz koszykow pleciez rowniez "bzdury" bo do tego nie trzeba
                    zadnych dyplomow. Mam nadzieje, ze otwierasz czesto okna, bo jak sie plecie
                    bzdury to otaczasz sie niepotrzebnie niemilym fetorem, wiec wietrzyc trzeba -
                    dla zdrowia.

                    > No i te pierogi musze wreszcie zaczac robic i barszcz czerwony musze doprawic
                    > do smaku i kartofle musze obrac....Lubie te czynnosci niemozebnie smile))))

                    W tym miejscu to juz glodne kawalki zalewasz, tak pod swieza zalewajke co???
                    Ty napewno nie wiesz jak sie te pierogi zawija bo tej najlepszej uczelni w
                    Warszawie takich rzeczy nie ucza. Ale ich wszyskich wpuscilas w maliny.
                    • Gość: Renka Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.home.cgocable.net 07.02.03, 18:29
                      Zaprzeczasz sam sobie w swojej wypowiedzi.Kto by chcial dzisiaj koszyki z
                      wikliny wyplatac i robic pierogi? TYLKO JA.A inne twoje insynuacje nie
                      potwierdzone dowodami uwazam za zwykle pomowienia i olewam je. Nie bede tego
                      komentowac, a jak nie masz wypchanego porfela i nie jestes ambitny to z toba
                      nie bede rozmawiac.
                      • sembach Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! 07.02.03, 18:59
                        Emigracja musi byc dluga i uciazliwa.........
                      • sembach Renka 07.02.03, 19:02
                        a stary alokoholik z wypchanym portfelem ale calkowicie wyprany z ambicji, ale
                        za to po trzecim zawale, moze byc? Czyli ilosc stanow zawalowych jest lepsza od
                        ambicje, nie?
                        • Gość: Renka Re: Renka IP: *.ADSL.mnsi.net 07.02.03, 20:47
                          Wypchany portfel uwazam za warunek konieczny, ale ambicje za warunek
                          niezbedny. Alkoholik, znaczy sie praktykujacy, czy zaleczony ?
                          Bo jak praktykujacy, to do kolka rozancowego takich samych(AA) nalezy sie
                          zglosic, a porfelik na uzaleznionych oddac smile
                      • Gość: gosc.ca Re: Hej, ona mi nie odpowiedziala! IP: *.sympatico.ca 07.02.03, 19:56
                        Gość portalu: Renka napisał(a):

                        > Zaprzeczasz sam sobie w swojej wypowiedzi.Kto by chcial dzisiaj koszyki z
                        > wikliny wyplatac i robic pierogi? TYLKO JA.

                        W ktorym miejscu zaprzeczam sam sobie? Podaj przyklad.

                        > A inne twoje insynuacje nie potwierdzone dowodami uwazam za zwykle pomowienia
                        i olewam je.<

                        To nie sa insynuacje, tylko wnioski z podanych przez ciebie informacji.
                        Potwierdzeie nie mam, bo bylem Twoim klientem. Olewac mozesz wszystko co ci sie
                        zywnie podaoba - nawet samego siebie - Twoj cyrk i Twoje malpy.

                        > Nie bede tego komentowac, a jak nie masz wypchanego porfela i nie jestes
                        ambitny to z toba nie bede rozmawiac.<

                        Twoj komentarz jest zbedny, bo szukasz jedynie wypchanego portwela, ktorego ja
                        ci nie pokaze, bo w modzie sa nie wypchane portwele a plastyki i konto w banku.
                        Tak, ze musisz zmienic swoj "modus operendi" i nie szukac portfeli a kont
                        bankowych.

                        Nie mniej powodzenia ci zycze.

                        • Gość: Renka Re: co ty tu chcesz udowodnic, marny robaku IP: *.ADSL.mnsi.net 07.02.03, 20:55
                          Ty byles w mojej restauracji? Czyli dales na tace, OK.Tylko raz? Za malo.
                          Reszta jest milczeniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka