h_usa_r
12.02.03, 06:52
Prowokatorzy Apokalipsy
Największe poparcie polityczne w USA dla ekstremistów izraelskich pochodzi od
proizraelskich pastorów Falwella i Robertsona, którzy zaczęli od
przepowiadania Armagedonu, a teraz starają się go wywołać.
Członkowie protestanckich sekt "urodzonych na nowo" (born again), które
nakazują chrzest dorosłych, wierzą, że nowoczesne państwo Izrael jest kluczem
do powrotu Chrystusa na ziemię. Ekstremiści syjonistyczni walczący o
hegemonię Izraela na Bliskim Wschodzie wykorzystują wiarę członków tych sekt
do swoich celów.
Pan Bóg walczyć (nie) kazał
Ludobójstwo ponad miliona Żydów, depopulacja Judei i początek wygnania - oto
katastrofalne skutki narodowego powstania żydowskiego w czasie panowania
cesarza rzymskiego Hadriana w drugim wieku po Chrystusie. Według nauki
rabinów ortodoksyjnych, tragedia ta miała być nauczką dla Żydów, żeby nigdy
nie starali się własnymi siłami, bez bezpośredniej interwencji Boga, odzyskać
niepodległości jako naród. Nauka ta zabraniała Żydom toczenia wojen z innymi
narodami w okresie wygnania. Żydzi mieli powierzyć swą przyszłość narodową
wyłącznie Opatrzności Bożej. Postępowanie wbrew tej nauce godziło w samo
sedno wiary ortodoksów żydowskich, którzy uważają, że przywłaszczanie sobie
prawa do wprowadzania zmian w planie Bożym wygnania i pokuty, jak to czynią
syjoniści, wyjmuje Żydów spod opieki Bożej. Wiara ortodoksów żydowskich
zabrania Żydom mieć własne państwo w okresie oczekiwania na przyjście
Mesjasza. Broni tej wiary antysyjonistyczna Neutrei Karta, której członkowie
noszą pejsy, długie brody, czarne kapelusze i czarne płaszcze.
Ideologie podboju
Syjonizm - pseudoreligia stworzona w XIX wieku - był ostro potępiany przez
rabinów ortodoksyjnych jako droga wiodąca do opuszczania tradycyjnego
judaizmu. Co więcej, większość przywódców syjonistycznych była ateistami,
którzy usunęli w cień religię judaizmu i stworzyli na jego miejsce polityczny
program podboju Palestyny siłami wojskowymi, który doprowadził do stworzenia
nowoczesnego państwa Izrael. Sukces syjonistów w ostatnich pięćdziesięciu
latach - działających jak kiedyś starożytni zeloci - ze spokojnego kraju,
gdzie od wieków Żydzi żyli w spokoju z muzułmanami i chrześcijanami, zmienił
Palestynę w strefę wojenną. Dziś obrabowani z ziemi i mienia Palestyńczycy są
przedstawiani światu przez syjonistów nie tylko jako sprawcy swojej własnej
tragedii, lecz także jako zbrodniarze - samobójcy mordujący niewinnych
obywateli Izraela. Trzeba jednak pamiętać, że ruch syjonistyczny nie był
homogeniczny. Byli nawet syjoniści religijni - Mizrachi (swego
rodzaju "protestanci" żydowscy); a prawica syjonistyczna ogólnie szanowała
religię jako przekaźnik tradycji.
W późnych latach 70. po opublikowaniu książki pt. "Ongiś Wielka Planeta
Ziemia" ("The Late Great Planet Earth") przez Pata Robertsona, część
społeczeństwa amerykańskiego zmieniła swoje nastawienie do państwa
izraelskiego. Dziś tzw. chrześcijanie-syjoniści wierzą, że całkowite
zwycięstwo nowego państwa Izrael nad całą Palestyną ma być warunkiem
ponownego przyjścia Chrystusa na ziemię. Niektórzy chrześcijanie-syjoniści
mówią, że "Chrystusowi nie udało się za pierwszym razem i dlatego musi
dokonać swej misji lepiej za drugim razem po powrocie na ziemię".
Chrześcijanie z Mosadu
Rabini zrzeszeni w Neutrei Karta protestują przeciwko tej propagandzie w imię
swojej wiary i praw człowieka. W październiku ubiegłego roku protestowali oni
przeciw demonstracji proizraelskiej chrześcijan-syjonistów. Byli oni pod
wodzą jedenastu rabinów, którzy trzymali transparenty z napisami: "Prawdziwi
rabini nie uznają państwa Izrael" oraz "Syjonizm jest powodem rozlewu krwi na
Bliskim Wschodzie".
Ralph Johnson napisał w "American Free Press" z 28 kwietnia 2002 r., że
protestujący rabini zauważyli, iż demonstrantami byli przede wszystkim Żydzi
w jarmułkach, zamiast chrześcijan, którzy oficjalnie mieli brać główny udział
w tej proizraelskiej demonstracji. Wtedy jeden z protestujących rabinów z
Neutrei Karta, przekonany, że demonstracja jest kierowana przez Mosad i Shin
Bet (izraelski wywiad i tajną policję), powiedział: "Teraz widzimy, kto
zorganizował tę demonstrację syjonistów-chrześcijan". Miał słuszność. Już w
1998 roku, kiedy Natanyahu był jeszcze premierem Izraela i przemawiał w
Waszyngtonie do chrześcijan-syjonistów, stwierdził: "My nie mamy bardziej
wiernych przyjaciół od was". Od tego czasu ambasada izraelska regularnie
zaprasza na konferencje lobbystów i przywódców sekt ewangelicznych
chrześcijańskich syjonistów - napisał Jim Lobe z Inter Press Service.
Natomiast Ralph Reed, dyrektor Koalicji Chrześcijańskiej i szef partii
republikańskiej w stanie Georgia, chwalił się: "Poparcie przez sekty
ewangeliczne i ich Koalicję Chrześcijańską jest ostoją poparcia dla Izraela w
Kongresie Amerykańskim prawie na równi z Żydowskim Komitetem" (The American
Israel Public Affairs Committee) oraz dodał: "Żydowska społeczność odegrała
podstawową rolę w uzyskaniu całkowicie proizraelskiego nastawienia partii
demokratycznej, a podobną rolę odegrali chrześcijanie-syjoniści w partii
republikańskiej".
Żydowski lobbing medialny
Propagandę syjonistyczną rozpowszechnia na świat AIPAC (The American Israel
Public Affairs Committee). Jest to najsilniejsza grupa nacisku w Stanach
Zjednoczonych. Jej wpływy na środki masowego przekazu pochodzą wprost od
sieci żydowskich prezesów zarządów prasy, telewizji, kina etc. oraz
dyrektorów wydawnictw, dziennikarzy i agentów przemysłu reklamowego. Kontrola
parlamentu i rządu amerykańskiego przez tę żydowską grupę nacisku
współpracującą z ekstremistami syjonistycznymi rządzącymi dziś w Izraelu,
jest wzmocniona 70 milionami "urodzonych na nowo" chrześcijan-syjonistów,
którzy wierzą, iż powstanie państwa Izrael jest spełnieniem proroctwa Bożego
i że Izrael ma odegrać kluczową rolę w powrocie Chrystusa na ziemię.
Dawniej "urodzeni na nowo" chrześcijanie-syjoniści nazywali siebie "Moralną
Większością". Faktycznie jest ich w Stanach ponad dwadzieścia procent
ludności; obecnie znani są jako Koalicja Chrześcijańska, która dziś maszeruje
pod sztandarem amerykańskich chrześcijan-syjonistów. Prezydent Bush, po
objęciu władzy stwierdził przed kamerami telewizyjnymi, że jest "urodzonym na
nowo" chrześcijaninem.
Kataklizm nie dla "wybranych"
"Time Magazine" opublikował 1 lipca 2002 r. wywiad z chrześcijanami-
syjonistami. Twierdzili oni, że napad na World Trade Center w Nowym Jorku 11
września "jest dowodem na to, że tak powrót Chrystusa na ziemię, jak też
apokalipsa już wkrótce nastąpią". Chrześcijanie-syjoniści nie martwią się
jednak nadchodzącą apokalipsą. Paradoks nadchodzącej apokalipsy i końca
świata polega na tym, że - jak to powiedział Jerry Falwell - on i inni
chrześcijanie-syjoniści "nie boją się, bo ich przy tym nie będzie." Tu trzeba
wyjaśnić że "urodzeni na nowo chrześcijanie", "których wiara oczyściła z
grzechów", wierzą w tak zwany "dispensjonalizm" - system przepowiedni
teologicznych, według którego będą oni fizycznie i bezpośrednio wzięci do
nieba na krótko przed zbliżającą się apokalipsą.
Tak więc podczas gdy starają się przyśpieszyć nadejście apokalipsy i pomagają
zaborczej polityce Izraela w celu jego ostatecznego zwycięstwa, to
jednocześnie są przekonani, że sami niczego nie ryzykują, ponieważ ich już
nie będzie na ziemi w czasie klęsk i terroru końca świata. "Dispensjonaliści"
tacy jak Jerry Falwell i Pat Robertson wierzą, że powrót Chrystusa na ziemię
jest bardzo bliski, ponieważ, według nich, pokolenie, które było obecne w
czasie odbudowy państwa izraelskiego, jest ostatnim pokoleniem przed powrotem
Chrystusa.
Zabijają Arabów, aby przyspieszyć apokalipsę
Dziś mało kto wie, że Izrael posiada większy arsenał atomowy niż Wielka
Brytania, a piętnaście lat temu, w latach 80., mało k