nadau
16.08.06, 23:59
Ach, mówię Wam, pieknie na emigracji jest.
Wypitych litrów alkoholi nie zliczę. Bo na emigracji wszystko za darmo jest!
Po angielsku to się nazywa "all inclusive". A ile super lasek można poznać!
Na basen nie starczało już czasu.
W nocy balety, w dzień siesta. Kurde wiedzą jak żyć na tej emigracji.
A i kulturą od potomków Forum Romanum można na emigracji się zachłysnąć.
Np. od młodych Niemek nauczyłem się rzygać o świcie do koszy na śmieci.
Od młodych Anglików, natomiast sikać po północy do szklanek po piwie.
Przednia i kulturalna rozrywka. Mówię Wam! Nie znałem jej dotąd.
Jednak brakuje nam conajmniej 50 lat do cywilizacji.
Strat spowodowanych niechęcią Rzymian do śniegu tak szybko nie nadrobimy.
Dopiero teraz zrozumiałem skąd ta wysoka kultura zwana White policy.
Przecież Aussie to potomkowie przedstawicieli tej wysokiej europejskie
kultury, o korzeniach sięgających Cesarstwa Rzymskiego.
Dla miłośników kawy muszę stwierdzić uczciwie, że na gasolinerii o jej
parzeniu pojęcia nie mają.
Za to wina mają na emigracji cudowne, dużo lepsze od tych sikaczy Shiraz, co
zalegają półki w marketach.
To tyle z najważniejszych wrażeń na goroąco.
Zimą chyba znów ruszę emigrować, bo tęsknię już za emigracyjnym życiem.
Niestety teraz muszę się skupić na robocie, bo zamówień przyszło od cholery i
trzeba zapieprzać. Tylko to Euro jakieś takie chooyove. Dobre na emigracji,
ale przy sprzedaży towarów do doopy.
Aha, byłbym zapomniał. Na granicy spoko! Nawet o paszport nie pytają!
Wystarczy Pesel i zdjęcie lewego ucha!
hasta luego