Dodaj do ulubionych

jak być żoną Anglika w Anglii

12.11.03, 01:03
Witam, Mam pytan do was wszystkich żon mieszkających za granicą, a
wszególnosci w Anglii-jak to jest być żoną zagraniczną? We wrześniu wychodzę
za mojego kochanego Angielskiego narzeczonego, nic mu nie brakuje, bardzo się
kochamy, ale mam pewne wątpliwości jak to będzie ...nie che być tylko i
wyłącznie żoną swojego męża Anglika, kilejna wschodnioeuropejka z zachodnim
męzęm...wiecie o co chodzi...Kończe filologię Ang na Uniwersytecie i byt
dużych atutów jak na Anglię nie mam z dyploemem anglistyki...Powiedzcie
mi...jak to jest? jaka jest Angielska teściowa?jak to jest być angielska żoną?
Zaprzyjażnie sie chętnie z młodymi Polkami w Anglii, w celach psychicznego
przygotowania się do Angielskiej rzeczywistości. pozdrawiam.ola
Obserwuj wątek
    • jagienka.harrison Re: jak być żoną Anglika w Anglii 12.11.03, 11:44
      Gratulacje z powodu wyjścia za mąż (za Anglika wink) przyjeżdżasz tutaj? Gdzie
      bedziesz mieszkać? Byłaś już na pewno w Anglii?
      No wiesz temat Polska Żona w Anglii to temat rzeka... teściową na pewno
      poznałaś? ja tam swoją lubię, jest bardzo angielska, uwielbiam jej talerze na
      ścianach z Księciem Karolem i figurki porcelanowe na oknie wink ja Anglię bardzo
      lubię i życie tutaj, jest tu mnóstwo obcokrajowców w tym Polaków (chociaż
      mentalność Polaków za granicą może zadzwić), polskie sklepy i centra. Czesem
      mam napady tęsknoty, ale do Polski to tylko 3 g samolotem!
      Na forum jest nas kilka (a może kilkanaście?!) mieszkających w Anglii.
      Witam Cię i jak masz jakiekolwiek pytania, na pewno któraś z nas będzie miała
      odpowiedzi.
    • daffodil1 Re: jak być żoną Anglika w Anglii 12.11.03, 14:21
      Wiesz, nie ma jednoznacznej odpowiedzi na twoje pytanie. Przyjedziesz tutaj to
      zobaczysz. Mam na mysli to, ze sytuacja kazdej z nas mieszkajacej tutaj jest
      inna, uzalezniona od wielu, roznych czynnikow. Na poczatku na pewno bedzie
      troche ciezko z zaklimatyzowaniem sie w tej rzeczywistosci angielskiej, tak
      bardzo rozniacej sie od polskiej. Ja jestem mloda (no nie az tak mloda, ale
      jeszcze bezdzietna ) zona Anglika i prawde mowiac nawet teraz po paru dobrych
      latach mieszkania tutaj sa momenty kiedy doslownie rece mi opadaja i chce mi
      sie glosno wyc. Ale do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic (nawet do herbaty z
      mlekiem i kielbasy angielskiej) wszystko tutaj bedzie zalezalo od ciebie, nie
      wiem o co ci chodzi z ta "zona Anglika", przeciez nie musisz byc na utrzymaniu
      meza, mozesz podjac prace, dalej ksztalcic sie. Jesli chodzi o tesciowa to ja
      swoja nie widuje czesto, prawie zawsze mamy odmienne zdanie na wszystko ale nie
      jest zle. Jezeli masz jakies konkretniejsze pytania to napisz na moj adres
      gazety. Powodzenia.
      • sylvia1179 Re: jak być żoną Anglika w Anglii 25.05.15, 12:31
        Cześć , znalazłam twoja odpowiedz dotyczącej angielskiej teściowej i bardzo mnie zainteresowała. Dlaczego ? Bo chyba jestem w podobnej sytuacji wiec zastanawiam sie czy miałabyś ochotę o tym pogadac...dzieki Sylwia
    • ewunia_uk Re: jak być żoną Anglika w Anglii 12.11.03, 17:30
      Witaj w klubie smile)

      Ja jestem juz zona "weteranka", za miesiac minie 12 lat od mojego slubu z
      Anglikiem.

      Co do perspektyw zawodowych, to w Anglii jest naprawde bardzo duzo mozliwosci
      doksztalcania/przekwalifikowania. Ja tez konczylam lingwistyke na UW. Po
      przyjezdzie do Anglii przeksztalcilam sie na finanse (CIMA) i kieruje duzym
      zespolem ksiegowych w firmie miedzynarodowej. Najwazniejsze to wiara we
      wlasne sily i wyzbycie sie kompleksow, ze jestesmy w jakis sposob uposledzone,
      bo nie rodowite Angielki smile

      Angielskie tesciowe sa rozne i trudno generalizowac. Ale z tego co sie
      napatrzylam przez te dlugie lata w Anglii, i porownujac z wypowiedziami
      chociazby mam na eDziecku o swoich polskich tesciowych, wydaje mi sie, ze na
      ogol angielskie tesciowe mniej ingeruja w zycie swoich synow/synowych. Wynika
      to byc moze z angielskiej natury, ktora chociaz jest konserwatywna, to
      akceptuje inne poglady i sposoby na zycie (slynne powiedzenie "live and let
      live"). Angielki sa o wiele mniej "wylewne" niz Polki, i na pierwszy rzut
      oka angielska tesciowa moze wydawac sie "chlodna", ale one po prostu
      potrzebuja wiecej czasu, zeby sie otworzyc i zaprzyjaznic. A jak bedziesz
      miala szczescie i rzeczywiscie sie zaprzyjaznicie, to bedzie to lojalna
      przyjazn na cale zycie.

      Ja akurat mieszkam w okolicy, gdzie nie ma Polonii, wiec sila rzeczy
      zintegrowalam sie bardzo w angielskie spoleczenstwo. Jednym to przychodzi
      latwiej, innym trudniej. Na poczatku porownuje sie wszystko z Polska i
      niektore aspekty zycia tutaj bardzo irytuja. Ale wierz mi - to powoli
      przechodzi. U mnie ta faza poczatkowego szoku -> irytacja -> przyzwyczajenie -
      > zaakceptowanie trwala dobrych 4 - 5 lat. Fakt, ze maz jest Anglikiem na
      pewno pomaga w tej aklimatyzacji, bo jesli osoba, ktora kochasz, wyrosla w tej
      kulturze i na tym kawalku ziemi, to zawsze masz w sercu odrobine "ciepelka"
      dla tej nowej ojczyzny.

      Efekt uboczny jest taki, ze w miare jak Anglia staje sie druga ojczyna,
      rowniez w sensie emocjonalnym, Polska wydaje sie coraz bardziej "obca". To
      jest dosc dziwne i troche szokujace uczucie. Jezdzisz do Polski z wizyta.
      Niby rozumiesz jezyk, poznajesz miejsca, ale np. nie poznajesz nikogo w
      telewizji, stracilas watek w polityce, ludzie maja problemy i radosci, ktore
      dla Ciebie niewiele znacza.

      Tak wiec: badz dobrej mysli, jest to ogromny szok dla systemu, ale tez
      wspaniala przygoda.
      • kdavies Re: jak być żoną Anglika w Anglii 17.11.03, 13:28
        Jesli chodzi o wypowiedz Ewuni (ktora jak zwykle z zainteresowaniem
        przeczytalam - podziwiam Twoje zdolnosci aklimatyzacyjne Ewuniu i taka
        obiektywnosc i trafnosc w opisie angielskiego zycia i Anglikow!), to dodam
        tylko, ze mieszkajac tu wcale nie trzeba tracic tych watkow politycznych z
        kraju i ogolnie tego co sie dzieje w Polsce. Wystarczy zamontowac sobie polska
        telewizje! Ja bez niej nie wyobrazam juz sobie zycia tutaj ! Do tego od kilku
        lat prenumeruje "VIVE", tak wiec na biezaco jestem z ojczystym swiatkiem.
        Pozdrawiam,
        Kasia z Beckenham
        • ewunia_uk Re: jak być żoną Anglika w Anglii 17.11.03, 22:22
          kdavies napisała:

          > to dodam
          > tylko, ze mieszkajac tu wcale nie trzeba tracic tych watkow politycznych z
          > kraju i ogolnie tego co sie dzieje w Polsce. Wystarczy zamontowac sobie
          polska
          > telewizje! Ja bez niej nie wyobrazam juz sobie zycia tutaj !

          Pewnie masz racje, tylko ja prawie w ogole nie ogladam telewizji, ostatnio
          nawet wiadomosci nie ogladam, tylko slucham w radiu w samochodzie.

          Co prawda czytam sobie polskie wiadomosci na onecie i gazeta.pl, ale przez te
          lata zanim sie pojawily polskie strony internetowe troche stracilam watek w
          zyciu politycznym i teraz trudno sie polapac. A w kulturze to juz w ogole
          wiem, co sie dzieje.

          -
          • lucasa Re: jak być żoną Anglika w Anglii 20.11.03, 15:16
            hej Olu,
            napisalam dluuuzasza wypowiedz, ale mi wcielo post (system mnie wylogowal),
            wiec jeszcze raz, tylko krotko:
            w sumie zgadzam sie z dziewczynami powyzej
            nie jest tak trudno sie zadomowic, jezeli tylko sie chce, choc czesto nachodza
            mnie jeszcze - a moze juz (?) takie "emigracyjne" mysli: a bo w Polsce.... i
            tu nastepuje westchnienie, za tym co znane od dziecinstwa, znajome i swojskie,
            ale ze za kochana osoba poszloby sie na koniec swiata, wiec nie jest tak zle,
            bo ten koniec to jest tylko kilka godzin lotu z Polski,

            super, ze dobrze znasz jezyk, bo nie bedziesz miec problemow z nawiazaniem
            znajomosci i rozmowami o czym wiecej niz "how are you"
            a znajomych bedziesz miala! - najpierw tych meza, a potem tez wspolnych czy
            tylko swoich

            duza zaleta Anglii (a juz Londynu w szczegolnosci) jest duza mozliwosc
            doksztalcania sie, przekwalifikowania itd.
            i jest tyle roznych kursow! (zaczynajac od powazych - biznesowych, a konczac
            na sztuce ukladania kwiatow, recznym wyrobie bizuterii czy umiejetnosci
            robienia ramek!! hihi)
            a w ogole to podoba mi sie tutejsze podejscie do zycia,
            ze zawsze mozna cos zmienic w swoim zyciu jak sie chce,
            i nigdy nie jest za pozno
            (mialam znajoma, ktora w wieku 40 lat zaczela studiowac prawo! - a jak
            przyjechala do Anglii to byla tylko po szkole sredniej, ale bez zadnych
            tutejszych certyfikatow i musiala zaczynac cala edukacje od poczatku,
            teraz mam kolezanke, ktora ma 40 lat i wlasnie zmienia zawod z pielegniarki na
            nauczycielke! a znajomy 50-latek, ktory kilkanascie (czy dziesiat) lat
            pracowal na poczcie zaczyna kurs kierowcow tirow, a od wrzesnia - kurs dla na
            nauczycieli, a w przyszlym roku, jak mowi, musi sie rozejrzec za zona :o) i
            bardzo chciaby miec dzieci!!!) - mi to wszystko dodaje otuchy i nijak nie
            rozumieja mnie dziewczyny w Polsce gdy pisze im, ze 28 lat, to jeszcze nie
            koniec swiata, i ze jeszcze uloza sobie zycie, i tyle przed nimi...

            a jezeli chodzi o Twoje obawy nt "wschodniej" zony i jakis kompleksow, to nie
            musisz ich miec! z tego co zauwazylam pol-ang rodziny sa bardzo zgrane, a
            Anglicy szczerze doceniaja domowej roboty ciasto czy polski obiad! i polska
            spontanicznosc! i cieplo!
            mozna pracowac w zawodzie, a gdy sie nie chce, albo go nie ma, mozna skonczyc
            jakis kurs i wtedy robic to co sie chce... jakos nie mialam tu okazji poczuc,
            ze jestem "gorsza" pod jakims wzgledem tylko dlatego, ze jestem z Polski... a
            znajomi mojego meza wrecz mowia glosno, ze mu zazdroszcza i beda jechac do
            Polski, aby znalezc sobie zone!

            a jezeli chodzi o tesciowa, to pewnie jak w Polsce - zalezy od charakteru,
            ja trafilam na baaaardzo angielska tesciowa, ktora od zawsze rzadzila rodzina,
            chcialaby innym ukladac zycie i kierowac, i po 2 latach tutaj to nie wiem czy
            jestesmy w szczytowym momencie napiec rodzinnych czy to dopiero poczatek,
            ale to zalezy, prawda? od dwoch stron!

            pozdrawiam, i zycze powodzenia w Anglii,
            Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka