pointofview200 Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 16.11.16, 23:45 Witam serdecznie! Piszę reportaż o Treiskirchen. Wydaje mi się, że to bardzo ważny temat, i -pomimo że minęło 30 lat- wciąż aktualny, może tylko pod inną postacią. To dla mnie ważna kwestia, myślę, że dla Was również- w końcu takich przeżyć, jakie opisujecie tutaj, nie zapomina się nigdy. Bardzo proszę o kontakt osoby, które chciałyby opowiedzieć mi swoją historię, nawet jeśli tu, na forum, została już sto razy przytaczana Serdecznie pozdrawiam! (mój email: izunia200@autograf.pl) Odpowiedz Link Zgłoś
gassarbajter Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 30.11.16, 02:44 napisalem email !! chetnie udziele wiecej informacji , niestety ,nie mam odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
joviska12 Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 08.05.18, 17:00 Późno, ale jeżeli Pan lub ktokolwiek żył niezależnie od tego jak długo, ale był w obozie w Traiskirchen to proszę o kontakt! johanna.brzezinska@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
gassarbajter Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 10.10.18, 01:42 napisalem na podany mail !! ,nie ma odzewu ! .prosze sprawdzic mail ! Odpowiedz Link Zgłoś
pzurawski Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 23.04.21, 21:01 Byłem w Traiskiechen od 1980 do 1981 roku mając raptem 12 lat, ale dużo pamiętam z tego okresu. Byłem tam z mamą 7 miesięcy. Staraliśmy się o wyjazd do Kanady bo mama miała tam jakiegoś znajomego, ale nie przyjęli nas. Udało nam się natomiast wyjechać do USA i w lutym 1981 wylądowaliśmy w NY. Mieszkałem tam do 1998. Potem wróciłem (już z żoną i nowonarodzonym synem) do Polski i mieszkamy tu do dziś. Historia zatoczyło koło Czasami się zastanawiam czy nie napisać jakiegoś felietonu na ten temat Paweł Odpowiedz Link Zgłoś
rexlion53 Re: Traiskirchen-Austria refugee camp 05.09.21, 11:58 Wyjechałem z kraju w Listopadzie 1981. Z wycieczki Juventuru do Czechosłowacji z wypadem do Wiednia. I tam właśnie wypadliśmy z komuny. W Traiskirchen wziąłem z moją dziewczyną ślub. Potem była odyseja pi Austrii- Sarleinsbach, Linz und Unterwaltersdorf… Interview’s w ambasadzie RPA i w końcu niespodziewany wyjazd do Szwajcarii, która stała się naszą ojczyzną. Tu urodził się nasz syn z którego szalenie jesteśmy dumni. Po 10 latach staliśmy się jego obywatelami. Dziś na rencie spędzamy w spokoju i radości „żywot” emerytów. Janusz Odpowiedz Link Zgłoś