Dodaj do ulubionych

Lataj LOTem

03.09.03, 19:42
Za Nowym Dziennikiem
www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#2
27-godzinna podroz z Warszawy do Nowego Jorku
Przez Boston na JFK

Samolotu PLL LOT, ktory w piatek wieczorem mial wyladowac na lotnisku JFK w
Nowym Jorku, ze wzgledu na trudne warunki atmosferyczne, wyladowal w
Bostonie. Podroz z Warszawy do Nowego Jorku zamiast 8 godzin trwala ponad
poltorej doby.

Zgodnie z rozkladem lotow rejs LO 28 samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT
mial zakonczyc sie w piatek o godz. 20:05 na lotnisku JFK w Nowym Jorku.
Spora grupa Polakow, ktora oczekiwala na powracajacych z kraju bliskich,
miala prawo byc przekonana, ze juz za chwile spotkaja sie z nimi, tym
bardziej ze na monitorach ukazala sie informacja o wyladowaniu samolotu. O
tym, ze samolot nie wyladowal na lotnisku w Nowym Jorku, tylko w Bostonie,
Polacy dowiedzieli sie jednak dopiero poltorej godziny pozniej. Informacje te
przekazala oczekujacym polska pracownica American Airlines, ktora przypadkowo
rozpoznala wsrod nich swoja kolezanke. Zdenerwowana sytuacja grupa
oczekujacych poszla do biura PLL LOT, aby dowiedziec sie, gdzie naprawde jest
samolot. Pracownicy LOT-u najpierw rozpoczeli poszukiwania, a po pewnym
czasie oswiadczyli, ze rzeczywiscie samolot jest w Bostonie. Powiedzieli tez,
ze minela godzina 10 w nocy i koncza prace.
------------------------------------------------------------------------------
--
Rejs samolotu LOT opozniony o 27 godzin
Do Bostonu zamiast do Nowego Jorku

Samolotu PLL LOT, ktory w piatek wieczorem mial wyladowac na lotnisku JFK w
Nowym Jorku, ze wzgledu na trudne warunki atmosferyczne, wyladowal w
Bostonie. Podroz z Warszawy do Nowego Jorku zamiast 8 godzin trwala ponad
poltorej doby.

Zgodnie z rozkladem lotow rejs LO 28 samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT
mial zakonczyc sie w piatek o godz. 20:05 na lotnisku JFK w Nowym Jorku.
Dopiero po jakims czasie, i to zupelnie przypadkowo, oczekujace w Nowym Jorku
rodziny i znajomi dowiedzieli sie, ze samolot zostal skierowany do Bostonu.

Na lotnisku w Nowym Jorku z Polakami pozostal przedstawiciel PLL LOT Slawomir
Drzewicki. Niestety kolejne podawane przez niego informacje byly odwolywane,
co wprowadzalo w coraz wieksze zdenerwowanie oczekujacych. Wsrod nich bylo
wielu rodzicow, ktorzy pojawili sie na lotnisku, aby odebrac swe powracajace
po wakacjach w Polsce dzieci.

Lucyna Naprawa wraz z mezem przyjechala na lotnisko, aby odebrac swa
powracajaca z Polski 6-letnia corke. "Nie jestem w stanie zrozumiec, dlaczego
nikt z pracownikow LOT-u nie przyszedl do nas i nie poinformowal, ze samolot,
na ktory czekamy, musial ladowac w Bostonie. Nie byl to w koncu jedyny
samolot, ktory nie wyladowal tego dnia na JFK. Ale to byl w sumie drobiazg w
porownaniu z tym, czego doswiadczylismy pozniej" ­ powiedziala Polka "Nowemu
Dziennikowi".

Najpierw przez jedynego pracownika LOT-u, ktory pozostal na lotnisku, zostali
poinformowani, ze wszyscy podrozni przyjada do Nowego Jorku autobusami. Potem
dowiedzieli sie, ze jest problem ze znalezieniem kierowcow. W koncu
powiedziano im, ze po zatankowaniu paliwa samolot przyleci na JFK. Ta wersja
wydawala sie o tyle prawdziwa, ze o godz. 11 w nocy w piatek wyladowalo okolo
8 samolotow innych linii lotniczych, ktore tez zmuszone byly do
miedzyladowania w Bostonie. Niestety, okazalo sie, ze z niewyjasnionych
blizej przyczyn samolot LOT-u nie moze kupic paliwa, bo podobno nie ma za nie
czym zaplacic. Niedlugo potem podano, ze polscy piloci i tak nie mogliby
leciec do Nowego Jorku, poniewaz spedzili 12 godzin w pracy i zgodnie z
przepisami musza miec przerwe na odpoczynek.

"Chcielismy namowic pilotow, czekajacych razem z nami na ten sam samolot,
ktory o 10 w nocy mial odleciec do Polski, aby polecieli odebrac go do
Bostonu, ale odmowili nam ­ powiedziala Lucyna Naprawa. ­ Wreszcie po godzinie
1 w nocy zostalismy poinformowani, ze w Bostonie zrobiono odprawe celna i
pasazerowie spedza najblizsza noc w hotelach, a samolot przyleci do Nowego
Jorku w sobote o godz. 12 w poludnie".

Biuro LOT-u w sobote rano informowalo, ze samolot PLL stojacy w Bostonie
wyladuje w Nowym Jorku, ale nie w poludnie, tylko o godzinie 10 w nocy. Po
poludniu nie sposob bylo dodzwonic sie do LOT-u, aby otrzymac potwierdzenie
tej informacji.

Lucyna Naprawa na wlasna reke zdobyla numer telefonu hotelu, w ktorym
nocowala jej corka, i zdecydowala sie jechac razem z mezem po nia do
Bostonu. "Przez cala podroz dzwonilam do hotelu, bojac sie, ze gdy
przyjedziemy do Bostonu, to ona odleci do Nowego Jorku. Na szczescie tak sie
nie stalo, o godz. 3:30 po poludniu odebralismy nasza corke z hotelu, w
ktorym pozostawilismy okolo 20 polskich dzieci czekajacych na powrot do
Nowego Jorku".

Ewa Garwocka, ktora czekala na lotnisku JFK na przylot z Polski 10-letniej
corki, tez zastanawiala sie, czy pojechac do Bostonu. Po powrocie z lotniska
o 3 w nocy uznala jednak, ze moze rozminac sie z nia i postanowila czekac na
jakies konkretne informacje z LOT-u. "Niezrozumiale bylo to, ze nikt do mnie
ani do innych osob nie zatelefonowal. Niezrozumiale bylo to, ze nie
udostepniono w Bostonie naszym dzieciom telefonow, aby mogly sie z nami
skontaktowac. Gdy okazalo sie, ze samolot nie przyleci z Bostonu w sobote o
godz. 12 w poludnie, to dowiedzialam sie, ze wyladuje o 10 w nocy. Na
lotnisku pojawila sie ta sama co w piatek grupa oczekujacych. Nasze
zdenerwowanie z kazda chwila roslo, bo minela 10, potem 11 w nocy, a 'nasz'
samolot nie ladowal. Przylecial dopiero o 11:20 w sobote poznym wieczorem".

Z relacji pasazerow wynika, ze po wyladowaniu w Bostonie w piatek po godzinie
8 wieczorem samolot przez kolejne cztery godziny stal na plycie lotniska wraz
z pasazerami. Dopiero po polnocy dokonano odprawy celnej i przewieziono
pasazerow do 4 roznych hoteli, przy czym wszystkie dzieci umieszczono razem w
jednym z nich. W dwuosobowych pokojach przydzielano jedno lozko na dwoje
dzieci. Byl tez co najmniej jeden pokoj koedukacyjny, w ktorym
kilkunastoletni chlopcy nocowali wspolnie z troche mlodszymi dziewczetami. Z
otrzymanych relacji wynika, ze stewardesy mialy swoj osobny pokoj.

Dzieci przebywaly do godz. 7 wieczorem w hotelu, potem przewieziono je na
lotnisko. Dorosli mieszkajacy w innych hotelach musieli je opuscic po godz. 3
po poludniu.

Niestety nikt z przedstawicieli PLL LOT w Nowym Jorku nie byl w stanie we
wtorek do poludnia udzielic wyjasnienia na temat tego, co wydarzylo sie w
piatek i sobote. Ewa Kocon, sekretarka dyrektora biura nowojorskiego PLL LOT,
poinformowala, ze wszelkie pytania nalezy kierowac do Przemyslawa Dwojaka
(business development menager), ktory we wtorek przebywal na urlopie.

Obserwuj wątek
    • dzien_dobry ...bedziesz kmiotem. 03.09.03, 19:54
      No i jaka konkluzja?

      Gdyby samolot wyladowal w Bostonie, pasazerow odprawiono od razu, dano im extra
      hotel i przeproszono, to byloby o czym pisac, bo byloby to cos niezwyklego.
      Ale pisanie kolejny raz o polskim dziadostwie? ( Nie mieli za co zakupic
      benzyny? A zrzutke to nie laska?)
      Ani to ciekawe, ani oryginalne ani absolutnie nic nie zmieni. Jesli jutro
      stanie sie to samo, to polskie DZIADOWANIE zostanie dokladnie powtorzone i
      tyle. Osobnych pokoi sie gowniarzom zachcial, tez cos.

      O co wiec piora kruszyc ?
      • maniek_the_porcupine Re: ...bedziesz kmiotem. 03.09.03, 20:04
        "O co wiec piora kruszyc ?"

        Sam nie latam LOTem, ale raz na jakis czas trafiaja sie ludzie ktorzy nie sa na
        biezaco i tych warto ostrzec.
        • dzien_dobry ...za plotem i z powrotem 03.09.03, 20:22
          LOTem lataja czeresnie, ktore boja sie przesiadek w egzotycznych i dzikich
          miejscach, typu Helsinki czy Londyn. Panowie w podkoszulkach bez rekawow,
          szortach i sandalach oraz baby z jajami...w koszyku. Po prostu czuja sie
          pewniej na pokladzie rodzimej jednostki powietrznej.
          Czy warto wiec ich ostrzegac? I tak wybiora LOT- na pokladzie LOT-u poczujesz
          zapach rodzinnego domu.
          A takze wodki z ryja sasiada obok, smrod spod pach oraz won kiszonego pawia,
          ktorego pieczolowicie pozostawil pieczolowicie pod Twym fotelem rodak.
          • soup_nazi Re: ...za plotem i z powrotem 03.09.03, 22:34
            dzien_dobry napisała:

            > LOTem lataja czeresnie, ktore boja sie przesiadek w egzotycznych i dzikich
            > miejscach, typu Helsinki czy Londyn. Panowie w podkoszulkach bez rekawow,
            > szortach i sandalach oraz baby z jajami...w koszyku. Po prostu czuja sie
            > pewniej na pokladzie rodzimej jednostki powietrznej.
            > Czy warto wiec ich ostrzegac? I tak wybiora LOT- na pokladzie LOT-u poczujesz
            > zapach rodzinnego domu.
            > A takze wodki z ryja sasiada obok, smrod spod pach oraz won kiszonego pawia,
            > ktorego pieczolowicie pozostawil pieczolowicie pod Twym fotelem rodak.

            Pieknie. Tak wlasnie jest "egzaktli". Szkoda tylko dzieci. 6 czy 10 latki
            raczej nie powinny sie same przesiadac w Londynie czy Helsinkach. Osobiscie LOT
            zaczalem darzyc sympatia wiele lat temu gdy jako zuchowaty 15-latek udawalem
            sie samodzielnie z W-wy do LA via NY. Po przylocie IL 62 (hehehe) do NY,
            stewardesa miala mnie eskortowac na inny terminal JFK skad odlatywal samolot
            United Airlines do LA. Zaraz po przejsciu immigration, wszyscy przedstawiciele
            LOTu blyskawicznie ulotnili sie - pozostawiajac duza grupke pasazerow-
            przesiadkowiczow zdanych na pastwe losu i wlasna pomyslowosc. Operujac 10
            slowami po angielsku i sympatycznym pracownikiem technicznym JFK
            (Jugoslowianin) szczesliwie dotarlem autobusem na terminal UA na czas. Po
            powrocie z wakacji energicznie zabralem sie za nauke ang. przez nastepne kilka
            lat. Przydalo sie na cale zycie - i kto mi powie, ze podroze nie ksztalca
            (rowniez te LOTEM). Aha, zapomnialem dodac, ze z uslug LOTu skorzystalem raz
            jeszcze - opuszczajac na stale ojczyzny lono w latach 80 ciemna pazdziernikowa
            noca w otoczeniu zolnierzy z kalaszami. Eh, wspomnienia, wspomnienia...
            • soup_nazi PS 03.09.03, 22:36
              W sposob opisany powyzej wygladaja ponoc samoloty LOT na trasie Toronto-
              Warszawa. Wierny swojej przyjazni z rodzimymi liniami nie sprawdzalem
              osobiscie, ehehehe.
            • Gość: Rudypies Re: ...za plotem i z powrotem IP: *.proxy.aol.com 03.09.03, 22:44
              osobiscie opiekowalem sie grupa 28 dzieci, ktore mialy leciec lotem do NY z
              Wawki.
              Ale nie polecialy- miejsca potrzebne byly , by posadzic razem grupe Zydow
              wracajacych z Auhwitz( tym razem tylko ze zwiedzania). Zydzi uparli sie, by
              leciec razem, jak to Zydzi.
              Posadzili nas na Sabene, z przesiadka w rukseli. Pierwszy sam. nas nie zabral-
              koczowalismy cos 12 godzin. LOT nikogo nie zawiadomil w NY -rodzice bachorow
              czekali na JFK.
              Ja- gotowy od razu po przylocie isc i bic- probuje rodzicow namowic, by sie
              zebrac do kupy i sadzic skur...ow. No to mi nawymyslai od idiotow.
              tyle mojej z Lotem przygody !
              • Gość: Czarny Lis Re: ...za plotem i z powrotem IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.09.03, 22:14
                Kolejny przyklad:

                Sierpien tego roku. Powrotny przelot z Warszawy do Toronto. Passazer - moja
                matka, lat 67, jaj w koszyku nie miala, ale klasyfikacja ta sama. Moze latac
                tylko LOT-em.
                Na poczatku lipca Pekao Travel dzwoni, ze oryginaly lot zostal skasowany i
                matka moze wybrac dwa inne terminy. Wybralem za nia. Tak jak mi kazali, matka
                poszla do biura LOT-u w Polsce i zmienila termin, dostala nawet
                stosowne "wklejki" do biletu.
                W dzien wyjazdu, na lotnisku LOT mowi jej, ze nie ma miejsc i nic ich to nie
                obchodzi bo "powinna byla pani leciec wtedy jak oryginalnie pani kupila bilet;
                sama pani sobie winna, ze zmienila pani termin (sic!)". Rece i nogi sie urywaja
                na taka kafkowska sytuacje. Z daleka moze to wygladac smiesznie, ale jesli
                postawic sie w sytuacji prostej kobity ze wsi to byla to raczej sytuacja malo
                zabawna.

                Nastepnym razem pozostaje Transat. Siada w Berlinie, ale nie trzeba wysiadac z
                samolotu. Poza tym maja polskojezyczna obsluge. A wiec tak samo jak w LOT. Moze
                tylko mniej wodki serwuja. Matka nie powinna zreszta pic w tym wieku.
                • Gość: Wredny Typ Re: ...za plotem i z powrotem IP: *.sympatico.ca 04.09.03, 22:24
                  rok 1988, lot W-wa - Ateny. Rozwoza napoje. Facet obok bierze sok pomaranczowy
                  (mikroskopijny kubeczek). Za jakies pol godziny prosi ponownie o to samo.
                  Stewardesa z otwarta wrogoscia i podniesionym glosem:

                  "NIE MA JUZ WIECEJ SOKU!"

                  Czy to byla moze Sok_Nazi?
                  • macacz Sok na trasie Wawa- Rzym, rok 2003: 05.09.03, 14:39
                    Pzasazer kolo mnie prosi o sok pomaranczowy. Stweardesa informuje, ze jest
                    tylko...woda.
                    Pasazer domaga sie soku, wszczyna awanture. Podchodzi druga stwardessa i
                    uspokaja pasazera oraz prosi kolezanke, by odeszla na bok. Mowi: Zaraz podamy
                    panu sok". Udaje sie do tylu samolotu , po 5 minutch wraca, ostroznie niosac
                    sok.
                    Spragniony pasazer wypija go duszkiem i krzywi sie.
                    Sok jest nieco dziwny jak na sok pomaranczowy- jest zolty, przezroczysty i
                    bardzo rzadki.
                    • soup_nazi Re: Sok na trasie Wawa- Rzym, rok 2003: 05.09.03, 16:09
                      macacz napisał:

                      > Sok jest nieco dziwny jak na sok pomaranczowy- jest zolty, przezroczysty i
                      > bardzo rzadki.

                      No, nie, tak daleko chyba sie nie posuna, ehehehe.
                      • i.p.freely Re: Deal NY/WAW/NY 05.09.03, 18:25
                        1994 r. Zgubiony bagaz (odnalazl sie po 12 dniach - cale 8 dni przed naszym
                        powrotem), ponura obsluga pokladowa, zapite mordy no i najlepszy element - lot
                        powrotny opozniony 10 godz. Przyczyna? Pani Kwasniewska nie wyrobila sie w
                        czasie. Wiadomo, ze pierwszej damy olac nie mozna odlatujac bez niej.
                      • Gość: Gnat Re: Sok na trasie Wawa- Rzym, rok 2003: IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 11.09.03, 22:32
                        Sok jak przypuszczam cokolwiek cieplawy byl?
                        • Gość: grafiti Re: Sok na trasie Wawa- Rzym, rok 2003: IP: 216.167.186.* 11.09.03, 23:39
                          Gość portalu: Gnat napisał(a):

                          > Sok jak przypuszczam cokolwiek cieplawy byl?
                          no, z lodem podany to nie byl "podejrzanie" cieply
    • soup_nazi Prosimy o dalsze smakowite opisy... 05.09.03, 19:38
      ... podroznych ciekawych przypadkow na pokladach i w okolicach samolotow PLL
      LOT. Opisy wystepow folklorystycznych (tzn. "wies tanczy i spiewa") pewnej
      grupy publicznosci sa rowniez mile widziane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka