Dodaj do ulubionych

Walczę... Zmagam się.. żyję. Chcę żyć..

04.10.05, 11:15
Od kilku tygodni jestem obserwatorką Waszego forum. Nie przypuszczałabym, że
między wirtualnymi ludźmi może wystąpić tak piękna jedność. Pomagacie sobie,
Moje Drogie, oj pomagacie. Dlatego też postanowiłam dołączyć do rzeszy
pragnących odmienić swe zycie, pragnących kochać i być kochaną.
Chcę, byście byli świadomi zarysu mojego życia. Jeśli więc macie ochotę,
czas, poznajcie Waszą nowicjuszkę.
Pól roku temu skończyłam osiemnaście lat. Ubiegłe trzy były dla mnie apogeum
destrukcji, cierpienia. I chciałam tu zaznaczyć, że bynajmniej nie przesadzam
z epitetami. Jeden Bóg wie, co przeżyłam. Bulimia towarzyszy mi od ponad
trzech lat (to okres, kiedy zaczęlam intensywnie dojrzewać emocjonalnie i
intelektualnie, zaczęlam się diametralnie zmieniać, jakgdyby narodzila się
nowa dziewczyna) Przez pewien czas bylam w dość mocnej relacji z jednaście
lat starszym od siebie męzczyzną. Nikt nie wiedział o jego istnieniu. Nasza
spotkania były tajne.. a zarazem tak magiczne, tak cudowne. Niestety ten
związek pokiereszował bardzo moje życie. Wsród rówieśników, w domu zaczęlam
czuć się nieswoje, źle.. Tylko przy nim mogłam być sobą-dorosłą. Stosunki z
mamą znacznie się pogorszyły. Nie mogłam się odnależć. żaloba, za zmarłym
trzy lata wcześniej tatą, pogłębiła się.. Tak bardzo go potrzebowałam. MMoje
myślenie stało się specyficzne, inne od każdego innego. Poczułam, że
wrażliwość we mnie była ponad wszystko. Cierpialam. Wszystko mnie przerażalo.
świat, obłuda ludzi, hipokryzja, dążenie do konwenansów, wszechobecne zło..
Od wrzesnia poszłam do liceum..., to już było zbyt wiele, serce tak mocno
biło, na przerwach zamykałam się w toalecie i płakałam.. Niestety wszystko
mnie przerosło, podjęlam decyzję ostateczną.. Wyjechałam z Krakowa w miejsce,
gdzie (byłam pewna) nikt mnie nie odnajdzie żazyłąm ok 200 mocnych,
pomieszanych tabletek (m.in psychotropow, leków na serca, nadciśnienie,
usypiających) , popilam je alkoholem... Anioł stróż mnie odnalazł, tato nie
pozwolił bym umarała.. Trzy dni śpiąćzki, odratowana.. Depresja, bulimia.
Miesiąc pozniej dwumiesięczna hospitalizacja w klinice psychiatrii. Tam
zaczęlam się odnajdywać, znalazłąm pokrewne, wielkie, przepełnione miłością
serca. Po wypisie ropoczęlam intensywną psychoterapię ( na którą uczęśzczam
do dziś), która na celu miała wyleczenie mnie z zaburzen emocjonalnych i
bulimii.. przez rok nie byłąm uczennicą.. Następne dwa lata to kolejny
maraton bólu, łez, agresywnych zachować, zagubienia.. Jednak nie będę już
tego przytaczać, bo i tak chyba przesadziłam z ilością "materiału".
Jestem niewyobrażalnie wrażliwa i delikatna, na pozór jednak radosna
trzepiotka..,młoda kobieta, która potrafi góry przenosić. Gó.. prawda...
Ciągły teatr, a pozniej płacz w poduszkę lub ratunek ubikacją.. Tu gdzie
jestem, tu gdzie żyję, nigdy nie będę żyć pełnią zycia. To nie moje
miejsce... To nie mój świat..
Bulimia? Hmm, bronię się jak mogę... Tak bardzo w przyszłości pragnę mieć
dziecko.. Chcę być zdrowa, silna... Chcę żyć.. Od czwartku udaje mi się
śpiewać tej francy kołysankę.. Mam nadzieję, że nikomu nie uda się jej
obudzić..
Obserwuj wątek
    • mongolia2 Ja też - tak samo jak ty tylko z aną/bt. 04.10.05, 13:16
      • jenny_j Re: Ja też - tak samo jak ty tylko z aną/bt. 04.10.05, 14:44
        Witaj Nieokielznanaa,
        Ja tez mam swojego aniola stroza naszczescie:)
        Pozdrawiam
        • forkate Re: Ja też - tak samo jak ty tylko z aną/bt. 04.10.05, 22:38
          też bym chciała tej jak ją nazwałas francy zaspiewać kołysankę, a właściwie
          nie, bo wtedy bym ją tylko uspiła. chciałabym jej głośno zafałszować,
          najgłośniej jak potrafie żeby uciekła ode mnei i nigdy nie wróciła. niestety,
          wszystcy mi mówią, że pięknie śpiewam :(
          • jenny_j Re: Ja też - tak samo jak ty tylko z aną/bt. 04.10.05, 22:47
            moze trzeba jej puscic Mandaryne;)
            • mroovcia Re: Ja też - tak samo jak ty tylko z aną/bt. 05.10.05, 07:05
              ta:D:D ale gorzej jak sie obrazi i na złość zostanie...bo Mandaryna to
              Mandarynowy koszmar

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka