polonus5
21.04.08, 06:40
Od czasu zniesienia wiz wjazdowych do Kanady jestem wręcz zasypywana pocztą
elektroniczną z przeróżnymi pytaniami. Nie jestem w stanie odpisywać terminowo
na Państwa pytania, aczkolwiek obiecuję, iż robię to metodycznie, i w końcu,
powinni się Państwo doczekać odpowiedzi. Natomiast zapraszam do telefonowania
do mojego biura - jest to o wiele szybszy sposób, aby się ze mną skontaktować
i uzyskać odpowiedź na swoje pytanie.
W ubiegły piątek ukazała się wypowiedź na łamach prasowych, iż wraz z
zniesieniem wiz wjazdowych, każdy z obywateli polskich, który przyleciał od
tego czasu do Kanady, został wpuszczony do Kanady i nie musiał wracać z
powrotem do Polski.
Cóż, informacja ta była już nieaktualna (o czym nie wiedziały ani media, ani
przedstawiciel PLL LOT), bowiem w zeszłą środę do Kanady nie wpuszczony został
obywatel Polski. Urzędnik imigracyjny na lotnisku wiedział, iż mężczyzna ten
miał już jedną odmowę wizy wjazdowej do Kanady sprzed kilku lat i usilnie
próbował dowiedzieć się, jakie zmiany nastąpiły w jego osobistej sytuacji od
tamtego czasu. Kolejną rzeczą, do której miał urzędnik imigracyjny
zastrzeżenia, był bilet powrotny. Bilet wystawiony był na 6 miesięcy,
natomiast turysta mówił, iż jego zamiarem jest pozostanie w Kanadzie przez 3
miesiące. Ta różnica nie przypadła do gustu pracownikowi Immigration. Nie
uwierzył w turystyczne intencje i podjął decyzję o nie wpuszczeniu go do
Kanady. Poprzez tłumacza dał mu dwie opcje: albo podpisze dokument, iż
dobrowolnie wyjedzie z Kanady (tym samym samolotem), albo zostanie zatrzymany,
przewieziony do aresztu imigracyjnego i w ciągu 48 godzin odbędzie się sąd
imigracyjny. Zmęczony, głodny, sfrustrowany mężczyzna, który tak naprawdę nie
rozumiał prawnych terminów, które mu tłumaczył tłumacz (a już na pewno nie
rozumiał konsekwencji) - podpisał dobrowolny wyjazd z Kanady. Upłynęło
kolejnych parę godzin i okazało się, że nie ma już tej nocy lotów do Polski.
Odbyła się więc procedura zatrzymania i w końcu, po około 8 godzinach od
przylotu - nieszczęśnik znalazł się na Rexdale Blvd., gdzie znajduje się tzw.
Immigration Detention. Następnego wieczora - wyjechał z powrotem do Polski. I
w tej sytuacji, nie mógł NIC zrobić. Dlaczego - wyjaśnię poniżej.
Dlaczego o tym piszę? Powodów jest kilka. Przede wszystkim, powyżej opisana
sytuacja być może jest pierwsza od czasu zniesienia wiz wjazdowych dla
obywateli polskich - ale nie sądzę, iż jest ostatnia. Jestem, niestety,
przekonana, iż takie sytuacje będą się zdarzały częściej. W związku z tym,
należałoby powiadomić przyjeżdżających do Kanady, co ewentualnie może ich
czekać, i w jaki sposób uchronić się od nieprzyjemnego incydentu (mówiąc
bardzo delikatnie) - bowiem do takich należy zaliczyć skucie w kajdanki (z
rękami do tyłu) mężczyzny dość dużego, którego nadgarstki były po prostu do
tych kajdanek... za małe. I który to mężczyzna, już z powrotem w Polsce,
przestrzega wszystkich przed jakimkolwiek sprzeciwem, porównując swój strach
do tego, jak mógł czuć kilka miesięcy wcześniej... Robert Dziekański na
lotnisku w Vancouver.
Przede wszystkim ważne jest, aby definitywnie nie kupować biletu lotniczego...
np. w jedną stronę. Na pewno rozumiecie Państwo, iż jest to podstawa. Jeżeli
turysta na lotnisku w Kanadzie mówi, iż przyjechał tu tylko na dwa tygodnie,
czy na miesiąc, czy na ilekolwiek - niech jego bilet powrotny mówi dokładnie
to samo!
Jeżeli pada pytanie, co się zmieniło w jego osobistej sytuacji od czasu
ostatniej odmowy wizy wjazdowej w Warszawie - lepiej zacząć recytować, co się
zmieniło!
Jeżeli pomimo wszystko decyzja zostanie podjęta, iż osoba nie zostanie
wpuszczona do Kanady - jeżeli podpisze dokument, iż dobrowolnie wraca do
Polski - NIC nie można już zrobić. Na dodatek, jeśli nie będzie samolotu tego
dnia (czy nocy) do Polski - i tak osoba będzie aresztowana i spędzi noc w
Immigration Detention. Jeśli tak się stanie - proszę pamiętać, że wszystko
zostanie zabrane: bagaż, portfel, wszystko! Jeżeli osoba nie zna na pamięć
numerów telefonów do rodziny w Kanadzie - nie będzie w stanie zadzwonić. Nie
będzie w stanie również zadzwonić, jeśli nie poprosi, aby mu zostawili 20
dolarów na kratę telefoniczną. Tyle osobie aresztowanej wolno zabrać - ale o
tym nikt nie informuje, a w Detention nie ma tłumacza!
Co natomiast zrobić, jeżeli osoba, która przyjechała do Kanady z wizytą nie
zgadza się z werdyktem oficera imigracyjnego i chce walczyć o swoje prawa? Czy
można coś zrobić? Można. Ale w takim przypadku nie można podpisywać
dobrowolnej zgody na wyjazd. Wtedy osoba zostanie aresztowana i przewieziona
do Immigration Detention, i w ciągu 24-48 godzin odbędzie się w Trybunale
Imigracyjnym rozprawa o uwolnienie. Wtedy to sędzia zdecyduje, czy oficer
imigracyjny miał rację, iż nie wpuścił tejże osoby do Kanady, oraz ewentualnie
można będzie prosić, aby jednak wpuścić tę osobę do Kanady, nawet za kaucją
(zwracalną!). Oczywiście, ta cała procedura pociągnie za sobą koszta - ale
jeśli się tego nie zrobi, to i tak koszta będą: nawet podróży do Kanady
(bilet). Trzeba więc sobie zadać pytanie: i tak płacę za bilet do Kanady i z
powrotem. Czy warto więc zrobić przesłuchanie imigracyjne i wpłacić zwracalną
kaucję, ale być wpuszczonym do Kanady, czy lepiej stracić pieniądze wydane na
bilet, przeżyć nieprzyjemne 24 godziny w areszcie i wylądować z powrotem w
Polsce, na dodatek z rekordem w Kanadzie, że osoba nie była wpuszczona, lecz
dobrowolnie zgodziła się z decyzją urzędnika i wróciła do Polski? Niestety,
ale jestem przekonana, iż nie był to odosobniony przypadek w zeszłym tygodniu...
Izabela Kowalewska
Konsultant Imigracyjny
Zapraszam wszystkich zainteresowanych sprawami imigracyjnymi Kanady do
zadawania pytań.
Można do mnie dzwonić do biura: 416-604-3325, lub przesłać e-mail:
e-immigration@bellnet.ca.