Dodaj do ulubionych

wspomnienie z dziecinstwa

02.12.01, 01:40
moze macie jakies ciekawe charakterystyczne dla epoki, hmm w moim
wypadku gierka, wspomnienia
mnie sie przypomnialo jak rodzice kupili pralke automatyczna i ja
siedzialam na podlodze przytulona do mego ukochanego wyzla wpatrzona
w wirujace kolorowe ubrania....
Obserwuj wątek
    • Gość: karol w. Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 02.12.01, 04:40
      ja jestem o jedna epoke starszy od ciebie. wspomnienie - pod choinke dostalem
      drewniany tramwaj, wielki i ciezki, kola nie chcialy sie krecic i moj ojciec
      byl z powodu mojego niezadowolenia bardzo nieszczesliwy. niestety, dzisiaj juz
      nie zyje a chcialem mu zawsze powiedziec, ze nie ma sie czym przejmowac.
    • kanadol Re: wspomnienie z dziecinstwa 02.12.01, 04:47
      szczerze mowiac to uwazam, ze cie twoj stary dawno nie zgwalci.

      p.s. mam nadzieje, ze cie nie obrazilem
      • Gość: P Do kanadola IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.12.01, 12:27
        kanadol napisał(a):

        > szczerze mowiac to uwazam, ze cie twoj stary dawno nie zgwalci.
        >
        > p.s. mam nadzieje, ze cie nie obrazilem

        Zglosilem cie do administratora tego forum. Jestes human waste.
        • kanadol Re: Do kanadola 02.12.01, 16:02
          Gość portalu: P napisał(a):

          > kanadol napisał(a):
          >
          > > szczerze mowiac to uwazam, ze cie twoj stary dawno nie zgwalci.
          > >
          > > p.s. mam nadzieje, ze cie nie obrazilem
          >
          > Zglosilem cie do administratora tego forum. Jestes human waste.

          czy administrator to dziewczyna?
          • Gość: P Re: Do kanadola IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 02.12.01, 17:37
            kanadol napisał(a):

            > Gość portalu: P napisał(a):
            >
            > > kanadol napisał(a):
            > >
            > > > szczerze mowiac to uwazam, ze cie twoj stary dawno nie zgwalci.
            > > >
            > > > p.s. mam nadzieje, ze cie nie obrazilem
            > >
            > > Zglosilem cie do administratora tego forum. Jestes human waste.
            >
            > czy administrator to dziewczyna?

            Na tym forum jestes spalony. Nawet jak zmienisz sobie userid to ci nic nie pomoze bo
            twoj jad kazdy rozpozna. Jestes ludzkim scierwem.
      • Gość: elf Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.adsl.hansenet.de 03.12.01, 08:43
        Dziwne, ze tu sami warszawiacy pisza. Czyz nie najwiecej ich wyemigrowalo w 68 ?

        • Gość: Biala Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.qc.sympatico.ca 04.12.01, 00:15
          Gość portalu: elf napisał(a):

          > Dziwne, ze tu sami warszawiacy pisza. Czyz nie najwiecej ich wyemigrowalo w 68
          > ?
          >

          Jezeli dla Ciebie rok 2001 to rok 1968 - to tak.
          • Gość: elf Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.adsl.hansenet.de 04.12.01, 00:53
            Gość portalu: Biala napisał(a):

            > Gość portalu: elf napisał(a):
            >
            > > Dziwne, ze tu sami warszawiacy pisza. Czyz nie najwiecej ich wyemigrowalo
            > w 68
            > > ?
            > >
            >
            > Jezeli dla Ciebie rok 2001 to rok 1968 - to tak.

            Biala jak nie rozumiesz aluzji to sie nie wcinaj.
            • aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa 04.12.01, 01:20
              Gos´c´ portalu: elf napisa?(a):

              > Gos´c´ portalu: Biala napisa?(a):
              >
              > > Gos´c´ portalu: elf napisa?(a):
              > >
              > > > Dziwne, ze tu sami warszawiacy pisza. Czyz nie najwiecej ich
              wyemigro
              > walo
              > > w 68
              > > > ?
              > > >
              > >
              > > Jezeli dla Ciebie rok 2001 to rok 1968 - to tak.
              >
              > Biala jak nie rozumiesz aluzji to sie nie wcinaj.
              elf, nie wyglupiaj sie smile
              wcale nie prawda, ze w 68 najwiecej
              ja w 88 a czosnek, sledzie i cebule uwielbiam, nos garbaty tez mam hehehe
              ale nie, mylisz sie zydowka nie jestem- chociaz nic zlego w tym/byciu zydem/
              nie widze.
              pozdrowki smile

            • Gość: Biala Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 01:43
              Gość portalu: elf napisał(a):

              > Gość portalu: Biala napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: elf napisał(a):
              > >
              > > > Dziwne, ze tu sami warszawiacy pisza. Czyz nie najwiecej ich wyemigro
              > walo
              > > w 68
              > > > ?
              > > >
              > >
              > > Jezeli dla Ciebie rok 2001 to rok 1968 - to tak.
              >
              > Biala jak nie rozumiesz aluzji to sie nie wcinaj.

              Wcinam sie wlasnie dlatego, ze ja rozumiem i zebys nie mogl zaczac idiotycznego
              watku
              Houk
              • Gość: P Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.12.01, 12:38

                Biala,
                takie jest to koltunstwo polskie ktore ja nazywam polaczkami
                Im przeszkadza wszystko sad
                P
                • Gość: maya Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: 62.109.68.* 04.12.01, 14:34
                  Gość portalu: P napisał(a):

                  >
                  > Biala,
                  > takie jest to koltunstwo polskie ktore ja nazywam polaczkami
                  > Im przeszkadza wszystko sad
                  > P

                  Wszyscy jestesmy polaczkami a ty jestes tego swietnym dowodem stary sad((
                  • Gość: P Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: 216.94.245.* 04.12.01, 16:17

                    Droga mayu,
                    wytlumacze lopatologicznie:
                    elf ze swoja uwaga w tym watku tak samo sie ma jak kanadol: takich wlasnie nazywam polaczkami.
                    jest to koltunstwo ktore chodzi siejac jad. Niewatpliwie sa sytuacje ktore wymagaja wypowiadania sie
                    w sprawach Polski ale maja one swoje miejsce, czas i forme. Wiecej szkody Polsce przynosza wlasnie
                    takie rzucane od tak sobie stwierdzenia.
              • Gość: mushi Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 19:35
                Gość portalu: Biala napisał(a):
                >
                > Wcinam sie wlasnie dlatego, ze ja rozumiem i zebys nie mogl zaczac idiotycznego
                >
                > watku
                > Houk

                Wiem, wiem, znasz to z autopsji, sama niejeden taki watek zaczelas. Biala
                pussycat, robisz postepy ale.... Remember, I`m watching you! Postawilem na
                Ciebie, wiec mnie nie zawiedz. Hawgh.
                • Gość: Biala Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 23:41
                  Gość portalu: mushi napisał(a):

                  > Wiem, wiem, znasz to z autopsji, sama niejeden taki watek zaczelas. Biala
                  > pussycat, robisz postepy ale.... Remember, I`m watching you! Postawilem na
                  > Ciebie, wiec mnie nie zawiedz. Hawgh.

                  Mozesz mnie ......... . ....
                  • Gość: Mushi Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 05.12.01, 00:54
                    Gość portalu: Biala napisał(a):


                    >
                    > Mozesz mnie ......... . ....

                    Literowka sie zgadza. Tez lubie wyrafinowany sex, ale nie z przygodnie poznanymi
                    paniami. No i te Twoje wymiary 3 X 168`` plus czapeczka - pamietasz? wink
    • Gość: Biala Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.qc.sympatico.ca 02.12.01, 04:50
      Mam kilka takich fajnych wspomnien. Jedno z nich zwiazane jest z moimi
      pierwszymi samodzielnymi zakupami. Mialam wtedy 5 lat. Mama poprosila tate zeby
      poszedl do najblizszej budki warzywnej (bylo ja widac z naszych okien) i kupil
      30dkg kapusty kiszonej. A moj dowcipny tatus postanowil po ten zakup wyslac
      mnie. Ochoczo wzielam pieniadze i ruszylam w swiat.
      Nie pamietam jak to bylo dalej ale opwiadali mi rodzice, ze znalezli mnie po
      godzinie na tylach sasiedniego bloku jak zajadajac ze smakiem kapuche ogladalam
      mecz pilki noznej. Ale sie wtedy ojcu dostalooo.
      • Gość: B Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.tnt47.hou3.da.uu.net 02.12.01, 04:55
        • Gość: renka Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.home.cgocable.net 02.12.01, 06:39
          Pamietam jak chodzilam po zamarznietym, czesciowo topniejacym sniegu,
          brudnym ,na mojej ulicy i wyobrazalam sobie ze stapam po zakamarkach palacu
          krolowej sniegu. Bylo zimno, szaro i na ulicach nie bylo nikogo.Pamietam zamki
          i tajemnicze malowidla mrozu na szybach w kuchni. W domu bylo zawsze chlodno,
          poniewaz mieszkanie bylo szczytowe i najwyzej polozone w okolicy.Pamietam tez
          gry w karty z ojcem i rodzenstwem. Pamietam wiecznie zmeczona mame .Pamietam
          niedzielne wypady do ambasadora w al ujazdowskich, albo do babci, ktora tam
          mieszkala.Jednak najbardziej znaczace dla mnie wspomnienie to chyba jak
          dostalam na gwiazdke Basnie Ch. Andersena. Mam je do dzis.Zaczytywalam sie
          nimi do poznej mlodosci.
          • kanadol Re: wspomnienie z dziecinstwa 02.12.01, 06:42
            no skarbie, po takich bajkach twoj stary ma niemaly orzech do zgryzienia.
            • Gość: renka Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.home.cgocable.net 02.12.01, 07:30
              To jest jego problem.
              • kanadol Re: wspomnienie z dziecinstwa 02.12.01, 07:39
                Gość portalu: renka napisał(a):

                > To jest jego problem.

                no i dobrze. tak miedzy nami to ja mam mocne zeby wink
                • Gość: selma Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.ppp.get2net.dk 02.12.01, 13:00
                  ja pamietam poznego gierka i wisnie w czekoladzie marki kras w takich malych
                  kartonikach oraz jajka czekoladowe wedla z roznymi rodzajami alkoholu.jako 5-
                  latka uwielbialam je .potem byl kryzys i paczki z zagranicy od rodziny za
                  Szwecji,USA, Kanady i Francjii a wnich przerozne ciuchy przewaznie bardzo
                  kolorowe i w dziwnych rozmiarach,przydawaly mi sie na dzien wiosny do
                  przebierania. Niektore np sztruksy spodnie i bluzki z weluru ,dzinsy ,buty byly
                  b. ladne i pamietam je do dzis .Pamietam jak dostalam z Ameryki gumy do zucia
                  cynamonowe .potem byly pozne lata 80-te i swetry tureckie oraz spodnie
                  dekatyzowane oraz moja mlodosc ,pozniej przyjechalam tu i na tym koncza sie
                  moje wspomnienia.pozdrawiam-selma
          • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 02.12.01, 16:10
            Rena tos ty warszawianka smile
            ja tez i w dodatku moja babcia na rozbrat mieszkala smile
            pamietam, ze czesto wracalismy z tamtad do domu taryfa i ojciec zawsze
            prosil aby jechal agrykola gdzie palily sie gazowe latarnie i wszystko
            wygladalo jak z bajki ......
            • civic_vtec Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek 02.12.01, 16:16
              Gość portalu: aniutek napisał(a):

              > Rena tos ty warszawianka smile
              > ja tez i w dodatku moja babcia na rozbrat mieszkala smile
              > pamietam, ze czesto wracalismy z tamtad do domu taryfa i ojciec zawsze
              > prosil aby jechal agrykola gdzie palily sie gazowe latarnie i wszystko
              > wygladalo jak z bajki ......

              Agrykola nadal najpiękniejsza wieczorem, szczególnie gdy światło latarni (nadal
              gazowe!) rozjaśnia drzewa przykryte śniegiem, ale zobaczyć to można już tylko
              podczas spaceru - ulica jest zamknięta dla samochodów.

              Czy wiecie, że w Warszawie jest jeszcze kilka innych miejsc z "gazówkami"?
              • Gość: ESL Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.sympatico.ca 02.12.01, 17:05
                civic_vtec napisał(a):

                > Gość portalu: aniutek napisał(a):
                >
                > > Rena tos ty warszawianka smile
                > > ja tez i w dodatku moja babcia na rozbrat mieszkala smile
                > > pamietam, ze czesto wracalismy z tamtad do domu taryfa i ojciec zawsze
                > > prosil aby jechal agrykola gdzie palily sie gazowe latarnie i wszystko
                > > wygladalo jak z bajki ......
                >
                > Agrykola nadal najpiękniejsza wieczorem, szczególnie gdy światło latarni (nadal
                >
                > gazowe!) rozjaśnia drzewa przykryte śniegiem, ale zobaczyć to można już tylko
                > podczas spaceru - ulica jest zamknięta dla samochodów.
                >
                > Czy wiecie, że w Warszawie jest jeszcze kilka innych miejsc z "gazówkami"?

                A pamietacie basen na Rozbrat rog Gornoslaskiej? Tam sie czlowiek nauczyl plywac... A kino na swierzym
                powietrzu - Jutrzenka?
                I pamietam jeszcze zabawy w czterech pancernych z uzyciem metalowych koszy na smiecie z klapa jako
                ekwiwalentu czolgu. Stawialo sie takie cztery kosze kolo siebie i byl Rudy. A u nas w domu jeszcze byl
                wilczur o imieniu Pan, ktorego wszyscy na podworku probowalismy bezskutecznie przechrzcic na Szarika.
                I lody od Gogolowskiego na Solcu - irysowe, cytrynowe - kulka kosztowala 1,20 zloty - 5 kulek ledwo
                miescilo sie w wafelku i trzeba bylo szybko jesc zeby nie poplamic ubrania. Siadalismy czasem z Panem na
                schodach przychodni na Solcu i on mi pomagal w lizaniu tych lodow. Szczesliwie mama sie nigdy o tym nie
                dowiedziala.
                • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 02.12.01, 22:19
                  Gos´c´ portalu: ESL napisa?(a):

                  > civic_vtec napisa?(a):
                  >
                  > > Gos´c´ portalu: aniutek napisa?(a):
                  > >
                  > > > Rena tos ty warszawianka smile
                  > > > ja tez i w dodatku moja babcia na rozbrat mieszkala smile
                  > > > pamietam, ze czesto wracalismy z tamtad do domu taryfa i ojciec
                  zawsz
                  > e
                  > > > prosil aby jechal agrykola gdzie palily sie gazowe latarnie i wszystk
                  > o
                  > > > wygladalo jak z bajki ......
                  > >
                  > > Agrykola nadal najpie˛kniejsza wieczorem, szczególnie gdy s´wiat?o
                  latarni (
                  > nadal
                  > >
                  > > gazowe!) rozjas´nia drzewa przykryte s´niegiem, ale zobaczyc´ to moz˙na
                  juz˙ ty
                  > lko
                  > > podczas spaceru - ulica jest zamknie˛ta dla samochodów.
                  > >
                  > > Czy wiecie, z˙e w Warszawie jest jeszcze kilka innych miejsc z
                  "gazówkami"?
                  >
                  > A pamietacie basen na Rozbrat rog Gornoslaskiej? Tam sie czlowiek
                  nauczyl plywa
                  > c... A kino na swierzym
                  > powietrzu - Jutrzenka?
                  > I pamietam jeszcze zabawy w czterech pancernych z uzyciem metalowych
                  koszy na s
                  > miecie z klapa jako
                  > ekwiwalentu czolgu. Stawialo sie takie cztery kosze kolo siebie i byl Rudy.
                  A u
                  > nas w domu jeszcze byl
                  > wilczur o imieniu Pan, ktorego wszyscy na podworku probowalismy
                  bezskutecznie p
                  > rzechrzcic na Szarika.
                  > I lody od Gogolowskiego na Solcu - irysowe, cytrynowe - kulka kosztowala
                  1,20 z
                  > loty - 5 kulek ledwo
                  > miescilo sie w wafelku i trzeba bylo szybko jesc zeby nie poplamic
                  ubrania. Sia
                  > dalismy czasem z Panem na
                  > schodach przychodni na Solcu i on mi pomagal w lizaniu tych lodow.
                  Szczesliwie
                  > mama sie nigdy o tym nie
                  > dowiedziala.
                  kurcze.... mocne moja druga babcia mieszkala na fabrycznej..... ciotka na
                  gornoslaskiej, niestey za moich czasow Jutrzenka juz byla nieczynna ale
                  rodzice opowiadali jak chadzali tam na randki, a ta ulica obok basenu taka
                  ze schodami..... mmmmm pieknaaaaa, taka romantyczna- jak sie nazywa?
                  nie pamietam.
                  na lody czesto- juz pozniej chodzilismy do zielonej budki, ojciec budzil
                  zgorszenie bo dwie kulki smietankowych zawsze kupowal dla Dory - naszej
                  wyzlicy a ona biedaczka nie mogla sie doczekac slina jej ciekla z pyska jak
                  stalismy w kolejce...
                  ale milo sie zrobilo :smile)))) tyle znajomych klimatow
                  • Gość: ESL Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.sympatico.ca 02.12.01, 22:43
                    niestey za moich czasow Jutrzenka juz byla nieczynna ale
                    > rodzice opowiadali jak chadzali tam na randki, a ta ulica obok basenu taka
                    > ze schodami..... mmmmm pieknaaaaa, taka romantyczna- jak sie nazywa?
                    > nie pamietam.
                    > na lody czesto- juz pozniej chodzilismy do zielonej budki, ojciec budzil
                    > zgorszenie bo dwie kulki smietankowych zawsze kupowal dla Dory - naszej
                    > wyzlicy a ona biedaczka nie mogla sie doczekac slina jej ciekla z pyska jak
                    > stalismy w kolejce...
                    > ale milo sie zrobilo :smile)))) tyle znajomych klimatow

                    W Jutrzence tez pamietam pierwsze pocalunki... A ulica sie chyba nazywala Profesorska, jam byla szkola
                    muzyczna w pieknej starej willi obrosnietej dzikim winem.
                    Co zas do lodow z Zielonej Budki, to nadal uwazam, ze Gogolewski z Solca mial lepsze.
                    A gdzie chodzilas na sanki w zimie?

                    • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 02.12.01, 22:54
                      na sanki - do parku kultury, nawet teraz calkiem niedawno, jazda jest
                      niesamowita, moj syn piszczal z radosci i wolal szybciej szybciej a ja
                      balam sie ,ze teraz to juz napewno sie zabijemy.....
                      ten park to wiele wspomnien, dla mnie rowniez hmmmm milosnych az
                      sie zaczerwienilam.... niech no tylko moj maz juz przyjdzie z pracy- ciekawe
                      czy pamieta?
                      milo tak powspominac, jak u babci przy herbacie z konfiturami smile
                      powisle to piekna okolica, czasami mam wrazenie,ze czas sie tam
                      zatrzymal w miejscu, podworka z trzepakami, dzieci bawiace sie na lawce
                      w dom - lalki, koc, starzy ludzie siedzacy przed domem, listonosz z torba,
                      cisza, zapach z cukierni- hmmm sejmowej smile ooo to mojej babci ulubiona
                      smile
                      • Gość: ESL Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.sympatico.ca 03.12.01, 01:33
                        A podobno Syrenki juz nie ma nad Wisla tylko jest gdzies na Starowce. Czy to z powodu tego moztu, co
                        to byl pontonowy za Jaruzelskiego a teraz jest staly?
                        Szkoda. Pamietam jak w czasie wiankow nad Wisla pijalo sie piwo pod Syrenka. Pamietasz wianki,
                        Aniutek?
                        • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa/renka+aniutek IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 03.12.01, 02:19
                          wianki- jasne, jak bylam dzieckiem bardzo lubilam, teraz..... kolejny
                          "festyn" kielbasa piwo i malo fajni warszawiacy, jakos stracilo na
                          atmosferze.
                          a syrenka hmmmm widzialam ja ostatni raz w sierpniu, okryta jakimis
                          plachtami etc ale w tym samym miejscu, nad wisla, buduja tam teraz
                          deptak czy park. pewnie latem bedzie ladnie tamte okolice - przy zw
                          nauczycielstwa, ludna, smulikowskiego kolo szpitala tez bardzo lubie smile
                          • Gość: renka dziecinstwo IP: *.home.cgocable.net 03.12.01, 04:54
                            Ja pamietam paczki z Gorczewskiej, od Bliklego i co niedzielne wycieczki z
                            ojcem do kawiarni warszawskich , na ciastka, lody, cocacole. Lubilismy chodzic
                            do takiej kawiarenki na NOwym Miescie( "ulubiona" czy jakos tak..), do
                            ambasadora w alejach Ujazdowskich. Ale Stare Miasto bylo co niedziela w
                            planie. Pozniej chodzilam tam z moimi dziecmi.Wspominam te spacery jako bardzo
                            uciazliwe. Nie mielismy samochodu, jezdzenie tramwajami, chodzenie na
                            piechote, ale to bylo piekne.
                            • Gość: Walek Re: dziecinstwo IP: 213.98.114.* 04.12.01, 00:47
                              Gość portalu: renka napisał(a):

                              > Ja pamietam paczki z Gorczewskiej, od Bliklego i co niedzielne wycieczki z
                              > ojcem do kawiarni warszawskich , na ciastka, lody, cocacole. Lubilismy chodzic
                              > do takiej kawiarenki na NOwym Miescie( "ulubiona" czy jakos tak..), do
                              > ambasadora w alejach Ujazdowskich. Ale Stare Miasto bylo co niedziela w
                              > planie. Pozniej chodzilam tam z moimi dziecmi.Wspominam te spacery jako bardzo
                              > uciazliwe. Nie mielismy samochodu, jezdzenie tramwajami, chodzenie na
                              > piechote, ale to bylo piekne.
                              Tak to byly piekne czasy-pamietam to samo tylko bez coca coli.To bylo w
                              pewexie ( czasami).W kawiarniach byla :oranzada ,lemoniada,"napoj
                              firmowy".ciastko 2zl.kawa 5zl.herbata 2,50 zl.sok pomar.8,50 zl.
                              • Gość: Anna27 Re: dziecinstwo IP: *.208.165.195.Dial1.Washington2.Level3.net 04.12.01, 01:37
                                Moje najwczesniejsze wspomnienie to mama w ogrodzie pod drzewem, kapiaca mnie w
                                balii wody z piana. Mieszkalismy wtedy na wsi i taka frontal nudity w moim
                                wykonaniu nikogo nie gorszyla. Mialam wtedy prawie trzy latka.

                                Pamietam tez moj pierwszy i ostatni wypad nad Baltyk. Mialam wtedy 6 i pol
                                roku. Bylismy w Szczecinie i w zadnej kawiarni czy restauracji nie dawali
                                cukru do herbaty. To w Szczecinie po raz pierwszy zauwazylam siwe wlosy na
                                moje 31-letniej wtedy mamie.

                                A zaraz po rozpoczeciu stanu wojennego moj tato uczyl mnie jazdy na lyzwach.
                                Az mi sie czyraki na dupsku zrobily od ciaglego kontaktu z powierzchnia
                                ladowiska.
                                • Gość: ESL Re: dziecinstwo IP: *.qc.sympatico.ca 04.12.01, 02:49
                                  Alez jestes przyjemnie mloda Anno27, to juz pewnie nie pamietasz np. oranzady w proszku. ktora sie
                                  zlizywalo z reki. A na lyzwy chodzilo sie na lodowisko wylewane na boisku szkolnym przez pana od WF
                                  (w moim przypadku to byla szkola na Bednarskiej w pieknym palacyku kolo szpitala na Karowej, w
                                  ktorym urodzil sie moj ojciec i moje rodzenstwo). Ide sie napic polskiego Advocata, bo zrobilo sie
                                  ckliwie. Dobranoc
                                  • Gość: emil Re: dziecinstwo IP: *.public.svc.webtv.net 04.12.01, 03:24
                                    Sluchajcie dziewczyny ja tez jestem z Warszawy a dokladnie z Pragi polnoc (okolice ronda Starzynskiego) Pamietam nocne powroty taksowka z Powisla od ciotki do domu. Zawsze pamietam pomnik syrenki i Wisla. Bylem malym chlopakiem i zawsze mi sie to tak podobalo. Ojciec wieszal kielbase w zime na kaloryferze zeby sobe schla i ta kielbasa tez siedzi mi w glowie. Moze to dziwne ale zawsze jak mysle o kuchni moich rodzicow to widze te kielbasy.Na lody chodzilem do Hortexu w srodniesciu ale to juz jak bylem nastolatkiem , do Hybryd potanczyc a na kawe na Mariensztat.Ale ja mlodzienczych lat w Polsce tak nie pozylem bpo wyjechalem majac 18 lat. Jestem chyba w wieku zblizonym do Aniutka bo za mioch czasow Gierek byl naszym wodzem no i Brezniew w Rosii
                                    • Gość: aniutek Re: dziecinstwo/emil IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 04.12.01, 06:23
                                      hehehe brezniew to bylo to, nienawidzilam skurczybyka z calego serca,
                                      klelam a mama mowila -aniska no cos ty, na te moje przeklenstwa
                                      oczywiscie wink
                                      nosilam opornik wpiety w kurtke o i blagalam ojca elekronika aby mi zrobil
                                      taki mrugajacy na czerwono. czasami pocichu bralam US army kurtke
                                      mojego brata, 3 numery za wielka i z duma szlam z kolezankami na
                                      miasto.....
                                      • Gość: Biala Re: dziecinstwo/emil IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 23:45
                                        Gość portalu: aniutek napisał(a):

                                        > hehehe brezniew to bylo to, nienawidzilam skurczybyka z calego serca,
                                        > klelam a mama mowila -aniska no cos ty, na te moje przeklenstwa
                                        > oczywiscie wink
                                        > nosilam opornik wpiety w kurtke o i blagalam ojca elekronika aby mi zrobil
                                        > taki mrugajacy na czerwono. czasami pocichu bralam US army kurtke
                                        > mojego brata, 3 numery za wielka i z duma szlam z kolezankami na
                                        > miasto.....

                                        Psia kosc Aniutek, przypomnialas mi te oprniki. Tez je nosilam. Raz do szkoly z
                                        kolezanka zaplotlysmy sobie wplatane warkocze. Miedzy splotami umiescilysmy chyba
                                        z 30 (kazda) sztuk. Wyladowalysmy na dywaniku u Dyrektora.

                                • Gość: Walek Re: dziecinstwo IP: 213.98.114.* 04.12.01, 02:53
                                  Gość portalu: Anna27 napisał(a):

                                  > Moje najwczesniejsze wspomnienie to mama w ogrodzie pod drzewem, kapiaca mnie w
                                  >
                                  > balii wody z piana. Mieszkalismy wtedy na wsi i taka frontal nudity w moim
                                  > wykonaniu nikogo nie gorszyla. Mialam wtedy prawie trzy latka.
                                  >
                                  > Pamietam tez moj pierwszy i ostatni wypad nad Baltyk. Mialam wtedy 6 i pol
                                  > roku. Bylismy w Szczecinie i w zadnej kawiarni czy restauracji nie dawali
                                  > cukru do herbaty. To w Szczecinie po raz pierwszy zauwazylam siwe wlosy na
                                  > moje 31-letniej wtedy mamie.
                                  >
                                  > A zaraz po rozpoczeciu stanu wojennego moj tato uczyl mnie jazdy na lyzwach.
                                  > Az mi sie czyraki na dupsku zrobily od ciaglego kontaktu z powierzchnia
                                  > ladowiska.

                                  Oj Anno Anno ! Od Szczecina do baltyku Rowne 110 km. Mysle ,ze bedac w wieku
                                  nauki jazdy nie mialas "dupska" a najwyzej tyleczek. Uklony.
                                  • Gość: XYZ Re: dziecinstwo IP: *.enter.net 04.12.01, 03:10
                                    Gdzie daja polskiego Adwokata???
    • Gość: Anna27 Re: wspomnienie z dziecinstwa- Walek IP: *.208.165.195.Dial1.Washington2.Level3.net 04.12.01, 03:10
      Ok, wycieczka byla do Szczecina i tam nocowalismy. Ale stamtad byly side
      trips do Mielna i Swinoujscia. A poza tym dla kogos z krakowskiego Szczecin to
      juz prawie Baltyk. No bo te wszystkie zlewy i tak sa jakos z Baltykiem
      powiazne, nie?
      • Gość: XYZ Re: wspomnienie z dziecinstwa- Walek IP: *.enter.net 04.12.01, 03:12
        Gość portalu: Anna27 napisał(a):

        > Ok, wycieczka byla do Szczecina i tam nocowalismy. Ale stamtad byly side
        > trips do Mielna i Swinoujscia. A poza tym dla kogos z krakowskiego Szczecin to
        >
        > juz prawie Baltyk. No bo te wszystkie zlewy i tak sa jakos z Baltykiem
        > powiazne, nie?
        Mielno to bylo TO Kosze do bialego rana /na plazy/Sliczne Koszalinianki ohohoh

        • Gość: XYZ Re: wspomnienie z dziecinstwa-Mielno IP: *.enter.net 04.12.01, 03:16
          Disco ;MAX; Meduza,i ta pierwsza w Uniesciu ze studentkami z Gdanska w
          zakazanych czasach w stanikach/mysle o kelnerkach/ to byly wspaniale szalone
          czasy.Szkoda tych lat och szkoda
      • Gość: Walek Re: wspomnienie z dziecinstwa- Walek IP: 213.98.114.* 04.12.01, 03:20
        Gość portalu: Anna27 napisał(a):

        > Ok, wycieczka byla do Szczecina i tam nocowalismy. Ale stamtad byly side
        > trips do Mielna i Swinoujscia. A poza tym dla kogos z krakowskiego Szczecin to
        >
        > juz prawie Baltyk. No bo te wszystkie zlewy i tak sa jakos z Baltykiem
        > powiazne, nie?

        No jezeli to byly "side trips", masz racje Zalewy maja to do siebie. Zlewy to w
        kuchni. smile)
        • e603432 Re: wspomnienie z dziecinstwa- byla NRD 04.12.01, 03:30
          Nie dziecinstwo, troche pozniej. Pozniejszy Gierek i wypady ze Szczecina do NRD, a to na piwo,
          a to na zakupy. Mozna bylo bez wizy (ale z paszportem) przekroczyc granice wolnosci i wypasc
          na troche do berlina zachodniego. Dla biednych NRD-owcow bylismy ludzmi wolnymi. Kidys
          wybralismy sie grupa 8 osob na wierze telewizyjna w berlinie Wschodnim. Jako uczniom szkoly
          sredniej przyslugiwala nam znizka. Niestety tylko jedna dziewczyna miala wazny stempel.
          okazalo sie ze na te jedna legitymacje weszlismy wszyscy. pani w kasie nie chciala nawet
          ogladac zdjecia tylko "sztempel".
    • Gość: Pola Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.extern.kun.nl 04.12.01, 14:24
      aniutek napisał(a):

      > moze macie jakies ciekawe charakterystyczne dla epoki,
      hmm w moim
      > wypadku gierka, wspomnienia
      > mnie sie przypomnialo jak rodzice kupili pralke
      automatyczna i ja
      > siedzialam na podlodze przytulona do mego ukochanego
      wyzla wpatrzona
      > w wirujace kolorowe ubrania....


      ...juz byl gdzies podobny watek...anyway...
      u mnie bylo to dziecinstwo, pamietam takie zielone twarde
      groszki w supermarkecie - jedyne slodycze na polce, na
      gwiazdke dostalam misia wypchanego trocinami z ruchomymi
      konczynami, w kolorze jasno-brazowym, w kamizelce i z
      muszka pod szyja (outfit byl przyszyty do niego na amen),
      pamietam jeszcze takie rozowe, pachnace gumki do
      scierania (chinskie, wogole duzo chinszczyzny - artykuly
      szkolne, sukienki z falbankami, tenisowki - moja ciocia
      byl kierowniczka pawilonu handlowego, wiec nie musielismy
      stac w kolejkach, zeby dostac te cuda)...sasiad wystal w
      kolejce trzy identyczne plaszcze-prochowce, jak daja, to
      trza brac...smile
      Pzdr
      • Gość: ESL Polski Advocat IP: 209.226.65.* 04.12.01, 15:59
        Polskiego Advocata mozna dostac w domu panstwa ESLskich a jak sie nie mieszka
        zbyt blisko Toronto, to juz trzeba sobie zapewnic stale dostawy poprzez tych,
        co podrozuja do Polski.
        Ja mam ponadto wspomnienie z dziecinstwa zwiazane z Advocatem pitym u moich
        rodzicow z ciemnofioletowych kieliszkow do likeru. Gdy rodzice szli odprowadzic
        gosci do drzwi, a na stole zostawaly te kieliszki z resztka Advocata, to razem
        z psem i rodzenstwem wylizywalismy te resztki jak sie dalo najszybciej. Bylo to
        okropnie niehigieniczne i pewnie teraz raczej "fuj" ale wtedy to mialo jakos
        inny wymiar. I w zaden sposob nie zniechecilo mnie do Advocata - holenderski
        Bols moze sie schowac.
        A byla jeszcze w mojej mlodosci niejaka ciocia Wladzia, ktora sama w domu
        robila Advocata i juz na studiach udawalo mi sie czasem butelke lub od dwie od
        Niej wycyganic. Moze ktos jeszcze robi w domu Advocata jak moja ciocia Wladzia.
        • Gość: xxx Re: Polski Advocat IP: 24.56.133.* 04.12.01, 16:21
          Gość portalu: ESL napisał(a):

          > Polskiego Advocata mozna dostac w domu panstwa ESLskich a jak sie nie mieszka
          > zbyt blisko Toronto, to juz trzeba sobie zapewnic stale dostawy poprzez tych,
          > co podrozuja do Polski.
          > Ja mam ponadto wspomnienie z dziecinstwa zwiazane z Advocatem pitym u moich
          > rodzicow z ciemnofioletowych kieliszkow do likeru. Gdy rodzice szli odprowadzic
          >
          > gosci do drzwi, a na stole zostawaly te kieliszki z resztka Advocata, to razem
          > z psem i rodzenstwem wylizywalismy te resztki jak sie dalo najszybciej. Bylo to
          >
          > okropnie niehigieniczne i pewnie teraz raczej "fuj" ale wtedy to mialo jakos
          > inny wymiar. I w zaden sposob nie zniechecilo mnie do Advocata - holenderski
          > Bols moze sie schowac.
          > A byla jeszcze w mojej mlodosci niejaka ciocia Wladzia, ktora sama w domu
          > robila Advocata i juz na studiach udawalo mi sie czasem butelke lub od dwie od
          > Niej wycyganic. Moze ktos jeszcze robi w domu Advocata jak moja ciocia Wladzia.


          Moja ciocia Irena.Ale to byl Adwokat Tyle ze ja nie dostawalam bo bylam za mloda,
          ale zawsze gdzies cos ... A teraz to nawet i ten polski (jak ktos przywiezie) tak
          nie rajcuje
        • Gość: Mushi Re: Polski Advocat IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 20:11
          Zawsze robilem i robie sam Advocaata na spirytusie, koniaku z odrobina vanilii
          i koniecznie z jajek od kur hodowanych "stara metoda". Bols faktycznie moze
          sie schowac. wink
          • Gość: Walek Re: Polski Advocat IP: 213.98.114.* 04.12.01, 20:36
            Gość portalu: Mushi napisał(a):

            > Zawsze robilem i robie sam Advocaata na spirytusie, koniaku z odrobina vanilii
            > i koniecznie z jajek od kur hodowanych "stara metoda". Bols faktycznie moze
            > sie schowac. wink

            Ha ha ,tak myslalem ,ze robisz to z jajek "kur hodow.st.metoda" Dlatego masz tak
            orginalny nick-spytaj o to jakiegos niemca,to ci powie co to znaczy jak nie wiesz!
            • Gość: Mushi Re: Polski Advocat IP: *.sympatico.ca 04.12.01, 21:01
              A co ty Walek piata kolumna jestes, ze mnie giermancem szczujesz? Ja z
              Hiroshimy przyjechalem, wiec shmertzkopfy zostawiam dla Ciebie.
            • Gość: Biala Re: do Walka IP: *.sympatico.ca 05.12.01, 02:08
              Gość portalu: Walek napisał(a):

              > Ha ha ,tak myslalem ,ze robisz to z jajek "kur hodow.st.metoda" Dlatego masz t
              > ak
              > orginalny nick-spytaj o to jakiegos niemca,to ci powie co to znaczy jak nie wie
              > sz!

              Ha, ha, ha. Nie nazwalabym tego nicka oryginalnym. Wyobraz sobie, ze zastapilby
              go polskim nazewnictwem. Ha, ha, ha cale forum by ryczalo ze smiechu.
              • aniutek Re: do Walka 05.12.01, 02:33
                Gos´c´ portalu: Biala napisa?(a):

                > Gos´c´ portalu: Walek napisa?(a):
                >
                > > Ha ha ,tak myslalem ,ze robisz to z jajek "kur hodow.st.metoda" Dlatego
                m
                > asz t
                > > ak
                > > orginalny nick-spytaj o to jakiegos niemca,to ci powie co to znaczy jak ni
                > e wie
                > > sz!
                >
                > Ha, ha, ha. Nie nazwalabym tego nicka oryginalnym. Wyobraz sobie, ze
                zastapilby
                >
                > go polskim nazewnictwem. Ha, ha, ha cale forum by ryczalo ze smiechu.
                hehehehe mnie sie kojarzy obrzydliwie..........
                takie rozgotowane kluski.......

                • Gość: Mushi Re: Do aniutka i bialej IP: *.sympatico.ca 05.12.01, 19:33
                  he, he, he, smialo, smialo dziewczyny. Smiech to zdrowie. Przy okazji zawsze
                  cos ciekawego z Was wyjdzie. Biala juz kiedys bardzo smieszyl belkot P.M.
                  Chretiena (to ten ze sparalizowana czescia twarzy- jesli tego nie wiesz). Moze
                  teraz ty Aniutek blysniesz czyms z dolnej polki to sie posmiejemy razem? he,
                  he, he!
                  • Gość: aniutek Re: Do aniutka i bialej IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 06.12.01, 00:13
                    teksty z dolnej polki nie sa w moim zwyczaju smile
                    pozdrawiam,
                    aniutek
                    • Gość: Mushi Re: Do aniutka IP: *.sympatico.ca 06.12.01, 17:44
                      Gość portalu: aniutek napisał(a):

                      > teksty z dolnej polki nie sa w moim zwyczaju smile
                      > pozdrawiam,
                      > aniutek

                      I za to bede Cie lubial wink
                  • Gość: Biala Re: Do ? IP: *.sympatico.ca 06.12.01, 00:32
                    Drugi dzien pod rzad w domu. Niemozliwe, truck sie popsul? Skoro juz masz czas
                    to moze chociaz raz wypowiesz sie na jakis inny temat niz oczywiscie
                    wspomnieniem zalet "adwokata" i wsadzaniem szpil kobietom.
                    • Gość: Mushi Re: Biala??? IP: *.sympatico.ca 06.12.01, 18:59
                      <<Drugi dzien pod rzad w domu. Niemozliwe, truck sie popsul? Skoro juz masz
                      czas
                      to moze chociaz raz wypowiesz sie na jakis inny temat niz oczywiscie
                      wspomnieniem zalet "adwokata" i wsadzaniem szpil kobietom.>>

                      Coz Ci strzelilo do glowy, jakie "szpile kobietom"?. Nie tylko, ze nie
                      wkladam "szpil kobietom", to nawet Tobie nie wkladam zadnej "szpili". Owszem
                      przyznaje, opatrzylem uszczypliwym komentarzem kilka (tylko) Twoich niezbyt
                      madrych postow. Ale zeby zaraz "szpile kobietom"? Coz to - cierpisz za
                      miliony?. Biala, jest jednak prosta rada, zebys przestala cierpiec. Mysl o tym
                      co piszesz, a nie pisz o tym co myslisz. Dobrze wiesz, ze nieraz chodza Ci
                      glupoty po glowie i jesli je bez zastanowienia przelejesz na ekran, to zawsze
                      znajdzie sie jakis "Mushi", co Ci wskoczy na plecy jak na stara kobyle. Jesli
                      jednak palec na klawiszu ENTER okaze sie szybszy niz pomyslunek, to zawsze
                      pozostaje Ci jeszcze "magic word". Zastanawia mnie jednak co innego. Skad u
                      Ciebie tyle pogardy dla zawodu kierowcy ciezarowki? Czyzby tylko dlatego, ze
                      trabia za toba i robia Ci nieprzyzwoite propozycje? A moze to taka ogolna
                      niechec do ludzi zyjacych z pracy fizycznej? Badz pewna, ze dobrobyt mojego (a
                      teraz niestety rowniez i Twojego) kraju opiera sie w duzej mierze na ciezkiej
                      pracy tych ludzi. Oni zasluguja na duzo wiekszy szacunek niz na przyklad
                      roznej masci prawnicy (rowniez ci przyjezdni). Wielu uwaza, ze sa to pasozyty
                      zerujace na ludzkiej krzywdzie? Co Ty o tym myslisz? Musze jednak juz konczyc
                      Biala, bo majster wraca do swojej kanciapy i jak sie zorientuje, ze korzystam
                      z jego komputera, stukajac brudnymi paluchami w jego czyste klawisze, to
                      jeszcze gotow wyslac mnie na szczaw. Sama widzisz, ze w tej sytuacji nie moge
                      zaspokoic Twej rzadzy poznania mych pogladow. Jesli jednak zastosujesz sie do
                      zasady- najpierw mysle, pozniej pisze, to badz pewna, ze zyskasz we mnie
                      wiernego czytelnika i to juz bez komentarzy.
                      PS Nie zapomnij przeczytac poleconych Ci przez bodajze ttc ksiazek o Kanadzie.
                      Warto.
                      • Gość: Biala Re: ??? IP: *.sympatico.ca 06.12.01, 22:27
                        Gość portalu: Mushi napisał(a):

                        > Coz Ci strzelilo do glowy, jakie "szpile kobietom"?. Nie tylko, ze nie
                        > wkladam "szpil kobietom", to nawet Tobie nie wkladam zadnej "szpili". Owszem
                        > przyznaje, opatrzylem uszczypliwym komentarzem kilka (tylko) Twoich niezbyt
                        > madrych postow. Ale zeby zaraz "szpile kobietom"? Coz to - cierpisz za
                        > miliony?. Biala, jest jednak prosta rada, zebys przestala cierpiec. Mysl o tym
                        > co piszesz, a nie pisz o tym co myslisz. Dobrze wiesz, ze nieraz chodza Ci
                        > glupoty po glowie i jesli je bez zastanowienia przelejesz na ekran, to zawsze
                        > znajdzie sie jakis "Mushi", co Ci wskoczy na plecy jak na stara kobyle. Jesli
                        > jednak palec na klawiszu ENTER okaze sie szybszy niz pomyslunek, to zawsze
                        > pozostaje Ci jeszcze "magic word". Zastanawia mnie jednak co innego. Skad u
                        > Ciebie tyle pogardy dla zawodu kierowcy ciezarowki? Czyzby tylko dlatego, ze
                        > trabia za toba i robia Ci nieprzyzwoite propozycje? A moze to taka ogolna
                        > niechec do ludzi zyjacych z pracy fizycznej? Badz pewna, ze dobrobyt mojego (a
                        > teraz niestety rowniez i Twojego) kraju opiera sie w duzej mierze na ciezkiej
                        > pracy tych ludzi. Oni zasluguja na duzo wiekszy szacunek niz na przyklad
                        > roznej masci prawnicy (rowniez ci przyjezdni). Wielu uwaza, ze sa to pasozyty
                        > zerujace na ludzkiej krzywdzie? Co Ty o tym myslisz? Musze jednak juz konczyc
                        > Biala, bo majster wraca do swojej kanciapy i jak sie zorientuje, ze korzystam
                        > z jego komputera, stukajac brudnymi paluchami w jego czyste klawisze, to
                        > jeszcze gotow wyslac mnie na szczaw. Sama widzisz, ze w tej sytuacji nie moge
                        > zaspokoic Twej rzadzy poznania mych pogladow. Jesli jednak zastosujesz sie do
                        > zasady- najpierw mysle, pozniej pisze, to badz pewna, ze zyskasz we mnie
                        > wiernego czytelnika i to juz bez komentarzy.
                        > PS Nie zapomnij przeczytac poleconych Ci przez bodajze ttc ksiazek o Kanadzie.
                        > Warto.

                        Twoj tekst pozostawiam bez komentarza. Jedna tylko uwaga: nigdy wiecej nie
                        wkladaj w moje usta swoich mysli ("wysmiewasz sie z ulomnych" "Skad u Ciebie tyle
                        pogardy dla zawodu kierowcy ciezarowki?" - tu niestety dziala Twoja chora
                        wyobraznia). Zastanawiam sie dlaczego widuje Twoje wypowiedzi tylko (dwa wyjatki)
                        po moich postach? Czym sobie zasluzylam na taki zaszczyt? Poza tym jak mozna tak
                        bezinteresownie kogos nie znosic? (to sa oczywiscie pytania retoryczne na ktore
                        nie oczekuje odpowiedzi).
                        Na koniec zycze bardziej atrakcyjnego ode mnie rozmowcy (pod kazdym wzgledem). Ja
                        niestety mam coraz mniej czasu by zagladac na forum. Powodzenia w lowach. Z
                        pewnoscia znajdzie sie jakas ofiara.
                        Wesolych Swiat.
                        • Gość: Mushi Re: ??? IP: *.sympatico.ca 07.12.01, 01:36
                          Uszy do gory Biala. Truck naprawiony, safari odwolane wiec i sztucer
                          powedrowal na kolek. Dziekuje za zyczenia swiateczne i choc pewnie bedzie Ci
                          trudno uwierzyc, to rowniez Tobie zycze wspanialych Swiat (zdaje sie
                          pierwszych na tej dzikiej ziemi) i sukcesow w Nowym Roku.
          • Gość: ESL Rok 1968 IP: 209.226.65.* 04.12.01, 20:43
            Juz sie tu rozni wypowiedzieli z odpowiednimi podtekstami, ktore jak zwykle
            moga tylko smucic ale co tam - nie pierwszy to raz i nie ostatni gdy paskudztwo
            z niektorych wylazi publicznie.
            Pamietam rok 1968 i mojego starszego brata odprowadzajacego swoich kolegow i
            kolezanki na Dworzec Glowny w Warszawie. Byli wszyscy z tego samego liceum,
            plakali. Zachowali kontakty do dzis. Wiekszosc z tych, co wtedy wyjechalo nie
            moglo odwiedzic Polski az do 1990 roku i pamietam jak niektorych odwiedzalismy
            w jakichs Szwecjach czy Szwajcariach, na polkach ksiazki po polsku, zalosc i
            tesknota moze nie zawsze u mlodszego pokolenia ale u ich rodzicow - bez
            wyjatkow.
            Oczywiscie mozna dzis powiedziec, ze wszyscy Oni wyszli na tej emigracji lepiej
            ekonomicznie (kraje, w ktorych sie osiedlili tez zyskaly wybitnych chemikow,
            farmaceutow, lekarzy, tlumaczy zeby wyminic tych, ktorych znam osobiscie) ale
            pozbawiono Ich o wiele wiekszych wartosci jak chocby poczucia przynaleznosci
            czy bezpieczenstwa.
            Ich wyjazd w 1968 to i moje wspomnienia z dziecinstwa, poczatki dojrzewania
            politycznego, zadawania pytan i docierania do niezgody na
            gomulkowsko/gierkowska rzeczywistosc.
            Rok 1968 to bardzo tragiczna i wstydliwa karta w naszej zbiorowej historii a
            dal takich warszawiakow jak ja z dodatkowym watkiem bardzo prywatnych lez na
            Dworcu Glownym.
            • Gość: Walek Re: Rok ? polowa lat 50-tych IP: 213.98.114.* 04.12.01, 21:15

              Jezeli juz o polskich pozegnaniach: Pamietam dobrze,szary jesienny dzien.Na
              szczecinskiej stacji ( Grabowo ? ) tlum ludzi ,bagaze jak na te lata nie byly
              wielkie. Wszyscy mowia miedzy soba po niemiecku. Na stacji stoi wielu ludzi -
              stoja i patrza oni nie wyjezdzaja,mowia miedzy soba po polsku.Raczej
              milcza.Odprowadzam kolegow z podworka.Nic nie rozumiejac sluchamy co sie mowi
              dookola.Dzieki nam oni do dzis mowia po polsku,my dostalismy niezle poczatki
              niemieckiego. Jak pamietam gapie (a moze odprowadzajacy ) nie mowili nic
              zlosliwego ani nie byli ucieszeni faktem wyjazdu sasiadow.Ot taki ludzki
              los.wszyscy tu do szczecina przyjechali ,tez ich skads wywozono-ludzki wspolny
              los.Rex owczarek sasiadow zyl u nas do konca swych dni-rozumial doskonale po
              polsku i po niemiecku. Mowi sie kazdego to samo moze w zyciu spotkac-mieszkam
              za granica (ja tez ! )
              • Gość: STARYK ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: 199.72.137.* 04.12.01, 22:34
                Dlugo zastanawialem sie czy przylaczyc sie do tego watku, jestem z innego
                pokolenia I na pewno dla wiekszosci z was to jest bardzo abstrakcyjne.
                Moje pierwsze wspomnienie(mialem 4 lata) to tlum jencow sovieckich prowadzonych
                przez kilkunastu Niemcow.
                Jeden z tych jencow wskoczyl w krzaki I schowal sie w polu kukurydzy.
                Nosilismy mu mleko I jedzenie przez pare dni. Niedlugo w 1944 przyszli Sovieci
                I musielismy sie ukrywac w piwnicy przez kilka tygodni bo linia frontu tam
                stanela. Kazano nam sie wyprowadzic wkrotce I poszlismy w swiat szukac
                mieszkania.
                Pamietam “spacer” po polu bitwy z czolgiem z odwalona kopula, I
                kilku “usmazonych” niemieckich czolgistow. Przez lata nie moglem zniesc zapachu
                przypalonego hamburgera.
                Pozniej przyszedl”raj”,skladki na odbudowe Warszawy. Pierwszy Centralny Dom
                Towarowy na Alejach kolo Kruczej , zimna wojna, smierc Stalina., Pazdziernik
                1956, studia w Krakowie, wyjazd do USA z $5 dolarami..
                The rest is silence…
                Przyznam sie z perspektywy czasu ze to byl koszmar, ale jak to mowia trzeba to
                przezyc aby zrozumiec.
                Zycie mimo wszystkiego jest piekne, Ojczyzne kocham I wspominam czesto
                • Gość: gen Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.ipt.aol.com 05.12.01, 03:02
                  to wspomnienie jest naprawde piekne i ciekawe,nareszcie jacys normalni ludzie
                  na forum,oby wiecej takich tematow i ludzi na poziomie- gratuluje!!!!!
                  • Gość: STARYK Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.rdu.bellsouth.net 05.12.01, 04:13
                    Gość portalu: gen napisał(a):

                    > to wspomnienie jest naprawde piekne i ciekawe,nareszcie jacys normalni ludzie
                    > na forum,oby wiecej takich tematow i ludzi na poziomie- gratuluje!!!!!

                    Gen
                    Serdeczne dzieki, obawialem sie ze te pierwsze wspomnienia sa zbyt "graficzne" i
                    pesymistyczne. Takie bylo zycie w tamtych czasach....
                    • Gość: Biala Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.qc.sympatico.ca 05.12.01, 04:18
                      Sa niesamowite
                    • Gość: gen Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.ipt.aol.com 05.12.01, 04:25
                      wszystko OK!!! kiedy byles ostatnio w Polsce?
                      • Gość: STARYK Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.rdu.bellsouth.net 05.12.01, 04:42
                        Jezdze do kraju ostatnio co dwa-trzy lata. Ostatni raz bylem w Krakowie
                        sluzbowo w 1999 roku. "Podziwiam" polski kapitalizm ktore ma duzo cech
                        kapitalizmu w USA sto lat temu (prymityzm socjalny i kontrasty dochodowe).
                        • Gość: Gen Re: ANYBODY FROM MID 1940???????????? IP: *.ipt.aol.com 05.12.01, 05:18
                          tez bylem we wrzesniu caly miesiac,podzielam podobna opinie ,wszystko robione
                          w mysl zasady "minimum wysilku maksimum zysku" pozatym potwornie drogo
                          poruszac sie po kraju to trzeba worek dolarow trzymac w bagazniku, zmiany sa
                          oczywiscie ogromne ale ogolnie spoleczenstwo przezarte socjalistycznym
                          rozumowaniem, mysle ze w swiadomosci zeby nastapily zmiany na lepsze to mina
                          lata.
                          • erwas Rok 1953 05.12.01, 05:59
                            najzczesliwszy moment mojego dziecinstwa. Stalin umarl, amnestia
                            • Gość: ESL Re: Rok 1953 IP: 209.226.65.* 05.12.01, 15:39
                              erwas napisał(a):

                              > najzczesliwszy moment mojego dziecinstwa. Stalin umarl, amnestia
                              • Gość: STARYK Re: Rok 1953 IP: *.rdu.bellsouth.net 05.12.01, 16:43
                                Gość portalu: ESL napisał(a):

                                > erwas napisał(a):
                                >
                                > > najzczesliwszy moment mojego dziecinstwa. Stalin umarl, amnestia
                                • erwas Re: Rok 1953 05.12.01, 16:57

                                  > > To Twoj ojciec byl lucky, moi dziadkowie i Ich mlodszy syn wrocili z dalek
                                  > iej
                                  > > Rosji dopiero pod koniec 1955 roku. W bydlecych wagonach dowieziono Ich na
                                  >
                                  > > Dworzec Glowny w Warszawie (bardzo jednak specjalne miejsce) i tak wyszli
                                  > na
                                  > > miasto po ponad 11 latach nieobecnosci.
                                  > > Najtragiczniejsze jest to, ze moj ojciec spedzil w niemieckim obozie
                                  > > koncentracyjnym niewiele ponad 3 lata, a reszta Jego rodziny prawie 4 razy
                                  > tyle
                                  > >
                                  > > na Wschodzie. I zbrodnie stalinowskie dotad nie sa rozliczone i pewnie nig
                                  > dy ni
                                  > > e
                                  > > beda.
                                  > VVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
                                  > Wiec jednak w porownaniu z naszymi rodzicami, my (pokolenie lat 40-tych)
                                  > jestesmy "lucky" jak piszesz ESL.
                                  > Niedawno czytalem ksiazke na temat naszych rodakow w ZSRR " The March" napisana
                                  >
                                  > przez W.S. Kuniczaka, (nb. Jego tlumaczenie Trylogii jest superb).

                                  jestesmy "lucky"? przezylismy...
                                  po kilku latach tortur i czekania na wykonanie wyroku smierci, wypuscili mojego
                                  Ojca z ul.Rakowieckiej. nie odzyskal praw obywatelskich, nie mial prawa ani do
                                  pracy, ani zadnego zasilku
                                  • Gość: Walek Re: Rok 1953 IP: 213.98.114.* 05.12.01, 18:41
                                    erwas napisał(a):

                                    >
                                    > > > To Twoj ojciec byl lucky, moi dziadkowie i Ich mlodszy syn wrocili z
                                    > dalek
                                    > > iej
                                    > > > Rosji dopiero pod koniec 1955 roku. W bydlecych wagonach dowieziono I
                                    > ch na
                                    > >
                                    > > > Dworzec Glowny w Warszawie (bardzo jednak specjalne miejsce) i tak wy
                                    > szli
                                    > > na
                                    > > > miasto po ponad 11 latach nieobecnosci.
                                    > > > Najtragiczniejsze jest to, ze moj ojciec spedzil w niemieckim obozie
                                    > > > koncentracyjnym niewiele ponad 3 lata, a reszta Jego rodziny prawie 4
                                    > razy
                                    > > tyle
                                    > > >
                                    > > > na Wschodzie. I zbrodnie stalinowskie dotad nie sa rozliczone i pewni
                                    > e nig
                                    > > dy ni
                                    > > > e
                                    > > > beda.
                                    > > VVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVVV
                                    > > Wiec jednak w porownaniu z naszymi rodzicami, my (pokolenie lat 40-tych)
                                    > > jestesmy "lucky" jak piszesz ESL.
                                    > > Niedawno czytalem ksiazke na temat naszych rodakow w ZSRR " The March" nap
                                    > isana
                                    > >
                                    > > przez W.S. Kuniczaka, (nb. Jego tlumaczenie Trylogii jest superb).
                                    >
                                    > jestesmy "lucky"? przezylismy...
                                    > po kilku latach tortur i czekania na wykonanie wyroku smierci, wypuscili mojego
                                    >
                                    > Ojca z ul.Rakowieckiej. nie odzyskal praw obywatelskich, nie mial prawa ani do
                                    > pracy, ani zadnego zasilku
                                    • Gość: ESL Re: Rok 1953 IP: 209.226.65.* 05.12.01, 19:08
                                      Gość portalu: Walek napisał(a):

                                      > > > > Najtragiczniejsze jest to, ze moj ojciec spedzil w niemieckim ob
                                      > ozie
                                      > > > > koncentracyjnym niewiele ponad 3 lata, a reszta Jego rodziny pra
                                      > wie 4
                                      > > razy
                                      > > > tyle
                                      > > > >
                                      > > > > na Wschodzie.
                                      > >
                                      >
                                      > Licze ,licze i za nic mi nie wychodzi : 12 lat w niemieckim obozie ? Albo nie
                                      > umie czytac

                                      Bo Ty Walek liczyc umiesz ale za to czytasz nieuwaznie, wiec jeszcze raz - nie w
                                      niemieckim obozie tylko w radzieckim (na Wschodzie) a trafilo tam calkiem sporo
                                      mieszkancow Pragi gdy to wojska radzieckie w 1944 roku staly za Wisla i
                                      przygladaly sie plonacej Warszawie. Jak tak te wojska staly to i rozne pomysly im
                                      do glowy przychodzily, stad spory transport prazan w kierunku Syberii, Uralu i
                                      innych atrakcyjnych turystycznie miejsc na mapie.
                                      Czesc z tych ludzi nie przezyla, czesc wrocila po 1945 roku, a czesc (jak moi
                                      dziadkowie i stryj) mogli wrocic dopiero pod koniec 1955 roku (od wrzesnia 1944
                                      to ponad 11 lat) i jak sie pozniej okazalo, nie byli ostatnimi, ktorym sie udalo
                                      wrocic do Polski.
                                      To jest kawalek naszej wspolnej historii, nie moge tego lekko traktowac, sorry.
                                      • Gość: Walek Re: Rok 1953 IP: 213.98.114.* 05.12.01, 20:20
                                        Gość portalu: ESL napisał(a):

                                        > Gość portalu: Walek napisał(a):
                                        >
                                        > > > > > Najtragiczniejsze jest to, ze moj ojciec spedzil w niemieck
                                        > im ob
                                        > > ozie
                                        > > > > > koncentracyjnym niewiele ponad 3 lata, a reszta Jego rodzin
                                        > y pra
                                        > > wie 4
                                        > > > razy
                                        > > > > tyle
                                        > > > > >
                                        > > > > > na Wschodzie.
                                        > > >
                                        > >
                                        > > Licze ,licze i za nic mi nie wychodzi : 12 lat w niemieckim obozie ? Albo
                                        > nie
                                        > > umie czytac
                                        >
                                        > Bo Ty Walek liczyc umiesz ale za to czytasz nieuwaznie, wiec jeszcze raz - nie
                                        > w
                                        > niemieckim obozie tylko w radzieckim (na Wschodzie) a trafilo tam calkiem sporo
                                        >
                                        > mieszkancow Pragi gdy to wojska radzieckie w 1944 roku staly za Wisla i
                                        > przygladaly sie plonacej Warszawie. Jak tak te wojska staly to i rozne pomysly
                                        > im
                                        > do glowy przychodzily, stad spory transport prazan w kierunku Syberii, Uralu i
                                        > innych atrakcyjnych turystycznie miejsc na mapie.
                                        > Czesc z tych ludzi nie przezyla, czesc wrocila po 1945 roku, a czesc (jak moi
                                        > dziadkowie i stryj) mogli wrocic dopiero pod koniec 1955 roku (od wrzesnia 1944
                                        >
                                        > to ponad 11 lat) i jak sie pozniej okazalo, nie byli ostatnimi, ktorym sie udal
                                        > o
                                        > wrocic do Polski.
                                        > To jest kawalek naszej wspolnej historii, nie moge tego lekko traktowac, sorry.

                                        sorry nie zauwazylem "na wschodzie"-nie musisz sie tak unosic.Na syberii sie
                                        urodzilem i w 1946 rodzicom udalo sie ostatnim transportem wtocic do Polski i
                                        tylko dzieki nim moge teraz stukac w klawisze.
                                        • Gość: aniutek Re: Rok 1953 IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 06.12.01, 00:20
                                          ..... zamurowalo mnie jak to czytalam, wiecie niby czlowiek wie z ksiazek,
                                          gazet etc jednak inaczej jak uslyszy od czlowieka, ktorego rodzice czy
                                          dziadkowie przez tyle lat po wojnie cierpieli.......
                                          zywa historia, moze ktos jeszcze cos opowie?
                                          • Gość: JoeK Rok 1939 IP: *.rdu.bellsouth.net 06.12.01, 00:35
                                            ESL pisze:
                                            "...radzieckim (na Wschodzie) a trafilo tam calkiem sporo
                                            mieszkancow Pragi gdy to wojska radzieckie w 1944 roku staly za Wisla i
                                            przygladaly sie plonacej Warszawie. Jak tak te wojska staly to i rozne pomysly
                                            im
                                            do glowy przychodzily, stad spory transport prazan w kierunku Syberii, Uralu i
                                            innych atrakcyjnych turystycznie miejsc na mapie."
                                            Wywozy na Sybir etc. zaczely sie we Wrzesniu 1939 gdy po zaatakowaniu nas 17
                                            Wrzesnia Sowieci zabrali nam tereny na wschod od Buga. Ponad milion nas
                                            tam "dostarczono" a wsrod nich byli oficerowi Katynia i pozniejszej Armii
                                            Andersa.
                                            Kuniczaka ksiazke "The March" tez czytalem, wstrzacajaca.
            • Gość: Ktos Re: Rok 1968 IP: 131.137.84.* 06.12.01, 20:09
              Gość portalu: ESL napisał(a):

              > Juz sie tu rozni wypowiedzieli z odpowiednimi podtekstami, ktore jak zwykle
              > moga tylko smucic ale co tam - nie pierwszy to raz i nie ostatni gdy paskudztwo
              >
              > z niektorych wylazi publicznie.
              > Pamietam rok 1968 i mojego starszego brata odprowadzajacego swoich kolegow i
              > kolezanki na Dworzec Glowny w Warszawie. Byli wszyscy z tego samego liceum,
              > plakali. Zachowali kontakty do dzis. Wiekszosc z tych, co wtedy wyjechalo nie
              > moglo odwiedzic Polski az do 1990 roku i pamietam jak niektorych odwiedzalismy
              > w jakichs Szwecjach czy Szwajcariach, na polkach ksiazki po polsku, zalosc i
              > tesknota moze nie zawsze u mlodszego pokolenia ale u ich rodzicow - bez
              > wyjatkow.
              > Oczywiscie mozna dzis powiedziec, ze wszyscy Oni wyszli na tej emigracji lepiej
              >
              > ekonomicznie (kraje, w ktorych sie osiedlili tez zyskaly wybitnych chemikow,
              > farmaceutow, lekarzy, tlumaczy zeby wyminic tych, ktorych znam osobiscie) ale
              > pozbawiono Ich o wiele wiekszych wartosci jak chocby poczucia przynaleznosci
              > czy bezpieczenstwa.
              > Ich wyjazd w 1968 to i moje wspomnienia z dziecinstwa, poczatki dojrzewania
              > politycznego, zadawania pytan i docierania do niezgody na
              > gomulkowsko/gierkowska rzeczywistosc.
              > Rok 1968 to bardzo tragiczna i wstydliwa karta w naszej zbiorowej historii a
              > dal takich warszawiakow jak ja z dodatkowym watkiem bardzo prywatnych lez na
              > Dworcu Glownym.

              **********************

              ESL, moglbys rozwiac watpliwosci (szczegolnie tym mlodszym forumowiczom, mnie
              troche tez) i powiedziec dlaczego ten 1968 byl jakims szczegolnym rokiem ?? Kim
              byli ci rowiesnicy twojego brata, ze musieli wyjezdzac z Polski i dlaczego
              musieli wyjezdzac ??

              Czesc ...
              • Gość: ESL Re: Rok 1968 IP: *.qc.sympatico.ca 06.12.01, 22:56
                > ESL, moglbys rozwiac watpliwosci (szczegolnie tym mlodszym forumowiczom, mnie
                > troche tez) i powiedziec dlaczego ten 1968 byl jakims szczegolnym rokiem ?? Kim
                >
                > byli ci rowiesnicy twojego brata, ze musieli wyjezdzac z Polski i dlaczego
                > musieli wyjezdzac ??
                >
                > Czesc ...

                OK - bedzie krotko, bo mam nadzieje, ze odezwa sie jacys historycy, ktorzy podadza wiecej faktow i detali.
                To bedzie tylko taka historia w pigulce wiec prosze sie nie czepiac.
                W lecie 1967 Izrael zajal rozne tereny (West Bank, Wzgorza Golan, wschodnie Jeruzalem itp) w tzw. wojnie
                szescio-dniowej (dowodca byl niejaki Moshe Dayan polskiego pochodzenia). Swiat podzielil sie jak zwykle
                na dwa obozy - Amerykanie poparli Izrael, ZSRR i caly nasz piekny blok - Arabow. Zaczela sie wiec nagonka
                antysemicka w polskiej prasie podsycana zbiorowa niechecia do "zydowskich" katow z UB i jakos tam
                mieszczaca sie w odwiecznym polskim antysemityzmie. Chyba nie musze nikomu tlumaczyc jak dzialala
                komunistyczna propaganda. Jednoczesnie zaostrzala sie cenzura i wolnosc slowa jakos tam praktykowana
                po 1956 roku stawala sie coraz bardziej fikcja.
                Wielu studentow i profesorow roznych uczelni protestowalo coraz to bardziej publicznie przeciwko
                cenzurze, antysemityzmowi i coraz mniejszym swobodom obywatelskim. Czesc studentow zostala
                wyrzucona z uczelni, coraz wiecej roznych specjalistow zydowskiego pochodzenia tracilo prace badz bylo
                szykanowanych. W koncu, 8 marca 1968 roku odbyl sie na UW wielki wiec, w ktorym domagano sie
                przywrocenia na scene zawieszonego spektaktu "Dziadow", powrotu na uczelnie wyrzuconych studentow,
                zlagodzenia cenzury i zaprzestania antysemickiej propagandy. Wkroczyla milicja, manifestacje rozpedzono,
                studentow pobito, byly aresztowania i kolejne szykany.
                Wszystko to bylo odbiciem walki na gorze w PZPR pomiedzy frakcja Moczara (wybitnie nacjonalistyczna,
                antysemicka, domagajaca sie rzadow silnej reki) a zwolennikami Gomulki, ktory juz wtedy po prostu tylko
                walczyl o zachowanie wladzy (stracil ja przeciez niewiele pozniej po wypadkach grudniowych w 1970 roku).
                To wlasnie wtedy Gomulka powiedzial, ze "Polska dla Polakow" sugerujac, ze obywatele pochodzenia
                zydowskiego powinni ja opuscic. Krazyl nawet dowcip po Warszawie, ze najwiekszym czynem polskich
                Zydow na kolejny zjazd PZPR bylo zwolnienie 10 tysiecy mieszkan.
                A powaznie, dla wiekszosci Zydow polskich, ktorzy przezyli II wojne swiatowa byl to momemnt
                przelomowy - poczucie utraty bezpieczenstwa, strach przed szykanami i niemoznosc udowodnienia, ze nie
                jest sie wielbladem (mam nadzieje, ze tej metafory nie musze tlumaczyc).
                Wielu zdecydowalo sie wyjechac zwlaszcza, ze wreczano im bez ogrodek paszporty "w jedna strone". Nie
                wyjechal np. Urban, ktory wtedy wlasnie stwierdzil publicznie, ze gdy wychodzi na ulice, to wyglad zostawia
                w szafie. Nie wszystkich bylo stac na taka odwage (?), naiwnosc (?), wiare w czlowieka (?) - trudno mi to
                jednoznacznie okreslic. Wiekszosc jednak zdecydowala sie wyjechac i stad te pozegnania, o ktorych w moim
                wczesniejszym poscie.
                A rok 1968 to byl bardzo ciekawy rok - wypadki w Czechach, manifestacje studenckie we Francji, Stanach,
                Niemczech, zamach na Roberta Kennedy'ego...
                Mam nadzieje, ze powyzsze nie sprowokuje zadnych antysemitow do kolejnego plucia jakie sie tu przytrafia
                w roznych watkach na forum. To sie zaczelo od intymnych wspomnien rodzinnych i takim niech pozostanie.

                • Gość: wojtek Re: Rok 1968 IP: 207.30.133.* 06.12.01, 23:22
                  Dzieki za ciekawe informacje. Opluwacze niech sie nie pokazuja.

                  pzdr
                • Gość: Ktos Dzieki ESL za odpowiedz. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.12.01, 03:23
    • Gość: Anna Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: 217.56.204.* 14.12.01, 10:01
      Napiszcie cos jeszcze prosze te opowiesci byly takie ciekawe.
      • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 14.12.01, 14:40
        Gos´c´ portalu: Anna napisa?(a):

        > Napiszcie cos jeszcze prosze te opowiesci byly takie ciekawe.

        dodaj cos od siebie :smile)))) chetnie poczytamy
        • Gość: Anna Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: 217.56.204.* 14.12.01, 15:22
          Mam niecale 30 lat i moje wspomnienia z dziecinstwa przypadaja na czasy stanu
          wojennego.Pamietam kilometrowe kolejki po "swiat mlodych" a moze to bylo troche
          pozniej i podejrzliwe spojrzenia przechodniow kiedy czekajac na autobus
          chowalysmy sie z mama za kiosk ruchu( niektorzy pewnie mysleli ,ze
          dowiedzialysmy sie o jakiejs nadprogramowej dostawie towaru)
          Nie mam wiele tych wspomnien ,a moze mam ale wydaja mi sie nieciekawe .
          Chcialabym posluchac wspomnien starszego pokolenia, o czasach kiedy jeszcze
          mnie nie bylo albo kiedy juz bylam ale niewiele jeszcze rozumialam.
          Pozdrowieni dla wszystkich i Wesolych Swiat
    • Gość: emil m. Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 15.12.01, 03:32
      rok 56 albo 57, moj ojciec korzysta z odwilzy i zlozonym przez siebie
      samochodem (byl mechanikiem samochodowym) jedzie do nrd na targi lipskie.
      pierwszy raz za granica prl. (czy mlodziez wie co to byla niemiecka republika
      demokratyczna ?) stamtad jedzie do berlina zachodniego do ktorego wtedy
      wjezdzalo sie ze wschodniego bez problemow. wraca przywozac rozne cuda, a
      wsrod nich gume do zucia. wieczorem zmeczony ale szczesliwy zasypiam a pod
      poduszka mam ukryta ta cala gume.
      • Gość: JoeK Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.rdu.bellsouth.net 15.12.01, 03:55
        Za tak zwanych czasow kultu jednostki (przed smiercia Stalina) moj ojciec
        przyniosl do domu stare, przedwojenne wydanie "Ogniem i Mieczem". Czytalem te
        ksiazke z zapartym tchem pod kocem, uzywajac latarki na baterie. Pewnego razu
        Mama zapytala mnie co robie pod kocem, odpowiedzialem ze Tato powiedzial
        mi "Czytaj ale zeby nikt nie widzial...".

        • Gość: Don Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.uc.nombres.ttd.es 15.12.01, 15:35
          Gość portalu: JoeK napisał(a):

          > Za tak zwanych czasow kultu jednostki (przed smiercia Stalina) moj ojciec
          > przyniosl do domu stare, przedwojenne wydanie "Ogniem i Mieczem". Czytalem te
          > ksiazke z zapartym tchem pod kocem, uzywajac latarki na baterie. Pewnego razu
          > Mama zapytala mnie co robie pod kocem, odpowiedzialem ze Tato powiedzial
          > mi "Czytaj ale zeby nikt nie widzial...".
          >

          Jozek,czyzby "przedwojenne" wydanie ogniem i mieczem roznilo sie
          od "powojennego".Nie zrozumialem o co tu chodzi ? To byla moja lektura
          uzupelniajaca w szkole-za kultu jednostki.W ksiegarniach "Trylogia " zalegala
          polki.Czyzbym sie mylil ? Jestem "matura 1962" jestes starszy ?
          • Gość: aniutek Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 15.12.01, 19:10
            Gos´c´ portalu: Don napisa?(a):

            > Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):
            >
            > > Za tak zwanych czasow kultu jednostki (przed smiercia Stalina) moj
            ojciec
            > > przyniosl do domu stare, przedwojenne wydanie "Ogniem i Mieczem".
            Czytalem
            > te
            > > ksiazke z zapartym tchem pod kocem, uzywajac latarki na baterie.
            Pewnego r
            > azu
            > > Mama zapytala mnie co robie pod kocem, odpowiedzialem ze Tato
            powiedzial
            > > mi "Czytaj ale zeby nikt nie widzial...".
            > >
            >
            > Jozek,czyzby "przedwojenne" wydanie ogniem i mieczem roznilo sie
            > od "powojennego".Nie zrozumialem o co tu chodzi ? To byla moja lektura
            > uzupelniajaca w szkole-za kultu jednostki.W ksiegarniach "Trylogia "
            zalegala
            > polki.Czyzbym sie mylil ? Jestem "matura 1962" jestes starszy ?

            tez sie zastanawiam, ale pewnie sie roznilo CZYMS, a moze bylo to
            wyjatkowo piekne, bogate wydanie?????
            • Gość: JoeK Sorry, Aniutek and Don IP: *.rdu.bellsouth.net 15.12.01, 22:24
              Gość portalu: aniutek napisał(a):

              > Gos´c´ portalu: Don napisa?(a):
              >
              > > Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):
              > >
              > > > Za tak zwanych czasow kultu jednostki (przed smiercia Stalina) moj
              > ojciec
              > > > przyniosl do domu stare, przedwojenne wydanie "Ogniem i Mieczem".
              > Czytalem
              > > te
              > > > ksiazke z zapartym tchem pod kocem, uzywajac latarki na baterie.
              > Pewnego r
              > > azu
              > > > Mama zapytala mnie co robie pod kocem, odpowiedzialem ze Tato
              > powiedzial
              > > > mi "Czytaj ale zeby nikt nie widzial...".
              > > >
              > >
              > > Jozek,czyzby "przedwojenne" wydanie ogniem i mieczem roznilo sie
              > > od "powojennego".Nie zrozumialem o co tu chodzi ? To byla moja lektura
              > > uzupelniajaca w szkole-za kultu jednostki.W ksiegarniach "Trylogia "
              > zalegala
              > > polki.Czyzbym sie mylil ? Jestem "matura 1962" jestes starszy ?
              >
              > tez sie zastanawiam, ale pewnie sie roznilo CZYMS, a moze bylo to
              > wyjatkowo piekne, bogate wydanie?????
              VVVVVVVVVVVVVVVVV
              Zawalilem na calego, cos mi sie pomieszalo. To bylo zagraniczne wydanie "Monte
              Cassino" w dwoch tomach, przemycone do kraju. Autorem byl Melchior ....
              Przepraszam za pomylke.
              Napisze wkrotce pare slow o 1956, roku mojej matury.
              • Gość: Don Re: Sorry, Aniutek and Don IP: *.uc.nombres.ttd.es 15.12.01, 23:07
                Gość portalu: JoeK napisał(a):

                > Gość portalu: aniutek napisał(a):
                >
                > > Gos´c´ portalu: Don napisa?(a):
                > >
                > > > Gos´c´ portalu: JoeK napisa?(a):
                > > >
                > > > > Za tak zwanych czasow kultu jednostki (przed smiercia Stalina) m
                > oj
                > > ojciec
                > > > > przyniosl do domu stare, przedwojenne wydanie "Ogniem i Mieczem"
                > .
                > > Czytalem
                > > > te
                > > > > ksiazke z zapartym tchem pod kocem, uzywajac latarki na baterie.
                >
                > > Pewnego r
                > > > azu
                > > > > Mama zapytala mnie co robie pod kocem, odpowiedzialem ze Tato
                > > powiedzial
                > > > > mi "Czytaj ale zeby nikt nie widzial...".
                > > > >
                > > >
                > > > Jozek,czyzby "przedwojenne" wydanie ogniem i mieczem roznilo sie
                > > > od "powojennego".Nie zrozumialem o co tu chodzi ? To byla moja lektur
                > a
                > > > uzupelniajaca w szkole-za kultu jednostki.W ksiegarniach "Trylogia "
                >
                > > zalegala
                > > > polki.Czyzbym sie mylil ? Jestem "matura 1962" jestes starszy ?
                > >
                > > tez sie zastanawiam, ale pewnie sie roznilo CZYMS, a moze bylo to
                > > wyjatkowo piekne, bogate wydanie?????
                > VVVVVVVVVVVVVVVVV
                > Zawalilem na calego, cos mi sie pomieszalo. To bylo zagraniczne wydanie "Monte
                > Cassino" w dwoch tomach, przemycone do kraju. Autorem byl Melchior ....
                > Przepraszam za pomylke.
                > Napisze wkrotce pare slow o 1956, roku mojej matury.

                Z niecierpliwoscia czekam na pare slow o maturze.Jestes jednak troche
                starszy.Dodam,ze jest oczywiscie roznica miedzy Ogniem i mieczem a
                M.Cassino.Przypadkiem mam do "dzisiaj" krajowe wydanie M.Cassino-1957,mam
                tezHubalczycy i Westerplatte-wyd.1959.Ziela na kraterze z 1957 natomiast nie
                mam.Znalazlem informacje o Monte Cassino wydanie zagraniczne-3 tomy wyd.w latach
                1945-1947.Moze istnieje 2-tomowe wydanie zagraniczne,te przemycone ,ktore
                czytales ! Pamiec ludzka jest ciekawym instrumentem co?Piszesz,ze czytales w
                swietle "latarki na baterie"-gorzej czytac przy np. latarce na karbid smile)
                Pozdrawiam.
                • Gość: Biala Re: Don IP: *.sympatico.ca 15.12.01, 23:26
                  Co to jest latarka na karbid? Mozesz wyjasnic?
                  Ja tez czytalam pod koldra przy laterce jak ojciec gasil mi swiatlo. Kiedy
                  odkryl, ze tak robie zabral latarke a ja zaczelam czytac przy swietle lampy
                  ulicznej. Do dnia dzisiejszego o tym nie wie. Nie wie tez wielu innych rzeczy.
                  Ale to inna historia
                  • Gość: Don Re: Don IP: *.uc.nombres.ttd.es 16.12.01, 00:09
                    Gość portalu: Biala napisał(a):

                    > Co to jest latarka na karbid? Mozesz wyjasnic?
                    > Ja tez czytalam pod koldra przy laterce jak ojciec gasil mi swiatlo. Kiedy
                    > odkryl, ze tak robie zabral latarke a ja zaczelam czytac przy swietle lampy
                    > ulicznej. Do dnia dzisiejszego o tym nie wie. Nie wie tez wielu innych rzeczy.
                    > Ale to inna historia

                    Moge wyjasnic:CaC2-reagujac z woda wydziela gaz zwany acetylenem.uzywany do
                    m.in.spawania a takze do lamp (latarek)gorniczych.Kiedys lampy samochodowe tez
                    pracowaly na acetylen.PS Czytywalem pod koldra -pewnie dlatego nosze od 12 roku
                    zycia okulary.smile) pozdrawiam. Mozna bylo z karbidu wspaniale strzelac,potrzebna
                    byla puszka metalowa i troche karbidu.Ale to inna historia.
                    • Gość: Biala Re: Don IP: *.sympatico.ca 16.12.01, 01:52
                      Gość portalu: Don napisał(a):

                      > Moge wyjasnic:CaC2-reagujac z woda wydziela gaz zwany acetylenem.uzywany do
                      > m.in.spawania a takze do lamp (latarek)gorniczych.Kiedys lampy samochodowe tez
                      > pracowaly na acetylen.PS Czytywalem pod koldra -pewnie dlatego nosze od 12 rok
                      > u
                      > zycia okulary.smile) pozdrawiam. Mozna bylo z karbidu wspaniale strzelac,potrzebna
                      >
                      > byla puszka metalowa i troche karbidu.Ale to inna historia.

                      Ja tez nosze okulary (od 15 roku zycia) i w dodatku uwazam ze dodaja mi wdziekusmile)
                      Pozdr
          • Gość: erwas Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: 12.96.204.* 16.12.01, 01:25
            • Gość: ESL Re: wspomnienie z dziecinstwa IP: *.sympatico.ca 16.12.01, 01:58
              Mielismy dzis przez chwile snieg w Toronto (juz prawie stopnial) wiec mi sie przypomnialo to i owo w
              zwiazku ze sniegiem.
              Np. dresy. Dzisiaj wszystkie dzieciaki nosza koszmarnie niehigieniczne snowsuits, ale ja jestem z
              pokolenia dresow - wkladalo sie je w zimie gdy sie szlo na sanki, narty czy lyzwy, pod spodem jakis
              sweter, no i na glowe czapka udziergana przez mame, welniane rekawiczki, ktore tak szybko
              przemakaly. Sanki byly ciezkie z metalowymi plozami i drewnianym siedzeniem. Tarzalismy sie w sniegu,
              wszystko bylo mokre, oblepione sniegiem - rany boskie, do dzis pamietam zapach tego sniegu a to niby
              tylko woda...
              A potem mama kazala wszystko zdejmowac na klatce schodowej przed wejsciem do mieszkania -
              zostawaly tylko slipki i podkoszulka, bo reszta szla do wanny zeby odciekla. I potem bylo kakao, ktore
              mama mieszala w takim jednym kubku. A to kakao bylo z ubita piana z cukrem (to byly czasy jeszcze przed
              plaga salmonelli!).
              Gdy dzis patrze na te dziaciaki w snowsuits to sie zastanawiam skad ta moda. Moje dzieci wychowaly sie
              tez w swetrach i dresach, i tylko na nartach jezdza w kombinezonach ale to bardziej dla szpanu niz z
              prawdziwej koniecznosci.
              Ale mnie wzielo na ten snieg a on i tak tymczasem szybko sie rozpuszcza.
              Milej zimowej niedzieli dla wszystkich.
              • Gość: JoeK Aniutek and Don........i rok 1945 IP: *.rdu.bellsouth.net 16.12.01, 03:24
                1. Piszesz Don ze "Pamiec ludzka jest ciekawym instrumentem co?"
                Jak wspomnialem w moim watku "Jaka ksiazke ostatio czytales?"
                www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
                dzial=0511&forum=POLONIA&wid=609063&aid=609063
                mam ciekawy (glupi?) zwyczaj czytania dwoch ksiazek na raz (pare stron tu i
                tam).
                Episod on Ogniem i Mieczem i Monte Cassino mial miejsce chyba 50 lat temu,
                chyba dlatego te dwa tytuly pomieszaly mi sie co nie co.

                2. Strzelanie z karbidu i puszek bylo bardzo popularne w czasie Wielkanocy.
                Bralo sie puszke z ciasna pokrywa, karbid i troche wody w srodku. Puszka miala
                dziurke w dnie do ktorej dokladales ogien z zapalki i buuuummmm.

                3. Na wiosne 1945 roku mogles isc w pola i znalesc niemieckie i sovieckie miny
                i granaty. Rowniez Panzerfausty. To byla uciecha dla 6-letnich dzieci ktore nie
                znaly innych zabawek. Kazdy z nas mial pistolet, wiedzial kazdy jaka amunicja
                byla potrzebna do ktorej broni. Byly okopy pelne roznych ciekawych rzeczy jak
                drut telefoniczny w rolkach itp..Brales granat dolaczles drut do zapalinka i
                ukryles sie w okopie, pociagnales i frajda..Kilku z nas oczywiscie nie
                doczekalo aby o tym mowic...

              • Gość: aniutek snieg ESL i welaniane rekawiczki IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 16.12.01, 06:02
                hehehee moja mama robila dokladnie tak samo tzn musialam sie
                rozbierac na korytarzu, a na rekawiczkach tworzyly sie sniegowe sople, jak
                czlowiek byl spragniony to ssal je.....
          • Gość: erwas Trylogia IP: 12.96.204.* 16.12.01, 05:12
            Don, czy to bylo wydanie z ilustrcjami Antoniego Uniechowskiego?
            pamietam, ze ilustracje nie bardzo mi pasowaly do "image" glownych postaci
            Trylogii stworzonych przez Sienkiewicza.

            erwas
            • Gość: morsa Armia Andersa? JoeK? IP: *.telia.com 16.12.01, 06:01
              Moj ojciec byl zolnierzem Andersa. Syberyjskim wiezniem, Przerzyl wojne;
              do kraju wrocil w 1948 roku. Nie zyje od 1954 roku. Ja bylam malutka.
              Czy jest ktos na sieci kto bral udzial w walkach o Monte Cassino?
              Serdecznie pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka