Dodaj do ulubionych

Praca dla imigrantow w Australii

IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 02:30
Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):
Emigrant moze liczyc tylko na siebie czyli praktycznie na nic. Ekonomia
lezy. Kraj sie nie rozwija. Dobrej pracy ubywa. Praca jest tylko w serwisach.
Niskoplatna. Wyksztalcone Polki jak znajda dobre referencje to moga liczyc na
prace przy pielegnowaniu starcow lub debili - znam az cztery co to robia i
sie juz przyzwyczaily.
K: Znam osobe z 2 doktoratami (1 z Europy, 2gi z The University of Melbourne,
najbardziej prestizowej uczelni w calej Australii), co tez mogla znalezc
prace tylko przy pielegnacji staruszkow...

KK: O odkladaniu zapomnij chyba, ze zredukujesz swoj byt do poziomu rosliny.
Jesli nawet cos odlozysz, to jak tylko stracisz prace - wszystko przepada. W
wyksztalconych uderza to bardziej, bo oni zwykle dluzej szukaja pracy.
Najlepiej jak emigrant jest prymitywny, bo wtedy mu w tym
systemie latwiej.
K: Swiete slowa...
mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
Obserwuj wątek
    • Gość: Kagan Re: Praca dla imigrantow w Australii IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 02:43
      Gość portalu: Emka napisał(a): pytam jeszcze raz.
      Poniewaz ja tez sie wybieram do OZ pod koniec roku chcialabym zapytac
      osoby ktore tam mieszkaja o kilka rzeczy odnosnie pracy:
      1. czy mozna liczyc na znalezienie jakiejs pierwszej pracy przez
      ogloszenia z gazety, i czy mozna ta "byle jaka" prace dostac bez referencji?
      Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a): mozna
      K: Czysciciela kibli albo usuwacza azbestu, Pawelku. Innej pracy bez
      lokalnych referencji NIE dostaniesz!

      2. czy prawda jest, ze prace dla nowo przybylego emigranta latwiej znalezc
      w jakiejs instytucji rzadowej anizeli w prywatnej firmie?
      P: brak podstaw do uogolnien (pewnie komus tak sie trafilo i dlatego tak
      twierdzil)
      K: Aby znalezc prace w instytucji rzadowej trzeba miec obywatelstwo
      australijskie, albo dobre znajomosci, najlepiej i jedno i drugie...

      3: czy jest sens wysylac z Polski jakies aplikacje przez internet?
      P: male, ale sie trafic moze - a) jesli akurat potrzebuja
      b) ulatwic ci moze to pozniejsze rozmowy na zasadzie 'aaaa! to ty jestes ta, co
      to...
      K: Szkoda czasu i atlasu. Jak maja dziesuatki lokalnych aplikacji, to
      ta z Polski nie ma najmniejszych szans... Chyba, ze szukasz pracy np. przy
      myciu staruszkow lub usuwaniu azbestu...

      4. czy jest sens po przyjezdzie do OZ korzystac z biur posrednictwa pracy
      (prywatnych)?
      P: jest
      K: Jak masz sporo pieniedzy do wyrzucenia...
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
    • Gość: Kagan Re: Praca dla imigrantow w Australii IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 03:13
      Kagan: Pracy po prostu nie ma. Nie patrz na oficjalne statystyki, bo one nie
      obejmuja ludzi na rentach, na tymczasowych stanowiskach pracy oplacanych
      z funduszu walki z bezrobociem, malzonkow tych, co pracuja itp. itd.
      Wiekszosc nowoprzybylych, co ma prace, przyjechala tu na koszt firmy,
      w ramach transferu np. z biura londynskiego... Nawet programisci
      komputerow znajacy najnowsze technologie sa bez pracy...

      P: gubisz kwantyfikatory: sporo ludzi jest bez pracy, wielu ja ma;
      IT jest w szczegolnie duzym kryzysie i srednia bezrobocia wsrod programistow
      jest 20%; nie mozesz uciec od statystyki bo inczej wychodzi na to ze 'ja nie
      mam pracy' tzn wcale nie ma pracy...
      K: Ja prace mam, tyle ze nie taka, jaka bym chcial, i do jakiej mam
      kawalifikacje. Jesli taki kierunek z przyszloscia jak IT jest
      w kryzysie, to gdzie jest ta praca? Odpowiem ci: w burdelach i domach starcow.
      Nasza znajoma z Monash, z DWOMA doktoratami (z Europy i z najbardziej
      prestizowego uniwerku w Australii czyli Melbourne) pracuje w domu starcow,
      bo innej pracy nie mogla dostac. Ja z moimi trzema dyplomami
      (SGPiS, MA z Melbourne i PhD z Monash), lista publikacji na kilka stron
      itp. jestem zaledwie "Research Associate" na Monash, bo po pierwsze jestem
      imigrantem, po drugie nie ma $$$ na uniwersytety, ale sa na wojne w
      dalekim Iraku. Gdybym zostal w Polsce, bylbym dawno conajmniej docentem.
      To nic, ze zarabialbym moze i mniej, bo dla mnie, w odrizniemui od ciebie,
      nie tylko pieniadz sie liczy. Tyle, ze ja wyjechalem nie tylko z powodow
      ekonomicznych jak ty, ale tez i politycznych ("Solidarnosc")...

      K: Jedyna realna sansa to praca na czarno albo wlasny biznes.
      Pierwsze to ryzyko, drugie dodatkowo jeszcze wymaga kapitalu...
      P: tez nieprawda; wlasnie mam klienta (Polaka) ktory doszedl tu do przyzwoitych
      pieniedzy zaczynajac z $500 i zona w ciazy..
      K: Ja tez znam takich. Firma jest na czarno, wiec:
      - nie placa podatku (ani od dochodu, ani tez GST)
      - dostaja zasilek z "rent assistance" (conajmiej AUD tysiac
      na rodzine na miesiac), z czego zyja (biznes to zarobek "extra").
      Jezdza calkiem nowymi Mercedesami, mieszkaja w ladnym domu,
      w niezlej dzielnicy (NIE Toorak, ale tez i NIE Sunshine),
      czyli zyc i nie umierac! Ale, jak za PRLu, musza kluczyc, aby
      ich rzad nie przylapal. Tyle o rzeczywistosci...

      P: fakt, nie jest latwo, ale tez nie beznadziejnie...
      K: Pod wrunkiem, ze sie umie omijac przepisy.
      Ale NIE po to emigrowalem z Polski, aby zyc w "szarej strefie"...
      mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
      • exoz Re: Praca dla imigrantow w Australii 23.03.03, 05:29
        swieta prawda
        • Gość: Kagan Re: Praca dla imigrantow w Australii IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 05:45
          exoz napisał:
          swieta prawda
          K: Niestety... sad
          mywebpage.netscape.com/ljkel2/index.html
    • dreptak2k Chyba mnie oszukali 23.03.03, 08:06
      Wiesz, Kagan, zawsze myslalem, ze mieszkam juz od ponad 20 lat w au. Ale
      widocznie oszukali mnie na lotnisku i wsadzili do samolotu lecacego dzies
      indziej.

      Nie mam tak imponujacego wyksztalcenia jak ty, pracuje jednak na stanowisku
      troszeczke wyzszym niz ty. Zarabiam - no coz, nie sa to miliony, a przy
      ostatnim zastoju w IT jest to mniej niz zarabialem 3 lata temu. Absolutnie nie
      chce twierdzic, ze moge dostac kazda prace w mojej kategorii o jaka bym
      wystapil. Niestety z praca (zwlaszcza w IT) jest kiepsko. Niemniej jednak,
      praca jest! Malo tego, mozna ja znalezc.


      Nie twierdzac, ze w au korupcja nie istnieje, nie spotkalem sie z nia przez
      ponad 20 lat. Znam kilku ludzi, ktorzy prowadza swoj business (ja sam nie).
      Zaden z nich nie jest prowadzony "na czarno". Raz tylko (a bylo to wiele, wiele
      lat temu) spotkalem jednego takiego, co pracowal i bral zasilek dla
      bezrobotnych. Znajomi jego (z moim czynnym udzialem) wyperswadowali mu to
      jednak i po kilku miesiacach przestal to robic.

      Twoja polsko-szlachecko-komunistyczna pogarda dla pracy innej
      niz "intelektualna" czy tez "naukowa" jest dosyc typowa dla srodowiska
      polskiego. Czy jednak moglbys mi wytlumaczyc, co zlego z praca pielegniarki w
      domu starcow? Czy tez zapieprzajacego na budowie (nb. ogromne pieniadze)?

      Ogolnie jestem sklonnym zniechecac ludzi pytajacych, czy emigrowac do au czy
      tez nie. Powod tego jest tylko jeden: Jezeli nie wiesz, ze chcesz mieszkac
      wlasnie tutaj, prawdopodobnie mieszkanie tutaj nie bedzie ci sie podobalo. Jedz
      gdzies do Europy! Nie mniej jednak, wciskanie glupot ludziom, ktorzy pytaja sie
      o reali zycie to jest lekka przesada!

      Tak, ja tez spotkalem jedna polke, ktora posiadala doktorat z biologii zrobiony
      w polsce i pracowala na stanowisku dosyc podobnym do twojego. Ona jednak byla
      znacznie bardziej realistyczna, szczerze sie przyznawala, ze jej specjalnoscia
      jest swierk (takie drzewo). Ile jest swierkow w au? Ja widzialem ze cztery, z
      czego trzy w Melbourne (mieszkam w Sydney).

      Kagan, czy ty przypadkiem nie wiesz do jakiego samolotu wsadzono mnie ponad 20
      lat temu? Jaki to kraj, w ktorym mieszkam?

      z sydneyskim pozdrowieniem

      By the way, do you know wny Tassmania is getting closer and closer to the
      mainland?
      Because Melbourne sux!
      • exoz Re: Chyba mnie oszukali 23.03.03, 08:21
        polowa ludzi w au pracuje na czarno!
        • dreptak2k Re: Chyba mnie oszukali 23.03.03, 08:24
          exoz napisał:

          > polowa ludzi w au pracuje na czarno!

          Skoro taj twierdzisz, to musi tak byc. Wychodzi na to, ze ja jednak znam
          wylacznie ta druga polowe.

          No to zdrowko!
      • Gość: Kagan Re: Chyba mnie oszukali IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 14:17
        dreptak2k napisał: Wiesz, Kagan, zawsze myslalem, ze
        mieszkam juz od ponad 20 lat w au. Ale widocznie
        oszukali mnie na lotnisku i wsadzili do samolotu lecacego
        dzies
        indziej. Nie mam tak imponujacego wyksztalcenia jak ty,
        pracuje jednak na stanowisku troszeczke wyzszym niz ty.
        Zarabiam - no coz, nie sa to miliony, a przy
        ostatnim zastoju w IT jest to mniej niz zarabialem 3 lata
        temu. Absolutnie nie chce twierdzic, ze moge dostac kazda
        prace w mojej kategorii o jaka bym wystapil. Niestety z
        praca (zwlaszcza w IT) jest kiepsko. Niemniej jednak,
        praca jest! Malo tego, mozna ja znalezc.
        K: To czemu pracujesz na stanowisku, na ktorym
        zarabiasz mniej niz 3 lata temu?

        - Nie twierdzac, ze w au korupcja nie istnieje, nie
        spotkalem sie z nia przez ponad 20 lat. Znam kilku ludzi,
        ktorzy prowadza swoj business (ja sam nie).
        K: A wiec skad wiesz?

        - Zaden z nich nie jest prowadzony "na czarno". Raz tylko
        (a bylo to wiele, wiele lat temu) spotkalem jednego
        takiego, co pracowal i bral zasilek dla bezrobotnych.
        K: Ja takich znam zas na kopy.

        - Znajomi jego (z moim czynnym udzialem) wyperswadowali
        mu to jednak i po kilku miesiacach przestal to robic.
        K: Frajer...

        - Twoja polsko-szlachecko-komunistyczna pogarda dla pracy
        innej niz "intelektualna" czy tez "naukowa" jest dosyc
        typowa dla srodowiska polskiego. Czy jednak moglbys mi
        wytlumaczyc, co zlego z praca pielegniarki w domu starcow?
        K: NIC, ale te prace powinna wykonywac pielegnuarka, a
        nie doktor filozofii... To jest marnowanie talentow...

        - Czy tez zapieprzajacego na budowie (nb. ogromne pieniadze)?
        K: TEZ NIC! Tyle, ze na budowie wystarczy technikum
        (TAFE), i tez niekoniecznie. Pamietaj, ze jak ktos ma
        wysokie kwalifikacje i inteligencje, to nie bedzie dobrym
        robotnikiem! i vice versa!

        - Ogolnie jestem sklonnym zniechecac ludzi pytajacych,
        czy emigrowac do au czy tez nie. Powod tego jest tylko
        jeden: Jezeli nie wiesz, ze chcesz mieszkac wlasnie
        tutaj, prawdopodobnie mieszkanie tutaj nie bedzie ci sie
        podobalo. Jedz gdzies do Europy! Nie mniej jednak,
        wciskanie glupot ludziom, ktorzy pytaja sie o reali zycie
        to jest lekka przesada!
        K: Jakie glupoty? Pisze prawde, jak jest, jaka jest
        dyskryminacja imigrantow nieangielskojezycznych i jak
        trudno dostac prace!

        - Tak, ja tez spotkalem jedna polke, ktora posiadala
        doktorat z biologii zrobiony w polsce i pracowala na
        stanowisku dosyc podobnym do twojego. Ona jednak byla
        znacznie bardziej realistyczna, szczerze sie przyznawala,
        ze jej specjalnoscia jest swierk (takie drzewo). Ile jest
        swierkow w au? Ja widzialem ze cztery, z czego trzy w
        Melbourne (mieszkam w Sydney).
        K: Ale sa cale plantacje, komercyjne, sosen. jak ktos ma
        waska specjalnosc, to OK, musi sie doksztalcic.
        Ale ja skonczylem dwa dodatkowe fakultety w Australii.
        Australijczycy z moimi AUSTRALIJSKIMI kwalifikacjami
        i mniejszym dorobkiem naukowym sa o conajmniej 2
        szczebelki wyzej niz ja. Jak to nazwac?

        - Kagan, czy ty przypadkiem nie wiesz do jakiego samolotu
        wsadzono mnie ponad 20 lat temu? Jaki to kraj, w ktorym
        mieszkam?
        K: Mieszkasz w jakims dziwnym kraju, ale na pewno nie
        w Australii, albo tez, prezentujesz tzw. wishful
        thinking, nie widzisz tego co jest, ale to, co chesz
        zobaczyc...
        Reszty nie komentuje... sad

        • Gość: Kapitalizm Kaput Re: Chyba mnie oszukali IP: *.nsw.bigpond.net.au 23.03.03, 15:16
          Gość portalu: Kagan napisał(a):

          > Australijczycy z moimi AUSTRALIJSKIMI kwalifikacjami
          i mniejszym dorobkiem naukowym sa o conajmniej 2
          szczebelki wyzej niz ja. Jak to nazwac?
          KK: Ale jest tez Polak (i to nie byle jaki) co po przyjezdzie do Australii
          zrobil studia na Macquarie University w Sydney i jest obecnie jednym z
          dyrektorow australijskiego Macquarie Bank z siedziba we Frankfurcie (poprzednio
          N.Yorku), o ktorej to pozycji moze jedynie pomarzyc niejeden urodzony na tej
          wyspie Australijczyk z paroma doktoratami. Ot, wyjatek (potwierdzajacy tylko
          regule).
          • Gość: Kagan Re: Chyba mnie oszukali IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 15:31
            Gość portalu: Kapitalizm Kaput napisał(a):

            Gość portalu: Kagan napisał(a):
            Australijczycy z moimi AUSTRALIJSKIMI kwalifikacjami
            i mniejszym dorobkiem naukowym sa o conajmniej 2
            szczebelki wyzej niz ja. Jak to nazwac?
            KK: Ale jest tez Polak (i to nie byle jaki) co po
            przyjezdzie do Australii zrobil studia na Macquarie
            University w Sydney i jest obecnie jednym z dyrektorow
            australijskiego Macquarie Bank z siedziba we Frankfurcie
            (poprzednio N.Yorku), o ktorej to pozycji moze jedynie
            pomarzyc niejeden urodzony na tej wyspie Australijczyk z
            paroma doktoratami. Ot, wyjatek (potwierdzajacy tylko
            regule).
            K: Szef Telstry jest tez polskiego pochodzenia i
            tzw. komisarz do spraw dyskryminacji tez (brat
            komunistycznego dygnitarza). Jak wiadomo,
            wsrod Polakow szui nie brakuje, potrzebuja tez nieco
            "etnikow" na stanowiskach, aby ukryc powszechna
            dyskryminacje...
            Nie szukam pracy dyrektora banku, ale wykladowcy na
            uczelni. Jestem realista, zreszta w banku sie dosc
            napracowalem...
            Pozdr.
            Kagan
      • Gość: Kagan Re: Chyba mnie oszukali - PS IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 14:43
        1. W Sydney o prace latwiej. Ja tez tam pracowalem
        po koniec lat 1990tych (Cashcard tu przy Circular Quay).
        Ale nie oplacalo mi sie wynajmowac mieszkania, a
        aby kupic tej samej klasy dom, co mam w Melbourne, to
        musialbym wziac conajmniej AUD 150K pozyczki (to byl
        ten "boom" przed olimpiada).
        2. Co widzisz zlego w tym, ze ktos chce pracowac w swojej
        specjalnosci, szczegolnie, gdy skonczyl dwa fakulety w
        Australii (Melbourne i Monash)? Co w tym zlego, ze ktos
        jest ambitny i ceni swe kwalifikacje? To raczej
        system jest zly, ze ma tendencje do sprowadzania
        ludzi na nizszy poziom i ze pozwala na dyskryminacje
        i gnojenie imigrantow...
        Kagan
      • luiza-w-ogrodzie Re: Chyba mnie oszukali - do Dreptaka 24.03.03, 00:48
        Dreptak, Ty mieszkasz w tej Australii co ja i Pawel, a nie w tej, w ktorej
        mieszka Kagan ;oD

        Zasada jest taka: jak sie chce pracowac w swoim zawodzie, to mozna to zrobic. A
        jak sie marzy o czyms, na co sie nie ma uzdolnien ani wyksztalcenia, to
        najlatwiej zrobic z tego teorie spiskowa i wogole wszystkiemu winna Australia.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        W szeleszczacym gaszczu uroczynu
    • Gość: Pawel_z_Melbourne` dreptak - podzielam... IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 23.03.03, 09:01
      1) znam kilka pan, z ktorych
      - dwie wykladaja komputery
      - dwie sa w marketingu jest w
      - kilka ma wlasne firmy
      - a kilka zarabia sprzataniem
      - 2 sa w ATO
      - jedna ze sprzatanie przechodzi do ksiegowosci - uczy sie i dobrze jej idzie
      - jedna juz w ksiegowosci jest...

      2 dwa fakultety - a niby jak specjalistka o filiologii polskiej i rosyjskie ma
      miec prace w Melb (przy tylu rosjanach tutaj?)

      ----------

      Kanagan, Lechu, kurcze - nie wiedzialem ze jests po IOZiDK smile))
      z lezka w oku wspominam...

      ale coz zdaje sie ze to jest przypadek 'Towarzyszu, nam nie podrodze" smile))))

      czy ja dobrze kojarze ze nawet 3 lata temu, w czasie najwiekszego boomu w IT
      nie miales pracy?
      nie dziwie sie ze Cie gryzie...

      ale nie daj sie!

      Pawel
      • Gość: Kagan Re: dreptak - podzielam... IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 13:51
        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):
        1) znam kilka pan, z ktorych
        - dwie wykladaja komputery
        K: Czym? Plytkami czy kafelkami?

        > - dwie sa w marketingu jest w
        K: Ba Victoria Market?

        > - kilka ma wlasne firmy
        K: Jednoosobowe?

        - a kilka zarabia sprzataniem
        K: Tu zgoda!

        - 2 sa w ATO
        K: Sprzataczkami?

        - jedna ze sprzatanie przechodzi do ksiegowosci - uczy
        sie i dobrze jej idzie
        K: Ksiegowych jest w Melbourne NADMIAR! I to z praktyka,
        po studiach, a nie wieczorowych kursach...

        - jedna juz w ksiegowosci jest...
        K: Czysci w niej ubikacje, czy usuwa azbest?

        2 dwa fakultety - a niby jak specjalistka o filiologii
        polskiej i rosyjskie ma miec prace w Melb (przy tylu
        rosjanach tutaj?)
        K: Melbourne jest metropolia, z wieloma uniwerytetami,
        bibliotekami i urzedami stanowymi. Tyle, ze pracy nie ma
        w niej nawet dla programistow komputerow. W Australii nie
        liczy sie ani wiedza, ani praktyka zawodowa, ani
        wyksztalcenie, po tutejszy prymitywny, neokolonialny
        kapitalizm jest nastawiony na konsumpcje na kredyt, a nie
        na produkcje. Australia zadluza sie na MILIARD dolarow
        miesiecznie, nie mysli o przyszlosci...
        P: Kanagan, Lechu, kurcze - nie wiedzialem ze jests po
        IOZiDK smile))
        K: Przeciez ci to dawno temu mowilem, jak jeszcze dalo
        sie z toba pogadac...

        P: z lezka w oku wspominam...
        K: Ja tez. Ale bylo, minelo...

        P: ale coz zdaje sie ze to jest przypadek 'Towarzyszu,
        nam nie podrodze" smile))))
        K: Na szczescie!

        P: czy ja dobrze kojarze ze nawet 3 lata temu, w czasie
        najwiekszego boomu w IT nie miales pracy?
        K: Wtedy skonczylem projekt Y2K i pisalem doktorat.
        Pozniej pracowalem rok w USA (Target w Minneapolis).
        A jak wrocilem do Oz, to mialem dosc niekompetencji
        panujacej w sektorze IT. Zobacz, jak czesto nawala
        BIGPOND....

        P: nie dziwie sie ze Cie gryzie...
        K: Sam zrezygnowalem z szukania dalej roboty w tym
        sektorze, jak sie zorientowalem, jaki tam panuje balagan.
        Zauwaz, jak marnie pracuje ow Bigpond, jaka marna jakosc
        maja takie produkty jak Windows. Wole mniej zarabiac na
        Monash niz sie szarpac w takiej Telstrze.

    • Gość: Pawel_z_Melbourne` publikacja IP: *.sunsh2.vic.optusnet.com.au 23.03.03, 09:05
      a mimo wszystko - ciekaw jestem co napisales w"

      " on the effects of the current socio-economic transformation in Central-
      Eastern Europe at Monash University ("East Europe Forum" and "Occasional
      Papers"), "

      mozesz wyslac?
      np. e-copy?

      P.
      • Gość: Kagan Re: publikacja IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 13:32
        Gość portalu: Pawel_z_Melbourne` napisał(a):
        a mimo wszystko - ciekaw jestem co napisales w"
        " on the effects of the current socio-economic
        transformation in Central-Eastern Europe at Monash
        University ("East Europe Forum" and "Occasional
        Papers"), "
        mozesz wyslac?
        np. e-copy?
        K: Zamow na Monash. Wyslemy kopie gratis.
    • dyplomata Science fiction i realna robota 23.03.03, 15:07

      Kagan, przeciez ty masz doktorat ze science fiction i to na dodatek nie
      twojego tylko Lema. Publikacje tez masz ze i w science fiction.

      To jest bardzo fajne tylko ze z tego nie ma realnej roboty. IT ci nie podoba,
      masz ochote robic w Sci-Fi ale gdzie jest na to zbyt? To ze trzymaja cie
      na Monash juz jest dziwne.
      • Gość: Kagan Re: Science fiction i realna robota IP: *.vic.bigpond.net.au 23.03.03, 15:12
        dyplomata napisał:
        Kagan, przeciez ty masz doktorat ze science fiction i to
        na dodatek nie twojego tylko Lema. Publikacje tez masz ze
        i w science fiction.
        K: Nie ze SF, ale z nauk politycznych, i Masters z geografii
        ekonomicznej!

        - To jest bardzo fajne tylko ze z tego nie ma realnej
        roboty. IT ci nie podoba, masz ochote robic w Sci-Fi ale
        gdzie jest na to zbyt? To ze trzymaja cie na Monash juz
        jest dziwne.
        K: A czy realna robota jest posrednictwo finasowe?
        Czy praca maklera gieldowego jest realna?
        Zazdroscisz mi, ze mnie "trzymaja na Monash"?
        Chcialbys kazdego sprowadzic do swego poziomu, przezuwacza
        jedzenia i przerabiania go na, jakze pozyteczny, nawoz?
        Wszystko przeliczasz na dolary? Zal mi ciebie... sad
        • gagapizda Re: Science fiction i realna robota 23.03.03, 15:39
          Ja skonczylam w Polsce etnografie. Najpierw bylam kelnerka, pozniej
          zaszlam w ciaze z Algierczykiem. Dzisiaj juz na to patrze troche inaczej
          (bardziej z dystansu) ... wodka mi sie konczy ... Ciao!

          PS. E=mc2
          • lombat Re: Science fiction i realna robota 24.03.03, 00:18
            Goska, to Ty ?

            PZDR

            Lombat
            • Gość: maz Re: Science fiction i realna robota IP: *.arach.net.au 24.03.03, 00:55
              Lombat, co Ty ??????
              Publicznie takie pytania ???????
              Pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka