Dodaj do ulubionych

The Amero vs. The Dollar !!!

07.03.08, 01:41
The U.S. dollar might be destined to disappear, replaced by a
regional currency called the amero, reports the Tokyo correspondent
for the Singapore Business Times today.

"Truth is said to be stranger than fiction sometimes, and what I
hear about the future of the U.S. dollar may sound like pure
fiction, but the sources from whence the reports spring are, as they
say, 'usually reliable' ones, and so they do have a ring of truth to
them," writes Anthony Rowley.

Rowley says the slide of the U.S. dollar in relation to other
foreign currencies makes such a transition more likely.

"And, looking at the size of U.S. debt to all those foreign central
banks and private investors who obligingly finance the American
current account deficit, similar conclusions might be drawn," he
writes.

Because the U.S. is not going to stand by and watch its currency
depreciate forever, he says his sources in the monetary and
financial establishment plan a new currency that would take trade
and investment cooperation within the North American Free Trade
Agreement, or NAFTA, into new areas of monetary cooperation –
leading ultimately, perhaps, to a common currency for the U.S.,
Canada and Mexico.

In addition to the name "amero," Rowley says the name "americo" is
also under consideration for this new currency.

"It would be a currency more likely to be judged worth the paper it
is written on than the obligations of a highly indebted U.S.," he
writes

Rowley says there is also talk of an Asian monetary union and common
currency.

The commentary follows what appeared to be confirmation of the
common North American currency plan by former Mexican President
Vicente Fox, who told CNN's Larry King this week that he and
President Bush had agreed on a regional currency for the Americas.

White House spokeswoman Dana Perino told WND she's not aware of any
plan for such a currency either.

The statement by Fox was perhaps the first time a leader of Mexico,
Canada or the U.S. openly confirmed a plan for a regional currency.
Fox explained the current regional trade agreement that encompasses
the Western Hemisphere is intended to evolve into other previously
hidden aspects of integration.

According to a transcript published by CNN, King, near the end of
the broadcast, asked Fox a question e-mailed from a listener, a Ms.
Gonzalez from Elizabeth, N.J.: "Mr. Fox, I would like to know how
you feel about the possibility of having a Latin America united with
one currency?"

Fox answered in the affirmative, indicating it was a long-term plan.
He admitted he and President Bush had agreed to pursue the Free
Trade Agreement of the Americas – a free-trade zone extending
throughout the Western Hemisphere, suggesting part of the plan was
to institute eventually a regional currency.

www.globalresearch.ca/index.php?context=va&aid=7057
Obserwuj wątek
    • jphawajski Re: The Amero vs. The Dollar !!! 07.03.08, 02:13
      jeszcze jedne obozne zyczenia. modlcie sie aby obama nie wygral bo i
      nafta przejdzie do historii smile komus sie pomylilo i pomyslal, ze
      uniia to dobry przyklad.
      • soup.nazi Re: The Amero vs. The Dollar !!! 07.03.08, 02:55
        jphawajski napisał:

        > jeszcze jedne obozne zyczenia. modlcie sie aby obama nie wygral bo i
        > nafta przejdzie do historii smile komus sie pomylilo i pomyslal, ze
        > uniia to dobry przyklad.

        Akurat ten artykul to jest kupa bzdur jakichs chciejow. Odnosnie NAFTY i
        poboznych zyczen - Kanada ma wlasna liste zyczen i zazalen. Jakos mi trudno
        uwierzyc w to, ze kilkanascie lat temu USA jako znacznie potezniejszy partner
        obdarowalo szczodrze Kanade. Jako stuknieta po rogach - zwlaszcza jezeli chodzi
        o nieskrepowany i prawie wylaczny dostep do surowcow strategicznych i nosnikow
        energii przez czas nieograniczony - Kanada ma duzo wiecej do zyskania niz do
        stracenia na skutek renegocjacji NAFTY. Dzisiaj, panie hawajski, sytuacja jest
        nieco inna niz nascie lat temu. Dzisiaj surowcow i nosnikow energii jest coraz
        mniej, a paying customers o duzym apetycie na nie znacznie wiecej. 10 lat temu
        87% eksportu kanadyjskiego szlo do USA, dzisiaj tylko 76%, w dalszym ciagu duzo,
        ale jak panu sie zdaje, jaka jest tendencja? Tylko prosze cie, nie rzuc mi
        jakimis banalnymi koszalami o wrogach Ameryki i tak dalej, bo Ameryka to dobry
        kraj, nikt temu nie zaprzeczy, podobnie jak temu, ze ma penchant do
        wykorzystywania slabszych. Czasy sie zmieniaja, nic nie moze wiecznie trwac.
        Globalizacja, jak kazdy kij ma 2 konce - oprocz innych korzysci, prowadzie takze
        do takich niekorzystnych zjawisk z punkt widzenia Ameryki jak wzrost potencjalu
        Chin czy Indii i niezaleznosci Kanady. Kazde imperium slablo i upadalo na skutek
        jednego i tego samego zjawiska - arogancji i pychy. Im predzej w Ameryce ludzie
        podejmujacy decyzje to zrozumieja, tym szybciej Ameryka wroci do dawniejszej
        swietnosci.
        • ratpole Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 03:13
          Za Chiny z Indiami do kupy nie wiem co wlasciwie chciales powiedziec
          • jphawajski Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 03:53
            ja wiem. stare kompleksy daja znac o sobie.
            nie od porady akurat dzisiaj obama mowi o stratach jakie przynosi
            ameryce nafta. nie od parady ludzie (amerykanie) ogranizuja grupy
            protestu. nafta jest dobrodziejstwem dla partnenrow, nie dla ameryki.
            nie wierzysz? zapytaj europejczykow, japonczykow, chinczykow i kazdy
            inny rzad swiata co znaczy dla nich wejscie na najwiekszy w swiecie
            rynek zbytu.
            to m.in. dzieki nafta kanada idzie ekonomicznie ostro do przodu.
            radze jednak znac swoje miejsce w szeregu.
            • soup.nazi Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 04:48
              jphawajski napisał:

              > ja wiem. stare kompleksy daja znac o sobie.

              No, nie mowilem? To nie stare kompleksy, to stara slepota.

              > nie od porady akurat dzisiaj obama mowi o stratach jakie przynosi
              > ameryce nafta

              Po czym wysyla emisariusza do ambasady kanadyjskiej w Waszyngtonie, zeby na ucho
              kuknal Mr. Roux, ze to tylko taka gadka dla ciemnego ludu w Michigan i Ohio,
              zeby nie brali tego powaznie, hehehe

              . nie od parady ludzie (amerykanie) ogranizuja grupy
              > protestu. nafta jest dobrodziejstwem dla partnenrow, nie dla ameryki.

              Trzeba znalezc jakiegos koziolka, co, hehehe, niech sie brudne blue collars
              ciesza. Dobrodziejstwem to NAFTA jest - dla Meksyku, chociaz oni i bez NAFTY
              sobie ladnie radzili, gremialnie wlazac przez rure. I dla Stanow, ktore
              zapewnily sobie frajerski dostep do ropy, gazu i paru innych rzeczy, a ostatnio
              pilnie przygladaja sie zasobom wody z Alabamy i paru takich suchszych miejsc,
              hehehe. Lubie Harpera, fajny gosciu - zaraz zameldowal, ze czekamy na to
              otwarcie rowniez. I jeszcze zameldowal, ze Kanada feels very comfortable z
              dolarem in the range of .95-1.00, dajac dyskretnie do zrozumienia, ze wlasnie
              zakonczyla sie sale surowcow i energii, hehehe

              > nie wierzysz? zapytaj europejczykow, japonczykow, chinczykow i kazdy
              > inny rzad swiata co znaczy dla nich wejscie na najwiekszy w swiecie
              > rynek zbytu.

              No nie wiem, nie wiem - zeby kupowac trzeba miec pieniadze, jakos cieniutko
              ostatnio, pieniazkow nikt nie chce. Co bylo, a nie jest nie pisze sie w rejestr.

              > to m.in. dzieki nafta kanada idzie ekonomicznie ostro do przodu.

              Tak jasniej, jasniej troche z tymi dobrodziejstwami, konkretniej, panie
              hawajski. Mnie to tam patrzy na to, ze Kanada jakby sie lepiej rzadzi troche,
              nie usiluje sprzedawac domow ludziom, ktorych nie stac na mortgage za psia bude,
              dziurki deficytowej od lat nie posiada, za to posiada duzo commodities, ktore sa
              ostatnio w cenie. Cos ogolnie pan jakos ogolnikami rzuca, wasza wielebnosc?

              > radze jednak znac swoje miejsce w szeregu.

              Wlasnie zaczynamy. Swoje wlasciwe miejsce. Bez urazy Ameryki, za to z uraza
              notorycznych a nieuwaznych spiewakow "God Bless America".
              • zagadeknaukowy Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 05:18
                nie ma obawy, wybory sa i tak zalatwione elektronicznie, to ze sobie
                jacys ludzi pospiewaja to nawet ladnie pokozaywac w telewizji w
                niedziele a Kanada i tak posmaruje sobie doope i zegnie sie ladnie w
                pol w kierunku polnocnym w celu rozpoczecia konsumpcji commodities.
                Przez USA oczywiscie.
                • soup.nazi Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 06:15
                  A to juz panska sprawa, chlopu hooy do tego. Chlop niech pojdzie i
                  przygotuje te helikoptery Mi-2, za ktore Bulba rzekomo wyzebrala
                  sobie zniesienie wiz. Beda jak znalazl na deport bulbiakow-nielegali.
                  • andrew-01 Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 07:09
                    Bulbiastych z ich oferta latadła Kanada wyslala na szczaw i kupila
                    16 nowych Chinookow , do czasu dostawy za 3 lata wezmie w leasing
                    lub kupi 6 takich samych uzywanych .
                    • soup.nazi Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 07:16
                      andrew-01 napisał:

                      > Bulbiastych z ich oferta latadła Kanada wyslala na szczaw i kupila
                      > 16 nowych Chinookow , do czasu dostawy za 3 lata wezmie w leasing
                      > lub kupi 6 takich samych uzywanych .

                      Przeciez to bylo do przewidzenia. Mi-2, bo "me ma dwa wiertaloty".
                      Bydlo samo sie wystawia na posmiewisko.
              • jphawajski Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 05:51
                kanada potega jest i basta smile)
                gpd - 1 trilion, usa - 13 trilions.

                i tak dobrze, ze nie poszly w ruch beczki i dragi smile
                • soup.nazi Re: Dzien bez zupy.... hehe 07.03.08, 06:36
                  jphawajski napisał:

                  > kanada potega jest i basta smile)
                  > gpd - 1 trilion, usa - 13 trilions.

                  Sa bardzo male i bardzo bogate kraje. Jak w Stanach natluka wiecej
                  tobie podobnych prostaczkow spiewajacych z reka na sercu "Jose, can
                  you see..." to Stany beda nalezaly do bardzo duzych krajow. To juz
                  koniec zdania hehehe
                  >
                  > i tak dobrze, ze nie poszly w ruch beczki i dragi smile

                  Co ma wisiec, nie utonie. W gruncie rzeczy chodzi o to, ze okropnie
                  nie lubie takich buraczano-pyzatych oblicz jak twoje. Mysle, ze nie
                  jestem odosobniony w tej opinii. Jedziesz facet na taryfie ulgowej
                  nie tylko u mnie przypuszczam, bo wtracisz swoje trzy grosze na
                  temat tobie mocno pokrewnych chlopkow bulbonskich, ale tak prawde
                  powiedziawszy to prezentujesz poziom dna i dwoch metrow mulu, czyli
                  standard jackowski. Ot, taki goodie-two-shoes z Moniek czy innej
                  Lomzy. Kilkanascie lat temu lecialem sobie nad Stanami, a tu slysze
                  takie solo: "A to co, tato, widzicie tam w dole, take dugie i
                  czarne, to je tato HAUWEJ!". Rozwalony do szczetu spojrzalem na
                  wlasciciela - cwarz, pyzata, buraczana, rumiana, na prosto, pewno
                  przy pomocy nasadzonej na leb beczki po sledziach, obcieta grzywka o
                  odcieniu "swinski blond". Marynara w pepitke, pas z blyszczaca
                  klamra, na nogach buty bialo-czarne a la Al Capone. Nie uwierzylbym,
                  ze takie anegdotalne postacie istnieja, gdybym nie zobaczyl. Nie
                  widzialem, ale dam glowe, ze w schowku mial zielony tyrolczyk z
                  piorkiem, a w walizce skladany drag do srania. Od tego czasu zawsze
                  jak sie stykam z tobie podobnym chlopkiem-roztropkiem staje mi w
                  oczach tamten papusniak. Najgorszy gatunek bulbiaka, taki po ktorym
                  kozuch trzeba napjerdalac, a jak kozucha nie ma to miejsce po
                  chamutku. Gdyby zamienic ciebie z tymi chomatami z Bulby miejscami
                  nikt by nie zauwazyl roznicy.

                  A teraz idzcie juz, moj dobry czlowieku, swoja lomzynsko-
                  hamerykanska droga, zjedzcie sobie bocku, popijcie mlikiem i
                  produkujcie sie tutaj jak najrzadziej boc to przeciez zenada.
                  • jphawajski Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 03:50
                    kreca cie te hawaje niesamowicie, hahaha
                    • nad_oceanem Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 04:06
                      Miejsce zamieszkania zawsze mozna zmienic.
                      Burakiem jestes cale zycie.



                      jphawajski napisał:

                      > kreca cie te hawaje niesamowicie, hahaha
                      • jphawajski Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 06:39
                        on jest jak ta kupa ktora przyczepila sie do buta.
                        a ty chocbys nie wiem jak sie staral, nie jestes wstanie mnie
                        obrazic. mozesz jedynie poszczekac. a pozniej dostac kopa.
                        i nic ci nie pomoze stawanie po stronie nazisty. on i tak nie zmieni
                        o tobie zdania.
                        • soup.nazi Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 07:08
                          jphawajski napisał:

                          > on jest jak ta kupa ktora przyczepila sie do buta.
                          > a ty chocbys nie wiem jak sie staral, nie jestes wstanie mnie
                          > obrazic. mozesz jedynie poszczekac. a pozniej dostac kopa.
                          > i nic ci nie pomoze stawanie po stronie nazisty. on i tak nie zmieni
                          > o tobie zdania.

                          Nie. Ale widzisz on naprawde wie, ze ja mam racje tylko nie moze mi jej
                          przyznac, bo nie za to mu placa, ale za cos wrecz przeciwnego, hehehe. I on wie,
                          ze ja wiem. A ja wiem, ze on wie, ze ty jestes mlotkowym. Jawajski, cos ci
                          powiem - odpusc sobie, naprawde mi nie zalezy, zeby po tobie skakac. I nie
                          chodzi o Ameryke - bylem w tym kraju wtedy, gdy ty na goovno mowiles papu, i to
                          bynajmniej z powodu wieku, ale z powodu stopnia rozwoju cywilizacyjnego w twoich
                          rodzinnych stronach. Mieszkalem w tym kraju, pracowalem (legalnie!), zylem, mam
                          bliska rodzine, moge sie tam w kazdej chwili przeprowadzic, cenie sobie tych
                          ludzi, choc nie zawsze sie z nimi zgadzam. Jest tu paru gosci ze Stanow i jakos
                          nigdy nie wszedlem z nimi w konflikt. Szanuje i podziwiam ten kraj, a poniewaz
                          staram sie postrzegac rzeczy obiektywnie, wiec gdy Ameryka gdzies zrobi brzydka
                          kupe, co jej sie czasem zdarza, wewnetrznie czy zewnetrznie, nie bede klaskal i
                          meldowal, ze zesrala sie malinowymi lodami. Ty natomiat natychmiast tak zrobisz
                          i gotow bys te "lody" zjesz. Twoj obraz swiata jest bardzo prosty, wrecz
                          prostacki, wiec zajmij swoje miejsce w szeregu, przypasz holster z Windexem i
                          idz te palmy polerowac czy w czym tam sie scierasz. Nie ma nic gorszego niz
                          maly, polski prostaczek rozdety paroma dolarami zarobionymi na sprzataniu czy w
                          podobnych "trejdach".
                          • jphawajski Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 08:13
                            juz troche lepiej. nie zalezy mi na twojej opinii i nie musisz mnie
                            przekonywac zes lepszy. wisi mi to.
                            ja nigdy nie wstydzilem sie tego co tu napisalem. pisze od serca i
                            bez powodu. ot pisze bo lubie dyskusje. czasem moge sie mylic.
                            tobie nie podoba sie, ze ja tu w usa znalazlem swoje szczescie. ze
                            mi sie tu dobrze powodzi. ze mam co mam (nie bede wymienial bo wiem
                            ze ty tego nie masz). ze odnioslem sukces o ktorym tylko moglem
                            marzyc. ze mieszkam w najpiekniejszym i najbardziej przyjazdym
                            miejscu na kuli ziemskiej. ja moge to powiedziec, jestem szczesliwy
                            a ty?
                            to wszystko zawdzieczam ameryce i nie mam zupelnie powodu aby pisac
                            o niej zle.
                            napisalem tu bardzo wiele postow. kilkakrotnie wiecej niz ty. pokaz
                            mi choc jeden ktory nie jest obiektywny. ja opisuje glownie swoje
                            zycie. ty jak ten zazdrosny polaczek, ma mi to za zle. nie pasuje do
                            twojego stereotypu.
                            ja nie narzekam na polske bo i tam powodzilo mi sie dobrze.
                            wyjechalem z polski wtedy kiedy chcialem. wyjechalem z pieknego
                            sopotu. w polsce przepracowalem 20 lat jako inzynier. w usa mialem
                            od dziesiatkow lat bliska rodzine i ona mnie sponsorowala. nie
                            uciekalem przez austrie czy cypr. wyjechalem z podniesiona glowa,
                            legalnie.

                            ja nie umiem pisac literacko ale zyciowo z latwoscia moglbym cie
                            utopic w lyzce wody.
                        • nad_oceanem Re: Dzien bez zupy.... hehe 09.03.08, 07:17
                          To, ze nic ciebie nie moze obrazic to nic nowego.
                          Przyczyna jest prosta, po prostu nie za wiele do ciebie dociera, jestes niezbyt
                          kumatym gosciem.
                          Masz mentalnosc "rozgarnietego inaczej" dziecka albo starca popadajacego w
                          demencje. Sam wybierz.

                          Do zupy mam taki sam stosunek jak i do ciebie, ale musze przyznac ze w twoim
                          przypadku ma racje.
                          Zreszta pewnie u wiekszosci uczestnikow tego forum masz taryfe ulgowa bo widza
                          twoja naiwnosc i slabosc mentalna.
                          Raczej zignoruja te wszystkie idiotyzmy ktore produkujesz praktycznie
                          codziennie, niz ci je wypomna, bo jestes "po ich stronie", jestes przeciw
                          "Bulbie"...

                          Swoja droga masz tupet, nielegalu, robic wyklady innym, biorac pod uwage ze tyle lat lamales prawo USA mieszkajac tam bez papierow.
          • nad_oceanem Smutno pisnal maly szczurek... 09.03.08, 00:11
            ratpole napisał:

            > Za Chiny z Indiami do kupy nie wiem co wlasciwie chciales powiedziec
    • polonus5 be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 00:46
      "As proposed, a new currency could be in place starting 1/1/2010 where all
      currency in The U.S., Canada, and Mexico will instantly be converted." - The
      Amero and the North American Monetary Union

      www.fdrs.org/amero_videos.html
      • polonus5 Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 00:56
        www.columbusunderground.com/phpBB2/viewtopic.php?p=60511&sid=ec20fce0bdc6d8c9c8234555597ac5b5
      • dis_and_dat_kid Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 01:16
        nie wiem w zasadzie kto to kupi.

        Loonie ma sie niezle, ale CA z calym szacunkiem jest za mala ekonomicznie by
        pomoc w widoczny sposob US i Mexico, i dla niej to nie jest deal

        problemem by tez bylo ustalanie polityki makroekonomicznej, walka z inflacja -
        to byloby robione pod US, jako najwiekszy obszar ekonomiczny

        nie wiem nic o Mexico, ale jesli CA na to pojdzie, to sie zdziwie
        • jphawajski Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 03:52
          uwazaj bo narazisz sie specjaliscie od beczek i dragow wink)
          • soup.nazi Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 06:51
            jphawajski napisał:

            > uwazaj bo narazisz sie specjaliscie od beczek i dragow wink)

            Nie grozi. On nie jest chlopkiem-roztropkiem z blyscuncom klamrom od belta.
            Widzicie, moj jawajski, problem polega na tym, ze komputery i Internet staly sie
            tak latwe w uzyciu w ostatnich latach, ze byle kto dosiada sie do kompa i moze
            bezkarnie rozprzestrzeniac swoja glupote i bucowatosc - przyjemnosci przedtem
            zarezerwowane tylko dla jego otoczena. Zjedzcie sobie trochu boczku kumie i
            popijcie mlikiem. To, ze zdolaliscie wejsc na Net, nie znaczy wcale, ze
            jestescie chocby o gram madrzejsi niz przedtem. Uzyskaliscie tylko tube do
            wywrzaskiwania swojego nader uproszczonego pogladu na swiat.
            • jphawajski Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 08:18
              hahaha ale ty jestes malutkim czlowieczkiem.
              te teksty sa dobre dla twoich dzieci, jezeli je masz.
        • soup.nazi Re: be in place starting 1/1/2010 09.03.08, 07:17
          dis_and_dat_kid napisał:

          > nie wiem w zasadzie kto to kupi.
          >
          > Loonie ma sie niezle, ale CA z calym szacunkiem jest za mala ekonomicznie by
          > pomoc w widoczny sposob US i Mexico, i dla niej to nie jest deal
          >
          > problemem by tez bylo ustalanie polityki makroekonomicznej, walka z inflacja -
          > to byloby robione pod US, jako najwiekszy obszar ekonomiczny
          >
          > nie wiem nic o Mexico, ale jesli CA na to pojdzie, to sie zdziwie

          Masz racje i nie pojdzie. Te bzdury o amero srero sa wypuszczane co jakis czas
          przez jakichs beznadziejnych bucow. Do unii monetarnej i paru innych rzeczy
          dojdzie, gdy Waszyngton przestanie uwazac, ze jest pepkiem swiata i zrozumie, ze
          i Unia, Kanada, Australia sa jego naturalnymi sprzymierzencami ekonomicznymi
          przeciw Azji i Rosji.
          • przyjaciel.twojej.zony Re: be in place starting 1/1/2010 10.03.08, 02:42
            USA musi byc "pepkiem swiata" zeby takie male, zapyziale kraje jak
            Canada mogly sie rozwijac i egzystowac bez obawy ze wujek Putin
            chcialby was przylaczyc do Rosji ktoregos dnia.Bez USA bylibyscie
            jednym z wielu ktorzy maja bogactwa naturalne i nic
            wiecej.Bylibyscie nastepna Saudi Arabia czy innym Kuwejtem.
            • soup.nazi Hehe, nastepny polaczek-bucus 10.03.08, 06:41
              ze zlotom klamrom i zlotym zembem, wasciciel fyrmy sprzatajacej,
              hehehe. Czy to ty, hiwajski, zdobyles sie na chitry podstep?
              • jphawajski Re: Hehe, nastepny polaczek-bucus 10.03.08, 06:47
                nie sadz innych wg siebie.
                • przyjaciel.twojej.zony Naziasty 10.03.08, 22:16
                  Nie nastepny polaczek i nie buc.Trudno ci sie sierotko przyznac ale
                  bez Ameryki to bylbys nawet wiekszy prick niz jestes.Zaczynasz pluc
                  na Ameryke nie mniej niz Czosnek czy nawet Kagan. Bo dollar i olej
                  poszly nieco w gore to nagle zachcialo sie pastuchowi
                  porownan.Jestem w Kanadzie piec, szesc razy w roku i mam
                  porownawnie.Nagle z rzemieslnika zrobiles sie ekonomista i zaczynasz
                  prawic wyklady i udzieladz rad.Musisz znalezc swoje miejsce w
                  szeregu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka