ratpole
14.05.08, 10:43
niz powrot do Bulwy hehehe
"Polacy w Dewsbury coraz bardziej boją się dnia, w którym prześladowcy
zamienią wiatrówki na prawdziwą broń.
- Syn ma zawsze zegarek na ręku. Jak się pięć minut spóźni, wpadamy w panikę,
że ktoś mu coś zrobił. Żyjemy w strachu. Jak tylko usłyszymy głośniejszą
rozmowę Anglików za oknem albo byle szelest, zrywamy się przerażeni, że znów
będzie napaść - mówi Grażyna.
- Nie myślicie o powrocie?
- W Anglii mimo wszystko jest łatwiej. W Polsce kupić mieszkanie to
mistrzostwo świata. Tu, zarabiając najniższą krajową, stać mnie na dom.
Myśleliśmy o przeprowadzce w inne miejsce w Anglii, ale wahamy się, bo
przecież nie wiadomo, na jakich sąsiadów tam trafimy - konkluduje Arek."