Dodaj do ulubionych

Imigrant, wspolczesny banita

15.09.06, 23:58
Jeden w dyskutantow pouczyl mnie tak:

" Rzuciles sie jak pies na kosc na moj post, ktory wcale nie byl zlosliwy ani
przesmiewczy.Po prostu obiektywna obserwacja zabarwiona wspolczuciem.
Oklamujesz sam siebie?"

Nie, to nie ja oklamuje sam siebie. Ty ty siebie oklamujesz. Oklamujesz sie
od permanentie od samego poczatku swego imigranckiego zycia. Oklamujesz sie
ze jest ci dobrze i ze jetes u siebie. Oklamujesz sie, ze gdybys nie skazal
sie sam na ten wyjazd, to byloby ci na pewno gorzej bo zle jest ty, co
pozostali.
Oklamujesz sie uciekajac od faktu, ze jestes typem wspolczesnego banity.
Banicja byla kara gorsza od smierci, bo skazywala banite na zycie do konca w
swiadomosci, ze wrocic do Ojczyzny nie moze. kat wyprowadzal banite na
krance , dawal mu w ryja dwa razy ze smiechem i wyrzucal jak psa z wlasnego
kraju, byl zyl do ostatniego dnia, ze swiadomoscia ze ON powrocic nie moze ,
podczas gdy inni kazdego dnia beda zyli u siebie, w swej ojczyznie.
Czy taki banita, skazany na te kare, gorsza od smierci rowniez codziennie
powtarzal sobie ze lepwij mu na wygnaniu niz w domu? Bardoz prawdopodobne ....
Dlego takie zabawne jest to cos ty napisal o swj obserwacji "obiektywnej
zabarwionej wspolczuciem", bo jesli ktos komus wspolczuje, to tylko ci co
zyja ubogo choc chedogo ale banitami nie sa. Nawet jesli z tego kraju
dobrowolnie wyjechalo milion czy dwa, to ciagle trzydziesci kilka pozostalo,
bo nie chca po prostu losu banity-imigranta. I to oni wspolczuja tobie a
twoje wspolczucie dla nich, ze nosza koszule z ciucholandu, moze najwyzej
budzic pusty, ironiczny smiech.

Banicja - (łac. bannitio, od bannire skazać na wygnanie) -ogłoszone wygnanie
z ojczyzny. Skazany na taką karę to banita.
Wyrok pozbawiał czci i honoru oraz najczęściej dopuszczał bezkarne zabicie
banity, gdyby pojawił się na terytorium swego kraju. Specyficzną formą
banicji było "wyświecenie" (czyli wyprowadzenie ze światłem), orzekane wobec
stanów niższych (mieszczan, chłopów). Ci, którzy za swoje przestępstwo
(najczęściej kradzież) uniknęli kary śmierci podlegali chłoście, po której
kat wyprowadzał skazańca przy świetle latarni poza mury miasta.




Obserwuj wątek
    • polonus5 Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 00:10
      szmaciasz1 napisała:

      ON powrocic nie moze ,
      podczas gdy inni kazdego dnia beda zyli u siebie, w swej ojczyznie.

      ===============================================================================
      he,he,he kolejne bzdurne wypoczyny !!!

      napisala co wiedziala he,he,he
      • szmaciasz1 Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 00:12
        Chyle czola przed ciezarem twym argumentow. Co sie stalo ze zadnego linku nie
        podales ?!

        Niestety, wiekszoscwspolczesnych banitow jest pozbawiona odrobiny godnosci,
        wiec zamiast swoj pieski los wygnanca znosic z godnoscia,pluje , przesmiewa i
        wymysla na kraj, na banicje z ktorego dobrowolnie sie skazal.
        • polonus5 Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 00:33
          szmaciasz1 napisał:

          Chyle czola przed ciezarem twym argumentow. Co sie stalo ze zadnego linku nie
          podales ?!
          Niestety, wiekszoscwspolczesnych banitow jest pozbawiona odrobiny godnosci,

          +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

          Kilknaście lat temu uczestniczyłem jako juror w eliminacjach do jakiś wyborów
          miss regionu, rozpracowałem zjawisko dmuchanych lalek, plączących się po
          wybiegach i parkietach. Laski na scenie były już wyselekcjonowane, więc
          paszteciarnia była już nieobecna. Ja zarówno wówczas jak i teraz twierdzę, że
          na takowych konkursach należy wyłącznie oceniać ciało laseczek i najlepiej, aby
          milczały, bo ich słowa były żenujące do bólu. Nogi, dupa, cycki, twarz. I nic
          na boga więcej. Ma olej w głowie to dobrze, nie ma oleju to też dobrze, bo na
          takowym wybiegu istotne jest wyłącznie ciało.
          • szmaciasz1 Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 14:34
            Pomylily ci sie wklejjanki, to mialo isc gdzie indziej. A jesli ci sie nie
            pomylily i to byl twoj zamiar, to chociaz napisz o co ci chodzilo?
            A moze nie masz tego jednego waznego zwoju mozgowego, ktory pozwala na
            komentowanie, wyciaganie wnioskow, laczenie faktow ? Ale to wtedy napisz ze go
            nie masz, nie wstydz sie!
    • piss.doff czesc chwieju! 16.09.06, 00:45
      nie kazdy turysta jest banita i nie kazdy banita jest turysta. Ale niektorzy to
      sa do bani.
      • hotdog1 masz racje ! szmato !! 16.09.06, 01:50
        wszyscy sa banici !!, macie juz ich w kraju ponad 2 miliony co ucieklo do
        Anglii i Irlandii i siedza tam i nie chca wracac ,ehehehehheheheheeheh!!
        nastepne miliony szykuja sie do wyjazdu !
      • flipflap Re: czesc chwieju! 16.09.06, 01:59
        piss.doff napisał:

        > nie kazdy turysta jest banita i nie kazdy banita jest turysta. Ale niektorzy to
        >
        > sa do bani.


        Jaki ty jesteś walnięty, hehehehe.

        Zastanawiam się czy ty czasami czytasz co napisałeś?
        • mrsrobinson Re: czesc chwieju! 16.09.06, 07:22
          to jest jakis ciezki przypadek ten szmaciasz. A wy zamiast tu pisac powinniscie
          plakac, ze tak daleko do kraju a wy takie marne zycie macie. Ja chyba sie tez
          rozplacze. Biedak, on tak bardzo chce wierzyc w to co napisal. Polacy sa
          rzadkimi okazami stuknietch Frani, co jak sami nie moga nic zrobic, to sobie
          stworza bajke o tych, co moga i ubiora ich na swoje podobienstwo, to znaczy
          opowiedza, jacy to TAMCI sa nieszczesliwi i bedzie im lzej.
          Nie pozostaje nam nic innego jak mu przyprawdzac, przeciez to nic nie kosztuje.
          Masz racje szmaciarza ale to nasze przyprawdzanie i tak nie uchroni cie od
          paranoii.
        • piss.doff Re: czesc chwieju! 17.09.06, 18:02
          a mozesz mi powiedziec cos czego nie wiem?
    • waldek1610 dziekuje Bogu za"banicje" kocham zycie"na wygnaniu 16.09.06, 07:56
      smile
    • dr.wal2 Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 07:59
      szmaciasz1 napisał:
      Nie, to nie ja oklamuje sam siebie. Ty ty siebie oklamujesz. Oklamujesz sie
      od permanentie od samego poczatku swego imigranckiego zycia. Oklamujesz sie
      ze jest ci dobrze i ze jetes u siebie. Oklamujesz sie, ze gdybys nie skazal
      sie sam na ten wyjazd, to byloby ci na pewno gorzej bo zle jest ty, co
      pozostali.
      Oklamujesz sie uciekajac od faktu, ze jestes typem wspolczesnego banity.

      W szwecji mieszka okolo 80 narodowosci,prawie wszystkie z nich maja dobrze
      funkcjonujace zrzeszenia narodowosciowy-kluby ,,,tylko nie Polacy ,-poza
      tymi sztandartowymi z Stockholm,Malmö lub Göteborg ktore zawsze byle wspierane
      przez polskie placowki consularne ,dawniej PRL-owskie a obecnie RP - oskie -
      ci ludzie reprezentuje siebie samych i siebie do _swoich_ wladz wybieraja -
      nie reprezentuja Poloni Szwedzkiej w szerszym tego slowa
      znaczeniu,zastanawialem sie czesto dlaczego tak jest?,otoz Polak to
      indywidualista - zadnym wladzom sie niepodporzadkuje,do polskiego klubu pujdzie
      w pierwszym okresie swej immigraci gdy jeszcze jezyka szwedzkiego niezna -
      puznie asymiluje sie calkowicie ,szwedzkie prawo przewiduje tzw."calkowita
      asymilacje" na zyczenie zainteresowanego immigranta tzn: zmiana nazwiska i
      imienia (na szwedzkobrzmiace) zmiana miejsca urodzenia (zawsze na Stockholm)
      to ulatwia zycie wxenofobicznej szwecji i zwalnia wladze od lozenia pieniedzy
      przeznaczonych na miejszosci etniczne , w kregach polonijnych chodzi fama ze
      Polakow jest w szwecj ok.60 tysiecy plus ok.25 tysiecy Polskich Zydow i Romow
      ale w biurach ewidencji ludnosci osob z polskobrzmiacym nazwiskiem w calym
      kraju jest ok. 20 tysiecy.
      Powyzsze fakty wykluczaja wszelkie gdybania na temat Poloni szwedzkiej -
      prawnie jej prawie niema a fizycznie niewielu sie do swej polskosci przyznaje-
      dziwny to narod,od 12 roku zycia jezdze do polski conajmniej raz na trzy lata i
      uwazam ze to b.sympatyczni ludzie,dlaczego tak sie zmieniaja gdy kraj swoj
      opuszcza ??? .
      • chardonnay Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 14:53
        HAHA..oj szmaciasz ty durniu.Na banicje skazywano dawno dawno temu.Teraz ludzie
        sami uciekaja z tego tonacego okretu.Przeczytaj swoj NICK na glos...dowiesz sie
        kim jestes.
    • harlista Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 16:57
      Isłucha Szmaciasz, lecz nie wie,
      że cienie się w celi zbierają,
      powtarza, jak niegdyś w Genewie:
      - Kochani... ja muszę do kraju...

      Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
      powrócę zawzięty, uparty...
      ja muszę... do kraju, do sprawy,
      do mas, do roboty, do partii...

      ja muszę... - I śpiew się urywa
      i myśli urywa się pasmo.
      Ta twarz już woskowa, nieżywa,
      lecz oczy otwarte nie gasną.

      Gdzieś w górze, krzykliwy i czarny,
      rój ptactwa rozsypał się w szereg,
      jak czcionki w podziemnej drukarni,
      gdy nocą składali we czterech...

      Fabryka Lilpopa... róg Złotej...
      Żurawia... adresy się mylą...
      robota... tak, wiele roboty...
      i jeszcze - dziesiąty pawilon...

      Ach, płuca wyplute nie bolą,
      śmierć w szparę judasza zaziera,
      z ogromną tęsknotą i wolą
      tak trudno lat siedem umierać.

      Wypalą się oczy do końca,
      a kiedy zabraknie płomienia,
      niech myśl, ta pochodnia płonąca,
      podpali kamienie więzienia!

      Raz jeszcze się dźwignął na boku:
      - Ja muszę... tam na mnie czekają... -
      i upadł w ostatnim krwotoku
      i skonał, i wrócił do rynsztoku
      • ratpole Re: Imigrant, wspolczesny banita 16.09.06, 17:26
        harlista napisał:

        > Isłucha Szmaciasz, lecz nie wie,
        > że cienie się w celi zbierają,
        > powtarza, jak niegdyś w Genewie:
        > - Kochani... ja muszę do kraju...
        >
        > Do Łodzi, Zagłębia, Warszawy
        > powrócę zawzięty, uparty...
        > ja muszę... do kraju, do sprawy,
        > do mas, do roboty, do partii...

        A calosc spiewa sie na skoczna melodie, przerywajac refrenem: Tra lalla la lala wink
    • soup.nazi Przeciw nadziei wierzysz 16.09.06, 21:41
      Czytaj pilnie moje zapiski - wiem, ze cie bola. A bola dlatego, ze opisuja
      OBIEKTYWNIE twoja zapyziala rzeczywistosc. I o to chodzi - zeby bolalo takich
      wrednych krapoli jak ty.
      • szmaciasz1 A krapoli nie boli 17.09.06, 00:52
        soup.nazi napisał:

        > Czytaj pilnie moje zapiski - wiem, ze cie bola. A bola dlatego, ze opisuja
        > OBIEKTYWNIE twoja zapyziala rzeczywistosc. I o to chodzi - zeby bolalo takich
        > wrednych krapoli jak ty.


        Twoje zapiski to ja mam gleboko w dupie, glownie dlatego ze jestes zwylkym
        idiota.
        Ale dobrze ze napisalesten post, bo on ukazuje o co ci dokladnie chodzi- nie o
        jakies tam "obiektywne pokazywanie polskiej rzeczywistosi z odrobina
        wspolczucia" jak to wczesniej probowales naiwniakom wmawiac , ale o to
        zeby "krapoli bolalo" . A krapoli nie boli, krpole nawet twoich glupkowatych
        wypocin nie czytaja, ja takze nie jestem krapolem, tu masz moje IP
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=436&w=48572803
        watpie czy w ogole ktos z Polski oodaje sie dluzszej lekturze tego kretynskiego
        forum, bo i niby po co mialby to robic?
        Chyba zeby frustratow rzuconych na margines zycia poczytac, ale czy to ciekawa
        lektura?!Wpadnie ktos czasami zapytac o cos ale nawrzucaja mu obelgi i dzie
        gdzie indziej zniesmaczony. Kiedys to pewnie bylo inaczej, Polonosy pany
        wielkie byly i mialy kase w przeliczeniu na zlotoweczki. A dzic jezdza do
        Polski raz na trzy lata, "bo sie drogo zrobilo" i tlumaca sie naokolo, ze tam
        nie ma po co jezdzic smile)
        Najwiecej oczywiscie plynie tych madrosci z Kanady- gdzie polski przyglupek
        zarabia mniej niz w USA i gdzie jeszcze te jego biedna penyjke robia wysokimi
        podatkami bez litosci smile)
        Moze walnij lufe taniej wodki zakupionej u Bruniaka zamiast lac frustracje na
        ekran?

        • ratpole Re: A krapoli nie boli 17.09.06, 01:15
          szmaciasz1 napisał:


          Ty nie jestes zaden szmaciasz tylko polackie scierwo, hehe
        • bercik48 gliniak ales walnol 17.09.06, 01:27
          jak lusy warkoczmi o cement
          twojie adresy gliniasty to fachowcy z rakowieckiej ci zalatwia jaki chcesz
          ale to nic nie zmienia ze jestescie tu i pompujecie goowno caly czas
          nas to nie obchodzi ze macie na to czas i pieniadze
          to ze nie potraficie inaczej to wasza strata
          walczyc z wami nie mamy zamiaru tylko od czasu do czasu was zciagamy na ziemie
          realna ktora dla was jest jeszcze do odkrycia
          zyjcie sobie jak chcecie tylko nie wmawiajcie nam ze nam zle i tesknimy za
          waszym klochozem
          jak mawial tow. Stary nie przestajemy dziekowac tow. kapelanowi ze nams
          oswiecil dziesiatki lat temu zebysmy dali noge
          wasza glupota tylko nas utwierdza do coraz wiekszych podziekowan dla tow.
          kapelana
          a wy pompojcie tow. ile sie da to wasa orka na ugorze jak mawial tow. Zeromski
          tak trzymac i po polnocy na sluzbie siem nie spi tow. paniali?
          do zagluszarki biegiem marsz
        • soup.nazi Re: A krapoli nie boli 17.09.06, 16:29
          szmaciasz1 napisał:

          > soup.nazi napisał:
          >
          > > Czytaj pilnie moje zapiski - wiem, ze cie bola. A bola dlatego, ze opisuj
          > a
          > > OBIEKTYWNIE twoja zapyziala rzeczywistosc. I o to chodzi - zeby bolalo ta
          > kich
          > > wrednych krapoli jak ty.
          >
          >
          > Twoje zapiski to ja mam gleboko w dupie, glownie dlatego ze jestes zwylkym
          > idiota.

          Nie masz - inaczej nie wysiadywalbys tu ustawicznie w towarzystwie idiotow, jak
          twierdzisz. Nikt normalny tego nie robi. Sa dwie mozliwosci - albo jestes jakims
          niewyzytym masochem, ktory przesral zycie w kolchozie, bo strach mu doope
          sciskal zeby cokolwiek ze swoim kolchoznianym zyciem uczynic gdy byl czas po
          temu, a teraz sciska mu te sama doope ogromny zal, bo za pare stowek yebie jak
          glupiec i nic tego juz nie zmieni. Albo tez jestes tepym gliniakiem piszacym tu
          za pare groszy glupie bzdziny, co tez jest wielce prawdopodobne. Tak czy tak,
          gule twoja widze ogromna, hehehe, i skaczaca z rownie ogromna amplituda.

          > Ale dobrze ze napisalesten post, bo on ukazuje o co ci dokladnie chodzi- nie o
          > jakies tam "obiektywne pokazywanie polskiej rzeczywistosi z odrobina
          > wspolczucia" jak to wczesniej probowales naiwniakom wmawiac , ale o to
          > zeby "krapoli bolalo" .

          Oczywiscie, jak na gliniaka przystalo jestes rowniez tepy jak biednego chama
          kozik. Otoz nie wszyscy ludzie mieszkajacy w Polsce sa krapolami. Okreslenie,
          mojego autorstwa zreszta, jest metaforyczne. Nie bede sie rozpisywal, kto
          krapolem jest, a kto nie. Zostalo to przeze mnie i przez wielu innych omowione
          tutaj dostateczna ilosc razy, chociaz do zdeba mozna gadac jak do sciany. Otoz
          moj obiektywizm, zabarwiony wspolczuciem jest dla normalnych ludzi tam zyjacych,
          nie dla pokomuszego scierwa i innej padliny, nie dla barbarii i tatarii
          polaczej, nie dla tyfusow plamistych twojego pokroju.

          A krapoli nie boli, krpole nawet twoich glupkowatych
          > wypocin nie czytaja, ja takze nie jestem krapolem, tu masz moje IP

          Jest bardzo interesujacym symptomem, ze scierwojady tobie podobne, wlazace tu w
          gumiakach prosto z chlewam, zawsze zarzekaja sie, ze nie pisza z Polski, a na
          dowod podaja swoj IP. Jest to dowod po hooyou fest, kiedy sie wezmie pod uwage,
          ze sa tu gdzies moje posty z IP z Wietnamu i Argentyny, a na anonimowy proxy
          serwer potrafi dzisiaj wlezc kazde dziecko. A podaja ten IP po to zeby ukazac,
          ze jest tez "zdrowy odlam Polonii", hehehe.

          > watpie czy w ogole ktos z Polski oodaje sie dluzszej lekturze tego kretynskiego
          >
          > forum, bo i niby po co mialby to robic?

          Spytaj kolegow gliniakow lub kolegow odrzutowcow lub jeszcze jakichs innych
          kolegow and/or towarzyszy krapoli.

          > Chyba zeby frustratow rzuconych na margines zycia

          Taaaaak, katujemy sie tu nudnym, bo spokojnym stylem zycia i paskudna
          zgnilozachodnia konsumpcja, hehehe.

          poczytac, ale czy to ciekawa
          > lektura?!Wpadnie ktos czasami zapytac o cos ale nawrzucaja mu obelgi i dzie
          > gdzie indziej zniesmaczony.

          Burak zawsze moze na to liczyc. Osoby pytajace rzeczowo a grzecznie niejeden raz
          otrzymaly rzeczowa rade lub odsylacz.

          Kiedys to pewnie bylo inaczej, Polonosy pany
          > wielkie byly i mialy kase w przeliczeniu na zlotoweczki. A dzic jezdza do
          > Polski raz na trzy lata, "bo sie drogo zrobilo" i tlumaca sie naokolo, ze tam
          > nie ma po co jezdzic smile)

          Widac wyraznie co cie boli. Wlasne dziadostwo. Notabene - jest jeszcze tanio.
          Oczywiscie i tak w wielu miejscach za drogo, w stosunku do jakosci oferowanych
          dobr i uslug np. ceny za wypozyczenie gownianych eurosamochodzikow, cena w
          kawiarni na warszawskiej Starowce kiedy leniwa kelnerka przynosi letnia kawe po
          pol godzinie, ale za to na cenniku napisano, ze dolicza sie obowiazkowo (sik!)
          10% za obsluge, cena nalesnika z egzotycznym owocami w lokalu na przy krakowskim
          rynku, ktory sklada sie w 99% z egzotycznego ciasta nalesnikowego, etc.

          > Najwiecej oczywiscie plynie tych madrosci z Kanady- gdzie polski przyglupek
          > zarabia mniej niz w USA i gdzie jeszcze te jego biedna penyjke robia wysokimi
          > podatkami bez litosci smile)

          Kolejny bullshit, bo przewage na tym forum maja mieszkancy USA, ale to malo
          istotne, bo krapoli, boli i z Kanady i z USA i z Australii. Wszyscy sa wam
          jednakowo nienawistni, bo zyja normalnie, a wam, tatarom, sraja na glowe z X
          pietra. Co do Kanady - dochody polskich "przyglupkow", z ktorych, nawiasem
          mowiac, wielu skonczylo uni (niektorzy nawet 2 razy) i colleges, na skutek
          roznicy w placach, wartosci waluty i podatkach wynosi jakies 10% na korzysc USA.
          Ma za to Kanada inne plusy, tak ze koniec koncow, bilans wychodzi mniej wiecej
          na zero, o czym wie kazdy kto zyl legalnie w obu krajach. A tak nawiasem mowiac,
          co ty mozesz na ten temat powiedziec ? - mieszkasz na dzikich polach, w starej
          beczce po sledziach, dostajesz co miesiac 800 czy 900 zlociszy i kupujesz 2 dag
          wedliny w "pieknym" "hypermarkiecie" raz w miesiacu i jedno piwo. Jak szalec to
          szalec. Jest to dla ciebie czysto akademicka - rozwazania glizdy na mrozie. Nie
          twoja liga, cieciu. Grasz o pare poziomow nizej, hehehe. Do tego w bardzo
          nieudolny sposob usilujesz wbic klin pomiedzy tych z USA i tych z Kanady. To ci
          sie nie uda - mamy za duzo wspolnego ze soba, a prawie nic z wami, krapolami.
    • wami41 Re: Nic nie rozumiesz!!!!!!!!! 17.09.06, 20:03
      Nie, to nie ja oklamuje sam siebie. Ty ty siebie oklamujesz. Oklamujesz sie
      od permanentie od samego poczatku swego imigranckiego zycia. Oklamujesz sie
      ze jest ci dobrze i ze jetes u siebie. Oklamujesz sie, ze gdybys nie skazal
      sie sam na ten wyjazd, to byloby ci na pewno gorzej bo zle jest ty, co
      pozostali.
      Oklamujesz sie uciekajac od faktu, ze jestes typem wspolczesnego banity.
      Banicja byla kara gorsza od smierci, bo skazywala banite na zycie do konca w
      swiadomosci, ze wrocic do Ojczyzny nie moze
      ------------

      A wspolczesny banita moze wrocic kiedy zechce. Taki jeden wrocil i nie moze
      zniesc tego co dzieje sie wokol niego w jego KOCHANEJ OJCZYZNIE. Nie moze
      czytac gazety, bo to same bzdety, nie moze ogladac tv (nie ten poziom)
      nieprzecietne chamstwo w ruchu drogowym, brud w sklepach, wysokie ceny a jakosc
      pozal sie Boze. Polish business to "wydudkac" jak sie tylko da i kogo sie da.
      Sluchajac politykow, profesorow, prawnikow czy architektow wlos sie jezy. Nie
      tolerancja, antysemityzm, prymitywizm. Ten bidny BANITA ktorem tak
      wspolczujesz ma dosc kochanej ojczyzny, pieknej przyrody, walajacych sie
      wszedzie smieci i pakuje walizki. Ma dosyc ojczyzny. Temu Polakowi blizsze jest
      imie Sandra czy Peter niz Zosia i Kazik. Tak to bywa w zyciu.
      • crapol Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.doff 17.09.06, 21:52
        Skoro jestescie tak doglebnie przekonani o slusznosci swej decyzji o emigracji
        i zadowoleni z zycia tam gdize dzis mieszkacie, to dlaczego musicie nieustannie
        udowadniac ciagle i od nowa sobie i innym ze tak wlasnie jest ?

        Poswiecone jest temu jakies 90 % wszystkich waszych wypowiedzi. Dlaczego?
        • ratpole Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.dof 17.09.06, 22:15
          crapol napisał:

          > Skoro jestescie tak doglebnie przekonani o slusznosci swej decyzji o emigracji
          > i zadowoleni z zycia tam gdize dzis mieszkacie, to dlaczego musicie nieustannie
          >
          > udowadniac ciagle i od nowa sobie i innym ze tak wlasnie jest ?
          >
          > Poswiecone jest temu jakies 90 % wszystkich waszych wypowiedzi. Dlaczego?

          To proste, matolku. Cieszymy sie. Cieszymy sie z sukcesu, z najwiekszej zyciowej
          wygranej, z najmadrzejszej decyzji jaka mozna bylo w zyciu podjac. Radosc jest
          uczuciem przyjemnym do tego stopnia, ze jak orgazm, chcialoby sie, by nigdy sie
          nie konczyla. Dlatego sportowiec, ktory wygral zloty puchar stawia go na
          meblosciance, zeby go miec w ciaglym zasiegu wzroku, albo jesli zdobyl medal, to
          go co jakis czas wyciaga, zeby sobie na niego popatrzec, powspominac, chuchnac i
          przetrzec rekawem. Z tych samych, przyziemnych, ale jakze ludzkich przyczyn
          niektorzy emigranci lubia tu zagladac, zeby sie nacieszyc blyskiem szlachetnego
          kruszcu w jaki przekuli swoje zycia na tle waszej szarzyzny, poczym splunac wam
          na czolo i przykleic na nim pieciodolarowke swych przemyslen.
          • jp.hi Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.do 17.09.06, 22:59
            Czy to cos zlego, ze radoscia z tego co tu osiagnelismy chcemy sie podzielic?
            Powiedziec, ze isnieje inne zycie. Piekne, spokojne, uczciwe i dostatnie. My
            wiemy, ze to wszystko jest w zasiegu reki. Dostepne dla kazdego.
            My sie cieszymy i chcielibysmy aby i inni sie cieszyli.
            Z tych przykladow mozna wyciagnac wnioski dla siebie. Podajemy czesto recepty
            na sukces. Mozna starac sie tak zyc w Polsce.
            Piszemy to na forum Polonia bo tu przychodza ludzie ciekawi zycia poza Polska.
            Przychodza takze emigranci ktorzym sie nie powiodlo. Sa tacy ktorzy zle
            wybrali, poszli zla droga. Ta wymiana doswiadczen moze zbogacic wszystkich.
            Oczaywiscie sa i tacy ktorzy czuja potrzebe sie pochwalic. Kupili nowy dom,
            nowy samochod, byli na fantastycznych wczasach. Niech sie chwala. Nie widze w
            tym nic zlego.

            Problem jednak w tym ze odbior tego jest falszywy. Reakcja jest zazdrosc i
            zawisc a nie chcec nasladowania. Stad tyle zlosci i obelg.
            • ratpole Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.d 17.09.06, 23:05
              jp.hi napisał:

              > Z tych przykladow mozna wyciagnac wnioski dla siebie. Podajemy czesto recepty
              > na sukces. Mozna starac sie tak zyc w Polsce.

              Bardzo dobrze, ze tak to ujales "mozna starac sie...".
              Oczywiscie, ze mozna, hehehe
              Mozna tez zwatpic, a nawet nalezy i to im szybciej, tym lepiej dla zainteresowanego.
            • ghotir Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.d 18.09.06, 00:26
              jp.hi,
              Oczywiscie nie zgadzam sie z Toba w sprawie "Mozna starac sie tak zyc w
              Polsce"; zycie w skolonizowanym kraju nie moze byc tak dobre jak zycie w
              kolonizujacym kraju. Obawiam sie, ze "zazdrosc i zawisc" pojawiaja sie
              dokladnie dlatego: ludzie w kraju wiedza, ze nie uda im sie nasladowac zycia na
              Zachodzie bez wzgledu na poswiecenia, ktore oni czynia.
              Tez nie widze nic zlego w chwaleniu sie, ze udalo sie nam kupic chalupe lub
              auto. Ale kiedy chwalimy sie tym wobec ludzi, ktorzy nie maja mozliwosci
              dokonania takich zakupow, to robimy "gloating"
              • ratpole Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss. 18.09.06, 01:21
                ghotir napisał:

                > Ale kiedy chwalimy sie tym wobec ludzi, ktorzy nie maja mozliwosci dokonania
                takich zakupow, to robimy "gloating"

                Nic czlowiekowi po skrzyniach pelnych zlota na pustyni, gdzie nie ma nikogo kto
                by je widzial i zazdroscil
                • ghotir Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss 18.09.06, 02:21
                  ratpole napisał: "Nic czlowiekowi po skrzyniach pelnych zlota na pustyni, gdzie
                  nie ma nikogo kto by je widzial i zazdroscil"

                  To wszystko co zrozumiales z mojego postu do JP? Szkoda.

                  • ratpole Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi s 18.09.06, 05:30
                    ghotir napisał:

                    > To wszystko co zrozumiales z mojego postu do JP? Szkoda.


                    Nie, ale tylko to zasluzylo na komentarz.
                    Z pierwszym akapitem sie zgadzam, wiec nie komentuje.
                    A ty uwazasz, ze nowym, lsniacym, drogim samochodem nalezy sie chwalic przed
                    bobrami nad rzeka?
                    • ghotir Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi 18.09.06, 08:01
                      ratpole napisał: "uwazasz, ze nowym, lsniacym, drogim samochodem nalezy sie
                      chwalic przed bobrami nad rzeka?"

                      Bobrom niczym sie chwalic nie bede w obawie ze one mi to zjedza i wypluja smile).
                      Tego dotyczyl marginesowy punkt mojego postu. Glownym punktem mojego postu byla
                      sprawa swiatowych relacji ekonomicznych: nie ma znaczenia jak bardzo moja
                      siostra w Polsce stara sie emulowac zycie sredniej klasy na Zachodzie, bez
                      mojej pomocy finansowej ona jest skazana na kleske. Nie dlatego, ze jej praca
                      jest mniej wartosciowa niz moja ale dlatego, ze jej zdarzylo sie mieszkac w
                      kraju, ktorego mieszkancy - z zalozenia - nie maja prawa do posiadania dobr,
                      ktore produkuja.

                      To byl glowny punkt mojego postu. Wydawalo mi sie, ze ten punkt zostal
                      zignorowany. Przepraszam jezeli sie pomylilem.
                    • wami41 Re: Wszystkim przydal by sie staz na zachodzie 18.09.06, 20:29
                      > A ty uwazasz, ze nowym, lsniacym, drogim samochodem nalezy sie chwalic przed
                      > bobrami nad rzeka?
                      --------------
                      Dalej nic nie rozumiecie. Po co wogole sie chwalic czymkolwiek?Masz nowy
                      samochod, dom, psa czy rower? Ciesz sie. Po co zaraz sie chwalic, kogo to
                      obchodzi? Samochod jest srodkiem transportu a dom? Fajnie miec gdzie spotykac
                      sie z rodzina czy wygodnie zyc. Dla czego zaraz sie tym chwalic czy tez
                      zazdroscic innym? W Polskiej kulturze jest "pochwalic sie". Zyj wlasnym zyciem
                      czlowieku i zapomnij o chwaleniu sie. Ci co maja sie czym chwalic, nie robia
                      tego.
                      • ratpole Re: Wszystkim przydal by sie staz na zachodzie 18.09.06, 20:48
                        wami41 napisała:

                        > Po co zaraz sie chwalic, kogo to obchodzi?

                        Obchodzi, obchodzi. Ludzie sami zwroca uwage "oh, you have a new car? niiiiice!"
                        Nikt nie mowi o nachalnym chwaleniu sie "nah, nah, nah, nah, nah, I have a new
                        caaaar!"
                        Czy kobieta kupuje nowa pare butow z mysla o sobie? Po czesci. Glownie kupuje
                        je, zeby "ladnie wygladac" w oczach innych.
                        Jak mi ktos mowi, ze kupujac nowy dom, samochod czy cokolwiek innego nie czerpie
                        czesci satysfakcji z tego, ze INNI to widza, to go wysmiewam jako hipokryte.

                        > Ci co maja sie czym chwalic, nie robia tego.

                        Wcale. Ten 30 pietrowy biurowiec, caly zloty z ogromnym logo u szczytu i ta
                        kolekcja Maybachow to tylko tak dla wygody, a nie samozadowolenia. Ten
                        "boasting" co to nie my, ile to my assets mamy, how successful we are and so on.
                        Zwierzeta tez sie wcale nie chwala, hehe
                        Te, ktore sie nie chwala zdychaja bezpotomnie
        • soup.nazi Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.dof 18.09.06, 03:04
          crapol napisał:

          > Skoro jestescie tak doglebnie przekonani o slusznosci swej decyzji o emigracji
          > i zadowoleni z zycia tam gdize dzis mieszkacie, to dlaczego musicie nieustannie
          >
          > udowadniac ciagle i od nowa sobie i innym ze tak wlasnie jest ?
          >
          > Poswiecone jest temu jakies 90 % wszystkich waszych wypowiedzi. Dlaczego?

          Moze zacznijmy od tego, ze my tu sobie tak gawedzimy we wlasnym gronie wygnancow
          i nigdzie sie z nasza krzywda nie obnosimy. Jakos tak sie dziwnie sklada, ze co
          chwile wpadaja tu rozni krajowi, 9 x 10 po to zeby nam nawymyslac, dosrac,
          opluc, etc. Nie szwendamy sie po roznych forach jak Kraj czy Spoleczenstwo zeby
          udowodnic cokolwiek komukolwiek. Nie podtykamy nikomu tam swoich racji, nie
          tlumaczymy nikomu bez przerwy jak hooyowo jest w Polsce, etc. Wiec - kto i co
          chce komu tu udowodnic? Po drugie, znacznie mniej byloby tu pisania na temat jak
          dobrze jest na emigracji gdyby nie te stada siurow wpadajace tu i starajace sie
          nam udowodnic jakimi chwiejami jestesmy.
          Obserwowalem sobie od zarania czyli wejscia Polski do Unii nowe forum
          emigranckie pt. "Praca w UK i Irlandii. Ludzie tam sobie pisali rozne rzeczy,
          raczej spokojnie. Niedlugo trzeba bylo czekac zeby stada zawistnych trolli z
          olbrzymimi gulami z kraju zaczely wpadac i ublizac tym co wyjechali od zdrajcow,
          zaprzancow, angolskich parobasow i Bog wie czego jeszcze. Tu nawet nie bylo
          problemu wiz i legalnej - jechac kazdy z Polski moze, ale wiadomo... polactwo,
          hehehe, modlitwa polactwa, sasiad, krowa, niech mu zdechnie, Kali,
          Schadenfreude, gula, etc.
          • ghotir Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.do 18.09.06, 09:42
            crapol napisał: "Skoro jestescie tak doglebnie przekonani o slusznosci swej
            decyzji o emigracji i zadowoleni z zycia tam gdize dzis mieszkacie, to dlaczego
            musicie nieustannie udowadniac ciagle i od nowa sobie i innym ze tak wlasnie
            jest ?"

            Za czorta nie chce mi sie udowadniac ze zyje mi sie tutaj (US i Kanada) lepiej
            niz zyloby mi sie w Polsce. Niedawno mieszkalem w Polsce (Warszawa) i
            przyznaje, ze ciezko mi bylo w sprawie zyciowych problemow: dostep do
            internetu, sensowne umowy wynajmu mieszkania, zarcie i temu podobne sprawy. Z
            drugiej strony jakies dwa tygodnie po ustawieniu sie w Polsce przestalem
            cierpiec z powodu bariery jezykowej. Moja znajomosc jezyka angielskiego
            ustawila mnie w 96-tym percentilu wsrod ludzi starajacych sie o dostanie sie do
            programow magisterskich i doktoranckich w US i Kanadzie. To oznacza, ze tylko
            cztery procent wyksztalconych ludzi w US i Kanadzie radzi sobie z jezykiem
            angielskim lepiej niz ja. To jednak nie zmienia faktu, ze cierpie z powodu
            bariery jezykowej: pomimo doskonalej znajomosci jezyka angielskiego moje
            reakcje, intelektualne i emocjonalne, sa opoznione bo moj mozg musi
            przetlumaczyc to czego sie dowiaduje na jezyk polski i pozniej na jezyk
            angielski. Doskonalym przykladem moich problemow sa liczby. Kiedy sam szukam
            jakiegos adresu to nie mam z tym zadnych klopotow. Ale wsadz w moj samochod
            kogos kto mowi tylko po angielsku i dowiesz sie, ze jestem idiota. Nie potrafie
            wykonywac zadnych operacji arytmetycznych w jezyku angielskim. Ten i inne
            problemy jezykowe zanikaja w Polsce. Gdzies po dwoch tygodniach mieszkania w
            Polsce staje sie normalnie wygadanym profesorem. Lepiej, zamiast moich
            normalnych dziewieciu liczb w jezyku angielskim, potrafie zapamietac 16 - 20
            liczb w jezyku polskim. W sumie, kocham mieszkanie w Polsce ze wzgledu na brak
            bariery jezykowej. Ktos kto nigdy nie mieszkal wsrod ludzi mowiacych w jezyku
            innym niz tez ktory jest naszym pierwszym nigdy nie zrozumie tego
            uczucia "cieplych bamboszy" doswiadczanego w Polsce przez ludzi mieszkajacych
            na stale poza Polska.

            Swiadomie wybralem mieszkanie poza Polska. Swiadomie wybralem kraj emigracji,
            bo kiedy mnie sie zachcialo wyjechac z Polski zachodnie kraje staly dla nas
            otworem (pamietacie, Reagan to wtedy nam zalatwil). Wybralem US bo ten kraj
            wydawal mi sie najbardziej tolerancyjny wobec nowych przybyszy. Wciaz uwazam,
            ze mialem racje. Ale psiocze na US z powodu jego polityk swiatowych.

            Wracam, w koncu i po przydlugawym wstepie, do Twojego pytania. Mieszkam w
            Polnocnej Ameryce (US i Kanada) od ponad dwudziestu lat. Mieszkanie tutaj jest
            pewnym problemem ale za cholere nie zamienilbym tych problemow na problemy
            mieszkania w Polsce. Oddalem moje polskie mieszkanie mojej przyjaciolce. Przez
            moment zalowalem tego. Zal przeszedl mi kiedy zaczalem szukac "emerytalnej"
            chalupy we Wroclawiu. Zwazywszy na problemy chalup na Dolnym Slasku wydaje mi
            sie, ze lepiej mi bedzie umrzec w jednej z chalup wybudowanych przez moich
            przodkow w stanie Washington.
            Ten moj przydlugawy post zmierza do powiedzenia Ci, ze ja nie szukam
            usprawiedliwien dla mojej decyzji wyjechania z Polski. Czesc tego braku zalu
            wynika z faktu, ze moj kuzyn potrzebowal mnie. Inna czesc braku zalu wynika z
            tego, ze nigdy w Polsce nie mialbym mozlizowosci robienia zawodowo tego co
            teraz tutaj robie.

            KIedy wyjezdzalem z Polski mialem mieszane uczucia do takiego stopnia ze
            wzialem urlop i podpisalem dwuletnia umowe w sprawie mojego mieszkania;
            liczylem sie z powrotem do kraju. Po okolo roku mieszkania w US (NY i CA)
            przestalem myslec o powrocie. Nie dlatego, ze zycie tutaj bylo latwe ale
            dlatego ze sie tutaj zadomowilem. Teraz nie chce mi sie wracac do Polski choc
            bardzo czesto ja odwiedzam. Nie probuje udowadniac moim polskim przyjaciolom
            (rodzina to inna broszka, jak wiesz), ze dokonalem wlasciwego wyboru. Ot,
            spotykam sie z tym bractwem kiedy tylko ich i moj grafik na to pozwalaja.
            NIektorzy z moich przyjaciol ustawili sie w Polsce lepiej niz ja w Kanadzie.
            Chwala im za to. NIektorzy ustawili sie gorzej, moje serce (i pieniazki)
            biegnie do nich; zalezymy od siebie od wielu lat wiec glupio by mi bylo nie
            uczestniczyc w ich zyciu tylko dlatego, ze mieszkam na innym kontynencie.

            Czy udowadniam moim przyjaciolom w Polsce, ze dokonalem wlasciwego wyboru? W
            pewnym sensie robie to: oni wiedza, ze gdybym pozostal w kraju to
            mialbym "middle class" kariere zawodowa. Poniewaz wyjechalem energia, ktora
            wlozylem w emigracje zaoowocowala "upper middle class" kariera. Czy upieram sie
            przy udowodnianiu moim przyjaciolom jak to mi dobrze w Ameryce Pln.? Masz
            racje, w pewnym stopniu robie to finansujac nasze wycieczki wokol swiata.
            Staram sie robic to taktownie, ale nie ulega watpliwosci ze to ja
            jestem "szefem". Dziekuje Ci za doprowadzenie mnie do tej refleksji.

            Wracajac do Twojego postu, wcale nie jestem pewien, ze mialem racje wyjezdzajac
            z POlski. Zdecydowanie mialem racje w sprawie zawodowych spraw moich dzieci:
            Polska nie bylaby w stanie dostarczyc im mozliwosci zawodowych, ktore to moje
            bractwo traktuje jako oczywiste tutaj.

            Ale to moje bractwo cierpi z powodow, ktore sa nieznane lub niewiele znane w
            Polsce. Czasami zastanawiam sie czy jeden z moich synow musialby tak bardzo
            walczyc z uzaleznieniem od marychy i alkoholu gdyby on mieszkal w Polsce.
            Martwi mnie moja jedyna cora, ktora ma potencjal na prace na uniwerku ale
            pracuje zrywami, co czyni jej potencjalna kariere akademicka bardzo watpliwa.

            Nie wiem czy dokonalem wlasciwego wyboru wyjezdzajac z Polski. Moja kariera
            zawodowa i sprawy rodzinne wskazuja, ze dokonalem wlasciwego wyboru. Jednak
            domyslam sie, ze bylbym mniej wiec tak samo zadowolony z zycia w Polsce.

            Soup.nazi, za czorta nie bede sie staral Ci udowodnic, ze podjalem wlasciwa
            decyzje. Wiem tylko, ze podjalem decyzje zamieszkania w Ameryce Polnocnej i ze
            moim obowiazkiem jest przelykanie tego co wynika z tej decyzji. Ale nie oczekuj
            moich deklaracji ze zycie tutaj jest duzo lepsze niz w Polsce. Za to oczekuj
            moich zdziwien, ze to zycie jest takie jakie jest, na przyklad zmuszajace mnie
            do stanowiska wobec wojny na Bliskim Wschodzie. Ale to juz inny temat.
            • soup.nazi Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.d 18.09.06, 16:17
              Ty juz kiedys pisales o tym twoim problemie z liczbami i angielskim, z mozgiem,
              ktory rzekomo musi sobie wszystko nieustannie tlumaczyc z polskiego na
              angielski, etc. twierdzac zdaje sie, ze wszyscy tak maja. Otoz mylisz sie
              gleboko, bo nie wszyscy tak maja i mysle, ze nie jestem wyjatkiem. To ty nim
              jestes. Ale to tak na marginesie - ty masz chyba jeszcze jeden problem i to
              bardzo powazny: z koncentracja uwagi i mysli na tym co czytasz i piszesz.
              Przynajmniej na forum. Po jakiego diabla odpowiadasz rozwlekle i bez zwiazku na
              pytanie, ktorego ci nie zadawalem?
              • ghotir Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss. 19.09.06, 05:48
                soup.nazi

                Czesto odpowiadam "rozwlekle" ale nieczesto bez zwiazku na zadane mi pytania.

                Jedna sprawa jest nielubienie kogos, to nam sie wszystkim przytrafia, inna
                sprawa jest przypisywanie racjonalnych powodow naszym iracjonalnym odczuciom.
                Zycze Ci dobrego dnia, Soup.Nazi.
            • szmaciasz1 Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.d 18.09.06, 19:23
              ghotir napisał:

              Niedawno mieszkalem w Polsce (Warszawa) i
              > przyznaje, ze ciezko mi bylo w sprawie zyciowych problemow: dostep do
              > internetu, sensowne umowy wynajmu mieszkania, zarcie i temu podobne sprawy.

              Naukowiec a taki tepy jestes? nie umiesz znalez kawiarenki internetowej albo
              zalozyc sobie netu na domowym kompie? Zanlezc pierwszego z brzegu posrednika,
              ktory zalatw w try miga wszelkie sprawy zwiazane z wynajmem? Znalezc sklepu z
              jedzeniem, ktore ci odpowiada?
              Really, big fuckig deal smile)
              • ratpole Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss. 18.09.06, 19:33
                szmaciasz1 napisał:

                > Naukowiec a taki tepy jestes? nie umiesz znalez kawiarenki internetowej albo
                > zalozyc sobie netu na domowym kompie? Zanlezc pierwszego z brzegu posrednika,
                > ktory zalatw w try miga wszelkie sprawy zwiazane z wynajmem? Znalezc sklepu z
                > jedzeniem, ktore ci odpowiada?
                > Really, big fuckig deal smile)

                Udalo mu sie za to zaklepac sobie miejsce na starosc w domu opieki:
                "Według "Faktu" i reporterów Superwizjera TVN, w krakowskiej placówce pacjenci
                są przywiązywani do łóżek, mają wyłączane dzwonki alarmowe, nie mogą doprosić
                się o kąpiel czy jedzenie, leżą we własnych odchodach."
              • wami41 Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss. 18.09.06, 20:37
                szmaciasz1 napisał:

                > ghotir napisał:
                >
                > Niedawno mieszkalem w Polsce (Warszawa) i
                > > przyznaje, ze ciezko mi bylo w sprawie zyciowych problemow: dostep do
                > > internetu, sensowne umowy wynajmu mieszkania, zarcie i temu podobne spraw
                > y.
                >
                > Naukowiec a taki tepy jestes? nie umiesz znalez kawiarenki internetowej albo
                > zalozyc sobie netu na domowym kompie? Zanlezc pierwszego z brzegu posrednika,
                > ktory zalatw w try miga wszelkie sprawy zwiazane z wynajmem? Znalezc sklepu z
                > jedzeniem, ktore ci odpowiada?
                > Really, big fuckig deal smile)
                ales ty mundry i bystry. taki tani cwaniaczek typowo polski.
          • szmaciasz1 Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.do 18.09.06, 19:17
            soup.nazi napisał:

            Jakos tak sie dziwnie sklada, ze co
            > chwile wpadaja tu rozni krajowi, 9 x 10 po to zeby nam nawymyslac, dosrac,
            > opluc, etc. Nie szwendamy sie po roznych forach jak Kraj czy Spoleczenstwo
            zeby
            > udowodnic cokolwiek komukolwiek.

            Serio? Wpadaja to krajowi? Ktorzy to ? Rzuc pare nickow, bo wydaje mi sie ze
            zyjesz iluzja .
            • soup.nazi Re: Q to wami/P5/Bercik/s-nazi/flipflap/pi ss.d 18.09.06, 20:47
              Wal sie na smietnik, biedny smieciu milicyjny.
    • ghotir Banita?:)) 17.09.06, 23:18
      Osobiscie jestem ciekawym przypadkiem "banity": odwiedzam Polske przynajmniej
      raz na dwa lata, utrzymuje osobiste i zawodowe kontakty z ludzmi w kraju a w US
      wlaczylem sie w moja rodzine, mieszkajaca tutaj od polowy 1800-tych. Czlonkowie
      mojej rodziny i studenci dostaja wysypki nerwowej od mojego akcentu ale
      niewiele moga w tej sprawie zrobic: jestem czlonkiem mojej rodziny i akademii.
      Wbrew temu co myslisz nie jestem obywatelem drugiej kategorii. Nie jestem tez
      wygnancem. Akademia korzysta z mojej znajomosci polskich realiow a moje dzieci
      i wnuki uzyskuja wyrazy szacunku za ich znajomosc jezyka polskiego i swoich
      przyjaciol/rodziny w Polsce. Przydaje sie takze mojej rodzinie/przyjaciolom w
      Polsce. W sumie mieszkam na dwoch kontynentach i w trzech krajach. Gdybym
      byl "banita" w Twoim rozumieniu tego pojecia to nie czulbym sie tak "u siebie"
      w US, Kanadzie i w Polsce.

      Cosik Cie sie, szmaciasz1, popierniczylo. Banicja to byla forma wymuszonej
      emigracji. Wiekszosc Polakow mieszkajacych na obczyznie wybrala mieszkanie w
      krajach innych niz Polska nie dlatego, ze ci ludzie byli zmuszeni do
      przeprowadzki ale dlatego ze tak chcieli. Wyobraz sobie, ze emigrujesz z Kielc
      do Lublina bo dostales ciekawa prace w Lublinie. Czy to czyni Cie "banita"?
      • piss.doff Re: Banita?:)) 17.09.06, 23:46
        bardzo mnie zdziwilo wUSA ze polskie rodziny dopiero w trzecim pokoleniu
        zaczynaja sie powoliintegrowac etnicznie. Szkoda ze nie sa zintegrowane
        ekonomicznie. Osobiscie radze unikac kontaktow z takimi bo maja mase kompleksow
        nawet nie rozumiejac dlaczego. Nowiec dopiero twoje wnuki, itp itd, a ito
        niewiele i za pozno. God Bless America!
        • ghotir Re: Banita?:)) 18.09.06, 00:11
          piss.doff napisał: "bardzo mnie zdziwilo wUSA ze polskie rodziny dopiero w
          trzecim pokoleniu zaczynaja sie powoliintegrowac etnicznie"

          Polskie rodziny integruja sie KULTURALNIE juz w pierwszym pokoleniu. Przykladem
          jest tu moje malzenstwo z francusko-niemiecka z pochodzenia kobieta. Podobne
          przypadki zdarzaja sie Polakom z ktorymi ja emigrowalem.

          Nie zrozumiales mnie. Moja amerykanska rodzina byla i jest zintegrowana. Ona
          byla zintegrowana kiedy dostala homestead i wybudowala moja pierwsza chalupe
          gdzies w polowie dziewietnastego wieku. To bractwo przypomnialo sobie o moim
          istnieniu kiedy bylem potrzebny. Spelnilem ich potrzeby. Oni moich nie bo wciaz
          maja klopoty ze zrozumieniem mojego angielskiego wypowiadanego z polskim
          akcentem ale to ich broszka. To bractwo moze lubic lub nie moja angielszczyzne
          ale wiadomo, ze nie wypnie sie na mnie bo jestem czlonkiem naszej rodziny. Tego
          dotyczyl moj post kwestionujacy moja pozycje "banity". Jestem "swoj" zarowno
          dla polskiej jak i US galezi mojej rodziny. Oczywiscie, i jedna i druga "galaz"
          czepia sie o moje osobiste zwyczaje ale watpie, ze to byloby duzo inne gdybym
          kontynuowal mieszkanie w Polsce (ktorego i tak nie wykluczam na przyszlosc).

          Co jest wazne na tym watku to to, ze ani polska ani US galaz mojej rodziny nie
          wypiela sie na mnie. Gorzej, ani US ani polskie panstwo nie wypielo sie na mnie
          lub zmusilo mnie do opuszczenia swojego terytorium. Slono zaplacilem za
          uwolnienie sie od polskiego obywatelstwa. To ostatnie to byla calkowicie moja
          decyzja. Polski rzad zrobil co mogl aby mnie przekonac do utrzymania polskiego
          obywatelstwa.

          Trudno moja sytuacje nazwac "banicja".
          • bruno5 Re: Banita?:)) 18.09.06, 20:34
            Pozbywanie sie polskiego obywatelstwa to jest w chwili obecnej bardzo wielka
            glupota.
    • luiza-w-ogrodzie Ciesze sie zyciem na emigracji 19.09.06, 02:56
      Nikt mnie nie wyganial, jak i wiekszosci moich znajomych Polakow mieszkajacych
      w Australii, wiec definicja "Imigrant, wspolczesny banita" to oczywista bzdura.
      Mieszkam, gdzie lubie mieszkac i ciesze sie zyciem na emigracji.

      Na to forum weszlam piec lat temu, zeby rozmawiac z ludzmi o podobnych
      doswiadczeniach - z Polakami mieszkajacymi za granica. Lacza nas doswiadczenia
      i problemy, i one byly glownymi tematami dyskusji na tym forum w pierwszym roku
      jego istnienia. Potem zaczely sie desanty piszacych z Polski i forum Polonia
      stalo sie forum frustratow i zazdrosnikow ze starego kraju. Soup podsumowal w
      krotkich zolnierskich slowach obecne proby przekonania nas, emigrantow, jak
      strasznie nam zle w naszych nowych ojczyznach, wiec nie bede sie powtarzac.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • polonus5 Re: Ciesze sie zyciem na emigracji 19.09.06, 03:13
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Nikt mnie nie wyganial, jak i wiekszosci moich znajomych Polakow
        mieszkajacych
        > w Australii, wiec definicja "Imigrant, wspolczesny banita" to oczywista
        bzdura.
        >
        > Mieszkam, gdzie lubie mieszkac i ciesze sie zyciem na emigracji.
        >
        > Na to forum weszlam piec lat temu, zeby rozmawiac z ludzmi o podobnych
        > doswiadczeniach - z Polakami mieszkajacymi za granica. Lacza nas
        doswiadczenia
        > i problemy, i one byly glownymi tematami dyskusji na tym forum w pierwszym
        roku
        >
        > jego istnienia. Potem zaczely sie desanty piszacych z Polski i forum Polonia
        > stalo sie forum frustratow i zazdrosnikow ze starego kraju. Soup podsumowal w
        > krotkich zolnierskich slowach obecne proby przekonania nas, emigrantow, jak
        > strasznie nam zle w naszych nowych ojczyznach, wiec nie bede sie powtarzac.

        ===============================================================================
        nie pozostalo mi nic innego jak podpisac sie pod Twoja odpowiedzia - dziekuje

        szmaciarz1 moze jedynie pisac o jego/jej banicji !!!
      • szmaciasz1 To ciekawa uwaga 19.09.06, 19:01
        luiza-w-ogrodzie napisała:
        Potem zaczely sie desanty piszacych z Polski i forum Polonia
        > stalo sie forum frustratow i zazdrosnikow ze starego kraju.>

        Bo mi sie wydaje, ze owszem frustratow i zazdrosnikow ci u nas dostatek, ale
        nie z Polski.
        Pytalem o to kilkakrotnie- prosze podac mi kilka nickow tych "frustratow i
        zazdrosnikow z Polski"
    • wagantus Re: Imigrant, wspolczesny banita 19.09.06, 18:58
      po czesci zgadzam sie z toba, po czesci nie... Jedno jest pewne, nie chcialbym
      siedziec w "domu" cale zycie i znac swiat z programow tv... a do domu zawsze
      moge wrocic, chocby nawet dzis...
      nara

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka