thank_you_silence
30.01.07, 13:15
Hej
w sumie to sama nie wiem od czego zacząć.
Problem anoreksji nie dotyczy mnie osobiscie, lecz osoby, na ktorej bardzo mi
zalezy...Od poł roku jej zachowanie zmienilo sie nie do poznania no i rzecz
jasna schudla (i to baaaardzo duzo).Znam ją praktycznie przez całe zycie i
przez długi czas nie dopuszczalam do siebie mysli ze ona moze byc chora.
To wydaje sie byc takie nie realne...jak jakies problemy pojawiajace sie tylko
w filmach...
Teraz juz wiem, ze sprawy zaszly za daleko i musze jakos jej pomoc. Wiem,
psycholog to chyba jedyne rozsadne wyjscie z sytuacji. Juz ja przekonalam do
tego i mam nadzieje, ze w najblizszym czasie uda sie tam.
Ale zauwazylam kolejny problem...ja im dluzej mysle o niej i jej problemie,
tym trudnije jest mi traktowac ja jak dawniej, rozmawiac swobodnie na zwykle,
normalne temtay...Boje sie tez tego ze straci do mnie zaufanie, jeszcze
bardziej zamknie się w sobie.
Wiem, ze nie ma oparcia w rodzinie... i obawiam sie, ze jak sytuacja w domu
sie nie zmieni, to nawet terapia u psychologa zbyt dobrych efektow nie da...
leczyc powinna sie cala rodzina, a to jest niemozliwe.
Jej rodzice nie zdaja sobie sprawy z powiagi problemu...probowalam im to
uswiadomic...nie wiem jakie beda tego efekty. mowiac "zjedz obiad!"
rozkazujacym tonem za duzo chyba jej nie pomagają...
Bardzo dobrze ją rozumiem...jak juz pisalam, nigdy nie chorowalam na anoreksje
czy bulimie, jednak ta choroba w pewnien sposob zawzsze byla mi bliska...
Wiem, dziwnie to brzmi...
jej przypadek jest podobny do wielu dziewczyn na tym forum...
dazenie do doskonałosci...
z zwenatrz niby wszystko ok, a jednak cos nie tak...
Widze jakim piekłem jet ta choroba...Depresja i falszywy usmiech na twarzy...
Podobno z anoreksji wychodzi tylko okolo 35% chorych...
Jeśli ktos umiał by mi doradzic, co najlepiej robic w takiej sytuacji, jak jej
pomoc, co jej radzic, mowic to bede niezmiernie wdzieczna.
Gdyby znalazl sie ktos kto ma ochote porozmawiac o tym na GG to niech poda nr,
a ja sie odezwe...
R.